Logo Artemidy
Trening Szafirowej Łapy
#16
Z dzikim uśmiechem przyjął reakcję mistrza na ten podstępny atak, ale na tym jego sukces się kończył, bo bura łapka została z łatwością odtrącona. A myślał, że z taką taktyką to atak od frontu będzie prosty niczym spacerek po plaży! Nie rzucił się w "pogoń" za odskakującym kocurem, tylko grzecznie sam odsunął się o krok, czekając aż ten dojdzie do siebie, zbyt zadowolony ze swojego pokazu sprytu by przejmować się, że być może zmarnował właśnie okazję na kolejny atak.
Napuszył futerko zadowolony, gdy zalewała go fala pochwał. Wiadomo, udany podstępny atak był super, ale doceniony podstępny atak był jeszcze lepszy! Nie skupiał się jednak jedynie na miłych słowach, z równą uwagą chłonął rad jak poradzić sobie jeszcze lepiej następnym razem.
- Aha, łapę. - potwierdził i zaraz po tym dopytał, tak dla pewności. - Od drugiej strony czyli boku?
Fakt, panicznie machająca łapa, szczególnie uzbrojona w pazury, to był jednak twardy przeciwnik, gotowy zamienić sukces w krwawą porażkę. A tego Szafirek by przecież nie chciał.
Na ugiętych łapach czekał na atak przeciwnika. Z uwagą mu się przyglądał, gdy ten się zbliżał, ale nie miał pojęcia czego się spodziewać, w którą stronę uciekać. A gdy ten uskoczył w bok, by zaraz zaatakować syna Ciemnej Mordki wyciągniętymi łapami, w burej główce coś zaskoczyło. Przecież nie musiał koniecznie uciekać, mógł zaatakować! Więc bezzwłocznie zgiął puchate ciało, by z rozmachem strzelić lewą łapką w pysk atakującego. Liczył, że go refleks nie zawiedzie, bo w przeciwnym razie jeszcze zacznie żałować, że jednak nie próbował ratować się ucieczką.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#17
Gdy już Ababa ogarnąć się do stanu, w którym mógł dalej walczyć, przytaknął.
- Tak, może być bok, może być brzuch, coś, co nie będzie na linii machającego panicznie kota! - wyszczerzył zęby. Zupełnie się nie przejmował, że w sumie dostał nieźle po tyłku od terminatora, oj nie - sukces terminatora to również jego sukces!
Gdy skoczył, owszem, nie spodziewał się odważnej łapy Szafirka pędzącego w jego stronę. Skuteczność jego ataku była częściowa, bo zamiast wylądować soczyście jako plaskacz na jego pysku przejechał mu po przymkniętym oku w górę po uszach, co nie zatrzymało Ababę, który finalnie trafił w tylny bok terminatora i zrzucił go z łap na bok, lądując praktycznie na nim. Przygniótł go ciałem, po czym wesoło rozpoczął wykład:
- Nie było to głupie posunięcie, ale musisz pamiętać o odpowiedniej celności. Trochę mi przywaliłeś, ale nie na tyle abym nie trafił Ci w bok. Teraz leżysz, z brzuchem który przeciwnik może ci rozjechać pazurami. Co robisz? - skierował na niego wzrok, czekając na atak, wciąż przyszpilając go do ziemi.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#18
Bok, brzuch, cokolwiek byleby nie w zasięgu oślepionego przeciwnika. Jasne, zanotowane. Szafirek następnym razem się do tej rady z pewnością zastosuje. No, przynajmniej spróbuje.
Refleks nie zawiódł do końca, chociaż jeśli manewr burego pointa powiódł się w stu procentach, to by go teraz Rabarbarowy Korzeń nie przygniatał. Może jednak ucieczka była lepszą opcją, ale już za późno było na te rozważania. Syn Ciemnej Mordki miał teraz ważniejsze zmartwienia na głowie niż takie gdybanie. Nie spodziewał się, że w tej chwili usłyszy kolejne komentarze rudego. Przecież nie puścił Szafirka, a mówił z lekkością jak podczas krótkich przerw na uwagi i złapanie oddechu. Dezorientujące.
- Próbuję odepchnąć. - grzecznie udzielił odpowiedzi na pytanie, nie zastanawiając się nawet czy to rozsądne dzielić planami z przeciwnikiem. Na potwierdzenie swoich słów podjął próbę wyprostowania burych łapek, by odsunąć od siebie rudego wojownika. Może go nieco kopnąć w brzuch tylnymi łapami, gdyby tylko mu zakres ruchu na to pozwalał.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#19
Skinął głową, przyjmując odpowiedź terminatora, po czym, uśmiechając się szeroko, gdy przeszedł do działania. Terminatorowi udało się uwolnić tylne łapy spod ścisku, głównie dlatego, że sam Ababa też nie chciał miażdżyć ucznia, które dopiero co był mu przyznany. Wydał z siebie lekkie "oof" gdy Szafirek bez wahania zadał mu konkretny, podwójny kop, który przedarł się przez jego miękkie futro i wywołał tępy ból w boku, a przez jego myśl przeszło, że jednak nie był to dobry pomysł, aby dawać mu jakieś fory. Szafirkowi udało się już zupełnie od niego uwolnić, dlatego Ababa pospiesznie zerwał się z powrotem do łapy i bez chwili wahania powrócił do ataku.
Tym razem wybrał za cel jego szyję, dlatego bez zbędnych ceregieli skoczył do przodu, pokonując i tak małą, dzielącą ich odległość i z wystawionymi łapami celował w jego szyję - jeden ze słabszych punktów każdego kota.
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#20
Szafirkowi udało się uwolnić. A następnie podnieść na cztery łapy, bo przecież nierozsądnie było pozostawać przewróconym na grzbiet jak żuczek. Problem był tylko taki, że niezaprawiony w boju kocurek zaczynał odczuwać zmęczenie. No niekoniecznie zmęczenie per se, ale jego refleks zanikał w zastraszającym tempie, a w ruchy zaczynała wkradać się niebezpieczna powolność. Teraz stał równo na nogach, niekoniecznie jeszcze myślami skupiony na walce, gdy dostrzegł kolejny atak. Próbę ataku. Atak. I to taki wymagający szybkiej reakcji, która nie pozostawiała buremu czasu do namysłu i rozważenia jakie w ogóle miał opcje. Więc zareagował instynktownie, to jest - by uchronić szyję zgarbił się mocno, zupełnie jakby liczył, że przy odrobinie chęci szyja zniknie między barkami. I cały się skulił przypadając do ziemi. Nie uskakiwał, nie kontratakował, próbował się zmienić w puchaty kamień.
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#21
Zaskoczony Ababa wylądował na jego grzbiecie, jak na puchatym kamyczku, jednak zszedł z niego, jedynie klepiąc łapą skuloną szyję terminatora.
- No ciekawa taktyka samoobrony, częściowo schowałeś szyję, ale wciąż mam dobry dostęp do twojego grzbietu i zwyczajnie mogę ci się tutaj wgryźć. Ale najważniejsze że ochroniłeś bardziej delikatne miejsce, więc mogę przyznać ci wygraną! - powiedział wesoło i odkaszlnął.
Spojrzał w niebo, które zaczęło barwić się kolorami zachodu słońca, po czym spojrzał z powrotem na terminatora, mówiąc:
- Długo ćwiczyliśmy i jestem pewien, że będzie tylko lepiej jak powtórzymy to kilka razy! Ale teraz czas na odpoczynek i coś do przekąszenia, nie uważasz? Zasłużyliśmy! - wyszczerzył do niego ząbki i wesoło dźgnął w bok, udając się w stronę Obozu, jedynie od czasu do czasu chrząkając, jakby coś zaległo mu w płucach. Dziwne, jest ciepło, jakim cudem mógłby się przeziębić? No nic, chyba trzeba będzie się wybrać do Lecznicy. Albo poczekać aż samo przejdzie!
Przeszedł kilka kroków i odwrócił się do Szafirowej Łapy, oczekując aż ten go dogoni, by mogli wspólnie udać się do Obozu.

/zt :cri:
[Obrazek: t5Vta4E.png]
[Obrazek: q3f2DuU.png]

Yeah I, I got to know your name
Well and I could trace your private number baby
All I know is that to me
You look like you're lots of fun

- ̗̀ OPEN UP YOUR LOVIN' ARMS ♡  ̖́-

Watch out, here I come
You spin me right 'round, baby
Right 'round like a record, baby right
......................................................................'round
................................................................................'round
...............................................................................................'round
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#22
Następnego dnia zawiła się na Kocim Grzbiecie, dokładnie tak, jak poinformowała Szafirka. Słońce było ledwo nad ziemią, wszystko powoli budziło się do życia. Gdzieś dało usłyszeć się wesołe ćwierki ptaków, z innej zaś strony szelest pędzących gryzoni. Było słychać Grzmiącą Rzekę, świszczący wiatr w uszach i inne dźwięki które sugerowały budzenie się do życia. Bawełniana Nić się uśmiechnęła. Całkiem szczerze, po prostu uśmiechnęła się szczęśliwa, że miała co robić. Że mogła się czymś zająć, że będzie robić to, co zawsze chciała. Szkolić terminatora. Z Złocistą Łapą nie wyszło, ale ta do niczego się nie nadawała. Pewnego dnia wprost powiedziała terminatorce, że jeśli się nie zmieni to jedyne miejsce dla niej to Osiedle, najwyraźniej wzięła sobie te słowa do serca i kilka dni po tym zniknęła, może będąc w podróży do dwunogów. Nie wiedziała i miała to ostro w dupie, Forsycja ją zostawiła, zostawiła klan i rodzinę. Nie potrzebowała w Klanie wojownika z aż tak wybujałym ego.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#23
Szafirek wziął sobie do serca wczorajsze ustalenia i opuścił legowisko terminatorów, gdy powietrze jeszcze było chłodne po nocy. Przejechał kilka razy językiem po puchatym futerku, doprowadzając je do porządku i ruszył w stronę Kociego Grzbietu. Truchtając przez trawy zbierał na łapach całą rosę, ale nie przeszkadzało mu to. Pierwszy raz od wielu wschodów słońca rzeczywiście miał powód by wstać rano i nie ma co się oszukiwać, podobało mu się to. Krok od razu robił się lżejszy. Co prawda wciąż nie był przekonany co do doboru nowej mistrzyni, ale zamiast zastanawiać się nad tym jak będzie wyglądac ich współpraca, zdecydował że najprościej będzie stawić się na treningu i przekonać na własnej skórze. Dokładnie.
- Dzień dobry. - przywitał się z wojowniczką, zatrzymując na wzniesieniu. - Miałem walkę. To tyle. - poinformował, bo brzmiało to jak istotna informacja skoro to Bawełna miała przejąć jego edukację.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#24
Nie musiała długo czekać, nim zjawił się jej nowy terminator. Z zadowoleniem przyjęła, że nie spóźnił się wcale, co było ogromnym plusem. Szafirowa Łapa zapunktował też tym, że na starcie odpowiedział jej na pytanie, którego zadać nawet nie zdążyła. Był mądry. Pomimo tego, co wcześniej myślała, był mądry i miała nadzieję, że ten nie zmieni jej zdania w trakcie dzisiejszego treningu.
- Walkę. Dobra. Idziemy - miauknęła, następnie kierując się w stronę Makowej Polanki, tak, by dojść do granicy z terenami niczyimi. Nie będą dziś robić nic, co będzie wymagało pokazu umiejętności fizycznych kocurka, ani jej się nie chciało stać w zroszonej trawie i patrzeć, jak ten się popisuje, ani ten pewnie na myśl o polowaniu w mokrej trawie nie był zbyt zadowolony. - Pierwsze i najważniejsze co powinieneś wiedzieć, to twoje obowiązki terminatora. Pewnie się już z nimi zaznajomiłeś, ale i tak ci powtórzę, żeby nie było wątpliwości - poinformowała spokojnym głosem, wysilając się nawet na lekko miły ton. Jeszcze nie miała powodu by syna Ciemnej Mordki traktować chłodno i z dystansem. - Wymieniasz mech w legowiskach. Wszystkich, matek, kociąt, starszych, wojowników, przywódcy i zastępcy. Dodatkowo dbasz o starszyznę, patrzysz, czy nadal żyją, czy już wyzionęli ducha. Informujesz medyka w momencie, gdy coś się dzieje, zauważysz u nich kleszcza, cokolwiek. A, gdy już nauczysz się polować, chodzisz na patrole. Pytania? - szybko i zwięźle, nie zamierzała się rozwodzić. Były to podstawy, które każdy terminator powinien znać, niestety często mistrzowie ich nie przedstawiają i liczą, że Łapy same się domyślą co robić. Co w rezultacie wychodzi tak, że nie robią zupełnie nic. Bawełna nie zamierzała dopuścić do tego, by JEJ terminator obijał się po kątach. Nie popełni błędu Płotkowego Potoku.
- Miałeś jakieś nauki? Jeśli tak, z kim i co na nich robiliście?
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#25
Skinął łbem nim ruszył pół kroku za mistrzynią, dając się prowadzić przez tereny klanowe. Nie były mu obce, bo nie była to jego pierwsza wyprawa poza obóz, ale był to pierwszy oficjalny, treningowy spacer, więc przykładał większą uwagę do otoczenia. Skupiał się na większym obrazie, na kojarzeniu kolejnych potencjalnie charakterystycznych punktów, by móc się samemu bez problemu tu odnaleźć. Nie jak dotychczas - na szczegółach, małych cudach natury i błyszczących w słońcu kamyczkach.
Wysłuchał swoich obowiązków i trzeba przyznać, że większość była mu zwyczajnie obca. Rabarbarowy Korzeń nigdy nie wspominał mu o tym czym powinien się zajmować poza treningami, więc Szafirek robił co chciał, zbierał piórka i kolorowe kwiatki. Gdy z planu dnia wypadły treningi, zrobiło się nieco nudno. Szkoda, że wtedy nie wiedział o nowych obowiązkach.
- Teraz bez patroli? - dopytał dla pewności. Jasne, nie byłby na nich tak przydatny jak terminator posiadający umiejętność polowania, ale chyba wciąż nie byłby zupełnie zbędny? Nie żeby mu mocno zależało i bez tego miał sporo zajęć już.
Dopiero pytanie o nauki sprawiło mu trudności. To było już tak dawno, wspomnienia z nich zamazywały się. Wiedział, że sporo przerobili, że dużo wyniósł z nauk, ale teraz jak o tym myślał... wydawało się tego mało. Bawełna jednak sprawiała wrażenie miłej, przynajmniej dzisiaj, więc może mógł być z nią szczery i nie ryzykować, że zepsuje atmosferę? Jasne, zresztą innych opcji nie miał.
- Z Mętną Łapą. Pokazała obóz. - zmarszczył brwi. - Poznałem rangi, pozostałe klany. Nie pamiętam co jeszcze. Chyba kodeks. - był pewny, że jakieś jego punkty się pojawiły, ale za nic nie mógł skojarzyć konkretnych punktów.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#26
- Jesteśmy na Makowej Polance, a tu, na prawo, jest Trawiasta Dolinka. Idziemy na granicę z terenami niczyimi - wskazała łapą na dolinę obok, ruszając dalej, przed siebie. Nie zamierzała tracić czasu i liczyła, że Szafirowa Łapa zdoła wszystko zapamiętać podczas stałego ruchu. Było to skrajnie trudne zadanie, słuchać jej paplania, zapamiętywać teren i to, co charakterystycznego się na nim znajduje, ale skoro ona, a także miliony innych wojowników wcześniej dało radę, to wypadałoby, by kocurek także wszystko ogarnął.
- Nie wiem. Może cię ktoś weźmie na granicę, żeby zobaczyć co i jak, ale nie licz na dużo. Jak nauczysz się polowania, to będziesz na nie chodził niemalże codziennie - pamiętała, że to właśnie przez dodatkowe obowiązki tak bardzo chciała odłożyć swoją naukę polowania na jak najdalsze tory. Ale, dla przykładu, Złocistej Łapie chciała zafundować to już pierwszego dnia, by ta nie miała za dużo swobody. Szafirek też nie będzie miał lekko, bo polowania jak nie będzie dzisiaj, to jutro, i na tym się skończy jego siedzenie w Zarośniętych Drzewach.
- Nie pamiętasz - powtórzyła z niesmakiem, jednak nie komentowała dalej. Cieszyła się, że przynajmniej miał nauki z kimś kompetentnym. Mętna Łapa była chyba jej jedyną koleżanką w klanie, wiedziała, że ta jej nie zawiedzie. Przelała dość sporo wiedzy synowi Potężnego Strumienia, i dobrze, przynajmniej coś wiedział. - Jakie poznałeś rangi? Opowiedz o nich i o tym, czym się zajmują w Klanie.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#27
- W porządku. - skinął łbem, próbując zapamiętać nazwy. I miejsca, które opisywały. Nie było czasu na szczegóły, w puchatej głowie zatrzymywał się jedynie ogólny zarys okolicy i kocurek miał szczerą nadzieję, że da radę zapamiętać na dłużej.
Czyli to umiejętność polowania, a nie walki była kluczowa dla patroli. Dobrze wiedzieć. Szafirek przyjął do siebie te informacje... po prostu przyjął. Ale to mu zrodziło w głowie kolejne pytanie, ważną kwestię, którą należało od razu wyjaśnić. Stan wyjątkowy się skończył, tak?
- Mogę wychodzić z obozu bez nadzoru? - to nie tak, że bardzo zależało mu na twierdzącej odpowiedzi, przede wszystkim był fanem określonych zasad i chciał mieć jasną sytuację.
Nie pamiętał. Takie były fakty. Wiele rzeczy mu umykało, szczególnie jeśli nie było powtarzane. Z rangami było... inaczej. Żył w klanie, widział codziennie jak funkcjonują. Jedyny problem z nimi był taki, że było ich... dużo. A mówienia jeszcze więcej.
- Przywódca mianuje wojowników i terminatorów. Zwołuje ceremonie. Zastępca wyznacza patrole. Wojownicy polują, walczą, uczą terminatorów. Terminatorzy trenują... i mają te obowiązki co mówiłaś. Kocięta to kocięta. Matki opiekują kociętami. Starszyzna odpoczywa. - oblizał mordkę. - Medyk leczy, zbiera zioła, trenuje następców. Ma pomocników. Oni mają wiedzę, ale nie podejmują decyzji. Terminatorzy medyka uczą się ziół i jak leczyć. Obowiązuje ich kodeks medyka.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#28
Niedługo im zajęło dojście do granicy, jako, że była całkiem niedaleka. Ba, była chyba najbliższa Kociemu Grzbietu, dlatego była najbardziej optymalną opcją na dziś. - Jesteśmy przy norze pod drzewem, to miejsce nazywa się tak, bo... jest nora pod drzewem. To granica z terenami niczyimi. Pierwsza, bo jest druga którą odwiedzimy innym razem. Przed nami są Szare Topole, a za nimi Grzmiąca Ścieżka. Wiesz co to takiego? - zapytała. Pamiętała dobrze, jak Płotkowy Potok nie zapoznała ją z ulicą, nie powiedziała co to jest, co tam się znajduje. Pamiętała, jak poprowadziła ją do tego na ślepo, następnie każąc Bawełnie czekać. Czekać, aż pojawi się potwór, którego kremowa przeraziła się na śmierć, bo nie spodziewała się czegoś takiego. Nie zamierzała popełniać błędu Płotkowego Potoku. Żadnego błędu. Szylkretowa wojowniczka była najgorszym mistrzem jakiego kremowa mogła sobie wyobrazić, nie zamierzała więc w żadnym stopniu iść w jej ślady.
- A czujesz się na siłach, żeby samemu opuszczać obóz? - spytała. Nie wiedziała jakie techniki walki przeprowadzał Rabarbarowy Korzeń, mogła mieć jedynie nadzieję że nie były specjalnie tragiczne, bo jeśli nie przygotował Szafirka dobrze, to już niedługo mogli się zobaczyć na jego pogrzebie.
Skrzywiła się z niesmakiem, przecinając swoim puchatym ogonem zimne powietrze. To były skrajne informacje. Takie, jakie mógł posiadać dopiero co mianowany terminator, a nie już trochę starszy, który w Klanie nie żyje od dzisiaj. Miała jednak nadzieję, że to wina Szafirka że wie tak mało, a nie Mętlik, która powiedziała mu tylko tyle. Nie chciała czuć zawodu co do swojej rudej koleżanki. - Przywódca jest najważniejszym kotem w klanie. Podejmuje decyzje, mianuje nowych terminatorów i wojowników. Gwiezdny Klan przekazuje mu, podczas mianowania, dziewięć żyć - sprostowała. Nie wspomniała o 'wizjach', bo zwyczajnie w nie nie wierzyła, to, że przywódca może dostać wiadomość od przodków. Jeśli Szafirek w to wierzył, w porządku, ale dowie się o wizjach od kogoś innego. - Zastępca jest pomocnikiem Gwiazdy. Zastępuje przywódcę w kryzysowych sytuacjach, wyznacza patrole, nadzoruje treningi i ogólną pracę Klanu. W razie śmierci przywódcy, to zastępca wskakuje na jego miejsce. Wojownicy... no, robią to co w sumie powiedziałeś. Nic specjalnego. Są przede wszystkim najliczniejszą grupą w Klanie, bronią go nawet za cenę własnego życia. Polują, sprawdzają granicę, przepędzają lub zabijają wrogów. Trenują terminatorów - mruknęła, powoli zaczynając iść w dół wzdłuż granicy, w stronę Korzennego Jaru, o czym poinformowała kocura. - Matką zostajesz zamiast wojownika. Dbasz o Chruśniak, o porządek w nim, o kocięta. Jeśli jakiś maluch zwieje, to zazwyczaj jej wina, więc jest na kogo zwalać. U nas jednak nazywa się to Opiekun, Ćmia Gwiazda zmieniła to jakiś czas temu. Kocięta nie robią nic, a terminatorzy to, co mówiłam, dokładnie. Jeśli chodzi o rangi medyczne, jest ich trzy, tak jak powiedziałeś; Medyk, Pomocnik Medyka i Terminator Medyka. Ten pierwszy jest pełnoprawnym medykiem, zarządza lecznicą, leczy, opiekuje się chorymi. Ma błogosławieństwo od Gwiezdnego Klanu. Pomocnik Medyka to ten, który ukończył już swój trening, ale nie może zostać medykiem. Bo... medyk może być tylko jeden, więc Pomocnik jest pełnoprawnym medykiem w momencie, gdy poprzedni zdechnie albo przejdzie na emeryturę. Terminator medyka uczy się ziółek, chorób i leczenia, żeby potem zostać Pomocnikiem, a jeszcze później medykiem - skrzywiła się ostro, kiedy w końcu przestała mówić. Nie lubiła mówić dużo, chyba, że były to plotki o kimkolwiek z klanu. Nie była przyzwyczajona do takiego potoku słów z jej pyska, ale najwyraźniej musiała się przyzwyczaić, bo trening polegał głównie na paplaninie mistrza.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#29
Burą mordkę przyozdobiło skupienie, gdy próbował sobie przypomnieć gdzie i kiedy słyszał tę nazwę. Grzmiąca Ścieżka...
- To z Dwunogami i Potworami było związane? - w jego tonie kryła się nutka wahania. Nie no, dobrze kojarzył. - Trzeba tam uważać na Potwory, bo mogą zabić. - dodał jeszcze to co brzmiało mu na istotną informację.
Nie spodziewał się pytania w odpowiedzi na pytanie, ale jedynie zamrugał nim zaczął się zastanawiać nad odpowiedzią. Umiał... umiał walczyć. Wiedział jak się obronić. Oczywiście wolał nie przekonywać się o tym w praktyce, ale był pewien, że poradziłby sobie z większością zagrożeń, z którymi byłby w stanie sobie poradzić przeciętny kot. Nie ryzykowałby dużo więcej od innych samotnymi wędrówkami. Więc odpowiedź mogła być tylko jedna. - Tak. - potwierdził, bez zbędnych zapewnień o swoim świetnym przeszkoleniu. Nie o to zresztą pytała. Nie chciała też by uzasadnił swoją wypowiedź, a on s tego skorzystał.
Myślał, że tyle informacji odnośnie rang starczy. Mylił się. Wojowniczka rozwinęła temat praktycznie każdej z rang, a Szafirek starał się uprzejmie słuchać, chociaż ciężko było o prawdziwe skupienie, gdy w gruncie rzeczy posiadał już te informacje. Tylko że nie zmieściły mu się w limit słów, który był w stanie z siebie wyrzucić w jednej wypowiedzi. Ach, matki to teraz opiekunowie. Faktycznie, jak zwróciła na to uwagę to przypomniał sobie takie wydarzenie z ceremonii. Ćmia Gwiazda mówiła o czymś takim, ale mówiła też o wielu innych rzeczach tego dnia. Zapomnienie o jakiejś kwestii było nieuniknione. A do kociarni się nie zbliżał zbyt często. No, teraz to będzie musiało się zmienić patrząc na zakres nowych obowiązków. Więc równie dobrze mógłby wreszcie zapamiętać, że owszem, jego mama miała rangę matki, gdy siedziała z nimi w Chruśniaku, ale teraz to opiekunowie. Chciał spytać czemu medyk może być tylko jeden, ale chyba... chyba już kiedyś o to pytał. Na naukach. I nawet dostał satysfakcjonującą odpowiedź, więc nie było sensu w ponownym pytaniu. Och, żeby jeszcze do tego pamiętał usłyszaną odpowiedź to już w ogóle byłoby idealnie. Teraz tylko kiwał głową. Nie miał pytań, nie słyszał żadnych skierowanych do niego, więc mógł skupić się na marszu.
[Obrazek: X6uwu5Y.png]
LVL 4 160 / 300
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
#30
- Tak. Odwiedzimy ją na końcu, żebyś zapamiętał jej zapach i to, jak wygląda - poinformowała, sunąc dalej po granicy. Czuła nijaki zapach terenów niczyich, nie był tak wyrazisty jak te, które należały do innych klanów, ale dało się go rozróżnić doskonale. Kontrastował z wodnym, rybim zapachem rzeczniaków, miała więc nadzieję, że Szafirek zdoła rozpoznać po zapachu samotnika, kiedy takiego nagle spotka na ich terenach. Musi w końcu wiedzieć kogo przeganiać, choć teoretycznie powinien przeganiać wszystkich, nieważnie czy cuchnie Wichrem, czy ziemiami niczyimi. Zmienia się jedynie raport dawany Kosowej Pieśni po napotkaniu intruza.
- Tak - powtórzyła, zastanawiając się chwilę. - Skoro tak, to wychodź. Nie ma co ci tego zabraniać - wzruszyła ramionami. Nawet, jeśli kazałaby mu ze sobą brać wojownika, była pewna że zdarzy się ten jeden, jedyny dzień gdzie się tego nie posłucha. Ona sama łamała zasady nałożone przez Płotkowy Potok, choć to bardziej przez brak jakiegokolwiek autorytetu w pstrokatej wojowniczce. Nie widziała jednak sensu w dawaniu zakazów, skoro wiedziała, że nie będą stosowane.
Nie zadał pytań. Kiwnęła więc głową, dochodząc do Korzennego Jaru. Zatrzymała się na chwilę, badając czy przypadkiem nikogo tutaj nie ma, a gdy wydało się wszystko w porządku ruszyła dalej, nie zamierzając tracić czasu. - Dobra. Musisz zapamiętać też to, kto rządzi w jakich Klanach. U nas jest to Ćmia Gwiazda, Kosowa Pieśń, Barwna Woda i jego nowa terminatorka, Rybołowia Łapa. Wiesz kto trzyma się na tych rangach w innych klanach?
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości