Logo Artemidy
Głaz
#1
Ten konkretny głaz leży niedaleko Jarzębinowej Nory. Nie za wiele się różni od innych głazów, jest zwyczajnie szary i lekko zaokrąglony. Sekwoja jednak, mimo jego zwyczajności, bardzo lubi na nim przesiadywać bo nie jest ani za duży, ani za mały, zupełnie jak ona! Oczywiście jednak nie jest większy od niej, bo w innym wypadku na pewno by go zignorowała i traktowała jak każdy inny nudny kamulec. Siedząc na nim może w końcu patrzeć na innych z góry.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Dobrze było móc znów wstać i przemieszczać się po obozie. Dobrze było nie czuć bólu przy oddychaniu i nie obawiać się codziennie o swoje życie. Nasionko dziękował losowi w duchu za taką możliwość. Gdyby wierzył w jakichkolwiek bogów prawdopodobnie do nich właśnie kierowałby w tej chwili takie podziękowanie. Jako, że nie wierzył, dziękował po prostu losowi, jakiejś dziwacznej mocy która decydowała o tym, czy uda mu się wyzdrowieć, czy podzieli los wielu młodych kotów przed nim i nie wyjdzie już z lecznicy. Poczuł się dobrze i zdecydował, że to świetny moment na rozpoczęcie prawdziwego życia.
Miał podejrzenie, gdzie mógłby znaleźć Sekwoję. Znał miejsce, w którym lubiła przebywać i kiedy zapragnął z nią rozmawiać, od razu skierował swoje kroki w tamtą stronę. Był to jeden z kamieni, tworzących obóz Nowego Świtu. Miał konkretną sprawę, którą chciał przedyskutować z matką i był pełen dobrych myśli.
- Matko? - zapytał, kiedy znalazł się już w zasięgu głosu.
Mimo, że starał się o nie dbać, futro Nasionka wciąż nie prezentowało się najlepiej. Było pozbawione blasku i potargane, co wprowadzało go w lekkie zakłopotanie. Nie był to co prawda pełnoprawny wstyd, bo wiedział że prędko uda mu się ten stan rzeczy naprawić. Wystarczy przez kilka dni je rozczesywać, spędzić trochę czasu na pielęgnacji i z pewnością zacznie wyglądać lepiej.
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Sekwoja bardzo martwiła się o Nasionko od momentu gdy ten wylądował w lecznicy. Jakby nie miała wystarczająco problemów na głowie. Prawdopodobnie była to jakieś choróbsko którą przywlókł ze sobą do Nowego Świtu. Często go odwiedzała i nie obchodziło ją że może się zarazić. Miała to w dupie, nie zostawiłaby swojego syna. No i tak się stało przez co musiała wziąć jakieś paskudne zioła. Tylko ona to przeszła zdecydowanie łagodniej, bo była silna, bo nie była osłabiona głodem, zmęczeniem i czym tylko się dało. Los nie był łaskawy dla jej dzieciaka. Martwiła się że może tego nie przeżyć. W końcu był taki mały i słaby. Opieka medyczna od zniknięcia Żelaza nie była jakaś strasznie zaczepista. Nie obrażając Pokrzywy i Aury, ale bez Żelaza to jednak nie to samo. Cieszyła się więc gdy młody zacząć odzyskiwać siły i zdrowieć. W zalewie tych wszystkich złych wiadomości i wydarzeń, było to niczym światełko w tunelu.
Gdy usłyszała swojego syna, szybko wychyliła łeb za ulubionego głazu. Wyglądało że on idzie do niej więc trochę skróci mu drogę. Wstała, przeszła po głazie i ruszyła w jego stronę. Cieszyła się że znowu go widzi i to nie w lecznicy, gdzie śmierdziało ziołami. Stan jego futra trochę ją martwił, ale wszystko szło w dobrą stronę, więc chyba to nic takiego? Na pewno w najbliższym czasie nabierze zdrowego blasku, a jak nie to po prostu kopnie Artema by lepiej się synem zajmował. Będzie miała syna na oku, w razie gdyby miało mu się pogorszyć.
- Siema młody, jak się czujesz? - przywitała się i figlarnie zaczesała mu futro na głowie pod włos. - Coś się stało? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Ucieszył go jej widok. Szybko przemierzył tych kilka kroków, które ich dzieliły i przytulił się do niej. Wciągnął powietrze przez nos, by jej zapach wypełnił mu nozdrza. Mama. Był wdzięczny Sekwoi za to, że zawsze była przy nim, kiedy trawiła go choroba. W zasadzie nie było dnia, kiedy nie odwiedziłaby go choć na chwilę i to była jedna z rzeczy, które podnosiły go na duchu i dawały wolę do walki. Czuł, że chce zdrowieć dla nich. Dla ojca też, w końcu i jego głos słyszał codziennie u swojego boku.
- Bardzo mi pomogliście w wyzdrowieniu. Ty i tata. - wyjawił młodzik, zastanawiając się jednocześnie jak jego matka zareaguje na takie wyznanie. - Chcę jak najszybciej zacząć się uczyć. - wyznał, a w jego głosie wyraźnie słychać było pewność, że to o co prosi jest dokładnie tym, czego pragnie i potrzebuje. Nowy Świt również potrzebował Nasionka, który coś wie o nim samym i jest w stanie sprawić mu jakąkolwiek korzyść. To się chyba nazywało Lekcje? Coś, co przechodzą wszystkie koty przed przystąpieniem do prawdziwego szkolenia. Myśl o tym, ile dzieliło go jeszcze od zakończenia edukacji była trudna do zniesienia. Nie zamierzał dać się zniechęcić, przeciwnie.
Liczył, że uda się rozpocząć te lekcje możliwie jak najszybciej. Każdy dzień sterczenia bez celu był dniem straconym.
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Sekwoja nie do końca spodziewała się przytulenia od swojego syna, ale spodobało jej się to. Wtuliła łeb w długie kremowe futro syna, uśmiechając się ciepło. To był sposób w jaki rzadko się uśmiechała, zazwyczaj nie pozwalała sobie na okazywanie tych pozytywnych, kluchowatych emocji. Starała się trzymać je w sobie, by nikt jej nie uznał za miękką bułę. Nie potrafiła się jednak tym razem powstrzymaj, zbyt się cieszyła z ozdrowienia Nasionka i tej jednej miłej chwili. Była wzruszona.
- Dzięks młody, oboje z tatą się cieszymy że już wszystko z tobą w porządku. Kochamy cię - powiedziała, tym specjalnym łagodniejszym tonem, który miała zarezerwowany tylko rodziny. Nawet jej wyraz pyska zelżał, chociaż nie był to ten sam ciepły uśmiech z przed chwili. To nie tak że na Sekwoi to wyznanie nie zrobiło wrażenia. Zrobiło jej się tak dziwnie ciepło na sercu, to chyba ze wzruszanie czy czegoś. Nie była jednak pewna jak to okazać, jedynie zaczęła cicho mruczeć. - No i to jest duch - powiedziała i sprzedała mu delikatnego kuksańca w bok. - Sama się zajmę twoimi lekcjami. Wieczorem się zwoła zebranie, by nikt się nie czepiał i powiem Kos -
Nie widziała większego problemu w rozpoczęciu nauki dzieciaka, a jak ktoś ma z tym problem, to będzie miał do czynienia z nią. W końcu wyszedł już z lecznicy i nie potrzebował już więcej opieki Zielarzy i duży chłop z niego, chociaż rozmiarami był podobny do niej. Ogólnie był bardzo podobny do niej, co nie ukrywając bardzo jej się podobało. Nie zamierzała go też od razu forsować pierwszego dnia, zaczną od czegoś lekkiego, a potem jakieś ćwiczenia na w sumie wszystko.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Uśmiechnął się na odpowiedź matki. Dobrze było ją mieć przy sobie, bardzo dobrze czuć jej miłość. Mimo, że nieco specyficzną, to zdecydowanie miłość. Czas przed nią, przed Artemem, pamiętał jak przez mgłę. Trauma, jaką wywołało samotne wędrowanie i niemal zamarznięcie na śmierć, sprawiła że okres spędzony u dwunogów z biologiczną matką i rodzeństwem był w jego pamięci zupełnie zatarty. Zupełnie, jakby nigdy nie istniał. Nasionko wiedział tylko tyle, że ten czas był. Miał miejsce i tyle. Czasem był w nim żal z tego powodu ale później przypominał sobie, jak wspaniale przyjął go Nowy Świt, że miał tu całą rodzinę, bo wiele kuzynów, a nawet dwie wspaniałe babcie. Miał ojca, a biologicznego przecież nigdy nie poznał. W gruncie rzeczy miał szczęście, że Dwunogi się go pozbyły. Był tutaj, a Nowy Świt wydawał mi się w tamtej chwili najlepszym miejscem na ziemi.
- Dziękuję - powiedział szczerze, mimo że ukrył przed kocicą pewien szczegół. Był mimo wszystko nieco zawiedziony, że pozycja syna samej Radnej nie pozwala mu zacząć Lekcji od razu. Że mimo, że będzie je prowadziła jego własna matka, nie może ich zacząć od razu, tylko musi czekać aż inna Radna się na to zgodzi. Dlaczego? Młody kocur nie rozumiał tego podejścia ale nie zamierzał kłócić się z kędzierzawą kotką. Wiedział, jak potrafi wyglądać jej gniew i że nie chce go w tej chwili oglądać.
- Możesz chociaż powiedzieć mi teraz o Ścieżkach? Nie mam pojęcia, którą wybrać i są dla mnie trochę niejasne. - poprosił spokojnie, zamiast wydawać się w polemikę jej decyzji. To wydawało mu się niegroźne i nie powinno zająć jej zbyt dużo czasu. Była to dla niego pewna dawka wiedzy, którą zamierzał dobrze wykorzystać. Musiał przecież zadecydować o swojej przyszłości.
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Sekwoja szczerze nie żałowała że nic z okresu sprzed prawie utonięcia w rzece nie pamięta. Wiedziała tylko tyle że miała brata, który nie miał tyle szczęścia co ona i Tsunami, tego felernego dnia. A jeżeli jej biologiczni starzy tak bardzo ją kochali że mieli ją gdzieś, to ona nie zamierzała za nimi płakać. Niech oni płaczą że stracili taką zajefajną córkę, a nie. Nawet jej nie szukali, a nawet jeżeli to zrobili to najwyraźniej za mało się starali, bo do tej pory nie doleźli. Dla jej syna też lepiej że nic nie pamiętał bo najwyraźniej nie było czego. Biologiczna rodzina nie zawsze była tą najważniejszą i już raz się o tym przekonała na własnej skórze, a ona zamierzała być taką matką dla Nasionka, na jaką każdy kociak zasługiwał.
Wolała by syn nie uważał ją za wiecznie wkurzoną tykającą bombę, niestety w myślach nie czytała i nie mogła tego na prostować. Na niego nigdy by się nie rozwścieczyła, no a przynajmniej nie tak jak na innych. Był jej dzieciakiem, chciała dać mu poczucie bezpieczeństwa, a nie żeby bal się własnej matki. Nie potrzebowała też niczyjej zgody by szkolić Nasionko. Błagam was, to była czysta formalność. Po prostu nie zamierzała tak z miejsca zaczynać lekcji, bo nie była przygotowana. Chociaż mogłaby zrobić to spontanicznie, jak z Alaską i wymyślać plan w biegu. W końcu na przypale albo wcale.
- Jasne młody. No to jest Ścieżka Salamandry, czyli Znachorzy i Zielarze dowodzi nimi Alchemik. Znachorzy zajmują się głównie leczeniem wszystkich potrzebujących, czyli też kotów spoza stada, więc nom nie zdziw się jak któregoś dnia w Ważkowej Grocie zobaczysz jakiegoś obcego włóczęgę. Zielarze zbierają zioła i w sumie tyle. Nie wiem ja tam uważam że Znachorzy mogę sami szukać ziół, więc nie rozumiem po co nam Zielarze, ale taka ranga jest. Jeszcze. Następna jest Ścieżka Trzmielojada, poprzednia rada mogła wymyślić jakieś bardziej zwyczajne zwierze, ale dobra. Zwiadowcy i Stróże, dowodzi Strateg, którym jest Kos. Zwiadowcy są wysyłani na misje zwiadowcze, na których zbierają informacje, ale tak normalnie to mają takie obowiązki jak Stróże. Skoro już o tym mowa Stróże bronią Nowego Świtu, obserwują teren, znaczą granice i polują. Na Ścieżce Wilka są Piastuni, a dowodzi nimi Opoka, babcia Tundra. Piastuni to głównie kociętami się zajmują, ale nie tylko. Zazwyczaj to koty z tej ścieżki zajmują się nowicjatami i lekcjami, z naciskiem na zazwyczaj. No i polują jak koty z Ścieżki Trzmielojada. - starała się w skrócie streścić wszystkie ścieżki, wtrącając parę komentarzy.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
Otrzymał swoje informacje. Te, których pragnął i zdołał uzyskać od matki.
Poświęcił kilkanaście uderzeń serca na przetrawienie tego, co usłyszał, w końcu już wkrótce będzie musiał zdecydować, którą ścieżkę wybierze, podjąć decyzję czego pragnie od życia, co go pociąga.
- Dziękuję - powiedział z lekkim kiwnięciem głowy. - Będę musiał to dobrze przemyśleć. - dodał, czując że zmiana zdania w połowie szkolenia na danej ścieżce nie byłaby zbyt mile widziana przez radę.
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
Cieszyła się że miała takie odpowiedzialnego i mądrego dzieciaka. Że już teraz myślał o czymś takim jak wybór ścieżki, a nie wchodził w to na pałe. Niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba. Denerwowało ją takie podejście. Jakbyś oczekiwał że sprawa sama się rozwiąże albo ktoś wybierze za ciebie. Jak można być takim bezmyślnym. Czasami można było pozwolić na trochę chaosu, ale trzeba umieć przy tym myśleć, a niektórzy nawet tego nie umieli.
- No, to ważna decyzja młody. więc dobrze się zastanów. Ale masz jeszcze czas - odpowiedziała, liżac go po czole. Spokojna jego rozczochrana poradzi sobie. Wierzyła że da radę.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Uważał, że w jego przypadku decyzja będzie o wiele trudniejsza, niż dla innych kotów. Niewiele o sobie wiedział, nie miał pojęcia, co lubi a czego nie, czego pragnie od życia i w czym ma szansę być dobry. Mimo, że wybór nie był jakoś ogromnie szeroki, w końcu opcje były tylko trzy, to Nasionko czuł, że niezależnie od tego, jaką podejmie decyzję, chociaż minimalnym stopniu będzie każdej z nich żałować. Był tego pewien, że zamknięcie się na dwie trzecie możliwości na przestrzeni całego życia musi wywołać w pewnym momencie poczucie odebrania części możliwości. Dlaczego nie mógłby przejść wszystkich szkoleń i być wyjątkowym, wszechstronnym nowoświtowcem trzy w jednym, niczym szampon do włosów. Chciałby tego i był ciekaw, czy udałoby mu się przekonać do tego Radę Nowego Świtu. A może poszczególne koty, by podzieliły się z nim swoją wiedzą.
- Będę czekał na początek naszych lekcji. - zadeklarował. Machnął ogonem. - Jeżeli pozwolisz, chciałbym się oddalić żeby porozmawiać z Pokrzywą na temat jej pracy. - powiedział poważnie i uniósł pytająco jedną z brwi.
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Decyzja na pewno nie była łatwa, w końcu Nasionko nie będzie mógł fikać między jedną ścieżką a drugą. No, ale każdy w Nowym Świcie w końcu musiał ją podjąć. Nasionko nie był pod tym względem wyjątkowy. Za jej czasów to w ogóle nie było ścieżek i Pożoga przypominała, pożal się nieistniejący Gwiezdny Klanie, klany. Pewnie dlatego że Rojst był z klanów, ale on spieprzył jak tylko zaczęło się robić gorąco i trzeba było podjąć jakieś ciężkie decyzje. Miał być przywódcą, a był tylko zwykłym tchórzem. Normalnie szkoda sobie strzępić ryja.
- Yaha, zaczniemy jak tylko będę mogła - mruknęła, a jej wąsy zadrżały w lekkim rozbawieniu sztywniacki tonem młodego. Było to całkiem uroczę, jej dzieciak, próbuje zgrywać dorosłego. W sumie to już nie taki dzieciak, ale w jej oczach Nasionko nadal był tym malutkim przestraszonym futrzakiem, który potrzebował jej pomocy. - Dobry wybór młody. Pokrzywa zna się na tym co robi - mruknęła zadowolona.
Dobra, już się nasiedziała, nie ma co dupy rozleniwiać. Wstała i ruszyła w stronę wyjścia z obozu. Pora zapolować.

//zt
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
***
Takie były fakty (choć w Czarciej naturze zakorzenione było mijanie się z prawdą): nikt nie denerwował się tak, jak Sekwoja i nikogo nie denerwowało się tak dobrze, jak Sekwoję. Potomek Kościstego Wybrzeża i zarazem dziedzic jego... nienachalnego i w żadnym wypadku nie - złośliwego usposobienia, prędko się o tym przekonał i wtłoczył w klinowaty łeb, jak podstawową wiedzę o świecie. A mając taką wiedzę, grzechem było z niej nie korzystać.
To, czy smolisty szczuropodobny wytwór beztroskich chwil dwóch Rzeczniaków był słowny - było kwestią dyskusyjną, preferował dość... swobodne podejście: słowami żonglował, malował, tworząc wysnute z wyobraźni obrazy i nierzadko - rzucał je na wiatr. Tym razem, z czystej dobroci serca, zamierzał dotrzymać złożonej na ceremonii obietnicy - i mimo wyboru innej ścieżki, towarzyszyć kremowej kotce na każdym kroku wszak jak wiadomo, nadmierna tęsknota nikomu nie służyła, podobnie z osamotnieniem. Toteż zgodnie z przysięgą, zjawił się przy legowisku Sekwoi i nabierając powietrza w płuca, wydał z siebie, niby wilki, okropny, skrzekliwy, świdrujący dźwięk:
- Aaaah! AUUU! Czy jakkolwiek robią WILKI!
A należy podkreślić: był to dźwięk cholernie niemiły uszom!
I wyszczerzył paskudnie swe kły, próbując przy okazji wspiąć się na Sekwojowy głaz, usadowić obok ukochanej krewniaczki - nieskutecznie.
- Słowo się rzekło, Czart u głazu! Zgodnie z obietnicą, wyję, jak wilk, bom ja wilk teraz, u cioci legowiska, żeby cioci ukochanej, cioci ulubionej przykro nie było!! Żebym ja nie zapomniał o cioci i ciocia o mnie... dzień w dzień przychodzić będę, uprzedzam! Wszystko to z rodzinnej miłości!
Podjął ponowną próbę wgramolenia się na ciociny kamulec, ponownie: bezskutecznie.
-Ale niechże się Sekwoja przesunie, bo przysiąść się nie mogę! To znaczy: najśliczniej proszę kochaną ciocię!
[Obrazek: hRDTtPH.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Powiedzenie że Sekwoja była niezadowolona byłoby jak powiedzieć nic. Przerośnięty szczur, a raczej Czart, bo tak się nazywała największe paskuda w stadzie, obudził ją z niewielu przyjemnych drzemek. Miała ochotę przywalić w ten durną gębę, ale się powstrzymała. Ostatnio prawie została wyrzucona na pysk za podobną akcje. Jak cholerna ironia losu że puchata chmurka nadał mu idealne imię. Może sami Gwiezdni zstąpili z nieba by mu przekazać że z szczura, będą same kłopoty. Sarkazm. Zaspana i wściekła, wepchnęła mu ogon do oka. Miało być w nosy, ale ups, nie jest jej przykro. Zasłużył.
Jaka byłaby zadowolona gdyby Czart się na nią obraził za tknięcie jego starego. Jakie to by było wspaniałe i nie musiałaby się z nim użerać. Nie musiałaby słuchać "ciociu" od frajera, którego nigdy nie uzna za swoją rodzinę. On ledwo miał okazje poznać Tsunami, więc jak w ogóle śmiał. Powtarzał to w kółko jakby, dzięki temu miało to się stać prawdą. Miała ochotę mu przywalić i wydrzeć, to paskudne czarne futro.
- Zamknij mordę, czego się drzesz? - warknęła, bijąc ogonem z irytacją, już dawno zabierając go z niebieskiego oka. - Nie masz co robić? Chętnie przekaże Tundrze że potrzebujesz więcej zajęcia -odpowiedziała zgryźliwie.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości