Logo Artemidy
Porzucone Gniazdo w Chaszczach
Prawda była taka, że o stokroć wolała przesiąknięte ziołami powietrze Wydrążonego Pnia od czegokolwiek, co czekało ją na powierzchni, tyle że tego nie mogła powiedzieć bez brzmienia... Sama nie wiedziała jak. Zgodnie z rzeczywistością, prawdopodobnie, w końcu to ona teraz stawiała Nurt w najgorszym świetle.
– Brzydko jest. Pora nagich drzew na horyzoncie. Nie wiem, co cię wzięło na spacery – podjęła jeszcze jedną próbę, nawet nie musząc się starać, by w jej głosie pojawiła się odpowiednia doza niechęci. I mimo że pogoda akurat powstrzymywała ją najmniej, z pewnością nie pomagała poczuć się lepiej. Chłód przedzierał się przez krótką sierść, szarobure niebo nastrajało tak sobie. I on się dziwił, że jej nie widywał?
Niepewny kroczek za niepewnym kroczkiem szła przed siebie, jak gdyby nadal po części nastawiając się na zakończenie rozmowy i zawrócenie. No, a przynajmniej to byłoby stosowne.
– Paprociowa Łapa – uzupełniła odruchowo. – Najsłodsza istota w Obozie. Nie ma opcji, że go o coś oskarżą. Chyba że powiem, że stałam nad nim i kazałam mu wymieniać mech. Nie znosi tego robić.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Mm, tak jakoś. – mruknął w odpowiedzi. – Ładniej długi czas nie będzie, więc pozostaje więc tylko się cieszyć, że dziś przynajmniej nie pada. – wiele osobistości nie mogło pozwalać sobie na takie komentarze, bo była to najprostsza droga do zwabienia chmur deszczowych nad swoją głowę. Całe szczęście wszechświat uwielbiał Oriona i nie pokrzyżowałby mu w ten sposób planów. Nie podsunąłby Nurt argumentu za powrotem do obozu, pierwszego dobrego zresztą.
– Paprociowa Łapa. – powtórzył za nią, niech terminatorowi będzie i tak. – No to widzisz, oboje jesteście bezpieczni, zbrodnia będzie na moim sumieniu, za jednym zamachem oszukałem dwie najczystsze duszyczki w Gromie, problem rozwiązany. – kierował ich w stronę gniazda by odłożyć pakunek i uwolnić pysk. Potem może nawet faktycznie mogą się przejść, byle nie w stronę granicy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nurtowi przydałby się teraz jakiś argument w łapie, bo jak Oriona z reguły ciężko było przegadać, tak teraz zadanie to urosło do poziomu góry, po jakiej musiałaby się wspiąć, by osiągnąć cel. A absolutnie brakowało jej na to siły. Ba, brakowało jej siły nawet na twarde postawienie na swoim, odwrócenie się ogonem do niego i po prostu podreptanie do domu. Mogła to zrobić, nie musiała go przekonywać do swoich racji ani tym bardziej pytać o pozwolenie.
Ale czy faktycznie mogła to zrobić? Trzymał w pysku zioła, gromowe zioła, i raczej nie garnął się do ich oddania. Bo się uwziął na ten głupi spacer.
Przegrana sprawa, nie ma co.
– Może – mruknęła. – Wykopią cię z Wichru i tyle z tego będzie.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Może. – zgodził się bez należytego przejęcia. Nie powinno to nikogo dziwić. – Ale to problem przyszłości, nie przejmuj się tym teraz. – dodał jeszcze, chociaż nie wierzył by Nurt faktycznie obchodziło gdzie będzie wkrótce sypiał. Miało to sens, jego tymczasowa przynależność nie wnosiła zbyt wiele zmian w ich relację. Chociaż, tak po prawdzie, wolałby żeby Wichrowe granice nie zamknęły się przed nim ze względu na jeden głupi spacer. Ale to swoją drogą. Bo fakty były takie, że popielata dramatyzowała w tym momencie, nikt nie rozliczał jej z każdej sekundy spędzonej poza obozem.
Czy cisza była komfortowa? Otóż, nie powiedziałby. Ale jeśli Nurt nie garnęła się do wypełnienia jej, tak byli skazani na wędrówkę w towarzystwie dźwięków natury. Bo jeśli Orion miał nie oślinić nadmiernie gromowych ziółek to musiał odpuścić sobie rolę głównego organizatora rozrywki. Przynajmniej do czasu, gdy powitały ich znajome gałęzie otaczające bażancie gniazdo. Ukrył pakunek, by nie został przypadkiem zdeptany i odsunął na otwartą przestrzeń.
– Hm... to co powiesz na spacer w stronę Łanu Rzepaku? Jest na tyle chłodno, że nie ma ryzyka utonięcia w błocie. – zaoferował luźno. Jeśli Nurt zorientowała się, że jednocześnie odgradzał ją od linii prostej prowadzącej do Gromu, a nie dreptał bezcelowo, chwała jej za przytomność. – Albo, jeśli faktycznie aż tak bardzo szkoda ci łapek, możemy porozmawiać, hm? Omówiliśmy już pogodę, więc możemy teraz zahaczyć o drugi filar sympatycznych rozmów. Jak się czujesz? – przechylił lekko głowę i dla zaoszczędzenia jakże cennego czasu popielatej, sprecyzował. – Wyglądasz średnio, więc nie uwierzę, że w porządku.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie zamierzała się przejmować. Nie losem Oriona, w każdym razie, tym bardziej jeżeli miało się okazać, że w czasie jej nieobecności w Obozie wydarzyło się coś złego. To ryzyko, które faktycznie przyprawiało o nieprzyjemne łaskotanie stresu w brzuchu; nie było to jednak uczucie dostatecznie silne do przełamania odrętwienia. Raczej wzmagało niechęć do powrotu.
Rozmowa coś się nie kleiła, może przez zapchany łopianem pysk orientala, a może przez jej brak współpracy, Nurt tego nie analizowała. Prędko odpłynęła w rejony myśli, choć gdyby spytać ją, nad czym tak głęboko dumała, nie potrafiłaby odpowiedzieć. Nad czymś musiała, bo nim się obejrzała, znaleźli się ładny kawałek od ziem Gromu. Przy dobrze jej znanym (nie)porzuconym gnieździe.
Popatrzyła smętnie za niknącym w krzakach pakunkiem medykamentów. Żegnajcie, zakładnicy.
Uniosła łeb, podążając spojrzeniem za głową Oriona, i prędko tego pożałowała. Propozycja przejścia się w stronę Łanu Rzepaku nie zrobiła na niej wrażenia, jak dla niej mogli iść niechby w stronę Wielkiej Słonej Wody, co za różnica? Ale następujące zaraz po nim pytanie o samopoczucie sprawiło, że zesztywniała w miejscu z szeroko otwartymi oczami jak sarna na Grzmiącej Ścieżce. Uderzyło w nią jak maska potwora. Jasne, znali się kupę czasu, przeprowadzili niezliczoną ilość rozmów, rozmawiali dużo i na różne tematy. Tyle że raczej nie mieli w zwyczaju się sobie zwierzać. W ich małym światku nie było miejsca na wielkie problemy wszechświata, a cokolwiek się działo, było odsuwane na bok na czas ich spotkań. Pasował jej taki układ i nawet nie musiała się starać, by go utrzymać; to przychodziło naturalnie. Dopóki problemy dało się zostawić w granicach Gromu, znaczy się. Dopóki wszystko nie zaczęło wymykać jej się z łap i nie zatraciła gdzieś umiejętności bycia ponad to.
– Wąż nie żyje – oznajmiła rzeczowo po dłuższej chwili. Najświeższa nowina jakoś sama wypłynęła jej z pyska, może dlatego, że nie miała czasu posiedzieć z tematem i go sobie przetrawić. Przynajmniej zacząć trawienie. – Wbiegł pod potwora. Niedługo Salamandra idzie do Szepczącej Sadzawki. Tru... Truskawkowy Gąszcz też nie żyje. – Poczuła, jak wzbiera w niej panika. – M-myślałam że ty...
Zaczęła delikatnie kiwać się na boki. Palcami przednich łap wystukiwała nierówny rytm o podłoże. Miała wrażenie, że dzieliła ją od niego niewidzialna warstwa mchu. Cała wypchana była mchem.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Powstrzymał prychnięcie, gdy na popielatej mordce wymalował się szczery szok. Czy Nurt naprawdę myślała, że tak świetnie szło jej maskowanie swojego samopoczucia? Umówmy się, z ich dwójki to nie ona miała wprawę w ukrywaniu, gdy coś gryzło, wręcz przeciwnie, wszystkie swoje emocje nosiła zawsze jak drugie futro. Próby upchnięcia ich pod spód były raczej mizerne – krótkie, szare włoski nie stanowiły zbyt dobrej osłony.
Wąż nie żyje. Jakiś bliski czy przywódca? Patrząc na Zaskroniec, oriental nie zdziwiłby się, gdyby ukrywali tam więcej takich gadów. Z dalszej opowieści wynikała jednak druga opcja. W ogóle z opowieści wynikało dużo ciekawych rozważań. Czy Nurt była faktycznie tak blisko z resztą trójki klanowej, czy to niepokój o Grom tak jej siedział na psychice. Czy używanie kocięcych imion wynikało z zażyłości, czy Nurcikowości – tu obstawiałby drugą opcję, bo Truskawkowy Gąszcz jako jedyna z całej zgrai zasłużyła na szacunek, a z nią niewątpliwie kotka musiała być najbliżej. I gdyby ostrożnie oddzielić te oszczędne informacje od samej informatorki i tego czego nie zdołała wypowiedzieć, rozmowa całkiem... może nie przyjemna, ale przynajmniej konkretna.
Niestety Orion był skazany na pełny obraz. Ten, na którym również został uwieczniony jako problem. Zimny dreszcz, który go przeszedł nie był skutkiem myśli o tym, że w świecie Nurt faktycznie dołączył do grona martwych, a tego, że niewiedza przyczyniła się do niepotrzebnego... nazwijmy to, stresu.
– Och... – może tej elokwentnej reakcji towarzyszyły wyrzuty sumienia. Ciężko orzec ze stuprocentową pewnością, były raczej czymś obcym dla orientala. Porzucił myśl o odgradzaniu drogi ucieczki do Gromu i przykleił się do popielatego boku, by powstrzymać dalsze kiwanie się medyczki. – Och, widzisz, źle myślałaś. To był taki, niech będzie, żart. W odrobinę niefortunnym momencie, trzeba przyznać. Ale żyję, prawda? I ty też, widzisz, nie jest aż tak źle. – chociaż chyba było całkiem okropnie, mógł sobie tylko wyobrażać. Ale kłamstwo powtórzone sto razy i tak dalej. – Widzisz, gdybym wiedział to bym próbował wmówić Paprociowej Łapie, że wyrasta mi druga głowa i dlatego musi ciebie pilnie zawołać. Myślę, że by się dał wrobić. Nie wiem czy ciebie by to wyciągnęło z obozu, ale poruszonemu terminatorowi byś chyba nie odmówiła? Biedaczek by miał koszmary o dwugłowym kocie inaczej. – nie skupiał się aż tak na tym co opuszczało jego pysk. Głównym celem Oriona było podprowadzenie Nurt do gniazda i nakłonienie by usiadła, zanim wystuka tu dziurę w ziemi.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Drgnęła, jakby obecność Oriona u jej boku wzięła się znikąd, po czym odruchowo przylgnęła do niego. Ciepło jego ciała było jak wybudzające ze snu szturchnięcie zimnym, mokrym nosem, a głos – nawet jeśli sens poszczególnych słów przyszedł do niej z opóźnieniem, o ile w ogóle zajął miejsce w jej umyśle na dłużej ponad przelotną chwilę – zdołał przedrzeć się przez łomot serca wypełniający jej klatkę piersiową i uszy, dudniący w głowie i pulsujący w ciele. Nurt odetchnęła nierówno i zorientowała się, że idzie. W stronę gniazda, to było pokrzepiające. Wystawiona światu na pożarcie nie czuła się ani trochę bezpiecznie. Generalnie jakoś nie czuła się bezpiecznie – zmysły powinna mieć wyostrzone na wypadek pojawienia się w okolicy jakiegokolwiek zagrożenia, tymczasem odnosiła wrażenie, że jej mózg pracował na spowolnionych obrotach. Bardzo, bardzo wolno.
Usiadła, czy też może rozlała się na trawie, kiedy mięśnie zostały zwolnione z obowiązku utrzymywania jej na łapach.
– Co jeśli ja też umrę? – wymamrotała cicho ze wzrokiem utkwionym w przestrzeń. Wtedy uniosła go, poszukując niebieskich punkcików na mordce kocura. – Jak ja spojrzę w oczy Truskawkowemu Gąszczowi?
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Owinął ją szczelnie puchatą kitą, by powstrzymać dalszy rozpad. Jasne, mieli tu cały zestaw medyczny, który popielata przytargała ze sobą, ale Orion coś podejrzewał, że prędzej należałoby szukać ratunku w schowanej nieco głębiej kocimiętce niż w pajęczynie i reszcie przyjaciół. Sytuacja nie była jednak na tyle drastyczna, by musiał uciekać się do narkotyzowania Nurt, byle tylko wywinąć od rozmowy.
A przynajmniej, jeszcze nie.
– A zamierzasz umrzeć? – czy była w ogóle w stanie odpowiadać na takie pytania, czy lepiej byłoby zostać przy bezpiecznym odbijaniu każdego jej zmartwienia? Przecież nie umrzesz i tym podobne, które zdaniem orientala rozbijałyby się bez efektu przy szarych uszkach. Z drugiej strony sugerowanie w pewien sposób, że mogła rozważać pójście w ślady przywódcy mogło być... no mogło być to zbyt wiele. Ale tak dobrze pasowało do argumentu, że ciężko było nie zaryzykować. – Uważam, że, jeśli nic takiego nie planujesz, to raczej nie masz co obawiać się spojrzenia w oczy Truskawkowemu Gąszczowi. Nie w najbliższym czasie przynajmniej, za parę obiegów pór może, ale wtedy się chyba powinna ciebie spodziewać.
Chyba, bo może martwa medyczka była jednak jedną z tych nieracjonalnych jednostek.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdyby to tylko było takie proste. Co zabawne, nie tak dawno temu byłaby skłonna mu przyklasnąć, święcie przekonana, że była ponad śmierć – kiedyś, za jakieś sto księżyców, kiedy będzie stara i przyjdzie jej kolej zasiąść wśród gwiazd, pewnie, nigdy przecież nie zakładała nieśmiertelności. Jednak nie wcześniej, nie w wyniku nieszczęśliwego wypadku, walki, choroby czy... czegokolwiek innego. Dzisiaj nic z tej pewności nie pozostało, co obnażyło przed nią aż zbyt szeroki wachlarz możliwości, których nie chciała rozważać, a które natrętnie wciskały się pomiędzy myśli.
– Oczywiście, że nie – miauknęła z czymś w rodzaju nieśmiałego zalążka pretensji, że Orionowi w ogóle przyszedł taki pomysł do głowy. – Ale widziałeś, ile czyha niebezpieczeństw? Nawet te dziewięć żyć jest o kant tyłka potłuc. Do niczego się nie nadają. Nie przydały się Żubrzej Gwieździe, kiedy trafiła na dwa psy. Nie zatrzymały tutaj tego mysiego móżdżka, co postanowił tak po prostu odejść. A my mamy tylko po jednym.
A ona w dodatku swoje tak troszeczkę zmarnowała, co odbijało się już na niej, i pewnie niedługo odbije się na całym Gromie. Zero presji.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ten poziom oburzenia był akceptowalny. Znaczy – dopóki siedziała obok, mogła się pultać ile chciała, już do tego przywykł. Czerwona lampka zapaliłaby się dopiero w momencie, gdyby próbowała się odsunąć. Od tego już tylko jeden-dwa kroki do ucieczki.
– Hm, ale to widzisz, przynajmniej jednym problemem niepotrzebnie zaprzątasz sobie głowę. Jeśli to byłby nieszczęśliwy wypadek, nie masz co się obawiać reakcji Truskawkowego Gąszczu, hm? – powtórzył, co nieco go uwierało, bo nie cierpiał strzępić języka w taki sposób, ale jednocześnie warto, żeby do popielatej dotarło, że jedno z jej zmartwień było zupełnie niepotrzebne. Jak nie wszystkie, którymi się dzisiaj dzieliła, ale niech jej będzie. Taki przywilej roztrzęsienia i żałoby, nie zamierzał jej oceniać z tego tytułu.
– Niebezpieczeństw czyha tyle co wtedy, gdy byłaś młoda i gł- nierozważna, wiesz? A jednak dalej jesteś wśród żywych, więc no umówmy się, masz już na karku parę księżyców doświadczenia w wyślizgiwaniu się śmierci. Albo wyczuwania zagrożeń w porę, chyba zapach ziół ci nie przepalił do końca węchu, prawda? Więc na ten moment są mniejsze szanse, że umrzesz, niż gdy byłaś terminatorką. A wtedy jakoś przeżyłaś, masz wszystkie łapy i ogon na miejscu. I nie oszukujmy się, nie dlatego że jesteś i zawsze byłaś najbardziej ostrożnym i rozsądnym kotem, jakiego znał ten las. Dopóki nie zacznie ciebie przeżerać starość, jesteś najbardziej bezpieczna jak się da. No chyba, że już teraz bolą ciebie stawy każdego ranka, a kręgosłup do śniadania nie chce wrócić do naturalnego ułożenia? – no bez przesady, ten mikrob nawet nie dotarł jeszcze do dorosłości tak uczciwie. Trudności wieku starczego powinny być dla niej najczystszą formą abstrakcji.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wcale nie uważała, że niepotrzebnie. Może w jakiejś innej rzeczywistości, na przykład w takiej, w której wcześnie zdecydowała się na terminatora, od razu po uzyskaniu aprobaty Truskawkowego Gąszczu zaczęła go trenować i teraz mogła zostawić go samego bez obawy o to, że kryzys zakończony obiegi pór temu przez jej mistrzyni rozpocznie się na nowo. Tymczasem szkolenie nawet nie zdążyło wystartować, nie wspominając w ogóle, że do niego przydałby się jakiś uczeń.
W drugim też nie potrafiła się zgodzić. Właściwie to teraz, tak z perspektywy czasu, nie miała pojęcia jak to się stało, że dożyła dnia dzisiejszego. Bo przecież, jak mówił Orion, bardzo się starała, żeby tak się nie stało. Jej takie rzeczy nie dotyczyły. Ataki z zaskoczenia, ciężkie bitwy z drapieżnikami, sytuacje bezpośredniego zagrożenia życia, nawet jakieś cięższe choroby. Łatwo to akceptowała, nie zastanawiała się nad tym wiele... dopiero teraz widziała, jakie to było głupie.
Nie wiedziała, czy dałaby radę mu to wszystko wytłumaczyć bez wpadnięcia w kolejną spiralę stresu.
Wciąż, nawet jeśli nie słowa, to działało na nią opanowanie w głosie Oriona. Jego absolutny spokój tak kontrastujący z jej spięciem. Był jak bezpieczna przystań, która dawała Nurtowi namiastkę poczucia bezpieczeństwa.
Wtuliła się ciaśniej w jego bok i odetchnęła drżąco.
– Powiedz, co u ciebie – wymamrotała błagalnie, unosząc wzrok, by kątem oka spojrzeć na jego mordkę. Nie zbyt bezpośrednio i tylko przelotnie. U Oriona zawsze było jakoś tak... dobrze. Poza tym chciała go posłuchać jeszcze trochę. Tyle że może niekoniecznie przekonującego ją, że nie miała racji, gdy była całkowicie pewna, że świat walił jej się na głowę.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niech będzie i tak, zgodnie z życzeniem publiczności. Chociaż do tego tematu będą musieli wrócić jeszcze w przyszłości. Te myśli popielatej były z reguły trudną do wypielenia zarazą, a oriental był zmotywowany do przypilnowania, żeby nie został ani jeden najmniejszy zarodnik. Niech Nurcik będzie głupia i naiwna, od tego była, z katastroficznymi poglądami nie było jej do twarzy.
– Powiedziałbym, że same ciekawe rzeczy, których ty nie docenisz i powiesz mi zaraz, że ciebie zanudzam. I nie wiem jak bym zniósł tak okrutny komentarz od ciebie, chyba bym miał problemy z zaśnięciem w swoim luksusowym, jednoosobowym legowisku. Wielkie marnotrawstwo takiego przywileju, więc pozwól, że się zastanowię jakie opowieści by mogły uzyskać chociaż odrobinę aprobaty z twojej strony. – przybrał zamyśloną minę dla wyższego celu. Końcówką długiego ogona malował bezwiednie wzorki na szarej sierści. – Roziskrzona Gwiazda się nade mną znęca. Uważa, że mam za dużo wolnego czasu, więc podrzuca mi terminatorów jak jakaś kukułka paskudna. Ja nie wiem, w klanie tyle kotów chętnych do przekazywania wiedzy, a ona się uparła. Myślisz, że to pora zacząć im wmawiać istnienie nieistniejącej rangi? Coś jak pomocnik medyka, tylko oczywiście jeszcze bardziej zapomniane. A takie ważne! Chociaż nie wiem czy podczas kontrolowania wiedzy Krzyk by się zorientowała, że ci terminatorzy głupoty gadają, czy by pomyślała, że mądrzejsi od niej, tajemne rangi znają. Obawiam się, że to całkiem prawdopodobna opcja... O. Ale wiem co by ciebie mogło zainteresować. Świt została matką. Oczywiście taką z rangi, młodociane ciąże jej nie grożą, jest przecież bardzo rozsądnym dzieckiem. Ale wolałem sprecyzować, żeby nie było wątpliwości w czym rzecz. Technicznie problem zażegnany, a Świt świetnie się bawi opiekując kociętami, kolejne zwycięstwo, jest bezpieczna. Znaczy nie jestem do końca przekonany czy wie, że występuje w Splątanych Korzeniach w roli opiekunki maluchów, a nie koleżanki, ale trudno. Na pewno w jakiś sposób pomaga Żbikopręgiej, nawet jeśli czasem ta ma jedno, wyrośnięte kocię więcej do pilnowania. – mógł ciągnąć dalej, eksperymentalnie przejść w pewnym momencie z opowieści bliskich świata realnego, w stronę chmur, żeby zobaczyć po jakim czasie Nurt się zorientuje, że jej znowu jakiś kit wciska, a nie grzecznie relacjonuje co tam u niego. Ale mógł też pociągnąć jeden z zarzuconych dotychczas tematów, jeśli wyrazi zainteresowanie. Bo jak już zostało wspomniane, przedstawienie było interaktywne i to nie od Oriona zależało w jaką stronę się potoczy.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W innych okolicznościach zapewne robiłaby miny i przewracała oczami – kto jak kto, ona potrafiła docenić dobrą opowieść, o ile była dobra! – natomiast w tamtym momencie słuchała go, jakby mówił językiem faktów. Albo jakby mówił o kimś innym; po prostu przyjmowała jego słowa, czerpiąc z tego, że w ogóle padały i nie lądowały na niej jak borsucze pazury.
Podczas gdy on zastanawiał się, co będzie dla niej odpowiednio interesujące, Nurt – nadal ściśle przyklejona do jego futra – zjechała do pozycji leżącej i schowała łapy pod siebie, gotowa w każdym momencie podskoczyć na nich niczym sprężynka i pomknąć w stronę przeciwną do potencjalnego niebezpieczeństwa.
– Ciekawe, czy Krzyk dalej łowi Łabędziej Gwieździe karpie – mruknęła, kiedy usłyszenie znajomego imienia obudziło w niej losowe wspomnienie. Bądź też jego fragment, bo nie kłopotała się z wydobyciem z czeluści pamięci pełni kontekstu. Nie miał znaczenia.
Wyciągnęła szyję przed siebie i położyła głowę na ziemi. Przymknęła oczy do połowy, ale nie przestawała słuchać. Szare uszy uniosły się w nieśmiałym zainteresowaniu na wzmiankę o Świt, jednej z mniej typowych pacjentek, z jakimi przyszło jej kiedykolwiek działać.
– O, to super. – Przecież sama delikatnie podsuwała Orionowi takie rozwiązanie. Żeby zatrzymać ją w Obozie, przynajmniej do czasu, aż wyjścia nie staną się dla niej bezpieczniejsze. Tyle że jemu takie rozwiązanie niezbyt się wtedy podobało. Było niekompletne. – A co ze spacerami...? – Ziewnęła. – Wyjściami. Ogólnie. Nie wolno jej uwiązywać.
Odpowiedzi, nawet jeżeli usłyszała ją w całości, już nie zarejestrowała. Stopniowo, uderzenie serca za uderzeniem serca, jej wyczerpany umysł oddawał się senności, aż w końcu zasnęła zwinięta w połowiczny kłębek, z nosem częściowo wetkniętym w białe futro.

z.t.
[Obrazek: mJOQ6VS.png]
LVL 8 165 / 500
MedLVL 11 133 / 1500
20
Siła
S
22
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
24
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A Orion zjechał razem z nią, jak przyczepiony magnesem, żeby dalej miała koło siebie względnie miły bok, a nie kościste łapy. Uniósł brew, gdy wspomniała o łowieniu karpi. To brzmiało niesamowicie prawdopodobnie jak na Donośny Krzyk, więc odnotował jako temat na później, albo na inne spotkanie. Albo lepiej, mógł skonfrontować samą zastępczynię, zadać niewinne pytanie o postępy w połowach, to też była opcja oczywiście. Ale póki co sam opowiadał i kątem oka widział jak poważna, szanowana medyczka przysypia jak małe kocię.
– A to widzisz, nie mów nikomu, to trochę tajemnica, ale pokrewieństwo z przywódcą ma swoje plusy. Nie jest tak rozliczana z wypełniania obowiązków jak inne koty. Więc udało się, może wędrować kiedy tylko ma na to ochotę. Utrudnia to trochę pilnowanie jej, ale na pewno jest lepsze niż gdyby obowiązkowo wychodziła na patrole i polowania. Jednak luźne spacery po kwiatki z reguły cechują się dużo niższym stopniem zagrożenia. – i może jeszcze coś zaczął opowiadać odnośnie Świt, odnośnie podarków, które przyniosła z ostatniego spaceru, ale urwał w trakcie, gdy zorientował się, że odległość między kolejnymi wdechami brzmiała w sposób zbliżony dla śpiących kotów. Odetchnął lekko, tak by nagły ruch nie zbudził popielatej i ostrożnie, nieco szczelniej, otulił ją puchatą kitą żeby nie zmarzła. Bo potrzebowała tego snu, a Orion nie był potworem aby ja teraz budzić i wyganiać do obozu. Mógł z nią tu poczekać aż się wyśpi. Sam jednak starał się pozostać przytomny – dawno już nawet nie drzemał w tej okolicy, więc nie mógł być w pełni pewny jakich intruzów można było się spodziewać.

z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Nie wychodziłem poza tereny klanu, bo zazwyczaj nie miałem po co. Tak po prostu, a jeśli przy tym pomyślałem o okolicznościach, w których księżyce temu zostałem z rzeczonego klanu zabrany, to tym mniej miałem ochotę na spacerki poza granicami. Ceniłem sobie poczucie, że w razie czego, zawsze mogłem dać nogę w kierunku obozu i była niezerowa szansa na wpadnięcie na kogoś bardziej zdecydowanego do działania niż ja. Ale z drugiej strony, na litość, ile można oglądać te same drzewa i kamienie? Nudziło mnie to, więc wyjątkowo zapuściłem się w Chaszcze, oddzielającymi ziemie klanu od Łanu Rzepaku. Wystarczająco blisko domu, żeby móc uciec w razie nieprzyjemności, a wystarczająco daleko, żeby nikt mnie specjalnie nie szukał.
Stanąłem nad gniazdem, ewidentnie dawno już porzuconym i rozdeptanym, zastanawiając się, gdzie skierować się dalej - głębiej w krzaczory, czy wracać do obozu?

/skunks
dust yourself off, G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿, keep your chin u.p
you wanna hold a
.G U N. but they made you a pin-up
...
oh, we’re a lousy bunch
to tell the truth, r.o.l.e. .m.o.d.e.l.s. weren’t around me much
on a BAD day, you could say i’m sweeter than ice cream
they told me to ❝be nice❞ and I told ’em to

˅∧.B.I.T.EXM.E.∧˅
...
i don’t wanna be a nice G̷̛̏ ̵͊̀I̸͛͠ ̸͆͋R̶̿̓ ̶͂͝L̵̎̿
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości