Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nie miała jeszcze historii Klanów i ich przodków (a może miała, ale wyleciało jej z głowy?) więc krótka powtórka z Azalią nie zaszkodzi. Co najwyżej zachwyci Wyderkę swoją wiedzą, o ile coś jej w głowie zostanie, bo mimo wszystko istnieją ważniejsze tematy. Zależy kiedy, zależy z kim.
- Zapytam, bo to bardzo interesujące jest. Bo mi to chyba coś nie do końca w tym pasuje. A może trzeba po prostu Gwiezdnych zapytać - zamyśliła się nad koncepcją rozmowy z przodkiem. Czy musiała czekać aż ktoś ją nawiedzi we śnie, czy może jednak warto zaprzęgnąć Niezapominajkę i zabrać się za polowanie na duchy. Był też inny sposób, ale nie wiedziała ani gdzie to jest ani czy Iskra by ją puściła.
- No pewnie! Jak nie to ja sama będę prosić aż pozwolą. Mogę im dłuuuugo śpiewać. Traszkę to irytuje to ich może też i wtedy obiecam że już nigdy przenigdy nie zaśpiewam jeśli będę mogła spotkać całą moją rodzinę na Srebrnej Skórce. Jestem gotowa na takie poświęcenie - uśmiechnęła się głupio, ponieważ nie uważała tego za tak dużą ofiarę. Rodzina była ważniejsza, mogła sobie odpuścić nucenie. W głowie jej śpiewa coś naokrągło, nie musi nawet otwierać pyszczka.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! - pisnęła radośnie, obejmując białą szyję łapkami. - Jeśli ja będę z kimś kiedyś o tobie rozmawiać to też ci wszystko powiem, obiecuję! Chociaż póki co to zwykle wszystkim mówię o tobie, bo jesteś moim najlepszym przyjacielem! I jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu i chciałabym żeby wszystkie cztery klany wiedziały, że się z tobą przyjaźnię bo to taka super sprawa!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Słusznie, że ci nie pasuje, bo to nie do końca się składa w logiczną całość. – zachęcił ją do dalszych badań w tym zakresie. Przynajmniej dopóki pamiętała o temacie, bo nie wątpił że gdy nadarzy się okazja do kolejnej rozmowy, ta kwestia już nie wypłynie ponownie. – A spytanie u źródła z pewnością byłoby najlepszą opcją, są jakieś metody na spotkanie z Gwiezdnym czy to musi być z jego inicjatywy? – nie oczekiwał konkretnej wiedzy od kotki, prędzej jej własnych teorii, ale to wciąż było miłym pociągnięciem tematu.
– Hm, no to jeśli większość Gwiezdnych jest jak Traszka to spotkanie z całą rodzinką masz gwarantowane. – uśmiechnął się do burej szerzej i nie powstrzymał przed uniesieniem łapy i potarganiem ciemniejszych kłaczków na puchatym czole.
– Umowa stoi. – zgodził się, mimo że tu nie było żadnego układu. Ale mógł być więc zaraz dodał. – Szczególnie jakbyś z wujkiem rozmawiała, co? Chociaż dam sobie łapę odgryźć, że nie uwierzy w ani jedno miłe słowo na mój temat. – ciężkie, teatralne westchnięcie i zmiana tematu. – Ale zamiast chodzić od kota do kota w każdym klanie to może zwołaj zgromadzenie, hm? Dawno żadnego nie było, z pewnością nikt by się nie obraził o zwoływanie ich w tak istotnej kwestii.
Nie powinien tak żartować przy Świt, mogła przecież to wziąć na poważnie. Z drugiej strony to by było zabawne, musiał przyznać.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Wydęła wargę w kontemplacji. Zapomniała, że rozmowa z Gwiezdnym to na pewno nie jest taka prosta. Najpierw takowego Gwiezdnego trzeba znaleźć. Raz już go prawie miała, pytanie czy przypadkiem nie był duch jak podejrzewały z Niezapominajką? Mimo wszystko drugi raz go nie zobaczyły. - Wiem, że mogę we śnie przyjść. Ale tego chyyyyba się nie da skontrolować. Mogę zapytać mamy, ona w sumie jest ich teraz najbliżej, skoro jest Gwiazdą - pomyślała. - ALBO mogę znaleźć znowu to drzewo, które dużo o tym mówiło. To znaczy, mówiło dużo o czymś, nie jestem pewna czy o Gwiezdnych. Ale jeśli tak, to na pewno wie, jak się z nimi spotkać!! - taka opcja jej odpowiadała. Nie chciała martwić Iskry, że pójdzie i nie wróci, a zawsze była taka możliwość. Drzewo stoi w miejscu, więc raczej nikomu nie wygada?
- Nooo, totalnie mogę z wujem pogadać! Czemu miałby nie wierzyć? Jesteś najwspanialszym kotem, jakiego znam!! - spuszyła szyję. Lubiła komplementować przyjaciół, ale komplementy dla Azalii przychodziły jej ze szczególną łatwością. - OOOOO - zachłysnęła się powietrzem w zachwycie. - To jest dobry pomysł!!!! Może przy okazji każdy ze wszystkich klanów by się zapoznał i może zaprzyjaźnił. To brzmi tak super!! Jak się zwołuje zgromadzenia?? - zapytała, mrugając energicznie powiekami, co by tylko oriental przystał na maślane oczy i zdradził wszelkie szczegóły.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– Z tego co słyszałem... – na treningu, chociaż nie zamierzał precyzować, równie dobrze mogli uznać, że była to losowa rozmowa nad stosem zwierzyny. – Gwiazdy nie są aż tak blisko Gwiazd, jak by można przypuszczać przez imię. Odbierają życia i na tym kontakt z przodkami się raczej kończy, jak szukasz w klanie kogoś o specjalnej więzi ze zmarłymi to raczej powinnaś spojrzeć w stronę lecznicy. – wyjaśnił, na wypadek gdyby młodej wyleciało z głowy, że przywódcy w sumie niewiele różnili się od szarego wojownika. Medycy pewnie też nie, ale w teorii to oni pijali herbatki z Gwiezdnymi, gdy tylko nadarzała się okazja. To był jednak zaledwie machinalny segment edukacyjny, bo to co faktycznie mogło zwrócić uwagę to fakt, że Świt zaczynała już rozmawiać z roślinnością. – A o czym drzewo mówiło skoro nie jesteś pewna czy o Gwiezdnych?
Rozbawienie w błękitnych oczach łatwo dało się pomylić z czułością z jaką rodzic patrzy na swoje dziecko. Chociaż przywilej tej pomyłki miałby tylko losowy obserwator pozbawiony znajomości Wichrowych kotów.
– Podejrzewam, że on ma własną wersję rzeczywistości i trudno mu się pogodzić z opcją, że nie miał racji, wiesz? Jest dość uparty pod tym względem. – zaoferował swoją teorię. Znaczy teorię, którą można było przedstawić bez uszczerbku dla rzeczywistości, którą oriental tkał od wielu księżyców. – Hm, patrole przekazują między sobą informację o konieczności spotkania? – zgadywał, nie znał oficjalnej procedury, ale zważywszy na to jak rzadko odbywały się Zgromadzenia, podejrzewał, że nikt z żywych jej nie znał. – Wiesz, jeden patrol przekazuje drugiemu, że ich Gwiazda ma coś ważnego do przekazania wszystkim klanom na Zgromadzeniu i te sprawy. Jakąś informację, która nie może zostać przekazana za pośrednictwem patrolu, a musi paść osobiście, przy wszystkich.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- OOOO - w sumie nie miało to w jej głowie jako tako sensu. Czemu medycy nie mają członu z gwiazdą w takim razie? Nie było jednak w tym nic złego, Świt się dostosuje. - To mogę zaczepić Falę albo Krwawnika - uśmiechnęła się. Może też kiedyś szczęście się do niej uśmiechnie i pozna medyków z innych klanów. Zawsze warto znać kogoś, kto może okazać się później pomocny.
- No właśnie nie bardzo pamiętam. Znaczy, chyyyyba mówiło coś o bezgwiednych i coś o przywódcach. Ale nie wyłapałam za bardzo. A, i że mam coś udowodnić. Jak je odwiedzę znowu to zapytam! - zarzekła się.
- Chyba nie do końca zrozumiałam, ale mu powiem! - obiecała. Niektóre słowa, które mówił Azalia, nie zawsze do niej docierały, ale uznała, że najważniejszy jest sens wypowiedzi. Której tym razem w sumie też nie zrozumiała, ale wiedziała, że cel jest jeden: porozmawiać z wujkiem Płomykiem. To jest w stanie zrobić.
- Oo, to ma sens. Ale ja nie jestem Gwiazdą, nie mogę im tak powiedzieć.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Fala lub Krwawnik byli logicznym wyborem. Znajdowali się pod łapą, należeli do jednego klanu i tym podobne. Ale biały medyk mógł nie mieć czasu na wyczerpującą rozmowę ze Świt, a jego terminatorowi z pewnością brakowało doświadczenia w zakresie spotkań ze zmarłymi. Całe szczęście były samotnik znał pewną medyczkę, która już wystarczająco długo dzierżyła swoją rangę, że powinna mieć na koncie jakieś spotkania z Gwiezdnymi, a przynajmniej szerszą wiedzę teoretyczną. Może będzie potem trochę nieznośna, jak jej za bardzo samoocena skoczy, ale wciąż, pewnie chętnie się wykaże.
– Jakby Fala i Krwawnik nie mieli zbytnio czasu na wszystkie twoje pytania to znam medyczkę, która z radością zastanowi się nad każdym. – zaoferował luźno. Nie spodziewał się po burej niechęci do poznawania kotów z innych klanów, ale może akurat tym razem, gdy mu akurat nie było to zupełnie obojętne, zdarzyłaby się ta sytuacja jedna na milion. – Hm, jakby dalej chciało udowadniania to możesz zaoferować udowodnienie, że dasz radę podpalić to drzewo. To na pewno zrobi wrażenie. – podsunął, na wypadek gdyby Świt tu się wciągała w jakieś podejrzane akcje. Groźba z pewnością nie zaszkodzi.
– Hmm, no to prawda. – zgodził się, chociaż lekkie kłamstwo byłoby pewnie najprostszym rozwiązaniem w tej chwili. Sam by z niego nie skorzystał, bo późniejsze komplikacje nie były warte teraźniejszego udogodnienia, ale inni... czemu nie? Nie zamierzał jednak namawiać koteczki do kłamania. – Ale na pewno da się to jakoś obejść. Tak żeby uwierzyli, że przekazujesz informację od samej Gwiazdy, bez jakiegokolwiek wspominania jej imienia z twojej strony. – zaczął się głośno zastanawiać, by wybadać czy w ogóle taki odcień moralności pasował do gustów terminatorki, czy preferowała biało-czarne barwy.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Oczka zaświeciły jej się w nieskrywanej ciekawości. Medyczek w klanie nie mieli, więc albo Azalia zrobi magiczną sztuczkę i wyczaruje ją znikąd, albo ma jakieś wtyki u ich sąsiadów. Obie opcje były naprawdę fascynujące, nic więc dziwnego, że z ekscytacji Świt wydała początkowo jedynie niemy pisk, łapkami uderzając o ziemię w zsynchronizowany rytm. - Chcę ją poznać!! - wydukała w końcu, gdy udało jej się zebrać oddech na tyle duży, by móc coś powiedzieć. Emocje zaczynały się uspokajać, szczególnie, gdy Azalia zaproponował dość okrutne rozwiązanie przy rozmowie z drzewem. - Nie podpalę go! To mój przyjaciel! - zaprotestowała. - A nawet jakby nie był, to też bym go nie podpaliła. To by go bolało - zauważyła, marszcząc brwi. Jak mógł jej coś takiego w ogóle zaproponować!
- A to nie podpada pod kłamanie? - położyła uszy. Nie bardzo jej się widziało oszukiwanie innych. Sądziła, że propozycja zaprzyjaźnienia się z innymi będzie wystarczająco dobrym argumentem, by każdy chciał się pojawić? - Przyjaźń to piękna rzecz, na pewno każdy by ją chciał mieć. Mogę im powiedzieć wprost o co chodzi!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Uśmiechnął się krótko na potwierdzenie, że nie mieli do czynienia z sytuacją jedną na milion. Skinął też krótko łbem na zgodę, odkładając w pamięci konieczność zorganizowania spotkania w trójkę.
Szkoda, że do drzewa już zdążyła się przywiązać.
– Patrzysz na to w kocich kategoriach. – pokręcił przecząco głową, nie chcąc by Świt marszczyła brwi z jego powodu. – Drzew to nie boli, nie w taki sam sposób jak koty. Ogień tak chętnie lgnie do drzewa by opowiedzieć mu swoją historię, którą jedynie drzewo jest w stanie wysłuchać do końca. I jasne, drzewo zmienia się pod wpływem tej historii, nigdy nie będzie już takie samo, ale gdy już się wykruszy do końca, będzie mogło wędrować wszędzie gdzie chce i opowiadać swoją historię, żadne korzenie nie będą go trzymać w jednym miejscu. Czy nie byłabyś smutna, gdybyś całe życie obserwowała z jednego punktu? – poniekąd tak było. Tylko że jej korzenie pozwalały na swobodne poruszanie po terenach Wichru i wychylenie się trochę poza nie. Ale nie za daleko. Tak jak drzewa uginały się na boki przy podmuchach mocniejszego wiatru, ale wracały do punktu wyjścia.
– Nie do końca, bo to nie ty skłamałaś, a rozmówca wyciągnął za szybko wnioski. – wyjaśnił swój punkt widzenia, chociaż nie zamierzał naciskać. – Widzisz, problem w tym, że dorosłe, poważne koty bardzo lubią udawać, że nie potrzebują przyjaźni, a każde takie spotkanie musi mieć jakiś ważniejszy cel. Więc jeśli powiesz im wprost o co chodzi to spore szanse, że część się ucieszy i będzie faktycznie zainteresowana, ale nic z tym nie zrobią, ze strachu na to co inni pomyślą. Powiedzą ci, że to niepoważne. A na niepoważne nie ma miejsca w świecie poważnych wojowników. Więc jeśli chcesz powiedzieć wprost o co chodzi to musisz najpierw zmienić nastawienie wieeelu kotów.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Rzadko kiedy widziane zamyślenie wpełzło na rdzawą mordkę. Miała ochotę sprzeciwić się słowom przyjaciela, podważyć je jakoś, bo nic a nic jej to nie grało. Z drugiej strony jednak nie byłaby w stanie posądzić kocura o kłamanie. A przynajmniej nie do niej. Ufała mu, miała nadzieję, że on ufał jej i są w stanie budować dalej ich relację na prawdzie - tak jak do tej pory oczywiście.
- Um...Tak. Byłabym. Ale...jak podpalić drzewo? - tego nie wiedziała. Miała w planach taniec deszczu, który może sprowadziłby burzowe chmury i błyskawice same by pomogły w uwolnieniu drzewa od udręki życia. Może jednak Azalia znał szybszy sposób na ogień, szczególnie, że Świt była zawsze gotowa na naukę.
- To bardzo smutne, bardzo smutne - pokiwała głową. - To co powinnam im powiedzieć? Tak, żeby chcieli przyjść. Ale żebym nie musiała kłamać?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Nie wydawała się zbytnio przekonana, ale nie sprzeczała się z nim. I nawet jeśli nie próbował jej wciągnąć teraz w żadną dyskusję na temat życia drzew, było to najgorsze możliwe połączenie reakcji. Jeśli miała zastrzeżenia, wolałby je usłyszeć, móc jakoś na nie zareagować, zamiast takiego ugodowego zakończenia tematu.
– Nie mam pojęcia. – rzucił beztrosko, mimo że myślami wciąż był przy poprzedniej porażce. – Zostawiam to tobie do odkrycia i liczę na to, że się pochwalisz co wykombinujesz. – dodał jeszcze z typowym uśmiechem.
– Hm, wydaje mi się, że nie mogę ci powiedzieć co powinnaś im powiedzieć słowo w słowo, kwiatuszku, bo nie zabrzmi to szczerze. Nie zabrzmi jak ty. – zaraz ciągnął dalej by wyjaśnić co miał na myśli. – To zabrzmi jak ja, ale będą rozmawiać z tobą i coś im będzie nie pasować, mimo że mnie nie znają. Mogę ci co najwyżej pomóc z ułożeniem tej wiadomości. Co ty na to bym udawał teraz Cienisty patrol, któremu chcesz przekazać informację o Zgromadzeniu?
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Pokiwała głową i uśmiechnęła się szeroko. Pochwali się, jeszcze jak, niecodziennie koty odkrywają jak stworzyć ogień. Ale skoro Azalia nie był w stanie jej pomóc, to może rzeczywiście taniec deszczu będzie dobrym rozwiązaniem. A na pewno lepszym niż jakby miała stać i czekać na cud. Mogłaby też popytać starsze koty w Klanie, a może samotników. Samotnicy dużo wiedzieli o życiu mimo wszystko.
- Dobra!! - zgodziła się, odskakując kawałek dalej, by zacząć iść w kierunku przyjaciela z udawaną niewiedzą. - Oh, dzień dobry drodzy sąsiedzi!! - pomachała łapką, przybliżając się parę kroków. - Fajnie was widzieć, wspaniały mamy dziś dzień. Mam baaaaaaardzo ważną wiadomość do przekazania. Otóż, czy bylibyście tak dobrzy i przekazali waszej Gwieździe o zbliżającym się Zgromadzeniu, proszę? Będzie na temat przyjaźni i myślę, że każdy na tym zyska!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Gdy Świt odskoczyła parę kroków, Orion skorzystał z okazji by zastanowić się jak widział Cienistych. Potargał sobie lekko kłaczki na szyi i policzkach, a następnie zadbał o zmęczoną minę i zmrużone od słońca oczy. Nie zapominajmy też o tym, że z kolejnymi krokami zaczął nieco sztywno stawiać lewą przednią łapę, kulawizna była pozostałością po walce ze szczurami, a jakże.
– Mhm, dobry, sąsiadko. Trochę za jasny ten dzień, ale w porządku. – mruknął, próbując znaleźć odpowiednio ciężki głos. A następnie zmarszczył brwi w zdziwieniu. – Zgromadzenie o przyjaźni? Klan Cienia ma ważniejsze zmartwienia na głowie niż przyjaźń, Psia Gwiazda nie będzie zachwycony. Dlaczego Wicher zwołuje wszystkie Klany dla czegoś takiego? – skrzywił się na koniec, ale tylko na moment.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Wyprostowała się i wydęła pierś. Chciała wyglądać odważnie i pewnie siebie, choć nagły ponury wygląd Azalii niesamowicie ją bawił, ciężko więc było kontrolować wykrzywianie się pyszczka w nietęgim uśmieszku. Musiała jednak pamiętać, po co tu była. Misja nie należała do łatwych, ale była zdecydowanie ważna. Odchrząknęła, starając się zachować pogodną, ale poważną minę.
- A i owszem, drogi Cienisty. Uważam, że przyjaźń jest bardzo ważna. Z przyjacielem możesz pójść szukać ziół, przyjaciel zawsze przybędzie na pomoc jeśli tego potrzebujesz, przyjaciel wesprze cię w ciężkich chwilach. Uważam, że moglibyśmy to rozprzestrzenić na wszyyyystkie klany! I żebyśmy mogli się lubić bardziej międzyklanowo. Jakby ktoś z Wichru miał problem to Rzeczniak mógłby przyjść mu pomóc i podzieliliby się przyjaźnią! Albo mogliby tworzyć rodziny!! Jak moi rodzice chociażby. I byśmy żyli w zgodzie i harmonii! Jasne, na polowanie można iść z kotem, który cię nie lubi, ale nie chciałbyś iść szukać piszczek i móc przy okazji czuć w sercu takie przyjemne ciepło, bijące tuż z serca twojego drogiego przyjaciela, który kroczy tuż obok ciebie??
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Słuchając dłuższej wypowiedzi ze strony Świt, znaczy nieznajomej Wichrzaczki, stanął tak by odciążyć uszkodzoną łapę. I walczył z niesmakiem cisnącym się na pysk, gdy opowiadała o przyjaźni, zupełnie jakby nie mówiła o rozprzestrzenianiu czegoś pozytywnego, a paskudnej choroby, która pogrzebie wszystkie klany. Lekko drgnął uchem, gdy wspomniała o rodzinach, ale nie wychodził z roli, poczekał aż bura dokończy i dopiero wtedy wyprostował na moment.
– Wiesz, lepiej nie wspominać o rodzinach. – zaczął łagodnie. – To może im zabrzmieć prawie jak namawianie do łamania kodeksu, mimo że nim nie jest. Wiesz, przyjaźnie są dozwolone, ale musisz liczyć się z tym, że będziesz walczyć z przyjacielem i inne takie. Z rodziną większość kotów by nie potrafiła walczyć, więc mogą z tego powodu negatywnie podchodzić do pomysłu. A jak wspomnisz o swoich rodzicach to mogą się za bardzo nimi zainteresować. W sensie jakimiś paskudnymi plotkami potem, Zgromadzenie straci na znaczeniu. Może, ewentualnie przy Rzece możesz o tym napomknąć?
A skoro uwagi mieli już z głowy, mógł znowu wrócić do swojej roli, w całej jej okazałości. Od cierpiętniczego wyrazu pyska, po smętnie zwieszony ogon.
– Ta, to ładnie brzmi, ale czy wasza Gwiazda uważa, że Cieniści, że inne klany, nie potrafią zawierać przyjaźni, gdy tego chcą? Zresztą i tak nie pójdziemy na polowanie z sąsiadem, bo któryś z nas musiałby przekroczyć granicę, nie znasz kodeksu dziecko, nie wiesz, że to zabronione? – nie zamierzał jej jakoś długo męczyć kolejnymi wątpliwościami, wątpił by którykolwiek Cienisty potrzebował żeby wszystko miało sens. Potrzebowali jedynie pokazać, że im się ten pomysł nie podoba, dokładnie.
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ale... - zaczęła, zwieszając uszy. - Ale o to chodzi. Jakby się wszyscy przyjaźnili, to nie musieliby walczyć. Coś o tym wiem. Korzeń mi opowiadał o tym jak byłam mała i akurat miałam w głowie przyjaciela i on nie żyje przez to - pociągnęła nosem. Nie zbierało jej się na szczęście na płacz, ale miała wrażenie, że nikt jej nie rozumie. Niby wszyscy tacy dorośli, ale jak przychodzi co do czego, że trzeba popatrzeć z trochę innej strony, to nagle jest łamanie kodeksu i dziwnie wyciągnięte wnioski. A podać sobie łap to nie ma komu. - Co jest złego z moją rodziną? Jakie plotki? Pierwszy raz rodzice są z różnych klanów? To takie złe? - spytała, marszcząc brwi. Według niej to było niesamowite. Może kiedyś będzie w stanie pójść do Rzeki i zobaczyć jak żyją jej krewni w zupełnie innym klanie? Sama też chętnie przyjęłaby któreś do Wichru i pokazała ich tradycje i zwyczaje.
Odchrząknęła ponownie, choć wracać do roli nie miała jak, kiedy grała samą siebie.
- Oczywiście, że potraficie!! To była tylko taka propozycja, żeby, hmmm, zachęcić wszystkie Klany do integracji. Wiem, że często rozmawiamy ze sobą na granicach albo przy Dębach, ale to by było takie bardziej...ogólne? Wiesz, drogi sąsiedzie, czasami się spotka kota z innego Klanu i nie do końca wyjdzie rozmowa, bo coś komuś nie pasuje albo coś. A tak to można odejść i pójść zaprzyjaźnić kogoś innego! Ja myślę, że to świetny pomysł!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.