Logo Artemidy
Trening Jaśminowej Łapy
#76
Informacje o Grzywaczach jako tako zapisał w głowie, bo myślami wciąż był przy tej korze. Ciekawe czy są kwiatki z takimi pasiastymi wzorkami hmm…
Obgryzione… Kolejna przyjemna nazwa, choć ona też nie zapadła Łaciatemu za długo w pamięci. Nie tylko przez nadmiar wiedzy, ale również zmęczenie. Czuł jakby miały mu zaraz łapy odpaść, a żwir wciskający się między jego opuszki ani trochę mu w tym stanie nie pomagał. Na szczęście jeszcze tylko kawałek spaceru za tamą i młody będzie mógł odpocząć. Chyba. Nie wiadomo czy Łabędź nie zaplanował drugiego polowania, bo poprzednie… no wyszło fatalnie i terminatorowi zdecydowanie przydałoby się trochę bardziej je poćwiczyć.
No i dzięki Gwiezdny Klanie, mistrz zdecydował, by wrócić prosto do obozu. Łaciaty uśmiechnął się i przytaknął na pytanie niebieskiego - Dawno się tyle nie nachodziłem… Miło by było odpocząć - przyznał w odpowiedzi. Do niedawna miał dość swojego legowiska, czuł się okropnie ciągle w nim leżąc i się kisząc. Teraz natomiast naprawdę za nim zatęsknił i nie mógł się doczekać, aż się wtuli w mech, ogrzeje i należycie odpocznie po tym pracowitym dniu.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#77
Miał nadzieję usłyszeć właśnie taką odpowiedź, bo naprawdę sporo dziś zrobili, a i jemu dawały o sobie znać zmęczone łapy. Dobrze, że wcześniej zatrzymali się na krótkie polowanie; po obejściu sporej części granicy z Ziemiami Niczyimi oraz granic z Wichrem i Gromem, jego żołądek zdążył zapomnieć o zjedzonym ptaku. A skoro on robił się głodny, to co dopiero Jaśminowa Łapa, którego piszczka była skromniejsza?
Przeszli przez Bobrową Tamę i znów wkroczyli między drzewa zachodniej części Łęg, które wcześniej odprowadzały ich na obrzeża rzecznego terytorium, a teraz nęciły bliskością Obozu. Aż wreszcie ukazał im się jakże znajomy widok skałek. Byli w domu.
— No i jesteśmy — ogłosił tę oczywistość z zadowoleniem i zmęczeniem w głosie. Uśmiechnął się raz jeszcze do łaciatego, odrobinę przepraszająco. — Leć, zjedz coś, odpocznij. Nie wiem, jak ty, ale ja padam z łap. Przepraszam, jeśli przesadziłem, to był... intensywny spacer jak na pierwszy raz po dłuższej przerwie w treningu, zdaję sobie sprawę. Następnym razem powinieneś zdzielić mnie po grzbiecie i zwrócić mi uwagę, hm? — To ostatnie dodał lekkim tonem, chociaż za żartobliwymi słowami krył się poważny przekaz. Możliwe, że miał lekkie skłonności do przesady, a przecież wykończenie terminatora nie znajdowało się na liście rzeczy do przerobienia na treningu.
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#78
Przejście przez Bobrową Tamę też było sporym mentalnym wyzwaniem dla Jaśminka, ale na szczęście zdecydowanie mniejszym niż skakanie po śliskich kamieniach. Oh Gwiezdni oby przy następnym treningu nie omawiali już terenów... Ostatni kawałek podróży może był bardzo krótki, ale z bolącymi łapami i głodnym brzuchem wydawało się że idą w nieskończoność. No ale dotarli, nareszcie. Młody chyba jeszcze nigdy nie czuł takiej radości widząc ściany obozu. Przyspieszył nawet kroku, by zrównać się z Łabędziem, bo dotychczas szedł głównie za nim.
Łaciaty odruchowo odwzajemnił uśmiech długowłosego. Naprawdę nie było tak źle, huh… Co dziwne mimo zmęczenia czuł się na prawdę żywo. Może brakowało mu wyjścia na świeże powietrze? A może chodziło o coś głębszego? Nie ważne, ważne, że nareszcie po tylu wschodach słońca jego smutki gdzieś odeszły na bok i mógł od nich odpocząć. - Nie, nie, nie. Nie martw się! Było… dobrze. Po prostu mam krótkie łapki, ale tak to mi nic nie jest. Wypocznę i będę zwarty i gotowy na następny trening. I tak, przyda mi się chyba coś na ząb - rzucił, miał się już pożegnać i ruszyć w swoją stronę, ale do głowy Łaciatego wpadło coś jeszcze. Gdyby nie mistrz nigdy by się nie przełamał i wylazł z nory w której się znalazł. Kto wie jakby się skończyło, gdyby dostał taką drugą Bawełnę. Może by siedział dalej w swoim legowisku i kisił po wieki albo zostałby wyciągnięty siłą i mentalnie jeszcze bardziej załamał… No ale nikogo takiego nie dostał, tylko trafił mu się chyba najmilszy kot w całym klanie. Łaciaty spojrzał na Łabędzia. Chyba nie powinien się obrazić, nie…? Dwa kroki i terminator znalazł się przy jego futrze, tylko po to, by czule otrzeć się o kryzę i bok długowłosego w czułym geście. - Dziękuję mistrzu, naprawdę bardzo dziękuję. Pewnie to dla ciebie nic, ale dzisiejsze słowa dla mnie wiele znaczyły i przez trening mogłem nareszcie na chwilę zapomnieć o… tym wszystkim. Oraz to, że mnie nie poganiałeś i po prostu cierpliwie czekałeś aż będę na siłach - wymruczał, aż łzy zaczęły mu się powoli cisnąć na pyszczek. Uspokój się Jaśminku, musisz być twardy!! Odkleił się od futra mistrza, by stanąć przed nim i wyprostowany spojrzeć mu w pysk. W oczach łaciatego błyszczała determinacja… Albo powoli zbierające się łzy. - O-obiecuje, że będę się starał z całych sił i jak najszybciej skończę trening, by zostać wojownikiem godnym Klanu Rzeki!! - oznajmił, czując jak pali się pod futrem po tych słowach. Odwrócił wzrok na moment gdzieś na bok i o gwiezdni jak dobrze! Akurat dostrzegł swojego brata przechadzającego gdzieś pod mroźną skałą. Uratowany!! Nim Łabędzia Gwiazda zdążył jakkolwiek odpowiedzieć młody jeszcze rzucił - O! Mój brat! Powinienem mu powiedzieć, że już lepiej się czuje, uhh… Jeszcze raz dziękuję za dziś, papapa!! - Dodał pośpiesznie i równie szybko się ulotnił, kilkoma susami pojawiając się u boku Warczącego Gardła.

//zt
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
#79
Zmrużył przyjaźnie oczy na dźwięk zapewnień, że nie było źle, a łaciaty po prostu ma krótkie łapki. Średnio w nie wierzył, ale doceniał intencje Jaśminowej Łapy, który widocznie nie chciał pozwolić mu czuć zakłopotania. To miły gest, niemal tak bardzo, jak miło było usłyszeć napomknięcie o następnym treningu.
— Czyli oficjalnie wracamy do normalnego trybu, hm? — spytał w zasadzie retorycznie, z uśmiechem, autentycznie ciesząc się, że syn Barwnego Nieba nie zniechęcił się po dzisiejszym dniu i nie zmienił zdania odnośnie swojej gotowości. A bądź co bądź, Łabędź mógł do tego przypadkiem doprowadzić przesadzając z tempem i, brońcie Gwiezdni, dając młodemu do zrozumienia, że dotrzymanie go stanowi zadanie, któremu trudno sprostać.
Tutaj, jak sądził, miał nastąpić koniec. Gotów był ruszyć w swoją stronę, lecz właśnie wtedy terminator niespodziewanie postąpił dwa kroki wprzód i przywarł do jego futra. Łabędź, równie zaskoczony co rozczulony, otarł polikiem o monochromatyczną głowę, kiedy jeszcze miał ją w swoim zasięgu, a potem popatrzył na jej właściciela w pytającym geście.
Jaśmin ponownie otworzył pyszczek i wydostały się z niego słowa, jakie poruszyły przywódcę do głębi. Okraszone łzami lśniącymi w zielonych oczach, dodatkowo utrudniały mu pohamowanie własnych łez. Mógł powiedzieć bez cienia przesady, to dla takich chwil żył. Dla poczucia, że robił coś dobrego. Niekoniecznie wielkiego, niesamowitego czy wprowadzającego gruntowną zmianę na świecie wokół niego, takich rzeczy robić nie potrafił. Ale jeśli udało mu się odrobinę podnieść brata Mętlik na duchu, nie potrzebował więcej. Tyle było w sam raz.
Otworzył pysk, chcąc jakoś przekazać mu swoją wdzięczność za słowa, które wcale nie musiały paść, a jednak z jakiejś przyczyny zostały wypowiedziane, ale może przetwarzał całą sytuację zbyt długo, a może łaciaty faktycznie spieszył się do rodziny, jedno było pewne — nie zdążył. Został z rozdziawioną gębą, podczas gdy jego uczeń odbiegał w kierunku Warczącego Gardła.
W obliczu czego nie pozostawało mu nic innego, jak zamknąć pysk. Uśmiechnął się w zamyśleniu, zerkając przez kolejne kilka uderzeń serca na dwójkę braci, a następnie poszedł ogarnąć kilka rzeczy, nim nadejdzie czas nocnego spoczynku. Czuł, że to będzie dobra noc.

z.t. ♥
.
.

[Obrazek: labondz.gif]
⊹₊˚‧︵‿₊.So let's Run..₊‿︵‧˚₊⊹
uwu
x ᴍᴀᴋᴇ ᴀ ɢʀᴇᴀᴛ ᴇsᴄᴀᴘᴇ x
˚.⋆⁺₊xxxxxx ܁ . ⊹܁xxxxxxx⋆.˚xx
uwu
xxxxxxxxxx≽^•˕ •^≼
⌞ And I'll be waiting outside for the. getaway ⌝
It doesn't matterxxxxxxxxxxxxxxxxx
✩°。⋆˚⁺xx[ who ]x・. xxxxxx
xxxxxxxxxx.・x[ we ] xxx.˚xxx ๋࣭₊˚
xxxxxxxxxxx܁ . [ are ] ܁ .x.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁₊ ⊹ . ݁ x.xxwe'll keep runningxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx. ݁ ๋࣭xx܁ .xthrough the dark .✦ ݁˖
uwu
xAnd all we'll ever need is another dayx
uwu
xxxxWe can slow down, 'cause ˎˊ-
-ˋˏ Tomorrow. is a mile away
xxxxxxxxx

╭───────────────────.★..─╮
܁. And live like shooting stars ⊹˚
╰─..★.───────────────────╯
. ݁₊ ⊹ . ݁˖ . ݁ x'Causexhappy endings'xhardest to fakex . ݁₊ ‧₊˚. x
LVL 12 150 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
27
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości