#62
xxxxZamilkła, dała mu mówić, chociaż wolała zagryźć, wszczepić się zębami w szyję i wydrapać oczy. Milczała jednak. Cały czas. Każde słowo miało dla niej znaczenie, bowiem szukała tego jednego potwierdzenia, że coś znaczyła w tej relacji. Nie chciała przeprosić, przeprosiny były dobre, gdyby wiedziała jakie to uczucie, gdy ktoś naprawdę czuje się źle za swoje uczynki i chce za nie odpokutować. Nikt jej nigdy nie przepraszał. Zawsze każdy brał od niej to co chciał i zachowywał się w jej stosunku tak jak chciał, ale nauczyła się nie pozwalać na to. Niestety jedyną osobą i kotem jaki dostał na to przyzwolenie był Orion. Nie zdawał sobie z tego sprawy, ale przywiązanie jakie Onyks czuła do niego było rozbrajające, silne i toksyczne. Był jej jedyną rodziną. Czy mogła go tak nazwać? Chciała by tak było. Czuła się jakby miała brata, z którym ciągle pojawiały się jakieś sprzeczki, ale ogólnie byli razem, zawsze. Do czasu.
xxxx– Chyba się trochę za bardzo zapędzasz. – wypowiedziała gładko i precyzyjnie na jego doczepkę. Czy była hipokrytką? Jak najbardziej. Czy sama powinna nauczyć się przepraszać? Oczywiście, że tak. Nie potrafiła jednak realnie odczuwać emocji, by wywarły na niej jakiś wpływ, nie dawała sobie pozwolenia na słabości, a przeprosiny były słabe.
xxxxChciała jakoś skomentować dalszą wypowiedź Oriona, ale nie potrafiła. Czy dostała to co chciała? W końcu dosłownie powiedział jej, że źle myślała, że przecież były to miłe wspomnienia i wszystko jest w porządku. Czy powinna to kwestionować? Miłe wspomnienia. Była ważna. Była, a może nawet jest... Może wszystko dałoby rade wrócić do normy. Myślała, a każde następne słowo wydobywające się z pyska cynamonowego dostarczało jej sprzecznych emocji. Miał rację? A może tylko kłamał? Czuła się zagubiona, ale nie dawała po sobie tego poznać, miarowo oddychała i spokojnie myła łapę, powoli lustrując zielonymi oczami kota, którego znała tak długo, a czasami nie potrafiła rozszyfrować w najmniejszym stopniu.
Chciała powiedzieć tyle rzeczy. „Miałam nadzieję, że zabierzesz mnie ze sobą”. „Nie jesteśmy rodzina?”. Wiedziała jednak, że to dziecinne. Nielogiczne na taką dorosłą damę, brzmiące jak piszczenie szczeniaczka. Chciała zostać zauważona, ale polegała.
xxxx– Czyli co? Usprawiedliwia to fakt, że nawet mnie na początku nie rozpoznałeś? O czym ty myślisz? I co to za rzeczy niesiesz? Gdzie? – wypowiedziała gniewnie, chociaż widać było, że zmieniała z każdym słowem ton na bardziej psotliwy, aż lekki uśmiech wpełzł na jej pysk. Musiała uciec od poprzedniej konwersacji, nie chciała znowu czuć się bezsilnie.
Air in my LUNGS
════════════════════════════════ 'Til the road begins ════════════════════════════════
As the LAST of the BUGS leave > their < h o m e s again
And I'm | splitting | the road down = the middle
....For a《minute》the world __seemed__ so simple
It's | just | me ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁ the curve of the valley ⠁⠂⠄⠄⠂⠁and ⠁⠂⠄⠄⠂⠁there is meaning on Earth
FEEL the RUSH of MY BLOOD
I'M seventeen again........I AM not scared of ;; death ;;
I've got dreams again I am happy
═══════ A minute from h o m e, but I feel so far from it
The death of ;; my dog ;; the stretch of my skin
════════════════════
The things that I < lost here > the people [ I knew ] ═══════
They got me surrounded for a mile or two
It's all washin' over me, I'm
| angry again |
      
If you miss the < train >
I'm on
you will know that I am g o n e.

∘₊✧───────────────────✧₊∘
You can hear the whistle blow a hundred miles.
      
LVL 5 130 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W