Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Niespodziewany obowiązek w postaci nowego Terminatora spadł mu na głowę jak żołądź, którym raz dostał od wiewiórki. Skąd ona miała żołędzia? Nie miał pojęcia, ale to tak samo nie wiedział co nagle naszło jego mamę (Zastępczynie w dodatku) na podarowanie mu nowego podopiecznego. Zaczynał wątpić, że Lawendowa Gwiazda widzi w nim dobrego Mistrza i po prostu pogodził się z tym, że jego życie skończy się na patrolowaniu i polowaniu. Tak właśnie też było od paru księżyców i nie sądził, żę się to zmieni, a właśnie szedł na spotkanie z…
– Kurka? – zagaił. – Korzenna Woń, ale możesz mówić mi Korzeń, chodź od razu pójdziemy na Wyjące Wzgórza – powiedział wesoło i skinął głową, by dołączyła do jego boku. Nie wszedł nawet do obozu, wracał dopiero co z patrolu, ale nie był on jakoś bardzo męczący na dodatek było spokojnie i przyjemnie jeszcze, dziś nie padało - więc można było się cieszyć.
Kurkowa Łapa również miała powód do zadowolenia, ponieważ mogła nadrobić zaległości związane z treningiem. Nie przejawiała tego tak promiennie jak większość by to zrobiła, ale widać było błysk w jej oku. Stawiła się wcześnie, czekała na mistrza. Nie miała zamiaru pozwolić sobie by w pierwszy dzień to on czekał na nią. — Kurkowa Łapa, ale może też być Kurka - odpowiedziała i wstała z miejsca prostując się dumnie. Niepotrzebnie tylko futro czyściła bo pewnie podczas treningu jego ułożenie zostanie zrujnowane, ale mówi się trudno. Wedle polecenia podążyła żwawo za mistrzem. — Jeżeli wolno mi spytać, od czego dzisiaj zaczniemy?
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Bystry to on może nie był jakoś bardzo, nie umiał w wyobraźnie, ale na pewno dostrzegał pewne cechy poszczególnych kotów, a Kurka emanowała silnym zaangażowaniem oraz pewnością siebie. Większość Terminatorów nie była konkretna, zaczynała trening i po prostu sobie była, ale ona kojarzyła mu się z Pigwą oraz z Biedronką, miał nadzieję, że dzięki temu mógłby się z nią dogadać.
– Myślałem o czymś prostym jak władza w klanach oraz podstawy polowania, ale to się zobaczy. Słyszałem, że uszkodziłaś sobie łapę za kociaka, więc pomyślałem, że może najpierw przyzwyczaimy Cię do dłuższych wycieczek – poinformował nie patrząc na uczennicę, rozglądając się po krzakach przez fakt, że wydawało mu się jakby coś zobaczył. – Również miałem uszkodzoną łapę, przez walkę, wiem jakie to męczące nie móc chodzić. – Skrzywił się na samą myśl tego jak bardzo pelikan go pokiereszował i jak bardzo do teraz musi się mierzyć z codziennymi problemami łapy. Nie mógł chodzić na długie dystanse, ani zbyt przemęczać, a samo to w byciu Wojownikiem wydawało się jedną z ważniejszych rzeczy.
Kurka jak najbardziej chciała dawać wrażenie kogoś poważnego, a nie młodego i niepoważnego dzieciaka. Trochę spędziła czasu w lecznicy, wyrosła. Chce być też tak spostrzegana. A Korzeń póki co nie traktował jej jakoś bardzo dzieciowato. — Mogę cię zapewnić, że moja łapa ma się lepiej, więc nie miałabym problemu by zacząć od czegoś cięższego - w trakcie tego Kurka uważnie rozglądała się dookoła podziwiając otaczającą ich naturę. — Ale możemy i zacząć od tego, w końcu ty masz wprawę w treningach. Jeśli wolno mi spytać, którym twoim termistorem jestem?
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Hmm w takim razie zaczniemy od czegoś lżejszego dla mojego komfortu, bo nie chcę mieć Cię na sumieniu – stwierdził z lekkim uśmiechem, poza tym i tak sądził, że przerabianie praktyki bez teorii się nie kalkulowało i wychodziło się na zero. Mógł jednak zrobić wyjątek, jeśli ktoś się miał zamiar długo upierać na swoim i odmawiać robienia czegoś. Ogólnie wiele mu się zmieniło od kiedy ostatni raz prowadził prawdziwy trening, szczególnie myślenie. Sądził, że bycie delikatnym to sposób w jaki powinien przygotować swoich Terminatorów, ale żaden z nich nigdy nie wychodził na tym dobrze, więc dlaczego nie zauważył tego błędu szybciej? Zresztą ilu rzeczy on szybciej nie zauważył. – Szóstym. Mam nadzieję, że Ciebie uda mi się doprowadzić do zostania Wojownikiem, większość zniknęła. Czy to uciekła, czy po prostu zgubili drogę, nie wiem. Pamiętam jednak każdego z Was – wypowiedział poważnie, chociaż głos miał miękki i łagodny, starając się nie rozmyślać za bardzo o przeszłości. Zbyt wiele pogrzebanych trupów trzymał w legowisku, które odwiedzały go od czasu do czasu, gdyby miał je wymieniać nie starczyłoby mu czasu. Każdy jeden jednak coś znaczył.
– Ostatnie drzewo i ostatni pagórek zaraz i będziemy na miejscu, a w tym czasie chcesz mi może wymienić władzę w naszym klanie i jakimś wybranym dodatkowym przez siebie? O ile znasz jakąś. Jak nie to wszystko w porządku, przedstawię Ci każdego – zaproponował spoglądając na Kurkę z wesołymi ognikami w oczach.
Nie protestowała z ostatecznym stwierdzeniem Korzennej Woni. Skoro tak mówił, niechaj tak będzie. Kiedy Korzeń udzielił jej odpowiedzi, poczuła w nim lekkie ukłucie na myśl, ilu to terminatorów nie wytrenował. To musi być pewna frustracja, a zarazem żal. — Pewnie moje słowa będą powtórzeniem tym, co mówili pozostali i możesz temu nie ufać, ale mogę zagwarantować, że swój trening mam zamiar dokończyć - głos Kurki był spokojny, acz można było w nim wyłapać tą nutkę dumy. W końcu, będzie pierwszą wytrenowaną podopieczną wojownika. I może być pewna, że nie będzie skazą na jego imieniu. Ponieważ nie zniknie z klanu, nie ucieknie, a dokończy trening i uda się po zasłużone imię. — Odnośnie naszej władzy. Przywódczynią jest Lawendowa Gwiazda, zastępcą Roziskrzona Noc, zaś medykiem Krwawnikowy Liść. Wiem też o władzy w Klanie Cienia, ponieważ często się przewijało to w lecznicy. Przywódczynią jest Śpiewająca Gwiazda, zastępcą Psie Serce, a medykami są Rwąca Zawieja, Huraganowy Szept i Bobrzy Bór. Szczególnie zapamiętałam dwójkę medyków, ponieważ byli uczniami Krwawnikowego Liścia, poniekąd. O trzecim usłyszałam przelotnie.
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Ciesze się, że jesteś zdeterminowana. Szczerze mówiąc to wierzę w każdego Terminatora, nie mogę Was skreślać, bo wtedy byłoby to demotywujące dla obu stron. Jeśli mam na kogoś zrzucać winę to zrzucę ją na siebie – odpowiedział szczerze, bo nie miał po co kłamać, relacja mistrza i terminatora powinna być na tyle bliska, by oboje wiedzieli do czego są zdolni, a zarazem mogli ze sobą współpracować. Nigdy nie oczekiwał bliższych relacji, ale zdarzało mu się traktować podopieczne jak siostry co nie bardzo pozwalało prowadzić mu treningi. Może dlatego też tak źle to wychodziło? Szczególnie, że nie potrafił uderzyć Huby, a przez to uczenie sparingów bywało trudne, dlatego tym razem nie zamierzał być taki sam. Musiał zmienić taktykę.
– Zgadza się, wszystkich świetnie wymieniłaś. Krwawnikowy Liść wyuczył świetnych Terminatorów, jedną nawet znam… lekko. Rwącą Zawieje, chociaż wtedy jeszcze była po prostu Rwącą Łapą. Nie będę teraz jednak o tym gadał, przedstawię Ci zaś Grom zaczynając od Wężowej Gwiazdy – właściwie to był ciekawy co u kocura i jak się trzymał. – Zastępcą Dymiący Staw, a Medyczkami Truskawkowy Gąszcz i Gwiezdny Nurt. Następnie w Rzece masz Łabędzią Gwiazdę jak słychać po członie jest Przywódcą – oraz ojcem jego rodzeństwa. Trochę abstrakcyjne. – Zastępcą jest Pierwiosnkowy Przesmyk, a Medykami Rybołowi Lot oraz Cisowa Gałązka – zakończył. Szczerze mówiąc, nie spodziewał się pytań, bo wszystko wytłumaczone było bardzo prosto i nie było drugiego dna, ale kto wie, może znalazłoby się coś, na pewno nie oceniał. Widział jednak, żę zaraz dotrą na Wyjące Wzgórza, więc atrakcji ciąg dalszy.
To słodkie jak Korzenna Woń myślał o swoich pozostałych podopiecznych, ale jednak to nie zmienia faktu, iż ich tu nie ma. A jeśli ich tu nie ma, to znaczy że nie byli nawet warci miejsca w Klanie Wichru, a tym bardziej czasu na treningu. Ale Kurka to zmieni. Potem słuchała bacznie tego, co mówił o pozostałej władzy i na koniec skinęła głową by skwitować, że przetworzyła to co przekazał niebieski kocur. Kiedy dotarli do Wyjących Wzgórz, Kurkowa Łapa dumnie wyprostowała długą i chudą sylwetkę zaciągając się chłodnym powietrzem. — Muszę przyznać, że wolę zdecydowanie takie wyjścia niżeli przebywanie w obozie. Owszem, są legowiska i jest ciepło, ale to nijak ma się do tego - nie wiadomo czy mówiła na głos bardziej do siebie czy może do Korzennej Woni, ale na tym etapie nie zagryzła by go za komentarz.
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Uśmiechnął się słysząc nagłe wyznanie Kurkowej Łapy, nie bardzo wiedząc, czy powinien coś mówić, ale podszedł do niej i stanął w podobnej pozycji również zaciągając się świeżym oraz chłodnym powietrzem. Tak, też to lubił. Czasami była to jedna z niewielu rzeczy jakie trzymała go tutaj. I dawała upust emocjom.
– Czasami zapominam jak dobrze jest czasem po prostu stanąć i dać sobie oczyścić ciało takim chłodnym powietrzem. – Również rzucił w przestrzeń, chociaż chciał by ta informacja trafiła do jego terminatora, może zapamięta to i przypomni sobie w trudnych chwilach, że czasami lepiej po prostu stanąć i dać sobie odetchnąć. – No dobrze, ale możemy iść dziś na granice z Ziemiami Niczyimi, a zaczniemy od Dzięciolego Drzewa, byś jeszcze rzuciła okiem na granice z klanem Cienia – powiedział wesoło i ruszył w wybranym kierunku, odbijając lekko do Leśnej Sadzawki. – Zanim jednak tam dotrzemy możesz mi powiedzieć, czy wiesz co dokładnie robi Zastępca, Starszyzna oraz Kociak i czy któraś z tych rang ma jakieś przywileje przez wgląd na cokolwiek Ci przyjdzie do głowy? – zapytał bez nacisku, dając jej również podziwiać naturę naokoło nich. Dlatego też właśnie nie chciał od razu rzucać jej w wir wysiłkowego treningu, bo miała szansę przyjrzeć się wszystkiemu i poznać każdy zakamarek ich terenów.
Musiała się zgodzić z Korzenną Wonią, ale nie powiedziała tego na głos. Obóz był ciepły i bezpieczny, ale na takim chłodnym wietrze dopiero czuła prawdziwą siłę i to, że żyje. Fakt, że teraz będą poznawać granice był dla kotki jak najbardziej przychylny. Chciała zobaczyć więcej krajobrazu, choćby łapy miały jej odpaść. Podążyła za wojownikiem słuchając o planie wyprawy, a potem nastawiła długie uszy na pytanie. Nie było to trudne, w szczególności że co nieco w lecznicy się usłyszy. — Zastępca jest drugi po przywódcy jeśli chodzi o przewodzenie klanem. Zajmuje się organizowaniem patroli. Starszyzna to koty na wypoczynku po długiej służbie. Z czego kojarzę, mogą brać pierwsi pożywienie. Kocięta to piszczące kłaki. Nie mogą wychodzić poza obóz - starszyznę zaobserwowała sama. Widziała jak ci wybierali jedzenie pierwsi. Co do kociąt non stop o tym w lecznicy słyszała jak jakiś piszczek Wichrowy dostał przez łeb za wychodzenie.
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Och. No takiego opisu rang się nie spodziewał, wręcz przeciwnie zerknął zdziwiony na Kurkę i tak chwilę na nią zerkał, ale na tyle by się nie wywalić. Nie bardzo wiedział, czy powinien to komentować, czy może wręcz przeciwnie, kotka była jeszcze na tyle młoda, że może dla niej było to normalne nazewnictwo, chociaż… on chyba po prostu wolał mówić o wszystkich z szacunkiem. Po prostu to przemilczał.
– Prawie. Nie tylko wyznacza patrole, ale również jest też odpowiedzialny za treningi, więc wiesz do kogo się zgłosić jeśli Ci nie odpowiada moje uczenie – stwierdził wesoło, bo zawsze dobrze wspominał ten żart. Mama mu kiedyś tak powiedziała i zostało to z nim do teraz, dawało mu to poczucie, że wszystko mogło być zabawą, a czasami bardzo potrzebował takiego myślenia. – Ale wracając… po śmierci Przywódcy zajmuje jego miejsce i po wędrówce do Szepczącej Sadzawki gdzie dostanie dziewięć żyć może dopiero wyznaczyć następnego Zastępcę. Może również zwoływać Ceremonie, jeśli Przywódca nie czuje się na siłach by to zrobić. – Dał jej chwilę na przyswojenie informacji. – Starszyzna to koty, o które musimy również dbać i zapewniać im bezpieczeństwo, dlatego wymieniamy im mech, czy polujemy dla nich. Kocięta to przyszłość klanu, o nich też musimy dbać, chociażby właśnie o to by nie wychodziły poza obóz, dzięki nim będą nowi terminatorzy, a potem wojownicy. Właśnie tak rośniemy w siłę. Obie te rangi są uprzywilejowane i mogą jeść przed Wojownikami oraz Terminatorami, którzy potrafią już polować. – zakończył swój wywód bez większych problemów, spoglądając ukradkiem na kotkę, by zobaczyć jej reakcję oraz upewnić się, że nie wisi bojąc zadać się jakieś pytanie. Nie spodziewał się po niej nieśmiałości, ale czasami duma stawała kotom w gardle i również nie potrafiły się wtedy odezwać.
Kurka nie widziała absolutnie niczego złego w nazywaniu kociaków "piszczącymi kłakami". W końcu piszczą? Zgadza się. Wyglądają jakby kot wypluł kłaczek, a potem go wylizał na kolczastą kulkę? Tak. Więc wszystko pasuje. Ale skoro Korzenna Woń nie poruszał tego tematu, Kurkowa Łapa również nie zamierzała. Ona wyznaje zasadę, iż na szacunek należy sobie zasłużyć. Jeśli przywódca będzie kompletnym gburem i prostakiem, nie ma zamiaru kogoś takiego szanować. Ale każdy kot ma swoje zdanie na ten temat. — Zapamiętam - skwitowała słowa mistrza. Nie patrzyła na niego przez cały czas jego przemowy, ale duże uszy wyłapywały każde słowo. Nie ma zamiaru marnować cennego czasu mistrza. Korzeń zasłużył w pełni na uwagę i szacunek. Jest spokojny i bez konfliktowy. — Czyli teraz zmierzamy do granicy z Ziemiami Niczyimi, tak? - Korzenna Woń wymieniał kolejność wycieczek granicznych, ale wolała się upewnić, że zostaną zrealizowane w takiej właśnie kolejności. I lepiej jakby tak było. Wtedy by wszystko pokrywało się idealnie ze słowami mistrza.
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
– Tak, chociaż jak wspomniałem zahaczymy o granice z cieniem, byś mogła jeszcze mieć pewność jak rozpoznaje się zapachy. Teoretycznie jest to proste, ale ważne by mieć przykład – wyjaśnił bez zająknięcia i już w sumie widział, że są już na obrzeżach Leśnej Sadzawki, a do ich nozdrzy zaraz dotrze zapach granicy i w mniej niż trzy lisie ogony pojawi się na horyzoncie Dzięciole Drzewo.
– I co? Wyczuwasz coś nowego? – zapytał po chwili ciszy, a potem zerknął na orientalną kotkę ciągle idąc przed siebie.
Kurkowa Łapa zatrzymała się w miejscu razem z Korzenną Wonią. Wpierw zawęszyła w powietrzu kilka razy, krótko, a potem wzięła głębszy wdech. Czuła zmianę. — Mimo tego iż jest zimno i wszystko powinno być zamarznięte, czuć odrobinę wilgoci. Również... Coś cierpkiego i zarazem przyjemnego. To chyba te drzewa - wskazała na pierwsze drzewa iglaste, które nasuwały się najbliżej. — Ale jeżeli mam być szczera, całokształt zapachu jest obrzydliwy.
Beauty queenon asilverscreen LivinglifelikeI’minadream IknowI’vegotabigego I reallydon’tknowwhyit’ssuch abigdeal, though
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Księżyce: 125 Mistrz: Roziskrzona Noc <3 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Roziskrzona Noc ♥ † Rodzic: Jaśniejący Płomień ♥ † (wujo) Partner: frajer (Kwitnący Jaśmin) Trwałe urazy: średniej wielkości blizna na prawej przedniej łapie po otwartym złamaniu kości promieniowej, często przykryta futrem; ślady (lisich) zębów na prawym barku
Urazy mechaniczne: wcześniejsze obniżenie statystyk z racji wieku – pierwszy spadek przy 90k, drugi przy 100k (powód: złamanie otwarte po pelikanie)
Wielki kocur o masywnej budowie, którą zawdzięcza nie tylko genom, ale i mięśniom. Długie kłaki powiększają go jeszcze bardziej, szczególnie te przy szyi tworzące swego rodzaju grzywę. Niebieskie futro rozczochrane na każdą stronę, zadbane tyle o ile, byleby by było. Okrągłe oczy na sporawym lekko płaskim pyszczku, skrzące się na pomarańcz wymieszany z brązem. Czarny nosek, białe wibrysy, wszystko na swoim miejscu.
Dorósł, zmienił się, a mimo to trudno zauważyć jakąś zmianę. Wewnątrz jest smutniejszy, poważniejszy, melancholijny, a dla reszty świata stara się jednak być szczęśliwy, wesoły i podnoszący na duchu. Stracił wiele, zyskał wiele, ma wiele, ma mało, ciężko mu nawigować w życiu, które potrafi być tak nieprzewidywalne. Zrozumiał ile stracił dla klanu, który kocha, ale czy powinien zaprzepaszczać swoje życie bez zastanowienia? Stara się zbudować nową pewność siebie, odbudować stare cząstki siebie, które gdzieś zniknęły. Samotność jest jego najbliższym kompanem, doskwiera mu to, przeszkadza, chce to zmienić. Musi to zmienić, bo powoli wszystko go pochłania. Nie da się tego jednak zauważyć na pierwszy rzut oka, a on usilnie będzie dla każdego oparciem, jeśli tylko będzie musiał.
Obserwował uważnie zmiany w mimice kotki, słuchał również uważnie jej odpowiedzi z lekkim uśmiechem, bo było to dość zabawne jak wszyscy różnie reagowali co do zapachów innych klanów. Niby pozaklanowe miłości i znajomości są normą, a kiedy przychodzi co do czego to niektórzy nie potrafią zdzierżyć zapachu innych klanów, nie wiedział jak to było możliwe… chociaż może był to tylko pierwszo-razowy szok?
– Mmm… masz rację, chociaż bardziej skłaniałbym się, że pierwsza część to prawda, a druga to opinia – prychnął rozbawiony, a następnie ruszył do przodu i o to przed nimi ukazał się pierwszy punkt podróży. – I jesteśmy przy Dzięciolim Drzewie.