wysokiej orientalnej budowy | długa, opadająca sierść | cynamonowo-rudy szylkret point | pręgowanie dzikie | biel na przednich łapach do nadgarstków, skarpetka na prawej stopie bez palców, broda, gwiazdka między oczami, dolne powieki i grzbiet nosa | niebieskie oczy z zauważalną siecią czerwonych żyłek tuż pod tęczówką | kręcone kłaczki, tęczowa apaszka
To dziwne dziecko, które przez pół dnia będzie ci tłumaczyć różnicę między gawronem, a wroną. Chyba, że akurat ciebie nie polubi to wtedy nie.
Rybcia z opinią szkodnika błysnęła przy dnie. Była długości niecałego kociego ogona i biła się właśnie z własnymi myślami. Chciałaby podpłynąć bliżej do zanurzonej łapy, była ciekawa, ale coś nie potrafiła jej zaufać. Krąp nie był równie naiwny co jego poprzednik, więc trzymał się na dystans, dopóki nie upewni się, że jest bezpiecznie.
No, jak na Feniksa to w miarę ładnie powtórzył wytyczne, chociaż nie sposób nie zauważyć, że pominął informację, że ma nie pchać do pyska wszystkiego jak leci. No cóż, będzie mieć go na oku. Albo podpyta jeszcze zaraz.
— Noo... na razie zbieramy na zapas, nie? Więc zależy co zbierzemy! Ale może jakieś groźne zainfekowane rany?? Albo zwalczę pchły u kota, który normalnie już wariuje przez nie. O, albo oparzenia i to takie poważne, bo od ognia, a nie pokrzywy? Ale okaże się jeszcze — próbowała zakończyć z powagą, może nawet lekką obojętnością, ale matko, jakie to trudne. Krok od razu stał się bardziej sprężysty od samego myślenia o czekających ich możliwościach! A jakby do tego wziąć pod uwagę jeszcze nieodkryte roślinki?? W tym zaaferowaniu omal nie przeoczyła drozda, ale niuchnęła jeszcze raz i drugi, odnajdując gagatka wśród traw. Mały taki, naprawdę ładny drozd. Przypomniała sobie w myślach formułkę łowiecką dotyczącą ptaków, pokiwała głową i dalej maszerowała w poszukiwaniu ziół.
złotooki ✧ przeciętnego wzrostu ✧ rudy z czarnym (górna połowa uszu, prawa przednia łapa poniżej łokcia do nadgarstka, czubek głowy, kark i początek grzbietu, końcówka grzbietu i nasada ogona, koniuszek ogona) ✧ klasycznie pręgowany ✧ z białymi znaczeniami (tylne łapy; w lewej od palców do połowy śródstopia, w prawej nad palcami do pięty) ✧ na szyi turkusowa obroża z okrągłą zawieszką z kocią łapką
W miarę wymieniania kolejnych dolegliwości, Ruletka staje się coraz bardziej roztańczona, a Feniks wręcz przeciwnie — wzdryga się od wyobrażenia o tych okropnościach i jakoś tak lekko traci rozpęd w przeczesywaniu terenu.
— Poważne oparzenia?! Od ognia??? — powtarza ze zgrozą. — Wolę, żebyś nie musiała leczyć akurat tego!! W sensie... lepiej, żeby nie było okazji, co nie?? Rany, to musi być straszne, wpaść w ogień. Wyobrażasz sobie?! Widziałaś, żeby ktoś kiedykolwiek wyszedł z OGNIA?? To już bym wolał kąpiel w pokrzywie... A pokrzywa ani trochę nie jest przyjemna!!
Naprawdę na świecie dzieją się takie rzeczy?! Tak jakby groźne zainfekowane rany nie brzmiały dostatecznie źle. Brr.
Od potwornych wizji odciąga go dźwięk bzyczenia.
— O, cześć wam! — odzywa się, gdy po uniesieniu łba zauważa rozgadane pszczółki. — Macie coś na pchły?? Albo ten... oparzenia? Wy to na pewno wiecie, gdzie szukać skarbów! Pokażecie nam?
Uśmiecha się do nich zachęcająco i sugestywnie patrzy na boki. Gdyby miały ochotę dołączyć do ich skromnej ekipy poszukiwawczej, to fajnie! A jeśli nie, nic nie szkodzi, na pewno są szalenie zajęte! Zresztą, podobnie jak on; zaraz grzecznie wraca do przerwanego zajęcia. Nie traci czasu na głupoty, absolutnie nie!
Wreszcie coś! Kocur zajadliwie spojrzał się na konkretną ofiarę - nie pamiętał już, jaka była jej nazwa. Albo lepiej - nie chciał pamiętać. Klan Rzeki wciąż był dla niego dość bolesnym wspomnieniem i nie chciał go zgłębiać. Dlatego też, cierpliwie poczekał na odpowiednią chwilkę, a gdy tylko rybka zainteresowała się wystarczająco jego kończyną, mocno postarał się ją wybić na brzeg i w konsekwencji zabić.
nął z bólem i dał po sobie poznać nieistniejącej widowni, że bardzo go to frustrowało. Dlatego też, po chwili uspokojenia, wsadził łapę do wody i czekał ze zniecierpliwieniem na kolejną ofiarę.
Hm... Ponownie nic! Ale czy na pewno? Raczej na pewno nic. Nie było widać ni zioła, ni drozda. Jednak! Udało jej się coś znaleźć. Było to coś dziwnego, iście ludzkiego. Pod drzewkiem znalazła sztywnego, kolorowego człowieka. Gdyby znała się trochę na dwunogich, z pewnością mogłaby zobaczyć ot, zwykłą, dziecinną lalkę w modnej sukience i ładnym upięciu. Ale czy potrafiła rozszyfrować, co to jest?
Pszczółki! Pszczółki latały wysoko i wesoło, więc niestety nie usłyszały wołania ich nowego przyjaciela. Bzz... Bzz.. BZZ! Ała! Kocur mógł poczuć nieprzyjemne ugryzienie w zadek, a później usłyszał bzyczenie, ale nie pszczół, tylko komara. Cóż. Widocznie zasłużył sobie czymś na to.
jestem niewielki, ale ty jesteś mały ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek a ty gadasz co powie ci Śnieżny Płatek szczerzetomałomnietobawi ktosięśmiejetensięśmiejeostatni w plotkach mnie obrażasz dla zabawy
a w realnym świecie są inne zasady.
mogą mówić co chcą ty weź się nie przejmuj dalej swoje rób, Hejter to atencjusz zawszebędągadać,toniemaznaczenia wierzmi,mamsezondoświadczenia. hejter,hejter,kogomytumamy? jestemniewielki,aletyjesteśmały. ja w lecznicy znam każdy ważny kwiatek