Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Nie żeby Sekwoja jakoś szczególnie lubiła wysokości, czy takie widoki, ale często tu przesiadywała. Zdecydowanie bardziej lubiła swój kamień i jego cień. Chciała mieć jednak na oku Nowy Świt i okolice, a nie było lepszej opcji niż patrzenie na nich z góry. Dosłownie. Od dłuższego czasu jednak nic się nie działo. Obóz był bezpieczny, większość po prostu wykonywała swoje obowiązki. Poza obozem też nic, żaden lis, borsuk czy inne już wie co im nie zagrażało. W skrócę straszna nuda, chociaż wolała to niż kolejny dramat.
Dostrzegła wspinającą się w jej stronę Pokrzywę, zanim ta jeszcze w ogóle postawiła łapę na Sokolim Szczycie. Zawsze była czujna, nastawiona na zagrożenie. Była raczej przyzwyczajona że w każdej chwili wszystko może zacząć jej się walić pod łapami.
- Hej mamo, yaha, aż zbyt spokojnie - odpowiedziała, wracając wzrokiem do fragmentu trenów przed sobą. Nie pogardzi takim towarzystwem.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXZbyt spokojnie, hm. Pokrzywie wydawało się, że nigdy nie było zbyt spokojnie. Nieustannie zaprzątała sobie głowę najczarniejszymi scenariuszami i wymyślaniem sposobów, by im zapobiegać. Nawet fakt, że ostatnio nie wydarzyło się nic spektakularnego wzbudzał w niej niepokój, jakby tuz za rogiem czyhało coś większego. XXX- Na pewno nie jest tak źle, w końcu nowicjusze sami się nie upilnują - mruknęła, uśmiechając się półgębkiem i spoglądając z ukosa na Sekwoję. Chyba nikomu nie umknął fakt, że kocica traktowała nowe koty w ich stadzie z dużą rezerwą. Nie było to nic złego, choć nie warto wpadać w przesadę. Musieli jakoś pozyskiwać nowych członków, zamiast liczyć na to, że pojawi się kolejny miot. XXX- Jak oceniasz ich potencjał? - zapytała, skoro już zaczęła temat. Nie miała jeszcze okazji porozmawiać ani z Muzą, ani z Raniuszkiem. Miała także mieszane uczucia związane z obecnością kolejnego uciekiniera z Rzeki w Nowym Świcie.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Sekwoja była już przyzwyczajona że zawsze coś się dzieje, więc takie chwile spokoju były dla niej dziwne. Miała wrażenie że zaraz coś na pewno zacznie jej się walić pod dupą. Była tego pewna, a musiała być gotowa na wszystko, gdy ten podejrzany spokój się skończy. Ratować co tylko będzie mogła i oceniać straty. Tak jak zawsze, coś musiało się spieprzyć. Spokój, to tylko cisza przed burzą.
- Taa, ktoś musi dopilnować by nie zrobili czegoś głupiego - prychnęła i mówiąc ktoś miała na myśli siebie. Jeżeli chciała by coś było zrobione dobrze, to musiała to zrobić sama. Wolała nie dopuścić kogoś niebiezpieczne do Nowego Świtu. W końcu to jej rodzina. Wolała więc mieć oko na wszystkich nowych, by nie okazali się kolejnym Czarnowronem, Rojstem czy innym ścierwem.
- Muza nie jest taka najgorsza. Ma wszystkie cztery łapy sprawne, coś tam podobno wie o ziołach i nie ma jakiejś szemranej przeszłości. Może się nam na coś przydać. Chyba nie ma żadnych złych zamiarów, z naciskiem na chyba, bo wiesz jak to jest. Za to Raniuszek, to straszny patałach. Pierdoła z niego i beksa, ale może to tylko jakaś dziwna gra. Nie ufam mu, denerwuje mnie i jest z Klanu Rzeki. No, ale Tsunami obiecała że będzie pilnować tego wymoczka, więc nie sądzę by były z nim większe problemy - stwierdziła z ogromną ilością pogardy do rzecznego kocura. - A ty co o nich sądzisz.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXX- Nie miałam jeszcze okazji z nimi rozmawiać - przyznała. Czuła, że jest wiecznie zajęta sprawami wyższej wagi, przez co zaniedbywała kontakty z członkami Nowego Świtu. Nie mogła jednak dać sobie czasu na nadganianie znajomości, gdy jeszcze nie zdobyła całej niezbędnej im wiedzy, aby mogli się w pełni usamodzielnić i przestać polegać na Alojzym. XXX- Nie bądź dla niego zbyt ostra, Sekwojo - upomniała córkę łagodnie, słysząc w jej słowach i tonie głosu wrogość. Przez Klan Rzeki musieli szukać nowego schronu, całkowicie rozumiała niechęć kremowej, jednak... Nie mogli mierzyć wszystkich jedną miarą. Raniuszek był kotem młodym, pewnie nawet nie ma bladego pojęcia o Klanie Pożogi. - Koty, które czują się bezpiecznie, łatwiej się otwierają... Jeśli w jego decyzji były jakieś ukryte motywy, jest szansa, że przypadkiem się zdradzi. Pamiętaj, że przyjmujemy do Nowego Świtu nie tylko koty, które mogą się do czegoś przydać. Tworzymy dom dla tych chcących żyć w grupie, według naszych zasad - dodała. Gdyby mieli odrzucać każdego, kto nie spełniał warunków użyteczności, to z kim by zostali? Co z młodzikami, którzy ociągali się z ukończeniem lekcji, albo nawet do nich nie przystąpili? XXX- Powiedział dlaczego opuścił Klan Rzeki? - zainteresowała się. Może w ten sposób uda im się dojść do tego, czy był kotem wartym ich zaufania, czy może wysłali go na przeszpiegi. Zostawiła na razie temat byłej samotniczki. Była czystą kartą, zapragnęła żyć w grupie i jej to umożliwią, jeżeli okaże się być gotowa włożyć swój wkład w budowanie ich społeczności.
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
- Tak szczerze. Mam wrażenie że nic nie straciłaś - stwierdziła, myśląc głównie o nieprzestającym kłapać dziobem rybojadzie. Uch, miała dość jego paplaniny, już od początku. Gówno z niej zapamiętała, bo była zbyt oburzona że jakaś rybia gęba jest na tyle bezczelna, by przyjść na ich granice. Najchętniej już w tedy by go rozszarpała, gdyby nie Tsunami. To było jedynym co ją powstrzymywało.
- Nie jestem. Po prostu wole być ostrożna - powiedziała i prychnęła cicho nosem. Była oburzona takim pomyłem. Robiła to dla nich. Nie chciała by coś się stało Nowemu Świtowi, a na takich typów lepiej uważać. Nie przywiązywać się za bardzo, bo o ile nie narobi kłopotów, to na pewno szybko zwieje. Kolejna z uwag Pokrzywy też ją podburzyła. Phi, że miała być mniej czujna wobec niego? Po jej trupie. Chociaż matka wcale nie gadała głupot. Nie potrafiła, jednak traktować kogoś takiego jak on inaczej. Nie był wart pół myszy, a co dopiero zaufania. Brzydziła się nim i jego podobnymi. - Może masz racje. Ale nie zamierzam traktować go inaczej. Jak na niego patrzę to mam ochotę ugryźć go w ogon -
- Taaa. Obiecał coś Tsunami. Podobno ma u niej dług, czy coś. Tsuna nie jest głupia, ale wiesz jaka ona jest. Czasami za bardzo ufa szumowinom. Podobnie było przecież z Czarnowronem - stwierdziła. Nie lubiła psioczyć na siostrę, ale nie zamierzała kłamać. Poza tym Pokrzywa dobrze o tym wie.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXNic do stracenia. Pewnie miała rację. Minęło już dużo czasu, odkąd jakikolwiek kot ją pozytywnie zaskoczył. Jeden był gorszy od drugiego, aż chciało się rzygać na samą myśl. XXX- Nie ma w tym nic złego, Sekwojo. Nie mówię, że musisz się z nimi od razu zaprzyjaźniać, możesz - a nawet powinnaś - pozostać cały czas czujna, po prostu tego nie okazywać zbyt... dosadnie. Jeśli nie przy Raniuszku, to może przy kimś innym? - wyjaśniła, spoglądając na jasną mordkę kocicy. Zawsze była zdania, że dwóch sióstr to z Sekwoją było łatwiej... dojść do porozumienia. Teraz jednak nie była tego taka pewna, gdy kremowa odpychała na bok rady, jakie dostawała. I co tu z taką zrobić? Chyba już nic się nie dało. Zwyczajnie zbyt późno zauważyła z jaką wrogością córka jest nastawiona wobec potencjalnych nowych członków Nowego Świtu. Oczywiście sama Pokrzywa czuła, że prawdziwym zaufaniem mogła darzyć jedynie członków swojej rodziny, a obcy zawsze będą dla niej na dalszym planie, ale czasem trzeba było iść na kompromisy. Potrzebowali więcej kotów, żeby móc zapewnić im wszystkim bezpieczeństwo. Narzędzia do celu. XXX- Artem wydaje się w porządku. Przykłada się do swojej pracy - napomknęła, odwracając łeb ponownie w kierunku terenów. Choć niechętnie to przyznawała, point był porządnym kotem, albo bardzo dobrze takiego udawał. Nie wiedziała w jaki sposób ta dwójka została rodzicami Nasionka, ale nie była w stanie nie myśleć o tamtym dniu, gdy obie z Tundrą stały się matkami. Czy ich historia też ma szansę na podobne szczęśliwe zakończenie? Celowo wspomniała imię kocura, żeby się czegoś dowiedzieć w tej kwestii. Natomiast sprawy czarnego kocura nie skomentowała. Wolała udawać, że nigdy nie istniał. Że nigdy nie był częścią Nowego Świtu i że nigdy nawet nie spojrzał na Tundrę. Nie dał jej tego, czego ona nie mogła...
Księżyce: 105 Mistrz: Pokrzywa -> Tundra Płeć: kotka Zaimki: ono/jej Matka: Tundra i Pokrzywa Ojciec: nie potrzebny
Mała chuda, cienkie, patykowate nóżki. Długie, kremowe i wiecznie powykręcane na wszystkie strony futro dodaje jej rozmiarów. Pokryte ciemniejszymi klasycznymi pręgami, widocznymi w okolicach pyska, łap i ogona. Parę pomarańczowo-złotych ślepi, spory, różowy nos i poduszki wszystkich czterech łap w tym samym kolorze. Długie, białe, powykręcane wibrysy i grymas na pysku wygląda jakby była zawsze wkurzona.
Oschła, nieprzyjemna. Mówi krótkimi zdaniami. Nieufna, filtruje zasłyszane informacje. Tundra, Pokrzywa i cała jej rodzina były centrum jej istnienia, a ich strata boli niemiłosiernie, chociaż stara się tego nie okazywać. Zmęczona i podłamana stratą większości rodziny. Tylko wobec nich potrafi się ocieplić. Boi się wody. Bardzo pewna siebie. Zerowa cierpliwość i łatwo ją zdenerwować. Nie boi się powiedzieć swojego zdania i jest gotowa go bronić. Chce stać się silniejsza.
Nietoperze Niebo and else
Może Pokrzywa miała trochę racji. Znaczy nie miała zamiaru być od teraz słodko pierdząca. Nie umiała ukrywać swojej niechęci, zwłaszcza wobec kogoś takiego jak Raniuszek. Rzeczna rybia gęba. Nie miała ochoty nawet na niego patrzeć. Nie chciała jednak zmieniać swojego zachowania. Podobało jej się to jaki postrach budziła wśród takich maminsynków jak Raniuszek. Nie zamierzała się zmieniać, lubiła być szczera i niesympatyczna. Koty wiedziały że lepiej z nią nie zadzierać i z kim mają do czynienia. To była część niej, której nie zamierzała się pozbywać. Nie będzie nikogo oszukiwać. Nawet jeżeli Pokrzywa wiedziała o czym mówi.
- Euh, taka już po prostu jestem. Wiesz. Nie będę ci kłamać. Nie zamierzam się zmienić. Ale mogę ugryźć się w język. Czasami - no tyle mogła zrobić. Nie czułaby się dobrze udając kogoś innego. To po prostu nie ona.
- Do bycia ojcem też. Nie powiem że nie. Ale idiota z niego - nie mogła powiedzieć by jakoś specjalnie za nim przepadała. Irytował tym swoim uh. idiotyzmem. Wypluwał słowa z swojej gęby bez większego pomyślunku. Z drugiej strony nie powiedziałaby też by go bardzo nie lubiła. Tolerowała jego obecność przy ich synu. Jak już został tym tatuśkiem, to niech nawet nie myśli by ich zostawiać. Osobiście by go zagryzła, gdyby zranił uczucia jej dzieciaka. Nawet nie robiła sobie nadziei że ona i Artem skończą jak jej mame. Nie żeby tego chciała. Fujka. Nie z nim. Najcieplejsze uczucia jakie do niego czuła to chłodna akceptacja. Jeżeli to jest początek jakiejś mdłej romantycznej błazenady to ona się wypisuje. Adios.
Don't carewhat yousay Don't carehow youfeel Get outof myway 'Cause I gotaheart ofsteel
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem przyszedł odpocząć sobie niedaleko Sokolego Szczytu. Czasami życie w grupie dalej go przytłaczało. Zwłaszcza teraz kiedy działy się takie rzeczy jakie się działy. Ciemnobrązowy point westchnął i usiadł sobie gdzieś spokojnie w cieniu, żeby trochę odpocząć od zgiełku obozu. Może się wybierze na jakieś zioła czy polowanie, żeby się przejść i przy okazji zrobić coś produktywnego, ale to może potem.
//Aura
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Aura lubił przebywać przy Sokolim Szczycie. Dlatego też często tu był. I tym razem, jak się okazało, nie tylko on pomyślał o tym miejscu. Wspinając się na górę, Aura powoli zaczął widzieć coraz więcej sylwetki Artema.
Kota, z którym w sumie Aura mało rozmawiała. Byli oboje że Ścieżki Salamandry, a mimo to nie znali się zbyt dobrze. A skoro już oboje tu są, to czemu by nie? W końcu Aura obiecała sobie, że zacznie się bardziej socjalizować z resztą stada. Co oczywiście nie naprawi głębokiej dziury w sercu po utracie tyłu kotów i fałszowaniu tego, jak na prawdę się czuje (nawet przed sobą).
— Artem. Dobry wieczór. — bo w sumie... Słońce zaczęło się zniżać ku linii horyzontu, widocznie dzień zbliżał się ku końcowi. Widocznie Aura trochę przespali. — Czy mogę. Się dosiąść? — pyta, mierząc piwnymi oczami starszego kota o płci jeszcze w sumie niepewnej Aurze. Nie lubi zakładać, mimo, że w sumie dowiedzieli się od mamy tyle księżyców temu, co "zwykle" jest oznaką czego. Dopyta się dzisiaj, jeśli tylko nawinie się temat.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Nie spodziewał się że tak szybko natknie się na towarzystwo. Może faktycznie jeśli chciał być sam to powinien albo wyjść z obozu, albo zaszyć się w swojej miejscówce, Ukrytym Tunelu wersji drugiej. Teraz jednak było już na to zbyt późno. Został zauważony przez Aurę i nawet jeśli nie miał jakiejś wielkiej ochoty na towarzystwo to nie chciał ich odganiać.
-Dobry wieczór -odparł- pewnie -skinął głową, żeby podkreślić jeszcze swoje słowa- Coś cię trapi czy po prostu szukasz towarzystwa? -zapytał, żeby jakoś zacząć rozmowę. Jak już mieli razem siedzieć to lepiej żeby nie było to w niezręcznej ciszy.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Artem nie wyglądali, jakby chcieli towarzystwa, ale też z drugiej strony... Nie wyglądali też, jakby go nie chcieli. Czyli teren neutralny, czyli można było podejść. To nie musi być jakaś męcząca rozmowa, zawsze mogą poleżeć i pogadać o głupotach, nawiązać jakiś wspólny język. Tak na spokojnie.
Skoro pozwolenie zostało wydane, to Aura usiadł obok. Patrząc w stronę zachodzącego słońca. Ładnie tu było.
— Towarzystwa. Myślę. Nie znam ciebie zbyt. Dobrze. Możemy się poznać. Co Ty na to. — proponuje, na bok odsuwając myśl o czymś co by ich trapiło. Zdecydowanie są takie rzeczy, ale Aura bardzo stara się je blokować. Może... Kiedyś będzie o tym myśleć. Teraz ignoruje fakt, jak bardzo samotna jest. Jest Alaska, ale z Alaską nie rozmawia. Z Omenem dawno nie mówili. Jest Pokrzywa, która chyba jest najbliższym Aurze kotem. Reszta stada też jest, oczywiście, ale... To nie to samo. Nie zna zbyt dobrze tych kotów, oprócz ich imion, wyglądów i krótkiego opisu charakteru. A Aura chce wiedzieć co lubią, czego nie, chce znać te koty. Nie chce, by były tylko tłem sceny w której odgrywa się Aurowe życie.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else