Logo Artemidy
Leśne Skałki
#46
Tak to już jest, jak spotka się Pajęczynę! Nie spodziewa się niczego wielkiego, nie znając go, ale jak już się go pozna, oczywista jest jego potęga i niezwykła umiejętność irytowania innych! Oczywiście wszystko to robił zupełnie świadomie. Gdyby chciał, dogadałby się pewnie z większością kotów. Ale nie jest nudny i nie lubi iść na łatwiznę. Tak jest po prostu zbudowany, ten książę!
Widział, jak nie do końca chciała uwierzyć w fakt, że walczył z psem. Odpowiedział jej uniesioną łapą - tą na której miał wyraźne ślady po zębach psa, oraz szerokim, pełnym satysfakcji uśmiechem. I jakże czarującym!
- To nic wielkiego, tak naprawdę. - pochwalił się. - Bardziej irytował mnie smród tego psiska który został mi po tym na futrze, niż to ugryzienie. Szybko wróciłem do pełni sił! Zresztą, po wszystkim pomogła mi... - uciął, kiedy chcąc dalej się chwalić przypadkiem prawie wspomniał o swojej matce. Była dobrym medykiem, to prawda. Ale jakoś tak, po tym wszystkim, Pająk nie przepadał za rozmawianiu o niej. Czy to takie dziwne?
Skrzywił się i nie kontynuował tematu.
Słuchał dalszych słów nowo poznanej kotki, tego jak próbuje go pouczyć i lekko, ledwo widocznie przewrócił oczami. Za kogo ona się uważa? Na jej szczęście naprawdę nie chciało mu się o to teraz kłócić. Milczał chwilę, poruszając co chwila prawym uchem, bo coś go za nim zaswędziało.
- Cóż, to dosyć długa historia... ale Klan rządzony przez hipokrytów i zdrajców nie zapowiada się dobrze, nie uważasz? Jakoś tak się złożyło, że koty które podporządkowały się Gwieździe były traktowane dobrze i nie miały żadnych problemów. A wszyscy, którzy okazywali sprzeciw? Znikali z Klanu i z mojego życia, jeden za jednym- a ja? Ja zostałem sam, większość Klanu uważała mnie za wroga. Tylko dlatego, że mówiłem wprost o tym, co mi się we władzach Klanu nie podoba. Nie mogłem zostać wojownikiem, nie mogłem! Bo byłem zły, niebezpieczny, sprawiałem problemy... Nikt mnie nie słuchał, nie tak naprawdę, a wszystkie rozmowy odbywały się na pokaz. - mówił, ze słyszalną goryczą w głosie. Wyraźnie udawał jednak, że go to wcale nie rusza. - Dodatkowo, wiesz co? Nasza medyczka miała chyba mrówki we łbie. Nie dość, że miała kociaki z medykiem z innego Klanu- z Rzeki ze wszystkich Klanów! To do tego jeszcze miała jakieś dziwne układy z przywódczynią i zdradziła swoje młode. Gdy najbardziej tego potrzebowały- ona... - urwał w końcu, sprytnie nie zdradzając więcej szczegółów. Gdyby tak Zmierzch przyjrzała się Pajęczynie dokładnie, mogłaby zauważyć jak przez chwilę jego oczy zrobiły się wilgotne, zalśniły mocniej w słońcu. Obrócił lekko łeb i nie kontynuował i tego tematu, wzdychając jedynie cicho.
Słuchał pełnej emocji odpowiedzi Zmierzch i aż wybałuszył oczy ze zdumienia. Chwila, ona nie żartowała? Po chwili, gdy już skończyła, biały kocur jedynie parsknął śmiechem.
- Empatii? No nie wiem, ja po prostu myślę logicznie i, uwaga, myślę o dobrze całego stada! Wyobrażasz to sobie? Starszyzna to jedynie darmozjady! Owszem, pracowali dla Klanu całe swoje życie i w ogóle, ale teraz już nie mogą tego robić! Jedynie leżą i żrą upolowane przez resztę zapasy, jaki z nich pożytek? Gdybym ja był tak bezużyteczny, to sam bym się wygnał ze stada! - zaśmiał się raz jeszcze, pełną piersią, tak jakby właśnie opowiedział najśmieszniejszy żart swojego życia.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Oczywiście, że musiał wyłapać jej zmieszanie i oczywiście jak na księcia przystało, musiał się pochwalić, wyjaśnić dokładnie co i jak. A zmierzch słuchała, tak wpół słuchała, bo z każdym jego słowem przechwałek coraz bardziej odlatywała myślami gdzie indziej. Aż nie urwał. Pomógł mu ktoś? A to ciekawe. Nie dopytywała się jednak, po prostu na te całą drobną historyjkę odpowiedziała krótkim parsknięciem, dalej udając, że nie robi to na niej wrażenia.
