Logo Artemidy
Trening Zakurzonej Łapy
#1
Noc po mianowaniu dzieci Zachodzącego Światła była intensywna, albowiem wtedy to właśnie wtedy rozpoczął się poród Księżycowego Jeziora i na świat przyszło osiem ich maluchów. Pomimo tego, że Skrzące Słowo czuwał przy partnerce i maluchach całą noc, nie zamierzał przekładać treningu Zakurzonej Łapy. Oddawał się swoim obowiązkom w stu procentach i chociaż był niewyspany, stawił się o wschodzie słońca przed wyjściem z obozu, wyczesany, umyty i gotowy do pracy.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#2
Kurz nie spał za dobrze tej nocy. Ciężko stwierdzić, czy było to spowodowane stresem przed pierwszym dniem treningu, zmianą legowiska na terminatorskie, czy może poruszeniem jakie w pewnym sensie trwało w obozie w związku z narodzinami kociąt Księżycowego Jeziora. Nie przeszkadzało to jednak być tym dobrym i punktualnym dzieciem, więc zerwał się ze snu bladym świtem. Przed wyjściem z ciepłego kącika pacnął jeszcze Śliwkę w nos, tak o, żeby się z nią podroczyć.
Przed wyjściem z obozu czekał jeszcze zanim pojawił się wojownik, który miał prowadzić trening, także może dzięki temu młodemu kocurowi byłoby łatwiej zaplusować!
- Dzień dobry, Skrzące Słowo - przywitał się, kiwając mistrzowi głową gdy znaleźli się w niedalekiej odległości od siebie - Słyszałem, że doczekałeś się kociąt, mam nadzieję, że wszystkie z nich urodziły się silne i zdrowe. - powiedział nieco sztywno, choć niezwykle uprzejmie. Przez jedno uderzenie serca w głowie miał zdeformowane łapy Mrozika, ale szybko odpędził od siebie tę wizję. Chciał wypaść perfekcyjnie, dlatego siłą powstrzymywał swoją naturalną gadatliwość. - Czy dzisiaj wyjdziemy poza obóz i pójdziemy na koci grzbiet?
[Obrazek: Xikf4S7.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#3
Skrzące Słowo nie zdawał sobie sprawy z tego, że poruszenie spowodowane narodzeniem jego potomstwa mogło dotknąć także terminatorów. W każdym razie, nie wpłynęło to na Zakurzoną Łapę na tyle, żeby spóźnić się na trening. Wręcz przeciwnie - był na czas, co pozytywnie zaskoczyło burego wojownika. Nie wymagał on bowiem od kociąt Zachodzącego Światła zbyt wiele, a ten młodzieniec wydawał się być wyjątkowo ułożony. Być może miał więcej genów z ojca.
- Witaj, Zakurzona Łapo. Tak, Księżycowe Jezioro dziś w nocy powiła ósemkę kociąt. Siedmiu synów i córkę. Wszystkie są zdrowe i pełne sił, na co wskazuje stan ich strun głosowych. - odpowiedział, mimowolnie się uśmiechając na myśl o swoich piszczących szkrabach. Dały mu w kość, Jezioro jeszcze bardziej, ale były to jego dzieci, jego maleństwa i, coż, to oznaczało, że wszystko było z nimi w porządku.
- Tak, właśnie tam zmierzamy. A po drodze chciałbym, abyś opowiedział mi o wszystkim, czego nauczyłeś się w trakcie kocięcych nauk, jeśli takowe miałeś. - odparł, po czym gestem głowy wskazał wyjście z obozu. Ruszył ciężkie cielsko i pokierował swoje kroki w stronę Kocich Grzbietów właśnie.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#4
Przede wszystkim niecodziennie zdarzało się, żeby Barwna Woda w środku nocy wybiegał pospiesznie ze swojego legowiska, więc jasne, że narodziny kolejnego pokolenia Klanu Rzeki były odczuwalne chociażby w minimalnym stopniu dla każdego, kto miał w miarę czujny sen. A dokładnie takim snem został obdarzony Zakurzona Łapa w wyniku zmiany legowiska na nowe.
Kurz był kocurem naprawdę inteligentnym. Obserwując Klanowe życie próbował nauczyć się jakie zachowania, gesty i czyny są postrzegane za "na miejscu", a jakie wręcz przeciwnie. Dlatego nic dziwnego, że pierwszego dnia wybrał najlepsze możliwe "ubranko".
- Ósemka kociąt to chyba częsta liczba w Klanie Rzeki? - zauważył spostrzegawczo, bo większość ostatnich miotów jakie kojarzył osiągała właśnie taką liczbę. - Cieszę się, że urodziły się zdrowe. Mam nadzieję, że przyniosą dumę tobie i Klanowi Rzeki. Jeśli nie będziesz miał nic przeciwko to mogę przynosić Księzycowemu Jezioru świeżo upolowaną zwierzynę, gdy już się nauczę polować, oczywiście! - z każdym kolejnym słowem jego ton stawał się mniej neutralny a bardziej przyjazny i tempo wypowiedzi pomału rosło, wraz z pozytywnymi nutami w głosie terminatora. Słyszał pewne plotki, że Skrzące Słowo ponoć miał kija w dupie, ale jak na razie nic na to nie wskazywało.
- W trakcie nauk... Trochę tego było. Przede wszystkim miałem okazję ćwiczyć pozycję łowiecką, uczyłem się też o Klanach i różnicach między nimi, rozmawiałem z Łabędzią Szyją na temat ceremonii, pogrzebów, spotkań Klanowych przy Czterech Dębach. - nie czekając na więcej sygnałów beztrosko dotrzymywał kroku wojownikowi w drodze na miejsce docelowe. Zachowywał nie jakby był prowadzony, tylko właśnie jakby dobrze wiedział dokąd i którędy zmierzają. - Dodatkowo rozmawiałem trochę o Klanowych rangach z Plonącym Niebem i ogółem o Klanie Rzeki. - streścił pokrótce prawie wszystko co zdążył przerobić na swoich DWÓCH naukach, po czym jeszcze dodał, przypominając sobie o obietnicy złożonej Łabędziowi - Nie wiem jak się łowi ryby.
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#5
- To prawda, najczęściej rodzi się ósemka kociąt w miocie. To dobrze. - przyznał, zastanawiając się nad tym chwilę. Faktycznie, najczęściej kociąt było osiem i rzadko zdarzało się, by liczba ta się zmieniała, może w pojedynczych przypadkach. Ale to dobrze. Dzięki temu klan rósł w siłę. - Dziękuję, Zakurzona Łapo. Jeśli tylko będziesz miał taką ochotę, to oczywiście - odparł, nie mając nic przeciwko temu. Sam dbał o pożywienie dla swojej ukochanej, ale niebawem i maluchy zaczną jeść mięso. Wtedy pomoc Zakurzonej Łapy może okazać się nieoceniona. Akurat do tego czasu powinni mieć to już za sobą.
Wysłuchał terminatora uważnie, odnotowując co już miał omawiane na naukach. Całkiem sporo, to dobrze. Miał zdecydowanie łatwiejszy start dzięki temu.
- Rozumiem, że od łowienia ryb chciałbyś zacząć, skoro o tym wspomniałeś, tak? - zapytał, nie mając nic przeciwko temu, żeby tak właśnie zrobić. Potem mogą sobie omówić polowanie i to przerobić, a następnym razem przejdą do kodeksu, Gwiezdnego Klanu i może ruszą trochę walki. Nie brzmiało to tak źle.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#6
Osiem kociąt to sporo, ale z obserwacji Zakurzonej Łapy wynikało, że chyba nie za dużo z rodzeństwa zostawało w Klanie. Wiedział na przykład o tym, że jego tata, Kornikowy Konar miał siódemkę rodzeństwa. Z czego wychodziło, że w Klanie Rzeki obecnie był tylko on, Pajęcza Noga i Ćmia Gwiazda. Więc no... niewiele. Nie miał informacji na temat tego, czy to był częsty przypadek, ale nawet teraz na ich ceremonii na terminatorów nie widział nigdzie Mrozika. Więc... uh. Swoją drogą po treningu będzie musiał sprawdzić co się działo z jego kalekim bratem.
Pokiwał pyskiem w zadowoleniu, gdy usłyszał pozwolenie. Szczerze mówiąc liczył na to, że uda mu się nawiązać jakąś koleżeńską więź z synami Skrzącego Słowa - jasne, na co dzień miał swoją siostrę, Śliwkę, ale ile można się obracać w tylko babskim towarzystwie, nie?
- Szczerze mówiąc, jeśli jest taka możliwość to byłoby naprawdę super. Mam świadomość, że zbliża się porrra nagich drzew, a wtedy pewnie się nie łowi? - nie był pewien, czy miał rację w takich przypuszczeniach, ale skoro od zimna można się rozchorować (tak zawsze powtarzała Zachód!) to od zimnej wody pewnie tym bardziej... - Tylko tak jak wspomniałem, z łowienia ryb nie znam nawet teorii. Ale szybko się uczę! - machnął ogonem, kładąc uszy po sobie. Nie lubił wystawiać się ze swoją niewiedzą wprost; nie bez powodu miał podwójne nauki...
[Obrazek: Xikf4S7.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#7
- Łowić ryby można przez cały obieg pór, mój drogi. Rzeka nie zamarza, pomimo niezwykle niskich temperatur, dlatego że płynie cały czas, w przeciwieństwie do pozostałych zbiorników. Jest to jednak zdecydowanie mniej przyjemne, jak można się domyślić. - odpowiedział. Nikt nikomu nie bronił łowić ryb nawet przy okropnych mrozach, na pewno w klanie byli tacy hobbyści, ale nie należało to do najprzyjemniejszych rzeczy i jeśli Zakurzonej Łapie zależało na zdobyciu tej wiedzy, to mogą zająć się tym teraz, dla wspólnego komfortu.
- W porządku, w takim razie przejdziemy się nad Grzmiącą Rzekę. - oznajmił, zmieniając kierunek trasy. - Tam, zaraz za tymi drzewami są Kocie Grzbiety. To tam będziemy się codziennie widywać. Zapamiętaj. - dodał jeszcze, żeby nie musieli tu potem wracać. Byli już prawie u celu, droga nie była skomplikowana, więc syn Kornikowego Konara nie powinien mieć problemu z tym, żeby tam nazajutrz trafić. - Nim przejdziemy do teorii łowienia ryb, która jest łatwiejsza niż ci się zdaje, chciałbym żebyś zapoznał się z paroma zasadami. Jako twój mistrz nie pozwalam ci wychodzić samotnie z obozu nigdzie, poza treningami, dopóki nie uznam, że będziesz w stanie się obronić. Możesz spacerować z wojownikami, ale nie pojedynczo. Naukę walki zaczniemy następnym razem. Do tego czasu będę zabierał cię ze sobą na patrole, w przyszłości także na polowania. Nie stosowanie się do moich poleceń będzie skutkowało karami, jednak liczę na to, że nie będzie to konieczne. Czy to jest zrozumiałe? - zapytał. Początkowo chciał przerobić polowanie w pierwszej kolejności i może to zrobi, skoro dzisiaj są już w tym temacie, ale potem niezwłocznie będzie musiał zacząć walkę. A po walce przejdą do Kodeksu i klanowej hierarchii, tak bardziej. Bo pobieżnie omówią sobie to wcześniej, żeby Zakurzona Łapa miał w ogóle pojęcie o życiu w klanie.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#8
***

Zakurzona Łapa czuł się dobrze, więc nie było już ucieczki od treningu. Skrzące Słowo zjawił się na Kocich Grzbietach o wschodzie słońca, a nawet i chwilkę wcześniej i oczekiwał zjawienia się terminatora. Miał już plan na najbliższe dni, jeśli chodziło o ich treningi, jednak musiał się upewnić, że kocur jest na to gotowy. Mimo wszystko długo chorował i może potrzebować czasu na powrót do formy.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
#9
Może i rzeka nie zamarzała, ale najwyraźniej Zakurzona Łapa miał dobre przeczucia wobec naiwności z jaką wiązało się łowienie ryb w porze nagich drzew. Niestety w drodze do docelowego miejsca zerwała się ogromna wichura a z nieba zaczął lecieć siarczysty deszcz, więc oba kocury zadecydowały się wrócić do obozu.

***

Kurzowi było wstyd. Było mu bardzo wstyd za coś, na co tak naprawdę nie miał wpływu - bo to nie tak, że on unikał treningu. Nie. On grzecznie siedział w lecznicy tak długo, żeby wyzdrowieć i za każdym razem był gotowy podjąć się treningu gdy tylko najgorsze objawy białego kaszelku mijały. Ale najwyraźniej to nie był prawidłowy sposób podejścia do tematu, bo choroba za każdym razem nawracała. Czy przyczyną tego stanu było bardzo cienkie i młodzieńcze futro niedostosowane do pory nagich drzew, czy może wrodzona osłabiona odporność - chyba nikt nie wiedział.
Tej nocy spał niespokojnie - po pierwsze dlatego, że to była jego pierwsza noc od dawna spędzona w legowisku terminatorów, po drugie dlatego, że nie chciał zaspać na wznowienie swojego treningu. Nie mógł sobie pozwolić na większe rozczarowanie samym sobą. Z jednej strony - skoro był tak bardzo w tyle względem rodzeństwa, to już mu tak nie zależało, a z drugiej sam na siebie narzucał jakąś taką dziwną presję.
Obudził się chwilę przed wschodem słońca - idealnie, żeby na Kocie Grzbiety przybyć punktualnie o ustalonej porze. Gdy podbiegł do Skrzącego Słowa, skinął mu głową na powitanie. - Dzień dobry. Przepraszam. - zaczął i wziął parę głębokich wdechów. Widać było na pierwszy rzut oka, że wydajność kocurka spadła na skutek przebytej choroby. - Dam z siebie wszystko, od czego zaczynami?
[Obrazek: Xikf4S7.png]
LVL 1 55 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
#10
Nie zdążyli przerobić właściwie nic przed chorobą Zakurzonej Łapy, więc należało zacząć od początku. Na początku Skrzące Słowo zawsze zaczynał od granic i całej treningowej teorii. Obchód był powolny, więc omawianie wtedy wszystkich zagadnień było dobrym pomysłem. Nie było wtedy cicho i przyspieszało to ogólnie cały proces treningu.
Skinął terminatorowi na przywitanie.
- Dziś zajmiemy się granicami. W trakcie obchody zajmiemy się też kodeksem, rangami, teorią walki, polowania i łowienia ryb. Ostatnie trzy będziemy sobie również powtarzać przy praktyce, więc o to się nie martw. - - oznajmił, wychodząc z obozu. Swoje korki kierował w stronę Ptasich Krzewów, aby zahaczyć po drodze o Koci Grzbiet. Tak dla przypomnienia.
- Powiedz mi, młodzieńcze, co już wiesz o rangach w klanach. Ich obowiązki, co mogą, czego nie, wszystko.
[Obrazek: qCYKtWC.png]
LVL 6 455 / 500
MedLVL 0 0 / 100
25
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości