Logo Artemidy
Trening Wilcowej Łapy
#1
Łabędź polecił Wilcowi się wyspać, a sam większość nocy przewracał się z boku na bok, myśląc o tym, co wydarzyło się na ceremonii. Zarówno o wojnie, jak i o swoim pierwszym terminatorze od zera. Stresował się i ekscytował, podnosił się z legowiska z chęci porozmawiania z Płonącym Świtem i poradzenia się jej, aby ostatecznie wracać na miejsce, wszak panowała głucha, nocna cisza i nie powinien wprowadzać zamieszania. A patrząc na to, jak głośno stąpał, to było nieuniknione. Dlatego spędził ten czas w samotności, bijąc się z myślami, przysypiając i śniąc abstrakcyjne sny, podświadomie balansując na granicy snu i jawy, niezdolny do głębszego zatopienia się w krainie marzeń sennych.
Teraz siedział przed wyjściem z obozu, oglądał wschodzące powoli słońce i czekał na właściwe rozpoczęcie dnia. Miało się dziać, dużo się dziać. I aczkolwiek okoliczności powodujące, że mistrzowie mieli nakaz rozpoczęcia treningu od walki wcale a wcale się mu nie podobały, Łabędzia Szyja był wdzięczny losowi za taki obrót spraw. Bo to oznaczało, że pierwszego dnia nie będzie sam na sam ze swoimi obawami. A kto wie, może po pierwszym treningu będzie jakoś... prościej?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#2
Wilec początkowo miał trudności z zaśnięciem przez zmianę legowiska. Chociaż w Zrośniętych Drzewach było więcej miejsca niż w Chruśniaku, to jednak do tego drugiego był przyzwyczajony. Pewnie minie nieco czasu nim zaaklimatyzuje się w nowym środowisku.
Był tak podekscytowany tym, co miało się wydarzyć rano, że nawet udało mu się nie zaspać. Wstał o świcie, przeciągnął się i ruszył w podskokach do stosu zwierzyny. Gdy jadł, dostrzegł, iż Łabędź już na niego czekał, więc szybko dokończył i potruchtał do mistrza.
-Cześć wujku!- Przywitał się wesoło i energicznie zrobił kółko wokół wojownika. - Będziemy dzisiaj walczyć, tak? Wilec walczył kiedyś z Kremówką!- Zatrzymał się tuż przed kocurem i zaczął przebierać łapkami w miejscu.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Nie musiał długo czekać, a obok niego zmaterializował się Wilec. Wyglądał na podekscytowanego, co od razu przywołało uśmiech na jasnym pysku Łabędzia. Też chciałby z takim entuzjazmem przyjąć naukę walki te kilka księżyców temu, gdy sam był terminatorem. Ale ani on, ani Karaś, której pomagał dokończyć trening, nie palili się przesadnie do tego typu fizycznych aktywności. Z puchatym kocurkiem zapowiadało się inaczej i syn Płonącego Świtu był ciekawy, jak to się wszystko potoczy. Z tego co zdążył zaobserwować, Głośna Łapa również w niczym nie przypominała pokraki, ponadto była aktywna. To dobrze, wszak Łabędź spotkałby się z ogromnym bólem, gdyby trafili mu się speszeni, niechętni terminatorzy pokroju jego i Drobnej Łapy, z którymi musiał poradzić sobie Kornikowy Konar.
- Cześć - odwzajemnił powitanie przyjaźnie mrużąc oczy i podążając wzrokiem za kręcącym się siostrzeńcem. - Wyspany, najedzony? Zgadza się, dzisiaj przerobimy walkę. Nie wiedziałem, że masz już doświadczenie! - dodał pozytywnie zaskoczony. - To świetnie, chętnie się dowiem, czego zdołałeś się nauczyć, ale musimy jeszcze chwilkę poczekać.
Nie chciał zdradzać zbyt wiele, zresztą - Wilec przekona się lada moment, na co czekali. Oby.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#4
Ona i Zachodząca Wiedźma miały się spotkać jak co dzień na Kocich Grzbietach. Jak zawsze, trenowanie tam i w ogóle, ciągle jedno i to samo, no, no, no. ALE. Dzisiaj było inaczej! Znaczy, Kremówka nie odczuła, że jest inaczej dopóki nie zauważyła na przy wyjściu z Rzecznego Obozu dwie kocie sylwetki. Jedną większą, która nie była jakoś wielce znajoma, ale za to drugą rozpoznała od razu.
- WILEEEEC! - Krzyknęła, gdy już zaczynały docierać na miejsce, po czym przyśpieszyła, aby z impetem wpaść na przyjaciela, chociaż ostatecznie wyszło na to, że się potknęła tuż przed nim i paść pyszczkiem na ziemię. Cóż, pewne rzeczy się nigdy nie zmienią. - Wilec, cześć! Też teraz zaczynacie Trening? ŚWIETNIE! My też teraz mamy! - Wymiauczała, po czym zerknęła energicznie w stronę Łabędziej Szyi, który był Mistrzem i... Ee.. Wujkiem, Wilca. - Dzień doobry, Panie Łabędzia Szyjooo! - Przywitała się szybko z Wojownikiem.
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#5
Zachód wiedziała, że zgadzając się na trening z rana popełni błąd. Mdłości jej co prawda dzisiaj nie przeszkadzały - a całe szczęście miewała ich też mniej od kilku dni - ale małe kornikątka chyba zaczynały powoli odkrywać w jaki sposób się poruszać. Nigdy wcześniej nie była w ciąży więc nawet najmniejsze, delikatne kopnięcia były uciążliwe. A kiedy skupiała się na ich ruchach, nie potrafiła w ogóle zasnąć. Dlatego też pół nocy nie przespała, starając się do tego przyzwyczaić. Najcięższe było jednak wstanie. Była zmęczona a umówiła się z Łabędzią Szyją, że razem z Głośną Łapą zawita na treningu Wilcowej Łapy aby mogli już wreszcie zawalczyć. Żałowała, że sama nie może tego zrobić bo chętnie dałaby w mordę tej irytującej gówniarze. Nie mogła sobie jednak na to pozwolić i narażać nienarodzonych Światłokonarków na niebezpieczeństwo bo irytująca, ruda kulka prosiła się o ślady pazurów na jej pysku.
Wyszła odrobinę później od Głośnej Łapy - ale wcześniej ją usłyszała - ale idealnie na to, aby zobaczyć jak wywala się na pysk i prychnąć z niedowierzaniem. Podeszła w miarę szybko do wojownika i dwójki terminatorów, kiwając temu pierwszemu głową na powitanie. Następnie walnęła łapą w głowę Kremówki, mrużąc ślepia.
- Zamknij mordę. Nie denerwuj mnie dzisiaj, bo odgryzę Ci w końcu język - syknęła w jej stronę, a jej biczowaty ogon zamachał na boki z irytacji.
- Myślę, że możemy wychodzić, Łabędzia Szyjo. A ty, jeśli się nie ogarniesz to osobiście pójdę do Ćmiej Gwiazdy aby przemianowała Cię do rangi larwy - mruknęła, ostatnie zdanie kierując oczywiście do swojej terminatorki.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#6
Syn Ciemnej Mordki zdziwił się nieco. Nie miał pojęcia czemu mają czekać. Czy zawsze rankiem jak terminatorzy idą na trening, to muszą z mistrzami czekać? Przepuszczają patrol? A może trzeba wychodzić w większej grupie? Takie myśli kłębiły się w głowie kocurka, aż nagle usłyszał, jak ktoś wykrzykuje jego imię. Ledwo zdążył odwrócić się w stronę głosu, gdy Kremówka znalazła się w powietrzy i przewróciła się tuż przed nim.
-Cześć! Też idziesz na trening?- Bardzo ucieszył się na jej widok. Od razu gdy wstała, zbliżył się głośno mrucząc i zaczął myć jej pyszczek w miejscu, na który się wywaliła. Po chwili przyszła Zachód i uderzyła kotkę, co mocno zbulwersowało młodzika. Spojrzał na wojowniczkę z niedowierzaniem. Przecież tak nie wolno! Jego przyjaciółka właśnie się przewróciła, a mistrzyni za to ją uderzyła. Przecież każdemu zdarza się potknąć.
-Łabędzia Szyjo, dlaczego Zachodzące Światło uderzyła Głośną Łapę? Wilec uważa, że tak nie można. Ona tylko się potknęła!- Z oburzeniem zwrócił się do swojego mistrza po wyjaśnienia. Chciał bronić przyjaciółkę jak tylko mógł.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
Łabędź nie miał okazji poznać lepiej Zachodzącego Światła. Wiedział o jej istnieniu, wiedział, że jest sporo starsza od niego, wiedział, że została mistrzynią Głośnej Łapy. Przebywając nieopodal niej dało się wyczuć onieśmielającą, trochę przerażającą aurę. Ale skoro była też partnerką Kornikowego Konara - a chyba zasłyszane pogłoski były prawdziwe, widział ich razem na ostatniej ceremonii - to nie mogła być złym kotem. Z tym przekonaniem żył i spodziewał się wszystkiego, co dobre.
Zderzenie się z rzeczywistością bolało. Najpierw nic nie zapowiadało tragedii. Na horyzoncie pojawiła się Kremówka - a zanim kocur ją dostrzegł, usłyszał jej głos i momentalnie się uśmiechnął. Odstąpił na krok, pozwalając dwójce (najwyraźniej) bliskich przyjaciół się przywitać. To był uroczy obrazek, no, poza upadkiem terminatorki, ale na szczęście nie wyglądała na obolałą czy przejętą, na pewno nie bardziej niż była zadowolona widokiem Wilca. Wojownik przywitał się z nią skinieniem głowy i przyjaznym "dzień dobry", by po chwili powtórzyć gest zbliżającej się czekoladowej kotce. A później nastąpiło coś niezrozumiałego. Zachodzące Światło uderzyła swoją terminatorkę i potraktowała ją ostrymi słowami. Świat zawirował w oczach kremowego, jego uszy powędrowały do tyłu, a on sam, mrugając powoli patrzył to na jedną kotkę, to na drugą. Miał wiele obaw w związku ze staniem się mistrzem. Wręcz niezliczenie wiele. Przewidywał sporo komplikacji, drugie tyle trudnych sytuacji, ale tego... tego się nie spodziewał. Nie wyśnił w najgorszych koszmarach.
To było okropne. Bicie swojego ucznia przede wszystkim, ale też... Co on miał zrobić? Przywykł do tego, że otaczały go koty, z którymi się zgadzał, a nawet jeśli się nie zgadzał, to nie musiał swego odmiennego stanowiska werbalizować i nikomu nie działa się z tego powodu krzywda, co więcej, harmonia zostawała zachowana. Same plusy. Przywykł również do bycia terminatorem posłusznym wojownikom; to oni zawsze wiedzieli więcej, lepiej, należało im ufać. Nie czuł się na miejscu nikomu zwracać uwagi, a zarazem niezwrócenie jej mogło okazać się fatalne w skutkach. Przecież był właśnie świadkiem przemocy. Nie tylko on, był jeszcze Wilec; siostrzeniec nie powinien dowiadywać się od starszych, że takie zachowania są akceptowalne. Nie są. Rozmowa z wojowniczką na ten temat to jedno, ale upomnienie jej przy dwójce młodszych rangą...? Czy to nie zostałoby przez nią uznane za brak szacunku? Za nieodpowiednie? Coś mu podpowiadało, że bez wysiłku może doprowadzić do eksplozji, zielonooka i bez jego wkładu wyglądała na nieźle poirytowaną. Do wybuchu lepiej nie doprowadzić.
Tyle że nie mógł nijak nie zareagować???
Gdyby Łabędzia Szyja był postacią z kreskówki, dałoby się zobaczyć smętną czarną chmurkę dymu wydobywającą się z jego głowy. Czuł się jak między kłem a pazurem. Życie nie miało zamiaru odmówić mu dziennej dawki stresu i testowania go; zbyt przyjemnie mu się ostatnio żyło.
Westchnął ciężko i podniósł się z siadu.
- Oczywiście, że nie można - powiedział do młodego, po czym spokojne spojrzenie błękitnych oczu opadło na czekoladową. We wnętrzu nie czuł się ani trochę spokojny. - Zachodzące Światło, nic się nie stało. Głośna Łapa nie zasłużyła na karę, zwłaszcza tak dotkliwą. - Choć nawet gdyby sobie nieźle nagrabiła, Łabędź nie byłby w stanie uznać, że uderzenie to dobry pomysł. - Rozumiem wrażliwość na dźwięki - czy o to chodziło? Nie miał pojęcia, nie potrafił domyślić się motywów - ale proszę pokornie, pozwólmy im nacieszyć się swoim towarzystwem, niech wyciągną z tego dnia coś dobrego, a to na pewno przełoży się na ich wyniki. Utrzymajmy trening w miłej atmosferze. Być może szykuje nam się wojna, powinniśmy być dla siebie wsparciem.
Po czym z zatroskaniem skierował się do Kremówki:
- Wszystko w porządku?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#8
Zaśmiała się cicho pod nosem, gdy przyjaciel zaczął wylizywać jej pyszczek, jednak musiało się stać nieuniknione. Zachodząca Wiedźma do nich podeszła i oczywiście musiała przywalić rudej w łeb. Skrzywiła się nieco, gdy poczuła piekący ból na łebku, jednak wywróciła oczyma i klapnęła zadem na ziemi, marszcząc mocno czoło.
- Mówiłam, że to nie miła Mistrzyni. - Mruknęła szeptem do Wilca, po czym potrząsnęła lekko łebkiem, otrzepując go z resztek ziarenek ziemi, po czym odwróciła się do cynamonowej. - Ej, ale przy innych nie musiałaś mnie bić! Poza tym nie istnieje ranga Larwy, więc mnie na nią nie zamieni! - Ranga Larwy? Kto to w ogóle wymyślił. Znała większość rang w Klanie, owszem, ale że Larwy? Larwy nie mają sensu, aby być Rangą! ...Chyba... - Istnieje? - Spytała po chwili, przenosząc wzrok na Łabędzią Szyję i przechylając łebek w bok.
Potem... Uh... Usłyszała słowa Wilca... A następnie jego Mistrza... Przymrużyła lekko oczy, odchylając uszy do tyłu. Poczuła miłe ciepełko w środku, że jednak nie jest sam na sam z cynamonową Wojowniczką i jednak ktoś ją trochę broni, ale, no, JUŻ SIĘ PRZYZWYCZAIŁA, ŻE TA BABA NIE MA CIERPLIWOŚCI i karci ją za DOSŁOWNIE WSZYSTKO.
- Eh, szkoda jej tłumaczyć. - Odparła, podchodząc i stając obok przyjaciela, przewracając zielonymi oczyma. - Tak, jest git, przyzwyczaiłam się. - Miauknęła w stronę Łabędziej Szyi, strzygąc lekko uszyma. Czy przed chwilą powiedziała właśnie, że się przyzwyczaiła? UPS-
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#9
- Dla Ciebie zostanie specjalnie stworzona - mruknęła, patrząc na kocicę ze zmrużonymi ślepiami. Gdyby mogła, już teraz wyniosłaby ją na osiedle. Albo wrzuciła do Grzmiącej Rzeki, w najgłębszy fragment. Albo rzuciła tym ptakom z Klanu Wichru na pożarcie, aby się zatruły jej głupotą. Chociaż kto wie, może nawet ptaki były tak mądre, że nie tknęłyby takiego mięsa.
Po chwili również spotkała się z masą oburzenia, niby krytego ale jednak. Jej autorytet został podważony na oczach dwóch terminatorów. Żałowała swoją drogą, że Wilcowa Łapa nie trafił pod jej łapy, wtedy też dostałby w pysk. Nie mówiąc już o Łabędziu, którego ratował tylko i wyłącznie fakt, że Kornik uczył go pod sam koniec. Inaczej tu i teraz przeorałaby mu pazurami po mordzie. Nie miała dzisiaj humoru na jakieś cackanie się... właściwie nigdy nie miała.
- Chcesz utrzymać trening w miłej atmosferze, to nie. mów. mi. co. mam. robić. ze. swoją. terminatorką. Pierwszego dnia treningu też upominałam ją przed darciem mordy. Nie posłuchała, dostała w pysk. Prosta zasada obowiązująca na moim treningu. Wprowadzona przez nią, chociaż najwyraźniej nawet to nie dociera - fuknęła zdenerwowana, kierując zielone ślepia na Głośną Łapę, która jak to stwierdziła "szkoda tłumaczyć" i "przyzwyczaiłam się". Jej spojrzenie dawało jej również jasny sygnał mówiący, że one to sobie porozmawiają później. Ah tak? W takim razie chyba czas na nowe metody nauczania, skoro ta nic nie dawała. Nie ogarnie się, to będzie gnić na osiedlu. Żałowała, że nie mogła być jak Pożar. Jeszcze jako Płonąca Łapa był taki cichy, spokojny, ułożony. Teraz potrzebowała terminatora, przy którym by się nie denerwowała ale dostała od Ćmy wspaniały prezent w postaci Kremówki za zdradę.
Przy okazji wzięła nieco głębszy wdech, czując, jak któreś z korników w środku znowu zdecydowało się ją kopnąć. Zacisnęła mocniej szczękę, a jej ogon zamachał na boki. Nerwy ewidentnie jej nie służyły, a przynajmniej nie służyły kociakom w brzuchu.
- Idziemy - zarządziła, nie zamierzając pytać nikogo o zdanie. Ruszyła po prostu przed siebie, aby wreszcie móc wyjść z obozu.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#10
Niebieski na słowa przyjaciółki oburzył się jeszcze bardziej. Przyzwyczaiła? Tak nie może być. Stanął tak, aby zasłonić Kremówkę przed Zachód własnym ciałem, a sierść mimowolnie mu się zjeżyła. Nie pozwoli, aby podczas ich wspólnej sesji treningowej czekoladowa zbliżyła się do rudej, a jeśli jeszcze raz podniesie na nią łapę, z pewnością kocurek poleci do Ćmiej Gwiazdy z skargą.
Na słowa o własnych metodach nauczania prychnął i spojrzał nienawistnym wzrokiem na przyszłą matkę, a następnie położył ogon na grzbiecie przyjaciółki i pchnął ją lekko w stronę Łabędzia.
-Chodźmy bliżej Łabędziowej Szyi. On nie pozwoli, by jakąś grubą ropucha cię skrzywdziła.- Burknął cicho tak, aby tylko terminatorka go usłyszała.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#11
Odruchowo pokręcił głową pod naporem spojrzenia pytającej o rangę larwy Kremówki, acz myślami był zupełnie gdzie indziej. Miał w sobie prawie niewidoczny cień nadziei, że to jednorazowa akcja, haniebna, ale jednorazowa i na tym się skończy, nawet jeżeli znaki na niebie i ziemi wskazywały na coś odwrotnego. Słowa Głośnej Łapy potwierdziły obawy. Przyzwyczaiła się? Nie powinna musieć się do czegoś takiego przyzwyczajać. Dlaczego Zachodzące Światło miała takie nastawienie do swojej terminatorki? Czy nie chciała zbudować z nią więzi, dążyć do wspólnego rozwoju? Co przyczyniło się do takiego stanu rzeczy? Została skrzywdzona w przeszłości? Łatwo traciła opanowanie przez ciążę? Nie mogła chcieć być taka, prawda? Nie potrafiła inaczej? Nikt jej nie nauczył, że da się inaczej? Znów zbyt wiele pytań i brak możliwości dokopania się do odpowiedzi. Łabędź postanowił zachować ostrożność. Żadnych gwałtownych ruchów, byle jakoś załagodzić sytuację. Nie chciał mieć w wojowniczce wroga, tak jak nie chciał bezkarnego bicia terminatorki.
Lodowaty dreszcz przeszedł mu po plecach, gdy rozległy się słowa czekoladowej przeszywające go na wskroś i mrożące krew w żyłach. Na króciutki moment włosy na grzbiecie podniosły się w zaalarmowaniu, lecz zaraz opadły. Chyba... nie wszyscy tutaj jednakowo dążyli do harmonii.
- To co powiecie na kompromis? - starał się brzmieć kojąco. - Postaramy się nie hałasować zanadto i od tej pory żadnego bicia. Zgoda? Każdemu ma być miło, wojownikom i terminatorom, w końcu nikt tu nie jest za karę.
Tyle dobrego, że terminatorów mieli dojrzałych. Wymienili szepty, których treści można się jedynie domyślać, rezygnując ze wszczęcia buntu czy kłótni. To podnoszące na duchu. Zachodzące Światło zachowała się źle i Łabędziowi zależało, by każdy z zebranych miał tego świadomość, mimo to daleko mu było do samowolki w wymierzaniu sprawiedliwości bądź nastawiania młodych przeciwko niej. Zresztą... bał się o Kremówkę. Nie mógł dopuścić do rozlewu krwi, ani teraz, ani później.
Wojowniczka zarządziła wymarsz i syn Płonącego Świtu automatycznie, bez myślenia przeszedł na jej bok, chcąc odgrodzić ją od dwójki przyjaciół, przynajmniej o ile któreś z nich nie zechce iść u drugiego boku kotki.
- Jak już się pewnie zdążyliście domyślić, wspólnie z Zachodzącym Światłem uznaliśmy, że to dobry pomysł, byście potrenowali walkę wspólnie i w tym celu udamy się dziś na Koci Grzbiet - zaczął wyjaśnienia. - Wilec, to twój pierwszy trening, więc możliwe, że tego nie wiesz: na Kocim Grzbiecie zazwyczaj odbywają się treningi i to jest tam o. - Głową wskazał kierunek. - To tamto wzniesienie. Łatwo trafić, bo się wyróżnia. A nazwa pochodzi od jego kształtu; przywodzi na myśl śpiącego kota. Skoro i tak jesteśmy w drodze, możemy zacząć teorię. Wiecie coś o walce? Albo domyślacie się czegoś?
Wolał nie dopytywać bezpośrednio o sparing Wilca z Kremówką wspomniany wcześniej przez siostrzeńca. Gwiezdnymi a prawdą, nie wiedział, co Zachodzące Światło by na to powiedziała, czy w przeciwieństwie do niego dawno o tym wiedziała i czy uznawałaby to za pozytywne. Miał przeczucie, że do zadowolenia byłoby jej daleko.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#12
- Nie zostanie. - Miauknęła, już zupełnie pewna, że taka ranga nie istnieje. Ej, dobra, może ją bić w łebek, ale nie może specjalnie stworzyć dla niej Rangi Larwy! Skoro tak, to ona chce stworzyć dla Zachód Rangę Wiedźmy! E... Rangę Żabiego Bobka, O!
Zerknęła ukosem na Wilca, który stanął przed nią w jej obronie. Pacnęła go lekko w bok, kręcąc przecząco łbem. Racja, cieszyła się, że przyjaciel jest po jej stronie, ale cóż. Wiedźma to wiedźma. Wiedźmy nic nie rusza. Wiedźmy nic nie udobrucha. ALE MOGŁABY CHOĆ RAZ NIKOGO NIE BIĆ.
Już nie zwróciła uwagi na kolejne słowa cynamonowej, a jedynie przysunęła się z niebieskim przyjacielem bliżej do Łabędziej Szyi, obrzucając Zachód zmęczonym, ale zdenerwowanym spojrzeniem spod zmrożonych ślepi. Na szczęście jej humor szybko wrócił, słysząc to, co powiedział Mistrz Wilca. WALKAA! NARESZCIE WALKA! RANY, W KOŃCU! Kotka otworzyła uradowana pyszczek, po czym wbiła podekscytowany wzrok w pointa. Rany, ale pewnie nie będzie mogła przywalić Zachodzącej Wiedźmie. Eh, szkoda...
- O! O! O! To ja wiem, że na sparingach nie wolno mocno gryźć i drapać, a na walkach już można! - Miauknęła. I... W sumie to była jej jedyna wiedza, na temat walki. No cóż może powiedzieć, gryzienie, drapanie, więcej grzechów nie pamięta.
Can you see? The sun is shinin' on me
It makes me feel so free, so alive
It makes me want to survive
And the sky, it makes me feel so high
The bad times pass me by
'cause today is gonna be a brighter day
LVL 2 40 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
5
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#13
"...w końcu nikt tu nie jest za karę."
Fuknęła. Ona była tutaj za karę. Była tutaj, bo kotka, która ją zdradziła zdecydowała jej się wrzucić kawałek kupy do jedzenia, aby tylko bardziej jej dokopać. Tak właśnie widziała to, co zrobiła Ćma, dlaczego przydzieliła jej Głośną Łapę. Była jeszcze opcja, że liczyła, iż ją wykończy a to powinno jej schlebiać. Nie zamierzała jednak się na ten temat odzywać. Nie zamierzała się jednak odzywać, a po prostu ruszyć przez wyjście z obozu.
Milczała, kiedy kocur zaczął rozmawiać z terminatorami - a raczej durnymi larwami - nie zamierzając niczego komentować. Skupiała się raczej na ruchu larw w swoim brzuchu, zastanawiając się, czy z każdym dniem będą poruszać się bardziej. Póki oczywiście jak zawsze nie odezwała się Głośna Łapa, irytując ją samym swoim bytem. Przewróciła oczami, machając biczowatym ogonem na boki.
- Chodzi o sam sposób walki, Głośna Łapo. Postawa, ataki, uniki. A nie kiedy możesz walczyć pazurami czy nie bo to nawet ryba wie - fuknęła, przewracając ponownie zielonymi ślepiami.
She, Queen of the Kings
Broken
her cage, threw out the keys
She will be
the warrior of North and Southern seas

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0...ccxeEKMrjo]
LVL 5 280 / 400
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
13
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#14
Niebieski synek Ciemnej Mordki przytakiwał, słuchając Łabędziej Szyi oraz jego pomysłu na kompromis, a gdy ten zadał pytanie odnośnie walki, kocurek zamyślił się. Na temat polowania niby mógł coś powiedzieć, pamiętając o spotkaniu z Wiewiórczym Skokiem, jednakże o walce nie wiedział kompletnie nic. Pokiwał przecząco łebkiem, nie zwracając uwagi na słowa przyjaciółki. Chciał także zignorować Zachodzące Światło, jednakże słowa czekoladowej kocicy przypomniały mu o rozmowie z Szerszeniem i pytaniach na temat mysich klanów. Odwrócił się z zainteresowaniem w stronę mistrza, nie mogąc powstrzymać się przed zadaniem pytania.
-Wujku Łabędziu, ryby też mają pazury? Też walczą ze sobą? Mają własne klany?- Poruszył ogonem i wyprostował w górę z zaciekawienia. Ledwo co został mianowany na terminatora, jednakże on nadal czuł się jak kociak. Pragnął znać odpowiedź na każde nawet najgłupsze pytanie świata, a posiadanie mistrza postrzegał jako świetną okazję do zdobycia tej wiedzy.
LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#15
Wysłuchał co miała do powiedzenia Głośna Łapa i subtelnie skinął głową. Na chwilę odwrócił głowę do Zachodzącego Światła, by, niezrażony jej nieprzystępnością, uśmiechnąć się do niej miękko, zupełnie jakby chciał powiedzieć: "Słyszysz, jaką masz bystrą terminatorkę?".
- Słuszna uwaga - przytaknął znów spojrzawszy na rudą koteczkę oraz puszczając mimo uszu uwagę wojowniczki. - Pamiętajcie o tym na dzisiejszym treningu.
Poruszył uszami na pytanie Wilcowej Łapy. Wydał z siebie krótkie "hmm", nim ponownie zabrał głos.
- Ryby nie mają pazurów. Niestety nie wiem, jak żyją. Na pewno konkurują ze sobą, podobnie jak my, ale czy żyją w klanach... - Potrząsnął głową. - Nie mam pojęcia. A skoro już o używaniu pazurów mowa: faktem jest, że nie używamy ich, tak jak kłów, w sparingach. Z tego prostego powodu, że sparingi służą do nauki, a nikt nie chce skrzywdzić drugiego klanowicza. Sprawa ma się inaczej, kiedy walczymy na serio z kimś spoza klanu. Niemniej zwróćcie uwagę na to, co mówi Kodeks Wojownika. "Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to dozwolone jednak w obronie własnej lub jeśli koty są wyjęte spod kodeksu wojownika". Co oznacza ni mniej, ni więcej tyle, że mimo iż jesteśmy zobligowani do obrony klanu nawet kosztem własnego życia, a obcych wstępujących na nasze tereny mamy w obowiązku przeganiać, nie powinniśmy posuwać się do morderstwa, o ile nie jest to konieczne.
Zamilkł, dając terminatorom chwilę na przyswojenie tych słów i ewentualne zadanie pytań. Dopiero, kiedy wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, kontynuował:
- Walczymy w obronie własnej oraz naszego klanu. Teraz w lesie trwa pokój - jeszcze dodał w myślach, pamiętny ostatniej ceremonii - i nie ma nic złego w zawieraniu przyjaźni poza klanem; żaden z nich nie jest nam wrogi, dopóki szanujemy swoje granice i Kodeks Wojownika... Ale nie wiadomo, czy któregoś dnia nie będziecie zmuszeni walczyć przeciwko przyjaciołom. Miejcie na uwadze, że wasza lojalność wobec Klanu Rzeki musi być niezachwiana, zawsze. - Odetchnął, milknąc na kilka uderzeń serca. - Bez znaczenia na okoliczności, umiejętność walki jest istotną umiejętnością każdego wojownika. Musimy potrafić się bronić nie tylko przed potencjalną wrogością pozostałych klanów, ale także samotników bądź drapieżników, których przecież nie brakuje. A żeby mieć szansę na wygraną, trzeba walczyć z głową. Macie jakieś pomysły, w które części ciała najlepiej uderzać?
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości