Wysoka, kształtna, buro-ruda z białymi znaczeniami kotka o limonkowych ślepiach.
[KP]
Co do jej charakteru, nadal jest ''troszeczkę'' leniwa, jeśli ma skądś ruszyć swój królewski zadek, to tylko dla swoich potrzeb, ewentualnie po długich namowach matki. Pamiętacie jak Drobny Ptak tak się obawiała, że jej córeczka nie poradzi sobie i zostanie sama? Hah, dobre żarty. Na wszystkich patrzy z wyższością odkąd usłyszała, że w jej żyłach płynie krew dwóch Gwiazd klanu Cienia, ale to jeszcze nie koniec. Uważa, że wszystko jej się należy ''To co twoje to moje, a co moje to moje''. Pewnie już się spostrzegliście, że za dużo bliskich znajomych to ona nie ma. Jeśli ma już do kogoś podejść, to tylko do rodzeństwa. Rzadko rozpoczyna rozmowę z nieznajomymi, przecież oni nie są godni jej uwagi, prawda? Po co ma sobie zawracać głowę innymi kotami. Takie zachowania jak uprzejmość i wdzięczność są u niej ogromną rzadkością. Jak to ona uważa, nie jest jej to do szczęścia potrzebne. Miłe gesty kieruje tylko do rodziny, niezbyt często, lecz liczą się chęci, mam rację?
Pliszkowa Łapa[KG]
Przedwiośnie napisałxA Chaber? Waham się teraz głównie między Jerzykiem, Chabrem i Jemiołą.
#team_Jemioła
I'm on the highway to hell
on the highway to hell
highway to hell
I'm on the highway to hell
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Niebo, jak każdy inny kociak przypomina na tym etapie kluskę. Dobra, może jest delikatnie chudszy, ale cicho. Jego całe ciałko pokrywa krótka(acz puchata!) sierść która jest... bura. Kocurek jest najzwyklejszym brązowym kociakiem w tygrysie prążki. Jego plama jest ciągnięta od kącików, jak na razie, niebieskich oczu przez całe ciało aż do końcówki ogona, która jest biała. Tylko jeszcze na jego przedramieniu, do połowy ramienia(od wewnątrz) ciągnie się plama, oraz delikatne zabarwienie koło nosa(z prawej strony), który jest różowo-czarny. Cała reszta jest biała. Cały ten obraz niszczy podnoszące się, raz na jakiś czas futerko. A jest to spowodowane tikiem nerwowym, które na stałe zagościło w ciele, w przyszłości, bursztynowookiego kocurka.
Mimo iż dopiero odczepił brzuch od ziemi i zaczął stawiać pierwsze, chwiejne kroki, można zobaczyć w jego zachowaniu jedną ważną cechę. Niebo jest bowiem nerwusem. Szybko się denerwuje, co często skutkuje nerwowym, acz nieprzyjemnym drgnięciem mięśni zwanym tikiem. Kocurek jest także dość strachliwy przez co prawie każdy nagły, niespodziewany krzyk czy ruch może wywołać u niego przytulenie uszu do czaszki i otworzenie szerzej oczu. Mimo tego dość miły, a nawet zdarza mu się, choć niepewnie, zażartować. Jednak cała reszta to ciągle się kształtuje.
Chudy(A/KG); Zamglona Łapa(NA;S)
Ojejuuuu, chodźcie do Niebka. Pewnie go o zawał przyprawicie, ale chce was wytyrtolić
Mistrz: Mysiowąsa Płeć: kotka Matka: Sójczy Śpiew Ojciec: Deszczowy Dzień [*] Partner: gwiazdka obok mnie
Po sześciu księżycach siedzenia spokojnie wyrwał ją głos Sójczego Śpiewu. Ceremonia, na której dostała imię Różanej Łapy i siostrę jako mistrzynię. Mysiowąsa, nowa zastępczyni zaczęłą ją trenować. Dzięku temu stała się trochęszybsza, garb zniknął, łapki stały się trochę dłuższe, a jej futro bardziej zmatowiało, gdyż nie dbała już onie jak za czasów kocięcia. Teraz dla terminatorki liczył się bardziej trening, niż uroda. Ale może kiedyś wróci do swoich godzinnych toalet i znów będzie tą czystą, małą pięknisią? Znaczy, nie oznacza to, że nie jest ładna - najpiękniejsza z rodzeństwa. Ma taki medal nawet, o tutaj (kliknij w link!)
