- Jesteś SIŁĄ!!! Jesteś SZPONEM! Szpon - Siłacz! - podążył, wykrzykując za nim - Kim wobec ciebie jest ta cała Gwiazda? Ha! NIKIM, WIELKI SZPONIE! Bom ja nigdy nie słyszał o żadnej gwieździe, jedynie o tej księżycowej, stojącej tu przede mną. O gwieździe najjaśniejszej, o Wielkim SZPONIE!!! Nie słuchaj ich, najdroższy Szponie, drzyj się, ile wlezie!! Baw się, ile wlezie!! WYPUŚĆ CHAOS NA WOLNOŚĆ, SZPONIE!! Kim są wobec ciebie? Zwykłe BARANY! TYŚ WIELKI, oni mali... Posłuchaj swego towarzysza, od serca przyjaciela, pokaż im, co to WOLNOŚĆ!! Nic złego się nie stanie, będą wdzięczni, towarzyszu!! Bo nic tak słodko nie smakuje, jak swoboda... wiesz coś na ten temat, piękny SZPONIE! Ach, sam wiesz, co dla ciebie najlepsze! I tym się kieruj, nie głosem... BARANÓW! Tylko sercem swym, tym co ono podpowiada. Co przyjaciel twój, od serca, Czarcik radzi. Fortuna twa to priorytet jego.
Och, nie podpuszczał go wcale a wcale, bezpodstawne oskarżenie. Wyłącznie dobrze radził... na swoją korzyść. I korzyść Szpona, i całego Klanu Rzeki, którego to zresztą krew w nim płynęła - dbał o krewniaków. O wolność ich i swobodę. O chaos, o życie ciekawsze - bo karki z tego uginania aż łamały się, każdym kolejnym kręgiem, pod ciężarem wszystkich tych zasad... całkiem zbędnych zresztą! Potrzebowali wyzwolenia, lecz odkupicielem ich będzie Szpon, za Czarcią radą. Małemu, kościstemu chwała zbędną była, na nią nie zasługiwał. Nic złego stać się nie mogło. A że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane - pomówienia! Bo jakie Czarcie intencje by nie były - dobre czy nie dobre - zawsze jedno z nich wynikało.
- Twoim językiem przyjacielu - przemówił natchniony - szlachetny jesteś! O sercu z niebios i sile tygrysa. Tom pragnął przekazać. I mówić o zaletach twych, wspaniałość twą wychwalać mógłbym w nieskończoność... ale trwałoby, właśnie, w nieskończoność! Kto czas ma na takie sprawy? Jeśli mnie skromnego pytasz - zawsze! Z szacunku jednak, do twego czasu, czymkolwiek jest on, marnotrawić go nie będę... chyba, że twoje życzenie takim właśnie będzie. Wtedy Czart mówić może i wychwalać. W nieskończoność.
Im ego Szpona zwiększało swe pole, tym paskudny grymas na Czarcim obliczu ukazywał kolejno, ząb po zębie, rząd kłów, poszerzając się coraz to bardziej. Bo tu była pięta Szponowa - próżność! Chciwość! W tym zguba leżała, utrapienie. I Czarcie rozradowanie.
Szybko poszło.
- Rozumiemy się przyjacielu, bez słów. - stwierdził z uśmiechem na smolistym, krzywonosym pysku. - Oznaka to porozumienia na głębszym, niewytłumaczalnym, paranormalnym poziomie. Przeznaczeni sobie jesteśmy, los związał nas nie bez powodu, piękny. Oznaka to czegoś, niemal jak ty sam, Wielkiego, uwierzyć musisz. Precz z ich haniebną banicją!
Kuzyni, tak. Sprzymierzeńcy, wybawiony i wybawiciel. Konia trojańskiego przecież do obozu Rzeki nie wnosił, Czarta co najwyżej. I skoro w dobrej wierze - nic złego stać się nie mogło, prawda?
- Dla ciebie miły, będę mówić w twym języku. Języku przyjaźni. Normalnie... - zapewnił - Proszę cię jedynie o pomoc, w dotarciu na odległą ojcowiznę, och, wybacz mi tę niesposobność. Zabieraj mnie tam do siebie, znaczy i do mnie zaraz, teraz, jasne? Mam rodzinne sprawy do załatwienia.
Po chwili dodał:
- Do NASZEGO domu, bośmy kuzyni, bracia nawet, synowie zrodzeni z plonów jednej ziemi. Potrzebujesz, Szponie najmilszy, przyjaciela, jak ja. A jak takiego, jak ty - dumnego i silnego, bom ja marny i mały. Rozwiązanie nasuwa się jedno... korzystne dla stron obu. Bez strat, wyłącznie zyski. Miłość, przyjaźń, blask i wszelakie dobroci, to zapewnić mogę. Za siebie ręczę. Klan twój, nasz... och, jaki wdzięczny będzie tobie! Za przyniesienie zgubionego gdzie miejsce jego. Za dobroć twą, na księżyce pamiętać będą twą postać, Szponie. Żywą legendą się staniesz! Już jesteś nią! To wiem już, to zapewnić mogę. Nie ma kotów równych tobie, równie dobrych, och, nie ma. W Lesie całym choćby i całe życie szukać - nie ma. Nie będzie. Nie było.
Usadowił się wygodnie, podziwiając z odległości białofutrego rycerza, z wlepionym w niego adorującym wzrokiem. Dawał mu tylko to, czego łaknął. Sycił nienasyconego. Czy to była gra i zguba, skoro korzyści było obopólne?
- Sprawa jasna, wprost pragnąłbym podziwiać cię oddającego się czemuś tak niesamowitemu. Uczyć się od najlepszych - to zaszczyt. Jesteś aż za dobry Szponie, sycić mnie. Gdybyś jeszcze tylko mógł odziać mnie piękną swą białą szatą, to zaś byłoby... gestem najwyższej szlachetności. Och, Szponie, uważaj tylko, boś za dobry i ktoś wykorzystać to może. Te barany, rzecz oczywista! Bo przyjaciel twój, och, nigdy by nie pomyślał o tym nawet... Szponie, czy na Ziemi tej, mojej i twojej zarazem, wszyscy są tak cudowni? Silni, dobrzy, wspaniali? Tam moje miejsce, jak i twoje. Gdybyś zaś potrzebował większej liczby przyjaciół, tak wiernych, jak ja... jestem do dyspozycji. Oni też. Jedna prośba, pstryknięcie, ogonem machnięcie i zjawią się u łap twych, z moim błogosławieństwem. By więcej oczu mogło cię ubóstwiać i podziwiać, twą nieprzeciętność. Potęgę twą. Świata poza tobą nie widzieć, bo tyś światem dla nich.
Wyłożył się przed nim:
- Ale poluj Szponie, nie przeszkadzam. Nie mieszam się w cuda, w obrzędy wzniosłe, jam za skromny. Nieistotny, wątły jak szczur przy tobie. I mów więcej, o ziemi, o bałwanach, o sobie... Słuchanie ciebie to wielka przyjemność. Mógłbym tak w nieskończoność. Czasu na to nam nie braknie.
[Obrazek: hRDTtPH.png]
LVL 1 35 / 100
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
2
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W