Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Prawda. Tego chciała, tego tak wymagała, wręcz zażądała przed chwilą. Wiedziała, że jej głos mógł zabrzmieć jak polecenie, ale dotąd nie przyszło jej do głowy, że mogła wymusić na niej wyznanie, postawić ją pod ścianą, sprawić że powiedziałaby coś, czego wcale nie chciała mówić. Na myślenie było już za późno, Pokrzywa powiedziała co czuła i nie dało się tego cofnąć.
Nie potrafiła zdecydować się, co czuje w związku z tym wyznaniem. Na pewno nie zaskoczenie, bo pomiędzy wierszami od dawna już mogła przypuszczać, że coś podobnego dzieje się w głowie córki Dyni. Była szczęśliwa, a jednocześnie wciąż drzemał w niej niespokojnie strach, obawa przed kolejną śpiączką. Radość przyćmiewał strach, a uniesienie uziemiał wstyd. Że nie będzie w stanie podarować jej równie pięknego wyznania. Mimo, że czuła w zasadzie dokładnie to samo. A powiedzenie “ja też, tak samo” wydawało jej się jeszcze bardziej żałosne niż powiedzenie na jej słowa “dziękuję”. Co miała powiedzieć? Jak miała zareagować. W zasadzie powiedziała, że ją kocha, całą tę wypowiedź można byłoby zmieścić w dwóch słowach. To, co usłyszała było rzecz jasna dużo piękniejsze niż jakiekolwiek “kocham cię”.
Zamrugała powiekami, licząc że uda jej się zagrać na czas i zdobyć kilka cennych uderzeń serca.
- Poprosiłam cię o pomoc w wychowaniu Sekwoi i Tsunami bo - zatrzymała się na chwilę by nabrać powietrza w nadziei że na wydechu będzie łatwiej jej powiedzieć to, co zamierzała. - Bo chciałam mieć z tobą więcej kontaktu, częściej z tobą rozmawiać, stworzyć rodzinę. - powiedziała w końcu i udało jej się spojrzeć kotce w oczy. Czuła niedosyt, musiała powiedzieć coś więcej.
- Kiedy wróciłaś - zaczęła, bardzo pragnąc dać jej znać, że jej uczucia są równie silne. - Poczułam tak ogromną ulgę, że czułam jakbym ważyła tyle co liść. Spadł mi z barków taki ciężar. Mimo że nie zdawałam sobie do tamtego momentu, że w ogóle go noszę. Nie wiedziałam, że… tak mi ciebie brakowało. Bo jesteś częścią mnie. - powiedziała i kiedy tylko zamilkła, wiedziała że to za mało. Że zawsze będzie niewystarczająco. - Chciałabym być z tobą, Pokrzywo. Tak oficjalnie i bez wątpliwości. Czy ty chcesz być ze mną? - zapytała poważnie i zatrzymała się, czując że odpowiedź na to ważne pytanie powinna być dobrze słyszana i udzielona, stojąc.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXOniemiała. Chociaż cały czas skrywała cichutką nadzieję, to... To było coś innego niż usłyszeć wyznanie wprost. Od początku zastanawiała się dlaczego propozycja wspólnego wychowywania kociąt padła ze strony Tundry. Nie chciała na siłę doszukiwać się w tym czegoś głębszego, lecz najwyraźniej powinna. Teraz te wszystkie chwile spędzone razem przestały już być ułudą jej umysłu, dopowiedzeniami, w które chciała wierzyć. Wszystko to, co było między nimi było prawdziwe. To wydawało się tak nierealne, że Pokrzywa zastanawiała się, czy to nie sen. Jeśli nim był, to niech nigdy się nie kończy.
