Owszem, to był niezwykle ważny, ale też niezwykle piękny dzień. Choć byłem kocurem i raczej na co dzień nie doszukiwałem się małych cudów w postaci kwiatuszków czy innych pszczółek, potrafiłem docenić wagę chwili, a także zakwalifikować dane momenty do ważnych lub nie. Dzisiejszy dzień rozpoczął się moją ceremonią, podczas której otrzymałem wreszcie upragnioną rangę i nowe, pełne imię, a także w moje łapy wpadł pierwszy terminator. Wiedziony więc tym szczęściem i wzniosłością, zdecydowałem się dokładnie tego dnia na pierwszy krok w kierunku naszej relacji, mojej i Jasnej Kropli. I jak widać, udało się, kocica mnie nie odrzuciła.
Z mojego wnętrza również wydobyło się ciche mruczenie, gdy Kropelka wtuliła łeb w moją sierść. Objąłem ją sam szyją, pozwalając tej chwili trwać przez jakiś czas. Czułem jednak w środku delikatną niepewność. Co teraz powinienem robić? Zabierać kocicę na wspólne spacery, polowania, spędzać każdą chwilę razem? Owszem, widziałem jak wygląda relacja moich rodziców, oni jednak mieli za sobą księżyce wspólnych chwil. A jak to wyglądało na początku? Miałem nadzieję, że tego nie zepsuję.
- Może przejdziemy się na wspólny spacer? - zaproponowałem, odsuwając się nieco w końcu, by móc spojrzeć Jasnej Kropli w oczy. - O ile nie masz teraz obowiązków. - przechyliłem nieco łeb i tak czekałem na reakcję wojowniczki.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Jasna Kropla żyła chwilami. Jak i małymi tak i dużymi. Dzisiejszy dzień był czymś dużym. Na pewnie nie aż tak jak dla Zawieruchy, ale niebieska też cieszyła się z jego mianowania i no z ich decyzji zostania partnerami. Bycie wojownikiem to coś dużego. Teraz są oboje tej samej rangi. Córka Kukułki nie odrzuciła propozycji Zawieruchy. Myśli, że to jest ten właśnie kocur. Dlaczego też nie możnaby spróbować? Kochała go. Czy romantycznie czy po przyjacielsku to kto wie, ale kocica jest w przekonaniu, że to ta pierwsza opcja. Co by to nie było to na pewno była w nim chociaż zauroczona. Był niesamowicie ważny dla niej i chciałaby dla niego jak najlepiej.
Jasna Kropla też nie za bardzo wiedziała co powinno się teraz zmienić. Także co zdecyduje partner to na to pójdzie. Sama też będzie się starać no być jakoś taka wspierająca (jakby wcześniej nie była). Po prostu coś się wymyśli. Spędzali dużo czasu już wcześniej, jeśli kocur będzie chciał więcej być razem to jej to nie przeszkadza. Sama nie będzie się narzucać jeśli bury nie będzie chciał. Jest taką kocicą. Nie lubi się wtrącać i woli być w drugim planie. W każdym bądź razie Mknąca Zawierucha nie ma się co martwić. Jego nowa partnerka doceni jego starania i sama też się zaangażuje. - Możemy.- Kiwnęła głową z promiennym uśmiechem.
Akurat tak się składało, że dopiero co skończyła sie ceremonia, więc od razu nie musi iść na jakieś polowanie. Na trenig też nie. Patrol graniczny ma dopiero późno wieczorem. Nic nie sprawiało więc przeszkód, by mogli się przejść. Wstała i zarzuciła łbem na stronę. - Chodźmy.
Cóż powiedzieć, to było dla mnie coś nowego. Nie wiedziałem jeszcze, jak się zachowywać, co mówić, jak obchodzić się z Jasną Kroplą. Owszem, kiedy byłem kociakiem, obserwowałem relacje między rodzicami, jednak oni na pewno mieli już za sobą księżyce doświadczenia, i choć było widać między nimi zażyłość, to jednak była ona wypracowana na pewno długim czasem. A tak na początku? Czułem się niczym nowo narodzone kocię, ślepo brnące przez niedogodne środowisku ku przeżyciu.
Również wstałem, słysząc kropelkowe "możemy". Delikatnie się uśmiechnąłem pod nosem i pozwoliłem niebieskiej kocicy wybrać kierunek, by dołączyć zaraz do jej boku i ruszyć na powolny spacer, podczas którego rozmawialiśmy na różne tematy. A raczej głównie kocica rozmawiała, a ja słuchałem.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
To było wiadome, że nie wiedzieli. W końcu byli młodzi i wcześniej nie mieli partnerów. To jest nowy rozdział w ich życiu. Wiele się jeszcze nauczą. Przecież nie będzie jakoś bardzo inaczej niż wcześniej. W partnerstwie na pewno jest też przyjaźń. Niebieska kocica też nie widziała na dobrą sprawę nic o miłości. Kukułka najbardziej kochała jedzenie, a Chrzan dawno już umarł, a sama siedziała długo w lecznicy. Na rodziców więc jakoś bardzo się nie patrzyła.
Jasna Kropla lubiła rozmawiać z Zawieruchą. Spacer więc był przyjemną rzeczą. Wśród drzew zawsze jest tak rzeźko i przyjemnie. Wojownicza cieszyła się nową sytuacją. Nie widzą jak być partnerami, ale na pewno się nauczą. Razem.
//zt
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Słońce grzało, pogoda dopisywała – idealna chwila na polowanie. Kocur już nawet nie robił tego z powodu obowiązków, a z samej przyjemności, którą odczuwał dzięki zabijaniu niewinnych zwierzątek. Każdy ma jakieś upodobania, on najwidoczniej lubił patrzeć na cierpienie, z czego zdał sobie sprawę jakiś czas temu. Wyszedł, jak zwykle, sam, niezorientowany, że w tym samym czasie i w podobnym miejscu na polowanie wyruszył ktoś jeszcze. Wypadało mieć tylko nadzieję, że na tego kogoś nie wpadnie, bo nie byłoby zbyt kolorowo. Ugiął się nisko na łapach, i zaczął iść pod wiatr, węsząc, obserwując okolicę, w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Swoją drogą jakie wspaniałe miejsce wybrał – aż łapały go refleksje.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Akurat tak się złożyło, ha, przypadkiem, bo jakżeby inaczej, że akurat w pobliżu kręcił się Wirujące Pióro. Sam akurat, w tej samej chwili, co Topniejący, nabrał ochotę na polowanie. Ot, bo dlaczego nie. I żeby było śmieszniej, o ile tak się da, to wyruszył na to polowanie dosłownie parę uderzeń serca później. A jeśli jeszcze nikt nie zwija się ze śmiechu - to dopowiem, że ruszył dosłownie w to samo miejsce, no, prawie. Nieświadom tego, że prawie-zastępca poluje akurat niedaleko, wybrał sobie miejsce niedaleko łabędzich gniazd. A co, przynajmniej będzie śmiesznie, jak jakieś ptaszysko go zaatakuje - o ile najpierw nie zrobi tego pewien niebieski kocur, gdy przypadkiem wejdą sobie w drogę, ha. Ubaw po pachy, moi drodzy. Tak więc, bury ugiął delikatnie łapy i ruszył pod wiatr, bacznie się rozglądając, nasłuchując i węsząc, by znaleźć jakieś zwierzątko, które zaraz zakończy żywot w jego łapach.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Samotne polowanie? W mniemaniu Topniejącego Lodu jak najbardziej, w rzeczywistości to już niekoniecznie. Kocur wyruszył i zaczął rozglądać się za zwierzyną, całkiem nieświadomy, że w pobliżu kręci się gdzieś Wirujące Pióro. Pogoda była wręcz idealna, a zwierzyna budziła się do życia, podobnie jak roślinność i inne drapieżniki, których na szczęście na tę chwilę w pobliżu nie było. Topniejący Lód znalazł za to.. dziwny, nietypowy przedmiot. Mowa o podłużnym i cienkim, białym czymś przypominającym nieco liścia, tylko w bardzo jasnym kolorze. Miał on kształt prostokąta i na nim były pomazane jakieś czarne znaczki. Co to takiego?
Wirujące Pióro jak na razie nie natrafił na niebieskiego wojownika, który polował niedaleko. Właściwie to nie znalazł nawet żadnego dziwnego przedmiotu, piórka czy tropu zwierzyny. Ot, z koron pobliskich drzew dobiegał śpiew ptaków, a lekki, przyjemny wiatr muskał jego futro. I to by było na tyle - żadnych zwierząt, które mógłby upolować Wirujące Pióro, w pobliżu nie było, niestety. Musi więc iść i szukać dalej.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Co to takiego? Dobre pytanie. Jednak, na szczęście, niebieskiego kocura to nie interesowało. Ot, zauważył jedynie białego liścia na ziemi, niewątpliwie należącego do dwunożnych, ale nijak na niego nie zareagował. Jedynie przeszedł nad nim, by już za chwilę pozostawić go daleko za sobą. Nawet nie wpadł na to, żeby to zakopać – strata jego cennego czasu. Być może mogło oznaczać to niebezpieczeństwo, ale czy jego to interesowało? Nie. Z tego powodu w dalszym ciągu szedł na ugiętych łapach, pod wiatr, żeby znaleźć coś smakowitego.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
A tymczasem Wirujące Pióro radośnie krążył sobie niedaleko, ani nie dostrzegając obecności niebieskiego kocura, ani niczego innego. Żadnego tropu, nic nie biegało po pobliskich krzakach. Jedyne co, to gdy uniósł łeb mógł zobaczyć ptaki, które widocznie śmiały się z niego, siedząc na najwyższych gałęziach drzew. No, niech się śmieją póki mogą, bo jak tylko zlecą niżej... W każdym razie - nic innego mu nie zostało, jak nadal podążać pod wiatr, na ugiętych łapach, uważnie lustrując otoczenie wszystkimi zmysłami, które mogły mu się do tego przydać.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Cóż, niebieski kocur był skupiony tylko na znalezieniu zwierzyny, a ten dziwny, biały przedmiot dwunożnych w ogóle go nie zainteresował. Być może słusznie kocur go po prostu ominął i ruszył dalej, gdyż natrafił na.. szczura! Wyglądało na to, że gryzoń był sam i nie miał ze sobą swoich szczurzych kolegów, którzy tworzyliby razem całe stado. Szczur nie zauważył Topniejącego Lodu w pobliżu i jak gdyby nigdy nic siedział przy kępce trawy.
Ptaki nadal się śmiały i zupełnie nie zamierzały zlatywać na dół. Wirujące Pióro natrafił za to na coś innego. O ironio, podobnie jak w przypadku Topniejącego Lodu był to gryzoń, jednakże mniej okazały. Mowa o szarej, małej myszce, która właśnie przycupnęła przy jednym z drzew. Okazja idealna i bez wątpienia cienisty wojownik ją wykorzysta. Zobaczymy więc, czy obaj wojownicy złapią swoje zdobycze.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
On miał szczura, Wirek – mysz. Jak słodko, zaraz się rozpłynę.
Nasłuchiwał, węszył w powietrzu, aż wreszcie, chociaż z trudem, dostrzegł w kępce trawy gryzonia, który w grupach potrafi narobić niezłych szkód. Na szczęście tym razem śmierdziel był sam, więc kocur nie miał zamiaru narzekać, i prędko wziął się za polowanie. Ugiął się nisko na łapach, ale tak, żeby nie szurać futrem po ziemi, zrównał ogon i głowę z linią grzbietu i zaczął powoli iść przed siebie. Przeniósł również ciężar ciała na tylne łapy, a pod przednie cały czas spoglądał, żeby nie wejść na jakąś gałązkę i nie narobić niepożądanego hałasu. Gdyby podszedł dostatecznie blisko – wybiłby się z tylnych łap w stronę szczura, by przygwoździć go do ziemi i jednym ugryzieniem pozbawić życia.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Awwww, to chyba przeznaczenie, doprawdy. To polowanie ich łączyło, mimo że o tym nawet nie wiedzieli! Ma ktoś chusteczki?
Minął jakiś czas, ale jednak, chodzenie w kółko bez celu pod wiatr wynagrodziło mu się, albowiem już po chwili wypatrzył niewielką myszkę pod drzewem. To prawda, okazałe toto nie było, ale mysz to też jedzenie, nie? Może jakiś kociak się tym naje i jeszcze mu zostanie. Natychmiast ugiął łapy jeszcze bardziej, ale nie na tyle, by zacząć szurać brzuchem i futrem po ziemi, przeniósł ciężar ciała na tylne kończyny i powoli ruszył w stronę myszy, pod wiatr, ostrożnie stąpając by nic nie nadepnąć, oczywiście z ogonem, grzbietem i głową w jednej linii. A gdyby był już blisko - dosłownie jak Topniej - wybiłby się z tylnych łap, przygniatając zwierzątko do ziemi i pozbawiając je życie jednym kłapnięciem szczęk.
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Topniejący Lód być może mógłby bez problemu upolować tego szczura. Zapomniał jednak o jednym, bardzo ważnym elemencie polowania co spowodowało, że szczur go wyczuł. Gryzoń od razu rzucił się do ucieczki, nie oglądając się za siebie. Niebieski wojownik mógł oczywiście wciąż podjąć próby jego złapania, co wiązałoby się z pogonią za nim. Czy spróbuje?
Jak Topniejący Lód o czymś zapomniał, tak Wirujące Pióro zwyczajnie miał pecha. A mogli obaj po prostu upolować swoje zdobycze. No niestety, nie wszystko idzie czasem tak, jak się tego chce. W przypadku Wirującego Pióra to sama mysz akurat odwróciła się w i spojrzała w kierunku, z którego skradał się wojownik. Od razu zaczęła uciekać, kierując się w pobliskie trawy. Cienisty wojownik również miał szansę, by jeszcze spróbować ją gonić i dopaść.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
No i jak wcześniej tak i teraz - podobieństw ciąg dalszy! Topniejący Lód nie złapał swojej zwierzyny, a Wirujące Pióro nieświadomie poszedł w ślad za nim. No jak uroczo, doprawdy. Zauważył, że mysz zauważyła jego dosłownie o uderzenie serca za późno, przez co jego pościg zaczął się z opóźnieniem - niemniej wybił się szybko z tylnych łap, długimi susami cisnąc za uciekającym gryzoniem, starając się nie spuścić go z oka i dopaść. Miał nadzieję przygnieść taką mysz do ziemi, uniemożliwiając jej dalszą ucieczkę, i ukrócić jej cierpienia tak samo, jak planował to wcześniej - jednym kłapnięciem szczęk.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
No co za debil, ja nie mogę. Gdyby nie to, że był głupim narcyzem, sam siebie by zwyzywał, ale niestety, patrząc na okoliczności, nie było na to szans. W rezultacie w myślach zaczął kląć na ten przeklęty wiatr, jakby to w nim leżała cała wina, chociaż rzeczywistość była zupełnie inna. No cóż, nie jego wina, że nigdy nie popełniał błędów. W każdym razie musiał szybko biec za zwierzęciem, bo miał jeszcze szansę go dogonić. Oczywiście, że się tego podjął, i pozbierawszy się szybko po złości, ruszył w pogoń; gdyby zaś udało mu się dobiec na idealną odległość, wyskoczyłby w stronę szczura, by przygwoździć go do ziemi i zagryźć.