15.04.2022 12:19
- Ale on tego nie wie! Poza tym, ja też nie, może tak naprrrawdę chcesz mnie zjeść? I co wtedy???? - spytał śmiertelnie poważnie, wlepiając swój wzrok w kocura. W sumie, to on go prawie nie znał! Nie wiedział kim jest, jaki jest, gdzie się szwęda i jakie ma zamiary, znał... znał w sumie tylko jego imię! I nie, żeby to jakoś mu super bardzo przeszkadzało, bo Cis w życiu nie wpadłby na to, że mógłby komuś w jakimś stopniu nie ufać, albo, że ktoś ma wobec niego złe zamiary. Po prostu Barwinek martwił się wszystkim, więc to, że miał podejrzenia do Oriona było jak najbardziej wytłumaczone!
- No to... Noooooooooooooooooooooooooo, ja się nie rrrrozdwoje! Na pewno nie będziesz się wykrrrwawiać wtedy, kiedy ktoś inny się będzie wykrrwawiał bo... tak. A jak ty będziesz krrrwawił, to ja będę prrzy tobie, dobrrra? Więc możesz krrwawic tylko wtedy, jak jesteś ze mną. I mnie to nie interresuje - mruknął, czując, jak jego głowa paruje. Jak bardzo by chciał, rozdwoić się nie mógł, nie mógł porzucić klanu dla Oriona, ani Oriona dla klanu, absolutnie nie! - Aha, a Bebech to taki motylek! Spotkałem go ostatnio jeszcze przed tym, jak spadł ten cholerrrny śnieg, a potem PUF, zniknął, rozumiesz? Ale ja wierrrze, że wróci! I mój tata też, a on jest superr mądry, więc pewnie mamy rację!
Dopiero teraz rzeczywiście przyjrzał sie legowisku kocura i... wow. Dużo kwiatów. Za dużo, jak na gust Cisowej Łapy, ale hej, on swoje legowisko ma wypełnione w kamieniach i to tylu, że sam się nie mieści i śpi obok legowiska. W którym są kamienie. Bo one są ważniejsze! Zamrugał parę razy, po czym podszedł do jednego z żółtawych kwiatów i zaciągnął się zapachem. A potem kichnął. Raz, drugi i trzeci, bo intensywność tej woni podrażniła nawet jego nos, który przecież na co dzień żył obok intensywnych ziół i kwiatków. - No, Orrion, ty to masz rozmach. Ale fajnie. Ładnie. Jak tobie się podoba, to superrr, ja bym tu... kamyczka dodał - miauknął, po czym po chwili namysłu pobiegł kawałek dalej, wróciwszy z kamyczkiem w pysku. Położył zwykły, szarawy kamulec w czarne kropeczki obok kwiata-winowajcy. - No, idealnie - wyszczerzył się, spoglądając na kocura.
- No to... Noooooooooooooooooooooooooo, ja się nie rrrrozdwoje! Na pewno nie będziesz się wykrrrwawiać wtedy, kiedy ktoś inny się będzie wykrrwawiał bo... tak. A jak ty będziesz krrrwawił, to ja będę prrzy tobie, dobrrra? Więc możesz krrwawic tylko wtedy, jak jesteś ze mną. I mnie to nie interresuje - mruknął, czując, jak jego głowa paruje. Jak bardzo by chciał, rozdwoić się nie mógł, nie mógł porzucić klanu dla Oriona, ani Oriona dla klanu, absolutnie nie! - Aha, a Bebech to taki motylek! Spotkałem go ostatnio jeszcze przed tym, jak spadł ten cholerrrny śnieg, a potem PUF, zniknął, rozumiesz? Ale ja wierrrze, że wróci! I mój tata też, a on jest superr mądry, więc pewnie mamy rację!
Dopiero teraz rzeczywiście przyjrzał sie legowisku kocura i... wow. Dużo kwiatów. Za dużo, jak na gust Cisowej Łapy, ale hej, on swoje legowisko ma wypełnione w kamieniach i to tylu, że sam się nie mieści i śpi obok legowiska. W którym są kamienie. Bo one są ważniejsze! Zamrugał parę razy, po czym podszedł do jednego z żółtawych kwiatów i zaciągnął się zapachem. A potem kichnął. Raz, drugi i trzeci, bo intensywność tej woni podrażniła nawet jego nos, który przecież na co dzień żył obok intensywnych ziół i kwiatków. - No, Orrion, ty to masz rozmach. Ale fajnie. Ładnie. Jak tobie się podoba, to superrr, ja bym tu... kamyczka dodał - miauknął, po czym po chwili namysłu pobiegł kawałek dalej, wróciwszy z kamyczkiem w pysku. Położył zwykły, szarawy kamulec w czarne kropeczki obok kwiata-winowajcy. - No, idealnie - wyszczerzył się, spoglądając na kocura.
I know this love of mine
Will never die
Will never die
![[Obrazek: 1C9UaSF.png%5D]](https://i.imgur.com/1C9UaSF.png%5D)
And I love her
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W