No i trening. Jej jąkanie się po paru księżycach ustało i kotka nauczyła się mówić poprawnie, jak na terminatorkę przystało. Stała się odważniejsza i silniejsza. Cieszy się z życia, nie chowie się po krzakach od kiedy tylko wyszłą pierwszy raz z obozu. Poczuła tę magię. Nie będzie już taka, jaka była! Chce skończyć trening i pozwiedzać świat, ale na to jeszcze za wcześnie.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
dodałem jeszcze jedno miejsce w miocie bo czemu nie, zapraszamy =w=
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Nie należy do masywnych kotów bądź do wysokich, raczej pasuje do średnich i standardowych. W prawdę nie wyróżnia się od innych wyglądem. Posiada małe ciało - jak to zwyczajne wśród młodych kociąt - oraz krótkie łapki z ostrymi pazurkami. Futerko jest bure, długie oraz miękkie i zadbane. Posiada silne nogi do chodzenia i zwiedzania różnych rzeczy, bo każdy kociak z chęcią pochodzi po obozie. Ślepia lśnią ciekawością i posiadają niebieski, lecz z upływem czasu pozostanie jedynie złocisty kolor.
Świat, jaki otacza małego kocurka, jest dla jego małego mózgu zachwycający i pełen wrażeń. Te wszystkie koty - takie duże i sile! - nie przerażają go, wręcz przeciwnie, pobudzają jego interes do poznawania ich. Nie wstydzi się tego ani trochę, pomimo tego, że jeszcze nie potrafi poprawnie mówić, zdecydowanie zechce zamienić jedno czy dwa słowa z takim niesamowitymi kotami. Jak zauważy jakąś bliznę o ciekawym kształcie, z pewnością zapyta o historię i Chwast, z chęcią posłucha od początku do końca narracji Klanowicza.
Jego nowe mamy - bo taty nie posiada i jakoś ten pomysł nie wygląda mu zachęcająco - są wspaniałe. Otrzymuję od mamy Sójki (Sójczy Śpiew) fajne historie o różnych rzeczach, o których Mama im nigdy nie opowiadała. A to szkoda. Mama Sójka bardzo dobrze opowiada, bura kluska nie zdąży się oglądnąć, a już Sójczy Śpiew posiada jego całkowitą uwagę. Mama Olcha (Olchowy Listek) zaś jest z pewnością ulubienicą małej włochatej kluski - bo spacery po obozie. Jak pyta, to Olchowy Listek podaje mu odpowiedź, o ile jest w stanie, jak na dziś, skutecznie zaspokaja jego ciekawość.
A potem ta kotka stała się Wydmą. Na dzień ceremonii pięknie wyczyściła futerko i starała się, aby tak pozostało. Tylko te parę dni było do przystosowania się do rangi i tego, o z nią związane. Futro Wydmowego Wiatru więc jest teraz czystsze, niż gdy była terminatorką. Zdobyła też trochę mięśni. Nadal wysoka i długa, ruda tygrysio pręgowana z białymi znaczeniami i zielonymi oczami. Teraz już dużo w jej wyglądzie zmieniać się nie będzie, chyba, że dostanie jakieś bitewne blizny. Ale innych zmian chyba nie będzie.
Charakter wojowniczki o imieniu Wydmowy Wiatr nie zmienił się, prócz tego, że nie jest aż taka energiczna. Albo po prostu poważniejsza. Minęło trochę czasu od mianowania, więc jeszcze nie widać, czy mocno się zmieniła. Na razie jest tak, jak było, jednie jej energiczność nie jest wykorzystywana w ten sam sposób, bo teraz wykorzystuje ją do pełnienia swoich obowiązków oraz jest poważniejsza. Tyle.
Po stracie tak wielu ważnych kotów Wydmowy Wiatr posmutniała, jest bardziej na boku. Na szczęście nie odbiło się to na terminatorów. Jest lepiej, gdy spotyka kogoś kogo zna, ale jednak ciągle kogoś traci... Próbuje jednak nie ukazywać tego uczucia z głębi siebie.
Nie należy do masywnych kotów bądź do wysokich, raczej pasuje do średnich i standardowych. W prawdę nie wyróżnia się od innych wyglądem. Posiada małe ciało - jak to zwyczajne wśród młodych kociąt - oraz krótkie łapki z ostrymi pazurkami. Futerko jest bure, długie oraz miękkie i zadbane. Posiada silne nogi do chodzenia i zwiedzania różnych rzeczy, bo każdy kociak z chęcią pochodzi po obozie. Ślepia lśnią ciekawością i posiadają niebieski, lecz z upływem czasu pozostanie jedynie złocisty kolor.
Świat, jaki otacza małego kocurka, jest dla jego małego mózgu zachwycający i pełen wrażeń. Te wszystkie koty - takie duże i sile! - nie przerażają go, wręcz przeciwnie, pobudzają jego interes do poznawania ich. Nie wstydzi się tego ani trochę, pomimo tego, że jeszcze nie potrafi poprawnie mówić, zdecydowanie zechce zamienić jedno czy dwa słowa z takim niesamowitymi kotami. Jak zauważy jakąś bliznę o ciekawym kształcie, z pewnością zapyta o historię i Chwast, z chęcią posłucha od początku do końca narracji Klanowicza.
Jego nowe mamy - bo taty nie posiada i jakoś ten pomysł nie wygląda mu zachęcająco - są wspaniałe. Otrzymuję od mamy Sójki (Sójczy Śpiew) fajne historie o różnych rzeczach, o których Mama im nigdy nie opowiadała. A to szkoda. Mama Sójka bardzo dobrze opowiada, bura kluska nie zdąży się oglądnąć, a już Sójczy Śpiew posiada jego całkowitą uwagę. Mama Olcha (Olchowy Listek) zaś jest z pewnością ulubienicą małej włochatej kluski - bo spacery po obozie. Jak pyta, to Olchowy Listek podaje mu odpowiedź, o ile jest w stanie, jak na dziś, skutecznie zaspokaja jego ciekawość.
Listek mi powiedziała, że rezygnuje ze stworzenia postaci, więc raczej jest miejsce
Mistrz: Nop Płeć: kocur Matka: Kromka, Sójczy śpiew, Olchowy listek Ojciec: Jaskier Partner: Może się doczeka
Czarny kocur z białymi znaczeniami od pyska do brzucha i skarpetkami. Jego duże oczy są koloru złotego. Wyposażony w długie pazury jest stworzony do wspinania się po drzewach, dłuższego rozmiaru ma też ogon jak i łapy. Jego futerko jest krótkie tak jak wibrysy. Skoczne umięśnione ciałko nie jest zbudowane do walki tylko do ucieczki swobodnego przemieszczania się w wielu środowiskach. Nie mógł bym opisać jego twardych poduszek koloru różowego, są wystarczająco twarde aby chronić przed pierwszym lepszym cierniem (bez przesady) co nie znaczy, że są nietykalne.
Kocura bardzo zmieniła przygoda w dzieciństwie w której został porwany przez dwunogów od których ostatecznie uciekł. Stał się ostrożny i wrażliwy na krzywdę innych kotów co umocniło jego towarzyskość. Był on nie chętny do walki z innymi kotami, ale potrafił walczyć czego podstaw nauczył się sam. Nad życie ceni sobie swój cel którym jest pomaganie kotom w potrzebie. Mimo towarzyskich zapędów nie ma partnerki i na ogół siedzi sam.