Logo Artemidy
Trening Trującej Łapy
#16
Tsk, tsk, tego akurat nie powiedziała. Tojad przewróciła oczyma, dając chyba wyraźnie znak temu, co myśli o takim łapaniu za słówka w wykonaniu swojej hatfu mistrzyni. Mało ją też obeszło, czy kocica to zauważyła, czy też nie - bo co by jej zrobiła? Przełożyłaby trening na kolejny dzień? I dalej bawiłyby się w tą śmieszną grę, gdzie jedna z nich szukała tej ukrywającej się po kątach? Bez sensu. Tojad właśnie dostała pokrętnym sposobem władze w swoje łapy i choć wiedziała, że Bawełniana będzie chciała odzyskać kontrolę nad sytuacją jak najszybciej, to miała zamiar wykorzystać sytuację maksymalnie.
O, nie wie? Czyżby ta niezawodna i niesamowita wojowniczka jednak nie była gotowa na każdą ewentualność? A gdyby jej, powiedzmy, teraz przed pyskiem wyskoczył lis? Też by stwierdziła, że nie wie? Tojad uśmiechnęła się pod nosem na samą myśl, gdy tylko Bawełniana odwróciła się w stronę wyjścia. Nic jednak nie powiedziała i podreptała, posłusznie niczym kocię, za rosłą wojowniczką, wbijając wzrok w kremowy kark. No, dawaj, zrób fikołka. Albo powiedz coś ciekawego.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#17
Poruszyła nosem, wyślizgując się z wyjścia z obozu. Oczywiście, że nie miała planu, bo nie wyobrażała w ogóle sobie tego, że Tojad kiedykolwiek będzie współpracować i wyciągnie się na trening. Nie musiała jednak wszystkiego szczegółowo planować żeby sobie poradzić, w końcu treningi wyglądały... tak samo. A za sobą miała już cały jeden, więc coś musiała jednak wiedzieć. Kierowała się w stronę Kociego Grzbietu, bo tam w pierwszej kolejności powinny się znaleźć. Zwykle w tym miejscu powtarzała to, co muszą robić terminatorzy, a także zaznaczała, że terminator słucha się mistrza, nie odwrotnie. W tym przypadku wolała jednak zrezygnować, bo była pewna, że w tym wieku córka Ciemnej Mordki doskonale wiedziała co się powinna robić, a także to, że absolutnie nie zamierza się do tego stosować. Nie było więc sensu. - Dobra, zaczniemy od polowania, to ci się najbardziej przyda - poinformowała. Optymalniej byłoby zrobić najpierw walkę, by ta nie zdechła gdzieś losowo na terenach, ale szczerze - Bawełnianą Nić naprawdę to nie obchodziło. Jeśli zdechnie, to z swojej głupoty, bo wyłaziła bez umiejętności walki, a nie potrafiła, bo nie chciała się uczyć i traciła tylko czas. Poza tym, robienie walki z kimś takim jak Trująca Łapa mogło nie skończyć się dobrze, a dziś nie miała siły na to, by znosić kolejne wybryki. Nie na taką skalę.
- Wiesz cokolwiek, albo słyszałaś zasadę polowania? Albo nie wiem, wiesz jak wygląda poza łowiecka? - w końcu kisiłaś się tyle w obozie, że musiałaś coś usłyszeć.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#18
Powłóczyła łapą za łapą, idąc ten krok za kremową wojowniczką. Wpatrywała się cały czas wyczekująco w kark Bawełnianej Służbistki, mając nadzieję, aż ta zrobi... coś. Cokolwiek. Przysłowiowego fikołka, atak z zaskoczenia, no dosłownie wszystko jedno, żeby tylko ten cały wypad miał w sobie chociaż pierwiastek czegoś ekscytującego, bo piękno pozaobozowej przyrody na Tojad nie działało. Za stara była na takie atrakcje, a do tego sporo już widziała terenów po tej stronie rzeki. Zamiast tego szły, prawie że w milczeniu, nawet nie bardzo wiedziała dokąd. Ot, spacerek dla zdrowotności. Na rozruszanie, lepsze trawienie, spokojniejszy sen. Bo że nauczy się czegoś nowego - Tojad nie podejrzewała.
I nawet by się kurczę nie pomyliła, gdyby powiedziała to głośno, bo Bawełniana postanowiła opowiedzieć jej o och ach polowaniu. No niesamowite. Jej osobistym zdaniem też lepiej byłoby przerobić walkę - choć i to miała za sobą - bo kto to widział, żeby terminator polował bez umiejętności obrony jakiejkolwiek. Chyba, że szanowna mistrzyni postanowiła za każdym razem wyprowadzać Tojad na taki spacerek, codziennie, żeby córka Ciemnej Mordki mogła przynieść coś na obozowy stos. Ta jasne.
- Tak. Szafirek- Szafirkowy Pyłek mnie nauczył polować.[/b] - Dawno temu, kiedy się nie interesowałaś. - Znam teorię, postawę, łapanie zwierzyny, wszystko. - Jeden zero dla Tojad. A ty czego się nauczyłaś? Co robiłaś fajnego w tym czasie, Bawełniana? Pilnowałaś, żeby ci kijek nie uciekł spomiędzy pośladków?
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#19
- W porządku, to dobrze. To proszę, przedstaw postawę. Teorie. Wszystko, co wiesz - miauknęła. Nie powiedziała nic, choć była zadowolona, że Tojad próbowała też na własną rękę szukać wiedzy. Nawet, jeśli nie z tego głównego źródła, które sama zakopała. I cieszyła się, że dowiedziała się tego od jej własnego terminatora, więc to prawie tak, jakby Bawełna ją nauczyła, genialnie. Jeśli łaciata dobrze wszystko pamiętała, to polowanie powinno pójść szybko, a to był plus, bo wystarczająco dużo czasu już zmarnowały. Za dużo.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#20
Musiała ugryźć się w język i wziąć głęboki wdech, żeby przypadkiem nie zapytać kąśliwie, czy może Bawełniana potrzebowała przypomnienia, skoro pytała ją o takie banały. Nie mogła uwierzyć na słowo, że Tojad wiedziała już o polowaniu? Potrzebowała dowodów? Tojad przecież jeszcze nigdy jej nie okłamała - co najwyżej pomijała pewne rzeczy albo nie zachowywała się jakby trening z Bawełnianą był najlepszym, co ją w życiu spotkało. Westchnęła ciężko, zatrzymując się w pół kroku i opadając niżej na łapach, pilnując przy tym, aby jej brzuch nie znalazł się zbyt nisko. Ułożyła ogon względnie równo z grzbietem, tak samo zgięła kark, zrobiła kilka kroków do przodu, uważnie stawiając łapy. Po chwili się wyprostowała, aby spojrzeć na mistrzynię wzrokiem, który nie mógł być niczym innym jak wyrazem czystego znużenia i niechęci.
- Chodzi się pod wiatr, z ciężarem na tyle, uważa pod łapy. Mysz wyczuwa, królik słyszy, ptak widzi. Czasami trzeba przystawać, generalnie oddychać cicho, co jakiś czas przystawać. - Wyrecytowała to wszystko tak monotonnym głosem jak tylko się dało, patrząc mistrzyni w oczy. - Na ryby było wtedy za zimno - dodała, żeby tylko łaskawie oszczędzić Bawełnianej konieczności ciągnięcia jej za język.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#21
Ukryła swoje zadowolenie, kiedy zobaczyła pozycję terminatorki, a także usłyszała od niej teorie. Dobrze, mówiła wszystko dobrze, czego oczywiście nie zdradziła swoją mową ciała, bez przesady. Może w innych okolicznościach, z innym terminatorem - tak. Z Trującą Łapą? Nie. Niemniej cieszyła się, że przynajmniej oszczędziła jej gadania wyuczonej formułki, lepiej tak, niż jakby miały to jeszcze bardziej przedłużać. - Wszystko wiesz. To idź i poluj, praktykę też trzeba odhaczyć - wzruszyła ramionami, bo widziała, że łaciata była wyjątkowo znudzona takimi banałami. Ale musiały wszystko zaliczyć, Bawełna musiała zobaczyć na własne oczy, że ta potrafi, zanim dopuści ją do mianowania. - Złap dwa... czegokolwiek, będę czekać - dodała, bo choć zwykle miała konkretne wymogi co do zwierzyny, to tu już potrafiła sobie tego oszczędzić. Ufała Szafirkowi, dobrze go wyszkoliła, więc pewna była, że jeśli on uczył Tojad, to ta wiedziała najważniejsze rzeczy. Nie musiała jej konkretne sprawdzać, wystarczy, że zobaczy, że rzeczywiście złapie cokolwiek.
[Obrazek: C9NaquQ.png]
LVL 4 235 / 300
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#22
Tojad za to nie kryła swojego znudzenia, odmalowując je na pysku każdym możliwym mięśniem oraz wyrazem oczu. Mina jeszcze bardziej jej się skwasiła, gdy usłyszała, co Bawełniana ma jej do powiedzenia. Machnęła ogonem z irytacją, a gdyby był mniej pełen futra, to pewnie nawet strzeliłaby nim po swoich piętach niczym biczem. Wzięła wdech, a potem jeszcze jeden.
- Już polowałam - warknęła, przemilczywszy ładnie i zgrabnie fakt, że z tamtego polowania nic nie przyniosła ze sobą, a potem była zbyt zajęta dosłownie czymkolwiek, aby wyjść gdzieś jeszcze raz. To znaczy - wyjść polować, bo zdecydowanie chodziła w miejsca, aby robić rzeczy, takie jak na przykład turlanie się po krzakach ze Zbożem. Ale o tym jej szanowna mistrzyni nie musiała wiedzieć.
- Sama pewnie nic nie potrafisz - burknęła na granicy słyszalności, właściwie wymamrotała to pod nosem, opadając ponownie do postawy łowieckiej. Jedno pociągnięcie nosem wystarczyło, żeby wiedziała, w którym kierunku wieje wiatr i ustawiła się dokładnie w przeciwnym, aby wiał jej w pysk., po czym oddaliła się od bezczynnie stojącej Bawełnianej, która pewnie sama złapała w życiu może trzy biedne myszy i pewnie nie będzie pod jej nieobecność robić nic poza zaciskaniem pośladków, żeby jej ten kij stamtąd nie wyleciał.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#23
Zboże było podekscytowane wizją, że od teraz to ono będzie prowadzić trening Tojad! No co jak co, ale fakt, że tak bardzo mogło pokazać siostrze, że mimo wszystko, mimo czasu i kłopotów, było od niej lepsze w dokładnie taki sposób było... Zaskakująco nudne? Tak na zasadzie trochę przestało Zboże obchodzić zdanie Bawełny i co ona poczyniała, co było zaskakującym odkryciem gdy szło do wejścia do obozu. O wiele bardziej obchodziło ją, by Tojad przestała się kisić w legowisku terminatorów, skoro już nie musiała się kisić w chruśniaku. Byłoby miło tak mieć kogoś koło siebie w legowisku i się do kogoś przytulać śpiąc...
Ogółem to Zboże miało szczerą nadzieję, że Tojad już niedługo zostanie wojowniczką.
Dzień wcześniej dogadali się, że wybiorą się na trening jak słońce zacznie już zachodzić, żeby ominąć największe gorąco. Dlatego też zebrali się po południu i wyszli wspólnie z obozu, po czym Zboże powiedziało:
- No dobra, to w sumie to mi powiedz co tam oficjalnie przerobiłaś z Bawełną.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#24
Tojad była co najmniej bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw. Myślała, że namówienie Łabędziego na zmianę mistrza będzie trudniejsze - w końcu jeszcze nie tak dawno Bawełniana uchodziła za niesamowitą wojowniczkę. A może tylko sama tak o sobie myślała? To by wiele tłumaczyło. Cokolwiek by się nie działo, ostatecznie postawiła na swoim. Miała trening i wymieniła Bawełnianą na lepszy model. Taki sto razy lepszy. Z jednej strony liczyła, że załatwią to sprawnie, a jej samej uda się wyjść z legowiska terminatorów szybciej, niż ich dzieciom - nie tylko dlatego, że to wstyd, ale chciała chociaż na moment od nich odpocząć. Z drugiej strony - był to jakiś pretekst, żeby spędzać czas sam na sam ze Zbożem, a takiej okazji już od dawna nie miały. Same plusy, nie ma co.
- Oficjalnie - nic - prychnęła, unosząc kącik pyska. Słońce było już wystarczająco nisko, aby szło się całkiem przyjemnie i gdyby nawet miały omawiać teorię aż do północy, to raczej nie powinno być z tym problemów. - Ale z tobą trenowałam walkę, a Szafirek nauczył mnie polować. - Poruszyła wąsami. - W teorii. Bo w praktyce to nic wtedy nie złapałam. - Szczegóły, szczegóły.
- Węgorzowe Gardło powiedział mi coś tam o innych klanach, ale nie za wiele - dodała po chwili namysłu. Węgorzowego od księżyców już nie było w klanie i pewnie nawet, gdyby był, to nie pamiętałby, że coś jej mówił. Ale powiedział. Zdecydowanie więcej niż Bawełniana kiedykolwiek.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#25
Zboże słuchało co tam Tojad miała do powiedzenia, i sobie myślało, co tam muszą faktycznie przerobić. Gdyby to zależało wyłącznie od Zboża to w sumie powiedziałoby już po dzisiejszym dniu że hej, Łabędź, łapaj tu nową wojowniczkę, ale wydawało się, że powinni zachować chociaż jakieś pozory i potrenować trochę dłużej. Czy będą faktycznie trenować czy tylko chodzić na spacerki po okolicy? Któż to wie.
- No dobra, to w sumie wiemy, że z praktycznych rzeczy to faktycznie coś umiesz, ale wypadałoby też wiedzieć teorie, chociażby po to by inni się od ciebie odczepili - powiedziało z krzywym uśmiechem. - To może zaczniemy faktycznie od innych klanów? Wiesz, ich wielka trójca, w którym klanie kto jest gwiazdą, te sprawy? I rangi ogółem tak po krótce. Żeby jak ktoś spyta, to miałaś co odpowiedzieć jak ci idzie z treningiem. - Ostatnią część powiedziało ze znaczącą ironią, bo to wydawało się takie absurdalne. Tojad wcale nie była świeżynką prosto z kociarni, ale inni czasem mogli o to zapytać. Więc w sumie wtedy Tojad mogła odpowiedzieć, że odświeża wiedzę? Zboże nie było przekonane, ale brzmiało to lepiej niż powiedzienie no ja i mój nie-partner staraliśmy się nie skończyć znowu w krzakach.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#26
Tojad uważała, że trenowała już wystarczająco długo. A przynajmniej wystarczająco długo tkwiła w tej randze, w tym legowisku i z tymi oczekiwaniami innych kotów wobec niej. Fakt, że mogła teraz spędzić czas ze Zbożem nieco osładzał jej tę porcję gorzkiej rzeczywistości, ale czy aż tak, aby wykrzesała z siebie więcej niż absolutne minimum entuzjazmu? Ciężko powiedzieć, w końcu zaangażowanie i chęć do działania a zadowolenie z sytuacji to dwie różne rzeczy.
- ...w porządku - mruknęła. Nie była zachwycona, w żadnym razie, bo nie miała czym być. Wiedzówka? Naprawdę? Zboże, czy ciebie wszyscy przodkowie opuścili? Oblizała nos, czekając na jakieś konkretniejsze pytania, ale gdy nie nadeszły, westchnęła wręcz cierpiętniczo. - Rangi. Przywódca, zastępca, medyk, wojownik, terminator, kociak, opiekun. - Może nikt jej nigdy o nich per se nie opowiadał, ale nie była głupia. Zdążyła już piastować trzy z siedmiu rang oraz mieć bliższą styczność z trzema kolejnymi. Co nieco wywnioskowała.
Prawdę mówiąc, chyba wolałaby wszystkim zadającym głupie pytania opowiadać, w których krzakach tarzały się razem na ostatnim wyjściu na trening.
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#27
- Jeszcze starszyzna i terminator medyka, który z jakiegoś powodu jest osobną rangą - odpowiedziało Zboże trochę z odruchu. - No, i istotne są te wszystkie imiona tych co władają innymi klanami, z jakiegoś powodu. W cieniu mają Polną Gwiazdę i Wirujące Piórko, i jakieś pokłady termów medyka które wciąż nie są medami z jakiegoś powodu, w Wichrze mają Lawendową Gwiazdę, Biały Puch, i dla odmiany dwóch medyków, Lśniącą Sadzawkę i Krwawnikowy Liść, którzy też mają jakichś tam termów, za to w Gromie jest strasznie stara Żubrza Gwiazda, którą zastępuje Wężowy Błysk, co jest dość głupim imieniem, a za medyka mają Truskawkowy Gąszcz.
Zboże niby to wszystko mówiło, i niby gdzieś prowadziło Tojad, gdzieś przed siebie, ale w sumie to gadanie o takich pierdołach zaczynało je nudzić. To było takie... Nijakie. Do odklepania. Żeby nikt się nie przyczepił, że nic nie robią, czy coś w tym stylu. Po chwili milczenia jednak coś błysnęło w oku Zboże i z uśmieszkiem na pyszczku spytało:
- Te, a co powiesz na to byśmy potrenowali walkę jeszcze raz?
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#28
- Bycie przydupasem medyka to prawie jak nie ranga - prychnęła. Co niby takiego super niesamowitego robił Cisowy albo Rybołowiowa? Oprócz podawania prychającym kotom mchu pod zasmarkany nos. Widziała wystarczająco, kiedy siedziała w Królikarni unikając wszelkich możliwych obowiązków, aby stwierdzić, że niewiele ci szlachetni terminatorzy robili.
- No to wystarczy poczekać aż Cień sam wymrze, skoro mają tylko dużo chętnych i nikogo doświadczonego. - Pozwoliła, by na jej pysku zagościł cień uśmiechu - przecież nie życzyła od razu cienistym cieniasom specjalnie źle, ale żart mógłby się nie przyjąć bez tego zaznaczenia. - Imię jak imię - mruknęła na wzmiankę o Wężowym Błysku - na pewno lepsze, niż Potężny Strumień. - Bo jak by ojca nie darzyła szacunkiem i tak dalej, to imię miał takie... o kant drewnianego pnia rozbić. Potężny Strumień przepraszam czego? Czym naszprycował się kot, który dał mu takie szlachetne miano? - Mam nadzieję, że moje będzie lepsze. - A jeśli zostanie jakimś Trującym Kwiatuszkiem, to najwyżej położy się gdzieś na Grzmiącej Ścieżce. Proste rozwiązanie skomplikowanego problemu. Chociaż nie, Łabędzi by jej tego nie zrobił. Prawda?
Zmierzyła Zboże wzdłuż i wszerz, od góry do dołu i z boku na bok, ponownie unosząc przy tym kącik pyska w cokolwiek drwiącym grymasie.
- A jaką dasz mi gwarancję, że nie wyląduję znowu w Chruśniaku na kolejne sześć księżyców po tej całej walce? Już ci się znudziło trenowanie mnie?
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#29
- No nie?! To prawie to samo co bycie zwykłym terminatorem, tylko siedzisz z ciepłą dupką w środku mrozów, bo udajesz że się kimś zajmujesz, zamiast popylać po polach szukając pożywienia - odpowiedziało Zboże, wręcz teatralnie oburzone. Nie żeby to nie było jej wymarzone zajęcie przez wiele księżyców... No ale. I tak już się to nigdy nie stanie, więc równie dobrze może narzekać na innych. - A twoje imię na pewno będzie lepsze niż twojego ojca. No chyba, że cię Łabędź nazwie po ojcu i zostaniesz... Trującym Strumieniem, czy czymś takim. - Zboże prychnęło z rozbawieniem. Jak Tojad nie dostanie dobrego imienia po tych wszystkich mękach to Zboże samo wyjdzie na Mroźną Skałę by pogadać z Łabędziem dosadnie o tym, co myśli na temat dawania beznadziejnych imion najlepszym kotom w klanie.
Zboże dało się zmierzyć Tojad wzrokiem, cały czas trzymając pozę wrednego zawadiaki. Czekało, czy ta ją już zaatakuje czy dopiero za chwilę, ale wyraźnie Tojad najpierw wolała ustalić zasady.
- Mmmm, no nie wiem, nie wiem. Słuchaj, może zrobimy tak: jak wygrasz to ty zdecydujesz co dalej, hm? No, zaatakuj mnie, pokaż mi co pamiętasz z naszych nauk - odparło Zboże, w pełni planując dać Tojad wygrać.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
#30
- A potem pół życia siedzą i nic nie robią tylko po to, żeby ostatecznie przyprowadzać do klanu kocięta zmajstrowane z medyczką sąsiadów - wytknęła, wcale nie robiąc przytyków w stronę jednego konkretnego medyka. Prawdę mówiąc, z całej trójki - a teraz już nawet czwórki - znachorów w ich klanie najmniej uwierał ją smutno-nijaki Barwny, o wiele mniej niż głośno-nijaki Cisowy albo nijako-nijakie Rybołowiowa czy Gwiaździsta. Do samego stołka medyka nie miała zbyt wiele zastrzeżeń, ktoś się musiał poświęcać i być na każde zawołanie obłożnie chorych, ale gdyby jeszcze z tymi kotami dało się pogadać... Gdyby nie były tak rozpaćkane jak nieświeże rybie flaki...
- Trujący Strumień brzmi obrzydliwie - stwierdziła, nie przyrównując już, jaki znów strumień jako jedyny w jej głowie łączył się z przymiotnikiem "trujący". Przynajmniej wtedy pasowałaby do ojca, ale nie wiedziała, czy tego chciała. Po tych ostatnich plotkach, w które mocno chciała nie wierzyć, bo w końcu roznosiła je Śnieżny Płatek... Potrząsnęła lekko głową. Miała teraz o wiele lepsze rzeczy do roboty, zwłaszcza ze Zbożem, które wyglądało, jakby po rudej głowie kręcił się jakiś sprytny plan. Mogło to oznaczać tylko jedno, ale Tojad postanowiła wielkodusznie dać się złapać w pułapkę, którą Zboże mało wykwintnie próbowało na nią zastawić. Wybiła się z miejsca, bez rozbiegu, próbując wskoczyć na rudy grzbiet, ale nie zamierzała się specjalnie wysilać. Po co?

Rolling 1d10+2: 7 +2 = 9
.
.
.
❝i jeśli płynąć to wpław,
zgiąć kolana i kark
❞
mamo, nie tędy
MAMO, NIE TĘDY

kiedy k.a.ż.ą mi być ✧KIMŚ✧
mieć bielszy uśmiech
jestem ▸sobą◂ bardziej i
mam zęby ŻÓŁTE
Obrazek
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości