Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
O, czyli jednak dużo większa jest szansa na złamanie kończyny niż na jej utratę. Dobrze wiedzieć, że różnica między łapą, a ogonem jest aż tak znacząca. Nachyla się lekko by lepiej przyjrzeć się, odsłoniętej przez Korzenną Woń, bliźnie. Do małych nie należy, czekoladowa pointka jest w stanie sobie wyobrazić kość wystającą ze skóry.
– Nie mówiłeś. Jak do tego doszło? – pyta krótko, przenosząc spojrzenie na płaską mordkę. Jest ciekawa jaki drapieżnik był w stanie tak zmasakrować łapę. Nie widuje zbyt wiele kotów z połamanymi łapami. W gruncie rzeczy kojarzy jej się tylko Bączek, ale to dlatego że był mysim móżdżkiem. To nie wynik walki.
– Czyli kiedy warto ryzykować celowanie pazurami w oczy? Czy w ogóle jest warto czy za niskie szanse na trafienie? – po wysłuchaniu całego wykładu, przychodzi czas na pytania Traszkowej Łapy oczywiście. Kotka chce znać konkrety.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Pelikan. Wielkie ptaszysko zaatakowało nasze tereny – Przerwał na chwilę jakby coś zauważył dziwnego za granicą. Problemem były jednak wspomnienia. Czy bardziej traumatyczne było to, że otworzył sobie te sytuacje w głowie? Ten ból jaki potem odczuwał próbując dotrzeć do obozu? Czy może fakt, że wraz z tamtym dniem coraz bardziej oddalał się od Brzózki, która nagle zniknęła z jego życia? Miejscówka z patykami też pewnie nie istniała, a jej zapach dawno temu zanikł. Tęsknił za nią. Nie żeby inne zniknięcia nie były traumatyczne, chociażby jego młodszego rodzeństwa, ale… jak bardzo by nie zabrzmiało to okropnie - przyzwyczaił się już. Huba. Orzeł. Brzózka. Byli świeżymi ranami. A nawet po prostu cały miot Lawendowej Gwiazdy. Opiekował się nimi, był młodszy, mniej rozeznany z tym bólem. Westchnął cicho po dłuższej chwili. – Przepraszam, przypomniało mi się coś – odchrząknął. – Ogromne ptaszysko po prostu. Dziób jakby mógł tam pomieścić całego kota, a latał z takim podmuchem wiatru jakiego bym się nie spodziewał. Nie zrobiłem mu praktycznie nic, ale hej… chociaż to ja odniosłem obrażenia i nikt nie zginął – odpowiedział z lekkim bólem i mały, nie wesoły uśmiech wszedł mu na pysk. Czemu nagle to tak go cofnęło w czasie? Jakoś normalnie o tym wspominał nie raz, ale tym razem… musiał bardziej się nad tym zastanowić, chyba? Tęsknił za nimi wszystkimi.
– Zaraz Ci odpowiem. Jesteśmy na punkcie Dzięciole Drzewo. Jako, że nie przedstawiłem Ci jeszcze dwóch punktów to chodź teraz przejdziemy obok Czarnego Ogona – poinstruował i ruszył się z miejsca. Kto by pomyślał, że skończy komuś kiedyś trening… chociaż nie zamierzał zapeszać, może jeszcze go coś zje zanim zdąży wytrenować Traszkę do końca? Nie zdziwiłby się jakby był to jakiś ptaszor. – Najlepiej od razu celować w oczy. Nie jest powiedziane, że trafisz, ale jeśli trafisz masz duże szanse na to, że od razu wygrasz walkę, bo przeciwnik Cię nie zobaczy. Dlatego tak ważne jest by samemu nie dać się oślepić, ale tutaj niestety nie ma żadnej dobrej techniki, musisz polegać na tym, że po prostu odskoczysz szybciej – mruknął niezadowolony, bo niestety nie wszystko mogło być takie proste do przekazania. – Ogólnie tak w skrócie powiem, pamiętaj o możliwości oślepienia, ale nie polegaj na tym całkowicie. Może większe szanse będziesz mieć celując w gardło. Musisz ocenić sama sytuację, ale mogę Ci zawsze pomóc, jeśli podasz jakiś przykład – stwierdził łagodnie.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– I sam dziób był taki wielki? To ogromne ptaszysko musiało być więc, jak pół obozu? Po rozłożeniu skrzydeł? – Traszka stara się wyobrazić sobie to monstrum, ignorując żart-nie-żart odnośnie niepowodzenia Korzenia w czasie walki. Nie ma pojęcia jak niby to skomentować, bo logika za tym chociaż to ja odniosłem obrażenia i nikt nie zginął stoi żadna. Tak jej zdaniem, nie widzi żadnego związku w tym miejscu.
– Mhm, granica z Cieniem. – potwierdza, chociaż nazwa Dzięciole Drzewo po raz pierwszy obija jej się o uszy. Obszar ten jest jej jednak znany, a okolice Czarnego Ogona to już w ogóle. Gdy było cieplej, często ze Słonecznym Brzegiem robili przerwę w środku patrolu nad tamtą wodą. Nie zamierza jednak o tym wspominać, sama znajomość okolicy też niewiele zmienia. Skupia się za to na dużo istotniejszym zagadnieniu. Szczególnie, że odpowiedź brata jest ogólnikowa i nie do końca zahacza o to co Traszkowa Łapa ma na myśli.
– Chodzi mi o to przy jakich przeciwnikach celować w oczy najlepiej. Ptaszyska ściąga się na ziemię za skrzydła. Których przeciwników oślepiać, a przy których lepiej nie ryzykować, bo za duże szanse, że szybciej ugryzą niż ja odskoczę.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– No, nie przesadzałabym z pół obozu, ale na pewno nie był to zwykły ptak, porównując to do czegoś to… rozpiętość skrzydeł miał na trzy lisie długości. Przerażający. Miałem koszmary czasami z nim, mam nadzieję, że nigdy już się nie pojawią tutaj – stwierdził niezadowolony na samą myśl, chociaż teraz może i by zrobił coś więcej, skoro minęło tyle księżyców. Po co tylko zapeszać? Rzucać się bez powodu? Tylko by zginąć? Nie potrzebował adrenaliny skoro miał dla kogo żyć.
– Borsuk i lis atakują paszczą, mogą chapnąć szybciej, niż zauważysz. Ich pyska nie atakowałbym na samym początku, możesz spróbować oślepić piachem, a jeśli Ci się uda to wtedy ruszyć z pazurami. Psy również. – ucichł na chwilę, by przemyśleć następne swoje słowa. – Ciężko dokładnie opisać co możesz i z kim, staram się pomóc, bo pierwsze spotkania z drapieżnikami nigdy nie są wesołe, ale… naprawdę trudno przewidzieć co najlepiej robić w danym momencie. Trzeba wyczuć co lepiej zrobić, a i tak może nie wyjść – mruknął z cichym westchnieniem. Domyślał się, że nie zadowoli to Traszki, jego też to nie do końca zadowalało, ale taka była prawda niestety. – Dobrze, ale skoro obgadaliśmy teorię walki, teraz chcę zobaczyć jak się bijesz – powiedział poważnie i stanął w miejscu. Młodsza siostra powinna zrozumieć, że mają się od siebie odsunąć i poczekał, aż to zrobi. Sam przycisnął uszy do czaszki i schylił się lekko jak byli już ustawieni naprzeciw siebie. Nikogo tu nie powinno teraz być. Czaple Gniazda były sprawdzane niedawno z tego co pamiętał, bo rozmawiał z Bławatkową Łąką zanim wyszedł na swój własny patrol, specjalnie chciał mieć pewność, że się nikt nie natknie na jakąś dziwną bijatykę. Nie potrzeba im było przerywania.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Pelikan przestaje mieć w głowie Traszkowej Łapy sens po tej korekcie wymiarów. Znowu jakiś niewymiarowy się robi, a to zbyt wiele na ograniczoną wyobraźnię koteczki.
– Ale czy później, jak są osłabione te drapieżniki to w ogóle opłaca się jeszcze ich oślepiać. Wtedy ta przewaga już na wiele się nie zdaje. – zauważa, chociaż po prawdzie rezygnuje w tej chwili z wypytywania Korzenia o szczegóły, skoro ten już teraz zaczyna się zasłaniać stwierdzeniami, że to zależy. Doświadczenie pokazuje, że nie ma co liczyć na nagłe objawienie, co najwyżej na jeszcze więcej niepewności.
Kiwa więc tylko krótko łbem i zaraz ustawia się naprzeciw wojownika. Sparing... brzmi w porządku, chociaż jest nieprzyzwyczajona do oficjalnych sygnałów do startu. Planowanie pierwszego ataku jest niezręczne, gdy musi świadomie się na jakiś zdecydować.
Końcówka ogona podryguje nerwowo, nim koteczka decyduje się skonczyć w stronę Korzenia i na dobry początek zdzielić go łapą po nosie. Nie podoba jej się taki start, ale lepszy niż żaden.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Tak. Mogą być oślepieni, ale przez adrenalinę… można dostać porządnego skoku siły i energii. Dopóki kość nie przebiła mi się przez skórę nawet nie czułem, że złamałem łapę, a po tym jak upadłem ledwo rozumiałem co się działo, a mimo to miałem na tyle siły, by dojść do obozu. – Sam. Chociaż tego już nie dodał. Wybaczył Mięcie. Nie zamierzał tego komentować w swoim życiu nigdy więcej, żył? Żył. Przynajmniej zdawał sobie sprawę jak wytrzymały był i nie umarł po drodze… to samo w sobie wydawało mu się wyczynem.
Nie pamiętał kiedy przestał zwracać uwagę na to, że był większy od innych… chyba wraz z księżycami przestało go to obchodzi, chciał zawsze być w porządku z innymi, ale tak naprawdę jaki drapieżnik by myślał jak on? Musiał przygotować terminatorów na wszystko, a jeśli dodatkowym atutem było to, że był sporych rozmiarów to mogło się to przydać kiedyś, jeśli jego podopieczny spotka takiego borsuka. Nie żeby był tak wielki jak borsuk, ale przynajmniej na pewno było wiadome, że chociażby jego młodsza siostra biła się z kimś większym. Nie zauważył przez to wszystko, że Traszka była jakaś inna, wyglądała na bardziej niekomfortowa, chociaż nie przejąłby się tym. Dobrze, że tak się czuła. Walki nie były komfortowe, a teraz chciał zobaczyć jak się biła.
Atak był… dobry. Stwierdziła, że ma przewagę i od razu rzuciła się w stronę jego pyska, także miało to sens, nigdy nie był bardzo zręczny, ale też tutaj nie myślał jak jej zrobić krzywdę, a bardziej analizował jej ruchy. Przyjmując cios na nos lekko się skrzywił, ale bez mrugnięcia okiem wyrzucił łapą tak, by trafić w pysk Traszki.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Udaje jej się trafić w szary pysk, jakkolwiek prosty by jej pierwszy atak nie był. A co lepsze – w porę dostrzega, że przeciwnik unosi łapę by poniekąd skopiować jej ruch, więc udaje jej się uskoczyć w tył, poza jego zasięg. Wyraźnie podbudowuje to jej pewność siebie, szczególnie, że zwykle początki idą jej niefotunnie. Zaczyna myśleć. Analizować. Nie ma co starać się przewrócić Korzenia, nie na początku przynajmniej, gdy oboje mają dużo energii. Zamiast tego decyduje się wykorzystać nowo nabytą wiedzę i sypnąć mu piachem w oczy, a następnie pacnąć łapą w szyję.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Nie tylko nie trafił, ale na dodatek nie był w ogóle blisko zrobienia tego, nie żeby nie wierzył w Traszkę, ale doświadczanie i upewnianie się, że da sobie radę było czymś innym. Był dumny. Działała szybko i z precyzją, oby tak dalej. Nie zamierzał jednak od razu dawać się poskładać, a szczególnie z piachem w oczach, który na pewno zabolałby go bardziej, niż następny cios, który pewnie już miała wymyślony w główce. Zanim piach doleciałby do jego pomarańczowych oczu, chciał zrobić unik, odskakując od tyłu. Może uniknąłby tego co zmierzało zaraz po oślepieniu.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Tak jak garść piachu dosięga pomarańczowych oczu, tak już jej łapa nie zderza się z celem, a ze świstem przecina powietrze. Dusi w sobie zirytowane prychnięcie, ale niezadowolony grymas wciąż odnajduje swoje miejsce na czekoladowej mordce. Nie ponawia już ataku na pysk, chociaż wciąż stara się działać szybko, póki drobinki pod powiekami utrudniają Korzenowi widzenie. Skacze do jego boku, celując łapą w tę miękką część zaraz za żebrami. Wyobraża sobie, że w prawdziwej walce to najbliższa rana brzucha jaką można zadać bez przewracania przeciwnika.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Najwyraźniej piachu nie uniknął, ale za to dźwięk typowo dla lecącej łapy i delikatny podmuch wiatry świadczył, że uniknął chociaż walnięcia w pysk - coś za coś, prawda? Nie miał czasu wymrugać pozostałości piachu, bo zaraz już czekał na niego kolejny atak, ale hej! Bardzo dobrze. Wykorzystała sytuację, był dumny. Lekki uśmiech wszedł mu na pysk. Oczy załzawiły mu od piachu, który w końcu się wydostał, ale ból przy klatce piersiowej był… drażniący, przynajmniej wiadome było, że cios który mu zadano miał sens. Wziął głębszy oddech, by wytrzymać ból, a następnie sam wystosował cios w uszy Traszki, którym chciał jej przypomnieć o schowaniu ich.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Gdy Korzeń zgina się w pół, biorąc jednocześnie zamach na głowę Traszkowej Łapy, ta z początku nie orientuje się, że kocur celuje nieco za wysoko jak na cios w policzek. W efekcie sama reaguje prawdopodobnie na wyrost – znaczy o ile jej refleks na to pozwoli – bowiem ugina przednie łapy i uchyla łeb w dół, chcąc się znaleźć poza torem ruchu rozcapierzonych palców. Może odruchowo przy tym kładzie po sobie uszy.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Chowaj te uszy, bo ktoś Ci je wyrwie – rzucił spokojnym tonem, zaraz po tym jak Traszka uniknęła jego ataku, radziła sobie dobrze. Może nawet za dobrze, ale czy był tym zdziwiony skoro biła się cały czas ze wszystkimi? Tylko brakowało jej wiedzy… teraz tylko doszlifować i będzie mógł poinformować Krzyk, że zaraz kończą trening. Aktualnie jednak zamierzał rzucić się w stronę młodszej siostry z wysuniętymi łapami tak by ją powalić od boku. – I pamiętaj, że wywrócenie przeciwnika daje łatwiejszy dostęp do brzucha – poinstruował zanim wyskoczył z uśmieszkiem.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Na pierwszy komentarz nic nie odpowiada, jedynie uszy zostają w tej samej pozycji co moment temu – przyklejone do czaszki. Może nieco luźno, ale nie na tyle by można bez trudu za nie chwycić. Drugi komentarz również nie spotyka się ze słowną reakcją terminatorki. Jest skupiona na sparingu, nie będzie teraz tracić czasu na wyjaśnianie Korzeniowi, że jest przerośniętym klocem i próby przewrócenia go to marnowanie cennej energii. Zamiast tego chce pokrzyżować jego plany i uskoczyć w przód nim jego łapy zetkną się z napuszonym bokiem.
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Nie był to najlepszy unik w karierze Traszki jaki dziś zobaczył, ale musiał przyznać, że był wystarczający, by jedynie zahaczyć łapami o jej bok, co najwyżej delikatnie chwiejąc jej równowagę. W sparingu uważał to za dopuszczalne. W prawdziwej walce? Mógłby przeorać jej bok. I tak jak nigdy nie wiadomo co przyniesie los, wiedział, że mogłaby to zrobić lepiej, dlatego zamierzał wykorzystać moment zachwianych łap i znowu wyrzucił przednie łapska, by ją przewrócić. Widział ataki, teraz chce zobaczyć uniki.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Wciąż czuje na grzbiecie widmo łap przeciwnika, gdy ląduje na gruncie, machając na boki ogonem. A co gorsza – nie mija nawet chwila potrzebna na złapanie oddechu, pełne odzyskanie równowagi, ani tym bardziej na zastanowienie się co dalej, a już kątem niebieskawego oka zauważa jak kończyny Korzenia uginają się do kolejnego skoku. Prycha tylko pod nosem na te dziecinne gonitwy i po raz kolejny próbuje umknąć poza jego zasięg. Tym razem najlepiej całkowicie, chociaż rzucając się do przodu nie jest taka pewna czy uda jej się uciec.