Logo Artemidy
Porzucone Gniazdo w Chaszczach
Pokiwał z powagą łbem.
– Och, nie dziwi mnie to ani trochę, większość kotów z zewnątrz wysnuwa taki wniosek. – potwierdził uprzejmie. To fakty, a nie obelga, zresztą Orion był wolny od przywiązania do grupy i potrzeby obrony jej honoru. – Tylko potem zdarza im się przeżyć szok, po zderzeniu z rzeczywistością.
Zakończył ciężkim westchnieniem. W sumie to były rzadkie sytuacje, bo większość była tymi miękkimi kłaczkami i robiła wszystko co w ich mocy by tylko utrzymać ten tytuł, ale okazjonalnie zdarzały się wyjątki.
Zmiana w zachowaniu Nurt nie była diametralna, ale istniała. Orion nie potrzebował przerysowanej reakcji by dodać dwa do dwóch, doskonale sobie radził bez takich udogodnień.
– Jakiś czas temu... – zaczął ostrożnie, zastanawiając się jak to faktycznie składało się czasowo. Wniosek był prosty. Składało się niekorzystnie. Jego zdaniem rudzielec już dawno zawinął się z okolicy, a nie przymierzał do odwiedzin rodzinki. – Księżyc temu... Może dwa? Niecałe.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Taak?? To ciekawa jestem, jakich jeszcze historii da się od was nasłuchać! – Przechyliła się na moment, by zaczepnie szturchnąć go bokiem w bok. Niech się nie krępuje i mówi śmiało!
O pamiętnym pojawieniu się Kruczej Gwiazdy w centrum Obozu i publicznym ochrzanieniu Lawendowej Gwiazdy już słyszała, i jakkolwiek bez wątpienia było to wydarzenie, Nurt, oceniając grupę, wolałaby usłyszeć o osiągnięciach żywych Wichrzaków. Tak dla klarowniejszego obrazu sytuacji!
Zwinęła końcową część ogona w ślimaczka i rozwinęła. Zwinęła i rozwinęła.
– O – wydukała, czując, jak resztki nadziei uciekają z niej ze świstem jak powietrze z przebitego balonika. Nie była przygotowana usłyszeć dzisiaj, że Askeladd miał się dobrze, być może cały ten czas kręcił się niedaleko, tylko zwyczajnie miał ją głęboko pod ogonem i nic nie robił sobie z jej uczuć. A w szczególności nie była gotowa usłyszeć o tym od Oriona. Spojrzała gdzieś w przestrzeń. Milczała trochę, nim zebrała się do kupy na tyle, by rzucić w miarę neutralnym tonem: – I... co u niego?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Historie nie oddają prawdziwego klimatu tych zdarzeń, to trzeba doświadczyć na własnej skórze. – odbił szturchnięcie. Wyciąganie opowieści na temat Wichrzaków spomiędzy starannie ułożonych kłaczków nie znajdowało się w jego planach na dziś. Znaczy mógłby się podzielić, jeśli faktycznie zależałoby Nurt na większej ilości przykładów już dziś, ale nic wartego uwagi nie wysuwało się na język samoistnie.
Powiedzenie, że temat Askeladda był nietrafiony to olbrzymie niedopowiedzenie. Nieobecny rudzielec bez jakiegokolwiek wysiłku zabił jednym ruchem dobry nastrój rozmowy. Zostawiał po sobie jedynie niezręczną atmosferę i Orion był nieco zniesmaczony. Daleko mu było do obwiniania siebie samego o obecną sytuację, przecież nie mógł domyślić się, że kocur nie odwiedzi siostry skoro wcześniej zdawali się w wyśmienitych stosunkach. Nie padła żadna informacja o tym, że jego pobyt należy tu przemilczeć. Mimo braku winy, wciąż... nieciekawie było się tak przyczyniać do obecnego stanu Nurt.
– Zdaje się, że wszystko w porządku. Dalej był w jednym kawałku, nie licząc blizny na łuku brwiowym. – chyba to powinno przynajmniej uspokoić jej zmartwienia? Jeśli w ogóle jakieś miała teraz. Ale jeśli za bardzo skupiała się na tym, że się z nią nie spotkał, może warto było jej przypomnieć co najważniejsze. Że dalej był żywy. O ile to było jakiekolwiek pocieszenie. Dla orientala by nie było. – Raczej nie zmienił się zbyt wiele, ale był też za krótko by dowiedzieć się od niego czegoś więcej.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może gdyby nie kolejny temat, który, gdy tylko się pojawił, skradł całą jej uwagę, Nurt zaraz wróciłaby do wichrowych historii – troszeczkę dla dalszego przekomarzania się, a bardziej z ciekawości, czy naprawdę coś interesującego udałoby jej się z niego wycisnąć. Pod tym względem różnie bywało, Orion potrafił być niezwykle uparty w swoim przetrzymywaniu informacji!
Tyle że no właśnie, na ich językach pojawił się Askeladd i Klan Wichru stracił znaczenie.
Był cały. Był żywy. Głównie to powinno się liczyć, tak sobie powtarzała, tak było... Przecież martwiła się o niego przez te wszystkie księżyce! Tylko czemu w takim razie chciało jej się płakać? Jednocześnie schować się głęboko w Wydrążonym Pniu i nikomu nie pokazywać na oczy oraz odnaleźć brata choćby na drugim końcu świata, mocno nim potrząsnąć i zadać kilka kluczowych pytań?
Dlaczego po prostu nie przyszedł, co?
– To pewnie nawet nie miał co opowiadać – mruknęła, jakby to miało wyjaśnić brak odwiedzin. I jakby to rzeczywiście na opowieściach zależało jej najbardziej. – Co mówił? Tak ogólnie?
Coś chyba musiał, nie? Cokolwiek?? Z drugiej strony, mowa tu o Askeladdzie, a on zawsze należał do milczków.
W przeciwieństwie do niej, niestety, wobec czego czuła naglącą potrzebę wypełnienia ciszy słowami. Zadanie trudne jak nigdy – czuła się, jakby ktoś jej napchał mchu do gardła.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Na to by wychodziło. – odparł, chociaż raczej zabrzmiało dość płasko. Czuł opory przed entuzjastycznym czy chociaż bardziej przekonującym sprzedaniem tego stwierdzenia. Oboje przecież wiedzieli, że nawet zwykłe, krótkie u mnie po staremu powinno paść z rudego pyska. Nie zostać przekazane przez Oriona.
– Hm, chyba zatęsknił do życia w grupie, bo znalazł sobie na osiedlu kilka kotów, z którymi trzyma. Albo to one trzymają z nim. – odparł bez większego pośpiechu, czując się jak w składzie porcelany. I jak nie wątpił w swoją zwinność – potrafił przecież poruszać się bezszelestnie i w gorszych warunkach – tak za drzwiami spała sfora zgłodniałych psów. To kładło lekką presję na jasnych barkach.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nurt zorientowała się, że końcówka ogona nerwowo stuka jej o podłoże. Dyskretnie nacisnęła na małego zdrajcę łapą i zmarszczyła nos. No jasne, że kogoś znalazł, Askeladd potrafił zjednywać sobie koty. Szkoda, że przy okazji tak łatwo przychodziło mu zapominanie o starych znajomościach.
Miała ochotę rozpłynąć się w powietrzu. Została jednak trochę dłużej, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej o losach brata; Orion był jedynym źródłem informacji, skoro najwyraźniej nie mogła liczyć na głównego zainteresowanego. No i wolała uniknąć niezręczności zbyt gwałtownego zakończenia spotkania. Przecież dopiero co przyszła.
Ale potem żaden inny temat nie był w stanie przykleić się na dłużej i czuła się coraz żałośniej. Tego nie dało się znieść. Porzuciła myśli o tym, jak to będzie wyglądać, wykpiła się jakąś tanią wymówką i zaraz już jej nie było.

z.t. x2
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nurt od dłuższego czasu nie pojawiała się w Kłującym Gąszczu. Jasne, spotkania z reguły nie były umawiane, często się rozmijali, ale teraz wszelkie resztki zapachu popielatej Gromiaczki zniknęły z okolic dawnego legowiska orientala. To nie tak, że pechowo znajdowali czas w różne dni, działa się tu rzecz dużo bardziej niepokojąca. Orion prędko odrzucił teorię gigantycznego focha – jakkolwiek możliwy w przypadku Nurt, nie było podstaw ku niemu teraz. Nie było wybuchu złości na koniec ostatniego spotkania, w zielonych oczach nie odbijała się głęboka uraza. Gdzieś w międzyczasie, dawniej niż bliżej na osi czasu, patrol przekazał informację o śmierci Truskawkowego Gąszczu. Ale ciężko było uwierzyć, że śmierć podstarzałej medyczki aż tak zapchała grafik Nurt. Przed jej odejściem pewnie też większość roboty musiała odwalać sama, a jakoś znajdowała czas na szlajanie poza terenami swojego klanu.
Więc przy którejś bezowocnej wycieczce, Orion miał... serdecznie dość. Tak to nazwijmy. Trzymał się myśli, że popielata jest cała i zdrowa, ale zalatana, więc trzeba będzie ją wywabić podstępem. Odrzucał wszystkie mroczniejsze scenariusze jako mniej prawdopodobne. Ta jedna szara komóreczka w pręgowanej głowie tworzyła swoistą tarczę ochronną przed wszystkimi okropnymi zdarzeniami. Popularnie nazywano to szczęściem głupiego.
Do swojego planu potrzebował piszczki. Nie zamierzał co prawda składać ofiar pradawnym bóstwom, zdając się na ich łaskę. Nie, Orion był kotem praktycznym i zamierzał rozwiązać to sam. Schwytanego gołębia rozpruł, a świat ujrzały parujące wnętrzności. Skrzywił się tylko lekko przed przystąpieniem do ozdabiania swojej szyi ptasią krwią. Część wsmarował również w lewy bark, łap nie wyczyścił. Nieapetyczne resztki zostawił dla mniej wybrednej kuny, a sam przedarł się dwukrotnie przez łysiejące krzaki, by ich gałązki potargały jego futerko.
W tym stanie udał się na granicę, licząc na patrol czy zbłąkanego terminatora. Trafił na... nie był pewny na kogo, jednego smętnego kota. Plusy były takie, że zjawił się szybko i chyba uwierzył w krew sączącą się z rany na szyi. A przynajmniej na tyle by zgodzić się sprowadzić prędko medyczkę. Oczywiście się przedstawił młodemu orientalowi, przynajmniej część tego planu opierała się o pomoc dla rannego Oriona, nie losowego kota.
A gdy tylko posłaniec pognał z wiadomością, były samotnik zaczął się czyścić z krwi, nim szkarłatna barwa za bardzo przywiąże się do jasnych włosów.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciała po prostu przykleić uszy do czaszki, dla lepszego efektu zasłonić je łapami, zacisnąć powieki i udawać, że postać zatroskanego Paprociowej Łapy nie istnieje, a już na pewno nie oczekuje od niej wyprawy na granicę, by załatać jakiegoś samotnika. Była jedyną medyczką Klanu Gromu, co, miała zostawić swoich pacjentów na rzecz pojedynczego obcego? Tego od niej chcieli?? Klan Wichru istniał, oni mogli sobie pozwolić na bycie dobrymi samarytanami! Albo Cień, proszę bardzo. Ona była zapracowana.
I może rzeczywiście wyprosiłaby natręta z Wydrążonego Pnia, by móc z powrotem zaszyć się z nosem w mchu, gdyby przez szum w głowie nie przedarło się imię rannego kota. Orion. Orion? Ten Orion? Opis się zgadzał, przynajmniej do momentu, w którym zostały jej zaserwowane szczegóły odnośnie krwawych śladów i potarganego futerka – te elementy nie zgadzały się z typowym stanem kocura. I sprawiły, że serce podskoczyło Nurtowi do gardła.
Wydusiła z terminatora wszystkie szczegóły, jakie był w stanie jej dać, jednocześnie pracując nad sklejeniem zawiniątka z medykamentami i nie bacząc na fakt, że lecznicowe powietrze stało się nagle nie do zniesienia duszne. Liście łopianu, motki pajęczyny, ziarenka maku... Coś jeszcze? Powinna wziąć coś jeszcze?
Nawet jeśli, to za późno – już biegła przez tereny Gromu, prosto w miejsce wskazane przez Paprocia. Gwiezdni raczą wiedzieć, jak udało jej się nie zboczyć po drodze, ona sama niewiele z niej zapamiętała. Najważniejsze, że wreszcie wśród szaroburego krajobrazu odznaczyła się jasna sierść Oriona.
Mył się i nie wyglądał w połowie tak dramatycznie, jak opowiadał Paprociowa Łapa. Nurt poczuła drętwienie w łapach, wypuściła z pyska pakunek. Uchyliła mordkę, nerwowo błądząc spojrzeniem. Zaciągnęła się chłodnym powietrzem.
– Co jest? – spytała otumaniona. Nie... wyczuwała kociej krwi? Prędzej jakby ktoś urządził sobie ucztę. – Co się stało?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cel uświęcał środki. Tak oriental usprawiedliwiał sobie ten dramatyczny występ przed Gromowym terminatorem. Musiał przecież od razu wyciągnąć najmocniejsze karty – jeśli zacząłby od uprzejmej prośby o spotkanie, a w przypadku odmowy, dwa dni później przyszedł zakrwawiony, Nurt jak nic zwietrzyłaby w tym jakiś podstęp. Tak przynajmniej miał gwarancję, że zagrożenie życia zabrzmi realnie. Nie podejrzewał mikroba o ukrytą nienawiść, która skłoniłaby do machnięcia łapą na sytuację.
Chociaż, gdy zawiniątko z ziołami uderzyło o ziemię, a medyczka spojrzała na niego jakby wyrosła mu druga głowa, pomyślał, że może jednak ten plan był przesadą. Lekką. Faktycznie przez te wszystkie księżyce nie przyszedł do niej z ani jednym zadrapaniem, o poważniejszych ranach już nie mówiąc, więc wkraczanie trzema łapami do grobu mogło niepotrzebnie zestresować.
Ale cóż, już po ptakach. Oriental zamierzał skupić się na efektach – Nurt była. W jednym kawałku. Na granicy. Istniała szansa, że po początkowym szoku uzna, że padła ofiarą okrutnego żartu, obrazi się i zawróci z przytupem do obozu, dlatego Orion przerwał pielęgnację futra i podniósł na cztery łapy. W razie ucieczki szarej, był gotowy złapać ją za ogon, przygnieść do ziemi, zastąpić drogę czy w jakikolwiek inny sposób zatrzymać ją w miejscu.
– Musiałem ciebie wyciągnąć jakoś z obozu. Ukrywasz się na terenach. – stwierdził. To suche fakty. Nie uśmiechał się w typowy dla siebie sposób, gdy przechylił lekko głowę i spojrzał uważnie w zielone oczy. – Więc to raczej moje pytanie. Co się tobie stało?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chciała spytać, czy cokolwiek mu dolegało, czy ściągnął ją tutaj na darmo, ale... Ale dotarło do niej, że i bez tego znała odpowiedź, dlatego po prostu wpatrzyła się w niego, dorównując stylem sroce wgapiającej się w gnat, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Stan zawieszenia nie trwał długo, bo kiedy tylko Orion wysunął w jej stronę oskarżenie, Nurt, skonfrontowana z jego wnikliwym spojrzeniem, spuściła wzrok i nerwowo poruszyła ogonem.
Nie wiedziała, co mu odpowiedzieć, a do tego tuż po zawieszonym w powietrzu pytaniu w jej oczach wezbrały łzy. Tak o, bez powodu. Zupełnie bez sensu. Potarła je szybko wierzchem łapy i zaraz wzruszyła barkami.
– Patrole do was nie dochodzą? – Te słowa nie wybrzmiały zaczepnie, choć chyba miały. Brzmiały równie płasko, jak płasko leżały teraz szare uszy. – Mam całą lecznicę na głowie. Nie mam czasu na wypady.
Takie jak ten, dodałaby, gdyby miała siłę się z nim teraz kłócić. Albo gdyby dostatecznie zależało jej na dotarciu przekazu. Tymczasem nie czuła, jakby do czegokolwiek zmierzała; myśli formowały się zbyt ociężale, by zrobić z nich większy użytek. Nie czuła też, jakby jej na czymś zależało, mimo że coś w niej powtarzało jak mantrę, że powinna wracać do Obozu.
Może powinna, tyle że ulatniająca się adrenalina zabierała ze sobą mobilizację, która doprowadziła ją tutaj. Nim nabierze energii na podjęcie decyzji o powrocie, smętne wpatrywanie się w częściowo rozchylony pakunek z medykamentami musiało wystarczyć.
Na myśl o zwijaniu go miała ochotę się rozpłakać.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, bez dwóch zdań wolałby kłótnię w tym momencie. Przez burzliwe dyskusje mógł nawigować z zamkniętymi oczami, krokiem tak lekkim, że postronny obserwator mógłby przysiąc, że jego łapy nawet nie dotykały gruntu. To, jakkolwiek by nie nazwać obecnej sytuacji, wychodziło daleko poza znane schematy. Nie zrozummy się źle – Orion był profesjonalistą i bez trudu mógł wejść w rolę kota, któremu zależy; tak jak uchylał się od oferowania ramienia do wypłakania, tak posiadał wiedzę teoretyczną potrzebną do adekwatnego zareagowania w tej chwili. I może nie była to kreacja najbardziej dopracowana, którą miał okazję wielokrotnie przećwiczyć, ale mógłby być przekonujący.
Problem pojawiał się w momencie, gdy faktycznie mu zależało na tym by to nie jego łapa wgniotła w grunt te ledwo trzymające się skrawki Nurt. W zasadzie, żadna łapa, tak dla ścisłości.
– Hm, niedobrze. Przepracujesz się w ten sposób. – starał się z całych sił skupiać jedynie na argumentach podsuwanych przez samą pręguskę, ignorując przeciąg powstały w tej wymówce za sprawą wszystkich innych dziur logicznych. Gwiazdy mu świadkiem, że się przeziębi przez to. – A masz czas na spacery chociaż? Czy nie ma żadnych okazji do wychylenia nosa z lecznicy? – trudno uwierzyć, by podstarzała medyczka była aż taką pomocą w praktycznym prowadzeniu lecznicy. Krwawnik też pełnił raczej funkcję dekoracyjną. Orion ruszył ostrożnie w stronę Nurt, wypatrując jakiegokolwiek sygnału, że jeszcze jeden krok i zwieje. – Chodź na spacer? Skoro już tu jesteś? Przyda ci się spacer. – zaoferował, chociaż nie spodziewał się entuzjazmu. Ale dopóki nie spotka się z otwartym buntem to powinno być w porządku. Może jak zwinie pakunek z ziołami to Nurt pójdzie za nim byle odzyskać parę chwastów, to też opcja.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Komentarz o przepracowywaniu się zignorowała, patrząc gdziekolwiek, byle nie na Oriona. Jeżeli komuś groziło przepracowanie, to biednej Gałązce, która pierwotnie miała w lecznicy tylko troszkę pomagać, więcej obserwować, a teraz praktycznie całe sprzątanie spoczęło na jej barkach, nie wspominając o dobrowolnie przyjętym na siebie czuwaniu nad chorymi – aż do przesady, ten problem też przydałoby się zaadresować – i przeprowadzaniu wstępnych wywiadów, co zdecydowanie nie powinno leżeć w jej obowiązkach. Nie była nawet oficjalnie terminatorką medyka.
Ale dzięki temu Nurt mogła bez trudu przemilczeć jej egzystencję dla uwiarygodnienia powodu niepojawiania się w dotychczasowym miejscu spotkań. Orion nie musiał wiedzieć, jak było naprawdę. W zasadzie nie powinien, zapadłaby się chyba pod ziemię. I bez tego było jej głupio.
– Nie no, czasem wychodzę – miauknęła bez przekonania, bo tak właściwie nie przypominała sobie, kiedy ostatnio opuszczała Obóz, dnia dzisiejszego nie licząc. – Siłą mnie nie trzymają, nie? I zioła się same nie zbiorą. Ale wychodzenie poza tereny to co innego.
Uniosła głowę, kiedy zaczął podchodzić bliżej. Zrobiła wielkie oczy, jakby spodziewała się, że będzie chciał ją co najmniej ugryźć. Jednak propozycja spaceru nie brzmiała dzisiaj jakoś szczególnie mniej drapieżnie.
– Powinnam wracać do Obozu – odparła z wahaniem, zerkając wymownie na przyniesione medykamenty. – Skoro nic ci nie jest i w ogóle. Mówiłam, że idę tylko na chwilę.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ta. Nie wierzył jej ani trochę. A co najgorsze, nie mógł jej nawet tego wytknąć. Nie teraz, gdy znajdowali się na Gromowej granicy, gdzie faktycznie mogła w każdej chwili zrobić krok w tył i zwiać. Gonitwa jak za królikiem nie leżała na szczycie listy marzeń Oriona, jak już zostało wcześniej ustalone.
– Hm, po zioła to chyba niezbyt często? Pora nie sprzyja świeżym zbiorom raczej, większość zapasów masz pewnie zabezpieczoną w składziku. – zauważył luźno, bo istniały jednak pewne granice ignorowania dziur, nim oboje się o nie potkną. Zresztą czy nie byłoby to zbyt podejrzane, gdyby się zgadzał z każdym jej słowem? A przynajmniej nie podważał żadnego z nich, choćby w najmniejszym stopniu?
– Myślę, że chwila jeszcze nie minęła. Szczególnie jeśli nie powiesz nikomu, że jednak nic mi nie było. Tamten terminator pewnie potwierdzi, że natrafiłaś tu na przypadek wymagający nawet nieco więcej niż chwili. – odbił bez trudu. Ugryzł się w język przed sugerowaniem, że mogły istnieć inne powody, dla których próbowała się wykręcić od niegroźnego spacerku i zajął się zwijaniem przyniesionego przez popielatą ekwipunku. – Zasługujesz na odpoczynek, byłoby głupio odrzucać taką okazję, skoro nie wiadomo kiedy nadarzy się kolejna.
Zadecydował już za nią, zgarnął pakunek i lekko popchnął ogonem do przodu, o ile ten gest w ogóle można było tak nazwać.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i po co wiecznie podważał jej słowa? Czemu nie mógł choć raz przyjąć tłumaczeń jak normalny kot? Chyba ona wiedziała lepiej, co robiła, jak często i po co, a tak swoją drogą to nie była jego sprawa. I jeśli miała ochotę leżeć całymi dniami w legowisku i zapuszczać w nim korzenie, to co z tego? Nie mógł nic na to poradzić. Bo co, zacznie co drugi dzień umierać na granicy z Gromem??
Ponownie wzruszyła barkami.
– Jakoś jeszcze nie umarłam od braku świeżego powietrza – odparła już nieco bardziej defensywnie.
Schowała szyję głębiej między barki jak strofowane kocię. Dlaczego tak zależało mu na wyciąganiu jej gdziekolwiek? Nie widział, że nie była w nastroju?
Najwyraźniej nie; zupełnie nieproszony zabrał się za zgarnianie ziół i pajęczyny, jakby chwilowa cisza z jej strony, w czasie której patrzyła na niego wymęczonym spojrzeniem, automatycznie oznaczała zgodę. Otworzyła pysk, żeby zaprotestować, jednak nie wydobyło się z niego żadne słowo. Tylko dźwięk przeciągle wydychanego powietrza.
– A jak ktoś tu przyjdzie? I zobaczy, że to wcale nie jest miejsce prawie-zbrodni. I mnie też nie ma – odezwała się wreszcie, mimo wyrażonych obaw dając pokierować się w stronę przeciwną gromowemu Obozowi.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Jeszcze to dobre słowo. – odetchnął lekko, chociaż reakcja Nurt co najwyżej dokładała ciężaru sytuacji. Dlaczego nie próbowała mu wmówić, że się guzik znał na ziołach i teraz to w ogóle najlepiej się je zbierało, bo bezużyteczne chwasty nie przesłaniały ziół? Wiadomo, to by nie miało sensu, ale jeśli faktycznie wychodziła uzupełniać składzik to by broniła tych wyjść z większym przekonaniem, prawda? Zamiast tego się wycofywała.
– To zrzucisz winę na mnie. Że ciebie porwałem. – teraz przyszła jego kolej na wzruszenie barkami. Jeśli faktycznie jego pysk pojawi się na Gromowych listach gończych, niech tak będzie. W tej chwili najważniejsze, że Nurt dawała się krok po kroku odciągnąć od tej ciasnej klatki. – Pamiętaj, że jak-mu-tam widział tu miejsce zbrodni. Prędzej jego oskarżą o współudział w porwaniu niż ciebie o umyślne zaniedbywanie obowiązków i wymyślanie umierających kotów na granicy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości