Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
— Nie stchórzyłem. Pobili mnie i zostawili omdlałego. Próbowałem walczyć. Myślałeś, że jak ostatni idiota po prostu leżałem i się cieszyłem z tego, że jakaś zgraja na mnie naskoczyła? — odpowiedział, już bardziej zirytowanym tonem głosu niż spokojnym i kokietującym. Iskrząca Łapa myślał, że zostanie pieszczoszkiem i mieszkanie w domu dwunożnych to była decyzja Sola. Tak nie było. Przynajmniej nie wtedy. Teraz. Teraz lubił swoje życie. Może aż za bardzo.
— Mhm — mruknął na słowa Iskrzącej Łapy. Sol wziął głęboki wdech, po czym spojrzał na kremowego. Oczy Sola złagodniały.
— Na pewno cały Klan Gromu jest ci wdzięczny. Ja byłbym ci wdzięczny, na pewno — miauknął ciepło, podnosząc się i powoli podchodząc do Iskrzącej Łapy. — Na pewno będziesz najsilniejszym wojownikiem, już to widzę. Serio mówię.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
Nie odpowiedział. Mierzył go ostrym, oceniającym, niezadowolonym spojrzeniem. Najwidoczniej nie dał z siebie tyle, ile mógł dać. Najwidoczniej nie był wystarczająco silny i zdolny. Najwidoczniej tylko Klan Gromu miał wojowników, terminatorów, kocięta zdolne do wszelkich walk... A to już mówiło dużo, bo Iskra wiedział jaka większość jest bezużyteczna. - Nie wiem czy są. Będą, jak im udowodnię ile mogę z siebie dać - mruknął, zaraz też się podnosząc do góry. On również zrobił parę kroków, ale w stronę odwrotną niż jak był Sol. Nie da mu się drugi raz wprowadzić w taki dyskomfort. Jeden raz to za dużo. Drugi to ogrom. Każdy kolejny był dziwny. - Wiem o tym. Pozostali nie mają nawet ze mną szans już, banda kleszczy i pcheł, które mógłbym zgnieść jedną łapą.
Dodał, spuszczając głowę niżej. Nie szedł nigdzie konkretnie. Ot, przed siebie.
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Znudził się. Iskrząca Łapa dawał mu bardzo wyraźne znaki, że czuł się lepszy, bo jest z Klanu. Nie cierpiał takich kotów. I życie jako pieszczoszek, który sobie wesoło wędruje po terenach Klanów, pokazało mu to bardzo dobrze. Sol fuknął.
— Szkoda, że masz taki charakter. Nic do ciebie nie dociera, a przystojny jesteś — miauknął nonszalancko, uderzając ogonem o swoje kostki. No cóż.
— Adios — mruknął na pożegnanie i odszedł w swoje strony. Dokładniej do domu. Przydałoby, aby się pojawił raz na jakiś czas.
zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
budowa europejska, chudy, średniego wzrostu, kremowy z białymi znaczeniami na łapach, pręgowanie tygrysie, poczochrana, krótka, szorstka sierść, o niebiesko-szarych oczach (w przyszłości bursztynowych)
Przez podejście mamy - rozpieszczony, przez podejście taty - ambitny. Dwie rzeczy, które sprawiają że Iskra jest mieszanką wybuchową, o zbyt wielkiej wierze w siebie i... niespecjalnie przyjemnym charakterze. Zawsze musi być najlepszy, zawsze ma rację, zawsze jest najsilniejszy, on, on, on. A jeśli coś idzie nie po jego myśli? Strach się bać co będzie się działo dalej. Okrzyczy cię? Pobije? Oba?? Tldr; bezczelny, agresywny, wredny, niemiły, okropny, zły, niefajny, mądry, ambitny
I dzięki bogu, że sprawa odwróciła się tak, a nie inaczej. Sol był dziwny. Nie zły, nie dobry, ale dziwny. Na odchodne musiał jeszcze rzucić coś, co sprawi że sierść na karku się mu zjeży... ale tuż później zaczął się faktycznie odsuwać w swoim kierunku. Odetchnął z ulgą, widząc znikającego z horyzontu pieszczocha, w końcu znów ruszając w swoją stronę. Oby jak najmniej takich kotów, wystarczy mu wrażeń do końca życia. Splunął pod siebie i kontynuował marszcz. Nie do Gromu, byle gdzie.
[zt >D]
DONTmesswithme, Im abigboy now, and ImVERYscary ˗ˏˋ ´ˎ˗ IPUNCHmyWALLS,stayoutatNIGHT,˗ˏˋ ´ˎ˗ and I dokarate ≪Dontmessageme causeI WONTreply, ≫ I wannamakeyoucry
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Znowu się przypałętał tutaj. Nie wiedział po co, ale się przypałętał. Chodził coraz więcej po terenach, a coraz mniej przebywał w domu. Ale zdawało się, że jego ludzie mieli to... gdzieś. Hm. Na dodatek, sprawili sobie innego kota! Co prawda było to kocię, głupie jak mysz, ale DRUGIE? Po co to komu, psh.
Zbliżył się znowu do Klanów. Wędrował tu, rozglądając się czujnie dookoła. Ciekawe czy kogoś znajdzie.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
If it hadn't been for Cotton-Eye Joe
I'd been married long time ago
Where did you come from, where did you go?
Where did you come from, Cotton-Eye Joe?
Po kłótni z matulką, nakrapiany pieszczoch po raz kolejny zapodział się za terenami skałek - tam, gdzie spokój zimnego powietrza odbijał się w myślach ciepło ubranego krótkopyskiego. O dziwo zapachy coraz bardziej płowiały w norach, nie były tak intensywne jak niektóre nadchodzące zza drzew i kłujących krzaków...
Pustka. Pustka, lecz przypominał sobie Brzózka, miła pustka. Ten typ pustki i samotności, który cie nie dołuje, przynajmniej - pomyślał se pieszczoch.
Wskoczył na pobliską gałąź drzewa, spoglądając na ziemie w swym niebieskim ubranku w kratke.
/Płotka
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
A co Płotka tu robiła? Dobre pytanie. Postanowiła, że skoro w każdej chwili mogą wysiąść jej łapy, to czemu by sobie nie pozwiedzać hm? Tylko problem w tym, że nie do końca sobie pozwiedzała. Ledwie polazła za granicę i kłujący gąszcz, a już do jej nozdrzy dotarł zapach pieszczocha. Silny i o Gwiezdni, jak dawno go nie czuła!! Fascynacja z odrobiną strachu zrodziła się w sercu wojowniczki. Bo co robił aż tutaj pieszczoch? I strachu, bo... No nie chciała wracać na osiedle.
- Dzień dobry!! Jesteś może z osiedla? Albo... o! Tu się ukryłaś! - wyrzuciła, dopiero odnajdując nieznajomą wzrokiem. Pierw zrobiła kółko dookoła własnej osi, ale finalnie odnalazła sprawczynię na jednej z gałęzi. Oczywiście, od razu posłała jej ciepły uśmiech. - Albo mieszkasz z dwunożnymi?? Rzadko widuję tutaj pieszczoszki! Jestem Płotkowy Potok, a ty? - przedstawiła się grzecznie. Z początku myślała może, że to ktoś może powracający do klanu, aleee nikt chyba powracający nie nosiłby czegoś takiego na szyi. Ani też nie pachniał aż tak intensywnie... No chyba, że kolorowa się myli!!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Liznął łapę raz, dwa, trzy, przy czym rozmyślał tu tylko, kiedy będzie odpowiedni czas, by wrócić do chałupy.
Nawet się nie zamyślił, a po prostu zatracił w innym wymiarze, że dopiero głos, nieznajomy głos, wyrwał go z lizania łapy, gdzie futerko krótkie i potargane, powoli stawało się coraz bardziej sklejone przez ślinę.
Przetarł łapę o swój bok, po czym spojrzał na...Jakąś babcię.
-Dobry. Tak. - Odparła wprost Brzózka. Pieszczoszka uniosła głowę. -A pani nie za daleko od domu? - uniosło brewkę.
Ile to się przecież słyszało o staruszkach gubiących się na stare lata...No, w telewizji, a tam zawsze wiadomości są zabarwione dla dramaturgii, lecz eh... Dziennikarze.
Oparło łeb o łapy i miauknęło.
-Jarzębina jestem. - przekręcił się na gruby bok nakrapianego cielska.
-Pieszczoch? Dziwna nazwa ale....okej... -
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Babcie? Ona babcią?!?!? No chyba coś bolało tego pieszczoszka. Ona była w WYŚMIENITEJ formie, a wypełniała obowiązki sprawniej i ogólnie lepiej niż ponad połowa gamoni w jej klanie. Całe szczęście ta drobna myśl nie wypadła z mordki czekoladowej, bo wojowniczka by się obraziła, pf!
- Niee, tuż za nami jest granica terenów, na których mieszkam. Ale i tak planowałam iść dalej. A ty nie jesteś za daleko? Osiedle to kawał drogi stąd. I żadna Pani!! Mów mi Płotka po prostu - poprosiła, bo no, nie lubiła jak inni byli tacy formalni. W szczególności, teraz gdy tylko jej to przypominało ile księżyców na karku ma.
- W sumie racja, że dziwna... Ale no, w klanie od zawsze tak mówimy na koty mieszkające z dwunożnymi. Wiesz, że kiedyś sama byłam pieszczoszką?? Tak przez chwilę, ale byłam! - zarzuciła, tak dla szybszego zburzenia ściany dzielącej kotki. No bo to prawie czyniło je siostrami!! Albo bardziej z Płotki ciotkę...? Bo na bycie babcią się nie zgodzi.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Siedziało i przyglądało tak się napewno starszej kotce, lecz jeśli ta czuła się młoda duchem, to...Kim była Brzózka, by oceniać?
Wtulił się w kurteczke i przekręcił głową.
-Huh? - Miauknęło spokojnie, niepewne, co miałoby to znaczyć.
-Pani Płotko, uhm, co ma pani na myśli? Granice? - Dodało spokojnie - czy to dlatego tak w niektórych miejscach śmierdziało sikami? To znaczy, brzózka nigdy tego nie powie, ale myśli pieszczocha szły w różne strony. Przecież nie przeprowadzili się koło granicy z innym krajem, nie? Przecież właściciele by im coś powiedzieli...
Rozsiadła się i zniżyła wzrok.
- ...Klany. Znowu to słysze... - Mruknęła niepewnie. -Dużo tych klanów jest? -
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Hmm, czyli trafiła na pieszczoszka, który nie słyszał wiele o świecie... A przynajmniej tak mało, by nie ogarniać koncepcji granic i klanów. A może był z gościem z daleka hmmmmmmm...
- PŁOTKO! Mówiłam, że żadna pani!! - poprawiła natychmiast. Ach ta młodzież! Rozumiała, że bycie grzecznym i wychowanym było ważne, ale jak starsza kotka o coś prosi to powinno się jej słuchać! - I no, granice. Zaznaczamy je, ocierając się o pnie czy inne takie. Albo... No na pewno poczułaś jak jeszcze. A zaznaczamy, bo nie chcemy by samotnicy i inni przychodzili jak chcą i kiedy chcą. A klanów nie jest dużo, cztery dokładniej. Ja pochodzę z tego znanego ze śmierdzenia rybą, rzeki!! - podzieliła się radośnie ciekawostką. Może brzmiało to jakby robiła kiepską reklamę jej klanu, ale wątpiła by ten pieszczoszek chciał dołązyć. A zapach ryb był całkiem smaczny, musiała przyznać!!
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Oczy momentalnie spadły na ogromną szramę w szyi rozmówczyni i tylko przełknęła ślinę. Co mogło tak urządzić szylkretke? Chyba nie chciała Brzózka nasza droga wiedzieć, a już tym bardziej poznać stwórce owych blizn.
Na nagły ton starszej kotki, Brzózka opuścił łba.
-Tak, tak, sorki, uhm, to tak instynktownie- - Zaczął się tłumaczyć, lecz przestał. Głupie chęci bycia miłym dla starszych wiekiem, co?
Poprawiła Brzózka swą kurteczkę i dalej zerkała z gałęzi na pręgowaną.
-Czuje, ano. - Odparła z lekkim niesmakiem, lecz nie dráżyła nakrapiana dalej tematu.
-Samotnicy....? Okej, dyskrymina samotnych wilków widzę. - Zaśmiał się pod noskiem. -A tak serio, kto się w twych...waszych okach-oczach zalicza do samotnika? Co masz na myśli? - Chciał doprecyzować. Kim byli ci samotnicy? Jakaś sekta, grupka, kółko hobbyistyczne....?
Sama nazwa mało mówiła, bo, no cóż, teoretycznie Brzózka był tu sam, więc....
Na wspominke o rybie, Brzózka pokręciła nosem, lecz odchrząknęła.
-Co kto lubi. - Machnął krótkopyski kikutem. Aż z ciekawości w moment spytał.
-Rzeka, czyli umiesz pływać?
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Ups, nie chciała przestraszyć Jarzębiny w ten sposób!! Cóż, przynajmniej już nie będzie jej mówić per Pani... Ach.
- Znaczy, to nie są dosłownie samotne koty... Tylko no, mówimy tak na wszystkich, co żyją poza klanami, nieważne czy żyją w jakiś grupach, czy nie. No wyjątkiem są Pieszczochy. Wiesz, tak by za każdym razem nie mówić kot który nie należy do klanu, tylko samotnik - spróbowała rozjaśnić, mając nadzieję, że pieszczoch załapie... Bo racja, po dłuższym zastanowieniu nazwa Samotnik też była całkiem durna, aleee całkiem łatwa do zapamiętania!
- Umiem to mało powiedziane! Łowić też, w końcu w tym się specjalizuje Klan Rzeki. Chociaż teraz gdy jest tak zimno to nie ma co pływać... Ech - westchnęła dramatycznie. Oj jak wojowniczka tęskniła za porą młodych liści i cieplejszymi dniami...
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g
Kot o krótkim torsie, średniego wzrostu, o grubych tylnych kończynach, małych łapach, krótkim ogonie oraz krótszym pysiu(widocznym na rzut oka, lecz nie na tyle, by mieć poważniejsze problemy). Krótkie, potargane futro. Szerokie barki.
Czekoladowy dymny z bielą na 50-100% ciała, pieprzyk na lewym poliku.
Oczy: Złoto-zielone
Dodatki: Granatowa/czerwona/jasno-niebieska chustka, obroża z kolcami(niegroźnymi, bo plastikowymi).
Nie szuka zguby, czasami pomoże miską własnej karmy, a czasami zaprosi do ogrodu na imprezkę - tylko wtedy Brzuzia woli siedzieć cicho, z takiego powodu, że głośna muzyka i wiele zapachów niekorzystnie wpływa na ich emocje i samopoczucie. Często trzyma się blisko swych dwunogów i matki, tuląc się, bo o dziwo bycie tak przygniecionym jest dość uspokajające dla ciała. Gorzej, że Brzózka nie lubi kotów i ludzi, ale to mniejsza. Cyniczny. Nie lubi popisywania się, czy też większości tego, co się dzieje - stara się jednak trzymać głowę wysoko, czasami aż zbyt.
Brzózka spoglądała tak na bliznę od czasu do czasu, jak zrośnięta skóra rusza się z każdym słowem umięśnionej rozmówczyni.
Ała... Ale i wow!
Wróciła do ziemi tak szybko, jak się z niej zerwała myślą. Dalej siedziała dość napięta na gałęzi, trzymając się sztywno paluszkami.
-No....Jo. Brzmi to krócej - Wzruszyła barkami, szybko dodając. -I nie łamie przy okazji języka.
Chociaż z opisem "samotnik" na kota w grupie innej, niż klan, Brzoza by się spierał. Był tyle innych nazw, jak!..... Oh. Kurde bolek, jakie teraz były...?
Momentalnie cętkowany zapomniał, więc wrócił torem myśli do szylkretki. Później sobie przypomni, jak nie zapomni.
-Łowić....Że ryby? Oh, moi właściciele też łowią! Ale inne trzymają w akwarium. Ja sam ledwo co pływać umiem, nigdy nie próbowałem, ale uczył mnie znajomy. Może popływamy kiedyś razem? - Brzózkowy kikut zadrgał z uciechą. No, wizja ruchu fizycznego nie była miła, ALE... Nauka praktyczna, też coś?
Idrathertakemywhiskeyneat ♢My coffeeblackand mybedatthree♢ - - - Youretoosweetfor me Youre toosweetfor me
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Księżyce: 126 Mistrz: Niedźwiedzi Kieł [*] Płeć: kotka Matka: Wydmowy Wiatr [*] Ojciec: kto? (Głogowy Cień) [*] Trwałe urazy: szpetna, ogromna i rozległa blizna na szyi po pazurach borsuka, rozciągająca się od prawej strony żuchwy aż do okolic lewego barku; ślady psich kłów na karku
Z wiecznie nierozgarniętej kupy futra stała się naprawdę śliczną kotką! Posiada długie rudo-bure futro wraz z tygrysimi pręgami, o które bardzo dba w wolnym czasie. Widnieje na nim również kilka białych znaczeń, a mianowicie na brodzie, końcówkach łap i brzuchu. Wzrostem nie dominuje, choć jest trochę wyższa od przeciętnego kota. Z figury jest trochę chuda, jednak przez puchate futro na pierwszy rzut oka wydaje się że jest wręcz odwrotnie. W jej charakterystycznych bursztynowych oczach często widać iskierki. Idealnie wraz z nimi komponują się spore uszka oraz długie białe wibrysy.
Jej wieczna energia zdecydowanie przygasła, pozostawiając za sobą inną Płotkę, niż za czasów, gdy była wszystkiego ciekawym terminatorem, mimo tego w jej oczach często znajdują się iskierki, a na pyszczku widnieje ciepły uśmiech. Wciąż jest gadatliwa i chętna do poznawania nowych rzeczy. Będąc u dwunożnych, miała aż nadto czasu do namysłu i zregenerowania się. Nie wróciła do marzenia, by zostać przywódczynią, jednak chce dać z siebie wszystko jako wojownik. Najważniejsza jest dla niej rodzina i przyjaciele, to oni jako jedyni są dla niej cenniejsi niż klan czy własne życie.
Z tej odległości ciężko powiedzieć, w końcu miała na karku kilka księżyców i no, wzrok nie najlepszy, ale mogłaby przysiąc że pieszczoch zerka co chwila na jej bliznę... Ciekawe co o niej myśli, hm.
- Ano! Tak samo z Pieszczoszkiem jest, chociaż ta nazwa jest taka... No nie wiem, niepoważna?? I obraźliwie brzmi. Już lepszy by był... Ee... Kanapiarz! Chociaż nie, to głupio brzmi... No widzisz, jak jest - zaśmiała się cicho, myśląc jaką durnotę wymyśliła.
- Ale że też potrafisz pływać?? I nie boisz się wody?? Gwiedni, nawet nie wiesz jak rzadko spotkać takie koty poza rzeką!! Chociaż i nawet u nas tacy się znajdą. A akwarium to co to? Pewnie coś dwunożnych, sorki nie znam tych wszystkich nazw. Za krótko z nimi mieszkałam by je spamiętać. I chętnie!! Teraz jak jest zimno to bez sensu, ale jak zrobi się cieplej to może jeszcze się spotkamy i popływamy - zarzuciła ciepło propozycją, wyraźnie uradowana. W końcu nic tak nie formowało przyjaźni jak wspólne taplanie się w wodzie! Ooo ile do tego momentu Płotce nie wysiądą kości i nie zostanie zmuszona do pozostania w obozie na stałe, heh.
≺☉)͜͡˒ ⋊
lady,runningdownto theriptide taken awayto thedarkside i wannabe yourleft-handman i loveyouwhen you'resingingthat song and I gota lumpin mythroat 'causeyou're gonnasingthe wordsw r o n g