Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
A on zaczął się śmiać. No jasne! Dla niego to musiało być bardzo śmieszne, a gdyby sam został tak zaskoczony, to by się zeszczał pod siebie… a przynajmniej taki proces myślowy zachodził w głowie Pliszki, której obecnie okropnie brakowało zarówno dystansu do siebie, jak i jakiejkolwiek pewności siebie. Paradoksalny przypadek - miała w sobie tyle dumy do obronienia, a uważała siebie za słabą i niepewną. Stała, najeżona, gdy ten chichrał się i prawie z tego śmiechu się rozpłakał.
Pliszka też czuła, że zaraz się rozpłacze, ale ze swojej złości, frustracji i bezsilności. Ale trzymała pozory, mimo, że policzki piekły ją ze wstydu.
— Skończyłeś już? — warknęła, jej głos z lekka łamliwy, ale donośny. Nawet nie miał żadnego powodu, by tu być, po prostu wkurzył ją, żeby ją wkurzyć, i się z niej pośmiać, najwyraźniej. I co było nie tak z tym, co powiedziała? Bucznę… to było prawdziwe słowo, prawda? Zaczęła w siebie wątpić, ale grymas nie schodził z jej pyska. — Masz jakiś problem?!
To wszystko było nowe dla Pliszki; czucie takich emocji, tak przy kimś, tak silnie, nie popłakując w lecznicy, a będąc ofiarą dokuczania przez jakiegoś, pożal się Gwiezdni, młodszego od niej kocura. Nie lubiła tego. Nie lubiła tego, jak się teraz czuła, chciała to wszystko stłamsić, z powrotem być ułożona, cicha i kulturalna, ale miała wrażenie, że nie kontroluje już swojego języka i głowy.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Wziął głęboki oddech i w końcu się uspokoił. Dawno tak się nie uśmiał. Kocice łatwo było przestraszyć i do tego potrafiły wydawać z siebie takie piski. Ha! Piękna akcja no po prostu piękna.
Odchrząknął i spoglądnął na Pliszkową Łapę. Dalej się uśmiechał ale już nie śmiał. Chociaż niebieskofutra wyglądała teraz równie komicznie. Taka speszona i zawstydzona. Wręcz przypominała jego siostrę. Najwidoczniejsze te "ułożone" kocice tak reagują. - Tak. - mruknął po czym podszedł bliżej do terminatorki. - Ja? Ssskądże. Ja tam nigdy nie mam problemów do nikogo. - było to oczywiście kłamstwo ale kto by tam patrzył. - Nie ma co sssię tak denerwować. Ssskromny żarcik jak to między terminatorami bywa. - powiedział chcąc trochę uspokoić kocice po czym dodał. - Nigdy tak nie żartowałaśśś z kimśś? - zapytał niewinnie.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
On podszedł; ona się cofnęła. Zmarszczyła brwi, słysząc potwierdzenie; coś jej mówiło, że ten wcale nie zamierzał kończyć swojej idiotycznej farsy, i może mądrzejszy kot po prostu by odszedł, nie dawał się prowokować… ale Pliszkowa Łapa była zbyt dumna, by po prostu się poddać. Nie wiedziała, jak postępować z takimi kotami - to nie tak, że miała rodziców, do których zwróciłaby się z problemem pod tytułem "Wężowa Łapa mi dokucza". Zresztą; była zbyt duża, by pytać dorosłych o zdanie. Najwyraźniej będzie musiała żyć ze swoimi zaległościami w socjalizacji.
— Widać — parsknęła z grymasem. Na jego kolejne słowa miała ochotę go zwyczajnie uderzyć - nie ma co się tak denerwować? Nawet się nie denerwowała! Raczej. Skromny żarcik, super, no może byłby skromnym żarcikiem, gdyby nie jego dalsze nabijanie się i śmiech po wsze księżyce, bo, uwaga, Pliszka była zaskoczona nagłym głosem! Wydała z siebie zmęczone, zirytowane westchnięcie, jakby chciała nim przewrócić oczami.
— Niespecjalnie — powinna? Lekkie ukłucie alienacji dotknęło chwilowo Pliszkową Łapę, ale złość na burego prędko zaślepiła jej niepewności.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Nie za bardzo zrozumiał co miała znaczyć odpowiedz Pliszkowej Łapy ale nie zamierzał się tym specjalnie interesować. Przeleciało mu to przez uszy i tyle. Kocica nagle straciła swoją cała energię i wigor przez co wyglądała nudno i sztywno. Gapiła się na niego jak na jakiegoś zbrodniarza. Czy naprawdę nikt już w tym klanie nie miał poczucia humoru?
Przekrzywił trochę łeb gdy ponownie mu odpowiedziałam. To wyjaśniałoby w sumie czemu tak się oburzała. Zwyczajnie nie potrafiła wsiąść na luz. - Naprawdę? To co robiłaśśś by sssobie umilić czasss? - zapytał. Nigdy ale to nigdy nie żartowała? Z kimkolwiek? O czymkolwiek? Pliszka w oczach Węża stawała się coraz bardziej dziwaczna.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Przez dobrą chwilę po prostu milczała, nie wiedząc, co powinna odpowiedzieć. Bo… właśnie, co robiła?
— …Spałam? — mruknęła cicho i niepewnie w odpowiedzi, ale chyba bardziej do siebie, niżeli do kocura przed nią. Co właściwie powinna robić, by umilić sobie czas? Czy inne koty miały lepsze zajęcia? Czy była inna? …Cóż, tyle już zdążyła wywnioskować i to nie dopiero dziś. — Rozmawiałam z rodzicami. Lub medykiem. Myślałam. Może po prostu biorę moje życie i cele poważniej niż ty — dodała na końcu uszczypliwie, nie chcąc wyglądać jak największa sierota, która właśnie została spytana o swoją traumatyczną przeszłość. Unikała kontaktu wzrokowego, wciąż.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Jej odpowiedz sprawiła, że Wąż patrzył się na nią ze skrzywionym pyskiem. Spała? Tylko tyle? – Eee… Przynajmniej sszczerze odpowiedziałaśś… – chociaż i tak było to dla niego niepojęte. Jak można tylko spać?!
Przewrócił ślepiami na jej kolejne słowa. Nudy na pudy. Wąż brał swoje życie poważnie ale jest sens tak… być poważnym? Po co niby? Żeby wyglądać nudno i nieciekawie? – Wyprasszam ssobie. Ja bardzo poważnie podchodzę do życia. – prychnął pod nosem a potem dodał. – A to, że nie żyje tylko pracą to chyba dobrze nie? No bo co ci z tego, że będziesssz cały czass poważna i wyrafinowana? Ominie Cię zabawa i fajne rzeczy. – poruszał barkami a potem dodał. – No chyba, że chcesssz się komuśś przypodobać, dlatego taka jesteśś grzeczna. – poruszał zabawnie brwiami. Kto tam wiedział co te kocice miały w głowach. Nawet nie wiedział co jego siostra tak naprawdę myślała.
Geny Pliszka odziedziczyła po ojcu, bo - podobnie jak Zmarźniętego Nosa - jej ciało naturalnie jest raczej duże i wysokie, choć oczywiście nie przesadnie - w końcu spędziła dużą część życia w lecznicy, a to rozwojowi mięśni nie sprzyja. Ma jednak do tego potencjał w przyszłości. Pokrywa ją długie, szare o niebieskim podtonie futro, na którym układa się wzór grubych, klasycznych pręg. Część jej ciałą pokryte jest białymi znaczeniami: ciągną się od czoła, przez pysk, kryzę, klatkę piersiową - gdzie lekko się zwężają, ale zaraz znów rozszerzają na brzuchu, gdzie kończą swój bieg. Bielą oblane są też jej łapy: przednie mają skarpetki do połowy, zaś tylne do stawu skokowego. Jej oczy są niebieskie, wpadające lekko w turkus.
Ominął ją etap socjalizacji, gdy była kocięciem. Nieco niezręczna, nadmiernie poważna, ale o ambitnym i szlachetnym sercu. Lubi brać na siebie więcej odpowiedzialności, niż potrafi udźwignąć i zachowywać się na starszą, niż faktycznie jest.
Zlustrowała go wzrokiem, gdy ten uznał, że podchodzi do życia poważnie. Niby kiedy? Gdy ją straszył, albo gdy z niej drwił? Bronił się zabawą, fajnymi rzeczami, ale dla Pliszki to było po prostu bycie niemiłym i próżnym! Jej kąciki ust po prostu w niezadowoleniu opadły w dół, brwi zmarszczyły, może wyglądała wręcz na obrzydzoną. A już szczególnie, gdy ten odezwał się jeszcze o jakimś przypodobywaniu!
— A na czym polega ta twoja zabawa? Na dokuczaniu kotom? — parsknęła wrogo, — i żebyś wiedział, że tak, chcę się przypodobać! Chcę być dobrym kotem w oczach wojowników, przywódcy, i Gwiezdnego Klanu! Bycie grzecznym to zaleta — bo co, myślał, że ją w ten sposób obrazi? Pliszkowa Łapa była bardzo zadowolona ze swoich wartości.
czy wiesz jużjakie miejscezajmujesz w szeregu, czy jesteśwybrańcem czy teżpierwszym z brzegu czy miałeśwpływ na to,kim teraz jesteś czy płyniesz jak liść unoszonyna wietrze?
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
– Tak ale nie tylko. – odpowiedział na wrogie mruknięcie kocicy. W przeciwieństwie do Pliszki, Wąż dalej zachowywał spokój a nawet trochę miał ubaw z groźnej minki terminatorki. Jakoś kocice w oczach Węża nie były groźne. Oczywiście tylko te co wyglądały jak kocice. – Bycie grzecznym to jedno a bycie lizusssem to drugie. – skomentował a pod koniec wystawił język w stronę niebieskofutrej. – Nie ma sssensu tak… sssię przymilać do każdego. Traci ssię przez to sswoją oryginalnośśść.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Polował. Jak większość czasu w sumie. No bo co miał innego robić? Już wolał zabijać zwierzątka niż sprzątać za ten czas obóz a zwłaszcza stos zwierzyny ze rozkładającej się padliny.
Niestety ale nie był kotem, który przepadał za codziennymi porządkami.
Właśnie wracał z polowania, mając zająca w pysku. Dorwał niezły okaz i na pewno ktoś się mocno nim posili.
Pulchny, średniej wielkości kocurek, o masywnych łapskach i szerokiej kufie. Pokrywa go krótkie, rude futerko z przerywanym delikatnie zarysowującym się tygrysim pręgowaniem, a białe znaczenia zwykle przykryte pod warstewką pyłu pojawiają się na łapach, ogonie, brzuchu, piersi, polikach i wargach. Wokół bladozielonych, okrągłych, zwykle przymrużonych oczu znajdują się drobne przejaśnienia, nachodzące również na jego brwi. Nosek jego jest jasnoróżowy, podobnie jak poduszki i wnętrza średniej wielkości uszysk, zakończonych drobnym ciemnorudym pędzelkiem. Zwykle jego futerko jest nastroszone, nieułożone i znaleźć można w nim wszelkiej maści gałązki, liście, grudki ziemi i wszystko to czego Gasnący Oddech nie wydobędzie. Chodzi ciężkim krokiem zawsze z wysoko uniesionym ogonem.
Leniwy, uwielbiający sobie pojeść kocurek, który najchętniej robi wszystko po najniższej linii oporu. Cięty w pysku jeżeli ktoś zatruwa jego otoczenie zbyt długo, uwielbiający wylegiwanie się na gorącym kamieniu i denerwowanie innych, kiedy najdzie mu taka ochota.
Kieł [KC] | Toń [KC]
XXCiężko było go zobaczyć poza obozem. W ostatnim czasie to już całkiem, bo praktycznie się z niego nie ruszał, chyba że...za potrzebą. Fizjologiczne sprawy chcąc czy nie musiał gdzieś załatwiać, wiadomo - nie w obozie - nawet jeżeli tkwił w śmierdzącej lecznicy. XXKażdy najmniejszy ruch sprawia mu ból, na który krzywi swą mordę, lecz cisnący go pęcherz nagli za potrzebą, którą nie może przeczekać. Idzie więc powolnym krokiem, bo nie jest w stanie przyśpieszyć, aby nie wywoływać jeszcze cięższego dyskomfortu. Wychodzi z obozu, nie zamierzając iść nigdzie daleko. Jagodowy Łan jest idealnym do tego miejscem. Skrywa się nieco, by nie było go widać, a ulga, która czuje od razu poprawia mu nastrój. Wychodzi z ukrycia i wtedy dostrzega terminatora, z którym swego czasu - dopóki nie wylądował w lecznicy - dzielił legowisko. Staje w miejscu i mierzy go wzrokiem, mając nadzieje, że buras go nie widział. Nie chce psuć sobie humoru, który już i tak był jedną wielką sinusoidą, a akurat teraz jest...zadowolony. O dziwo, wow, Ropuch jest zadowolony, coś niesamowitego. Ale tak, jest i wie, że prędko może się to odmienić, gdyby kocur otworzył do niego pysk.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Oczywiście, że zauważył Ropucha zanim on zobaczył jego. Czy zrobił z tego nie wiadomo co? Niespecjalnie. Jakoś nie robiło to na nim wrażenia. W końcu to samo przecież robił. Ba! O patrolach nawet nie wspominając. Dzień jak co dzień.
Nawet nie ma na co się gapić, bo ma małego pff.
Kiedy rudzielec wyszedł za krzaków a ich spojrzenia się spotkały, Wąż jedynie kiwnął do niego głową na przywitanie. Jak kocur z kocurem. Na słowa nie mógł sobie pozwolić bo miał zająca w pysku. Pewnie jakby miał zły humor to by mu coś dogadał ale nie miał więc no.
Poczuł jednak, że sam musiał pójść za potrzebą. Przeszedł kawałek dalej od rudzielca i schował się za innymi krzakami. Zająca położył na kamieniu bo wolał go nie kłaść na ziemi. Od razu po tym rozluźnił się i zaczął opróżniać swój pęcherz.
Pulchny, średniej wielkości kocurek, o masywnych łapskach i szerokiej kufie. Pokrywa go krótkie, rude futerko z przerywanym delikatnie zarysowującym się tygrysim pręgowaniem, a białe znaczenia zwykle przykryte pod warstewką pyłu pojawiają się na łapach, ogonie, brzuchu, piersi, polikach i wargach. Wokół bladozielonych, okrągłych, zwykle przymrużonych oczu znajdują się drobne przejaśnienia, nachodzące również na jego brwi. Nosek jego jest jasnoróżowy, podobnie jak poduszki i wnętrza średniej wielkości uszysk, zakończonych drobnym ciemnorudym pędzelkiem. Zwykle jego futerko jest nastroszone, nieułożone i znaleźć można w nim wszelkiej maści gałązki, liście, grudki ziemi i wszystko to czego Gasnący Oddech nie wydobędzie. Chodzi ciężkim krokiem zawsze z wysoko uniesionym ogonem.
Leniwy, uwielbiający sobie pojeść kocurek, który najchętniej robi wszystko po najniższej linii oporu. Cięty w pysku jeżeli ktoś zatruwa jego otoczenie zbyt długo, uwielbiający wylegiwanie się na gorącym kamieniu i denerwowanie innych, kiedy najdzie mu taka ochota.
Kieł [KC] | Toń [KC]
XXZe zmarszczonymi brwiami, wgapia się w pysk buro-białego o dziwnie wykręconych uszach. Ten kiwa mu głową, co Ropuch nie do końca odwzajemnia. Niezauważalny wręcz gestem i lekkim zagięciem końcówki ogona obserwuje uważnie kocura. Widzi, jak odkłada na bok zająca, co jest dla niego zaskakujące, bo w sumie to...po co kładł go na kamień skoro na stosie i tak się wybrudzi? Widzi również, że buras idzie w krzaki na co rudzielec unosi brew ku górze w zdziwieniu? zaskoczeniu? To miał być jakiś przytyk wobec niego? Tak coś czuje. Może faktycznie pęcherz Wężowej Łapy nagle na jego widok się skurczył i dał o sobie znać albo dziwnouchy widział go i tym sposobem chciał mu dać o tym znać. — Mogłeś, chociaż poczekać aż odejdę. — burczy nagle, gdy w nieznośnej ciszy słyszy odgłos oddawanego moczu. Uh, świetnie. Przewraca oczyma i kieruje się do obozu wolnym krokiem.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Przez chwilę nawet zapomniał o egzystencji rudzielca gdy zajął się swoją potrzebą. Ziewnął przeciągle i mlasnał potem językiem. - Jakośśś mi to wisssi. A co? Zawssstydziłeśś sssię? -zarechotał pod koniec po czym zakończył swoją czynność. Wziął swoją zdobycz i również zaczął iść w stronę obozu. Niespecjalnie zwracając uwagę na kocura.
