Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Czarny kocur zwiedzał obóz, badając każdy jego zakamarek. Nigdy wcześniej nie był w utworzonym przez naturę miejscu, gdzie na raz egzystowało wiele kotów, toteż chciał dowiedzieć się, co je tutaj przyciągnęło. W pewnym momencie jego uwagę przykuło płytkie zagłębienie w skale, z którego wystawały krótkie zielone roślinki przypominające kłaczki. W większości pokrywała je warstwa zmrożonego śniegu, barwiąc na biało i nadając blask przez odbijanie promieni słonecznych. Medard zbliżył się do zmarzniętego mchu, a następnie zgarnął językiem trochę białych drobinek. Chciał w ten sposób uzyskać wodę, aby się napić. Jednakże jedynym o czym mógł w tej chwili myśleć, były dwa słowa- potwornie zimne. Odruchowo rozwarł szerzej szczęki, chuchając na własny język, aż śnieg stopniał i nadawał się do połknięcia. Musiał jednak zastanowić się nad innym sposobem.
Wyciągnął łapę i szybkim ruchem strzepnął nieco białych kryształków na krawędź skały, a następnie ponownie zbliżył pysk i zaczął ogrzewać je ciepłym oddechem. Kiedy w końcu uzyskał bardzo małą kałużę, pośpiesznie pochłonął ją przy pomocy języka. Powtórzył jeszcze kilka razy wszystkie swoje ruchy, uznając, iż jest to zdecydowanie lepsza metoda. Zaś gdy ugasił pragnienie, oblizał wargi oraz wymył poduszeczki łapy, będąc zadowolonym z siebie.
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Było dziś bardzo zimno, ale dla Rosomak to nic strasznego - mróz nigdy nie powstrzymywał tej małej koteczki przed zwiedzaniem obozu. Odkąd tylko obudziła się tego poranka, spędzała czas w legowisku wraz z rodzeństwem, jednak nawet takie wesołe zabawy z czasem robiły się dla niej nieco nudne. Czy to dlatego, że była już taka duża? Chyba nie, bo wciąż kochała wygłupiać się wraz z najbliższymi. Ale mimo to czuła, że ma wiele innych rzeczy do zrobienia w obozie. Świat na zewnątrz nigdy nie przestawał jej zachwycać i ciągle miał coś nowego do zaoferowania - na przykład taki śnieg, który jakiś czas temu zaczął spadać z nieba na miejsce znanego jej już deszczu. Skąd wzięło się takie zjawisko? Nie wiedziała, ale lubiła je.
Spędziła dobrą chwilę skacząc energicznie w śniegu, rozsypując go przy tym na wszystkie strony, aż nie oddychała szybko i ciężko ze zmęczenia. Przerwała dopiero w pewnym momencie, widząc ciemną, masywną sylwetkę nieopodal siebie. Spojrzała w tamtym kierunku z zaciekawieniem i przyjrzała się kocurowi, obcemu, pijącemu coś samotnie. Czy to kolejny dziwny, nieznajomy kot, jak tamten który dołączył do Nowego Świtu jakiś czas temu? Nieznajomy, ale chyba nie na długo, bo koteczka ruszyła w jego kierunku z wysoko uniesionym ogonem, szybko przemierzając dzielącą ich odległość, nawet pomimo śniegu w który się nieco zapadała. Chciała się przekonać, czy on też był spoza Nowego Świtu.
Stanąwszy obok kocura otworzyła pyszczek i zaciągnęła się jego zapachem, jego nieco dziwnym zapachem, i potrząsnęła łebkiem. Najwyraźniej nie był w Nowym Świcie bardzo długo, bo nie pachniał jak ktoś stąd. Była nieco wyczulona na takie rzeczy, przekonana, że się nie myli.
- Skąd tutaj przyszedłeś? - spytała wprost, przechylając łebek w bok i zadzierając go lekko żeby spojrzeć na mordkę masywnego kota przed sobą. - Dziwnie pachniesz.
Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Księżyce: 151 Mistrz: Wilczy Szlak, Ogród, Sen Ciepłych Dni Płeć: kocur Matka: Cleopatra Ojciec: Xander Trwałe urazy: 3 drobne ubytki przy czubku prawego ucha, 2 mniejsze i jeden większy ubytek w lewym uchu, blizna nad prawym okiem, blizny po psich zębach po bokach szyi, 3 blizny na lewej łopatce (kocie pazury), długa blizna wzdłuż lewego boku zakryta sierścią, brak jednego pazura w prawej przedniej łapie
Kiedy mała Rosomak hopsała w śniegu w jego stronę, od razu ją dostrzegł. Wciąż miał zwyczaj nie opuszczania gardy nawet w obozie, chociaż spędził w nim już kilka dni.
Początkowo nie zwracał zbytniej uwagi na kociaka. Spojrzał na nią dopiero, gdy ta się odezwała. Przekręcił łeb, a następnie pochylił się i również obwąchał czarnobiałe futerko. - Ty również dziwnie pachniesz. - Odparł kompletnie obojętnie. Kocięta nie wydawały mu się tak wartościowymi rozmówcami, jak dorosłe koty, toteż nie darzył je równie intensywnym zainteresowaniem. - Jestem z odległego miasta. Wiesz co to miasto?- Zapytał, przyglądając się małej towarzyszce. Miał nadzieję, że jeszcze go zaskoczy i da mu powód, by zmienił swoje nastawienie do kociąt.
Księżyce: 40 Mistrz: mama Tsunami Płeć: kotka Matka: Tsunami Ojciec: ... (Baranie Runo) Trwałe urazy: brak 60% ogona
Rosomak to średniej wielkości kotka o długim, szylkretowym futerku. Jest ono wiecznie rozczochrane, głównie czarne poza rudą plamką na karku i białymi włosami na pyszczku, szyi, brzuchu i łapach – skarpetki u jej przednich łap są krótsze, zaś u tylnych zakrywają większość łapy. Biel na mordce kotki ciągnie się ponad sam pysk, tworząc cienką linię między dwukolorowymi, okrągłymi oczami. Lewe jest niebieskie, a prawe żółte. Rosomak ma długi, puszysty ogon i dosyć masywną budowę, długie łapy z różowymi poduszeczkami, oraz wiecznie zaciekawioną, poważną minę.
Bardzo ciekawska wszystkiego koteczka, dosyć uparta we wszystkim co robi. Jest aż zbytnio poważna, przynajmniej na zewnątrz – nie uśmiecha się często, zazwyczaj bierze słowa innych kotów na serio. Pełna energii, ekscytacji wszystkim co dzieje się wokół, gotowa poznawać świat i inne koty, choć zazwyczaj i tak trzyma się najbliższej rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Miewa problemy ze zrozumieniem tego, co czują inni, jednak zależy jej na ich dobrym samopoczuciu. Rosomak jest aż zbytnio odważna, niewiele rzeczy ją rusza i przeraża.
Niedźwiedź (Klan Cienia), Raniuszek (zaginieni), Pajęcza Łapa (MGBG) i kilka innych trupków
Rosomak nie wyglądała na poruszoną tym, że kot ją obwąchał, ani tym że skomentował w ten sposób to jak pachniała. Choć go nie rozumiała, to nie widziała w tym żadnego powodu do obrazy.
- To nieprawda. - odparła spokojnie, unosząc ogonek wysoko. - Pachnę jak każdy inny kot w Nowym Świcie. I jestem w obozie, tak jak powinnam. A ty nie jesteś stąd. - zauważyła, wyraźnie zaciekawiona postawną postacią przed sobą. Również nie miała nic złego na myśli - jedynie stwierdzała fakty. Kocur wyraźnie pochodził z jakiegoś innego obozu albo zupełnie innego lasu! Kto wie, co tu teraz robił?
Jego słowa zafascynowały ją wyraźnie jeszcze bardziej. Poruszyła prędko jednym uchem i przechyliła znów łebek, przyglądając się kocurowi.
- Miasto… Nie wiem, co to. Opowiedz mi o tym. - poprosiła grzecznie, siadając przed kotem. Zapowiadała się długa rozmowa między nimi, nie mogła się doczekać!
- Jak masz na imię, kocie z odległego miasta? - spytała prędko, nie pozwalając mu odpowiedzieć na poprzednie zdanie.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Nowicjat, hm? Wcześniej Aura chyba miała być Uczniem, pominąć rangę Nowicjusza... To nic. Nikomu się nie spieszyło, zwłaszcza, że przecież teraz musi wybierać, kim będzie. Jaką ścieżkę obrać. Może obóz pomoże w wyborze. Mały spacer nie zaszkodzi, zwłaszcza, że często na samym wyglądzie obozu kocię Tsunami się nie przyglądało. Może czas zacząć, bo znajdują się tu takie ladne widoki... Jak ten. Szczelina, w pełni porośnięta mchem i porostami, z dodatkiem gęstych traw i paproci. Ładnie, oraz miękko. Może by się tu położyć, trochę już dziś Aura pochodzili. Może nawet z kimś porozmawia, o. Nie istniała ochota na melanholię, to może wda się w jakąś ciekawą dyskusję. Albo zabawę, na to zawsze jest czas i ochota!
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Och, Zimie też się nie spieszyło.
Od właściwie początku własnego życia trwała w pewnym zawieszeniu; pozbawionym zabaw, nauki bardziej intensywnej niż naturalne dla kociąt poznawanie świata, a także... Rozmów. Nie, żeby tych jakoś jej szczególnie brakowało - w gruncie rzeczy nie potrafiła za bardzo rozmawiać i poprawnie komunikować się z innymi, dlatego samotność nie była złym wyborem. Jedynie nieobecność matki w ostatnim czasie (już wiedziała, że ta znajdowała się pod okiem... Kogoś tam, w lecznicy; czemu?) wywoływała w białej koteczce specyficzne, nieprzyjemne uczucie, którego nie potrafiła jednoznacznie określić i nazwać. Frustrowało ją, dlatego uciekała się do zajęć wszelakich, dostępnych dla kogoś, kto, jak ona, pozostawał uwięziony w obozie.
Trwała na Sokolim Szczycie, znudzonym spojrzeniem lustrując okolicę obozu. W głowie tworzyła już ścieżki, jakie miała zamiar przemierzyć po uzyskaniu odpowiedniej rangi, jednak ruch na samym dole momentalnie odwrócił jej uwagę od rozciągającej się przestrzeni. To chyba dziecko Tsunami. Kolejne. Które? Nie wiem.
Wypuściła powietrze nosem, zamierając na kilka uderzeń serca, nie wiedząc, co zrobić. Ale dlaczego w gruncie rzeczy miałaby coś robić? Nie musiała. Ale nagłe ukłucie chęci zaspokojenia własnej ciekawości sprawiało, że nie potrafiłaby już skupić się na poprzedniej czynności. Dlatego zeskoczyła zaskakująco zręcznie z dotychczasowego miejsca, potykając się jedynie na samym dole. Fuknęła pod nosem, zirytowana tym faktem (i miała ochotę wejść na samą górę tylko po to, by zejść z niej bezbłędnie), po czym ruszyła w stronę miejsca, które obrała sobie Aura. I stanęła kilka kroków od niego, nieruchomiejąc i wlepiając dwubarwne ślepia w sylwetkę prawie-rudzielca.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
W przeciwieństwie do Zimy, pojawiały się momenty pełne zabaw, które jedna h z czasem ucichały, czasami wznawiane, jak na przykład ostatni sparing z Jenotem. W kociecym wieku do Aury trudno było się dostać, gdyż ci chowali się po cieniach, aby tylko głowic się nad swoimi pytaniami. Szczęśliwie, Nowicjuszowi łatwiej było się teraz nimi dzielić z innymi, jako że dali radę odpowiedzieć już na wszystkie możliwe do odpowiedzenia sobie samemu pytania, zostały tylko te... Trudniejsze. Lista była dość spora, ale ta z dnia na dzień skracała się — bądź rozszerzała, w te bardziej malanholijne dni.
Jako, że Aura obserwował aktualnie bardzo dokładnie obóz Nowego Świtu, nie umknęło im zjawisko nagłego zejścia, praktycznie sturlania się, ale w eleganckim stylu, młodszego kota. Jedynymi kociętami nie będącymi kociętami mamy (bo te Aura znała) były te od Tundry, więc w prosty sposób została ustalona jedna rzecz o szybko zbliżającym się kocie. Po jakimś czasie, gdy można było zobaczyć więcej szczegółów, podobieństwo było wręcz niemożliwe do nie zauważenia. Dziecko Tundry, jak nic.
Te, po chwili oraz jednym potknięciu finalnie znalazło się na dole, a teraz wlepił swojej dwukolorowe gały prosto w stronę ciemnomiodowych oczu należących do Aury. Jednak ni słowo wydostało się z pyszczka przybysza (przybyszki? Może inaczej?). Co nie przeszkadzało dziecku Tsunami. W końcu jest rodzonym rodzeństwem z Ambient.
Jako, że już siedzi, nie rusza się zbyt mocno. Po prostu schyla lekko głowę, usadawiając się wygodniej na swoim miejscu wśród mchów i porostów, układając ogon wokół łap. I zaczyna mówić, choć niedużo. — Coś. Cię tu sprowadza? Jestem Aura. Ty?
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Aura. Imię odbiło się echem w umyśle białofutrej, kiedy próbowała przypasować je do znanej sobie rzeczy - bezskutecznie. Wypuściła powietrze z płuc, na moment zapominając o tym, że kot zadał pytanie. Czym jest aura? Wlepiła swoje spojrzenie prosto w dziecię siostry, jakby oczekując odpowiedzi lub próbując ją wyrwać prosto z jego duszy, ale zaraz zrezygnowała, ruszając końcówką ogona nerwowo. Uniosła spojrzenie na pysk kota (dotąd trzymając je na poziomie klatki piersiowej), po czym pokręciła głową jako zaprzeczenie na pytanie. Po chwili spojrzenie dwubarwnych ślepi uciekło gdzieś na bok, kiedy koteczka poszukiwała jakiegoś punktu zaczepienia, pozwalającego jej na odpowiedzenie... I stała tak, milcząc i rozglądając się, nim skoncentrowała wzrok na topniejącym śniegu. To było lepsze, niż nic, wystarczające, dlatego szybkim ruchem kiwnęła głową w tamtą stronę.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Oh, gdyby tylko sami wiedzieli, czym w sumie jest Aura. Jakoś tak to pytanie... Nigdy nie doszło do skutku. Z drugiej strony, również imię Alaski było dość... Interesujące. Chyba nikt nigdy nie powiedział wcześniej tego słowa, nie licząc momentów, gdy po prostu ktoś wolał białofutrego kota. Może wspólnie powinni podejść do Tsunami i w końcu spytać się co i jak. Chyba, że Alaska już to zrobiło.
Potem, w sumie jak już Aura zdążyli się kapnąć, w czym rzecz, to poszło z górki. Pewnie, nie dał rady czytać w myślach, ale pokręcenie głową na jedno pytanie, a potem pokazanej w stronę śniegu już trochę pomogło. Zgadywanka?
— Śnieg. Topnienie. Biel. Zima. Wiosna? — poleciało parę pierwszych z góry słów. Aura pauzowała po każdym słowie, aby dać czas nieznajomemu kotu na kiwnięcie głową, kiedy to pojawi się To Imię. Chyba, że się nie pojawi, wtedy okaże się że dziecko Tsunami nie jest zbyt dobre w zgadywankach.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Słowa zaczęły ulatywać z pyska Aury, na co uszy Zimy wyprostowały się. Kręciła głową przy pierwszych strzałach, a kiedy padło jej imię - kiwnęła. Ślepia koteczki pojaśniały, a sama była szczerze zadowolona, że kot oszczędził jej wypowiadania zbędnych słów. Nie uśmiechnęła się, nie próbowała, jednak, jeśli tylko Aura była dostatecznie spostrzegawcza, mogła dostrzec w niebieskim i zielonym ślepiu iskierki.
Kotka usiadła, owijając własnym ogonem łapy. Zamyśliła się, uciekając spojrzeniem na bok; mieli za sobą kwestię imion, dobrze. Na tym równie dobrze mogliby zakończyć, ale córa Tundry odnosiła wrażenie, że wtedy to spotkanie nie byłoby wystarczająco satysfakcjonujące dla obu stron. Uniosła pyszczek, przez moment wpatrując się w niebo, nim wreszcie odetchnęła.
— Czym jest aura? — powiedziała wreszcie cicho, głosem nieco zachrypniętym od ciągłego milczenia. Przechyliła odrobinę łeb, bowiem jej spojrzenie na nowo skoncentrowało się na dziecku siostry.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Kręcenie głową i kręcenie. Ale w końcu I kiwnięcie. Po Zima. A więc tak pewnie brzmiało imię młodego kota. Jak teraz o tym pomyśleć, to chyba obiło się o uszy Aurze, że któreś z dzieci Tundry nazywały się Zima i Lato. Ciekawe, gdzie ten drugi bąbel. W ogóle, ten miot nieźle się chowa, jako że Zima było pierwszym kociakiem, z jakimi Aura rozmawiał.
Tak, gdyby tylko wymienili się imionami... To nie byłoby zbyt satysfakcjonującą dyskusją. Albo monologiem że strony starszego kota, nie żeby to było czymś, co przeszkadzało.
Oh, a więc Zima mówi. Dobrze wiedzieć. I zadał...a (chyba?) porządne pytanie. Chyba niezbyt wiele kotów wie, czym jest aura. Jednakże, Aura już wie.
— To taki. Nastrój. Albo kota. Albo jakieś... rzeczy. O pogodzie. Deszczowa aura. Coś w tym. Stylu. — dobrze, że już wiedzą.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Jej głowa przechyliła się jeszcze bardziej, kiedy usłyszała definicję aury. To było... Dziwne, ale i na swój sposób ciekawe; co prawda sama nigdy nie zdecydowałaby się nazwać tak własnego dziecka (szczególnie, kiedy słowo wskazywało na kilka różnych znaczeń), ale dowiadywanie się nowych rzeczy nigdy nie było złe. Kiwnęła wolno łbem, na znak, że zrozumiała, po czym wyprostowała się. Czy mogła zapytać Aurę o to... Jaka była jej aura? Cóż, może jednak odrobinę mijała się z faktycznym zrozumieniem. Poruszyła odrobinę wibrysami na własne myśli, nim jej wzrok ponownie skoncentrował się na kocie.
— Zimowa aura? — bąknęła nieco bezsensownie, acz w jej spojrzeniu błysnęło zaciekawienie. Tak mogła powiedzieć?
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Słowo było zdecydowanie ciekawe. Ładne, skromnym zdaniem tego, kto je nosił, a dodatkowo posiadało nietypową definicję. Chyba pasowało, bo Aura też byli dość nietypowi.
Czy Aura potrafi rozpoznać aurę innego kota? Czy jest to kwestią indywidualną, czy każdy widzi to tak samo? Znając życie, prawdopodobnie poprawną odpowiedzią była ta pierwsza. I to chyba dobrze. Może i nawet Aura powinna pochodzić po obozie i się pozastanawiać również nad tym aspektem miejsca, w którym żyje. Oraz pomyśleć o aurze kotów go zamieszkujących.
— Brzmi sensownie. Aura chyba. Może też być wesoła. Albo smutna. Nie wiem, to ciekawe. Słowo. Podoba mi się. Tak ogólnie. — wyraża swoją opinię na temat własnego imienia powoli, samemu pierwsze zastanawiając się, czy jest tak, jak mówi. Było to prawdą. Sumując wcześniej wspomniane cechy plus fakt, że imię było po prostu ładne, dawało to dość spory wynik.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Z wyglądu zagarnęła najwięcej od matki, dziedzicząc po niej budowę ciała, charakterystyczną głowę i futerko. Jest dość niska, ozdobiona kręconą sierścią w kolorze bieli, tak, jakby zabrała ją z obojga rodziców, nie biorąc nic innego. Pod futerkiem chowają się wystające kości, przez co sprawia wrażenie nieco pełniejszej, niż w rzeczywistości jest. Ma duże uszy i ślepia, które spoglądają na świat znad krótkiego pyska; jedno jasnoniebieskie, lodowate, a drugie bladozielone. Głowa trójkątna o spłaszczonym czole. Porusza się wolno, acz dość zgrabnie, trzymając się na patykowatych, sprawiających wrażenie długich względem reszty ciała, łapach.
Ciche stworzenie, momentami wręcz przerażająco ciche. Odzywa się tyle, co nic, jedynie do bliskich sobie osób - przede wszystkim do matki, choć i wtedy mało co ją słychać. Jej głos nie ma siły przebicia, a sama kotka nie stara się tego zmienić. Nie lubi zmian w rutynie, czuje się komfortowo, jeśli wie czego się spodziewać - temu nie bardzo radzi sobie z nowymi znajomościami. Ma tendencje do zacinania się i odpływania, zamykania się we własnym świecie. Niekłótliwa, nieśmiała i skryta.
mak (kw)
Zima raczej nie oceniała imion kategoriami ładne bądź nie. To była rzecz mocno sugestywna, a to już zdążyła zauważyć; ale może o to w tym wszystkim chodziło? Ona była biała, jak śnieg, więc imię pasowało. Lato była czarna, niczym spalona roślina (i to miało całkiem sporo, jej zdaniem, sensu). Tornado - miała rozwichrzone futerko... Ale ona, Zima, też. Wypuściła powietrze nosem. Imiona, skomplikowana sprawa.
Podoba mi się. Zmarszczyła lekko brwi.
— A co ci się... Podoba? Jeszcze? — zapytała cicho, całkiem się rozgadując, jak na nią; ale z Aurą rozmawiało się, o dziwo, całkiem przyjemnie. Miała ciekawy sposób mówienia, podobny do tego, jak Tsunami. Nie żeby często miała kontakt z siostrą, ale potrafiła wyłapać pewne szczegóły, nawet jeśli siedziała tylko z boku.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Zdecydowanie imiona nie były zbyt łatwą sprawą. Ciekawe jak Tsunami albo Tundra zdołały wymyśleć te wszystkie imiona i potem się nie pogubić! Według Pokrzywy imię Aury pasowało, ale co z resztą? Czy Jenot wygląda jak jenot, a Rosomak jak rosomak? Może spotkają któreś z tych zwierząt jeszcze kędyś, wtedy się upewnią. Chyba, że ktoś zdoła im o tym wcześniej powiedzieć.
— Bardziej konkretnie. Cokolwiek? Hm. Lubię deszcz. Chyba trochę bardziej niż śnieg. Wybacz. Podoba mi się to. Jak ptaki szybują nad. Obozem. Myślę, że widzą nas. Jako takie mrówki. Z góry. Pewnie jesteśmy malutcy. A ty. Co lubisz? — było to ciekawe pytanie, zajęło chwilę myślenia, ale miejmy nadzieję, że Aurze udało się odpowiedzieć odpowiednio na pytanie, gdyż... Było no, dość ogólne. To nic, jakoś się wykaraskała.
I tak, chyba trochę podłapał sposób mówienia jak mama, ale dopóki nikomu to nie przeszkadzało, to czemu by tak nie mówić nadal.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else