31.05.2022 07:25
Stosunkowo ucieszyła się, że nie pytali dalej. Może użyła za mocnych słów, ale przynajmniej się zamknęli. I tak nie miałaby o czym by im powiedzieć, bo wszystko zostało powiedziane. Nie kazała im w to wierzyć, tylko mówiła, jak było.
- Rodowód to najprościej rzecz mówiąc rodzina. Twoim rodowodem na przykład jest cała rodzina Tsunami, twoje młodsze rodzeństwo, Babcia Tundra i tak dalej... Rodowód według niektórych kotów jest uznawany wtedy, kiedy koty z danej rodziny są w pewien sposób rozpoznawalne, pełnią ważne stanowiska, więc wszyscy starają się im przymilić i zawsze się z nimi zgadzają, bo liczą, że coś na tym zyskają. Można powiedzieć, że masz dobry rodowód. Babcia Tundra jest Opoką, a Tsunami jest Radną. W Klanach działa to trochę inaczej, bo nie mamy wyborów, tylko koty, które pełnią daną ważniejszą rangę, wybierają, kto będzie ich następcą. Często jest tak, że nie jest wybierany najlepiej pasujący kot, tylko jakiś bliski wybierającego, przez co czasami Klanem rządzi od wieków jeden rodowód. A mieszaniec to potoczne określenie na kota, który ma krew Klanową i nieklanową, czyli kota, który nie należy do żadnego Klanu. Czasami za mieszańców uznaje się też kocięta, których rodzice pochodzą z dwóch różnych Klanów. Jednak większość kotów będzie kogoś traktowała na równi z innymi, jeśli będzie wiernym i dobrym wojownikiem - miała nadzieję, że jasno to wyjaśniła. Nowy Świt raczej mówił, że wszyscy są jedną wielką rodziną i nie powinny się martwić czystością krwi, bo u nich przecież nic takiego nie było. Każdy pochodził z innego zakątka świata, a nowicjusze stale byli przyjmowani, więc tworzenie elitarnego kręgu czystej krwi nie miał po prostu sensu.
- Można tak powiedzieć, tyle, że w Nowym Świcie mamy aż trzy zbiory zasad: jeden główny, jeden dla radnych, jeden dla nowicjuszy. W Klanach jest jeden, którego muszą przestrzegać wszyscy, oraz drugi, którego nie znam niestety dokładnie, bo jest on zarezerwowany wyłącznie dla medyków. Powiem wam później parę punktów, które pamiętam - mruknęła tyle o kodeksie medyka, na razie. Zaraz zaczęła ponownie mówić:
- W Klanach nie mamy Nowicjuszy i, w ogóle, dostanie się do Klanu inną metodą niż urodzenie się jako dziecko jego członków lub zostanie znalezionym w bardzo młodym wieku przez jego członków, graniczy z niemożliwością. Nie spotkałam się z przypadkiem, by dorosły kot został przyjęty do Klanu. Jest to może możliwe w przypadku byłych członków, którzy zaginęli i teraz powracają do Klanu... Ale tak poza tym, to raczej na pewno nie. Jeśli chodzi o kocięta, według kodeksu, nie można zostawić kocięcia w potrzebie. Jeśli więc wojownicy znajdą jakiegoś kociaka porzuconego poza granicami, mają obowiązek, jeśli oczywiście nie znajdą jego rodziców, zabrać go do Klanu i przyjąć. Nie ma obowiązku, który nakazuje przyjąć dorosłe koty - to również wyjaśniła może zbyt szczegółowo, ale cóż, mówi się trudno.
- Jeśli chodzi o ważniejsze zasady, myślę, że to będą one: Słowo przywódcy jest prawem, Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha i nie musi zabijać, żeby wygrać walkę. Zabójstwo jest dopuszczalne jedynie w obronie własnej lub jeśli walczy się z kotami wyjętymi spod Kodeksu Wojownika. Nie można również polować ani bezprawnie wchodzić na tereny innego Klanu. Trzeba być wiernym swojemu Klanowi, terminatorzy mogą jeść dopiero, kiedy im się pozwoli, ale najpierw starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni - wymruczała. Tyle, jeśli chodzi o istotne punkty. Reszta pewnie nie wzbudzi tak dużej kontrowersji, jak te tutaj. Błagała w duchu, by nie uznali jej za wariatkę.
- Rodowód to najprościej rzecz mówiąc rodzina. Twoim rodowodem na przykład jest cała rodzina Tsunami, twoje młodsze rodzeństwo, Babcia Tundra i tak dalej... Rodowód według niektórych kotów jest uznawany wtedy, kiedy koty z danej rodziny są w pewien sposób rozpoznawalne, pełnią ważne stanowiska, więc wszyscy starają się im przymilić i zawsze się z nimi zgadzają, bo liczą, że coś na tym zyskają. Można powiedzieć, że masz dobry rodowód. Babcia Tundra jest Opoką, a Tsunami jest Radną. W Klanach działa to trochę inaczej, bo nie mamy wyborów, tylko koty, które pełnią daną ważniejszą rangę, wybierają, kto będzie ich następcą. Często jest tak, że nie jest wybierany najlepiej pasujący kot, tylko jakiś bliski wybierającego, przez co czasami Klanem rządzi od wieków jeden rodowód. A mieszaniec to potoczne określenie na kota, który ma krew Klanową i nieklanową, czyli kota, który nie należy do żadnego Klanu. Czasami za mieszańców uznaje się też kocięta, których rodzice pochodzą z dwóch różnych Klanów. Jednak większość kotów będzie kogoś traktowała na równi z innymi, jeśli będzie wiernym i dobrym wojownikiem - miała nadzieję, że jasno to wyjaśniła. Nowy Świt raczej mówił, że wszyscy są jedną wielką rodziną i nie powinny się martwić czystością krwi, bo u nich przecież nic takiego nie było. Każdy pochodził z innego zakątka świata, a nowicjusze stale byli przyjmowani, więc tworzenie elitarnego kręgu czystej krwi nie miał po prostu sensu.
- Można tak powiedzieć, tyle, że w Nowym Świcie mamy aż trzy zbiory zasad: jeden główny, jeden dla radnych, jeden dla nowicjuszy. W Klanach jest jeden, którego muszą przestrzegać wszyscy, oraz drugi, którego nie znam niestety dokładnie, bo jest on zarezerwowany wyłącznie dla medyków. Powiem wam później parę punktów, które pamiętam - mruknęła tyle o kodeksie medyka, na razie. Zaraz zaczęła ponownie mówić:
- W Klanach nie mamy Nowicjuszy i, w ogóle, dostanie się do Klanu inną metodą niż urodzenie się jako dziecko jego członków lub zostanie znalezionym w bardzo młodym wieku przez jego członków, graniczy z niemożliwością. Nie spotkałam się z przypadkiem, by dorosły kot został przyjęty do Klanu. Jest to może możliwe w przypadku byłych członków, którzy zaginęli i teraz powracają do Klanu... Ale tak poza tym, to raczej na pewno nie. Jeśli chodzi o kocięta, według kodeksu, nie można zostawić kocięcia w potrzebie. Jeśli więc wojownicy znajdą jakiegoś kociaka porzuconego poza granicami, mają obowiązek, jeśli oczywiście nie znajdą jego rodziców, zabrać go do Klanu i przyjąć. Nie ma obowiązku, który nakazuje przyjąć dorosłe koty - to również wyjaśniła może zbyt szczegółowo, ale cóż, mówi się trudno.
- Jeśli chodzi o ważniejsze zasady, myślę, że to będą one: Słowo przywódcy jest prawem, Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczocha i nie musi zabijać, żeby wygrać walkę. Zabójstwo jest dopuszczalne jedynie w obronie własnej lub jeśli walczy się z kotami wyjętymi spod Kodeksu Wojownika. Nie można również polować ani bezprawnie wchodzić na tereny innego Klanu. Trzeba być wiernym swojemu Klanowi, terminatorzy mogą jeść dopiero, kiedy im się pozwoli, ale najpierw starszyzna i kocięta muszą zostać nakarmieni - wymruczała. Tyle, jeśli chodzi o istotne punkty. Reszta pewnie nie wzbudzi tak dużej kontrowersji, jak te tutaj. Błagała w duchu, by nie uznali jej za wariatkę.
- ̗̀ jeśli świt przyłapie nas, wykrzyczę mu to prosto w twarz ̖́-xxxxxxxxxxxxxxmamy miłość, chcemy ż y c i e brać, na BŁĘDY mamy czas!
chcemy ????? dojść niż na w y c i ą g n i ę c i e ręki
jeśli świt przyłapie nas, staniemy z nim tu twarzą w twarz!xxxxxxxxxxxxxxxx
17
Siła
S
9
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W