Pulchny, średniej wielkości kocurek, o masywnych łapskach i szerokiej kufie. Pokrywa go krótkie, rude futerko z przerywanym delikatnie zarysowującym się tygrysim pręgowaniem, a białe znaczenia zwykle przykryte pod warstewką pyłu pojawiają się na łapach, ogonie, brzuchu, piersi, polikach i wargach. Wokół bladozielonych, okrągłych, zwykle przymrużonych oczu znajdują się drobne przejaśnienia, nachodzące również na jego brwi. Nosek jego jest jasnoróżowy, podobnie jak poduszki i wnętrza średniej wielkości uszysk, zakończonych drobnym ciemnorudym pędzelkiem. Zwykle jego futerko jest nastroszone, nieułożone i znaleźć można w nim wszelkiej maści gałązki, liście, grudki ziemi i wszystko to czego Gasnący Oddech nie wydobędzie. Chodzi ciężkim krokiem zawsze z wysoko uniesionym ogonem.
Leniwy, uwielbiający sobie pojeść kocurek, który najchętniej robi wszystko po najniższej linii oporu. Cięty w pysku jeżeli ktoś zatruwa jego otoczenie zbyt długo, uwielbiający wylegiwanie się na gorącym kamieniu i denerwowanie innych, kiedy najdzie mu taka ochota.
Kieł [KC] | Toń [KC]
XXGdy słyszy rzucone w swoją stronę pytanie - przyciska uszyska do czachy, a kły nieprzyjemnie się o siebie ocierają, wydając charakterystyczny dźwięk zgrzytu. Futro na jego szerokim karczysku unosi się mimowolnie, a jego krok ustaje. Wypuszczone ciężko powietrze przez ciemnoróżowy nos mówi samo przez się, że rudzielec ma dość. Dość tej idiotycznej sytuacji i idiotycznego kolegi do pary. Odwraca łeb w jego kierunku, gdy dziwnouchy w dalszym ciągu jakby go naśladując, oddala się do obozu. Nim jednak jest w stanie odejść od niego choćby na długość kociecego kroku, chwyta końcówkę jego kity. Ciągnie za nią mocno, choć nie z zamiarem zrobienia krzywdy. Ot taki mały psikus, ot chęć aby usiadł na swój zad i spojrzał mu wprost w mordę. XX— Nie. Ale nie muszę też słyszeć, jak szczasz. — marszczy grzbiet nosa w ewidentnym obrzydzeniu, którego nawet nie stara się kryć. Szczególnie, że na jego języku znalazło się kilka jego kłaków. A miał taki dobry humor, nawet przy tym nieznośnym bólu w stawach. Jeden mysi móżdżek wszystko popsuł w ciągu jednego uderzenia serca.
Księżyce: 39 Płeć: kocur Matka: pfff na co to komu Ojciec: Bzycząca Polana i Żmijooki Trwałe urazy: głowa
Kocur z długim, burym futrem na którym zdobią tygrysie pręgi. Posiada białe znaczenia na pysku, szyi, karku, tułowiu, na wszystkich 4 łapach i tułowiu. Szczyci się kręconymi uszami i długim puszystym ogonem. Dodatkowo ma dwu kolorowy nos i na razie niebieskie oczy. Jest masywny i niższy od przeciętnego kota.
Energiczny, egoistyczny, pomysłowy, uparty, wścibski i buntowniczy [więcej w KP]
Miał już sobie pójść i zająć się sobą gdy nagle ktoś chwycił JEGO OGON! Nie mógł powstrzymać syku z pyska gdy rudzielec pociągnął go do tyłu. Ta zniewaga krwi wymaga.
Gdy tylko go puścił, Wąż się zamachnął i przywalił mu łapą w pysk. Nie tak by się przewrócił czy coś ale na tyle mocno by dać mu do zrozumienia, że nie ma prawa go dotykać. – WARA! – warknął w jego stronę. – To ssee zatkaj usszy, ćwoku! – fuknął. – Odwal ssię i daj mi pracować. – warknął ostrzegając. Nawet nie dał mu dojść do słowa. Od razu po tym poszedł do obozu, zostawiając rudego w tyle.
/z.t bo bardzo stara czaso ale thx za sesje xD