Następna była poruszająca historia i hm… Gdyby usłyszała ją z pyska kogoś, kogo zna, lub kogoś milszego i bardziej wiarygodnego to by pomyślała, że te klany to jakiś nieśmieszny żart. A tak to jedynie przekrzywiła łeb zdezorientowana, próbując wyznaczyć jakąś granicę, gdzie kończyła się obiektywna historia, a zaczynało koloryzowanie Pająka. Bo brzmiało to zbyt mocno, jakby robił z siebie ofiarę. Chociaż musiała przyznać, że jedna rzecz wywołała u niej lekki niepokój… Wspomnienie o tym, że był niebezpieczny. Dotąd nie połączyła kropek, ale co jeśli rzeczywiście długowłosy mógłby być dla niej poważnym zagrożeniem i cudem uniknęła walki? Wcześniej sobie z tego żartowała, ale jeśli został wywalony z klanu przez jakieś poważne przewinienie i nie widział w tym nic złego… no mogłoby być niefajnie.
Chociaż również na wspomnienie o kociakach z rzeki zachciało jej się śmiać. Czemu ta rybia krew jest taka problematyczna? - Nie brzmi to fajnie. Tak jak mówiłam, mądrze, że stamtąd polazłeś. Wyszło i dla ciebie dobrze i dla nich. Ty pozbyłeś się swoich problemów, a oni ciężaru i dzięki temu mogą utrzymywać to kółko wzajemnej adoracji. Tylko... czemu nie dokończyłeś? Co ona zrobiła? - zapytała, specjalnie naciskając na kocura. Oczywiście wyłapała, jak ta wypowiedź wzbudziła w księciu jakieś emocje, na tyle silne, że aż musiał przerwać i dać sobie chwilę przerwy na westchnięcie. Coś w jego opowieściach się nie kleiło, coś, o czym wyraźnie nie chciał mówić… A ona będzie naciskała, aż się nie dowie.

Zmarszczyła brwi, a jej irytacja przeistoczyła się wręcz w obrzydzenie. Śmiał się, ze śmierci i jakże szanowanej starszyzny. Co za idiota. - Pamiętaj, że stado to również starszyzna. Nie są to jakieś losowe koty, tylko członkowie, którzy mają rodzinę, bliskich, wiele wiele kotów, które nie chciałyby ich śmierci. To, że TY zostałeś potraktowany jak śmieć nie znaczy, że masz się wyżywać na innych i decydować za nich czy zasługują by żyć, czy nie! - wrzasnęła, wstając z miejsca, a jej ogon latał wściekle na boki. Nie widziała zupełnie nic śmiesznego w tej ich rozmowie, a ten patafian miał ubaw życia normalnie, ugh!
‧₊˚❀༉‧₊˚.
well, you're only bothered 'cause you're staringx
xxxxxxxxxxand you'll never talk me into caring
xxxxxxx'cause it's my own, and I'll keep owning it
xxx
I'ma do just what I want on the regularxxxxxxxxxx
and it's really not my fault if you're scared of axx
sweet, little, unforgettable thing
♡
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
19
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Miał do czynienia z prawdziwie irytującą jednostką, ale to on był tutaj mistrzem irytowania! Nie mógł dać się pokonać przez jakąś głupią, pewnie sporo młodszą od siebie kotkę! Sam starał się wyglądać na nieprzejętego, jakby nic w całej tej wymianie zdań go nie ruszyło.
Klany jako nieśmieszny żart? Cóż, nie to Pajęczyna miał na myśli... nie do końca, w każdym razie. Miał na myśli to, że konkretnie Wicher jest jakąś porażką, która nie powinna się Klanem w ogóle nazywać. Ale cóż, nie mogli zrozumieć się w stu procentach tak, jak tego chciał - w końcu jak widać miał do czynienia z istotką, która wolała wierzyć we własne przekonania, nieważne jak błędne by były. Pajęczyna, zbyt skupiony na własnej opowieści i swoich uczuciach, właściwie nawet nie zauważył żadnych oznak niepokoju u Zmierzch. Po prostu nie zwracał na to uwagi w tamtej chwili, dlatego też pozostał nieświadomy jej wewnętrznej reakcji na swoje słowa... i możliwość tego, że jest niebezpieczny. Bo jest - nie żartował.
- Ciężaru... ja im tam tylko pomagałem, a oni- no, może faktycznie uznawali mnie za ciężar. Nikt nie potrafił mnie docenić. - kontynuował to użalanie się, podsumowując je cichym, pełnym oburzenia prychnięciem. Zaś na pytanie rozmówczyni zmarszczył nos i spojrzał na nią, wyraźnie niezadowolony. Po co ciągnęła temat? - Zdrada objawia się na wiele sposobów, ale nie sądzę, żebyś to zrozumiała. Nie przeżyłaś na pewno nic takiego... Wyobraź sobie, jakie to uczucie, gdy własna matka mówi, że przy pierwszej lepszej okazji zatruje cię na śmierć. Widzisz? Nie rozumiesz, na pewno. - odpowiedział gorzko, na moment zapominając o tym, że miał nie wyjawiać zbyt wiele.
Oburzyła się niesamowicie, wściekła wręcz! A Pajęczynka pozostał tam w miejscu, nieporuszony, wpatrzony w nią ze swoim złośliwym uśmieszkiem. Udało mu się wyciągnąć z niej tak wielkie emocje... Dziwnie satysfakcjonujące.
- A co podziało się z tą ułożoną, spokojną Zmierzch? - zadrwił sobie, po czym faktycznie skupił na samych jej słowach. - Tak jak mówiłem... co to za życie? No i co to za członek stada, który nic nie robi w samym stadzie? I co, wszyscy okazują im litość z sympatii? Szkodzą tym samym swojemu własnemu dobrobytowi. Żałosne. - skrzywił się, nagle opuszczając jakiekolwiek zadowolenie które dotąd malowało się na jego pysku. Wstał ze swojego miejsca, wyciągnął się, rozprostował łapy. - A ty... skąd niby masz prawo by o tym decydować? Ty, niewinna kruszynka spoza Klanów... nic nie wiesz o moim życiu, i o mnie. Dlaczego więc mówisz mi takie rzeczy? Ja nie mogę decydować? Co ty na to, żebym teraz zdecydował za ciebie? - wysunął pazury, bardziej na pokaz i dla samego nastraszenia kotki... ale ona nie musiała o tym w tej chwili wiedzieć.
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Natomiast ona miała do czynienia z istotą, która w ogóle nie rozumiała swoich błędów i zrzucała wszystko na innych. W końcu jak na razie nie usłyszała żadnych przeprosin, skruchy czy czegokolwiek co by wskazywało, że chociaż po części wygnanie z klanu było jego winą. Jedyne czego się dowiedziała, to och, jak ten klan był zły okrutny i w ogóle najgorszy, a długowłosy jako najmądrzejszy z tamtych kotów się sam usunął. Królewicz i królewna, cudownie się dobrali.
- Ta, sory, ale moja matka zdechła niedługo po tym, jak się urodziłam. O ile w ogóle mogę nazwać ją matką, nie byłam w końcu z nią spokrewniona. Więc tak, nigdy nie ogarnę jakie to uczucie - wywróciła oczami, dzieląc się kawałkiem swoich tragedii, tak by Pająk nie myślał, że on tylko tutaj jest targany przez świat.
Zrobiło się niebezpiecznie, a jej serce wręcz na chwilkę przestało bić, gdy tylko dostrzegła jego wysunięte pazury. Była niemalże pewna, że to na pokaz, jednak… Coś w jej głowie mówiło, żeby być czujnym. Czy jednak się posłucha tego głosiku? Otóż nie kochani. - NIKT nie ma prawa decydować - rzuciła na początek ostro. - Ty, jakiś wojownik, przywódca, radny, czy ktokolwiek. Nikt nie ma prawa decydować za innych czy powinni zdechnąć, czy nie. JEDYNYM wyjątkiem jest obrona. Własna czy innych - impulsywnie zrobiła krok naprzód, zniżając pysk na tyle, by naruszyć jego przestrzeń osobistą. - Wiem o tobie niewiele, jednak jestem jednego pewna. Jesteś totalnym samolubem, uważającym siebie za kogoś lepszego niż wszyscy dookoła. Żyj tak dalej, a nie spotkasz nikogo kto ci zaufa i komu ty możesz zaufać. Jak chcesz to atakuj, ale ostrzegałam. Obóz jest blisko. A nawet gdybym przegrała, to znajdą cię po zapachu - wysyczała, a następnie cofnęła się do swojego miejsca. Dopiero teraz zorientowała się jak serce jej strasznie wali. Nie wiedziała co robi, nie była do końca świadoma, na jakie niebezpieczeństwo się pcha, ale cóż. Nie cofnie się z tego co powiedziała, bo to wszystko same fakty.
Jeśli Pająk postanowił jednak nie zaatakować, czy w jakikolwiek sposób ją zatrzymać to… - Nie chce mi się z tobą gadać - rzuciła na sam koniec, a następnie bez żadnego pożegnania zaskoczyła, że skał i skierowała się gdzieś w głąb terenów. Nie ma mowy, że będzie gadała z nim dalej po tym jak zrobiło się tak… niebezpiecznie. Jasne była wkurzona jak nigdy, ale wolała jeszcze nie zbierać sobie blizn.

// zt???
‧₊˚❀༉‧₊˚.
well, you're only bothered 'cause you're staringx
xxxxxxxxxxand you'll never talk me into caring
xxxxxxx'cause it's my own, and I'll keep owning it
xxx
I'ma do just what I want on the regularxxxxxxxxxx
and it's really not my fault if you're scared of axx
sweet, little, unforgettable thing
♡
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
19
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Za co miałby przepraszać? Okazywać skruchę? Nie zasłużył na traktowanie, którego doświadczył w Klanie Wichru. Przerabiał to wiele razy. Poszkodowany kot nie musi czuć się winny z powodu tego, co go spotkało... a nawet nie powinien. Pajęczyna miał swoją dumę. Duma nie pozwalała mu na robienie z siebie jakiejś płaczącej ofiary! Był silny i mówił wprost o tym, co mu się nie podobało. Czyli było dokładnie tak, jak być powinno.
- Oh, wielka szkoda... a mimo to, nie brzmisz jakbyś rozpaczała z tego powodu? - rzucił lekceważąco, tak żeby dać Zmierzch znać jak mało obchodzą go jej problemy. Biedna, biedna młoda koteczka, bez mamusi... Nie dziwne, że taka hop do przodu, skoro nie miał jej kto porządnie wychować! Pająk prychnął pod nosem na tą myśl, ale nie zdążył podzielić się nią zanim rozmowa przeszła na nieco inny tor.
- A co ty właśnie robisz? Decydujesz. Rządzisz się. Uważasz, że kot nie ma prawa walczyć z innymi... bo co? Co takiego się nagle wydarzyło, że koty miałyby porzucić coś tak ważnego, jak używanie swoich pazurów i kłów? Klany, jak i zapewne inne stada, walczą ze sobą od zawsze. Ja doskonale wiem dlaczego mówisz to, co mówisz! Boisz się. - wyszczerzył zęby w brzydkim, nieprzyjemnym uśmiechu. - Jesteś zwykłym tchórzem! Czego ja się spodziewałem po kocie, który nigdy nawet nie należał do Klanu? Jesteś żałosna. - niechcący, czy tam chcący nawet splunął mówiąc to. - Doskonale się składa, bo mi też znudziła się rozmowa. Nie zamierzam marnować na ciebie więcej czasu... ani swoich pazurów. Nie chce mi się słuchać, jak piszczysz i błagasz o litość. Nie tym razem. - spojrzał na nią spode łba, po czym widząc jak się oddala, sam obrócił się tyłem i poszedł w przeciwnym kierunku.
Było ciekawie... do czasu.

//zt, dziękuję bardzo za sesję!
LVL 5 225 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
To co się wydarzyło nie mieściło jej się w umyśle, a głupia nie była. Za to jej ludzie z pewnością, najpierw sobie sprawdzili kundla do domu, a następnie się jej pozbyli. Jak... jak psa, to oczywiste, że powinni pozbyć się jego.
Czemu tak zrobili? Przecież była piękna, inteligentna i niepowtarzalna. Ten kundel... to wszystko przez niego! Żałowała, że nie dała mu mocniej popalić. Skoro i tak straciła dom, to mogła pokazać temu pchlarzowi, kto jest lepszy. A oczywistym było, że ona była NAJLEPSZA.
Noc spędziła na pierwszym lepszym drzewie, jakie znalazła.

Następnego ranka postanowiła poszukać sobie jakiejś porządnej kryjówki. Powinna też coś upolować, od razu z głodu nie padnie, ale musi dbać o formę. W pobliżu zauważyła jakiś lasek i w jego stronę skierowała swoje kroki.
[Obrazek: B4PW7hk.png]
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
W życiu Ślimak ostatnio nie działo się zbyt wiele. Codzienność stała się rutyną, przerywaną zaledwie na krótkie momenty, gdy spotykała coś lub kogoś, kto umilał jej nieco czasu. Poza tym każdy dzień wyglądał tak samo... Ale w pewnym sensie to lubiła. Taka egzystencja dawała jej stabilizację, a jednocześnie stan ten był wyłącznie pozorny. Jest przecież samotniczką, żyje wyłącznie na własną rękę. Poluje codziennie, ale nigdy nie ma gwarancji, że nie pójdzie spać głodna. Paradoks. Ale nie czuła się zestresowana. Pierwsze nerwy zapewne poczuje dopiero, gdy na ziemię spadnie pierwszy płatek śniegu. Ale przeżyła już kilka Pór Nagich Drzew... Dlaczego więc miałaby sobie nie poradzić przy kolejnej?
To nie był problem teraźniejszej jej. Teraźniejsza ona wracała właśnie z polowania. W pysku trzymała dużego, ale chudego zająca. Złapała go bez żadnego problemu i choć nie był zbyt pokaźną zdobyczą, pomyślała, że jak na razie wystarczy. A co potem? Wyjdzie w praniu. Jeśli będzie chciała to zapoluje ponownie. Wolna wola.
Początkowo nie zwróciła większej uwagi na mijanego z naprzeciwka kota. Prawdopodobnie niekoniecznie miała ochotę na rozmowy przed śniadaniem. Jej nastawienie zmieniło się jednak, gdy zorientowała się, że coś tu śmierdzi. Dosłownie i w przenośni. Zatrzymała się wtedy i wlepiła spojrzenie w kolorowe dziecię.
- Wszystko w porządku? Nie pachniesz jakbyś była stąd. - Sporo słów cisnęło jej się teraz na język, jednak nie chciała od razu zalewać młodej falą pytań. To mogłoby ją speszyć. Poza tym, zależało jej, by najpierw wybadać z jakiego typu personą ma do czynienia. Bo nie z każdą chciałoby jej się teraz rozmawiać... Nawet, jeśli jest to wypierdek ledwo odrośnięty od ziemi.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Początkowo nie zwróciła uwagi na inną kotkę w pobliżu. Dalej była w szoku, a jej zmysły nie były w tak dobrym stanie, jak te kotów wolno żyjących, ale za wszelką cenę nie chciała tego przyznać. Nie mogła dać się wytracić z równowagi przez coś tak błahego jak, jak wyrzucenie z domu... Na pewno nie była to zbyt komfortowa sytuacja, ale aby od razu panikować? Koty głupsze od niej sobie radziły w dziczy, więc czemu ona miałaby sobie nie dać rady. Phi, głupie emocje zagłuszające logiczne myślenie.
Gdy nieznajoma się do niej zbliżyła i zaczęła mówić, trochę się zaskoczyła. Była dość mocno zamyślona, a ona ją z tego wyrwała. Jednak nie dała tego po sobie poznać.
Nie była przekonana do przyznawania się co do swojej sytuacji, ale potrzebowała pomocy. Nikt jej nie przystosował do życia w takich warunkach. — Och miło, że zwróciłaś uwagę na moją osobę. — Uniosła głowę i przybrała dumną postawę, nie była przecież byle kim. — Cóż, masz rację nie jestem stąd. Aktualnie szukam jakiegoś schronienia, zbliża się zima i wolę nie zamarznąć. Nie musisz jednak się martwić, z pewnością sobie poradzę. — Chociaż jakaś wskazówka byłaby mile widziana. Wspomnienie o jej zapachu, zapaliło w jej głowie lampkę. Co jeśli przez swój zapach będzie bardziej narażona na niebezpieczeństwo? Chyba powinna go jakoś zamaskować. Może powinna też zacząć podawać się za kocura? Brzmiało to jak bezpieczniejsza opcja na przetrwanie. — Uważasz, że powinnam zamaskować swój zapach jakimiś kwiatami? — Wolała się upewnić jakie panują tutaj standardy. Istniała też przecież opcja, że dla zagubionego pupila, będą milsi niż dla potencjalnej dziko żyjącej konkurencji. O kwiaty było też coraz ciężej, ale z pewnością znalazłaby jakieś inne wonne rośliny.
[Obrazek: B4PW7hk.png]
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Wdzięczność szylkretki początkowo została przez Ślimaczek odebrana miło... Ale czas prędko prysł. Dumna postawa młodej sprawiła bowiem, że lewa brew samotniczki delikatnie się uniosła. Ale mimo to, kocica nie zamierzała tak szybko wyrabiać sobie pierwszego zdania o nieznajomej. Zrobi to dopiero po dłuższej chwili rozmowy... O ile takowa będzie miała miejsce. Bo nikt nie powiedział, że podlotek będzie chciał kontynuować tą nagłą interakcję.
Dla ex-cienistej cała ta sytuacja wydawała się dość dziwna. Koteczka przyznała, że szuka schronienia na zimę, a jednocześnie zapewniła, że sobie poradzi. No! Zdecydowanie nie brzmiało to przekonująco. Ślimaczek nie wiedziała dlaczego, ale z jakiegoś powodu ciężko było jej uwierzyć w słowa nieznajomej. Może wpływ na to miał jej wiek, może zapach, a może reakcja sprzed chwili. Albo ogół. Oby się myliła.
- Ale gdzie Twoi rodzice? Z doświadczenia wiem, że nie powinnaś się włóczyć tu sama. - To nie tak, że zignorowała każde jej słowo... To znaczy, tak, zrobiła to, jednak zarejestrowała wszystko. Zamierzała nawiązać do tego później. W pierwszej kolejności jednak wolała uczepić się kwestii, która powinna być tą najważniejszą. Problem mógł się dzięki temu szybciutko rozwiązać... Albo wręcz przeciwnie, pokomplikować jeszcze bardziej. Ale jak na razie tworzenie czarnych scenariuszy było zbędne. Dlatego czekała. Na odpowiedź. Cierpliwie.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Nie zwróciła na zmianę wyrazu pyska nieznajomej, raczej była skupiona na wymyśleniu najlepszego planu na poradzenie sobie z sytuacją. Z resztą, samotniczka przed nią z pewnością do elity intelektualnej tego świata nie należała, więc średnio chciała jej poświęcać nadmiar uwagi. Jednak tym razem potrzebowała wiedzy ulicznej, a właściwie to leśnej. Szylkretka przed nią z pewnością taką posiadała, w przeciwieństwie do niej. Musiała więc kontynuować tą rozmowę.
Machnęła ogonem z niezadowoleniem. Poświęcała czas na rozmowę z kimś jej niewartym, a ten jeszcze ignorował jej pytania. I co to w ogóle za pomysł by pytać o rodziców? Nie była kociakiem, poza tym słabo ich pamiętała. Miała dobre życie, więc średnio ją obchodzili, gdy już została zabrana. Chociaż może powinna skupić na nich więcej uwagi? Istniało prawdopodobieństwo, że chociaż oni będą kotami godnymi rozmowy z nia.
— Rodzice? Z pewnością u ludzi, u których się urodziłam. Raczej jeszcze żyją. — Z tego co kojarzyła nie wydawali się ani starzy, ani chorzy, ale nigdy nic nie wiadomo.
[Obrazek: B4PW7hk.png]
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Ah, a więc to o to chodziło. Po pierwszych słowach szylketki Ślimaczek od razu zorientowała się, co jest na rzeczy. Dziwny zapach nieznajomej związany był z jej pieszczoszkowym pochodzeniem. Pytanie więc, czy oddaliła się od domu tak bardzo, że trafiła do lasu i się tutaj zgubiła... Czy raczej jej właściciele, chcąc się pozbyć problemu, wyrzucili ją w tych okolicach. To, niestety, miałoby zdecydowanie więcej sensu, bo przecież Grzmiąca Ścieżka znajduje się niedaleko. Natomiast pojawienie się tutaj przez przypadek... No, byłoby o wiele trudniejsze. Z resztą! Młoda sama przed chwila stwierdziła, że szuka schronienia na zimę. Gdyby się tylko zgubiła, zapewne próbowałaby za wszelką cenę wrócić do domu. Zagadka rozwiązana, mamy tu sierotkę!
- Sugerowałabym szukania pomocy u nich, jeśli zależy ci żeby trochę pożyć. Pieszczoszki na ogół w lesie sobie... Nie radzą. Ale nie czuj się urażona, spójrz na to... Realnie. - Podzieliła się swoją szczera opinią, ale dość ostrożnie. Krytyczne słowa mogły się spotkać z różnymi reakcjami, a Ślimaczek nie zależało na tym, by rozjuszyć kotkę. Wolałaby raczej jej... Nieco pomóc. Serducho nie pozwoliłoby jej zostawić tak młodego i niedoświadczonego kota na pastwę losu. Nie w miejscu, gdy niebezpieczeństwo czyha na każdym rogu. - Pytałaś o zapach, nie jest konieczne ukrycie go. Niedługo sam się zmieni, smród dwunożnych zwietrzeje. - I zmieni się w zapach bezwzględnej samotności. Ale czy to źle? Ślimaczek nie narzeka. W końcu ten stan łączy się również z niezależnością i wolnością... A przynajmniej ona tak sobie to tłumaczy. Prawdopodobnie dlatego, by czuć się troszeczkę lepiej. - Umiesz Ty w ogóle polować? Bez tego ani rusz!
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
— Cóż, jeśli wiedziałaby jak do nich dotrzeć, to z pewnością bym to rozważała. Niestety moje wspomnienia są mgliste. Do byłego domu wiem jak trafić, jednak wątpię, aby miało to jakikolwiek sens. — Z pewnością go nie miało. Nie chcieli jej, wyrzucili ją jak zepsutą zabawkę. Nawet jakby im się odwidziało i chcieli ją z powrotem, to nie zamierzała wracać. Ludzie zostali w jej oczach przekreśleni na zawsze. — Życie na ulicy, byłoby lepsze? — W teorii powinna lepiej znać zagrożenia wynikające z życia wśród ludzi, niż w dziczy, jednak nie była przekonana do życia w mieście. Las może wydawał się obcy i trochę przerażający, ale kto, jak kto, ona sobie poradzi. Powietrze tutaj wydawało się o wiele przyjemniejsze dla nosa, niż te, które czuła zza okna.
— Rozumiem — całe szczęście nie musiała szukać ziół, ani nic innego o mocnym zapachu.
— Z głodu nie umrę, dopóki nie przyjdą mrozy, wtedy może być różnie. — Nie było opcji, że przyzna się wprost, że czegoś nie potrafi. Nawet jeśli od tego zależało jej życie, a tak przecież było. Oby Ślimak poznała się na kotce i powiedziała jej co nieco. W końcu polowanie na zabawki nijak się miało do zdobywania pożywienia.
Skoro koty umiały się tego nauczyć same z siebie, to co stało jej na przeszkodzie, aby sama też tak zrobiła? Nie była głupia, więc powinna sobie z tym poradzić bez problemu. Chociaż jakieś małe wskazówki byłby mile widziane.
[Obrazek: B4PW7hk.png]
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Ah, więc tak się sprawa miała. Ślimaczek sprawnie połączyła kropki i doszła do wniosku, że kotka musi być jedną z tych, którzy w dzieciństwie zostali oddzieleni od rodziców i wywiezieni do nowych domów i właścicieli. Zawsze wydawało jej się to ekstremalnie smutne. Taka rozłąka na ogół jest... Ostateczna. Któregoś dnia, jeszcze jako dzieciak, widzisz swoją matkę ostatni raz, a to wszystko dzieje się tak nagle. Czy nie jest to w pewnym sensie... Traumatyczne? Chyba nie powinna o to teraz pytać.
- Subiektywnie, nie. Żyłam długi czas tu i tu, więc mam porównanie jak to wszystko wygląda. Według mnie masz tak samo przewalone, bez znaczenia czy mieszkasz w lesie czy na ulicy. Każde z tych miejsc ma swoje plusy i minusy, udogodnienia i trudności. - Ale o nich zdecydowanie nie chciało jej się opowiadać. Gdyby miała to wszystko ładnie opisać, pewnie prędzej zastałaby je noc. Szkoda na to czasu, szkoda się produkować. - Ale osobiście wolę las. Sercem zawsze będę tutaj, mega nostalgia. - Podsumowała w ten sposób, nie wchodząc jednak w szczegóły. Zdradzanie swojej historii również zajęłoby sporo czasu, zważywszy na jej zawiłość i długość. Nic ciekawego, w dodatku.
- Ah tak? A to czemu niby? Mrozy zmienią tylko to, że zwierzyny będzie o wiele mniej. Ale trudność polowania się nie zwiększy. Teraz piszczki łapie się w ten sam sposób. - Przechyliła lekko głowę w bok, przyglądając się kolorowej z zaciekawieniem. Może młoda wiedziała coś, co przez całe życie umykało Ślimaczek. Warto się dowiedzieć! Aczkolwiek samotniczka spodziewała się raczej, że kotka coś kręci i wprost nie chce przyznać, że może mieć lekkie kłopoty z poradzeniem sobie. Nic dziwnego. Z jakiegoś powodu wszyscy są na ogół dla siebie nieufni... A to takie dziwne! Czy świat nie byłby lepszy, gdyby każdy sobie pomagał?
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
— Czyli dużej różnicy nie ma, zależy to po prostu od preferencji konkretnego kota. — Powiedziała, bardziej do siebie, aby streścić to czego się dowiedziała. Czyli w sumie nic. — No cóż, to zobaczę dokąd mnie łapy poniosą. — Las chyba brzmiał lepiej, jedzenie miałaby świeże. Zminimalizowałaby w ten sposób ryzyko zatrucia i natknięcia się na ludzi. Jednak zanim dokona decyzji powinna udać się na osiedle i samodzielnie ocenić, które miejsce jest lepsze.
— To nie tak, że podczas mroźnych dni jest mniej zwierzyny, a im dłuższa jest zima tym są one chudsze? —Wydawało się to dość oczywiste. W końcu zimą było mniej pożywienia dla wszystkich, a cześć zwierząt zapadała w sen. — Będę więcej czasu spędzać na polowaniu i będę potrzebować więcej ciepła i energii, czyli więcej jedzenia. — Schowane pod śniegiem zwierzę pewnie też będzie trudniej wytropić, ale jak już wyjdzie z ukrycia, to będzie widoczne jak na talerzu. — A jeśli chodzi o trudność, być może masz rację, że się ona nie zwiększy, ale trudniej będzie cokolwiek znaleźć. Co się jednak przekłada na efektywność polowania.
[Obrazek: B4PW7hk.png]
*Haha, coming to see me was a smart move. Maybe you aren't as dumb as I had thought?
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
5
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Ślimaczek pokiwała głową, choć trzeba przyznać, że dość niepewnie. Chyba... Chyba wątpiła w prawdziwość słów, które przed chwilą wypowiedziała. To znaczy, czy życie w lesie, a na osiedlu nie ma większej różnicy? Cóż, subiektywnie, według niej, nie. Ale na pewno stoi za tym coś więcej. Bystrzejszy, mniej leniwy kot na pewno przeanalizowałby to głębiej i doszedł dzięki temu do innych wniosków... No ale cóż, ona taka nie jest. Nie zamierzała poświęcać ani chwili więcej na rozmyślanie na ten temat. Zapewne dlatego nic nie odpowiedziała. Puściła go w niepamięć i to samo pewnie zrobi z całą resztą omawianych na tym spotkaniu kwestii... Jak i z samym spotkaniem. Chyba, że wydarzy się coś, co nie pozwoli jej zapomnieć. Różnie bywa.
- Ano, dokładnie to ci przed chwilą powiedziałam. Miałam na myśli, że jeśli nie potrafisz polować, a na pewno nie umiesz, bo przecież dopiero co wywalili cię dwunożni, doszłam do tego łącząc kropki!! - Warto było o tym wspomnieć, ale zdaje się, że... Chyba zboczyła z tematu! - Eeeee, w każdym razie, bez umiejętności polowania zginiesz nawet w najcieplejsze lato, gdy zwierzyna jest tłusta i liczna. Nie musisz wcale czekać do zimy! - Rzuciła z dziwnym optymizmem, a jeszcze dziwniejsze było to, że dodała do tych słów uśmiech. Stało za tym rozbawienie, ale czy w tej sytuacji były jakiekolwiek powody do radości? - Wiesz, zwierzyna nie jest głupia i złapanie nawet takiej zwykłej, małej myszy wiąże się z wieloma zasadami, o których trzeba pamiętać, by nie ponieść porażki. Ganianie za piszczkami nigdy nie da ci sukcesu. Szybkością może i dorównasz, ale zwinnością już niekoniecznie. Mysz może czmychnąć do dziurki, wrona odlecieć, a zając sprzeda ci takiego kopa w nos, że ci się w głowie zakręci! - No to ją wzięło na pouczenia! Ale, szczerze mówiąc, źle by się czuła, gdyby o tym nie opowiedziała. Oczywistym jest, że kolorowa koteczka potrzebuje pomocy, więc czemu Ślimaczek miałaby jej nie udzielić? Zawsze podaje pomocą łapę, przecież dobro wraca. Poza tym, nie chciałaby mieć młodej na sumieniu... Bo, chcąc nie chcąc, była teraz po części odpowiedzialna za jej los.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości