Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Tak jak powiedziała, zjawiła się przy wyjściu z obozu, kiedy tylko słońce znalazło się na szczycie nieba. Dzień nie był zdecydowanie najcieplejszy, w powietrzu czuć było zapach wilgoci. Słońce tylko od czasu do czasu przebijało się między ciemnymi chmurami, które prawdopodobnie były zwiastunem dla deszczu. Zachód liczyła jedynie, że deszcz nie zacznie padać przed ich powrotem do obozu. Sama nie chciała złapać choroby po tym, jak wreszcie prawie udało jej się na porządnie wyjść z Chruśniaka. Poza tym... cóż, nie chciała również, aby jej kocięta, wszystkie kocięta, pochorowały się już w pierwszych dniach treningu.
Przed samym treningiem była na krótkim spacerze, aby sprawdzić, czy na Kocim Grzbiecie jest sucho. Było w miarę, jedynie po trawie mogły się nieco ślizgać, patrząc na to, co zamierzała dzisiaj przerobić ze swoją córką.
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Wyraźnie smukła, długonoga kotka o jednolicie szarym futerku. Jej młody wiek rzuca się w oczy przez chwilowo nieco zbyt mocną głowę i duże uszy oraz pozbawiony gracji chód.
Wiecznie rozgląda się za kolejnymi przygodami i przede wszystkim za nową wiedzą do zdobycia, ignorując przy tym czasami stawiane przez dorosłe koty granice. Najpewniej czuje się w obecności niemal identycznego brata - Kurza. Gdy nie ma go w pobliżu zdarza jej się przykrywać własną niepewność butą i dumą. Jej ciekawość jest też często znacznie silniejsza niż lęk i niekiedy sprawia, że działa impulsywnie i najpierw robi a później zastanawia się, jak wybrnąć i nie raz czyni z niej małą gadułę. Nie stara się spełniać niczyich oczekiwań poza swoimi własnymi, więc kieruje się głównie swoją ciekawością i jeśli coś nie przykuje jej uwagi to zmotywowanie jej do działania może nie być wcale takie proste!
Śliwka nie mogła doczekać się początku treningu - aż nosiło ją z podekscytowania, kiedy myślała o tym ,ze teraz znajdzie odpowiedzi na te wszystkie pytania, które pozostawały poza jej zasięgiem, gdy jeszcze uczestniczyła w naukach. Ba! Wyjdzie z obozu, zobaczy kawał świata, pozna te całe granice, może nawet koty z innych klanów! Z szerokim uśmiechem rozświetlającym pyszczek i rączym krokiem zjawiła się przy wyjściu z obozu chwilę po Zachód.
Wlepiła zielonkawe ślepia w smukłą sylwetkę kocicy i rzuciła - jak to ona, głośno oczywiście: - Co będziemy dzisiaj robić, mamo?
Wskazała pyskiem na wyjście z obozu. - Pokażesz mi granice? Nauczysz mnie polować? Opowiesz mi o potworach? Bawełna opowiadała mi dużo o potworach i że mieszkają poza obozem, no i że trzeba uważać, bo niektóre są silniejsze od nas i trzeba wtedy biec po pomoc albo odprowadzić je jak najdalej od obozu! A z niektórymi trzeba walczyć, wiesz? A ty już walczyłaś z jakimś groźnym potworem?
Zwykle jej podekscytowanie znajdywało ujście w potoku słów, więc cóż... Zachód może tylko trzymać kciuki, żeby pod koniec treningu od tego świergotu nie rozbolała jej głowa. Jej córka przyglądała się z zainteresowaniem bliznom mamy, bo Bawełna miala też taki inny kształt ucha po wale z potworem, więc może stąd mama też je ma!
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Długo czekać nie musiała, gdyż jej oczom dosyć szybko ukazała się smukła sylwetka należąca do jej córki. Zachód powitała ją delikatnym skinięciem głowy... i zapomniała się przygotować na natłok pytań, którymi nagle została obrzucona. Czekoladowa cieszyła się, że to nie była Głośna Łapa bo od razu dostałaby w pięknego ciosa w pysk. Czasami zapominała, że zdecydowana większość kociąt posiadała Kornikowy charakter, który równał się z chaosem, szybkim rozproszeniem i zainteresowaniem wszystkim i wszystkimi dookoła.
- Cóż, nie. Walczyłam z psem, lisem, a nawet jastrzębiem ale nigdy nie z potworem ze Grzmiącej Ścieżki. Ale byłam w środku żywego i zdechłego potwora. - miauknęła, po czym wskazała kotce ogonem, aby pierwsza wyszła z obozu. Jeśli tak też zrobiła, sama zdecydowała się wyjść. Następnie stanęła przed niebieską kotką, jednocześnie decydując się na... cóż, krok, którego raczej podczas treningu nie wykonywała.
- To twój pierwszy trening więc pierwszy i ostatni raz pozwolę ci wybrać, co chcesz dzisiaj robić. Walka, kodeks i granice, polowanie czy łowienie z pływaniem?
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas
Wyraźnie smukła, długonoga kotka o jednolicie szarym futerku. Jej młody wiek rzuca się w oczy przez chwilowo nieco zbyt mocną głowę i duże uszy oraz pozbawiony gracji chód.
Wiecznie rozgląda się za kolejnymi przygodami i przede wszystkim za nową wiedzą do zdobycia, ignorując przy tym czasami stawiane przez dorosłe koty granice. Najpewniej czuje się w obecności niemal identycznego brata - Kurza. Gdy nie ma go w pobliżu zdarza jej się przykrywać własną niepewność butą i dumą. Jej ciekawość jest też często znacznie silniejsza niż lęk i niekiedy sprawia, że działa impulsywnie i najpierw robi a później zastanawia się, jak wybrnąć i nie raz czyni z niej małą gadułę. Nie stara się spełniać niczyich oczekiwań poza swoimi własnymi, więc kieruje się głównie swoją ciekawością i jeśli coś nie przykuje jej uwagi to zmotywowanie jej do działania może nie być wcale takie proste!
Cóż, może była to kwestia wieku, choć na ten moment ciężko było wierzyć, że Śliwka spoważnieje i być może będzie w stanie poświęcić się czemukolwiek przez dłuższą chwilę... No, może będzie to kiedyś możliwe poza sytuacjami wyjątkowej ekscytacji a trening do tej kategorii niestety należał! - Oh. Bawełniana Nić chyba na to wszystko mówiła potwory! Bo opisywała, że są różne i mówiła o tym, łabeciu czy jakoś tak.
Zmarszczyła czoło, próbując przypomnieć sobie tę trudną nazwę. Doskonale pamietała opis i fakt, że to ten potwór zepsuł ucho jej nauczycielce z nauk, ale nie miano. Szybko jednak zaczęła znowu chłonąć, co mówi mama. - A co to potwór z Grzmiącej Ścieżki? Co to Grzmiąca Ścieżka? Jak weszłaś do potwora i to przeżyłaś?
To ostatnie szczerze ją zdziwiło - w końcu jak się jest w środku potwora to pewnie się jest zjedzonym! A jak ona na przykład jadła mysz na śniadanie, to była pewna, że ta mysz nie może już z niej wyjść. Chyba. Może powinna zjeść coś żywego, żeby sprawdzić? Ale to brzmi ochydnie! Niemalże podskoczyła, gdy dostała opcję wyboru tematu dzisiejszego treningu. To nie jest łatwe, bo wszystko to brzmiało tak ciekawie! Ooo, ale jak nauczy się pływać to może będzie mogła straszyć albo żartować z rodzeństwem, bo oni pewnie nie nauczą się tak samo szybko! - Eeee, pływanie i łowienie chcę! Chodźmy!
Aż ją nosiło, żeby w końcu opuścić obóz, pierwszy raz zobaczyć to wszystko, co poza nim!
Księżyce: 118 Mistrz: Rudzikowy Ogień | Czarny Bez Płeć: kotka Matka: Śliwkowa Gałązka[*] Ojciec: Zakurzony Grzbiet[*] Partner: Kornik Trwałe urazy: blizna przechodząca przez prawe oko, blizna na barku
Szczupła, ale umięśniona, wysoka kocica o czekoladowym futrze i zielonych ślepiach. Widać oznaki starzenia się - siwiejące włosy na mordce.
Charakter Zachodzącego Światła jest nie do zdarcia. Cały czas pozostaje pewna siebie. Jej ambicja nadal jest niespełniona, chociaż jest jeszcze bliżej celu, niż wcześniej. W końcu wreszcie została wojowniczką, na co czekała bardzo, bardzo długo. Jej pyskata natura nadal pozostała. Przykleiła się w sumie jak rzep! Podobnie jak mówienie swojego zdania na cały głos. Ma prawo wyrażać swoje myśli na głos nieprawdaż? Oczywiście. Pozytywne emocje prawie całkowicie z niej zniknęły. Jedyne jakie czuje to... to takie dziwne uczucie przy jednej z wojowniczek Klanu Rzeki. Ale co to? Ona sama w sumie nie wiem...
Bawełna nie była jej wyborem na nauczyciela. Właściwie to niezbyt ją znała, tylko z ewentualnego widzenia ale tak to... nic więcej. Jeśli miałaby być szczera to dalej nie wiedziała, jakim cudem wzięli ją na tak odpowiedzialną rolę.
- Potwór z Grzmiącej Ścieżki to ogromne, cuchnące stworzenie. Biega szybciej niż my, a jego ślepia świecą przeraźliwą żółcią. Tylko Dwunożni zdołali je oswoić, przez co wykonują ich rozkazy. Grzmiąca Ścieżka za to to twarda, czarna ziemia. Potwory z niej raczej nie schodzą. A to jak tam weszłam... no, może kiedyś ci opowiem, teraz zajmiemy się tym, co ważne - miauknęła w stronę swojej córki, mrużąc delikatnie zielone ślepia. Nie mogła pozwolić sobie na takie rozkojarzenie się. W każdym razie nie teraz, nie na pierwszym treningu, który powinien być najważniejszy i obrazować mniej więcej, czego oczekiwała i jakim była mistrzem. Przykładowo Głośna Łapa dostała w mordę... i aktualnie już praktycznie każdego dnia treningu w pysk dostawała ponownie.
- W takim razie idziemy nad Grzmiącą Rzekę - mruknęła, po czym wyszła z obozu, kierując się w stronę właśnie owej rzeki. Nie było jeszcze na tyle zimno, aby złapać chorobę, jednak nie na tyle ciepło, aby taplać się w wodzie cały dzień. Zamierzała więc najpierw przerobić ze Śliwką łowienie, a dopiero potem pozwolić jej wejść do wody. Kiedy uznała, że czas zakończyć ciszę, jaką zostawiła aby niebieska mogła się rozejrzeć dookoła nowego dla niej otoczenia, skierowała ślepia w jej stronę a następnie zapytała;
- Jak myślisz, co może być ważne podczas łowienia?
She, Queen of the Kings Broken her cage, threw out the keys She will be the warrior of NorthandSouthern seas