Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Zmieszanie kotki z jakiegoś powodu ją rozbawiło; parsknęła krótko śmiechem przez nos.
– Nie no... Nigdy nie miałam. Urodziłam się tak. Nikt właściwie nie wie, czemu. – Kusiło w odpowiedzi zapytać, czy jej duże uszy to też od zawsze, czy z wypadku, ale powstrzymała się. I tak być może już przeholowała. Sprawa wcale nie była przecież jednoznacznie błaha, różne historie się zdarzały i Mrówczy Szlak miała słuszność w swojej ostrożności. A mimo to, jakoś tak... jakoś tak zrobiło jej się raźniej, luźniej. – Mój brat też tak ma. Ale poza tym już nikt inny, całej reszcie ktoś przytrzasnął, odgryzł i ten, i tak dalej... Tylko nam nie. Ale to w sumie pasuje, no, niektórzy mówią, że pasuje do... – Zatrzymała się na moment i zamrugała, starając się coś sobie przypomnieć. W końcu dodała trochę ciszej: – Ty wiesz właściwie, jak ja miałam na imię? Wcześniej.
Skupiła się na wodzie i swoich zanurzonych w niej palcach. Wkrótce coś nadpłynęło... Ale znów po powierzchni i bez większych oznak życia. Patrzyła przez chwilę na unoszącą się bezwładnie rybę, po czym westchnęła lekko, spróbowała złapać ją między łapy i w zębach wyciągnąć ją na brzeg. Ostrożnie i nie dotykając za bardzo językiem.
"Kolejna martwa", miała zasygnalizować Mrówczemu Szlakowi, ale wtem dotarł do niej jej szept i znów parsknęła śmiechem, otwierając przy tym szerzej oczy.
– Podzielisz się z nimi językami czy jak – odparła. Przez głowę przeleciała jej wątpliwość, czy ryby w ogóle mają języki. No i czy to się w ogóle jakoś układa, żeby wtykać w tym celu głowę do wody, czy te ryby zasługują na to, czy nie lepiej byłoby, gdyby jednak została z tym na ziemi, w bardziej... odpowiednim towarzystwie...
Kiedy dla odmiany odrobinę się odstresowała, Ryjącą Łapę uderzyła jeszcze jedna rzecz. Jaki właściwie miała powód, żeby się denerwować? Ostatnio ciągle się to zdarzało, ale kiedyś przecież tak nie było, nie, kiedyś chodziła ciągle zła na inne koty, ale to dlatego, że żadnego z nich nie lubiła i wszyscy byli zwyczajnie irytujący. Obiektywnie dużo gorsza sytuacja niż ta, w której znajdowała się teraz, razem z kotką, którą przecież lubiła. Lubiła bardzo. Nie miało sensu, żeby stresowała się – żeby czuła się źle akurat w tym, nie w tamtym momencie. Teraz było dobrze. Powinna być szczęśliwa. Mogła być szczęśliwa.
Wzięła wdech, powtarzając tę myśl w głowie, a potem z nowym zainteresowaniem wpatrzyła się w to, co robiła koleżanka.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Odetchnęła z ulgą. Jednak jej bezpośredniość nie uraziła drugiej kotki.
- Masz brata? - Przekrzywiła głowę, strzygąc uszami. - Myślałam że tylko siostrę?
Właściwie to nigdy nie rozmawiała ani z Mordką ani ze Ścieżką o ich kociętach. Może jednak powinna kiedyś poruszyć ten temat i uzupełnić swoją wiedzę o klanie. Na przykład o kocięce imiona ich dzieci. Bo, no właśnie, to było bardzo dobre pytanie. Jak tak zastanowić się nad tym chwilę, to nie miała pojęcia. Jej najlepsza przyjaciółka i nie wie jak się nazywała jako kocię. Wstyd.
- Właściwie to nie wiem... Nie byłam nigdy w kociarni a ciebie mianowano chyba wcześniej niż ja. Całą swoją karierę kocięcia spędziłam w doborowym towarzystwie Oriona i Nietoperzego Nieba. - Wzruszyła ramionami. - Teraz moich kolegów z dzieciństwa już nie ma. - Dodała, udając płaczliwy ton. Lepiej było z tego żartować niż o tym myśleć na poważnie. Jeszcze znowu zrobiłoby jej się przykro, że w klanie wszystko się zmienia (coś jest, a później tego nie ma), a jedyne, co zostało na swoim miejscu, to ona i Skręcony Pień.
- Nie no, może podpłyną mi pod zęby i od razu je złapię. - Wyszeptała, ale nie zdążyła rozwinąć swojego pomysłu przed Ryjącą, bo poczuła łaskotanie w swojej prawej łapce. Z zaskoczenia prawie wyjęła ją z wody, ale któraś z jej nielicznych szarych komórek trzeźwo oceniła, że przecież tą łapą teraz wędkujemy, nie wyciągaj. I dobrze że nie wyciągnęła, bo w okolicy czarnej łapki pływała duża, szarawa ryba.
- O wow. - Szepnęła sama do siebie i przygotowała lewą łapkę do uderzenia w wodę. Teraz tylko tego nie zepsuć... Wysunęła pazury i przecięła wodę, z zamiarem nadziania ryby i wyciągnięcia jej z wody obiema łapami.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Inaczej sprawa miała się u Mrówczego Szlaku. Gdy Karaś poczuł na sobie kocie łapy, zaczął się szamotać, ale biedak nie miał na tyle siły, żeby przeciwstawić się swojemu oprawcy i dość szybko skończył wyłowiony na brzegu.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
– Nie mówiłam? Mam... miałam – urwała na chwilę, ale szybko potrząsnęła głową. – Krecik. Zachorował kiedyś ciężko, któregoś dnia zniknął, nie wiem, musiał gdzieś wyjść i przepadł.
Nie zamierzała sprowadzać rozmowy na smutne i trudne tory. Wymówiła to możliwie neutralnie i płynnie, ale gdzieś w jej tonie mimo to przebiła się nutka goryczy. Odczekała chwilę.
– Miałam jeszcze jedną siostrę, tak właściwie – może lepiej załatwić to za jednym zamachem –ale ona też zniknęła... już zupełnie dawno, miałyśmy dwa księżyce czy tam coś, nawet jej nie pamiętam.
To była prawda. Postać Żmii rozmywała się w jej pamięci niemal zupełnie; w jej miejscu został ledwie jakiś ruch, powidok, nie przypomniałaby sobie, jak mówiła czy jak wyglądała. Jedynym, co dzisiaj pamiętała dobrze, była złość, złość na siostrę, to, jak myślała, jak głupia była Żmija, że uciekła na pewną śmierć. Uświadomienie sobie tego nie było przyjemne, ale otrząsnęła się jeszcze raz, gotowa rzucić ten temat i przejść nad nim dalej.
Tyle że nie było to takie proste. Drgnęła niespokojnie, kiedy Mrówczy Szlak nagle załkała i chwilę zajęło jej, żeby połapać się w sytuacji i stwierdzić, że to tylko żart. Można się było uśmiechnąć. Można, jednak trochę trudno, bo i kolegów Ryjącej ubyło, a niektórych z tych, którzy zostali, najchętniej nigdy nie widywałaby na oczy.
Mimo wszystko dobrze, że ona nie traktowała tego aż tak poważnie, że mogła się śmiać – właściwie płakać, ale śmiać – i lepiej skupić się na tym, zamiast rozwodzić się nad własnym losem, także dla dobra Ryjącej Łapy. Jakoś dała radę się do tego doprowadzić.
– Bywa – odparła, udając żałosne westchnienie, bo na więcej dramaturgii nie było ją stać. – Warchlak. Ty byłaś Mrówką, prawda?
W sumie jakoś to szło. W sumie nie było tak źle. Być może powie coś jeszcze nie tak, może już powiedziała, i konwersacja rozpadnie się od tego na milion kawałeczków, ale na razie tak się nie stało. Czuła się już pewniej. Szczególnie, że zaraz skończyła się potrzeba gadania, a zaczęła wyławiania – i o ile jej samej przypadło w tej kwestii naprawdę mało wymagające zadanie, o tyle atak Mrówczego Szlaku potoczył się dużo bardziej zjawiskowo.
Oczy Ryjącej Łapy zalśniły tak samo jak rozbryźnięte w powietrzu kropelki wody. Udało się! Ryba! Piękna! I to wyłowiona przez koleżankę, która tak śmiesznie sobie szepcze pod nosem... Wspaniała chwila. Gdyby miała dłonie, toby zaklaskała. Opuściła swoją smutną, oklapłą zdobycz, żeby podejść i obejrzeć tamtą.
– Aha! To jak ta moja! Khihi – zawołała, z radosnym zaskoczeniem identyfikując po raz drugi rybę Złoty Krążek. Przez chwilę wodziła spojrzeniem od jednej do drugiej, po czym przeniosła je na Mrówczy Szlak. – Może one jakoś lubią kocie łapy, hm...? O co im chodzi...
To byłoby wcale nieźle, bo prezentowały się całkiem dobrze i na pewno zaspokoiłyby głód mniej wybrednych klanowiczów. Nie mówiąc już o tym, jak ładnie błyszczały. Gdyby dać jej jeszcze chwilę na pozachwycanie się, była gotowa wracać na stanowisko i polować na nie dalej, ale oglądanie na zmianę stosików ich obu dało jej w końcu nieco do myślenia.
– ...My damy radę przenieść to wszystko?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
- Możliwe że mi wypadło. Tyle czasu a nie pamiętam wszystkich kotów za dobrze. Ale... przykro mi. - Zaoferowała, jedyna reakcja o jakiej pomyślała w odpowiedzi na znikające rodzeństwo Ryjącej. A potem przytaknęła na pytanie o swoje kocięce imię, i dokładnie zanotowała w głowie poprzednie imię drugiej szylkretki. Warchlak. Hm. Śmiesznie. Ciekawe czy dostała je przed czy po odkryciu swojej miłości do kopania?
Jej lewa łapa przecięła wodę, pazury zahaczyły o rybę, w wodzie pojawiła się krew. Ryba nie była duża ale z obiema łapami w wodzie Szlak miała nie lada zadanie żeby utrzymać równowagę i nie wpaść razem z ofiarą do rzeki. Ostatecznie szarpnęła łapy do siebie, a szarawa ryba wynurzyła się razem z nimi. Przez kilka uderzeń serca siedziała tak z nią w łapach, patrząc na swój łup i nie dowierzając w skuteczność tej metody łowienia.
- Wow... - Powtórzyła i delikatnie odłożyła rybę na stosik, koło tych wyłowionych jako żywe. - Ty faktycznie taka sama! Jakieś drapieżne! - Zachichotała razem z drugą kotką, zadowolona z wyników polowania. W odpowiedzi na pytanie obróciła się bokiem do tafli wody a przodem do ryb na brzegu, oceniając ich ilość.
- Chyba damy radę? Ja wezmę wszystkie te co były zdechłe, ty weź te żywe... Te co były żywe. Jak ich będzie jednak za dużo to zostawimy te podejrzane gdzieś po drodze i zapytamy w obozie co z nimi, tak myślę. - Poruszyła wąsami w zastanowieniu. - Może ktoś będzie wiedział czy nadają się do jedzenia.
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
Księżyce: 42 Mistrz: Donośny Krzyk Płeć: kotka Matka: Nakrapiana Mordka (i Zakurzona Ścieżka) Ojciec: kto? [Kudłaty] Trwałe urazy: krótki ogon (od urodzenia); podłużna szrama po lewej stronie szyi
KRÓTKI OGON (BOBTAIL) | niższa niż przeciętna, szczupła, ale atletyczna | bury klasyk z drobnymi plamkami rudego, ogólnie głównie brązowa | duża głowa, małe uszy, wielkie gały | oczy pomarańczowe | wyraźnie przerzedzona sierść
introwertyczna, wycofana i emocjonalna, łatwo wpada w złość. nie lubi głośnych kotów. poświęca się dbaniu o bezpieczeństwo klanu, przestrzega kodeksu, chociaż z coraz mniejszym entuzjazmem.
prywatnie fanka kopania dołów i bezkręgowców.
Rzepik [KG] | Czwarta Łapa [MG]
Drgnęła lekko, z zafrasowaniem przyglądając się rybom.
– Ja mogę wziąć te zdechłe – zaoferowała, nie chcąc, żeby Mrówczy Szlak trzymała w pysku te podejrzane piszczki. – Bo...
No właśnie. Czemu? Już miała uzasadnić to tym, że to ona wyciągnęła więcej martwych ryb, ale wtedy zauważyła, że w ten sposób zostawia większy ciężar koleżance. Psiakość.
– ...W sumie ak chcesz – skapitulowała w końcu po niezręcznej pauzie. Na resztę słów kotki pokiwała głową; była logiczna.
Ułożyła sobie do wzięcia te ryby, które ostatecznie pozostawiła jej Mrówka. Teraz pozostawała droga do domu, i to niekrótka. Obejrzała się jeszcze na brzeg rzeki i poczuła lekki ucisk w piersi. Jak na całą tą wędrówkę, były tutaj dosyć krótko. Gdyby tylko nie ograniczały ich te piszczki...
Wtedy doznała objawienia.
– A jakby je tak nabić na patyk...? – wymamrotała, obawiając się mimo wszystko, że pomysł wybrzmi zupełnie głupio.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Szlak poruszyła uchem na kontrpropozycję, ale nie oponowała. Albo przynajmniej nie zamierzała oponować gdyby Ryjąca postawiła na swoim. Ostatecznie jednak zmieniła zdanie, a czarno-ruda pozostała z lekkim zaskoczeniem i stertą gorszej jakości ryb. "Bo? Bo co?" Pomyślała, ale postawiła nie naciągać swojego szczęścia dzisiaj jeszcze bardziej i pytać o co jej chodziło. Prawdziwy rozwój charakteru ze strony Szlak, jeszcze niedawno usiadłaby wygodniej i z zadowoleniem zapytała a czemu?. Bo przecież miałoby sens że ona bierze na siebie te gorsze, to ona tu jest Wojownikiem, a w sumie Matką, a tak naprawdę pewnie gdzieś pomiędzy.
- Na patyk? - Uniosła głowę znad swojej własnej kupki ryb które właśnie miała chwycić w zęby. - Jak dzierzba?
Właściwie... genialne. Ponadziewać ryby w taki sam sposób a potem przenieść cały patyk.
- Dobra, spróbujemy! Potrzebujemy w takim razie dwa mocne patyki... - Podskoczyła energicznie, gotowa na nowe zadanie. A potem zaczęła się rozglądać za odpowiednimi kandydatami wzdłuż brzegu rzeki. [zt x2]
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
Mięta jak to Mięta. Uwielbia wszelaką aktywność. Dzisiaj nie było inaczej. Kocica postanowiła połowić rybki. Nieco jej w brzuchu burczało. Usiadła więc na skraju rzeki skryta tatarakiem. Wiedziała, że tą porą będzie ciężej woda zimna. Jednak o tej porze roku tylko rzeki nie zamarzały. Ponieważ miały nurt , który nie pozwalał wodzie na zamarznięcie.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
No cóż, normalnym było, że przy łowieniu trzeba wykazać się cierpliwością, i że nie zawsze wyłowi się akurat rybę. Niezbyt normalnym było z kolei nieproszone towarzystwo. Z tataraku wyłonił się niewielkich rozmiarów ssak o brązowo-białym umaszczeniu. Tchórz, bo tymże było to zwierzę, nie wyglądał jakby zdawał sobie sprawę z obecności kotki. Przykucnął przy wodzie, jakby sam miał zamiar łowić ryby.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
No cóż?! Miętka zawsze była tą odważną.. Lub młodzieńczo głupią. Jej uchi zadrżało gdy zobaczyła tchórza. Ten zdawał sie jej nie zauważać. Punkt tutaj dla niej. Powolutku bez gwałtownych ruchów przywarła do ziemi. Uszu położyła po sobie skupiona na osobniku. Powoli zaczęła pełznąć w jego stronę. Gdyby ten dalej jej nie zauważył gdy jest dostatecznie blisko wpycha łeb pod jego ciało z zamiarem przewalenia i zatopienia zębów w jego krtani/tchawicy. Atak z zaskoczenia.
Jeśli sie nie uda cóż. Wtedy będzie myśleć. W każdym razie na pewno stara sie uniknąć jego zębów i pazurów.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Strategia samotniczki zadziałała, udało jej się bezproblemowo zakraść do niczego niespodziewającego się tchórza. Niestety siła jej szczęk postanowiła ją zdradzić i zamiast rozerwać krtań, wyrwała zwierzęciu jedynie parę włosków z szyi, bo to szybko się wyrwało z piskiem zaskoczenia. Wpatrywało się teraz w kotkę dziwnie, jednak nie podejmowało żadnych ruchów. Jeszcze nie.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
No co powiedzieć? to było nieco zawstydzające. Kocica nie była specjalnie silna no nie? Ale żeby wyrwać tylko trochę włosów po udanym ataku? Jednak nie miała zamiaru się zniechęcać, co to to nie! Korzystając z tego, że najwyraźniej zwierzak był zaskoczony i w szoku. Nie czekała. Rzuciła się ponownie z zamiarem powalenia, ale tym razem starając wbić w niego pazury. Celując w miękkie partie brzucha. Ewentualnie też starała się zębami przytrzymać szyję tchórza.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Mięty -> nieudany
Atak Stacha -> udany -> 6HP
Stachu okazał się szybszy. Wygiął grzbiet do góry, skrzecząc przy tym ze zdenerwowaniem - chyba nie spodobało mu się jak go potraktowała i zamierzał się na niej zemścić. Doskoczył do niej i chwycił jedną z jej łap w szczęki. Miał jednak tego samego pecha co jego przeciwniczka, zdołał wyrwać jedynie kilka ciemnych włosków. W każdym bądź razie, atak Mięty się nie powiodł.
Czarny chacrocal z rozetowym pręgowaniem. Europejski styl pyska. Sierść krótka a oczy koloru zielonego odcieniem zbliżonym do rozjaśnionej mięty.
Koteczka jest młoda i ciekawska świata. Pomimo tego, że jest już dorosłym kotem to dalej wykazuje cechy charakteru kocięcia. Ciekawska i zdeterminowana. Zawsze stara się dokończyć swoje sprawy. Jest również ambitna chociaż tego po niej jeszcze nie widać. Prowadzi samotniczy tryb życia toteż nie przeszkadza jej bycie samym. Lubi polować i poznawać nowe rzeczy jednak.. Jeśli chodzi o inne koty, bywa zdystansowania. Nie daje się zbyt łatwo poznać i raczej stroni od nich. Naciskana, potrafi okazać agresję. Zdecydowanie nie lubi być dotykana bez pozwolenia. Tę cechę wykazywała jako kociak. Nawet względem matki. Za co zawsze się jej obrywało jednak nigdy to tej kwestii nie zmieniło. Mięta jest pewną siebie i zdecydowaną w swoich działaniach kocicą.
Nie
W tym momencie Stachu jedynie bardziej zdenerwował naszą Miętkę. Kocica fuknęła niezadowolona. Jak on śmiał tykać jej sierść?! Tum razem Mięta wahała sie jeszcze mniej. W gniewie rzucając na Stacha z pazurami. Które były ostre i zadbane. Nie wahała sie ich w tym momencie użyć celując w oczy/pysk przeciwnika.
Dzięcioł jest przeciętnej wielkości kociakiem o szczupłej sylwetce. Może teraz tego nie widać z powodu kocięcego tłuszczyku, ale w przyszłości kocur będzie mógł poszczycić się dobrze zbudowanym ciałem o widocznych dobrze zarysowanych mięśniach Całe ciało młodzika pokryte jest krótką, gładką śnieżnobiałą sierścią nie odznaczająca się żadnymi szczególnymi znaczeniami. Jak jesteśmy już przy ciele należy wspomnieć że jest ono utrzymywane przez długie, mocne, choć jeszcze nieco pulchne łapki. Dzięcioł posiada niebieskie oczka, które z wiekiem zabarwią się na kolor jasno zielony. Nie wiele wyżej nad oczami znajdują się średniej wielkości trójkątne uszka. Pysk kocura jest niemalże okrągły, można powiedzieć że praktycznie zawsze, choć mimowolnie wyraża on obojętność.
Charakter kocura można porównać z tym jego matki. Jest spokojny i jak na swój wiek dość cierpliwy lecz w przeciwieństwie do Jałowcowej Jagody nie stroni od towarzystwa. Chętnie zamieni słówko lub dwa z innym klanowiczem. Jeżeli już mowa o rozmowach trzeba przyznać że kocurek jest lepszym słuchaczem niż rozmówcą, ale gdy już ma zamiar się odezwać stara się być przy tym uprzejmy i odnosić się z szacunkiem do rozmówcy. Przez specyficzny sposób wychowania swoich rodziców uważa że Klan Cienia jest najważniejszy i najwspanialszy, ponadto ceni sobie zasady i dyscyplinę. Lecz mimo tych wszystkich poglądów i słów rodziców na temat brudnokrwistych nie wywyższa się ponad nich, ani nie czuje się lepszy, wręcz przeciwnie stara się traktować je niemal na równi z pełnokrwistymi członkami Klanu, jednak nie oznacza to że nie jest wobec nich czujny, bo jest i to bardzo, jeden fałszywy ruch i uprzejmość syna Zroszonego Pąku może przemienić się w zniewagę.
Atak Mięty -> krytyczny -> 2HP
Atak Stacha -> krytyczny -> 5HP
Poraz kolejny drapieżnik okazał się szybszy. Znów zaatakował łapę samotniczki, tym razem zostawiając na niej niewielką ryske, z której raczej nie poleje się krew. Mięta za to... Trafiła w głowę, ale nie tak celnie jakby tego chciała, wyrywając Stachowi jedynie troszkę włosków, co by nie miał zbyt bujnej czupryny.