Rozpoznał zapach od razu, a potem przyglądając się kępce kwiatów, na które natrafił... równie szybko upewnił się, że tak, znowu ma do czynienia ze stokrotką. No cóż. Nie uśmiechało mu się zapychać składzika jednym i tym samym medykamentem, ale zioło to zioło. Rozejrzał się jednak, zamyślony. Przez głowę medyka przemknęła pewna myśl i chciał zobaczyć, co pomyśli o tym jego towarzyszka.
Barwna Woda miał wyczucie z wołaniem Oleandrowej Łapy. Kotka po ukryciu ryjówki, szukając dalej, tak jak na początku... nie znalazła nic. Minęło kilka, kilkanaście kroków, kilkanaście uderzeń serca - ani zioła ani śladów innej zwierzyny.
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Po zakopaniu wyruszyła dalej, rozglądając się, węsząc i nasłuchując. Nic. Oczywiście, że nic, jednak zaraz usłyszała swoje imię wypowiedziane przez Barwną Wodę. Strzepnęła uchem i szybko skierowała się w stronę kocura, kołysając na boki ogonem. Zerknęła na kępę kwiatów przed medykiem i lekko przekrzywiła głowę.
— O co chodzi? — spytała krótko, mrużąc oczy. Kojarzyła te kwiatki, w końcu często pojawiały się na terenach, ale nie domyśliła się, co konkretnie planuje srebrny kocur.
Zostawił sobie na razie zbieranie stokrotek i zawołał swoją towarzyszkę, by do niego podeszła. Najwyraźniej jakiś pomysł wpadł do jego głowy, może to dymna kotka miała dowiedzieć się więcej na temat tego zioła?
Przysiadł obok gdy tylko Oleandrowa Łapa podeszła bliżej. Zmierzył wzrokiem najpierw ją, potem kępkę kwiatów która rosła pod ich łapami, wskazując na stokrotki jedną ze swoich łap, jednak wzrok miał zawieszony cały czas na swojej towarzyszce.
- To stokrotki. Maści z ich liści używa się na obicia. Zebrałem już... sporo ich liści, mam tego pod dostatkiem, na ten moment, w składziku... - Barwinek odetchnął, poruszając wąsami. - Więc chcę, żebyś teraz ty spróbowała zebrać tyle liści tych stokrotek, ile będziesz w stanie. Powoli i ostrożnie. Niektóre mogą być podgnite... niektóre mogą się podrzeć przy zbieraniu, to nic. Spróbuj.
Skoro Oleandrowa Łapa chciała być pomocnicą w Królikarni, to musiała zdobywać doświadczenie także w kwestii zbieractwa medykamentów.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Podążyła wzrokiem za łapą medyka, który właśnie wskazał rośliny przed nim. Słuchała ze stuprocentowym skupieniem słów Barwnej Wody, zapamiętując, że z liści stokrotek robi się maść, a następnie używa się jej na obicia. Miała pozbierać medykament, więc Oleander odchrząknęła cicho i pochyliła się ku kwiatom. Powoli, ostrożnie zaczęła wyrywać mniejsze i trochę większe liście, po czym kładła je na skromny stos. Uważała też, by nie brać tych zgniłych.
Po całym zbieraniu zerknęła w stronę Barwinka, jakby oczekiwała oceny od nauczyciela - na pochwałę lub coś zupełnie odwrotnego. Pierwszy raz zbierała zioła, lecz cieszyła się, że miała okazję zdobyć doświadczenie.
To pierwsze zbieranie ziół Oleandrowej Łapy. Sam Barwna Woda nie oczekiwał rewelacji, a tutaj, proszę, Oleander zaskoczyła i jego i pewnie samą siebie. Stos liści stokrotek który pojawił się zaraz u łap dwóch kotów nie był tak skromny, jak mogłoby się wydawać. Aż dziewięć. Dziewięć liści stokrotki na pierwszym zbieractwie. Dobra robota, Oleandrowa Łapo!
- Doskonale - Barwinek od razu pochwalił Oleander, widząc, ile liści udało jej się zerwać z kępki stokrotki. Był zadowolony, bardzo. Miała do tego smykałkę, robiła to ostrożnie, metodycznie... i jak na pierwszy raz było bardzo dobrze. Na pysku kocura zamajaczył lekki uśmiech. - Zakopię je razem z innymi medykamentami. Dziękuję. Jeśli sama wpadniesz na stokrotki... możesz je śmiało zbierać bez mojego nadzoru.
Barwna Woda pochwycił zatem znalezisko Oleandrowej Łapy, zakopał tam, gdzie reszta medykamentów wcześniej... i ruszył w swoim kierunku, tylko raz oglądając się za kotką.
Dalej potrzebował ślazu.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Dziewięć listków leżało przy niej, a szybko zaraz usłyszała pochwałę ze strony Barwnej Wody, na co uśmiechnęła się lekko. Wiadomość o tym, że mogła odmaszerować, a on zakopie zioło wraz z innymi medykamentami, przyjęła kiwnięciem głową i poszła dalej w lepszym nastroju. Miała się w sumie z czego cieszyć! Może ta wyprawa na medykamenty miała się zakończyć dobrymi znaleziskami?
Dalej potrzebował ślazu, a ten jakby wyparował z całej tej polany. Ewentualnie zbyt dobrze się ukrywał, co na pewno nie szło na dobre Barwnej Wodzie. Szedł, szedł, a z każdym krokiem coraz bardziej wątpił, że napotka jakąś roślinę na ten moment, jednak! Jednak przed nim pojawiła się kolejna kępa stokrotek, niestety lub stety. Zamiast Makowej Polanki powinna być Stokrotkowa Polanka.
Stokrotkowa Polanka. Tak. To pasowało zdecydowanie lepiej.
Barwna Woda westchnął, widząc, co Gwiezdni po raz kolejny zsyłają mu pod łapy - to samo. Z rzędu. Przestawało być to zabawne lub nawet przydatne, ale zioło to zioło, a medyk Klanu Rzeki nie należał do kotów które... narzekają na jakiekolwiek medykamenty, nawet, jeżeli trafił na te stokrotki już trzeci raz dzisiaj.
Zaczął zrywać listki kwiatów tak samo ostrożnie i metodycznie, jak zawsze. Nie interesowało go już nawet, czy zbierze ich bardzo dużo, czy też nie. Miał ich pod dostatkiem na długi czas.
I na tym, znowu, na ten moment skończyło się szczęście Oleandrowej Łapy. Gdy oddaliła się od medyka i ruszyła na poszukiwania, znowu, jedyne, co wpadało jej pod łapy to... nic. Ani ziół, ani zwierzyny, znowu. Dobrym znakiem jednak było to, że Makowa Polanka zdawała się być także wolna od drapieżników.
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Oddaliła się od medyka i... i co. Szła powoli, cicho, by nie spłoszyć potencjalnej zwierzyny, nasłuchiwała i obserwowała. Przynajmniej wraz z Barwną Wodą nie napotkali jakiegokolwiek drapieżnika - to był bardzo dobry znak. Przyjęła wiadomość o nicości westchnięciem i strzepnęła uchem, stojąc przez chwilę. Ruszyła dalej, przed siebie.
Co prawda Gwiezdni mogli bawić się w nieśmieszne żarty, ewentualnie ukrywali ślaz przed medykiem i dopiero niedługo srebrny miał go znaleźć. Niewiadomo. Jednakże Barwna Woda nie narzekał na jakikolwiek medykament, nawet jeśli było go wystarczająco dużo w składziku, i zabrał się do pracy. Powolnymi, ostrożnymi ruchami zrywał listki, a łącznie ich uzbierał dwanaście. Sporo.
Składzik zacznie pachnieć stokrotkami po tej wyprawie na zioła, zdecydowanie. Gorzka Łapa by nie narzekała, gdyby tutaj z nim była...
Barwinek westchnął przez nos, wszystkie zgromadzone liście stokrotki tak, jak uprzednio, szybko zakopując pod swoim charakterystycznym kamieniem z którego zrobił skrytkę. Oblizał się, rozejrzał, namierzając wzrokiem Oleander i zaraz ruszył na dalsze poszukiwania.
Wystarczyło trochę cierpliwości i nawet Oleandrowej Łapie znowu zaczęło dopisywać szczęście. Pomiędzy wysoką trawą kotka wypatrzyła równie wysoką, złotą roślinę. Pachniała jak zioło, łodygi miała pokryte meszkiem... i charakterystyczne, złote kwiaty. Barwna Woda od razu rozpoznałby w kwiecie nagietek.
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Zioło. Od razu rozpoznała zapach medykamentu, lecz nie była w stanie powiedzieć co konkretnie przed nią stało. Złoty kwiat, łodyga pokryta meszkiem... Oleander zerknęła przez ramię na Barwną Wodę i westchnęła cicho. Czemu nie mogła znaleźć czegoś, co znała?
— Barwinek — miauknęła w stronę srebrnego medyka, a następnie skupiła wzrok na roślinie. — Zioło. Co to jest? — spytała przy okazji, mrużąc blade oczy w skupieniu.
Namierzył wzrokiem Oleander, po czym wyruszył dalej. Tym razem każde zioło wyparowało z zasięgu wzroku medyka, lecz zauważył poruszenie się nieopodal. A chwilowej obserwacji zrozumiał, że jakaś młoda wydra się zgubiła i wyglądała na dość przestraszoną. Kocur mógł iść dalej, korzystając z tego, że potencjalny wróg jeszcze go nie zauważył. Brązowa istota zbytnio zajęła się znalezieniem drogi powrotnej do wody.
Zatrzymał się natychmiast gdy zobaczył wydrę pomiędzy trawami i kwiatami. Nie odważył się poruszyć, przez chwilę nie wiedząc, z czym miał do czynienia. Musiał się przyjrzeć, aby zauważyć, że tak... to wydra. Tak daleko od wody?
Zgubiła się, ale nie w interesie Barwnej Wody było matkowanie dzikiemu zwierzęciu, które tak wystraszone mogło zareagować skrajnie różnie na dorosłego kota. Wycofał się powoli, nieprzejęty wodnym stworzeniem, zdecydowanie bardziej zainteresowany tym, że wołała go Oleander.
Szybko znalazł się przy kotce. - Znalazłem wydrę. Musimy zmienić kierunek poszukiwań, zgubiła się i wygląda na wystraszoną. Kto wie, jak takie zwierzę zareaguje na kota - mruknął do Oleandrowej Łapy i zaczął przyglądać się roślinie którą znalazła.
- Ach. Nagietek. Szypułki używane są do... tamowania krwawienia, stosowane też do infekcji, jak łopian. Dobra robota. Możesz szukać dalej - wymruczał z wdzięcznością Barwinek i zaraz wziął się za zrywanie kwiatów nagietka.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Na wiadomość o wydrze obniżyła brwi ze zdziwieniem, jakby trochę nie wierzyła, że te zwierzę faktycznie zgubiło się tak daleko od wody. No cóż, zmienią kierunek poszukiwań i powinno być dobrze. Skinęła głową, przytaknęła cicho i skupiła się bardziej na następnych słowach, które objaśniały jej znaczenie nagietka. Tamowanie krwawienia, infekcja. Pochwałę przyjęła delikatnym uśmiechem, zwłaszcza, że głos Barwnej Wody brzmiał na dość wdzięczny.
Więc na polecenie srebrnego medyka wyruszyła dalej, rozglądając się bacznie, nasłuchując i węsząc.
Wyjaśnił Oleandrowej Łapie do czego używane są szypułki nagietka, a następnie zajął się zbieraniem. Zrywał złote kwiaty, po czym kładł je delikatnie na ziemi. Po calym procesie, trochę bardziej odświeżającym po zbieraniu liści stokrotek, zauważył, że tym razem również natrafił na sporą ilość. Równo czternaście szypułek.
Ziół na infekcje i takich, które były w stanie zmniejszyć krwawienie... takich nigdy za wiele w składziku. Cieszył się, że Oleander wpadła na ten nagietek. Dwanaście szypułek to dobry wynik, Barwna Woda był zadowolony.
Z pewną dozą ostrożności, rozglądając się za wydrą, wrócił do swojej skrytki na zioła, tam zakopując nagietek. Nie chciał jednak wracać do obozu bez niezbędnego mu ślazu, zatem... szukał dalej.
Ironiczna sytuacja. Oleander niedowierzała, że wydra mogła znaleźć się tak daleko od wody a sama zaraz mogła dostrzec stworzenie które, tak jak wydra, w wodzie urzędowało. A Makowa Polanka była od jezior i rzek całkiem daleko.
Przez kwiaty i trawy, z pokaźnym kijem między zębami przedzierał się duży, brunatny kształt z płaskim ogonem. Bóbr, zupełnie nieprzejęty obecnością jakichkolwiek kotów - o ile w ogóle tej obecności świadom.
Mistrz: Pożar Płeć: kotka Matka: Kwiatowa Przełęcz Ojciec: Kwitnący Jar
Kotka niewiele się zmieniła, chociaż jej wzrost dobił do tej średniej normy. Pod długim, czarnym dymnym futrem kryją się mięśnie, które wyrobiła na treningach. Spiczaste, ostro zakończone uszy są porozstawiane po bokach głowy, a na ich końcach widnieją pędzelki. Smukły pyszczek prezentuje ciemny nos, a nad nim można zauważyć zaokrąglone, żółto-zielone ślepia. Futro stara się utrzymać w dobrym i ładnym stanie, myjąc je dość regularnie. Jaśniejsze przebłyski pojawiają się na szyi, na brzuchu i biodrach, na ogonie.
Wyróżnia się między innymi swoją szczerością, jako iż bardzo nie lubi używać kłamstw, chyba że to konieczne. Stara się patrzeć z różnych punktów widzenia i słuchać wielu informacji, a po ich analizie wyrabia swoje własne zdanie. Lubi opierać się o fakty, o swoje własne przeżycia i nawet dyskutować. Czasem uparta, co utrudnia z nią pracę. Uczucia dalej są dla niej niewiadomą, chociaż stara się rozwiązać tę zagadkę od kocięcych chwil, wspomagając się też innymi kotami, chcąc wywoływać u nich różne reakcje. Możnaby to momentami nazwać manipulacją.
Gdy przychodzi czas na żałobę, to nakłada na siebie mnóstwo obowiązków, by tylko nie myśleć o tych złych rzeczach, a później odczuwa swoje zmęczenie. Rzadko rozmawia o swoich zmartwieniach, jako iż uważa je za nieważne i warte przemilczenia, więc po prostu większość rzeczy chowa w swojej głowie. Głównie towarzyszy jej spokój, również na spokojnie stara się wyjaśniać pewne sprawy, chociaż potrafi odczuć irytację. Dość krytycznym okiem potrafi kogoś ocenić przez jakiś czyn. Stara się trzymać jednej, skromnej grupy przyjaciół, jako iż jej zaufanie jest trochę ograniczone. Jest typem realistki.
Słowicza Łapa [KRz] | Miodowa Łapa [GK]
Gdy szła spokojnie przez trawy, zauważyła bobra. B o b r a. Ironiczne, jako iż wcześniej została zawiadomiona o obecności wydry. Westchnęła cicho, obserwując brązowe zwierze. Konfrontacja była niepotrzebna, dlatego zerknęła tylko w stronę Barwinka i wyruszyła w dalsze poszukiwania. Miała nadzieję na jakieś zioło lub zwierzynę, a wiadomość o bobrze zamierzała przekazać przy najbliższej okazji.
Ślaz tego dnia był strasznie uparty. Nie było go, jakby wyparował zupełnie z Makowej Polanki, chociaż teoretycznie powinien tam być. Tymczasem Barwna Woda szedł dalej, nie narzekając na jakiekolwiek inne zioło, a następnie ponownie zauważył… krwawnik. Przydatne zioło, więc jego zapas również był ważny.
Barwna Woda wyłapał gdzieś w gąszczu ruch jaki wcześniej miała okazję zauważyć Oleandrowa Łapa. Obecność wydr, bobrów i wszystkich innych zwierząt, które powinny być w wodzie, a są tutaj, nieco zaniepokoił medyka. Ślazu dalej potrzebował, ale na to jeszcze będą okazję. Miał sporo innych medykamentów które mu się przydadzą.
Westchnął głęboko, wołając do siebie Ciemną Mordkę i Oleander, aby pomogły mu zabrać się ze zebranymi ziołami z powrotem do obozu.
zt cri
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte