Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Robiło się ładnie i ciepło, zaczynały wyrastać liście, kwiaty i pojawiało się więcej zwierząt. Lisek zaprosił Jaskier na spacer na łąkę, na której ostatnio widział wyrastające kwiaty. On się za dobrze w nazewnictwie nie znał, ale może ona coś kojarzyła? Szli bok w bok, Roześmiany Wąs czasem ją szturchnął albo zarzucił żartem, czasem patrzył w chmury i mówił co widzi. W końcu doszli w okolice Kwieciny i już z daleka było widać te kwiaty, o których mówił. - Widzisz? Zobacz jak ładnie rosną. Może nawet są jakieś, których jeszcze nie widziałem? - ucieszyłby się jakby napotkał nowy dla niego rodzaj kwiatka. - Aaaaaaaah jak dobrze, że już się robi cieplej! Nie znoszę tego mrozu, bo się trzeba ruszać więcej, a ja lubię niby, cnie, ale jednak w nocy jak się obudziłem to potem ciężko było zasnąć znów, bo tak mrRRrrRrRooozzZzzZziiiłoooo~ - Zaśmiał się, patrząc w oczy partnerce.
//Jaskierek
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Ileż można było czekać na tę durną porę młodych liści? Jaskier była przepełniona radością dzięki coraz cieplejszym dniom, oraz powracającej do życia. Kwiaty, śpiew ptaków, liście na drzewach, dłuższe dni… Oh jak ona za tym tęskniła. A co było lepsze od obserwowania tych wszystkich zmian? Obserwowanie ich w towarzystwie ukochanego. Nie była pewna jak bardzo to wszystko jarało Lisa, ale to że on wyszedł z propozycją było wystarczającym dowodem, że chyba coś tam go to interesowało. Co tylko potwierdziły jego słowa gdy na horyzoncie pojawiły się pierwsze kwiaty.
- Możliwe. Wczesną porą młodych liści jest trochę kwiatów, których nie da się spotkać późniejszymi porami… Widziałeś na przykład przebiśniegi? - zapytała, bo może nie była jakimś wielkim fanatykiem kwiatów, ale te akurat wyjątkowo lubiła.
- Ajj… Jak ci zimno w nocy to nie wstydź się przytulić. Chętnie się podzielę ciepłem - przyznała z rozbawioną nutą i chciała coś powiedzieć, że lubi go czuć przy sobie ale… Nie wiedziała jak to ubrać w słowa, by nie wybrzmiało dziwnie. Ale no, bardzo lubiła tulasy i inne takie, co może… mógł już dostrzec, bo sama w nocy lubiła spać blisko niego, czy nawet poza legowiskiem, zaczepiać go ogonem, siadać blisko, ocierać się… I inne takie pierdoły. - Ale racja. Tęskniłam za ciepłym wiatrem i nie szczypiącymi od mrozu łapami.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- O tak. Nawet słyszałem, jak jakieś kocię nazywało to podśniegami. - Zachichotał na to wspomnienie. Nie był tylko pewny, które to było, ale któreś marchewkowo-brzegowe. Nie trzymał się ich, kociaki musiały być wyjątkowe, żeby interesowały kocura i chciał z nimi siedzieć. - Najwięcej widziałem ich w Kwitnących Zaroślach, tutaj to raczej nie. Za to tutaj... zobacz! Maki i stokrotki. - Kwiatki były proste, ale ładne. Co więcej - do Jaskrowego Pyłku pasowałby każdy kwiat, z uwagi na jej umaszczenie. Uśmiechnął się na tę myśl sam do siebie, lekko mrużąc oczy. Skupił się jednak na kolejnym temacie. - Cóż, robi się cieplej... ale nie powiem, że się cieszę, że jest cieplej i to już nie będzie potrzebne... a wręcz będę specjalnie budził się w nocy, żeby móc to zrobić. Nawet jak nie będzie mi zimno. Ale co jak cię obudzę? - Rzucił do niej też ciepło. Może trochę dziwne słowa, ale nie był pewny co powiedzieć. To nie tak, że nie chciał się do niej przybliżać w nocy, boooo... bo się wstydził. Nie chciał jej budzić! Szkoda by było, gdyby Jaskierek nie mogła wyspać się przez niego, bo mu zimno. Całe szczęście teraz będzie łatwiej.
Wrócił znów oczami na kwiaty, podszedł do maków i znalazł jeden, długi, rozwinięty i największy jaki znalazł. - Pasowałby ci kwiatek. Każdy jeden, ale czerwony bije taką... siłą. Pewnością siebie. I pięknem. Tak jak ty. - Powiedział spoglądając na nią oczami chwilę, ale pysk miał zwrócony w dół, więc zajrzał po prostu ruchem oczu, co było bardziej cool według niego, niż zwykłe odwrócenie pyska. W końcu zerwał mak, który miał ułożoną łodygę i długi liść tak, że pomiędzy nimi idealnie układałoby się ucho, przytrzymując kwiat. Przybliżył się do Jaskierek i włożył go właśnie tam, na jej głowę, za ucho, ale tak, by liści i łodyga go podtrzymywały. W końcu odsunął się nieco, by mieć lepszy widok. Zmieniał się dzięki związkowi z nią, tak jakby myślał bardziej nad tym co robić dla niej, a nie krążył myślami w chmurach. - Idealnie ci pasuje. - Powiedział, lekko przekręcając łebek na bok.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
Prychnęła słysząc jego historyjkę. Podśniegi… Z jednej strony uroczo, ale przecież zero logiki w tym!! są PRZEBIŚNIEGAMI bo przebijają się przez śnieg, a nie… bo żyją pod śniegiem. Głupota.
- O… A pierwiosnki widziałeś? - zapytała ciekawa, bo myślała że go może zaskoczy tymi przebiśniegami… A tu proszę, jego wiedza jednak nie była zerowa. Głupio, jeśli okaże się, że on zna się bardziej na kwiatkach od niej…
- Mi to nie przeszkadza… Zresztą, gdybym to ja cię obudziła w nocy, czy to przez to że mi zimno, czy po prostu dlatego że chciałam się przytulić, by ci to przeszkodziło? - wyjaśniła, bo… Czuła w kościach, że on miałby to gdzieś. A nawet pewnie miło by było się obudzić i poczuć ciepło drugiego kota obok. Taka pobudka to czysta przyjemność.
Szła powoli, szukając wzrokiem… Czegoś. W sumie nie była pewna czego. Może czegoś nowego? Albo czegoś co by się nadało do wplecenia w legowisko? To brzmiało fajnie… Znaczy, nie żeby lis Śmierdział. Po prostu lubiła zapach kwiatów. No.
Z zamyślenia wyrwały ją słowa kocura. Każdy kwiatek, mhm. Na szczęście szybko wybrał niby idealnego kandydata… Ale Jaskier nie była co do niego pewna. Nie była ani silna, ani nie grzeszyła pięknem, a już tym bardziej brakowało jej pewności siebie. Wciąż, był to miły gest, ale… - M… No nie wiem co do tej pewności siebie - zakwestionowała największą niespójność, bo siłę to może jakąś tam miała… A miło, że uznawał ją za piękną, nawet jeśli sama o sobie tak nie myślała. Następny jego ruch był… Wyjątkowo uroczy. Kiedy z niego taki romantyk się zrobił? Jej wyraz pyszczka złagodniał, a uśmiech się poszerzył.
- Dziękuję - przyznała szczerze i po paru sekundach patrzenia się w jego pysk, wróciła do rozglądania się za czymś konkretnym. W końcu musiała odpowiedzieć mu tym samym, ne?
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Hm... to takie... fioletowe kwiaty z rzepami co się przyczepiają do futra? - Rzucił pomysłem, bo nie był pewny jak to się nazywa, a skoro nie kojarzył nazwy tego ustrojstwa, to mógł śmiało pomyśleć, że to właśnie pierwiosnki.
- No nie, nie. Nie przeszkodziłoby, masz rację. - Przyznał jej bez dalszego drążenia, że z jego strony by to było niemiłe, bo faktycznie gdyby to ona chciała się przytulić, to nigdy nie miałby jej za złe. Ale jak to mówią - łatwiej radzić, niż słuchać własnych rad.
W momencie, kiedy Jaskierek wzięła jego słowa pod tasak i ciachnęła je zębiskami, przecięła tez trochę jego pewność siebie. Młody Ogień radził mu ją komplementować, ale to chyba nie wychodziło! To miał nie mówić nic? Powinna mieć więcej wiary w siebie, ale co jeśli za próby napędzania tego, Jaskierek go znienawidzi? Bo nie lubi siebie, to jego też nie będzie lubić, bo mówi jej miłe rzeczy, które ta uznaje za kłamstwo... uhhhh, baby. Musiał coś powiedzieć, jakoś to wybronić, bo przecież inaczej wyjdzie, że wcale tak nie uważa, bo nie umie tego uargumentować - wiedział to, rozgryzł to! Baby! - Jakbyś nie była pewna siebie to chyba nie robiłabyś tych ruchów w moją stronę? - Rzucił bo wydawało mu się, że właśnie kot dość pewny siebie próbowałby robić jakieś podchody do drugiego, ale na tyle widoczne, żeby ten drugi widział oczywiście.
- Proszę. - Mruknął, a gdy ta się odwróciła, niemo wypuścił chyba z kilogram powietrza. Musiał wziąć głęboki wdech. Musiał mieć w głowie, że nie musi być idealny, ale starać się, żeby wiedziała, że jest cudowna. Trudne.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
- E… Nie, te rosną chyba porą zielonych liści. Oset? Chyba oset... Pierwiosnki są żółte i mają po kilka małych kwiatów. Podobne trochę do jaskrów… Ale, e, inne - W sumie nie do końca pamiętała jak wyglądają… Wiedziała, że żółte i takie… Miękkie? Ale no, z opisywaniem trudniej. Jak znajdą to na pewno rozpozna… Ale tak czy siak, ucieszyła się na wieść, że jednak coś tam trochę więcej wiedziała od rudego.
No… jaskier była specyficzna. Lubiła komplementy, ale musiały być trafione, oraz też nie można było sypnąć ich za dużo… W ogóle, najlepiej je zachować do minimum. Bo jakoś tak… Często czuła, jakby nie zasługiwała na nie. Najlepiej więc… Jakby rudy się nie starał na siłę i po prostu, był sobą.
Może jakaś tam racj była w jego słowach… No ale też nie do końca - Bo wiem że ci to nie przeszkadzało. Oraz no, ty jako pierwszy zaprosiłeś mnie na randkę więc… wiedziałam że ci się choć trochę podobam. Ale jeśli chodzi o resztę rzeczy to nie jestem taka pewna. Gdybym miała, nie wiem, zostać gwiazdą to chyba umarłabym ze stresu. Nie wiedziałabym komu jakiego terminatora dać, martwiłabym się czy innym by się podobały ich imiona, i tak dalej… W ogóle cały czas jakieś zmartwienia chodzą mi po głowie. Po prostu… Chyba dobrze to ukrywam? - Bo starała się sprawiać wrażenie… Mądrej i opanowanej. Choć w środku miała sporo wątpliwości i zmartwień.
Długo nie musiała szukać, by jakiś kwiatek wpadł w jej oko. Schyliła się w stronę kępki dużych, żółtych kwiatów, skąd zerwała tego największego i jednocześnie najładniej wyglądającego. Smakował trochę gorzko na języku, ale zignorowała to nieprzyjemne uczucie. Podeszła po tym do Lisa, łapą oparła się o jego bark, w ten sposób stając na tylnych łapach i sięgając do jego głowy. Tam, obok jego prawego ucha postawiła świeżo zerwanego mlecza. Ten niestety miał długą łodygę bez żadnych listków, więc rudzielec musiał przypilnować, by nie ruszać za bardzo głową… A nawet jeśli ruszy, to nic nie szkodzi, na pewno po drodze znajdą jakiś nawet ładniejszy okaz. - Mlecze przypominają słońce, oraz wydają się takie… Radosne. I przyjazne. Oraz są miłe w dotyku. Tak jak ty - przyznała pod koniec przybierając szeroki uśmiech. Po tym otarła się swoim polikiem o jego, a gdy już swoje podziękowanie miała z głowy… Wróciła jak gdyby nigdy nic do obserwowania kwiatów.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
- Oset... - Powtórzył po ukochanej. Czyli tak to się nazywało... no tak. Tak, oczywiście. Przecież coś takiego nie mogło mieć tak ładnej nazwy jak "pierwiosnek", głupi Lisek. Uniósł nieco brew na odpowiedź, że jaskry są dość podobne. - A widziałaś kiedyś jaskry tak na łące? - Jeśli mieli je na terenie klanu, to chciał je zerwać, KONIECZNIE.
Zasmucił się jednak na jej kolejne słowa, ponieważ sam nie uważał jej w żadnym stopniu za niedorajdę życiową i widział w niej piękną, silną kotkę. To, że ona siebie tak nie widziała, to była pewnie kwestia braku otuchy ze strony kogoś innego. I to chyba było jego zadanie, by to zmienić. - Pamiętaj, że zawsze możesz mi mówić o wszystkim. Wiesz, ja się może wydaję głupi i nieporadny, trochę za bardzo energiczny... no dobra, może JESTEM, a nie się wydaję, ale zbiorę ten mój mózg do kupy i pomogę jak mogę. - Podszedł do niej na lekkich nogach, z uśmiechem i trącił nosem w polik, by po tym chwilę stać blisko niej, wtulając swoją głowę w bok jej szyi.
Niedługo po tym też miała szansę na to, by położyć mu na głowie kwiat. Roześmiany Wąs widział, że ten nie bardzo będzie chciał się trzymać, więc starał się iść dość prosto i na sztywnych nogach, co by mu podarunek nie spadł. - Jestem miły w dotyku mówisz? - Zerknął na nią zadziornie. - Cóż, teraz będę liniał, to będę miał mniej futra. Korzystaj, póki jest takie, a nie inne~ - Powiedział, może trochę flirciarsko, może nie, sam nie był pewny. Trochę tak pół-żartem, pół-serio.
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
Przeciętnej budowy i wzrostu, czarna z białymi plamami na końcach łap, piersi, gardle i pyszczku. Czarny nosek, oczy oliwkowe.
Nie wyróżniająca się niczym kotka. Nieśmiała, otwiera się dopiero po poznaniu drugiego kota. Dostosowuje do rozmówcy, stara się zawsze wypaść jak najlepiej w oczach innych. People pleaser.
- No. Dość sporo wszędzie ich rośnie. Gdzieś tu widziałam jakieś… O - Jej wzrok spoczął na żółtej kępce kwiatów. Po drodze minęli parę podobnych, więc Lis raczej widział je już wcześniej. Nie były może tak częste jak mlecze, alee do rzadkich również nie należały. Najzwyklejsze kwiaty jakie się da… - To te. Pierwiosnki są takie… delikatniejsze. Mają większe szypułki i się tak nie błyszczą.[/b] - Wyjaśniła. Pierwiosnki to dopiero fajne były. Rzadsze, ładniejsze… Eh.
Jego słowa były… Takie miłe. Czemu w ogóle aż tak się starał dla niej? Czy… Faktycznie ją kochał? Jaskier dalej czasami nie była pewna swoich uczuć, więc jeśli z jego strony nie była zwykła chęć bycia z kimś blisko, a realne… uczucie, to niedobrze. Ugh, a z drugiej strony po co się tym martwić. Ważne, że oboje lubili spędzać razem czas. A Jaskier wyjątkowo bardzo lubiła go czuć przy sobie. Tak jak teraz, gdy wtulił się w jej szyję.
- Nie jesteś nieporadny... Energiczny mi nie przeszkadza. Głupi… Może troszeczkę, ale w taki dobry sposób - parsknęła cicho, oczywiście żartując. Kiedyś był głupi, owszem, a teraz… Raczej nie nazwałaby go tak. - I zwykle to nic wielkiego. Mój mózg lubi tylko wyolbrzymiać rzeczy. Typu… czy zrobiłam coś źle, czy zrobiłam wystarczająco dużo, czy nie przesadziłam, czy ten drugi kot mnie lubi, czy mówię za dużo, czy powinnam się odezwać. Takie, no, pierdoły - przyznała, ukrywając jednak, że czasem te myśli… Nie były pierdołami i przez nie, często czuła się okropnie. Tak jak przed chwilą.
- Oh nie mówię tylko o twoim futrze - dodała również flirciarsko, dalej uśmiechając się zadziornie.
nowlistenc l o s e youowe meearsfor droppingeaves f o r g e txi txa l l youcaught mein a momentweak andsometimesI justcan't helpmyself sometimesI can't helpmyselfat all are wealliesorenemies?xxxxx xxxxxthis will bethe deathof me
Wysoki, smukły, ze skłonnościami do niedowagi, rudy złoty pręgowany dziko, z oliwkowymi oczami, europejską budową i krótkim włosiem oraz bielą na pyszczku, klatce piersiowej, gardle, pachwinie i palcach
zapominalski | energiczny | przejmuje się tym jak inni go postrzegają i chciałby, żeby każdy go lubił | z wiekiem wydaje się coraz bardziej dojrzały i już nie robi głupich żartów na innych kotach
Nigdy nie zwrócił aż tak uwagi na to gdzie są jaskry i jak wyglądają. Dopiero po zbliżeniu się do Jaskierek chciał poznać ich prawdziwy wyglad i dowiedzieć się, które to kwiaty, które widuje, stanowią jej imię. Pyłek pokazała mu owe kwiatki na łące i Lisiątko zbliżyło się do nich. Wsadził nochala między płatki, żeby poczuć zapach i kichnął, bo pyłek kwiatowy dostał się do środka. Potarł nos i zaśmiał się lekko zerkając na nią. Koniec końców skupił się faktycznie na tym na czym miał - czyli różnicy. Te tutaj stanowiły bazę porównawczą dla pierwiosnków - dobra, zapamięta. Chyba.
Skomplementowała go, na co posłał jej radosny, ale nieco dziecięcy uśmieszek. Takiego orzeszka, który chciał być po prostu dobrym chłopakiem i był czyimś synem - nadal był dzieckiem, co by nie mówić i nawet jeśli nazywać go wojownikiem, to dalej był po prostu młody i głupi. Ale chciał starać się dla kotów, na których mu zależało. Mrówka, Sosna, Jaskier, Śledź, Koza. Smutnym było tylko, że nie mógł w tym wszystkim wskazać również rodzeństwa, bo to zniknęło i została jedynie Tęczowa Łapa, a ta oddaliła się od niej, on od niej i ciężko było teraz nadrobić dystans. Czy to było normalne, że rodzeństwo nie było tak blisko?
Potem Jaskrowy Pyłek zaczęła faktycznie dzielić się z nim swoimi zmartwieniami. Poczuł nagły prąd - to ta chwila, w której staje się dla niej murem do podparcia! - Jeśli martwisz się takimi rzeczami, to może pytaj bezpośrednio u źródła jak jest? Wtedy nie będziesz się musiała martwić, a na pewno lepiej wyjdzie jak spytasz i się dowiesz, niż jak będziesz... inna. Bo się martwisz. - Wow. To brzmiało jak rada od kogoś bardzo dorosłego, kto przemyślał swoje słowa i możliwe wyjścia z sytuacji... ah te dzieci, tak szybko rosną.
- O? Czyli, że co? Jestem mięczak niby? - Spytał uważając nadal na kwiatka, więc mógł jedynie unieść jedną brew, drugą obniżyć i pozostawić pyszczek z uśmiechem lekko otwarty w pytającym tonie.
//wygaszone
✧・゚: *✧・゚:* ⨯ I'm not ⨯ a perfect person There's • many • things I wish I didn't do But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:* And so, I have to say before I go ◦•≫ That I just want you to know I've • found • a reason for me . . . To change who | I used to be . . .
orientalna budowa ciała (długi pysk) | niska, wiotka, delikatna, mała | czarna jednolita | brak bieli | zielone, soczyste oczy
coraz bardziej śmiała || ma problem z wymową, ale stara się poprawiać z każdym księżycem i dobrze jej to wychodzi || milutka i pomocna || ciekawska || lubi ciasne, ciemne miejsca, bo czuje się w nich bezpiecznie i otulona z każdej strony || przylepa || nieco wstydliwa, ale odważna
Wyszła z bratem i Kwiecistymi Grzbietami na poszukiwania prezentu dla Bławatkowej Łąki. Czarna orientalka uznała to za mega urocze i romantyczne, więc chętnie wyruszyła z obozu na szukanie doskonałego prezentu!! Albo i może kilku??
- Myślę, że Bławatek lubiłaby hmmm możeee... jakiś duzy, kololowy kamień. Albooo bukiet kfiatów. - Ostatnio Trawka brała lekcje mowy z Marchewkowym Polem i sporo to dawało. Dużo łatwiej było ją zrozumieć, już tak nie sepleniła i tylko pojedyncze słowa wychodziły jej gorzej.
Szła bik w bok z Orzechową Łapą, a za ich dwójką wojownik pilnował bezpieczeństwa.
Kocurek kompletnie zgadzał się z Trawą. Robienie prezentów dla partnerki było urocze! Jakby był duży i też miał partnerkę, to na pewno też by tak robił. Kiedy więc siostra podeszła i przedstawiła mu pomysł na wyjście, nie tylko od razu się zgodził, ale też pomógł w namawianiu Kwiecistych Grzbietów żeby zabrali ich poza obóz.
— Zajęcze Ucho mówił coś o konkretnych kwiatach. Um, ale nie pamiętam co to miało być... A wy? — Zwrócił się do wojownika, idącego kilka kroków za rodzeństwem i rozglądającego na boki. — Chyba chabry? Ale możemy poszukać kamyczków też!
Kontrolnie spojrzał na boki, ale obok była tylko trawa i Trawa. Kamyczków czy innych ładnych rzeczy jak na razie brak.
orientalna budowa ciała (długi pysk) | niska, wiotka, delikatna, mała | czarna jednolita | brak bieli | zielone, soczyste oczy
coraz bardziej śmiała || ma problem z wymową, ale stara się poprawiać z każdym księżycem i dobrze jej to wychodzi || milutka i pomocna || ciekawska || lubi ciasne, ciemne miejsca, bo czuje się w nich bezpiecznie i otulona z każdej strony || przylepa || nieco wstydliwa, ale odważna
- Chaabrry. - Potwierdziła Trawiasta Łapa, a jeżeli tak nie było, to najwyżej przyniosą coś kompletnie od czapy! Rozglądała się również, chcąc znaleźć coś ciekawego dla Bławatek. Dostała opis kwiatków, których mieli poszukiwać, a do tego mieli ze sobą speca od kwiatów, no bo kurcze, Kwieciste Grzbiety, co nie? Ale faktycznie póki co ich tu nie widziała. - A jakby znaleśśść inne i... umalowaaććć? Jagodami! - Mogliby zrobić takie mały DIY i jeszcze w dodatku kwiaty zrobiłyby się smaczne!
— Kwiaty można malować? — Uniósł brwi z zaskoczenia, bo nigdy o czymś takim nie słyszał. — Myślisz, że Zajęcze Ucho się nie zorientuje że to chabry? Ja bym poszukał na wszelki wypadek.
Zatrzymał się na chwilę i trącił łapką kamień. Pod spodem ukrywał się jakiś robaczek, który nagle zwinął się w kulkę. Równie zaskoczony co on, kocurek aż podskoczył i podbiegł z powrotem do wycieczki. Brr! Turzyca pewnie by wiedziała co to było. On wolał mieć jak najmniej do czynienia z takimi dziwnymi rzeczami.
— Patrz, tam rosną jakieś kwiatki! — Wskazał głową niewielki pagórek po kolejnej chwili wędrowania. — Nie widzę niebieskich ale może znajdziemy jakieś inne ładne? Bławatkowej Łące może spodobają się nie-chabry? Kiedyś mi chyba mówiła, że lubi kwiatki w ogóle, ale nie jestem pewien. Może to był ktoś inny...
orientalna budowa ciała (długi pysk) | niska, wiotka, delikatna, mała | czarna jednolita | brak bieli | zielone, soczyste oczy
coraz bardziej śmiała || ma problem z wymową, ale stara się poprawiać z każdym księżycem i dobrze jej to wychodzi || milutka i pomocna || ciekawska || lubi ciasne, ciemne miejsca, bo czuje się w nich bezpiecznie i otulona z każdej strony || przylepa || nieco wstydliwa, ale odważna
- Nje wem. - Odparla z uśmiechem pełnym radości i pewności siebie. Pewności, choć tak naprawdę nie wiedziała czy to co mówi ma sens. - Ale mama-Mrófka malowała futelko jagodami. - To czemu oni mieliby nie malować kwiatków?
Rozglądała się dalej uporczywie szukając chabrów, ale faktycznie ich nie było. - Ummm nie rozmafiam z niąm. Nie fiem. - Poinformowała braciszka. To nie to, że się nie lubiły, ale nie była ona w gronie znajomych Trawki. - To moze zerwijmy to cso widzimy. - I powiedziawszy to, zaczęła siłować się z łodygą mniszka lekarskiego.
Hmm. Będzie musiał zapytać mamy jak wrócą czy to możliwe. Kwiatki nie mogły się różnić aż tak bardzo od futerka, prawda? Może oba dało się malować?
— Oke! — Przytaknął z uśmiechem na pyszczku i zabrał się do zrywania najładniejszych kwiatków dwa kroki od siostry. Nie miał pojęcia co to było, ale miało drobne, białe kwiatki na takich jakby gałązkach. Przypominały mu białe futerko starszej kotki i kocurek doszedł do wniosku, że w takim razie na pewno jej się spodobają. Może będzie chciała sobie nimi udekorować legowisko? Mógłby jej pomóc! Ach, ale przecież mieli je oddać Zajęczemu Uchu... kurcze. W takim razie chyba nici z dekorowania...
— Jak ci się podoba na treningach? — Zagaił w pewnym momencie, z mordką do połowy wypełnioną łodyżkami. — Byłaś już poza obozem?