Wygląd
Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
Krawędź lasu tuż przy Motylim Zagajniku. Trawy są tam bardzo wysokie, natomiast drzewa, głównie liściaste, rzadko rozsiane po okolicy. Na tyle rzadko, że trudno to miejsce nazwać lasem, ale znowu na tyle gęsto, że nie zasługuje również na miano polany. Przyjemne miejsce, gdzie wpada dużo słońca, rośnie wiele kwiatów oraz mieszka dużo zwierząt.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
Statystyki - lvl: 0 | S: 0 | Zr: 0 | Sz: 0 | Zm: 0 | HP: | W: | EXP:
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
Nie było jej. Choć miała wrócić, nie było ani jej śladu, ani widu, ani słychu. Coś się stało, coś najpewniej złego. W innym wypadku by wróciła, byłaby tu z nim, byliby razem, bezpieczni. Spokojni. Czuł jak sierść na grzbiecie się mu podnosi, jak złość i niepokój w nim narasta. Wszystko co do tej pory się działo, wszelkie obawy - jak na raz - zostały spełnione. Być może Voodoo już nie żyła. Nikt by się tym nie przejął i tak; wszak była jedynie Nowicjuszem, nie pełnoprawnym członkiem Klanu. Może była za słaba w ich mniemaniu. Takie osobniki się eliminuje, kiedy jest na to pora. Nikt jednak nie dawał żadnych informacji na temat odejścia czy śmierci. Więc może jednak jest żywa. Może. Nie spieszyli się jednak z wyruszeniem. Zostawili ją samą. Dettlaff już w tej chwili zaczął trzymać większy dystans od reszty. To mordercy. Gdyby nie szczątki wiary i chęć znalezienia choćby zwłok partnerki, już by go tu nie było. Zaraz pozbędą się i jego i… będzie koniec. Chociaż zapewniali go, że Voodoo tam jest cała i zdrowa, że sama kazała powiedzieć, że nic jej nie ma, nie mógł w to uwierzyć. Nie mógł zrozumieć, że postanowiła tam zostać, a nie przyjść do niego.
Po odpoczynku wyruszyli. Dettlaff kurczowo trzymał się końca, szedł jak najdalej od reszty, nie spuszczając wzroku z nikogo, trzymając pazury na wierzchu w wypadku ewentualnej obrony. To była najdłuższa podróż w jego życiu. Pełna strachu i zmartwień. W końcu jednak dotarli i… nadal jej nie widział. W momencie, kiedy dostał informację o tym, że udała się na polowanie, sam poleciał jej szukać. To było ważniejsze od czegokolwiek innego na tych terenach.
Przeszedł, znów, kolejny kawał terenów. Nie znał ich, nie wiedział gdzie się w ogóle ruszyć. I już będąc niemal pewnym, że jednak został oszukany, że srebrna kotka zabiła, zobaczył ją. Jej zarys. Powoli, ostrożnie się zbliżał, by w końcu ją zobaczyć całą...
Żyła.
- Voodoo - chrapnął głośno, w szoku, niedowierzaniu. Nie zwlekał już teraz. Widząc ją od razu wybiegł na przód. Nawet jeśli teraz go ktoś zaatakuje. Jeśli zostanie zraniony, jeśli nawet umrze - chciał w końcu móc z nią znowu być. Na powitanie jednak zamiast czule ją przytulić i zachować się jak zachowałby się jak każdy stęskniony kochanek, zaczął ją oglądać. Uważnie. Nawet łapę podsunął pod jej brodę i przechylił jej pysk na bok w ramach inspekcji. - Nic… Nic ci nie jest? Jeżeli któryś z nich…
Warknął, zaciskając zęby. Cokolwiek pod jego słowami się kryło - ewidentnie wskazywało to na obawy przed jakąś krzywdą. Dopiero teraz odłożył łapę na dół, pozwalając sobie na delikatne przytulenie jej do siebie. Naprawdę, delikatne. Bo ledwo nosem otarł się o jej polik, jakby podświadomie wiedział, że teraz nie ma pory na czułości. Mogła być przestraszona. Zmęczona. Może faktycznie coś się jej stało. A wtedy będzie musiał szybko działać i sprawić, by winowajca cierpiał. Z całej siły.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Srebrzysta kocica właściwie była zmęczona... i zagubiona. Tak to było dobre słowo. Słowa Roche brzmiały jej w głowie, po prostu potrzebowała rozprostować łapy, oczyścić łeb.
Złote ślepia rozszerzyły się w szoku, kiedy natrafiły na znajomą sylwetkę, Voodoo zerwała się do biegu na spotkanie z partnerem.
- Dettlaff. - w głosie Żuczki wybrzmiewała ulga. Kocica zmrużyła ślepia zaskoczona, kiedy zamiast przytulasa na powitane, kocur zaczął ją oglądać z każdej strony. Nie sprzeciwiała się, nawet wtedy, gdy łapą uniósł jej brodę w górę. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, troskliwie. Żółte ślepia natomiast uważnie skanowały ciało kocura w poszukiwaniu ran, zadrapań czy jakichkolwiek innych ubytków.
- Nic mi nie jest Dett, jestem cała. A ty? Nic ci się nie stało w drodze tutaj?
Opuściła powoli łeb, kiedy Dettlaff zabrał łapę. Ciche mruczenie wydobyło się z jej gardła, kiedy kocur ją przytulił. Była z nim bezpieczna.
- Po prostu zmęczona, wiesz jak ciężko, jest zasnąć bez ciebie?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
Odpowiedziała mu, słyszał jej głos. Nie była nikim innym, na pewno. Bo przecież, gdyby ją zabili... to mogliby podłożyć pod nią innego kota, który by udawał coś. O podobne koty nie trudno, a jeśli mieliby złe zamiary względem Nowicjuszy - mogliby posunąć się do wszystkiego. Na szczęście jednak, nie było tak i wszystkie ogólne obawy mógł odrzucić na bok.
- Nie. Bałem się, że cię zabili. Nie wróciłaś. Czemu? - tutaj już przeszedł do... konkretów. Była cała, zdrowa, więc nie przyszła bo? Gdyby jemu tego zakazano, po prostu by się wycofał z rozkazu i wrócił, nawet odłączając się od grupy. W końcu miał swoje priorytety i... bałby się, że Voodoo coś by się stało pod jego przedłużającą się nieobecność.
- Odpoczniemy, zaraz. Zjemy i odpoczniemy jak kiedyś. Jesteśmy już razem. Nie znikaj nigdy więcej. Gdybym wiedział, gdzie cię szukać, miał jakiś ślad, przyszedłbym o wiele wcześniej niż teraz... - zacisnął kły. Było mu źle, głupio, dziwnie. Czuł się jakby ją zawiódł tą swoją niewiedzą, tym że nie wyruszył prędzej.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Znaleźć innego kota jak Voodoo? Nie dało się, była tylko jedna złotooka cętkowana córka Błyskawicy. Słysząc pytanie, delikatnie przechyliła łeb zaciekawiona.
- Kos nie przekazała ci wiadomości, ani co się działo?
Srebrzysta westchnęła cicho, by delikatnie opuścić wzrok, odrobinę zawstydzona.
- Wybacz Dett. Żaden z innych członków wyprawy nie pomyślał, chyba że warto by było zostać, wolałam nie zrzucać całej odpowiedzialności na barki świeżo poznanego kota. Ktoś te legowiska musiał zrobić. Przepraszam Dett.
Uszy kocicy przyciśnięte były do czaszki w skruszonym wyrazie, a jej długi ogon był opuszczony.
- Wiem Dett, wiem.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
- Każdy może powiedzieć co mu się podoba, by mnie zwabić gdzieś i kazać oglądać zwłoki. Lub by zabić i mnie - wyjaśnił niemal od razu, zupełnie szczerze, pewnie. Dettlaff nie ufał nikomu tak szczerze, szczególnie jak nie było przy nim Voodoo. Czemu miałby? Dałby się jeszcze wkręcić coś jak głupi kociak i mieć pełno problemów. Z jednej strony to bardzo dobrze, że nie ufał nikomu tak po prostu na słowo, z drugiej spisywał się na życie w wiecznym stresie.
Na jej wyjaśnienie po prostu westchnął cicho. Nie zostawiła go, licząc na to że nagle magicznie zniknie, że zapomni o niej i nie wróci. Nie chciała po prostu uciec... a jeśli chciała, nie przyjmował tego do wiadomości. Tak być po prostu nie mogło. Jeśli by było, załamałby się. Inną sprawą było, że wyszła od razu na polowanie, nie czekała na niego. Ale... ale to nie ważne. Może myślała, że znajdzie go gdzieś na terenach, czy coś. Stuknął ją więc nieco mocniej o polik.
- Nie szkodzi. Jesteśmy razem, teraz to jest najważniejsze... - wymruczał cicho, pewnym tonem głosu. - Reszta jest w obozie. Nie idziemy do nich?
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Kocica westchneła ciężko, opuszczając delikatnie łeb.
- Racja.
Voodoo szczerze mówiąc, spodziewała się, że znajdzie Detta szybciej na terenach, niż w obozie, gdzie panował uporządkowany-nieuporządkowany chaos.
Kocica zastrzygła uszami, słysząc jego kolejne słowa, zamruczała cicho.
- Nie mieliśmy okazji pogadać dłużej tak porządnie, chyba nie pozabijają się, tam jak chwile nas nie będzie.
Srebrzysta uśmiechnęła się psotnie i puściła kocurowi oczko. Kocica rozejrzała się dokładnie, po czym jeśli Dett nie miał nic przeciwko, usiadła koło niego.
- Więc jak ci się podoba życie w grupie?
Pewne myśli nadal tłukły jej się w głowie, ale wolała mimo wszystko najpierw poznać spojrzenie swojego partnera na to.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
Trzepnął delikatnie uchem. Nie zastanawiał się nad tym... tak szczerze, nawet trochę. Byli w grupie bardzo krótko, od razu musieli uciekać, potem był zmuszony rozłączyć się z Voodoo, a chwile spędzone bez niej były po prostu stresujące, dziwne, niezrozumiałe i mało przyjemne. Nie umiał się zbyt z nikim dogadać, nie potrafił się odnaleźć i jedyny kot, z którym tak właściwie nawiązał kontakt był jakiś kociak.
- Nie żyjemy tu - skrzywił się delikatnie, odchylając uszy do tyłu. Choć bardzo skrócił to, co miał na myśli, nie odbiegł przesadnie bardzo od tego co czuł naprawdę. Nie mieli tu doświadczenia, najmniejszego. Nie mieli odniesienia, nie wiedzieli co i jak na dobrą sprawę. Zaraz odchrząknął znacząco. - Nie ufam im.
Dodał równie rozlewnie jak wcześniej. Tu już była w stanie sobie rozwinąć bez większego zastanawiania się. Nie dość, że oriental szczerze nie czuł się dobrze wśród tłumie kotów, to jeszcze czuł się przez nich oszukany, na co wskazywała ich poprzednia część rozmowy. Nie wierzył w ich słowa, nie był pewien siebie kiedy Voodoo była daleko. Niemniej, nie kierował się z tą myślą nigdzie dalej.
- A ty, jak się czujesz wśród nich? - rzucił zaraz spokojnie. Ot, z troski i z ciekawości chciał wiedzieć co ona ma mu do powiedzenia.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Srebrzysta zmarszczyła nos, słuchając opinii Detta. Żyli tu, nawet jeśli tylko od niedawna. Długi ogon kocicy zadrgał na tak dosadne słowa.
Nie ufał im, cóż Dett nie był kotem, którego zaufanie pozyskiwało się ot tak, chociaż to może złe określenie. W przypadku Voo trzeba było po prostu szczerości, dobrych chęci i uporu w przełamywaniu barier.
Słysząc odwrócone pytanie, odwróciła odrobinę wzrok.
- Trochę nie na miejscu, tak sądzę... i żyjemy tu, jak na razie przez krótki czas, dopóki nie uznamy, że jest inaczej.
Kocica ciężko westchneła poprawiając partnera.
- Nie byłeś na wyprawie, ale z pewnością nie była, taka jak się spodziewałam, zwłaszcza że mieliśmy jeden jasno określony cel. Nie spodziewałam się takiej wrogości, niezgody.
Córa Błyskawicy zmarszczyła nos, by zaraz machnąć gwałtownie ogonem.
- Nie podoba mi się to.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
W tym chyba tkwił problem - szczerość, otwartość, okazanie dobroci go mogło kupić. Tak go kupił kociak, który mu umilił czas rozmową w chwili, kiedy inni zajmowali się nie wiadomo czym. Inni niespecjalnie się przejmowali Dettlaffem ni trochę. Z jednej strony było to uspokajające i miłe, z drugiej budowało między nim, a resztą kotów granicę. Widział, czuł że jest inny, że nie należy, że jest w miejscu złym, które do niego nie pasuje. Nie jest pośród swoich, którzy są tak samo lub bardziej prymitywni od niego, którzy jak on potrzebują swego rodzaju przestrzeni. Nawet przy wymarszu ze starego obozu był zmuszony iść z przodu, tak jakby był pod stałą obserwacją. Stres i gorycz rozpierała mu serce. A później to uczucie zostało zastąpione złością i podejrzliwością.
- Co się działo? - spytał wprost. Bez owijania w bawełnę, bez dziwnych podchodów. Chciał konkretów, musiał wiedzieć co się działo. Nawet jeśli nie stało się jej nic, dobrze było znać całą sytuację z tej pożal się wyprawy, co przyprawiła go o tyle stresu i złych emocji.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Voodoo nie była tak zdziczała jak Dett, a mimo to również czuła się nie pasująca, to na coś wskazywało czyż nie?
Żuczka zmrużyła złote ślepia, nim zaczęła mówić. Postanowiła taktownie pominąć własną gafę dotyczącą złego rozpoczęcia rozmowy. Cętkowana nie wiedziała ile dokładnie Dettowi zostało, przekazana o tym co się działo na wyprawie.
- Roche i Pokrzywa pokłócili się na początku o to czy Roche jest odpowiednim dowódcą tej wyprawy. Nastrój był, przez to dużo bardziej nerwowy niż powinien. Kiedy spotkaliśmy Wieszczego, Roche podszedł do niego bezpiecznie, blefował, że przyjdzie cały klan, w razie gdyby Wieszczy miał własną grupę skłonną zaatakować. - Od tego momentu, mówiła coraz szybciej z każdym słowem, przejęta. - Kos się to nie spodobało i ot tak przejęła dowództwo... W takiej sytuacji przed obcym, o którym nie wiedzieliśmy nic to było tak diabelsko głupie że gdyby Wieszczy miał grupę, lub sam był skłonny zaatakować, to było po prostu wystawianie się na niebezpieczeństwo. Szczęśliwie dla nas, ani nie miał grupy, ani ochoty atakować.
Nie często można było zobaczyć Voo tak autentycznie wściekłą, futro miała zjeżone, a długi ogon machał gniewnie.
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
Oriental milczał, wsłuchując się w absolutnie skróconą wersję jej opowieści. Co prawda, nie był tam, nie wiedział ile się działo, ale... no, nie był też taki głupi! Był w stanie się domyślić, że pod tak potwornie długą nieobecność musiało dziać się więcej, niżeli tylko to o czym wspomniała mu kotka. Nie brzmiało to ani trochę... miło, ani przyjemnie, ani normalnie, a tym bardziej bezpiecznie. Wzrok z niej na moment przerzucił w dal, gdzie był obóz. Potem znów spojrzał na nią.
- Jeśli by kogoś miał, mogliby dołączyć po czasie. Wy wyruszyliście bez całej grupy. Skąd mogliście mieć pewność, że tu nie było podobnie? Że nikt nie wróciłby po niego? - zmarszczył nos, odchylił uszy do tyłu. Był zły, był wściekły. Cała ta grupa zostawiła ją z zupełnie obcym kotem, który mógł jej zrobić krzywdę? Który mógł mieć rozstawionych po okolicy znajomych, którzy mogli zabić Voodoo? Bezmyślność i głupota. Dlatego ją zostawili. Bo bali się o własne zady, a ona była dla nich nikim. Gdyby ją zabito, nie mieliby żadnej straty. - Nie ufam im. Próbowali cię zabić.
Zacisnął zęby, wbijając w nią wzrok. Nie mógł jej oskarżyć o bezmyślność, bo na dobrą sprawę - co ona mogła? Trzech przeciw jednej, z góry przegrana bitwa. Wstał z miejsca, robiąc parę kroków w przód i w tył, wydeptując trawę obok Voodoo. Nie był w stanie myśleć racjonalnie. W ogóle myśleć. Więc dobrze podejrzewał ich od samego początku?
- Powinniśmy ich zabić. Wszystkich, co do jednego. Nie oszczędzić nawet kociąt. Ich stado powinno przestać istnieć, na zawsze - syknął w stronę kotki, zatrzymując się w końcu. Pazury wbił w ziemię, ogonem uderzał po podłożu jak batem. Jak mógł przejść obojętnie koło kotów, które chciały zabić JĄ? Gdyby się stawiali jemu to byłby zły, ale w chwili kiedy Voodoo była zagrożona, sytuacja obejmowała gorszy obrót. - To mordercy.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Srebrzysta kocica zmrużyła ślepia, słysząc słowa kocura. Nie pomyśleli o tym, a właściwie pomyśleli, ale zaufali Kos i Pokrzywie, które z się z nim dogadywały.
Voodoo zesztywniała kiedy Dettlaff zaczął syczeć. Jej futro podniosło się delikatnie, nieświadomie.
Nie widziała jeszcze tak wściekłego Dettlaffa, to była instynktowna reakcja. Kocur jednak nie był zły na nią. Złote spojrzenie wodziło za orientalem. Żuczka ufała mu, że jej nie skrzywdzi, ale co do reszty...
- Nie. - Przerwała gwałtownie partnerowi. - Dett nie będziemy ich atakować, nie skrzywdzili nas...
Kocica westchnęła zmęczona, by wstać i podejść do kocura, przytulając go, chciała go uspokoić, pokazać, że wszystko może być dobrze. Srebrzysta wątpiła jednak, by to ucięło temat. Z jednej strony w głowie kotłowały jej się wydarzenia z wyprawy, z drugiej słowa Roche, a z jeszcze kolejnej myśl, że Dett jej partner nie czuł się tu dobrze.
Byli nowicjuszami, żadne z nich nie złożyło jeszcze żadnej przysięgi świtowi.
- ... Wiesz, że możemy odejść prawda?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
Wysoki, delikatnie umięśniony, niebiesko-biały oriental o pręgowaniu tygrysim. Zielone oczy, nieco dłuższe niż naturalnie kły. Ma wyjątkowo długie łapy.
- Ale byliby do tego zdolni - ciągnął przez zaciśnięte kły. Skoro zostawili ją samą na niemal pewną śmierć, jak miał myśleć o nich jako o niegroźnych kotach? Wszyscy są tacy sami, co do jednego. Trzymają się blisko siebie, dbają tylko o własne zady, zaś o innych - ni trochę. Gotowi pozbyć się niepotrzebnych kotów mogli wystawić ich na pewną śmierć. Nawet teraz mogli na tym wspólnym zebraniu decydować o tym co zrobią z nimi. Nie wiedzieli co się tam dzieje, nie było ich z resztą. Jej czułość nie uspokoiła go zupełnie. Choć obniżył się, by i ją przytulić, nadal było czuć jak w złości wali mu serce. - Skąd możemy wiedzieć, że nie skrzywdzą w przyszłości? Oszukali nas, obiecali nam dom, schronienie, a ciebie wystawili na niemal pewną śmierć.
Warknął cicho, zaraz znów się od niej odsuwając, by zacząć krążyć bez żadnego celu. Nie rozumiał jak mogło dojść do czegoś takiego. Jak mogli im takie rzeczy robić? Byli niewinni, nie zrobili nic nikomu w tej całej grupie, nie zasłużyli sobie na takie traktowanie. Uderzył w końcu w trawę, aby choć w pewnym stopniu pozbyć się nadmiaru złości. Wzrok zawiesił na odlatującej na bok grudce ziemi, zaś ogólnie skupił się na jej słowach. Miały... sens. Zdecydowanie, miały. Ale zdziczały, pochłonięty emocjami, nie był w stanie racjonalnie podejść do tematu.
- Wiemy, gdzie żyją. Jeśli znikniemy, mogą nas znaleźć i zabić - nie zwrócił do niej pysku, przyglądając się przestrzeni przed nimi. - Co byłoby głupie.
Dodał po chwili, nie mogąc się powstrzymać od tego komentarza. Jak nudno by musiało im być, by szukali dwójki kotów? Tak po prostu, tak bez celu? Absurd i bezsens, marnowanie czasu i siły. Nie byliby na ich terenach, nie stwarzaliby żadnego zagrożenia, nie robiliby nic, co mogłoby prowokować resztę.
- Ale zostając tu i tak możemy umrzeć - wysyczał cicho, krzywiąc się pod nosem w niesmaku. Obecnie swoje kroki skierował w stronę kotki, a wzrok w nią wbity jasno pytał "co teraz". On decydować nie mógł. Nie był od tego. Nie był w stanie podejmować żadnych decyzji, bo jego były zbyt... impulsywne. Gdyby nie Voodoo, obecnie planowałby jak pozbyć się każdego żywego, a nie czy warto zostawać czy uciekać.
Statystyki - lvl: 2 | S: 12 | Zr: 5 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 55 | W: 55 | EXP: 65/150
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
Wygląd
nieco niższa niż średniego wzrostu, harmonijnie zbudowana kocica z długim czarnym srebrnym cętkowanym futrem z bielą i żółtymi ślepiami
Gdyby nie Voodoo, Dettlaff kompletnie nie musiałby się martwić nie do końca jasnymi intencjami świtu. Można w sumie powiedzieć, że to przez nią on był teraz wściekły.
Kocica westchnęła cicho, kiedy kocur ją przytulił i zaraz znów zaczął krążyć. Nie pójdzie łatwo. Córka Błyskawicy milczała, gubiąc się we własnych myślach. Spojrzenie, które kocur w końcu jej posłał, można było przyrównać tylko do spojrzenia zagubionego szczeniaka, czekającego na wskazówki. Nie mogła wybrać za niego, ale mogła dać mu jasny wybór.
- Nie możemy wiedzieć, ale możemy się upewnić. Jesteśmy nowicjuszami, mamy przywilej odejścia kiedy tylko chcemy. Wrócić tam gdzie byliśmy? Może powędrować w całkowicie nowe miejsce? Chyba że nie chcesz iść ze mną, nie mogę cię do niczego zmusić partnerze.
Srebrzysta posłała kocurowi słaby pocieszający uśmiech. Zawęziła liczbę wyborów do dwóch, zostaje lub idzie.
Gdyby wrócili się w okolice klanów, lub osiedla, wróciliby do życia włóczykijów bez grupy, ale czy nie właśnie do tego byli przyzwyczajeni? Do podążania własnymi ścieżkami?
[Obrazek: pU5N3TX.png]
Statystyki - lvl: 3 | S: 8 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 50 | EXP: 35/200
Stat. Med. - lvl: 0 | MED.EXP:
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości