Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Zachód westchnęła, spoglądając w niebo i szukając cierpliwości. Dlaczego to właśnie ona musiała dostać taką idiotkę na terminatorkę. Czekoladowa westchnęła więc ciężej. Już wiedziała, że jeśli nie da rady przejść całych granic fizycznie to tym bardziej nie wyrobi psychicznie i wrzuci kotkę do Grzmiącej Rzeki, a potem powie, że to był wypadek. Oczywiście o ile ktokolwiek zapyta. Raczej wszyscy mieli rudej dosyć więc może nikt by nie narzekał, gdyby zrobiło się ciszej w obozie.
- Księżycowy Pył to dawny medyk Klanu Rzeki, któremu wydawało się, że jest kotką, więc wszyscy zwracali się do niej jak to kotki. No i aktualnie uczy terminatorów, chociaż już dawno zdechła i powinna trzymać się Srebrnej Skórki - mruknęła w stronę kotki, zamachując się czekoladowym ogonem na boki. Jeśli ktoś umarł, to powinien się trzymać Srebrnej Skórki a nie robić coś, czego nie potrafił zakończyć za życia. Idiotyczne.
- To jak ktoś umrze to podejdź i zapytaj - mruknęła ironicznie, przewracając oczami. - Miejsce Gdzie Brak Gwiazd to miejsce, gdzie trafiają koty nie przestrzegające kodeksu. Nie wiem gdzie to jest. Jak tam przez Ciebie kiedyś trafię to Ci powiem - o ile wcześniej nie zepchnie jej do zimnej wody. Machnęła ogonem, nadal idąc przy Szarych Topolach, powoli zbliżając się do granicy z Klanem Wichru.
- Polna Gwiazda to przywódca Klanu Cienia. Jego zastępca to Wirujące Pióro a medyk to Ciernisty Kwiat. Ciernisty Kwiat ma też trójkę terminatorów - Bladą Łapę, Sienną Łapę i Pochmurną Łapę. Lawenda, a właściwie Lawendowa Gwiazda, ale nie zasługuje na szacunek ze względu na bratanie się z samotnikami jest przywódczynią z Klanu Wichru. Jej zastępczyni to Biały Puch, a medykiem jest Lśniąca Sadzawka, której terminatorem jest Krwawnikowa Łapa. Żubrza Gwiazda jest przywódczynią Klanu Gromu, a jej zastępczyni to Cyprysowa Łuska. Medyk to Truskawkowy Gąszcz a terminator medyka to Wieczorna Łapa. Teraz masz czas na pytania.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Czekaj, chwila, zaraz, moment, co. Jak... Ale co. Medyk, któremu wydawało się że jest kotką. Wszyscy zwracali się do niej jak do kotki. I uczy Terminatorów będąc martwym.......... martwą....... martwem... martwczymś... co.....
- A to był kocurem...? Skoro był kocurem, to czemu mieli się zwracać jak do kotki skoro kotkąnie był... Czy był tą kotką... Już nie rozumiem... - Wypaplała pogubiona Kremix, na moment zwalniając, aby wszystko sobie poukładać. - W KAŻDYM RAZIE. Jak niby uczy MARTWA MARTWY NIE WIEM, ŻYWYCH kotów? Czemu Barwna Łapa i Gorzka Łapa uczą się właśnie od nieeeeejjjgoocośś... A nie od jakiegoś żywego Medyka? Czy Ona na pewno ich tam coś uczy? - Gdy już to wymiauczała, pośpiesznie zrównała ponownie kroku z Mistrzynią.
Zamrugała kilkukrotnie, gdy ten ciężarny cynamon zaczął tłumaczyć jej, czym jest Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Ale no... Kurde... Skoro kotki gdy umro ido do rzekomych Gwiezdnych, którzy podobno mieszkają na niebku, to co z tymi tymi nie-Gwiezdnymi? Gdzie Oni idą? Jeszcze wyżej? Ponad niebo? Gdzie w ogóle są te gwiazdy, może to właśnie ponad nimi mieszkają? Za dużo logiki. Kremix, nie myśl za dużo, bo się zmęczysz.
- Okej, to jak tam kiedyś przeze mnie trafisz, to powiedz. - Palnęła. Sama zaproponowała, to niech potem obietnicy dotrzyma. Jeśli tam trafi, to będzie MUSIAŁA jej powiedzieć.
- Polna Gwiazda, Wirujące Pióro, Ciernisty Kwiat, Sienna Łapa, Pochmurna Łapa, Cień... Lawendowa Gwiazda, Biała Sadzawka, Lśniący Puch, Krwawa Łapa, Wicher... Żubrza Gwiazda, Cyprysowa Łuska, Truskawkowy Gaj, Wieczorna Łapa... Grom... Dobra, zapamiętam. Chyba. Zapamiętam. - Powtórzyła, robiąc oczywiste błędy, ale powtórzyła. No, pytań raczej nie miała. A przynajmniej takich, za które nie dostałaby w łeb, nie miała.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Specjalne życzenie, bo czuła się jak kotka. Jak będziesz o niej mówić to też mów jak o kotce, aby wszyscy ogarniali co gadasz - mruknęła, przewracając oczami. Po rybi ogon zaczynała taką rozmowę z taką terminatorką. Głośna Łapa nie była Pożarem, z którym można było porozmawiać na każdy poważniejszy temat. Nie darł mordy, szybko łapał o co chodzi, wiedział jak się zachować. Nie to co to rude coś. Szkoda, że Kwiatowa Przełęcz nie pomyślała wcześniej i nie wrzuciła Kremówki do Grzmiącej Rzeki jeszcze wtedy, jak była mała. Nie byłoby problemu.
- Gwiezdni potrafią schodzić do kotów w snach. Tak uczy Barwną Łapę i Gorzką Łapę. Koniec tematu - podsumowała, niezbyt mając już ochotę na ten temat gadać. Skoro Głośna Łapa nie była na tyle dojrzała, aby o tym rozmawiać, nie zamierzała tego niepotrzebnie ciągnąć. Po co.
Na jej słowa jedynie prychnęła. To była jej jedyna reakcja na jej głupotę. Na jej powtórzenie jednak prawie nie wyszła z siebie. Powiedziała jej wszystko, podała jak na tacy a ona nie była w stanie zapamiętać tak banalnych rzeczy!?
- Chyba. CHYBA? Ty JUŻ nie pamiętasz ponad połowy imion. To. jest. normalny. materiał. treningowy. CZEGO. ty nie potrafisz zapamiętać. Nawet kociaki są w stanie powiedzieć po naukach więcej poprawnych imion niż ty! Na rybi ogon - mruknęła, czując, że stres zdecydowanie nie działa w tym momencie dobrze. Brzuch z kociętami w środku zdecydowanie nie dawał dobrych oznak. Wzięła głębszy wdech, aby nieco się uspokoić.
- Koniec treningu. DO OBOZU. Jeśli jesteś tak tępa to nie mam zamiaru się denerwować. Masz poprawnie zapamiętać te imiona - warknęła przy granicy z Wichrem. Miała wcześniej siłę, aby ją obejść no ale nie w tym momencie. Nie zamierzała się denerwować i narażać na jakieś komplikacje ciążowe. Kocięta miały być zdrowe. Sama skręciła gwałtownie i zaczęła kierować się w stronę obozu.
możesz zaczynać chyba nowy dzień, już w aktualnej czaso
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
- Aha. - Odparła i jedynie przytaknęła łebkiem. No dobra, chyba zrozumiała. Chociaż nadal nie kumała, dlaczego Pan...i Księżycowy Pył czuła się jak kotka, skoro to był CHYBA kocur. No ale dobra. Jak tak chce, to niech tak ma... I tak jest martwa, więc chyba nie będzie kiedy o niej gadać.
- OOOOOOH! - Palnęła głośno, gdy ta wyjaśniła jej W KOŃCU o co do diaska chodzi z Treningiem Barwnej Łapy i Gorzkiej Łapy z Panią
martwą Księżycowy Pył. Chociaż czy to naprawdę Ona? A jeśli ją sobie tylko zmyślili, albo mają halucynacje? Bo takie schodzenie z Gwiazdek tylko dla dwóch Termów wydaje się być... Straszną bujdą.
- Było dużo i szybko naraz, ci. - Miauknęła wystawiając język, po czym szybko popędziła w stronę Obozu, uderzając mocno tylnymi łapami o ziemię z nadzieją, że wzniesie się trochę piachu, który zdenerwuje Zachodzącą Wiedźmę. Ale tak, żeby się nie skapła, nie?
**********
- Dzieeeeeń złyyyyy~ - Miauknęła głośno na przywitanie z kocicą, nawet, jeśli jej nie było w pobliżu, po czym klapnęła zadem na ziemi i zadarła pyszczek w górę. Dawno nic nowego nie przerabiały. Głównie przez kociaki, których to się dorobiła z jakimś włażącym na nią kocurem, którego nawet Kremix nie znała. Może jej partner. Zapewne tak, skoro ma z nim kociaki. Tylko jak On się może z nią przyjaźnić... Nie zauważa, jaki ma okropny charakter Zachodząca Wiedźma? Terminatorka aż współczuła tym maluchom. I to bardzo. Posiadać tak okropną matkę... Masakra.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Żebyś kiedyś zdechła - warknęła w kierunku terminatorki, słysząc doskonale jej słowa. Wyszła z obozu, ledwo znalazła się na Kocim Grzbiecie ale słyszała głośno i wyraźnie, jak przywitała się młoda terminatorka. Wyjście na trening po... cóż, właściwie trzech księżycach było czymś... dziwnym. Nie tęskniła za tym, w każdym razie nie za treningami z Głośną Łapą. Samo jednak przebywanie poza żłobkiem było niezwykle uspokajające... no ale nie w tym momencie, kiedy jej ciśnienie się dźwigało wręcz bardziej. Samo zostawianie kociąt było jednak czymś trudniejszym. Mogły już wychodzić z obozu, owszem, ale wolała, aby ktoś miał je jednak na oku. Dlatego właśnie to Kornik musiał zostać niańką na pół dnia. Cisowa Jagoda już nie żyła, a to, że czuwała z góry niezbyt wiele dawało, jeśli kociakom mogła stać się fizyczna, przyziemna krzywda. Było jednak dosyć parno, jak na poranek, więc istniała szansa, że kociaki będą zbyt zmęczone aby się bawić i zwiedzać... albo po prostu szybciej pójdą spać.
- Idziemy nad Grzmiącą Rzekę, póki jeszcze jest w czym łowić ryby i pływać. Ruszaj się, Głośna Łapo. Nie przegapię okazji aby Cię utopić - mruknęła, odwracając się gwałtownie i ruszając dosyć szybko w stronę Grzmiącej Rzeki. Przez siedzenie w żłobku aż rozpierała ją energia i potrzebowała ją rozładować. Topienie Kremówki mogło być czymś, co mogło jej w tym pomóc.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
- W takim razie nawzajem! - Miauknęła z zadziornie złośliwą minką, wysuwając na wierzch język. Eh, Ona również nie tęskniła za Treningami z tą bardzomiłąiuprzejmąnoszjasnyczarnykaszelidźstondodemnie Wojowniczką. Chociaż nie, za Trenowaniem tęskniła. Ale za bardzomiłąiuprzejmąnoszjasnyczarnykaszelidźstondodemnie Wojowniczką nie tęskniła. Tak, tak, tak.
- To ja siądę z drugiej strony rzeki. - Mruknęła pod nosem, wywracając ze zdenerwowaniem oczyma i ruszając powolnie za kocicą. Utrzymywała od niej bezpieczną dla jej własnego życia i zdrowia odległość, a jej ogon machał nieznośnie na obie strony. Grzmiąca Rzeka. Ta, domyślała się, że kocica by raczej nie żartowała z tym topieniem jej. A nazwa, jaką nosiła owa rzeka... Raczej nie zachęcała jej do przyśpieszania. Dobra, może jeśli będzie mieć oczy i uszy z tyłu głowy (zaraz, uszy?) oraz będzie MOCNO uważać, to MOŻE MOŻE MOŻE wiedźma z piekła rodem jej nie utopi. Z piekła rodem. Ciekawe, czy jej cała rodzina taka jest z piekła rodem. Czy cała rodzina wiedźmy jest wiedźmakami. Możliwe.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Kiedyś odgryzie jej ten język. Zachód już obiecała sobie, że kiedyś odgryzie jej własnymi zębami to, czym kłapała cały czas. Przynajmniej będzie siedziała cicho i wszyscy dostaną wieczny spokój.
- To dla mnie nie problem - mruknęła, zerkając na nią zielonymi oczami. Kiedy jednak wreszcie dotarły do zbiornika wodnego, Zachód spojrzała na wodę, która... cóż, nieco opadła od normalnego poziomu. Czekoladowa jednak machnęła ogonem, odwracając się do Głośnej Łapy przodem.
- Mówisz co wiesz o pływaniu czy wolisz nauczyć się dopiero wtedy, kiedy cię tam wrzucę? - mruknęła, podnosząc brew do góry. Dla niej nie było problemu, aby ją tam po prostu wrzucić, czekać, aż albo utonie albo się nauczy. Ona naprawdę nie miała z tym problemu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Bo Głośna Łapa od tak da se odgryźć jęzor! Pf! Nie ma mowy! Wtedy nie mogłaby nic powiedzieć, a co za tym - powkurzać Zachodzącej Wiedźmy!
- Eeee- Na pewno trzeba mieć łeb nad powierzchnią wody. - Stwierdziła pewność nad pewnościami. Bo chyba się nie pływało z łbem pod wodą, nie? Chociaż widoki musiały być niesamowite! Tyle rybek pływających dookoła Ciebie... Może nawet dałoby się tak jedną z nich złapać? Wiecie, udawałoby się samemu rybę, ta by nie odebrała tego za nic podejrzanego i nagle haps! Rip rybka. - A da się polować na rybki podczas pływania? Jak się w ogóle pływa? - Spytała z lekkim machnięciem rudej kity, po czym przybliżyła się bardziej do brzegu, stojąc oczywiście na bezpieczną odległość od ciężarnej czarnowiedźmy. Przesunęła łapką w stronę wody, po czym pacnęła ją lekko, a tafla, jak to miała w zwyczaju - zaczęła falować sobie tymi ładnymi krążkami. O kurczaczki wodne, chciałaby już popływać! Po chwili wstała i siadła na tyłku na brzegu, spoglądając wzrokiem pełnym energii na czekoladową.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
- Wow. Potrafisz myśleć. Niesamowite. - mruknęła, przejeżdżając młodszą kotkę wzrokiem z góry do dołu. Dosyć szybko jednak Zachód się po prostu zdenerwowała i zdecydowała się przerwać trening, bo nie miała na niego po prostu siły.
***
Zachód uznała, że czas to skończyć. Ich treningi wyglądały jak powtórki, a nie porządne treningi, jakich chciała. Poza tym Głośna Łapa powinna wreszcie zakończyć bezsensowny tryb życia i zacząć myśleć naprawdę. Miała już trochę księżyców na karku i liczyła, że być może dzięki temu nieco dojrzała... chociaż czysto w to wątpiła.
Dlatego z samego rana wlazła do legowiska terminatorów, aby trzepnąć rudą kotkę łapą parę razy. Z wyraźnym skrzywieniem spojrzała wtedy na swoje łapy, po czym wytarła ją o mech.
- Wstawaj. Dzisiaj przerobimy walkę i nie mam zamiaru dawać ci żadnych ulg. Więc ruszaj ten tłusty tyłek i idziemy na Koci Grzbiet. - mruknęła, kierując się w stronę wyjścia z legowiska terminatorów, a następnie wyjścia z obozu.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
TO był jakiś nieśmieszny żart. Zachód zastanawiała się, czy przypadkiem ktoś nie podstawił jej jakiegoś udawanego kota, aby się z niej pośmiać. Wystarczyło tylko otwarcie mordy przez rudą kocicę, aby wiedziała, że to prawdziwa Głośna Łapa. Żywa. Szczerze to już sądziła, że zdechła i będzie miała spokój do końca swojego życia. Jednak nie, oczywiście. Gwiezdni lubili robić sobie z niej żarty, a powrót tego czegoś był zdecydowanie na to dowodem.
O wschodzie słońca czekała na Kocim Grzbiecie, wbijając pazury w podłoże i skrobiąc ziemię po sobą. Czekała, aż ruda terminatorka łaskawie zjawi się na ich treningu - albo nie, wtedy byłoby jeszcze lepiej dla niej. Powstrzymywała się przed tym, aby od razu nie przywalić jej w mordę za to, że wróciła do klanu.
Ale skoro wróciła, to znaczy, że niczego się jeszcze nie nauczyła. I prawdopodobnie niczego nie nauczy. A jeśli chciała zostać wojowniczką to musiała jej do udowodnić - inaczej zostanie wojowniczką po jej śmierci, a do starszyzny Zachód się nie śpieszyło. Nawet mimo powoli siwiejącej mordki. Jej tak łatwo pozbyć się nie da - i właśnie to zamierzała udowodnić.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
To BYŁ nieśmieszny żart.
A MOGŁA SIĘ POŻALIĆ PANU ŁABĘDZIOWI. MOGŁA. CZEMU TEGO NIE ZROBIŁA? CZEMU, CZEMU, CZEMU?!
Ponownie została przydzielona Zachodzącej Wiedźmie... A raczej jej pożal się Kurko Wodna Trening z nią został wznowiony. I szczerze? Chyba obie by się zgodziły co do tego, że lepiej by było, gdyby na dzisiejszy Trening nie przychodziła. A czemu faktycznie to zrobiła? NIE MIAŁA POJĘCIA. ALE ŻAŁOWAŁA.
Mogła po prostu się nie zjawiać, mogła wcisnąć kit, że ojojoj, brzuszek ją boli dzisiaj nie da rady, albo po prostu zwyczajnie się gdzieś skitrać. Ale nie. Z jakiegoś powodu zjawiła się na Kocim Grzbiecie, zastając tam tą głupiąbabębezsercacopewnienigdywżyciunawetsięnieuśmiechnęłakurkawodnacozagówniakzabierzcieją.
Na samym początku po prostu się spojrzała prosto w oczy starej kocicy. W jej wzroku było widać zmęczenie i poirytowanie, przeważały nawet nad iskierką energii, która zawsze towarzyszyła w oczach rudej. Po prostu nie chciała tu być. Miejmy to za sobą. Trzymała bezpieczny odstęp od "Mistrzyni", a jeśli ta spróbuje się tylko chociaż trochę zbliżyć, będzie się odsuwać. Zdecydowanie będzie się odsuwać. Na przywitanie prychnęła tylko i mruknęła ciche ,,dZiEń DoBrY". Życząc w myślach, żeby dla niej taki dobry nie był.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Na miłość Gwiezdnych.
Czy Głośna Łapa chociaż raz w życiu nie mogła wykazać się odrobiną inteligencji i NIE przychodzić na trening? Najwidoczniej kto głupim się urodził głupim pozostanie. Jej pazury wbiły się tylko mocniej w ziemię, gdy zobaczyła ten tłusty tyłek idący w jej stronę. Zielonymi ślepiami śledziła ta wywłokę, aż wreszcie stanęła w miejscu i skierowała w jej stronę zmęczone, zirytowane spojrzenie. Ona była zirytowana? ONA? Miała spokój przez ostatnie pół obiegu pór, a teraz to właśnie ruda zdecydowała się wrócić do klanu i nie dać jej spokojnie żyć.
- Nie wiem po co wróciłaś do Klanu Rzeki - mruknęła, waląc biczowatym ogonem w ziemię pod sobą. - Dla mnie byłaś już martwa. A uwierz mi, widok zmartwychwstających kotów, których już myślałam, że nie będę musiała oglądać, jest odrażający - warknęła, nawiązując nie tylko do Kremówki ale również do Jaskółczego Śpiewu, która to zajwiła się na ostatniej ceremonii. - Postawię sprawę jasno. Dla mnie, nie nadajesz się na wojownika, Głośna Łapo. I wiedziałam to, odkąd tylko Ćmia Gwiazda mi cię przydzieliła. A moje zdanie zmienia się tak często, jak położenie Mroźnej Skały w obozie. - powiedziała, wpatrując się w terminatorkę lodowatym wzrokiem. Głośna Łapa nie była materiałem na wojownika i dziwiła się, że Łabędzia Gwiazda ją przyjął. Był jednak terminatorem Kornika, więc pewnie stąd wzięło się to dobre serce.
- Wróciłaś jednak z martwych. Daję ci więc sześć i tylko sześć księżyców, aby udowodnić mi, że się mylę co do ciebie. - a to było raczej mało możliwe.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Księżyce: 101
Mistrz: Wiedźma.
Płeć: kotka
Matka: Kwiatowa Przełęcz
Ojciec: Kwitnący Jar
Partner: Czysta komedia.
Trwałe urazy: Rana po pazurach na prawym barku | Blizna po ugryzieniu na prawej przedniej nodze
Pulchna, długowłosa ruda kotka o tygrysim pręgowaniu i blado-zielonych oczach.
Bardzo głośna, energiczna, lekkomyślna, złośliwa, wieczny kociak.
Królicza Łapa [KW] | Trupki.
Prychnęła pod nosem. Jakby mogła, to pewnie tera splunęłaby śliną gdzieś na bok do trawy, ale chciała najpierw usłyszeć, co kocica, która tak swoją drogą jak teraz zauważyła, była niewiele wyższa od niej, miała do powiedzenia.
Niby słuchała, ale teraz idealne było powiedzenie; mówi dziad do obrazu a obraz ani razu, bo Kremix cały czas pomimo jej jakże trafionej nazwy, siedziała cicho, w milczeniu, a słowa kocicy wpadały jednym uchem rudej, a drugim wypadały. A poza tym to powiedzenie pasowało podwójnie, bo Zachód to był taki dziad. A raczej baba. Mówi baba do obrazu a obraz ani razu, o.
Dopiero gdy skończyła, zareagowała jakoś na jej ostatnie zdanie.
- Pf. Sześć? Czemu, bo boisz się, że w tym czasie wykitujesz? - Mruknęła wyciszonym głosem, jednak była pewna, że Zachód mimo to ją mogła usłyszeć. Cofnęła się raz jeszcze z obawy, że kocica może ją zaatakować. Jak coś, to będzie spieprzać, ale na ten moment spoglądała bacznie na każdy ruch "mIsTrZyNi", czekając na jej reakcję.
Canyousee?Thesunisshinin'onme Itmakesme feel so free,soalive Itmakesmewant tosurvive And thesky,it makes me feel sohigh Thebadtimespassmeby 'cause todayisgonna beabrighterday
Księżyce: 118
Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez
Płeć: kotka
Matka: Śliwkowa Gałązka[*]
Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*]
Partner: Kornik
Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Powstrzymywanie się od przywalenia temu wybrykowi natury. Pazury mimowolnie wbiły się jej w ziemię, a uszy położyły na czaszce. Czy za zabicie chorego na umyśle - jeśli to coś w ogólne umysł miało - groziło wyrzucenie z klanu? Chyba nie, skoro Paprociowe ścierwo zdechł i nikt nie został za to obwiniony - jeszcze czego, to coś też samo prosiło się o śmierć. Zawsze mogła się wytłumaczyć jakimś nieszczęśliwym wypadkiem, czy atakiem drapieżnika.
Widząc jednak, jak ruda cofnęła się prychnęła jedynie ze zirytowania i, można nawet powiedzieć, rozbawienia.
- Mocna to ty jesteś tylko w mordzie - warknęła, uderzając biczowatym ogonem w powietrze - Nie boję się, że wykituje, gówniaro. Boję się, że moje pazury nie wtrzymają, a twoje tłuste, obrzydliwe cielsko zostanie znalezione w Grzmiącej Rzece. - dodała, zjeżdżając kocicę wzrokiem z góry do dołu.
- Skoro jednak uważasz, że jesteś w stanie załatwić to szybciej to zgoda. Trzy księżyce. Po tym czasie idę do Łabędziej Gwiazdy po pozwolenie na wywalenie cię z tego klanu na zbitą mordę. - syknęła, robiąc krok w stronę uczennicy i zjeżdżając ją ponownie wzrokiem.
- Zaczniemy od polowania. Mów co wiesz i ruszaj, bo nie zamierzam marnować na ciebie całego dnia.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas