Logo Artemidy
Wydeptana Ścieżka
#91
- No to teraz już wiesz, żeby na przyszłość uważać. -Odsunął się od niej, gdy ta się zbliżyła, najzwyczajniej w świecie czując się niezręcznie. Kotka nie miała złych zamiarów, a przynajmniej na taką nie wyglądała, ale nie zmienia to faktu, że cenił przestrzeń osobistą.
Mięta? Pachniała miętą i miała na imię Mięta? Było to nawet zabawne i pewnie by się zaśmiał, gdyby nie duszący zapach ziela. Nie odsunął się jednak jeszcze dalej, gdyż bał się, że wyjdzie na niekulturalnego.
- Trzmiel. -Przedstawił się, po czym przeszedł od razu do interesów.- Mięto, nie mogę nie zauważyć, że pachniesz zupełnie jak zioło, po którym masz imię. Wiesz może, gdzie mogę je znaleźć? -Nie znalazł zioła, ale może znajdzie do niego drogę od jego imienniczki.
LVL 6 255 / 500
MedLVL 0 75 / 100
14
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#92
###

Smutne kundlisko nadal się pałętało w okolicy Cienia. Właściwie - chyba zaczynał zauważać, że zbyt często się tu pałęta. Poza jednorazowym występkiem i atakiem na niego nic się nie stało, nie łamał (już) żadnych zasad, nic nikomu nie zawadzał... a i tak, uważał że powinien chyba... no, gdzieś się przemieścić, bo zaczynało być to podejrzane, że tak długo tu był. I co gorsza - żarło go sumienie. Nadal. Wciąż. Nigdy nie przestawało.

Ułożył się gdzieś na ziemi, niedaleko ścieżki, pod jakimś krzakiem. Wzrok przerzucił na na niedoszły cmentarz, teraz chyba urzędujący jako jakieś wspomnienie w czyichś głowach. Dziwne, że dwunogom chciało się tutaj kiedykolwiek fatygować. Daleko było do osiedla, a dojazd samochodem tutaj był niemal niemożliwy. To, przynajmniej, zajmowało jego umysł czymś lepszym, niż jakby miał siedzieć i rozmyślać o sobie i swoich czynach wszelakich.

[chaber]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#93
Ostatnia wizyta Chabra w okolicach Kamiennych Pazurów, była z pewnością ciekawym przeżyciem. Pod wpływem plotek udał się zbadać to miejsce. O dziwo pogłoski, przynajmniej częściowo, okazały się być prawdziwe. Pogoda w tamtym miejscu zaczęła zachowywać się dziwnie, a finalnie uciekł po zobaczeniu kota bez głowy.
Uważał, że raczej było to spowodowane zmęczeniem, ale skoro i tak przypałętał się w okolice Cienia, to mógł sprawdzić, czy na pewno był to tylko jego umysł.

Kiedy dotarł na miejsce, podszedł do jednego z kamieni. Miał mu się dokładniej przyjrzeć, ale kiedy zbliżył do niego psyk, poczuł na sobie czyjś wzrok. Biorąc pod uwagę poprzednie doświadczenia, szybko oderwał się od głazu. Odwrócił się, postawił uszy i zaczął szukać czyjejś obecności.
— Hej, jest tutaj ktoś? — Zawołał, licząc, że nie przywoła do siebie duchów.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#94
Nie znał przeżyć Chabra. Można było być w każdym razie pewnym, że James nie zafunduje mu żadnych niesamowitych sytuacji. Smutne pisko nawet nie zauważyło, że się na niego gapiło. Obcy stopił mu się z tłem, a jedynym co tak naprawdę sprawiło, że zauważył jego obecność, był głos. Zamrugał kilkukrotnie. Sam... miał gdzieś z tyłu głowy myśl, że powinien się bać. Ostatni odpoczynek w okolicach Cienia skończył się "treningiem" w postaci złojenia mu skóry. Ten tu jednak chyba nie wyglądał na groźnego?
Mimo to, dobrze było być czujnym.

- Ja jestem - miauknął beznamiętnie. Bardzo czujne zachowanie - mówienie wprost gdzie się jest. Nawet jak się bał... jakoś nieuczciwie by się czuł, gdyby go po prostu zignorował. Zresztą - co złego może się stać? Znowu dostanie po zadku? Słusznie. Powinien dostać. Nawet podwójnie bardzo, bo nie dość że był paskudnym potworem, to jeszcze głupio się wystawiał.
To jest, niedosłownie. Dopiero po chwili wstał, szybko się przeciągnął i wyprostował. Niespecjalnie zachwycający kot na niespecjalnie zachwycającym tle. Przynajmniej na pewno dało się go zauważyć, bo wokół było biało - kremowe, nieco przybrudzone futro zdecydowanie się wyróżniało na tym tle.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#95
Wystarczyło zagadać, a kocur się pokazał! Całe szczęście wyglądał dość żywo, może oprócz oczu, one wydawały się trochę przygaśnięte, ale nie było to nic niepokojącego. Z pewnością nie był duchem, a to najważniejsze!
Chaber natychmiast podszedł do kocura. — Cześć, jestem Chaber, a ty? No i, szukasz tu czegoś lub kogoś? — W końcu może też usłyszał o zjawach i chciał to sprawdzić? Chociaż nie wyglądał na kogoś zainteresowanego takimi rzeczami. — A może się przed kimś chowałeś?
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#96
Ich energie były tak różne, że chyba z boku byłoby to nieco śmieszne. Może się mylił, może źle to odbierał - Chaber dawał poczucie kogoś ciekawskiego i wesołego. Mniej czy bardziej, ale na pewno był zupełną odwrotnością od Jamesa, który teraz usiadł, przyglądając się mu z góry do dołu. Nie zdawało się, że jest dużo starszy, ale dawał poczucie nieco większego. Gdyby chciał Jamesa zaatakować, chyba pozbyłby się go w parę chwil. Niespecjalnie się tym przejął.

- James - kiwnął lekko głową. Prześmieszne, jak to jego imię zawsze odstawało na tle tych pozostałych. Nie umknęło mu jednak, że rozmówca nie miał dwuczłonowego imienia. Aż dziw - chyba do tej pory nikt w lesie takiego nie miał! Zaraz też zawęszył, kolega chyba nawet nie był z Klanu. Może to lepiej? Nie będzie pouczany, że ma się trzymać z daleka od granic.
Pytanie, w każdym razie, na moment wybiło go z rytmu. Otworzył lekko pysk, pomachał głową na boki.
- Odpoczywałem - nie łgał. Jego odpoczynek był chyba najbardziej męczący na świecie - zważając na to, że ponad połowa jego myśli była tak przykra, że aż żałosna, ale chociaż łapy mogły chwilę odsapnąć od marszu. Na szczęście, nim zdążył przejść do rozmyślań o Mary, ten zasugerował, że miałby się kryć... przed kimś? - Jest tu ktoś poza nami?
Chyba nie. Nie czuł, nie widział nikogo, kiedy tu przychodził. Nie było się przed czym kryć. Z drugiej strony, chyba wtedy by go nie pytał o to w ten sposób?...
- Czemu miałbym się przed kimś w ogóle chować?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#97
— James, czyli pewnie jesteś samotnikiem od urodzenia lub byłym pieszczoszkiem? — Takie koty interesowały go najbardziej. Ich życie było czymś obcym i nieznanym dla niego, przynajmniej w większości aspektów. Podczas wyprawy miał okazję poznać kilka kotów, które o klanach nawet nie słyszały. Rozmowy z nimi przebiegły różnie, ale mimo wszystko były ciekawe.
— Raczej nie, przynajmniej nikogo nie czuję, ani nie słyszę. — Rozejrzał się wokół jakby dla pewności. A co do tego chowania, ciężko było mu znaleźć jakąś logiczną odpowiedź, ale musiał powiedzieć cokolwiek. — W sumie nie jestem pewien — zaśmiał się delikatnie. — Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy? Jakiś czas temu po okolicy krążyły plotki, że w okolicy straszy, może dlatego mi się tak skojarzyło, nie wiem.
— A no i skoro mówisz, że odpoczywasz, to czy nie przeszkadzam? Mogę dać ci spokój jeśli go potrzebujesz. — Raczej wolałby kontynuować rozmowę, ale nic na siłę! W końcu każdy ma czasem groszy dzień.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#98
- Samotnikiem. Moja matka była pieszczochem - a potem to życie porzuciła... czy jakoś tak. James zauważył, że im dłużej siedział w kłębiącym się poczuciu winy, tym gorzej pamiętał niektóre rzeczy. Wspomnienia się zacierały, myśli się mieszały, a on sam czuł się po prostu... no, jakby nawet nie wiedział, co właściwie było prawdą, a co sobie powiedział, żeby łatwiej się mu żyło. W tym wypadku było podobnie. Jego mama była chyba niegdyś pieszczochem. Pamiętał, był niemal pewien, że kiedyś mu o tym mówiła, jak był mały...

Machnął głową. Skoro nikogo nie było, sam też mógł się rozluźnić. Nie, aby się zbyt przejmował...
- Co? - zmarszczył brwi. Jak wiele rzeczy słyszał, tak ta była nieco absurdalna. Coś, co sam by powiedział, kiedy był nieco młodszy. Teraz, kiedy miał prawdziwe problemy, myśl że gdzieś, coś, mogłoby straszyć wydawała się mu niemal śmieszna. - Co tu ma straszyć? Chyba co najwyżej jakaś starucha, co ją bolą kości i wyje, z bólu...
Wykwintny żart, nie ma co. Niemniej, to wydawało się mu najlogiczniejszą z opcji. Nawet jak nieco niegrzeczną.

Później, machnął łbem na boki kilka razy. Wolał siedzieć z kimś, nim myśli mu znów skonsumują umysł.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#99
— Oh, rozumiem. — Nie był ani ciekawskim kotem, który uciekł z legowiska dwunożnych, aby poznać świat, ani jednym z tych nieszczęśników, którzy nagle stracili stare życie, chociaż tyle.
Nie zbyt wiedział co odpowiedzieć. Jak zwykle powiedział największe głupoty świata, a potem się dziwił reakcją rozmówcy. Pewnie tylko kociaki i terminatorzy wierzyli w takich historie, no i po części też on.
Ucieszył się, że mógł zostać. — Tooo co tam u ciebie? Żyjesz tu, czy raczej chodzisz z miejsca na miejsce? — Spróbował zagadać, chociaż nie do końca wiedział jak. Raczej zostawiał zadawanie pytań innym, a sam zajmował się odpowiadaniem.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
On zaś się dziwił jego reakcją. Chyba spodziewał się, że ten pójdzie w zaparte, a nie po prostu cicho przyzna mu rację. Jak wiadomo - słodkim było przyjąć taką kolej rzeczy, tak przy okazji... jakoś w głębi duszy nie tego chciał. Trudno. Nie był typem, który miał zamiar naciskać na taki temat. Może w innej sytuacji mentalnej, ale nie teraz.
- Chodzę gdzie popadnie. Niedaleko jest Cień, ostatnio tam się kręcę - machnął głową na bok, wskazując gdzie jest Klan. Nie wypadało chyba wspominać o relacji z Nektar? - A ty, co tu robisz? Szczególnie, jak mówisz że tu straszy.
Bo chyba od takich miejsc się wtedy trzyma z daleka?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— A za nim wzdłuż rzeki Wicher, a w stronę osiedla Grom. — Pewnie o tym wiedział, ale co mu szkodziło powiedzieć? Nic, a może James zdobędzie jakąś nową wiedzę! Lepiej wiedzieć niż nie.
— W sumie, to ostatnio też chodzę gdzie mnie łapy poniosą. A skoro miało tu straszyć, to głupio tego nie sprawdzić. — Zawsze mogły być to nawiedzenia od przodków. Szkoda byłoby coś takiego ominąć, szczególnie, że Wiesiołka interesowali Gwiezdni. Przynajmniej z tego co pamiętał, dawno nie rozmawiali... Alternatywnie, i bardziej szczerze, dobrze byłoby się dowiedzieć czy to jego wyobraźnia coś odstawiała, czy naprawdę gonił go kot bez głowy. A jeśli ta druga opcja, to czy na pewno był groźny oraz jak łączyłoby się to z klanowymi wierzeniami?
— No i akurat miałem tu po drodze, więc ciekawość wygrała. — Czym innym miałby się kierować jeśli nie ją?
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Mhm, a potem jeszcze Rzeka - o której nie wspomnieli nic, a był to dosłownie pierwszy Klan jaki poznał. Ten rybi smród nigdy mu nie wyjdzie z nosa!.... Niemniej, poza tym że o tym miejscu pamiętał, to jakoś nigdy nie zapisało się szczególnie w jego sercu. Podobnie zresztą jak Grom, który... po prostu był. I śmierdział. Wszystkie Klany śmierdzą poza Wichrem, co było niesamowite...

Pomachał łbem w zrozumieniu.
- Nie sądzę, że może tutaj faktycznie straszyć. Duchów przecież nie ma - odezwał się, pan maruda. Niemniej, trudno było mu trzymać jęzor za zębami w tej sprawie jakkolwiek dłużej. - Jak chcesz się bać, to lepiej się kręcić gdzieś po nocy. Nie... będzie duchów nadal, ale przynajmniej lepsza atmosfera, jak się jest samemu to już w ogóle.
Chyba. James faktycznie chyba bałby się takich rzeczy teraz tylko po to, żeby mieć mniej przykrości w głowie.
- Zresztą, nawet jakby straszyło tutaj coś... to co wtedy?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Duchów niby nie ma, ale są Gwiezdni i koty z Miejsca Gdzie Brak Gwiazd, chociaż wątpię, aby objawiali się przypadkowym kotom, dodatkowo w miejscu, które nie ma nic wspólnego z Klanami. — No i Gwiezdni raczej nie zostaliby uznanych za strasznych. Z tymi drugimi gorzej... ale raczej nie mogliby się od tak pokazywać wszystkim, którzy tu przyjdą, prawda?
— W sumie to nie wiem? Chyba nic, moja ciekawość zostałaby zaspokojona, a ja miałbym ciekawą historię do opowiadania. — Najciekawsze było samo odkrywanie i poznawanie. To czy był w tym jakiś większy cel nie było ważne. — O wtedy mógłbym też przyjść tu z moim przyjacielem, jego interesują takie rzeczy. — Gdyby Wiesiołek usłyszał o tym, że mogą się spotkać z Gwiezdnymi chyba pobiegłby tu zostawiając Chabra daleko z tyłu. Chyba, że coś się zmieniło przez te kilka księżyców.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie brzmiało to jakoś wiarygodnie. James skrzywił się pod nosem, w ogóle myśląc sobie o tych duchach. Nie miało to za grosz sensu - po co duchy miałyby się pokazywać jakimkolwiek kotom? Jak niegdyś się ich bał, tak z tego wyrósł. A co więcej, nie tylko wyrósł, a teraz jeszcze był uparty. W tej chwili. Bo uznał, że przecież jeśli duchy miałyby istnieć, to miałyby lepsze rzeczy do roboty, niż straszenie kogokolwiek!
- Mm... ma sens. Jeśli to lubicie - wzruszył jednym z ramion. Nie było raczej sensu negować tego i odpychać go od tej teoretycznej myśli. - Co gdyby się okazało, że to są złe duchy? A udawałyby, że są dobre.
Bo właśnie - co wtedy? Przyprowadziłby przyjaciela na pewną śmierć!
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Eeee tak? — Spojrzał na niego speszonym i trochę głupkowatym wzrokiem. James zadawał coraz to trudniejsze pytania. Nie był to duży problem, ale myślenie nad tym co i czemu robi, raczej nie leżało w naturze Chabra. Ale! Był w stanie dogadać się z Poetą, to teraz też da radę. Mimo wszystko Samotnik wydawał się bardziej zaangażowany w rozmowę niż Medyk. Po prostu wymagał, aby jego zachowania były przemyślane i miały wytłumaczenie, a to było dość trudne.
— Cóż... raczej jesteśmy dobrzy w walce, chyba? Ale nie wiem czy da się normalnie walczyć z duchem. Może musielibyśmy wskoczyć do Czarnego Ogona? Obaj umiemy pływać i wytrzymalibyśmy trochę pod wodą. — Zaczął mówić szybko i bez większego zastanowienia, któraś z opcji w końcu wypali! — Uch, można też liczyć na interwencje Gwiezdnych. Gorzej jakby nas opętały, lub jakoś inaczej wpłynęły na nasze zachowanie, to byłoby dość problematyczne. Nie wiem, wolę nie zakładać, że ma się stać cokolwiek złego. — O nieprzyjemnych i okrutnych rzeczach najlepiej nie myśleć. Są z tego same problemy.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości