Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Od czasu dołączenia do Nowego Świtu Artemowi trochę brakowało jego starego kącika niedaleko Siedliska Koni. To sprawiło, że pewnego dnia ciemnobrązowy point postanowił poszukać sobie następnego miejsca, które mógłby nazwać właśnie swoim własnym.
Po jakimś czasie Artem natrafił na niewielką jamkę przy Świtającej Skale. Wejście do niej było zakryte niewysokimi i dość rzadkimi trawami, jednak aby dojść do miejsca, w którym można by było spokojnie posiedzieć, wygodnie poleżeć czy stanąć trzeba było przejść przez krótki tunelik, prowadzący lekko w dół. Właśnie to miejsce Artem wybrał sobie na leże, po części także dlatego, że przypominało mu o tym starym. Było ukryte przed wzrokiem, osłonięte od zimna, wiatrów, deszczy i innych niesprzyjających warunków atmosferycznych, a po kilku przeróbkach, które zakończyły się wyściełaniem podłogi jamki mchem i zniesieniem tu artemowych rupieci i rzeczy, to kolejne leże nadawało się idealnie dla kocura.
***
Artem przystanął i spojrzał na swoje dzieło. Kiwnął do samego siebie głową i uśmiechnął się. W końcu znalazł w obozie Nowego Świtu jakieś miejsce, które mógł nazwać bardziej swoim własnym niż wszystko inne co się tutaj znajdowało. Zniósł tutaj swoje rupiecie jeszcze te które miał ze starego legowiska i które kiedyś ze sobą przywlókł oraz te nowe, które pozdobywał w czasie swoich nowszych wypraw. Na przykład tę dziwną, miękką, większą od niego rzecz, którą udało mu się przywlec ze spotkania z Mędrcem kiedy jeszcze na dworze znajdował się biały śnieg. Ciemnobrązowy point postanowił upchnąć to coś tutaj i zrobić sobie z tego jak na razie prowizoryczne legowisko. Tak jak postanowił tak zrobił, a teraz wskoczył na nie, ułożył się wygodnie i na chwilę przymnkął oczy. Tylko na chwilę.
//Mirabela
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Mirabelka miała już dwa księżyce i w końcu uznała że nadszedł już czas aby udać się podziwiać świat poza, już tak dobrze znaną jej, kociarnią. Po wielu próbach i wielu upadkch, rudej koteczce w końcu udało się wspiąć na próg oddzielający ją od reszty piękniego świata, którego do tej pory zdążyła zaledwie liznąć.
Pierwszą rzeczą jaką zauważyła to to jak jasno było na zewnątrz, oraz chłodny wietrzyk targający i mierzwiący jej futerko. Podobało jej się to doznanie.
Z fascynacją zczęła podążać tam gdzie tylko dostrzegła coś ciekawego, nie bacząc za bardzo na to gdzie faktycznie szła. Tu dostrzegła intrygująco wyglądającą kępkę trawy, tam nowo wyrosły z ziemi pączek kwiatu, jeszcze dalej niewielką kałużę roztopionego śniegu. Szła tak dalej, podziwiając wszystko co napotkała po drodze, aż dojrzała w w ziemi dziurę. Zachwycona swoim ondkryciem, podeszła bliżej aby zbadać to niesłychane zjawisko.
Mimo iż otwór nie był wcale zbyt wielki, małej koteczce wydał się jednak całkiem spory i dość głęboki. Nie myśląc o tym zbyt wiele, weszła do środka. Po paru niezdarnych kroczkach, z fascynacją odkryła że nie była w tunelu sama, gdyż przed nią spał kot którego młoda kotka jeszcze nigdy nie widziała. Był jasny, na większości ciała, jednak głowę, ogon oraz łapy były ciemne. Leżał nieruchomo i rudej koteczce wydawało się że śpi. Postanowiła więc przysiąść i bynajmniej nie budzić nieznajomego z drzemki, na pewno nie bylby z tego zadowolony. Nie chciała jednak opuszczać tego miejsca gdyż było tu dużo niezwykle ciekawych reczy, jak chćby ta na ktorej ów kot spał. Mirabelka nigdy nie widziała czegoś podobnego i była tym niezwykle zafascynowana. Siedziała więc i obserwowała, a jej myśli biegły w różnorakie rozważania na temat każdej ze spostrzeżonych rzeczy; czym były oraz skąd się wzięły?
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Obiecał sobie, że oczy zamknie tylko na chwilkę, jednak chwilka ta jak widać trwała dłużej niż ciemnobrązowy point sobie zaplanował. Spał, nieświadomy tego, że w trakcie jego drzemki ktoś wszedł do jego tunelu, eksplorując go i zachwycając się jego skarbo-rupieciami. No bo w końcu jakby mógł być tego świadomy? Artem jednak po jakimś czasie mruknął coś przez sen niezbyt zadowolony chyba z tego co mu się śniło i drapiąc się brązową łapką po równie brązowym pyszczku otworzył błękitne oczy powoli. Wtedy ujrzał swojego "gościa" i uniósł lekko łeb, żeby spojrzeć któż to taki, jednak nie było możliwości, że Artem kotkę znał, nie kojarzył jej, do kociarni też raczej nie miał co zaglądać, więc po prostu tego nie robił.
-A kogo my tu mamy? -zapytał przyjaźnie, jednak nadal trochę sennie i przy okazji przeciągnął się na swoim pluszowym znalezisku. Koteczka wyglądała na dość młodą, pewnie ledwo się z kociarni wydostała, bo ciemnobrązowy point pierwszy raz tak naprawdę widział ją na oczy. Jednak dlaczego przyszła tutaj? Przypadek? Ciekawskość? Artemowi jakoś specjalnie to nie przeszkadzało, ale chciałby wiedzieć co młodą tutaj sprowadza- Co tam porabiasz?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Mała koteczka nie była pewna jak długo tak siedziała, przyglądając się wszystkim wspaniałościom tego tajemniczego tunelu ale to nie tak że miało to dla niej jakieś znaczenie, nigdzie jej się nie spieszyło. Zagubiona we własnych rozważaniach, nie zauważyła gdy gospodarz tego zakątka się obudził więc na dzwięk jego glosu podskoczyła sztywno na wszytskie cztery łapki, a oczy otworzyły się szerzej z zaskoczenia.
- Jesem Milabelka - odpowiedziała cichutko - Ja... - na drugie pytanie kocura lekko się zamyśliła, na powrót siadając z wolna rozklądając się po zakątku. Nie była pewna w sumie jak nazwać to co robiła bo w sumie to nie robiła nic szczególnego ale jednak nie było to też nic - Ja... patse i myśle o tym ze, to wsystko jest ladne... i o tym co to moze byc i skond jest - ubrała w słowa swoje rozmyślania jak tylko najlepiej umiała, wale się przy tym nie spiesząc.
Po czym spojrzała na nieznajomego, przekrzywiając lekko główkę i zadała swoje własne pytanie.
- A ty to kto?
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Cześć Mirabelko, ja jestem Artem -ciemnobrązowy point także się przedstawił, cicho chichocząc z powodu tego nagłego zaskoczenia małej kotki kiedy on się w końcu odezwał. Musiał przyznać, że jak nie czerpał przyjemności ze straszenia innych czy dokuczania im to ta reakcja na jego wpół senne pytanie była dość zabawna.
Ah czyli po prostu zainteresowały ją jego rzeczy. W sumie to nic w tym dziwnego. Młoda jeszcze raczej nie miała okazji gdziekolwiek wyjść jako że była zbyt mała, więc pewnie wszystko było dla niej nowe i ciekawe. Aż przypomniały mu się księżyce jego własnej maleńkości kiedy to wszystko było nowe, interesujące, piękne i fascynujące. Oj ile rodzice mieli z nim wtedy problemów, Artem był wtedy dla nich wiecznym bólem głowy.
-To wszystko jest spoza obozu. Bo wiesz, ja kiedyś żyłem sam i podróżowałem z miejsca do miejsca, byłem takim wędrowcem... samotnikiem, o, nie zawsze byłem tutaj w Nowym Świcie -uchylił trochę rąbka tajemnicy przed małą kotką- Tak naprawdę dołączyłem stosunkowo niedawno.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Artem. Więc tak miał na imię jej nowy przyjaciel. Mała koteczka zauważyła że był rozbawiony. To dobrze, to chyba znaczylo że ją lubił, prawda? Cieszyła się na tę myśl.
Na wieść o tym że wszystkie rzeczy, jak i sam kocur, pochodzą spoza obozu, fascynacja Mirabelki wzrosła dwukrotnie. Otworzyła szeroko pyszczek ze zdumienia a jej oczka błyszczały. To była cudowna wiadomość! Ilu rzeczy mogła się dowiedzieć od Artema! Był wędrowcem, więc na pewno dużo podróżował i dużo widział. Na pewno miał dużo wspaniałych przygód o których mógłby jej opowiedzieć. Ruda koteczka zadreptała w miejscu przednimi łapkami z ekscytacji.
- Opowies mi? - zapytała z błagalnym wzrokiem. Miała wielką nadzieję że Artem się zgodzi.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Czy opowiem? Hmmm -postanowił chwilkę przyjaźnie podroczyć się z małą. Tak naprawdę odpowiedź miał już przygotowaną i była ona twierdząca, jednak postanowił przez kilka uderzeń serca udawać, że się zastanawia- No dobrze, mogę ci opowiedzieć trochę -w końcu powiedział i przesunął się na swoim specyficznym legowisku, żeby zrobić miejsce dla małej nowoświtezianki jeśli ta chciałaby się obok niego położyć na czas tej lub tych opowieści- Wskakuj jak chcesz, jestem pewien, że jeszcze się zmieścisz.
Artem zamyślił się. Jaką historię mógłby Mirabelce opowiedzieć. Rozejrzał się po swojej kryjówce, zastanawiając się jaka z historii z jego życia mogłaby być ciekawa dla młodej. Może to coś co znalazł kiedyś przy drodze, nabawiając się przy tym siniaka od głupiego Dwunoga i o tym jak prawie zdobył z tego spotkania coś więcej? Hmmm. Może. Chociaż może najrozsądniej byłoby zacząć od tego czegoś na czym spał? To jest chyba mniej boląca historia. Bardziej przyjemna.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Mała koteczka czekała ze zniecierpliwieniem na odpowiedź Artema wstrzumując oddech. Bardzo liczyła na to że kocur jednak zdecyduje się jej opowiedzieć chociaż jedną historię. Więc gdy w końcu się zgodził aż podskoczyła z zachwyku szeroko się uśmiechając.
- Jej! - pisnęła w ekscytacji. - Dzienkuje bardzo.
Zaproszona do ułożenia się obok, najpierw spojrzała na śmieszne legowisko z niemal czcią po czym lekko nacisęła je łapką. Z fascynacją stwierdziła że nie przypomina niczego co do tej pory znała, było jednak niezwykłe miłe i miękknie w dotyku. Wskoczyła na wolne miejsce zrobione przez Artema i ułożyła się wygodnie podwijając tylnie łapki i otulając się ogonem, przednimi łapkami ugniatając miękki materiał.
Zastanawiała się o czym będzie opowieść jej nowego przyjaciela. Gdy była już usatysfakcjonowana swoim ułożeniem i miękkością legowiska, zwóciła wyczekujące spojrzenie na swojego towarzysza.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Poczekał spokojnie aż Mirabelka wespnie się na miejsce obok niego, które jej zaoferował. Spoglądał też na nią, żeby zobaczyć czy młoda nie potrzebuje jakiejś pomocy przy wchodzeniu, ale pręgowana dała sobie radę bez jakiegoś większego problemu. To dobrze, zdolna. Przeczekał jeszcze aż nowoświtezianka się ułoży wygodnie, żeby skupić się na jego słowach, a nie na położeniu, a kiedy już uznał, że młoda jest gotowa postanowił zacząć mówić.
-To może najpierw opowiem ci skąd się wzięło to na czym leżymy? -zagaił, przywołując w pamięci spotkanie ze specyficznym mędrcem-samotnikiem, który miał dwóch braci z tego co opowiadał w czasie ich krótkiego spotkania- To dość przyjemna aczkolwiek cały czas ciekawa historia -detale z zimowego spotkania poczęły wracać do jego głowy kiedy ciemnobrązowy point zaczął ponownie o nim myśleć. Na szczęście zapisało się ono pozytywnie w jego dwukolorowej główce, więc nie będzie musiał niczego koloryzować w czasie opowieści.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
- Tak! - okrzyknęła radośnie na propozycję kocura. Bardzo chętnie usłyszy o tajemniczym legowisku, ze wszystkich zbiorów chyba właśnie ono było najbardziej intrygujące dla młodej koteczki. Ponownie ugniotła materiał przednimi łapkami w ekscytacji,cały czas patrząc na Aretema błyszczącymi oczami. Wpost nie mogła się doczekać opowieści. Mirabelka wprost ubustwiała wszelkie historie i opowieści. Można się było z nich dowiedzieć tylu cudownych rzeczy i słuchać o przeróżnych wspaniałościach.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-No dobrze, a więc było to tak -zaczął w końcu swoją opowieść o raczej dość niecodziennym spotkaniu- Było wtedy jeszcze na zewnątrz mroźno i biało. Na ziemi leżał śnieg, który był miękki, ale równie zimny co wiejący wtedy wiatr i łatwo było zmarznąć, jeśli nie miało się żadnego schronienia -najpierw zrobił trochę nastroju zanim przeszedł do mówienia o dziwacznym samotniku z jutowym workiem- Ja poszedłem na poszukiwania, bo usłyszałem że w okolicy kręcą się jakieś dziwne koty określające się mianem mędrców. Ciekawość zwyciężyła no i poszedłem, a kiedy tak się rozglądałem ni z tego ni z owego usłyszałem dźwięk chrupiącego śniegu, a przed chwilą jeszcze nikogo tam nie było! -Artem udał zaskoczoną minę i położył obie łapki na policzkach oraz wciągnął powietrze w płuca jakby zaparło mu dech w piersi w tym momencie.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Mirabelka wpatrywała się błyszczącymi oczami w Artema gdy ten zaczynał swoją opowieść. Słuchała uważnie jak kocur mówił o mroźnych warunkach z którymi się wtedy borykał i aż sama lekko wzdrygnęła się jakby z zimna.
- Jak udało ci sie nie zamalznonć? Gdzie sie chowałeś? - zapytała zmartwiona losem jej nowego przyjaciela.
Mała koteczka słuchała dalej opowieści, z szeroko otwartymi oczami. Mędrcy pojawiający się znikąd? Jak to było możliwe? Mirabelka wciągnęła mocno powietrze ze świetem, niemal piszcząc w szoku.
- Jak on to zlobił?!
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Starałem się chodzić bardziej osłoniętymi miejscami, żeby tak wiatr na mnie nie wiał -odparł- Jednak kiedy się nie dało po prostu szedłem szybko, a potem szybko wróciłem do obozu, bo wiesz, wtedy już byłem członkiem Nowego Świtu od niedawna -wyjaśnił jeszcze dodatkowo, żeby młoda kotka wiedziała, że wtedy był już jednym z nich... no tak teoretycznie, bo przecież w końcu cały czas jest jeszcze nowicjuszem, chociaż miał nadzieję, że niedługo ten stan rzeczy się już zmieni.
-Powiem ci, że sam nie mam do tej pory pojęcia -postanowił kontynuować udawanie zszokowanego tą całą sprawą, co prawda faktycznie dalej nie wiedział jak się ten mędrzec tam wtedy nagle zjawił bezgłośnie i to jeszcze z takim dużym workiem, ale był pewny, że tej tajemnicy chyba po prostu już nie odkryje- Może po prostu umiał się bardzo dobrze skradać? -na chwilę podłożył łapkę pod pyszczek w zastanowieniu, a później spojrzał na Mirabelę z żartobliwą nutką w głosie i równie zabawową iskierką w oku- A może jednak miał umiejętności, których zwykłe koty nie mają, hm?
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Drobna, klasycznie prążkowana ruda koteczka z białymi znaczeniami od brzuszka aż po bródkę wraz ze skarpetkami. Futerko ma długie, miękknie i wiecznie potargane. Oczka zaś ndal mają swą koięcą barwę.
Mirabela jest cichą i spokojną kotką, z pozoru wręcz leniwą i bujającą w obłokach. Cała jej uwaga jednak skupia się na obserwacji i fascynacji pięknem świata wokół niej. Ma oko do detali i łatwo widzi rzeczy których inni nie dostrzegają. Dzięki temu jest również empatyczna i zawsze chętna do uszczęśliwiana innych, czasem nawet kosztem swojej własnej wygody i komfortu. Ma również skłonność do widzenia we wszytskim samych najlepszych cech przez co niestety jest w stanie ignorować niebezpieczeństwa i czerwone flagi.
Mała koteczka słuchała uważnie słów Artema, ciesząć się że te mroźne dni już przeminęły.
- To dobse ze jus byłeś tutaj z nami w takim lazie. Ciese sie ze nic ci sie stało? - skomentowała jego wypowiedź z przyjaznym uśmiechem. Dla koteczki nie miało znaczenia czy Artem był jeszcze nowicjuszem czy nie, dla małej był członkiem jej stada i cieszyła się z jego obecności.
Mirabelka powtórzyła gest kocura, również podnosząc łapkę do pyszczka i przybierając zamyślony wyraz, marszcząc swoje brewki.
- Hmm... Tak to mozliwe. - orzekła z przekonaniem na sugestię swojego przyjaciela.
Jej minka jednak zmieniła się diametralnie gdy ciemnobrązowy point zasugerował iż ów tajemniczy kot z opowieści mógłby mieć jakieś nietypowe zdolności. Mała otworzyła szeroko skrzące oczka. To byłoby na prawdę niesamowite. Oh, jak mażyła teraz sama o spotkaniu tego tajeniczego mędrca.
- Cy myślis ze on nadal jest tutaj blisko?
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Małej Mirabeli chyba podobała się jego historia, bo ta nieźle ją przeżywała. To fajnie w sumie, że udało mu się wprowadzić jakiś ciekawszy nastrój. Zamyślił się na chwilkę kiedy padło pytanie o to czy tajemniczy mędrzec dalej jest gdzieś w pobliżu. Tego akurat Artem nie wiedział, ale raczej nie chciał odpowiadać na to pytanie za bardzo twierdząco, żeby przypadkiem młoda nie postanowiła wybrać się na poszukiwania tajemniczego kocura kiedy nikt nie będzie jej pilnował.
-Tego nie wiem, ten kot był naprawdę tajemniczy -powiedział kiedy już zdecydował się jak podejść do tego tematu, postanowił troszkę historię podkoloryzować, żeby młodej za bardzo nie zawieść czy coś- Wydawało się, że bardzo lubił śnieg, więc nie jestem tego pewny, może przeniósł się tajemniczo razem z nim, ale jeśli go nie ma to może wróci kiedy biały puch znowu opadnie na ziemię? -kiedy będziesz już starsza i będziesz mogła wyjść z obozu bez zagrożenia dodał w myślach.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.