Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNie odpowiedziała nawet na jedną rzecz, która padła z ust kocicy, jedynie patrzyła na nią z politowaniem, bo - naprawdę miała uwierzyć, że ta nie chce poturbować sobie futerka? A jeszcze bardziej zabawnym była wzmianka o bliznach, czy ona kiedykolwiek bała się blizn? Oczywiście nie sądziła nawet, że głupia dziecina umiałaby ją trafić na tyle, by zadać jej jakieś większe rany, ale też Onyks nigdy nie miała coś przeciwko bliznom. Lubiła być nieskazitelna, ale sądziła, że w końcu się to zmienić musiało. xxxxWzrok nieprzerwanie trzymała na kotce, której sylwetka powoli oddalała się pomiędzy drzewami, a ją ciekawiło jakim cudem tak głupi ktoś nadal wędrował po świecie nie mając nawet delikatnego instynktu samozachowawczego. Było to odrobinę żałosne.
zt
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxZrobiło się zimniej, a co za tym szło czarnowłosa marzła o wiele częściej, niż miała ochotę, nie była przekonana, czy tym razem wytrwa w lodowatej krainie klanowych terenów. Myślała nad wybraniem się do miasta na razie na stałe, a potem… cóż, może i nawet dalej. xxxxWychodząc ze swojej norki, rozciągnęła się skanując okolice w poszukiwaniu intruzów, a może zdobyczy, która chciała podsunąć jej się pod łapy jako śniadanko? Było dosyć wcześnie, chociaż nie było tak łatwo ustalić kiedy słońce zamierzało się zamienić z księżycem - jak nawet tego słońca nie było widać na niebie.
Świt
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Dreptała przed siebie, żwawo, z radością na mordce godną dwuksiężycowego kocięcia widzącego słońce na oczy po raz pierwszy w swoim krótkim życiu. Świt zresztą tak się czuła każdego dnia, przy każdym wschodzie, bez znaczenia czy witała ją rano mgła i zawierucha czy błękitne niebo i drobne chmurki.
Tym razem dzień był chłodny, dość ponury, ale niewystarczająco, by zepsuć humor rdzawej wichrzaczki. - Pięknie dziś jest, prawda? - zagaiła do nieznajomej czarnofutrej, którą dostrzegła w oddali. - Mam wrażenie, że chmury robią taką dużą, rozległą ochronę, żeby słońce nam nie przymarzło. Widzisz, my mamy futro, poradzimy sobie z nieprzychylnym wiatrem i deszczem. A słońce jest zbyt maleńkie i śliczne, żeby mogło nam przymarznąć. Szkoda by było. Ale też nie wina wiatru, że jest zimno, taka jego rola. Bez niego to byśmy byli rybami dalej.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxNagły szczebioczący głosik lekko ją zdziwił, chociaż musiała przyznać, że bardziej zaskoczyło ją jak nierozważna była nie słysząc nadchodzącej i to dość głośnej jednostki jaką był kocur przed nią. Huh. xxxx– Widziałam piękniejsze dni – odpowiedziała na pierwsze pytanie, ale nim udało jej się to rozwinąć, rdzawa istota przed nią po prostu zaczęła trajkotać. Nie miała nic przeciwko pogawędką o pogodzie, jeśli to był szczyt czyichś wymagań, ale od razu po obudzeniu? Dajcie jej… chociaż nie. Śmieszne stworzonko zaskakiwało ją z sekundy na sekundę coraz to czymś nowym, nie dość że zmaterializowała się przed nią niepostrzeżenie to jeszcze miała chociaż coś ciekawego do dodania o tej pogodzie. Leniwy uśmiech wpełzł na jej pysk. – Ciekawa teoria muszę przyznać. Widzisz dla mnie dzisiejszy dzień jest z tej kategorii zwyczajnych, a raczej tych codziennych. Nie przebijają się promyki słońca, nie ma księżyca na niebie, chociaż czasami odwiedza nas w dzień, a same chmury pokrywają całe niebo nie bawiąc się dziś w wzburzone morze. One wygrały dziś walkę o uwagę wszystkich stworzeń. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że lasy kontrastują ze zwycięskim niebem bardzo - wyraźnie, a czuć się można jakby między niebem, a piekłem – zakończyła tym razem swoją pełną wypowiedź. Nie sądziła, że wichrzak będzie wiedział dokładnie o czym ona mówiła, ale z miłą chęcią była skłonna przedstawić mu swoją wiedzę, bo duszę artysty jako taką miał. Może trochę zbyt wesołą jak na jej upodobania raczej do martwej natury, ale nie mogła uciekać od tak przyjemnej wymiany zdań.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ja też, ale nie w takim sensie, że dzisiaj jest brzydko - zaczęła, sadzając zadek na ziemi, by móc uważnie rozejrzeć się po szarym niebie. - To znaczy, ja wolę jak jest więcej słońca, ale każdy dzień ma swój urok. Dzisiaj jest na przykład super klimat żeby poobserwować odlatujące ptaki albo znaleźć mysią dziurę i zachęcić jakieś myszki czy wiewiórki na pogawędkę. Można im pomóc szukać żołędzi. Do tego ziemia jest twarda i zimna, jak ma się długą sierść to można spróbować ją trochę ogrzać. Ziemia nie ma kłaczków. A trawa się taka trochę oklapła robi - zauważyła, skupiając całą swoją uwagę na wypowiedzi orientalki. Była niezwykła, fascynująca. Bardzo jej się podobało użycie słów i to, z jaką, hm, pasją wydawała się mówić. - Absolutnie nic nie zrozumiałam, ale brzmi super - uśmiechnęła się szczerze, głupkowato, bujając się nieco na boki. - Czym jest morze? I piekłem? I czemu niebo jest zwycięskie? To znaczy, zwyciężyło z czym? Z lasem? O coś się założyli? Z tobą drzewa też rozmawiają?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– Jeśli coś jest brzydkie to nie znaczy, że nie ma wartości. W brzydocie też można znaleźć piękno, ale nie oznacza, że jest typowo ładne – wyjaśniła swój punkt widzenia związany z tym konkretnym zwrotem. Kochała brzydotę, w której mogła znaleźć niedoskonałości, chociaż z wiekiem zaczęła patrzeć na wszystko trochę inaczej, bo jednak siedziała cały czas w jednym miejscu. Ewidentnie przydałyby się jej wakacje od tego miejsca. – Prawda, dziś nie poleży się w słońcu, ale na pewno dałoby się uchwycić gołym okiem jak myszki wychodzą znaleźć jakieś jedzenie, posłuchać dzięcioła czy może nawet spotkać jelenia – stwierdziła z uznaniem, bo na pewno nie sądziła, że dałoby się porozmawiać z jakimkolwiek gryzoniem, czy nawet nie gryzoniem. Mogła jedynie z rozbawieniem patrzeć na Świt, która by to próbowała uczynić, ale nie życzyła jej jednak sukcesów. – Ogrzanie ziemi brzmi trochę trudno, ale zawsze możesz spróbować – przyznała bez większego namysłu, bo cóż. Zaczepił ją jakiś kocur, trochę uroczy w swojej niewinności nadal był jednak wichrzakiem, na tyle dorosłym by wyruszyć w świat. – Morze to wielka woda, która sięga aż po horyzont, nie da się jej przejść, ani przepłynąć jedynie ruszając łapami. Chyba nazywaliście to Wielką Słoną Wodą? Tak mi się wydaję. Piekło to w ludzkiej wierzę miejsce gdzie trafiają źli ludzie, którzy nie trzymali się wyznaczonych zasad. Ludzie mają jednak tyle religii, że nie każda też posiada piekło – wyjaśniła pierwszą część zgrabnie. – Nie niebo jest zwycięskie, a chmury. Chmury zwyciężyły nad słońcem, księżycem i tymi niebieskimi skrawkami jakie zawsze są ponad naszą głową. Dziś jest po prostu biało, chmury zasłoniły całe niebo. Wygrali – wyjaśniłą drugą część równie zgrabnie. – Nie, a z Tobą rozmawiają? – zapytała podnosząc jedną brew do góry. Nie żeby nigdy nie spotkała dziwnych kotów, ale tego jeszcze nie słyszała. Może leśne kotki nabawiły się schizofrenii od ciągłego przebywania w jednym miejscu?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ale dla innych kotów inne rzeczy są piękne. Ja myślę więc, że wszystko jest piękne, tylko nie jest w guście każdego. Na przykład ja mogę się kompletnie nie podobać komuś, ale komuś innemu już tak! I to nie czyni mnie brzydką - rdzawa nie potrafiłaby nikogo nazwać brzydkim. Sam cud istnienia był na tyle intrygujący i niesamowity, że nie umiała patrzeć na innego kota i widzieć tylko zewnętrznej powłoki bez zastanawiania się nad charakterem czy historią tego kogoś. Wszystko było takie intrygujące. - Woww. Widziałaś kiedyś jelenia? - rozszerzyła ciekawskie oczka w zaintrygowaniu. Nigdy nie zdarzyło jej się spotkać rogacza i szczerze nigdy o tym nie pomyślała. Fascynujące.
- OOooo, Wielka Słona Woda! Coś słyszałam, tak. Ale Morze to taka śliczna nazwa. Jak do niego dotrzeć? - dopytała. - Oh, a i owszem, rozmawiają! Nawet grożą! - uśmiechnęła się szeroko, dumna z tego, że faktycznie jest w stanie mówić prawdę na TAKI temat. - No, właściwie to tylko jedno drzewko do tej pory, ale zawsze coś.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– Jest to jakieś rozumowanie – Przyznała po chwili, chociaż nie dokładnie o to jej chodziło. Oczywiście, że każdy miał swoje własne opinie, ale były to typowo subiektywne opinie, kiedy zdarzało się, że większość kotów posiadała jedną podobną opinię na ten sam temat. – Jeśli pytasz kogoś o ładną pogodę to najczęściej odpowie Ci, że jest ładna ponieważ świeci słońce i śpiewają ptaszki, a powietrze miło wieje w futerko. Jeśli pytasz kogoś o brzydką pogodę najczęściej poda Ci deszcz i mokrą ziemię jako przykład – zaczęła spokojnie, ewidentnie jednak próbując wypowiedzieć się na ten temat, mimo iż młodsza kotka wydawała się chodzić z głową w chmurkach. – Większość patrzy na smutne i melancholijne rzeczy, dopisując do nich negatywne emocje i uczucia. Dlatego są nazywane i uznawane za brzydkie. Często brzydota drzemie w smutku, a częściej w byciu niekomfortowym przez coś – zakończyła swój wywód z delikatnym uśmiechem, bo nawet jeśli jednostka przed nią była odrobinę odklejona oraz naiwna to musiała przyznać, że robiła to z czystej dobroci i w pozytywnej aurze, która dodawała mu uroku. Chociaż może raczej jej? W końcu zaimki słuchać było damskie. – Zdarzyło mi się widzieć dużo rzeczy i zwierząt. Zaczynając od leśnych zwierząt, przechodząc po domach ludzkich od środka, a kończąc na podróżowaniu jak ludzie – wyjawiła z cwanym błyskiem w oku. Bardzo cieszyła się z samego faktu podróżowania w tak przeróżne sposoby, a już szczególnie z wiedzy jaką posiadała. Nie zaprzeczała, że wiedziała dużo i na pewno mogła zadziwić, chociażby takie klanowe koty. xxxx– Możesz na piechotę, a możesz wkraść się do odpowiedniego auta i pojechać razem z ludźmi, ale tak by Ci opisać dokładne kroki to trochę ciężko – odpowiedziała z lekkim śmiechem. – Och? Jakieś drzewo Ci groziło? – zapytała zaciekawiona tematem, chociaż potwierdziły się jej słowa. Jednostka jak najbardziej odklejona. A i tak milej się rozmawiało, niż z niektórymi, niesamowite.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- No tak, ale to, że ktoś mówi, że deszczowa pogoda jest brzydka, nie znaczy że rzeczywiście jest. Nie można tak uznać. Ja lubię deszcz, lubię patrzeć jak krople spływają po liściach, lubię obserwować, jak dżdżownice wypełzają spod ziemi albo jak myszki chowają się do nor! Deszczowa pogoda jest po prostu inna. Tak jak ja, choć jestem większą fanką słońca. Kocham słońce! - wspomnienie o cieple zawsze rozgrzewało jej myśli, czuła się jakby wcale właśnie ostry wiatr nie poddmuchiwał jej futra, nie dźgał w nos. Był to w sumie dobry sposób na umilenie sobie chłodnych temperatur. Chociaż i tak nie dało się ich ignorować w nieskończoność. - Nic nie rozumiem - odpowiedziała z uśmiechem, gdy Onyks tłumaczyła brzydotę i smutek. Świt nie do końca pojmowała temat, ale mogła od razu stwierdzić że się z tym nie zgadza. Mech i Niezapominajka bywali smutni, a za nic w świecie nie mogłaby ich nazwać brzydkimi.
- O, a ja wiem co to ludzie!!! Znam to słowo, Azalia mi mówił!!! To są dwunodzy! - wyprostowała się dumnie z samego faktu, że w końcu zaczyna rozumieć coś z tego, co mówi do niej samotniczka. Była z siebie wielce zadowolona i wdzięczna przyjacielowi, że mogła się pochwalić. - Ano! To znaczy, potem się chyba okazało, że to duch w drzewie. Albo tego drzewa. Nie do końca się zrozumieliśmy i w sumie nie pamiętam o czym mówił. Będę musiała go odwiedzić - wzruszyła barkami.
Dopiero wtedy w końcu zadrżała z nagłego zimna, które przewiało jej kark. Wzdrygnęła się lekko i spojrzała na nieznajomą. - Nie chciałaby pani się ze mną pobawić i trochę poruszać? Jest chłodno, możemy zatańczyć dla słońca żeby nas trochę przygrzało!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxHm… co tu dało się poradzić kiedy napotkany kot nie bardzo rozumiał przytaczanych metafor oraz logiki? Nie mówiła przecież wcale trudnymi czy wyszukanymi słowami, ale rdzawy grzbiet nie chciał chyba poruszyć lekko mózgownicą, by szare komórki również wstały. Z jakiegoś powodu szło jej to wybaczyć, ale nie zmieniało faktu, że dyskusja powoli już szła w zbyt proste i naiwne drogi, ale może dało się coś jeszcze z tego wyciągnąć? xxxx– Widzisz, ja uznaję brzydotę jako nieodłączny element natury. Śmierć jest brzydka, obumierające krzaki są brzydkie, kości pozostawione po zjedzonej zdobyczy również stają się brzydkie. Nie znaczy, że nie można w brzydocie i niekonwencjonalnym miejscu znaleźć odrobinę piękna – mlasnęła na zakończenie, obrzucając wichrowego przybysza spod rzęs, czekając zainteresowana na to co mogłaby dostać w odpowiedzi. Możliwe, że zaraz straci zainteresowanie i będzie trzeba szukać nowego bodźca pobudzającego chociaż odrobinę myśli, czy chęci do dalszego funkcjonowania: w końcu popadnięcie w hibernację może nie brzmiało wcale tak źle. – Azalia? – nutka zaciekawienia w głosie drgnęła jej strunami, rozlewając się po słowach. – Z tego co zdążyłam zauważyć to chyba nie jest powszechne wiedzieć… cokolwiek o ludziach. Jestem pod wrażeniem, że ktoś przede mną mógł Cię doedukować – Lekki uśmiech wkradł się na jej pysk, a barki rozluźniły się dodatkowo przez lekką zmianę tematu na coś… mniej filofiznego, skoro dogadać się nie potrafiły. xxxx– Pani? – zakrztusiła się lekko powietrzem. – Na bogów… – mruknęła niezadowolona. – mówmy do siebie normalnie. Tylko co dokładnie masz na myśli poprzez zabawę? Tańczenie dla słońca niewiele da o tej porze roku.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
A ta dalej swoje. Świt przekręciła tylko łebek, mrużąc oczy, mając jedynie nadzieję, że lekka zmiana perspektywy pozwoli jej na zrozumienie tak złożonych zdań. Nie pozwoliła. Samotniczka dalej biadoliła o tym samym, a mózg schowany pod burą czupryną jedynie obijał się to od jednej ścianki do drugiej, kiedy to nie mogło sobie znaleźć innego zajęcia. A że owy obraz wydał się córce Roziskrzonej Gwiazdy wielce zabawny, wyłączyła kompletnie zmysł wzroku i zaczęła się chichrać pod nosem, wyobrażając sobie różową galaretę.
- Huh? - otrząsnęła się dopiero po chwili, prostując głowę i zerkając na towarzyszkę. - Mhm, tak! - przytaknęła wesoło, nie mając pojęcia, z jakim stwierdzeniem się ostatecznie zgodziła. Ciężko jednak było jej dyskutować, a zarazem nie chciała, żeby kotka się powtarzała z obawy przed kolejnym wyłączeniem się.
- Mhm, Azalia! - ponowiła, czując się pewniej w temacie, o którym miała jakiekolwiek pojęcie. - Ano! Ale Azalia jest spoza klanu! I w ogóle to jest śliczny i umie układać kwiatki i robimy razem super fajne rzeczy i ozdabiamy obóz i to w ogóle jest mój najlepsiejszy przyjaciel!! - rozentuzjazmowana rozpromieniła się tak, jak jeszcze wcale tego dnia. Wspomnienie orientala zawsze sprawiało, że na jej sercu robiło się cieplej i czuła się rzeczywiście kochana. W całkowicie normalny, platoniczny sposób, choć myśl, którą wbiła jej do głowy Echo jakoś nie chciała się wydostać.
- Dobra! Jestem Świtająca Łapa!! Albo Świt! - przedstawiła się - i myślę, że słońce się po prostu wstydzi, bo tyle chmur. Zatańczenie dla niego będzie milutkie myślę. Sama bym chciała widzieć, jak kotki dla mnie tańczą. Ale możemy też coś innego!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxx– A to wiele wyjaśnia w takim razie. – Nieważne, cały szacunek nagle z niej wyparował. Samotnik dołączający do klanu, coś tam słyszała o takich sytuacjach, ale fakt, że jak zwykle nie był to kot po prostu klanowy to dawało jej to jeden wielki niesmak. Tak się wzbraniają przed wszystkim innym i informacjami, które mogłyby ich uratować pewnie nieraz na rzecz siedzenia z głową w dziurze, którą sobie wykopali. Ozdabianie obozu, szczególnie kwiatami brzmiało dosyć podobnie do tego co zastała w legowisku Oriona, a nawet sam fakt, że nagle zniknął pewnego dnia, mimo iż tu tyle siedział… przyjaźnienie się z dzieckiem było chyba jednak trochę nierealne. Przynajmniej z tym charakterem, który znała. – Przynajmniej jest ktoś od kogo się coś dowiecie o świecie – mruknęła pod nosem, zapominając zaraz o temacie, bo już następny pojawił się pod jej nosem. Och, tańczenie bo słońce się wstydzi, nie było to takie głupie, ale ewidentnie jej spojrzenie na naturę było bardziej mroczne i raczej zachwycały ją konkretnie martwe lub bitewne akty, niżeli wesołe . czy radosne. xxxx– Świt – powtórzyła cicho, jakby zastanawiając się czemu imię pasuje do tej osobistości… tak dobrze? Rozświetlała pewnie atmosferę, zanim jeszcze wyszła zza rogu, jak słońce zza horyzontu. – Co powiesz na sparing? Praktycznie taniec w parze – zadeklarowała, starając się znaleźć jakąś pozytywność w tej całej sytuacji, by nie skończyć na… w sumie niczym. Filozoficzne rozmowy nie wyszły, temat o czymś innym też nie, więc chyba to zostaje. Prawda?
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Ano! Wiele się od niego uczę i wiem mnóstwo rzeczy i potem po nocach śnią mi się te rzeczy, nawet jeśli ich nigdy nie widziałam. To znaczy, nie wiem czy mi się poprawnie śnią, ale ja wiem w głowie że to one!! Tylko jak się rano budzę, to nie pamiętam jak wyglądały niestety - westchnęła, wielce zawiedziona, że wytwory jej głowy nie zostawały z nią po przebudzeniu. Przyzwyczaiła się do tego, że uciekały jej myśli, ale jednak sny to była jak podróż do innego świata i z takich przygód chciałaby móc pamiętać ile tylko się dało.
- Mhm, Świt! A ty? - dopytała, zauważając, że nieznajoma jej nie uraczyła imieniem. Nie musiała, oczywiście, ale ułatwiłoby to odrobinę rozmowę. - Ooo! Brzmi super, możemy tak zrobić!!
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
xxxxDziecina mówiła sporo, a przez całą wymianę zdań czarna piękność zauważyła sporą różnice w ich rozumowaniu jak i dobieraniu słów, czy zwyczajnym… skupieniu. Pierwsze wrażenie szybko poszło w niepamięć, Świt ze słodkiej i niewinnej kotki stała się irytującym stworzeniem, które naprawdę mogło działać trochę na nerwy. Może i była naiwna, ale czy musiała być przy tym taka… głupiutka do bólu? Jakieś tłumaczenie o znajomym puściła mimo uszu, nawet nie starała się już jej słuchać, mogłaby odbębnić sparing i pójść dalej w świat poszukać kogoś ciekawszego do rozmowy albo zaszyć się pośród przyrody. xxxx– Atena. – skłamała jak zwykle. Nikt kto był irytujący lub komu nie ufała, nie miał szansy poznać jej prawdziwego imienia, a stolice krajów wydawały się idealnym do tego planem. Były nie tylko unikalne, ale i pamiętliwe, dzięki czemu ich brak powtarzalności miała szansę malutką - nie dało się pomylić imienia, nie dało jej się tak łatwo zidentyfikować. W końcu więcej, niż raz tego samego imienia nie podaje to nikt nie ma jak dodać dwa do dwóch. – Super – odpowiedziała szybko i od razu wyrzuciła łapę w stronę kotki chcąc przywalić jej z całej siły w uszy, które były postawione na sztorc.
Rolling 1d10+4: 1 +4 = 5
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Atena! Ale ślicznie - uśmiechnęła się. Za nic nie wiedziała co to znaczy, ale samotnicy ogólnie zwykli mieć szalone imiona. Nawet że by się zapytała kotki, czy coś się kryje za tym słowem, może jakaś historia, symbolika, cokolwiek. Zanim jednak otrząsnęła się z przemyśleń, ta rzuciła się w jej stronę w ramach walki, na którą się umawiały. Prawie by zapomniała!
Skoro Atena zamierzała atakować, Świt zamierzała cofnąć łeb do tyłu i uskoczyć na bok w ramach uniku przed łapą kotki.
Rolling 1d10+3: 4 +3 = 7
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.