Logo Artemidy
Spiżarnia
#31
Faktycznie, robili to właśnie po to, aby poznać możliwości siebie i innych kotów. A może nie tylko możliwości? W końcu nawet w trakcie takiej udawanej walki, Raniuszek mógł stwierdzić wiele o charakterze Nasionka. I stwierdził nie tylko to, że Nasionko jest przyjaznym kotem, ale też to, że jest bystry. Szło mu naprawdę dobrze, a Raniuszek nadrabiał głównie dzięki temu, że był duży i silny. Cóż, zawsze coś...
Nasionko przygotował się do uniku, a jego srebrzysty przeciwnik również zgiął łapy... ale on zrobił to z zamiarem ataku. Chciał skoczyć na kremowego kocura, przewrócić go i najlepiej przytrzymać za skórę na szyi. Delikatnie. Może to już oznaczałoby wygraną? Czy... czy w trakcie sparingów były w ogóle jasno określone zasady co do tego, kiedy ktoś wygrywa? W każdym razie - Raniuszek skoczył na Nasionko.

Rolling 1d10+1: 8 +1 = 9
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Tura 6

Cios wyprowadzony przez Raniuszka był naprawdę imponujący. Pomysł był świetny ale unik Nasionka jeszcze lepszy. Lub być może nawet równie dobry ale to wystarczyło by owe uderzenie zupełnie minęło syna Sekwoi. Uśmiechnął się, kiedy lądował na ziemi po skoczeniu w bok.
Kremowy kocur zdecydował się ponowić pomysł, którego już wcześniej próbował podczas tej walki. Skoczył w jego stronę i spróbował pacnąć go łapą w tył tylnej łapy i ponownie się od niego oddalić; za pomocą jednego solidnego skoku. Był ciekaw czy taka strategia faktycznie ma szansę się powieść.

Rolling 1d10+2: 6 +2 = 8
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Raniuszek był zaskoczony. Czy powinien być? W końcu to jego pierwsza walka, nie mogło iść mu aż tak dobrze - a Nasionko, jak to Nasionko, radził sobie świetnie ze swoimi pomysłami. Mimo wszystko srebrzysty nie zamierzał się poddawać, nie chciał dać za wygraną, co było dosyć zaskakujące z jego strony. W końcu w Klanie Rzeki miał raczej opinię leniuszka!
Zielonooki uparcie spróbował odsunąć się na bok, uciec w ten sposób przed atakiem drugiego kocura. Czy mu się uda? To już nie zależało w pełni od niego samego.

Rolling 1d10+1: 3 +1 = 4
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Tura 7

Udało mu się dotknąć nogi srebrzystego kocura. Widział, że Nowicjusz usiłował uskoczyć ale zupełnie mu się to nie udało, nie zdążył.
Zaczynał czuć się nieco zmęczony tym ciągłym skakaniem wokół kocura. Przyszło mu do głowy, że niedługo poprosi go o zakończenie tego pojedynku. W tamtej chwili wciąż czuł jednak płynącą w żyłach przyjemność związaną z wysiłku. Dawno tego nie czuł, miał wątpliwości czy w ogóle kiedykolwiek wcześniej miał okazję doświadczyć takiego uczucia.
Zacisnął zęby i spróbował wskoczyć Raniuszkowi na grzbiet. Nie wiedział dlaczego, po prostu to zrobił. Wciąż nie zamierzam zrobić mu prawdziwej krzywdy.

Rolling 1d10+2: 8 +2 = 10
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Raniuszek też był zmęczony. Zresztą było to widać nie tylko po tym, jak szybko oddychał, jak mieszał się już w tym co miał robić, ale też po tym jak bardzo nie wychodziły mu najróżniejsze uniki. Jego ciało nagle zdawało się być cięższe niż normalnie - czy tak właśnie działało zmęczenie po prawdziwym wysiłku? Jeśli tak, to odczuł to aż tak mocno po raz pierwszy w życiu. Był przekonany, że będą go po tym wszystkim bolały mięśnie, a także wszystkie obite fragmenty ciała. Ale właściwie nie przeszkadzała mu ta myśl, nie jakoś bardzo… to wszystko oznaczało, że pracował nad sobą i chciał stawać się lepszy!
Aby stać się lepszym, musiał starać się aż do samego końca. Nie poszło mu zbyt dobrze i w tej chwili, bo udany skok Nasionka skończył się dla Raniuszka zaliczeniem gleby. Srebrzysty przez krótki moment był w szoku po upadku, ale zaraz, wręcz instynktownie, spróbował obrócić się na plecy i wyszarpać przeciwnikowi, kopiąc go przy tym tylnymi łapami. Nie za mocno, ale wystarczająco by go odepchnąć.


Rolling 1d10+1: 3 +1 = 4
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Tura 8
A więc siedział kocurowi na grzbiecie. Był zdecydowanie za mały, by jego ciężar coś dla srebrnego zmieniał. Ot, po prostu coś usiadło mu na plecach, nie czyniąc w walce treningowej żadnych szkód.
Dziwnie się poczuł, kiedy tak trwali przez kilka uderzeń serca w dziwnej pozycji. Poczuł zakłopotanie bo może i był mniejszy od rywala ale siedzenie mu na grzbiecie w dalszym ciągu było… niejednoznaczne dla Nasionka. Nie miał pojęcia, dlaczego podjął taki ruch. Po prostu się nie zastanowił, co robi. Położył po sobie uszy i poruszył się na jego plecach; zaczął się zsuwać, poprawił pozycję.
- Zostałeś złapany - powiedział cicho Nasionko całkiem blisko ucha Raniuszka. Zaśmiał się krótko że swojej głupiej zaczepki i zeskoczył z niego zgrabnie. Wylądował u jego boku, a jego następnym atakiem była próba lekkiego podgryzienia srebrnego kota w bark. Tylko tam sięgał, kiedy wyciągnął głowę do góry. Nie miał siły na dalsze skoki ale chciał żeby ta walka trwała jeszcze przez chwilę. Nie był gotowy na jej koniec.
Nie chciał, żeby starszy kocur odszedł w swoją stronę.

Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Raniuszek był tak skupiony na samej walce, że o dziwo przez pierwsze kilka uderzeń serca nie zdawał sobie sprawy z tego w jak niejednoznacznej pozycji się znaleźli. Dopiero po jakiejś chwili, wciąż czując mniejszego kocura nad sobą, zorientował się że coś mu to przypomina. Mimo wszystko, po swojej nieudanej próbie zrzucenia go z siebie, wierzgnął łapami raz jeszcze… a potem poczuł, jak na zaczepkę ze strony Nasionka robi mu się cieplej.
- O nie… faktycznie, masz mnie, Nasionko… Co ja teraz zrobię? - wymruczał z uśmiechem na pyszczku, spoglądając w kierunku kremowego błyszczącymi wesoło oczami. A gdy ten z niego zeskoczył, srebrzysty mógł się swobodnie obrócić. Zignorował to, jak brakowało mu bliskości drugiego kocura już w tej chwili. W końcu to jeszcze nie koniec zabawy, prawda?
Atak Nasionka niezbyt się udał, a Raniuszek postanowił, że to wykorzysta. Mając tą chwilę na własny ruch, podniósł się minimalnie z ziemi i zamachnął lekko łapą, chcąc pacnąć kolegę w bok. Uśmiech nie znikał z jego pyszczka. Właściwie to walka nie była tak zła!

Rolling 1d10+1: 5 +1 = 6
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Tura 9

Przeszły go dreszcze, kiedy srebrny kocur zamruczał tak blisko jego ucha. Jeszcze w tym samym uderzeniu serca, Nasionko wiedział, że ten moment będzie mu się śnił. Coś w nim, jakaś czerwona, gorąca część pragnęła jeszcze raz znaleźć się na grzbiecie Raniuszka, nie schodzić z niego, wręcz przeciwnie, posunąć się dużo dalej… ale było za późno. On miał za mało odwagi i zdecydowania by świadomie zdecydować się na taki krok. Może jednak strach i niepewność okażą się słabsze od tego pragnienia, które właśnie zrodziło się w młodym Nasionku.
Był tak bardzo rozkojarzony, że atak którego spróbował, zupełnie się nie udał. Był kompletną klapą, a następny cios Raniuszka tylko trochę od niego lepszy.
Uśmiech na pysku przeciwnika sprawił jednak, że kremowy kocur poczuł, jak wraca do niego apetyt na więcej.
Na więcej Raniuszka.
Następnym ciosem syna Sekwoi była próba przewrócenia kocura na plecy, a potem na bok. Chciał wykorzystać do tego swoje przednie łapy. Znów chciał znaleźć się nad nim, mimo bycia mniejszym przycisnąć do ziemi.

Rolling 1d10+2: 2 +2 = 4
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Raniuszek nie miał pojęcia o tym, jaki wpływ miał w tej chwili na drugiego kocura. Nie spodziewałby się tego, pomimo swoich doświadczeń z najróżniejszymi kotami. Pomimo swoich relacji z nimi, relacji które nieraz były bardzo głębokie i czułe. Teraz nie myślał o tym w ten sposób, choć musiał przyznać, że gdy już doświadczył bliskości Nasionka to chciał jej więcej... możliwie jak najwięcej. W końcu był typem osobnika, który odczuwał samotność łatwo i szybko!
Choć atak kremowego kocura zupełnie się nie udał, to Raniuszek był dziwnie zawiedziony takim obrotem spraw. Mógłby się przewrócić sam z siebie, ale teraz wczuł się już w sparing... a jaka jest zabawa w takim udawaniu? Chciał, żeby Nasionko się wykazał. Żeby sam powalił go na ziemię, przycisnął go do niej za pomocą własnej siły. Zabrzmiało to dziwnie nawet w jego myślach, ale było to prawdą - Raniuszek chciał przegrać. Tylko po to, by móc poczuć jak Nasionko stoi nad nim, w wygranej pozycji. Chciał widzieć, jak drugi kot cieszy się ze swojego sukcesu! Czy to takie dziwne, naprawdę?
Nie starał się jakoś bardzo, ale nie chciał dać za wygraną zbyt łatwo. Chciał, aby kolega pokazał mu na co go stać... także srebrzysty kot zaraz po uniknięciu jego ataku sam na niego skoczył, chcąc wytrącić go z równowagi tak, aby on upadł na ziemię. Cały czas uśmiechał się i czuł ciepło pod futrem.

Rolling 1d10+1: 2 +1 = 3
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Tura 10

Machnął ogonem w poirytowaniu. Co się działo? Dlaczego obaj z Raniuszkiem w ciągu ostatnich kilku uderzeń serca odnosili sromotne porażki w jakichkolwiek próbach zaatakowania siebie nawzajem? Nasionko był już nieco sfrustrowany. Miał w głowie jasny plan i czuł wielką determinację, by go wykonać. Jedyne, co mu w tej chwili przeszkadzało to jego własna nieudolność i być może częściowo, dręczący go od kilku minut pech.
Raniuszek rzecz jasna nie zdołał go przewrócić, niezależnie od tego jak bardzo pragnął. Nasionko nie musiał nawet próbować uniknąć tego ciosu, ten po prostu zupełnie się nie udał.
Podjął zapewne ostatnią próbę położenia Raniuszka na ziemi. Chciał przednimi łapami popchnąć go w taki sposób, żeby starszy kot wylądował na plecach, by kremowy mógł znaleźć się w pozycji triumfującej, nad nim.

Rolling 1d10+2: 1 +2 = 3
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Pech, a może w wypadku Raniuszka rozkojarzenie? Coś w każdym razie przeszkadzało im w zakończeniu tej walki sukcesem, ten fakt dotarł o dziwo do mózgu srebrzystego kota dosyć szybko. Czy w takim razie dalsza walka miała sens? Może i nie, zwłaszcza, że obaj byli już nieźle zdyszani po tym wszystkim! W każdym razie on był, tak najbardziej. W ogóle nie miał kondycji, łapy bolały go niemiłosiernie.
I, cóż, kto wie co go podkusiło? Choć atak Nasionka nie udał się wcale, to Raniuszek i tak po chwili padł na ziemię, obrócił się na grzbiet i machnął łapą w kierunku swojego towarzysza, wesoło uśmiechnięty. Futro, wcześniej nastroszone od emocji wywołanych sparingiem, teraz opadło i znów przypominało srebrzystą chmurkę wokół całej jego postaci. A gdzieś w tej chmurce była para zielonych oczu, patrzących na Nasionko z błyskiem.
- Dzielnie walczysz, aż do końca... jak prawdziwy wojownik! I mam to na myśli w- najlepszym możliwym sensie, oczywiście. To było świetne... - zaśmiał się cicho, przesuwając puszystym ogonem po ziemi. - Chcesz ze mną odpocząć? Teraz mógłbym tak leżeć i leżeć... - zamruczał nieco ciszej, skacząc wzrokiem z pręgowanego kocura na niebo.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
Kremowy czuł niedosyt. Pragnął by ta sytuacja skończyła się w inny sposób, a przede wszystkim by ten przyjemny pojedynek wcale nie dobiegł końca. Był na tyle młody, że nie potrafił jednak stwierdzić, czego właściwie pragnął. Żadna z jego "sytuacji" nigdy się nie nabrała podobnych torów, nic dziwnego że młody i pełen ciekawości kot czuł pragnienie sprawdzenia, co byłoby dalej. Co, gdyby udało mu się wtedy przewrócić Raniuszka, stanąć nad nim i zanurzyć nos w miękkim, srebrnym puchu…
Z pewnością coś bardzo krępującego, bo znajdowali się na środku obozu Nowego Świtu.
Uśmiechnął się do nowicjusza i wstał z ziemi. Przyszło mu do głowy, że chciałby żeby i on, Raniuszek, poczuł podobny niedosyt, który w tej chwili palił się słabym płomieniem we wnętrzu syna Artema. Chciał nieco zagrać na jego emocjach, być może sprawić że naprawdę zapragnie więcej. Powtórzyć to w nieco bardziej ustronnym miejscu, z dala od spojrzeń i niekomfortowej, dziwacznej bliskości rodziców kremowego kocura.
- Chcę rewanżu, powtórzymy to kiedyś? - zapytał, jeszcze raz uśmiechając się szarmancko, po czym dokładnie tak, jak na początku ich pojedynku, schylił głowę przed kocurem, bardzo nisko. - Nabrałem ochoty na spacer. Do zobaczenia. Raniuszku. - dodał, mrgunął do niego i wyjątkowo eleganckim krokiem skierował się w stronę wyjścia z obozu.

//zt ;>
Broken down and hungry for your love
With
no way to feed it
Where
are you tonight?
Child, ya know how much I need it

[Obrazek: QnYHYUe.png]

It's never over
All my
blood for the sweetness of his laughter
It's never
over
He's the tear that hangs inside my soul forever.


LVL 2 100 / 150
MedLVL 1 90 / 200
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
* * *

Ah, jakże on kochał takie chwile spokoju i ciszy! Nie doceniał ich wystarczająco mocno przed narodzinami swoich kociąt, a teraz? Teraz czuł, że mógłby siedzieć w takiej ciszy calutki dzień i po prostu... odpoczywać. Kochał swoje dzieci, naprawdę kochał je najmocniej, ale po tych wszystkich piskach, po zabawach pół dnia i późniejszym karmieniu ich własnym mlekiem, młody ojciec naprawdę bywał zmęczony. Gdy kocięta spały, lubił również się zdrzemnąć lub po prostu wyjść z Ukrytej Pieczary i pospacerować, posiedzieć gdzieś w słońcu i się wygrzewać. W końcu kto wie, może niedługo zrobi się jeszcze chłodniej i ciężko będzie o ciepło słoneczne! Ta pora nadejdzie, wraz z dorastaniem jego młodych...
Usiadł w pobliżu stosu zwierzyny, na którą nie miał jeszcze możliwości nic dodać i obserwował swoje otoczenie z sennym uśmieszkiem na pysku.

//Omen :D
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Omen właśnie przesiadywał w spiżarni. Jego ukochanej, zacienionej spiżarni. Pamiętał, że tutaj rozmawiał z Tornado. O jej ojcu. O ich ojcach w sumie. Tyle, że on nadal nie wiedział kim był jego ojciec. I pewnie się nie dowie. Ale na niektóre tajemnice po prostu nie jest nam dane znać odpowiedzi. I nie nurtowało go już to aż tak, jak kiedyś. Teraz nurtowały go inne rzeczy.
Ale nie był teraz tutaj, by rozmyślać. Rozmyślał dużo w swojej ciemni. W sumie aż zbyt długo. Musiał wyjść na koty.

Obserwował obóz z zacienionej przestrzeni spod lekko przymrużonych powiek. Mógł do kogoś zagadać, by wydawać się jakkolwiek żywym. Ale najpierw musiał obrać cel. I gdy całkiem niedaleko usiadł Raniuszek, którego zdążył poznać z wyglądu(albo przynajmniej wydawało mu się, że to faktycznie on. A nie mieli jednak tak wielu nowych w Nowym Świcie, więc trudno się chociaż nie domyślić o kogo chodzi). Na jakiś czas jego intensywny wzrok różowych ślepi utkwił w kocurze, gdy nagle albinos się zerwał z miejsca. Nie szedł jednak w kierunku Raniuszka, a do swojej nory.

Dopiero po chwili wyłaniając się z niej poszedł w kierunku jeszcze nie poznanego kocura, w pysku niosąc czaszkę malutkiego ptaka. Sądził, że to byłby miły gest powitalny z jego strony, dać komuś czaszkę. Coś pięknego. Zwłaszcza ptasią. Uwielbiał ptasie czaski.

W końcu zatrzymał się przed masywnym kotem, zmuszając się do pozostawienia swoich ślepi chociaż trochę otwartych, nawet jeśli bolały przez światło i położył delikatnie czaszkę na ziemi przed sobą - Raniuszek. Dzień dobry. Jestem Omen - przedstawił się, wymuszając swój zwykle ubrany w kamienny wyraz pysk do wygięcia się w niepokojący grymas, mający być jak najcieplejszym uśmiechem na jaki potrafił się zdobyć. Ale się starał. I to bardzo.

- To dla ciebie - podsunął delikatnie drobną czaszkę ptaka. Jeszcze nikt mu w życiu nie powiedział, że nie każdy widzi czaszki jako coś pięknego, a raczej może i czasami jako coś niepokojącego, jeśli jest się wrażliwym na takie rzeczy, więc jeśli nie trafił z prezentem, to przynajmniej pozostaje fakt, że miał dobre intencje. I to naprawdę dobre! Czaszki uważał za jedne z najpiękniejszych rzeczy. Otaczał się nimi od bardzo dawna i nie zamierzał przestać. I danie komuś czaszki było według niego naprawdę niesamowicie miłym gestem.
[Obrazek: aC9mh0u.png?width=1418&height=391]
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Raniuszek naprawdę nie miał problemu z poznawaniem nowych kotów w stadzie. Nie, on osobiście chciał poznawać jak najwięcej kotów i wywierać na nich świetne pierwsze wrażenie... no właśnie. Tego chciał, ale problemem który tu powstał nie były jego chęci, lecz sam Raniuszek. Kocur ten od zawsze był dosyć nieudolny jeśli chodziło o interakcje z innymi - a przynajmniej takie miał wrażenie. Coś mu zawsze nie pasowało, coś zawsze szło nie tak, odkąd tylko wyszedł z legowiska Barwnej Wody w wieku kilkunastu księżyców. Wmawiał sobie, że to wszystko wina choroby i tego, że spędził tak długi czas w towarzystwie... głównie jednego kota, medyka. Ale jaka była prawda? Ah, kto wie! Może po prostu najświeższy członek Nowego Świtu nie został stworzony do bycia taką towarzyską istotą. Ale się starał - czyż to nie było najważniejsze?
Zauważył białą sierść dopiero w momencie, w którym albinos zaczął się do niego zbliżać. W pierwszej chwili Raniuszek ani trochę nie zwrócił uwagi na fakt, że kot trzyma coś w pysku. Bardziej rozemocjonował się tym, że ktoś do niego podchodzi. Oczywiście, dla kota takiego jak on było to czymś wielkim i na swój sposób stresującym. Jednak srebrzysty od razu uśmiechnął się przyjaźnie, wyglądał na rozluźnionego i spokojnego. Spojrzał w nietypowo zabarwione oczy białego, słuchając jego przywitania, początkowo nawet nie zerkając na prezent, który od niego otrzymał - najpierw wypadałoby się przywitać!
- Dzień dobry. - zamruczał, rozpromieniony i wesoły z tej okazji na nową znajomość. Jego spojrzenie dopiero powoli zmierzało w dół, w kierunku łap i tego białego czegoś, co drugi kocur mu przyniósł. - Oh, Omen, bardzo miło mi cię poznać! To prawda, że nie mieliśmy dotąd okazji porozmawiać, hm? Masz dla mnie prezent? Oh, to naprawdę miłe z twojej- AH!! Oh- ojej, oh... um... ahhh, co to... Co to jest?? - zajęczał, uniósł jedną z przednich łap i wgapił się w czaszkę przed sobą. Czaszkę ptaka. Dobrze zachowaną i w ogóle, jednak Raniuszek był zdecydowanie typem kota który wolał podziwiać ptaki w żywej formie, a nie takiej... kostnej. Zastanowił się i przeraził tym, co to mogło oznaczać. Jako że nigdy nie otrzymał takiego prezentu, to zaczął myśleć nad tym, czy to nie jakaś tradycja w Nowym Świcie. Czy czegoś nie rozumiał? Czy to była groźba ze strony tego przyjaźnie wyglądającego kota? Nie, nie, to głupia myśl... ale czaszka, ze wszystkich rzeczy, go wyraźnie zszokowała. Prezenty które dostawał od Zmierzch były na przykład kamyczkami, bądź piórkami, ale to? Raniuszek spojrzał na albinosa, wyjątkowo szeroko otwartymi ślepiami.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości