Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Tak... To była wyjątkowo trafiona opcja.
Młoda Terminatorka widząc rudzika na swojej drodze, uśmiechnęła się pod nosem i zaczęła się skradać w jego stronę. I teraz... Problem. Znowu. ZNOWU ZAPOMNIAŁA. ZNOWU ZAPOMNIAŁA REGUŁKI. Pajac. Tak można to skwitować. Kremówka Pajac. No ale co, to musiała ZNOWU się zdać na intuicję. A intuicja podpowiadała jej... CICHO. Czyli źle.
Kremowy, to jest, rudy pajac zaczął się skradać pod wiatr, na ugiętych nogach w stronę ptaszka, spłycając BARDZO MOCNO oddech i szczególną uwagę skupiając na to, aby nie nadepnąć na nic, co spowoduje hałas. Bebzol oczywiście był przybliżony do ziemi, a ogon kotki zrównany z grzbietem i łbem, czyli poruszała się w tej samej pozycji co cały czas. Miała nadzieję, że jak podejdzie na bezpieczną odległość, przygotuje się do skoku na rudzika, kilka razy lekko kręcąc kuprem w powietrzu, oraz wbijając pazury w ziemię, po czym wyskoczy na ptaszka i go zabije, jeśli natomiast, oraz najprawdopodobniej, ten ją zauważy i zacznie uciekać, ta spróbuje rzucić się w pogoń z nadzieją, że będzie wystarczająco szybka, aby go złapać.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
No niestety!
Zapomnienie regułki było błędem ze strony młodej terminatorki. Błędem, którym musiała przepłacić złapanie rudzika. Ptaszek o czerwonym brzuszku obrócił się nagle w jej stronę, zauważając jak koteczka skrada się w jego stronę. Zdążył się również załapać na kręcenie kuperkiem przez rudą córką Kwiatowej Przełęczy. W każdym razie ptak ćwierknął dosyć donośnie, aby wzbić się w powietrze i nie dać się złapać młodej koteczce.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
- Kurka wodna! - Mruknęła zdenerwowana, mimo wszystko w miarę normalnym tonem, gdy ptaszek już se odlatywał. - Wracaj tu, mendo. - Warknęła cicho, po czym odbiła się od ziemi, aby spróbować jednak dosięgnąć rudzika chociaż jednym pazurem. Ale nie, bo se odleciał. A fe.
Kotka prychnęła zdenerwowana, przewracając teatralnie oczami. No ale nic nie zrobi... Musi szukać dalej. Następnego ptaszka złapie, zobaczycie. A teraz DAJTA ZWIERZYNĘ. Ruszyła szybkim krokiem dalej pod wiatr, stopniowo przechodząc w pozycję łowiecką, bla, bla, bla, ugięte łapy, brzuch blizno ziemi, bla, bla, ogon zrównany z grzbietem i głową, uważanie pod łapki... Dajcie zwierzynę, no dajcie.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
A NIE MA.
Ptaszek po prostu sobie odleciał, nie pozwalając na to, aby jego ciałko wpadło w łapska młodej, niedoświadczonej terminatorki. Kotka mogła więc jedynie strzelić foszka i pójść szukać dalej... ale niestety w zasięgu jej wzroku nie pojawiła się żadna zwierzyna. Podobnie jak jej nos i uszy nie wyłapały kolejno żadnego zapachu jak i odgłosu, mogącego należeć do zwierzyny. Musiała więc szukać dalej.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
TO NIECH BĘDZIE.
Kremówka rozejrzała się zdenerwowana, po czym przystanęła w miejscu, ponownie się rozglądając. Po kilku chwilach się wyprostowała, wypuszczając sfrustrowana powietrze z płuc.
- Pani Zachodzące Światłooo! Czy to tak zawsze powinno być, że tak długo się szuka zdobyczy? - Miauknęła na tyle głośno, aby Mistrzyni mogła ją usłyszeć, jednak mniej więcej na tyle cicho, aby CAŁA zwierzyna dookoła się pochowała. Bo prędzej czy później, jeśli będzie łazić dalej, to coś znajdzie, nie? - Wolałabym walkę. - Mruknęła, tym razem o wiele ciszej i z fochem ruszyła dalej przed siebie, ponownie uginając łapy i równając ze sobą ogon, grzbiet oraz łeb. Kierowała się cały czas pod wiatr, idąc szybkim, acz w miarę ostrożnym krokiem przed siebie.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Kremówka mogła tylko usłyszeć ciche prychnięcie zza krzaków. Jeśli jednak zdecydowałaby się tam zajrzeć, nie mogła już spostrzec swojej poirytowanej mentorki, która zdążyła odejść już trochę dalej. W każdym razie Głośna Łapa ruszyła dalej przed siebie, przyjmując pozycję łowiecką. I mogła być obrażona najbardziej jak tylko chciała ale już po chwili na jej drodze pojawił się... bażant. Samiec, który posiadał niezwykle piękne upierzenie. Nie zauważył on jeszcze kotki, ale ewidentnie kierował się w stronę Wichrowych terenów, więc jeśli kotka chciała go złapać, musiała skręcić nieco w bok i poruszać się wystarczająco szybko, aby złapać zwierzynę będącą cały czas w ruchu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Prychaj se prychaj, Kremówka oczekiwała odpowiedzi. Która jednak nie padła. No trudno.
Ale przynajmniej NARESZCIE znalazła jakąś zwierzynę!
I to nie byle jaką! Terminatorka wbiła wzrok w bażanta, przez moment zachwycając się jego piórkami. Jakie fajne... Ładne... Złapie go! Złapie i ukradnie jego piórka! To będzie jej pamiątka! Weźmie je, czy Zachodzące Światło tego chce czy nie! Ha! Ha! Ha!
Ruszyła szybkim krokiem pod wiatr, uważając pod łapy i zachowując ciszę. Łapy cały czas miała ugięte, a brzuszek przybliżyła do ziemi, za to ogon był zrównany z grzbietem i łebkiem. Dobra, poprzednia regułka nie pykła. No to czas na kolejną. Skoro do myszek przeniosła ciężar na tylne łapy... A do ptaków jednak nie zachowuje się takiej wielkiej ciszy co do uszaków... W takim razie wzrok? W miarę możliwości więc starała się chować, albo stać nieruchomo tak, aby bażant jej nie zauważył, a kiedy podeszła odpowiednio blisko, skoczyła w jego stronę, aby go pozbawić życia. Jeśli podeszła odpowiednio blisko.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Nie trzeba tutaj wcale dużo mówić.
Kremówka zrehabilitowała się po poprzedniej porażce, dzięki czemu bez trudu zakradła się do oddalającego się bażanta. Ptak nie miał nawet czasu na zbyt dużą reakcję! Miał go jednak na tyle, że wydał z siebie okropny krzyk i zdołał dziobnąć terminatorkę w policzek, aby po chwili paść pod jej ciężarem. Udało się!
Zachodzące Światło po chwili wyszła ze swojego ukrycia. Widziała każdy ruch i każdy błąd ze strony kotki i nawet jeśli pojawił się tylko raz, to nie miała zamiaru przechodzić do dalszej części kolejnego dnia, ani następnego również, póki Głośna Łapa nie nauczy się polować idealnie. Kotka mogła również zauważyć brązową myszkę w mordce czekoladowej - tą samą, którą upolowała ona. Zachodzące Światło nie chciała tracić czasu na szukanie przez terminatorkę zakopanego stworzonka, więc po prostu je wzięła. Położyła je na ziemi, nie spuszczając zielonych ślepi z rudej córki Kwiatowej Przełęczy.
- Będziesz polować, póki się tego nie nauczysz robić poprawnie. Dopiero potem przejdziemy do reszty rzeczy. Widzimy się jutro o tej samej porze na Kocim Grzbiecie. A teraz bierz bażanta i do obozu - mruknęła w jej stronę i o ile kotka nie miała żadnych pytań, wzięła mysz i zaczęła kierować się w stronę obozu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Udało się. U D A Ł O S I Ę . Bażant o ślicznym upierzeniu padł! ZŁAPAŁA GO.
Skrzywiła się lekko na dziobnięcie ptaka w policzek, ale z satysfakcją podniosła go, gdy już zwisał bez życia w jej pysku. Od razu położyła go na ziemi, aby bez chwili namysłu wyrwać parę piórek. Przestawiła je tak, aby trzymać je zębami z boku, a bażanta podniosła za skrzydło, spoglądając na zbliżającą się Wiedźmę.
- Dobra. Ale jak już się nauczę polować, to chcę walkęęę! - Miauknęła, po czym jak gdyby nigdy nic zaczęła truchtać bardzo szybko w stronę Obozu, co musiało wyglądać trochę komicznie, bo z jej pyska zwisał bażant, trzymany cały czas za skrzydełko.
**********
- Dzieeeń dooobryyyy Pani Zachodzące Świaaatłoooo! - Zaczęła miauczeć, gdy już docierała do Kocich Grzbietów, gdzie miały się spotkać na kolejny Trening. - Czy dzisiaj walka? Będzie dzisiaj walka? MUSI być dzisiaj walka! Walka! Walka! Walka! - Zaczęła podskakiwać lekko w miejscu, spoglądając się cały czas energicznie na Zachód. Musiała być walka, PANI ĆMIA GWIAZDA MÓWIŁA, ŻE MUSI SIĘ WALCZYĆ NA TRENINGU. WIĘC MUSI BYĆ WALKA. M U S I . Szkoda tylko, że nie będzie mogła walczyć z Panią Zachodzącym Światłem, ale no ZACHCIAŁO JEJ SIĘ KOCIAKÓW TERAZ.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachód nie czuła się z rana najlepiej. Nie zawsze ale zazwyczaj, dlatego też zmieniła pory treningów na wieczorne. Siedziała więc na Kocim Grzbiecie, spoglądając w jasne niebo. Jeszcze niedawno byłoby już zdecydowanie ciemniej, a teraz? Teraz mogła na spokojnie przeprowadzić trening. Po ceremonii chwila ciszy była dla niej niezwykle cenna, a z Kremówką trening nigdy nie był cichy.
Tak jak jednak sądziła, chwila spokoju nie miała być dla niej, gdyż do jej uszu doleciał ten drażniący głos należący do nikogo innego jak do Głośnej Łapy, której imię było adekwatne do zachowania. Czekoladowa położyła po sobie uszy. Poczekała aż Kremówka tylko trochę się zbliży, aby ponownie wyciągnąć łapę i walnąć ją w pysk z całej siły jaką posiadała.
- TY mi nie będziesz rozkazywać, gnoju. Dzisiaj teoria. - warknęła, machając rozdrażniona ogonem na boki. Jeśli kotka myślała, że przez ciążę złagodnieje, albo nie będzie w stanie jej przywalić, to srogo się myliła. Nie miała zamiaru pozwolić wejść sobie na głowę ani jej, ani przyszłym kociętom, które teraz beztrosko sobie rosły w jej wnętrzu. Nie miała cierpliwości... i to był jej największy problem.
- Idziemy do Nory pod Drzewem, a potem pójdziemy wzdłuż Szarych Topoli. W tym czasie masz wymienić mi wszystkie klanowe rangi i powiedzieć, co dany kot na tej randze robi.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
No i znowu. ZNOWU. OBERWAŁA. BEZ POWODU. Znaczy, technicznie rzecz biorąc, BYŁ powód, ALE ten powód, który podała Zachodząca Wiedźma NIE pasował.
- JA Ci nie rozkazuję, to PANI ĆMIA GWIAZDA tak zarządziła, więc powinna być dzisiaj walka. - Odparła, również machając ostro ogonem i uśmiechając się złośliwie w stronę Mistrzyni. - Ale teoria z WALKI, tak? - Dopytała, przechylając łeb na bok i zaprzestając machać rudą kitą, za to marszcząc delikatnie czoło. WALKA MIAŁA BYĆ PRIORYTETEM. PANI ĆMIA GWIAZDA ZARZĄDZIŁA UCZYĆ TERMINATORÓW SAMOOBRONY NA PIERWSZYM MIEJSCU, CZYŻ NIE? ZACHÓD, ZACHÓD, ZACHÓD, NIE MOŻESZ JEJ TEGO ZABRONIĆ, NIE MOŻESZ.
- Czym są topole? - Spytała ni z gruchy ni z pitruchy. Takie słowo usłyszała pierwszy raz w życiu. A szare mogło być wszystko! Znaczy, prawie wszystko. No... Kilka rzeczy. Parę. JEŚLI SIĘ COŚ OPAPRA FARBĄ TO WSZYSTKO, O! O! O! - To jakaś zwierzyna? Można to zjeść? - Dopytała zaciekawiona. Ej, skoro przeżyła spróbowanie konaru, głównie dlatego, że nawet go nawet nie połknęła, ale okej, TO PRZEŻYJE I TOPOLE. MOŻE ZJEŚĆ GAŁĄZKI. ALBO LIŚCIE. O. O! OOO! DOBRE! ZJE LIŚCIE! LIŚCIE BĘDĄ SMACZNIEJSZE NIŻ KONAR! TAK!
- No tooo... Przywódca rządzi Klanem, Zastępca coś zastępuje bo jest Zastępcą i skądś się ta nazwa wzięła, COŚ ZASTĘPUJE NA PEWNO. Medyk leczy. Woj poluje, walczy, patroluje i tym podobne, Terminator się uczy, Terminator Medyka też się uczy, Kociak nic nie robi, Starszyzna też nic nie robi, a Matki matkują, pilnują kociąt. - Tyle wie. Więcej nie powie. Bo więcej nie wie.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Mhm. TY jesteś wyjątkiem i TY nie będziesz miała walki póki mi się nie będzie chciało jej przeprowadzić. Swoim zachowaniem wydłużasz sobie czas - mruknęła w jej stronę, kładąc po sobie uszy, a następnie wzdychając ciężko i uderzając ogonem w ziemię - NIE. ZWYKŁA teoria - powiedziała zirytowana, przewracając oczami. Następnie skierowała się w umówioną stronę.
- Topole? To drzewa. Zobaczysz jak dojdziemy - mruknęła w jej stronę. Mimo, iż niewiedza była czymś... dosyć normalnym, to w pewnym sensie Zachód nawet śmieszyła. Nie rozumiała, jak można było nie wiedzieć, czym są topole. Nie skomentowała tego jednak, przygryzając język. Musiała zachować odpowiedni spokój.
- Dobra, słuchaj, bo widzę, że praktycznie gówno wiesz, ale to, że coś tam próbujesz wykombinować może być godne pochwały. Takiej jednak ode mnie nie otrzymasz bo nie chce mi się marnować śliny. A teraz słuchaj uważnie bo nie będę powtarzać dwa razy - powiedziała w jej stronę, przy okazji szybko informując, że dotarły do Nory pod Drzewem i zaczęły iść przy Szarych Topolach.
- Najważniejszą rangą jest przywódca. Podejmuje decyzje, prowadzi ceremonie, wyznacza terminatorów i ich mistrzów, mianuje nowych wojowników. Ma dar dziewięciokrotnego życia. W naszym klanie, to stanowisko zajmuje Ćmia Gwiazda. Kolejny jest zastępca, który zostaje przywódcą po śmierci poprzednika. Organizuje patrole, dogląda treningów, zastępuje przywódcę jeśli trzeba. Na tą rangę została wybrana Kosowa Pieśń. Następny jest medyk, który posiada wiedzę medyczną, dzięki czemu może leczyć inne koty. U nas medyka nie ma bo się nie potrafi wytrenować od trzydziestu księżyców. Jest również pomocnik medyka oraz terminator medyka. Terminatorami medyka są Barwna Łapa i Gorzka Łapa, którzy mogliby łaskawie już awansować. Następnie mamy starszyznę. To koty, które są już w podeszłym wieku i nie mogą wykonywać obowiązków wojownika. Dlatego odpoczywają aż do śmierci. Wojownicy, to koty, które patrolują granice, polują, trenują terminatorów i walczą jeśli jest taka potrzeba. Terminatorzy robią prawie to samo co wojownicy. Mają tylko więcej obowiązków i zakazów, bo jak wlezą na głowę to już ich nie ściągniesz, podobnie jak z kociakami. Matki opiekują się kociętami. Zazwyczaj te kotki przechodzą na tą rangę tymczasowo, do czasu osiągnięcia wieku terminatorskiego przez kocięta. Kocięta za to po prostu się bawią i nie mają obowiązków, bo są za małe. Koniec. Co wiesz o Gwiezdnym Klanie?
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
- Nnghmhhh... - Wydobyło się krótkie mruknięcie niezadowolenia z pyszczka Kremówki, jednak już nie chciało jej się odpowiadać na zasrane uwagi Zachodzącej. Ah, szkoda nawet cokolwiek mówić, skoro tej durnej Wojowniczce chce się lekceważyć rozkazy Ćmok, to niech se lekceważy. Kremix jej nie przekona, no niestety. Chyba, że po kryjomu ją pacnie w pysk, czy coś... O ile w ogóle będzie miała okazję.
- Aha. Okej. - Miauknęła lekko rozczarowana. Równie dobrze topole mogłyby być jakimś polem, bo wiecie, TO-POLE. Hah. Nieśmieszne.
- Skoro "mogliby łaskawie awansować", to czemu nie awansują? I w ogóle czemu nie mamy takiego takiego normalnego Medyka, tylko samych Termów Medyka? Skoro się dopiero UCZĄ na Meda, to przecież jak ktoś zachoruje, to nie wiadomo, czy dadzą radę go tam tam tam wyleczyć! - Miauknęła. Ta kwestia w sumie wydawała jej się dziwna. Skoro są Termami - powinni mieć Mistrza. Skoro nie ma Meda - nie mają Mistrza. Skoro nie mają Mistrza - nic nie powinni umieć. A SKORO NIC NIE UMIEJĄ - NIKOGO NIE WYLECZĄ. Aż dziwne, że w Lecznicy nie przewracają się miliony trupów jak w grobie. A nie, chociaż nie, pewnie by sprzątnęli. ALE WCIĄĄĄŻ.
- YYyyy. - Zacięła się na moment, mrużąc oczy. O Gwiezdnym Klanie? Tych rzekomych umarlakach? - Że to jacyś tam nasi przodkooowiee. Dają tam chyba Przywódcy te te te życia, o, o, o, dziewięć żyć. Że koty tam lezą po śmierci, przez co inni mają być smutni. - Ponownie wytłumaczyła tyle ile wiedziała. - A czemu mają być smutni? PODOBNO Gwiezdny Klan to rodzina, czy coś, nie? Jak się spotykają z rodziną w tym tym Gwiezdnym Klanie to chyba to nie jest powód do smutku?
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Nie wiem. Prawdopodobnie nie mają odpowiedniej wiedzy i nie mogą jeszcze awansować, bo się nie uczą? A uczą się chyba od Księżycowego Pyłu, która złazi do nich w snach i nawet po śmierci nie daje Klanowi Rzeki spokoju. Jestem zdania, że jak nie potrafiła ich wytrenować za życia to tym bardziej nie zrobi tego po śmierci - mruknęła, przewracając oczami. Musiała się również niechętnie z rudą kotką zgodzić. Nie wiadomo było, czy ich terminatorzy medyka potrafią leczyć i czy wiedzą cokolwiek przydatnego na ten temat poza pozbywaniem się kleszczy. To chyba cud, że jeszcze nie rozwinęła się tu jakaś epidemia.
W międzyczasie ominęły Norę pod Drzewem, a zaraz potem również Korzenny Jar. Przewróciła oczami, czując, że brzuch jej wyjątkowo zaczyna ciążyć. Nie będzie w stanie przejść granic do końca, nie w ciągu jednego dnia. Jej organizm przemęczał się szybciej niż zazwyczaj, już była zmęczona. Było to uciążliwe.
- Gwiezdny Klan dał nam Kodeks Wojownika. Trafiają tam koty, które go przestrzegają, a inne lądują w Miejscu Gdzie Brak Gwiazd. Tak, dają przywódcą dziewięć żyć. A smutek dotyczy nie umierających, tylko tych którzy zostali. Tych, którzy byli ci bliscy i tam trafili, spotkasz dopiero wtedy, jak sama zdechniesz. Albo jeśli ktoś zejdzie do ciebie we śnie, to się czasem zdarza. Teraz mi wymień, kto zasiada na najważniejszych rangach w Klanie Cienia, Klanie Gromu i Klanie Wichru.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Przechyliła głowę na bok, lekko zdezorientowana na zmiankę o Księżycowym Pyle. Księżycowym kim? Księżycowej kim? Kim pyle?
- Kto to Księżycowy Pył? - Spytała. - Księżyc się pokruszył i na ziemię pyłkiem spadł i uczy Terminatorów? - Dodała po chwili, robiąc ciche ,,pfff" i parskając przy tym lekko śmiechem. No ale to by było bez sensu. Jak jakiś pył z księżyca miałby uczyć Terminatorów? Jak miałby się z nimi normalnie porozumiewać! No jak? Jak? JAK!? Chyba jakiś magiczny pył, bo innego rozwiązania nie było. No nie było.
- Ale czemu są smutni, ja tego nie rozumiem... - Bardziej stwierdziła niż spytała, ale jej wzrok mimo wszystko przybrał pytający wyraz, którym obdarzyła Zachodzącą Wiedźmę. - A to Miejsce Gdzie Brak Gwiazd toooo? - Rzuciła kolejnym pytaniem, po czym rozejrzała się dookoła. Czy zbliżały się już do Szarych Topoli? Chciała sprawdzić, czym one są! I czy da się je zjeść! W końcu konar jej nie smakował, ale tamten był już obgryziony! I nie był całym drzewem! A topole to jeszcze jakiś inny gatunek drzewka! Musi inaczej smakować! Tak, tak, tak!
- Cienia, Gromu i Wichru. - Miauknęła, po czym na moment się zamyśliła. - Y... Jakaś Polna Gwiazda chyba, Lawenda z Wichru i Żubrza Gwiazda. - Miauknęła tak, jak zapamiętała z Ceremonii. W końcu Ćmia Gwiazda chyba nie powiedziała, w których Klanach jacy Przywódcy zasiadają. Pamiętała, że Lawenda z Wichru. Lawendowa Gwiazda? A może nie, bo Pani Ćmia Gwiazda powiedziała Lawenda, a nie Lawenda Gwiazda.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday