Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
Tak jak zarządził, od razu po ceremonii udał się z synem na Rybie Grzbiety. Nie było czasu do stracenia a od kogo, jak nie od własnego syna powinien wymagać najwięcej? Zamierzał wydobyć z niego pełen potencjał i wycisnąć z niego siódme poty już pierwszego dnia. Nie mógł tego jednak zdradzić od razu, dlatego powolnym krokiem zmierzał do celu. To była dopiero rozgrzewka, czego młodzieniec na bank się nie spodziewał.
Księżyce: 124 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
średniej wielkości, jego sylwetka również na obecny moment jest przeciętna | Bury ticked | długa, zadbana sierść |ślipia żółte.
Spokojny, bezkonfliktowy, pedant.
Bielik [S], Jezioro [KW]
Szczerze, to nie spodziewał się, że na pierwszy trening wyjdzie już zaraz po ceremonii. Ale nie miał nic przeciwko. Z resztą, nawet nie miałby jak się temu sprzeciwić, bo jak Skrzące Słowo coś zarządzi, to tak już musi być. W żadnym wypadku nie chciał być nieposłuszny wobec ojca.
I faktycznie, nie miał pojęcia, co jeszcze go czeka. Ale wiedział, że z burym wojownikiem na pewno nie będzie łatwo, jakby się to mogło wydawać. Dlatego też powoli kroczył za Skrą, rozglądając się zaciekawiony wokół.
- Co będziemy dzisiaj robić? - zapytał nagle. Jakoś tak niekomfortowo się czuł, gdy między nimi panowała kompletna cisza. Zdecydowanie wolał, żeby jeszcze przed rozpoczęciem tej pracy co mieli do wykonania na szkoleniu, jakaś rozmowa zaistniała.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Dziś obejdziemy granice, omówimy kodeks i rangi. Jak to opanujesz, przejdziemy do walki, a następnie do polowania i łowienia ryb. W międzyczasie zajmiemy się twoją wytrzymałością i kondycją. - zarządził, plan na trening mając już dawno temu w głowie. Doskonale wiedział czym zamierzał się zająć na wypadek, gdyby pod swoje skrzydła otrzymał jednego ze swoich kociąt i, cóż, teraz pozostało jedynie wcielić to w życie.
Na szczęście Kocie Grzbiety nie były daleko, więc dość szybko do nich dotarli.
- Tutaj będziemy się codziennie spotykać. Są to Kocie Grzbiety. Zapoznaj się dokładnie z tą okolicą. - polecił, dając synowi czas. Byłoby to dość niefortunne, gdyby następnego dnia się zgubił w drodze na trening.
Księżyce: 124 Mistrz: Skrzące Słowo Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo
średniej wielkości, jego sylwetka również na obecny moment jest przeciętna | Bury ticked | długa, zadbana sierść |ślipia żółte.
Spokojny, bezkonfliktowy, pedant.
Bielik [S], Jezioro [KW]
— Tato...znaczy- Skrzące Słowo. Ja naprawdę nie mam nic przeciwko temu, ale...czy wyrobimy się przed zmierzchem...? — zapytał, kładąc uszy. Oczywiście nie wątpił w swoje umiejętności, wiedział, że stać go na wszystko, ale...no właśnie. Czy to jednak nie jest za dużo jak na jeden dzień? Hm. Czas się przekonać.
Po dotarciu na Kocie Grzbiety latorośl Skrzącego Słowa rozejrzała się po owym miejscu, dokładnie zapamiętując charakterystyczne cechy tego miejsca. Podczas drogi także szukał takich rzeczy, które pomogły by mu w dotarciu tutaj i nie zgubieniu się. Miejmy nadzieję, że to faktycznie będzie działać, i jutro nie zgubi się podczas drogi na szkolenie. Byłoby bardzo głupio, czyż nie?
— Jeśli mógłbym się zapytać, to...o jakich porach będziemy się spotykać. Na pewno mi to pomoże. — zapytał, poruszając końcówką ogona.
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Księżyce: 96 Mistrz: Bursztynowy Wschód Płeć: kocur Matka: Mysi Krok [*] Ojciec: Bukowa Kora [*] Partner: Księżycowe Jezioro Trwałe urazy: podłużna blizna na prawym udzie, blizna na szyi po wyrwanym płacie skóry, wyszczerbiona małżowina na lewym uchu, brak prawego ucha
Masywny, wysoki kocur o długim, burym futrze o pręgowaniu ticked. Oczy ma ciemnożółte. Jego normalny wyraz pyska jest raczej dość nieprzyjemny, obojętny, nawet jeśli kocur jest całkiem ciepły i przyjacielski. Ot, takie sprawie wrażenie na pierwszy rzut oka.
Można go nazwać fanatykiem, w pewnym sensie. Uważa, że każde wydarzenie w jego życiu jest swego rodzaju znakiem od Gwiezdnych. Darzy szacunkiem każdego starszego od siebie kota - rangą i wiekiem. Cały czas ma znudzony, zażenowany wyraz pyska, przez co wydaje się być nieprzyjemnym typem, co nie do końca jest zgodne z prawdą.
- Prawdopodobnie nie. Powinieneś jednak być w stanie rozpoznać swoje tereny zarówno w dzień jak i w nocy. Zawsze musisz być czujny i gotowy na wszelkie nieudogodnienia. - powiedział. Ciemno czy nie, to żadna różnica. Tereny trzeba rozpoznać nawet będąc wybudzonym ze snu w środku nocy. Był wymagający i komu jak komu, ale w szczególności swojemu synowi nie zamierzał odpuszczać.
- Spotykać będziemy się o świcie, żebyś nauczył się tak wstawać. Z czasem będziemy się spotykać coraz później. - poinformował go, powoli ruszając w stronę Bobrowej Tamy. Chciał ustawić nieco zegar biologiczny Mysiej Łapy, by był jak najbardziej produktywny.