Brakowało jej słów. Brakowało jej powietrza. Czuła, jak serce tłucze się po jej klatce piersiowej. Jakaś jej część chciała... uciec. Tundra zasługiwała na kogoś lepszego. Kim ona niby była? Nikim. Nic nie wartym pyłem, nie mogła się równać czekoladowej. Jednak to była decyzja Opoki. Ona ją wybrała. Najpierw niepewnie kiwnęła głową, ale wiedziała, że to nie jest wystarczająco odpowiednia odpowiedź. Jej ukochana zasługiwała na więcej. Z trudem zdobyła się na otworzenie pyska. XXX- Tak, chcę. Nie marzę o niczym innym, Tundro - odparła w końcu, głosem ściśniętym przez emocje, w których istnienie do tej pory powątpiewała. Dotychczas w jej świecie nie istniała miłość romantyczna. Był podziw, przywiązanie, troska, namiętność. Teraz nie miała wątpliwości, że prawdziwie kochała kocicę, która wybrała ją na matkę swoich córek.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
No i stało się. Do Tundry właśnie zaczęła docierać ulga, którą dała jej ta rozmowa, a właściwie jej rezultat. Od tego dnia były partnerami, na dobre i na złe, co wydawało się wspaniale, mimo że czekoladowa nie wiedziała w tej chwili, co zmieni to w ich relacji. Pewnie wiele. Ale równie dobrze mogło nie zmienić się zupełnie nic.
Właściwie to czekoladowa czuła się, jakby odmłodniała o kilkadziesiąt księżyców. Czuła się lekka, jakby urosły jej skrzydła, jakby mogła przenosić góry, a strach o własne zdrowie wydawał jej się teraz odległy i niedorzeczny. Kocimiętka wydawała się teraz zupełnie zbędna. Po co komu narkotyki, kiedy można mieć miłość? Jedynym, co na zewnątrz Opoki mogło świadczyć o dziwacznym stanie ducha, w jakim się znalazła, był błądzący po jej pysku lekki uśmiech, nieobecny, może nawet trochę głupkowaty.
- To musiał być dla ciebie ciężki czas - zauważyła, a ich boki musnęły się lekko i nieprzypadkowo. Naprawdę dobrze było czuć ją obok. Dobrze było w końcu, po tak wielu księżycach wiedzieć i rozumieć, potrafić nazwać to, co miało miejsce. - Kiedy mnie nie było ale… byłam. - dodała niepotrzebnie, w końcu Pokrzywa z pewnością zrozumiała w lot, co miała na myśli jej towarzyszka. Czekoladowa taka już była - czasem wolała dodać dwa słowa, by wszystko było jasne jak w dzień. By zapobiec nieporozumieniom.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPokrzywa natomiast nie potrafiła odetchnąć z ulgą. Sprawa mogła wydawać się na domkniętą, gdy po wielu miesiącach obie dojrzały do tego, aby szczerze wyznać swoje uczucia, ale to przecież był zaledwie początek. Ten nowy początek Znachorkę przerażał, jak niewiele rzeczy na tym świecie. Nie wiedziała co dalej. Nigdy nie był w związku. Nigdy o tym nawet specjalnie nie myślała. Na razie starała się po prostu cieszyć chwilą, ale nie było to łatwe, gdy z takim trudem przychodziło szylkretce zachować względny spokój. XXXUśmiechająca się Tundra to był niebywale rzadki widok. Na tyle sporadyczny, że wręcz nie pasował do jej zawsze stoickiego wyrazu pyszczka. To jednak utwierdzało Pokrzywę w pewności, że uśmiech był szczery, wyjątkowy. Nawet jeżeli kocia wyglądał przy tym odrobinę niedorzecznie, to był to widok zarezerwowany dla niej. Widok, który trochę uspokoił wątpliwości. Cokolwiek będzie dalej, będą w tym razem. XXX - Jesteś teraz. Tylko to się liczy - odparła, kładąc się pod drzewem, którego liście rzucały za ziemię przyjemny cień. Nie chciała wracać myślami do tych chwil, kiedy czekoladowa kocica była tuż obok, lecz zupełnie nieobecna.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
W panującym upale położenie się pod drzewem wydało się Tundrze najlepszym pomysłem, na jaki można wpaść. Nie myśląc długo ani szczególnie głęboko, czekoladowa położyła się obok Pokrzywy na ciepłej trawie. Ułożyła swoje ciało tak, by ich głowy znalazły się blisko siebie, a reszta ciał leżala oddalona w przeciwnych kierunkach. Z jednej strony czekoladowa nie wiedziała, dokąd zmierza ani ta rozmowa ani ten spacer, zamierzała zwyczajnie cieszyć się czasem, który mogły spędzić razem.
Czekoladowa przymknęła oczy, pozwalając by wiatr chłodził jej ciało lekkimi podmuchami. Faktycznie, w cieniu pogoda była całkiem do zniesienia. Szczególnie w takim towarzystwie.
- Słyszałam, że zwrócono ci rangę Znachorki - zagaiła, nie chcąc by zapanowała między nimi niezręczna cisza. - Gratuluję - dodała, mimo że w zasadzie ta ranga należała się szylkretowej jak psu buda (jak to mówiły niektóre miejskie koty). Tak czy inaczej wiadomość, że jej partnerka wróciła do pełni praw i obowiązków Nowego Świtu była dobrą nowiną. Co innego, że szkoda, że nie została wybrana do Rady, ale Tundra znalazła na to wyjaśnienie; być może potrzeba było więcej czasu na odbudowanie pełni zaufania grupy.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXNa pyszczku Pokrzywy pojawił się smutny uśmiech, po którym wymruczała krótkie "dziękuję". Były zalety posiadania rangi, wrócenia oficjalnie do bycia pełnoprawnym członkiem Nowego Świtu. Niestety czuła, że niewiele różni się od swojego poprzednika, obwieszczając się znachorem, tymczasem nie potrafiąc nic ponad zbicie gorączki i naklejenie pajęczynowego plasterka. Wstyd przyznać, ale na ten moment nawet jej wnuk prześcigał ją z medyczną wiedzą. Musiała się z nim spotkać, albo z Artemem i nadgonić braki. XXX- Wciąż brakuje nam wiedzy jak radzić sobie z wieloma przypadłościami - przyznała niepocieszonym tonem. Równie dobrze mogła podawać się za Gwiazdę, ale cóż to za gwiazda, bez klanu, prawda? Inna sprawa miała się z Tundrą, której naturalna charyzma i umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach sprawiały, że kocica byłaby postrzegana jako ich Opoka bez względu na obejmowane stanowisko. - Alojzy nam pomaga, ale minie jeszcze wiele miesięcy zanim w Nowym Świcie będzie ktoś, kto rzeczywiście, będzie mógł się podawać za Znachora - dodała, wyciągając przed siebie łapę, aby położyć ją na tej należącej do jej partnerki. Kąciki warg kotki uniosły się ku górze na tę myśl. XXX- Co myślisz o naszym nowym Radnym? - zapytała nagle. Wciąż nie mogła pogodzić się z faktem, że to nie czekoladowa zasiadała w decyzyjnej trójce, ale może Tundra podchodziła mniej pesymistycznie do wyniku ostatniego głosowania. Znachorka liczyła, że kocica rzuci nowe światło na sprawę, pomoże Pokrzywie zaufać, że ten wybór nie był wcale taki najgorszy. To, albo wręcz przeciwnie - upewni szylkretkę w przekonaniu, że wybór większości rzadko kiedy przysłużą się ogólnemu dobru.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
- Nie jestem zwolenniczką tego, by Uczniowie mogli kandydować do Rady. - wyznała, a jej serce zabiło mocniej kilka razy. Zupełnie, jakby odważna i dumna Opoka bała się wygłaszać własne zdanie. W rzeczywistości różnica zdań nie była tym, czego obawiała się czekoladowa kocica. Przez dwa uderzenia serca Tundra obawiała się kłótni i braku porozumienia z Pokrzywą. Ogon Opoki poruszył się niespokojnie. Nie zamierzała przed nią ukrywać, że jest inaczej. Związek dwóch kotów polegał między innymi na szczerości wobec siebie i nie udawaniu niczego. A przynajmniej właśnie tak rozumiała to czekoladowa kotka. - Ale Alaska to mądry i ambitny kocur. Rozsądny. Będzie świetnym Radnym. - obwieściła jednak, by wyklarować fakt, że zamierza wspierać wnuka i uważa, że jest odpowiednim kotem na odpowiednim stanowisku. Wciąż nie miała pewności, czy dobrze zrobiła, dzieląc się z Pokrzywą swoim poglądem. Być może nie był to najlepszy moment na poruszenie tego tematu ale z drugiej strony, to nie ona (Tundra) to zrobiła. - A ty? Co o nim sądzisz? - zapytała, szczerze pragnąc poznać jej opinię. Może była w stanie ją przekonać? Że fakt bycia Uczniem nie powinien nikogo przekreślać w kwestii zostania radnym?
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPo samych słowach Pokrzywa nie byłaby w stanie nic wywnioskować. Odpowiedź była ostrożna, ale nie spodziewałaby się po nie niczego innego. Ruch ogona jednak zdradził szylkretce to, co powinna wiedzieć. Kocica nie czuła się komfortowo rozmawiając o kwestii rady. Znachorka co prawda nie odgadła konkretnego powodu niepokoju czekoladowej, ale czy naprawdę musiała? Kwestia ta naszła ją impulsywnie, odezwała się zanim o tym dobrze pomyślała. Tundra z pewnością chciała teraz odpocząć i nie myśleć o sprawach, które ją czekają, gdy wróci do obowiązków. XXX- Myślę tak samo, ale chyba to nie jest najlepszy temat - przyznała, z ociąganiem zdejmując swoją łapę z tej mniejszej, należącej do kocicy o kręconym futrze. Wstała powoli i zbliżyła się kilka kroków do wody, aby następnie zanurzyć same paluszki dla odrobiny ochłody. - To głupie, ale trochę się... denerwuję i próbuję czymś zająć myśli - wyjaśniła, posyłając Tundrze przepraszający uśmiech.
Księżyce: 112 Mistrz: Tajga Płeć: kotka Matka: Tajga* Ojciec: nie poznałam imienia Partner: Pokrzywa
szczupła kotka w typie devon rex o czekoladowej szylkretowej klasycznie pręgowanej sierści z bielą. Ma nieco płaską głowę i żółte oczy.
Poważna, twarda, zdecydowana. Ma w głowie własny kodeks postępowania, własny sposób postrzegania dobra i zła. Dla przykładu, bicie nie zawsze jest złe jeżeli jest środkiem do osiągnięcia wyższego celu. Rzadko można uświadczyć uśmiech na jej pysku. Ostatnie, co można o niej powiedzieć to to, że jest wyluzowana i swobodna. Jest uparta ale przez to niezwykle lojalna. Samotnicze życie sprawiło, że jest bardzo samodzielna; również w podejmowaniu decyzji czy inicjowaniu znajomości. Asertywna. Od sterczenia i wiecznego analizowania zdecydowanie woli działanie. Zdarza jej się również najpierw działać, potem myśleć, chociaż to akurat z wiekiem ma miejsce coraz rzadziej. W wielu sytuacjach jest małomówna, a wyrażanie emocji przychodzi jej z trudem. Inteligentna, choć posiadająca obniżony poziom empatii
Pęd [NŚ], Płocha [KR]
Nie mogła powiedzieć, że rozumie zdenerwowanie szylkretowej kocicy. Nie zamierzała jednak tego komentować, akceptowała jej emocje i zgodnie z prośbą, nie zamierzała kontynuować tematu. Czekoladowa skinęła jej głową i zbliżyła się, by przesunąć językiem po jej pysku.
Spędziły tak jeszcze zapewne kilkanaście minut, ciesząc się ciepłem i swoim towarzystwem, ekscytując rozkoszną myślą rozpoczynającego się związku, który rzecz jasna w tej chwili, wydawał się nigdy nie mieć się zakończyć.
Następnie skierowały się z powrotem do obozu.
Księżyce: 99 Płeć: yhh nie (zapach neutralny) Matka: Tsunami Ojciec: Raniuszek, Kostek Trwałe urazy: urodzili się
Orientalna chimera o krótkim czarnym futerku poznaczonym plamami futra czarnego srebrnego. Czarne srebrne plany ma: nad oczami, na lewej tylnej nodze, koło ogona. Na piersi ma srebrzystą gwiazdę.
Kłamczuch.
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
Ogółem to sprawa wyglądała tak, że no nie zamierzałom siedzieć w obozie i pilnować tego wszystkiego co tam się dzieje, nie w momencie gdy cały WIELKI świat stał otworem. Wystarczyło się wymknąć jak nikt nie patrzył i tadam, za chwilę już byłom poza obozem! I to było fajne, bo mogłom zobaczyć co i jak, bez nikogo krążącego nade mną, a później się powie, że no tak, byłom schowane gdzieś tam i sobie spałom, tak typowo jak to większość rodzeństwa mojego robi.
No to szłom sobie tak daleko jak tylko nogi mnie mogły ponieść i z uśmiechem na pysku obserwowałom wszystko co się dało. Ogon miałom uniesiony wysoko do góry, i hasałom sobie to tu, to tam, podążając za czasem przelatującym motylem, aż w końcu moja noga stanęła na coś mokrego! Z odruchu się cofnęłom i strzepałom z łapy wodę, krzywiąc się przy tym potwordznie.
- Fuj - powiedziałom samo do siebie, ale zaraz zajęłom się bardziej patrzeniem niż chodzeniem i do mnie dotarło, że wdepnęłom.... W wodę. Taką sporą wodę. Duża ta kałuża była. Patrzyłom na nią z zaciekawieniem aż w końcu klepnęłom powierzchnię wody łapą i zobaczyłom, jak kręgi rozchodzą się po jej powierzchni. Na to zrobiłom wielkie oczy i takie ŁOOOO wymksnęło mi się z pyska, więc tak stałom przycupnięte przed brzegiem jeziora i raz na jakiś czas pacałom wodę łapą by pojawiły się kolejne kręgi.
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
xxxPokrzywa wracała do obozu z krótkiego, samotnego patrolu. Spokojnego - warto nadmienić. Spokojnego do czasu, gdy zbliżając się do Jasnych Skał poczuła znajomy zapach, który się od nich oddalał, choć absolutnie nie powinien. Futro na grzbiecie Znachorki uniosło się przez jednocześnie dopadające ją uczucie strachu i złości, ciężko powiedzieć co dominowało. Pędem ruszyła w stronę, w którą udało się kocię, przed oczami mając już wizję tak makabryczne, że lepiej ich tu nie przybliżać. Dopadła Miraż taplających się w Ciemnym Jeziorku. Nim zdołał jakkolwiek zareagować kocica chwyciła luźny fałd skóry na karku młodzika, uniosła go w górę i szarpnęła kilkukrotnie, obracając pysk na boki. Niemal jak pies, który bawił się swoją ulubioną zabawką. Z tym, że o wiele, wiele delikatniej. Nie chciała zrobić krzywdy, jedynie mocno nastraszyć. Skoro ich ojciec zaniedbał istotny element wychowania, jakim było wytłuczenie do tych małych łebków, że obozu się nie opuszcza, to ktoś inny powinien. Pechowo Miraż trafił na Pokrzywę, która pod tym względem nie miała zamiaru być pobłażliwa.
Księżyce: 99 Płeć: yhh nie (zapach neutralny) Matka: Tsunami Ojciec: Raniuszek, Kostek Trwałe urazy: urodzili się
Orientalna chimera o krótkim czarnym futerku poznaczonym plamami futra czarnego srebrnego. Czarne srebrne plany ma: nad oczami, na lewej tylnej nodze, koło ogona. Na piersi ma srebrzystą gwiazdę.
Kłamczuch.
Pochmurny Sen || Śpiewająca Knieja
No jasne, byłom trochę nieostrożne i w ogóle ale no co ja mam na to poradzić jak woda była taka fajna? I robiła fale i pluskała i było fajnie! Aż tu nagle coś mnie złapało za kark i potrząsnęło!!
Oczywiście zaczęłom się drzeć wniebogłosy! A już szczególnie gdy mną potrząsano i wszystko się kręciło i moje ciało nie chciało mnie za bardzo słuchać! Co innego miałom robić? Płakać?
A później świat wrócił do normy, chociaż dalej wisiałom w czyimś pysku. Ale mogłom znowu oddychać i popatrzeć co się działo, więc popatrzyłom do góry i zobaczyłom z czym mam do czynienia.
- EJ - powiedziałom oskarżycielskim tonem. - NE WOLNO TAK!!
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXNie odpuściła, pomimo wrzasków, choć ilość wydawanych z małego gardziołka decybeli był imponująco wysoki. Musiała skulic uszy, żeby doszczętnie nie ogłuchnąć, a gdy skończyła trzepać małym uciekinierem, upuściła go z niewielkiej wysokości na suchy brzeg Czystego Jeziora. Był bliżej wody, ona zaś z drugiej strony, odgradzając jedną z możliwych dróg ucieczki, gdyby Miraż się na to zdecydował. Wydawał się jednak dość... zadziorny, więc prędzej liczyła na jakieś, nie wiem, gryzienie po kostkach, ale wolała być przygotowana. XXX- Ah, tak? I to samo powiesz lisowi? - uniosła brew, spoglądając na malca. Wciąż czuła zdenerwowanie, ale starała się nad tym panować, złoszczeniem się niczego nie załatwi. Wyszarpała go i to powinno wystarczyć, teraz trzeba mu przemówić do rozumu. - Nie wolno to młodzikom opuszczać obozu, a jednak tu jesteś. Tata ci nie mówił, jakie to niebezpieczne?