#31
Ograniczenie praw nie przeszkadzało Medardowi. Był obserwatorem z zewnątrz, chciał dowidzieć się jak najwięcej o grupie, a nie beztrosko ingerować w jej ważne decyzje. Superwizję opiekuna również uważał za sensowną. Był nowy, obcy i tak jak Tundra powiedziała, nie obdarzą go od razu zaufaniem, zaś obecność opiekuna mogłaby mu w tym pomóc. Miał by świadka, że nie działa na szkodę stada, a w razie podejrzanych wydarzeń ów opiekun mógłby potwierdzić jego alibi. Co więcej taki kot jako pierwszy stanowiłby dla niego źródło informacji. Ta myśl sprawiła, że chciałby jak najszybciej poznać osobę, która będzie sprawować nad nim pieczę.
Wstał na równe łapy, gotowy do dalszej wędrówki.
- Nie mogę się już doczekać rozpoczęcia współpracy z Opiekunem.- Wyznał szczerze, czekając aż Opoka ruszy, a gdy tak się stało, podążył za nią w ciszy. Wkrótce wejdzie do obozu, ujrzy innych członków i będzie mógł w końcu rozpocząć zgłębianie tajemnicy, która podsycała jego głód od spotkania Dettlaffa. Dreszcz ekscytacji powędrował wzdłuż kręgosłupa kocura, a na pysku pojawił się krzywy uśmiech.

// zt
LVL 3 105 / 200
MedLVL 0 50 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W