Logo Artemidy
Błyszczące Głazy
xxx - Różne - odpowiedział Pożar - gałązki, chwasty, jakieś wodorosty, czasem różne rzeczy wyrzucone przez dwunogów, piórka, liście i tym podobne. Wszystko, co w lesie jest lekkie i nie tonie a wpadnie do wody rzeka w końcu gdzieś wyrzuca na brzeg. Najlepiej widać to przy Bobrowej Tamie, którą Śliwkowa Pestka na pewno pokaże ci na treningu - powiedział. Wszystko to było efektem jego własnych obserwacji. Sporo spacerował po terenach, widział tez brzeg rzeki w różnych miejscach na ich terytorium podczas treningu z Zachodzącym Światłem. Głównie rzeka przynosiła gałęzie, kamienie i liście, czyli tego, czego w lesie i na wzgórzach
xxx - Rzeka może wyjść z brzegu, Chmurko - żachnął się i przybrał groźną minę. Słyszał o wielu rzeczach od starszych kotów bo zwykł dużo pytać. Lisi Ogon i Zroszony Listek kiedyś mu opowiedzieli o tym, że rzeka może występować z brzegów i, że jest wtedy niebezpieczna. Nawet w Klanie Rzeki, czyli w Klanie, który potrafi doskonale pływać, zdarzały się sytuacje, że jakieś koty utonęły - Jeśli pada bardzo dużo deszczu albo topnieje śnieg czy coś podobnego, to wody w rzece jest więcej i wtedy może zalać brzegi i nawet fragment łęgów. A jeśli jakiś kot źle się zachowuje i łamie Kodeks Wojownika, to Gwiezdny Klan może spowodować, ze woda wciągnie go w swoje odmęty i już nigdy nie wypuści. A taki kot trafia do Miejsca Gdzie Brak Gwiazd - wymyślił na zupełnym poczekaniu bajęczkę, przypominającą te wszystkie bzdury które wciskali im w Klanie i w które tak dzielnie i uparcie wierzył Skra. W jego mniemaniu to brzmiało całkiem nieźle i nie zdziwiłby się, gdyby jakieś podstarzałe matki straszyły w ten sposób swoje niegrzeczne kocięta.
xxx - A Zachodzące Światło jest sztywna bo ją zabiłem i ukryłem w pustym pniu w łęgach. Teraz tam sztywnieje. - Powiedział bardzo poważnym tonem, jednocześnie zupełnie casualowo przegrzebując łapą kamienie na brzegu.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ooo, a myślisz, że dwunogi wyrzucają jakieś ładne rzeczy? - spytała, wypatrując czegoś kolorowego, płynącego z nurtem rzeki, co by przykuło jej uwagę, jednak nic takiego nie znalazła. Woda była absolutnie czysta, może poza kilkoma mokrymi patykami, czy innymi mało ciekawie wyglądającymi listkami. Nieco zawiodło to Chmurkę, w końcu bardzo lubiła wszystko, co kolorowe i ładne, ale cóż. Nadal przecież miała brzeg pełen kamyczków, musiały być tutaj jakiekolwiek warte jej uwagi!
- O? - wymsknęło jej się po pierwszym zdaniu Płonącej Łapy, po czym odstąpiła krok od brzegu. Ufała mu, nie miała powodu, żeby tego nie robić, więc uznała, że starszy kocurek wie lepiej. W końcu był bardziej doświadczony życiowo, miał więcej treningu za sobą i pewnie słyszał więcej historii. A z pewnością by jej nie okłamał ani nigdy nie powiedział nic bez powodu! Dlatego wraz z kolejnymi słowami Pożara, niebieskooka stawała się coraz bardziej nerwowa, końcówka jej ogona drżała, położyła uszy po sobie, a sama patrzyła na rzekę coraz bardziej nieufnie, można i powiedzieć, że ze strachem. W tym, co mówił jej kolega musiała być prawda, przecież inaczej by jej o tym nie powiedział! On się tylko troszczył o jej bezpieczeństwo, wcale nie chciał jej nastraszyć. Nagle, jakby zgadzając się z burym, fala uderzyła o brzeg przy Chmurce, opryskując ją wodą, na co terminatorka gwałtownie odskoczyła z piskiem, zjeżoną sierścią i przerażeniem o swoje własne życie. Co z tego, że nigdy nie zrobiła niczego złego, ale nie znała jeszcze kodeksu! Co, jeśli cały czas łamała jakąś zasadę? Co, jeśli Gwiezdni uważali, że zachowuje się źle???
Za to następna wypowiedź Pożara jakby zatrzymała czas dla Chmurnej Łapy, którą nagle przeszedł lodowaty dreszcz, jakby woda nie zmoczyła jedynie jej sierści, ale i wyziębiła ją do kości. Słyszała szum krwii w uszach, po czym powoli podniosła wzrok na burasa. Tak wolno przetwarzała informację, którą dostała, a tak szybko biło jej serce. Chmurka bezgranicznie ufała wszystkim, a szczególnie tym, z którymi zawiązała przyjazne relacje. Nie miała więc powodu, żeby wątpić w słowa Płonącego, jakkolwiek absurdalne by one nie były. Nic więc dziwnego, że jedyne, co wydobyło się z wystraszonej kotki, było krótkie: - ...co?

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Czy ja wiem. Zależy co dla kogo jest ładne. Pewnie tak - odpowiedział Chmurce bez większego zainteresowania. Dwunodzy fascynowali go, ale z odpowiedniej odległości. Miał średnie zaufanie do czegokolwiek przez nich stworzonego, w tym różnych śmieci wyrzucanych na brzeg przez rzekę. Mogły wyglądać niegroźnie, ale nikt nie wiedział, czy faktycznie takie były. Słyszał historię Kornika o tym, jak zaplątał się w coś, co stworzyli dwunodzy i czym zakazywali swoim koniom ucieczki. Stworzyło to dostateczne rany na łapach czarnego kocura by powstały z tego blizny.
Bez słowa obserwował, jak kotka dała się opryskać odrobiną niegroźnej wody i od razu się odsunęła. Prawda była taka, że faktycznie akurat niewiele jej groziło. Była przy nim, w dodatku w rzece niedaleko obozu był bardzo słaby nurt i raczej płycizna, głęboko robiło się dopiero kawałek dalej albo trochę wcześniej. Warto jednak było, by kotka już w miarę wcześnie wyrobiła w sobie respekt do wody, bo faktycznie gdyby coś złego się stało to mogłaby utonąć. A tego kocur wolałby uniknąć.
xxx - Żartowałem, Chmurko - odpowiedział, widząc, że przestraszył terminatorkę chyba trochę bardziej, niż zamierzał - To taki żart, bo wiesz, jak kot jest martwy, to mówi się, że jest sztywny. Ale Zachodzące Światło jest sztywna w inny sposób, po prostu zawsze ma kwaśną minę, nie zna się na żartach i jest zrzędliwa. Ale zapewniam cię, że nic jej nie jest. Dopiero niedawno rozpocząłem trening i jestem o dużo za słaby, by zabić albo chociaż skrzywdzić dorosłą wojowniczkę - wytłumaczył jej z rozbawieniem, ruszając wąsami to w górę to w dół. Czuł się teraz trochę jak stary dziad straszący kociaki. Musiał jednak pogodzić się z faktem, że chyba będzie zmuszony już zawsze tłumaczyć Chmurce wszystkie jego żarty, bo ona ewidentnie ich nie łapała. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Chmurka była niesamowicie ufna, czy też wręcz powiedziałby, że łatwowierna. Nie przeszkadzało mu to, ale martwił się, że pewnego dnia trafi na jakiegoś kota innego niż on i w końcu ostro się przejedzie na swojej kocięcej naiwności. Pożar nie był w stanie zawsze oglądać się za nią i upewniać się, że ktoś nie próbuje jej wykorzystać.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kotka przytaknęła jedynie na słowa Pożara. Dla Chmurki wiele rzeczy było ładnych, może dla niego niekoniecznie. Każdy przecież miał prawo co innego uważać za ładne. Nie było jej nic do tego, w końcu nawet, jeśli komuś nie podobało się to, co jej, to więcej ładnych rzeczy dla niej, o! Dwunożni zaś byli dla niej zagadką. Słyszała jakieś tam opowieści i w ogóle, ale nigdy nie widziała żadnego, ani nawet rzeczy, które jakiś dwunóg wyrzucił. Jeszcze. Bo kiedyś na pewno zobaczy i może nawet pozbiera ładne rzeczy dwunogów!
W obecnej sytuacji woda napawała terminatorkę niepokojem. Płonąca Łapa nie miał powodu, żeby zmyślać, więc na pewno było tak, jak mówił. Rzeka była niebezpieczna i zawsze mogła ją tak po prostu wciągnąć i nie wypuścić! Awersja do wody: zdobyta. Czy to był cel burego? Najpewniej nie, ale nie zmieniało to faktu, że teraz o wiele ciężej będzie jej się zbliżyć do jakiegokolwiek większego zbiornika.
- A... - zaczęła niepewnie, słysząc wytłumaczenie zielonookiego. To wszystko był... żart? - ...aha. - zaczęła się powoli rozluźniać, analizując dalszą wypowiedź kocurka. Pożar sobie zwyczajnie zażartował, nie powiedział tamtego poważnie, Zachodzące Światło była cała i zdrowa, a sam terminator nikogo nie zamordował z zimną krwią. Jej serce powoli wróciło do swojego normalnego rytmu, a sterczące wcześniej na wszystkie strony futro opadło. To wszystko był żart. Miało być zabawne. A jednak się nie śmiała. - ...o nie. Czy to znaczy, że ja też jestem sztywna? - spytała, a pod koniec pytania głos miała prawie spanikowany. Tym razem nie dlatego, że się czegoś bała, ale dlatego, że nie chciała być uważana za nieznającą się na żartach. - No bo wiesz, nie załapałam żartu... przepraszam! Obiecuję, że będę się śmiać na twoje żarty, przepraszam! - mówiła coraz szybciej, nieco rozpaczliwie. Nie chciała, żeby Pożar przestał ją lubić, w końcu ona go lubiła, więc jakby on jej nie lubił, to byłoby jej przykro. A to, że miała inny typ humoru, niż syn Bukowej Kory, to już inna sprawa.

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł lekko brwi, spoglądając na Chmurkę z dużą dozą wyrozumiałości ale jednocześnie również pobłażliwości. Przejęła się tym dużo bardziej, niż sądził, że się przejmie, i, przede wszystkim, dużo bardziej niż powinna. Miał ochotę lekko westchnąć, ale darował sobie tego typu reakcje.
xxx - Wiesz, nie musisz się śmiać z żartów, które cię nie bawią. Nie obrazisz mnie tym - odpowiedział jej stanowczo Pożar. Lepiej tak, niż jakby miała przed nim udawać, że coś ją bawi, kiedy tak nie było. Wolał ją taką, jaka faktycznie była, nawet, jak nie łapała jego żartów, porównań i aluzji którymi się często posługiwał. - I to nie znaczy, że jesteś sztywna. Może po prostu masz inne poczucie humoru. No, i nie jesteś zrzędliwa ani nie masz wiecznie skwaszonego pyska jakbyś zjadła zepsutą mysz - dodał. Chmurka była pogodna, trochę naiwna i raczej wesoła, to nie były atrybuty kota sztywnego. A to, że nie bawił jej jego czarny humor nie było wyznacznikiem sztywności a po prostu ich zupełnie różnych gustów co do sposobu opowiadania żartów.
Zrobił prę kroków bezpośrednio po kamienistym brzegu, brodząc łapami to w płyciźnie to w kamykach zebranych przy rzece, z jednej strony to szukając jakiś ładnych okazów, a z drugiej jednocześnie odgradzając Chmurkę od wody, by przypadkiem jednak nie wpadła na jakiś głupi pomysł tonięcia.
xxx - Dużo z kamyków wyrzuconych przez rzekę jest okrągłych, te przy Błyszczących Głazach są bardziej ostre i chropowate - zauważył, przyglądając się kamyczkom i luźno wracając do pierwotnego tematu ich wycieczki poza obóz.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A Chmurka, jak to Chmurka, nie chciała wyjść na kompletnie głupią, a jednocześnie tylko udowadniała, jak ciężko będzie jej dorosnąć, o ile kiedykolwiek się to stanie. Była tak ufna i tak brała wszystko na poważnie - bo w końcu czemu ktoś miałby mówić coś, co nie byłoby prawdą, albo mówić jedno, a mieć na myśli tego całkowitą odwrotność? - że pewnie wiele kotów uzna ją za denerwująco głupią, bo o ile u kociaka jeszcze by to przeszło, tak u prawie dorosłego, czy nawet dorosłego kota to już trochę... niecodzienne. Od dorosłych oczekuje się jakiegoś minimum ogarnięcia społecznego i inteligencji, co kompletnie mijało się z Chmurką.
- ...oh. - mruknęła, układając sobie to w głowie. Z jednej strony nieznanie się na żartach było czymś negatywnym, ale z drugiej strony nie musiała się śmiać z żartów, które ją nie śmieszą. Terminatorce wydawało się to trochę... wykluczające się nawzajem, jednak skoro Pożar tak twierdził, to widocznie tak było. A może to była jego osobista opinia, skoro powiedział, że jego tym nie obrazi? W każdym razie trochę ją uspokoiło stwierdzenie kocurka. - O. To dobrze. Znaczy nie dobrze, że Zachodzące Światło jest sztywna, tylko dobrze, że ja nie jestem sztywna, no wiesz. - powiedziała szybko, bo nie chciała zostać źle zrozumiana. Ostatnie, czego jej brakowało, to żeby jej kolega myślał, że cieszy się, że jego mistrzyni jest nieprzyjemna!
I wracamy do celu ich dzisiejszej wycieczki - kamyczków. Płonąca Łapa szedł brzegiem, zaś Chmurka musiała zadowolić się całą resztą Błyszczących Głazów. Mimo, że cały czas wypatrywała jakiś ładnych skałek, to większość z nich była zwyczajnie szara, biała, czy innego mało ciekawego koloru. To, co powiedział buras też miało w sobie prawdę, kamyki przy rzece faktycznie są okrąglejsze i przez to trochę bardziej atrakcyjne, niż te trochę dalej od niej.
- No, ale ja wolę okrąglejsze kamyczki... - westchnęła, zerkając bardziej w stronę brzegu. Wiedziała, że syn Bukowej Kory po prostu nie chce, żeby stała jej się krzywda, ale jednocześnie kosztowało ją to obiekty jej zainteresowania. - Ej, ale obiecaj mi, że nie wpadniesz do wody, co? Jak ja nie mogę, to ty też nie. - próbowała powiedzieć stanowczo, ale najprawdopodobniej zabrzmiało to zabawnie - miała zbyt miękki głos na bawienie się w poważne rozkazy. Mimo, że kierowała swoje słowa w stronę kocurka, to wzrokiem nadal przeglądała grunt w poszukiwaniu czegoś interesującego.

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zachichotał cicho na komentarz młodszej terminatorki. Jak na kotkę, która nie załapała zupełnie jego żartu, to jej tekst był nawet całkiem zabawny, musiał przyznać. Spojrzał na kotkę. Nie sądził, że aż tak bardzo będzie się tym wszystkim martwiła, a nie było czym. Nie każdy musiał ją lubić i nie z każdym musiała się dogadywać, nie było nic złego w tym, że nie śmiała się z żartów, które jej nie bawiły, albo nie załapała czegoś za pierwszym razem. A jak komuś będzie to przeszkadzało, to to był jego problem, a nie Chmurki.
xxx - Nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie, i tak niczego po niej za bardzo nie oczekiwałem. Tak długo jak jest w stanie mi przekazać odpowiednią wiedzę, to jej ciągłe skwaszenie będzie mnie co najwyżej bawić - wzruszył barkami. Nie miał co się przejmować, nie irytował się tak łatwo i jak dla niego to Zachodzące Światło mogła chodzić z wykrzywionym pyskiem nawet całe dnie. Przyjmował jej śmiesznie poważną postawę ze sporo pobłażliwością. Kotka wyglądała na taką, co próbowała srać wyżej, niż miała ogon. Zwłaszcza w sytuacji, gdy Czerwona Gwiazda jej nie lubiła i chuchała jej na kark. Pożar wiedział, a przynajmniej pobieżnie wiedział o konflikcie między popielatą a czekoladową kotką i domyślał się, jak ograniczone pole manewru miała jego mistrzyni, żeby nie podpaść przywódczyni. Ta jej ciągła duma, chłód i nawet próba ukrytego w stanowczych słowach kontrolowania go to była po prostu taka gra na pokaz która nie niosła za sobą nic więcej.
xxx - W porządku, mogę nie wchodzić do wody. Ale wiesz, Chmurko, mnie Zachodzące Światło już nauczyła pływać, a ciebie Śliwkowa Pestka nie sądzę. Więc ja, nawet, jakbym wszedł do wody, to raczej bym się nie utopił - odpowiedział jej kocur, dalej idąc brzegiem, tuż obok chłodnej i nieco mętnej wody, i rozgrzebując kamyczki za każdym razem jak natrafił na jakiś ich kopiec.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewała się, że Pożar zachichocze na jej słowa, ale tylko uśmiechnęła się. Czyli jednak nie była kompletnie beznadziejna, jeśli chodzi o śmieszność! Trochę ją to pocieszyło, bo chociaż kocurek zapewnił, że nie jest sztywna i że nie musi się śmiać z żartów, które jej nie śmieszą, to jednak poczuła się miło wiedząc, że potrafi choć trochę rozbawić swojego kolegę.
- Ale nie jest ci chociaż trochę smutno, że dostałeś taką mistrzynię? Jakby moja mistrzyni była sztywna, to byłoby mi... dziwnie. Tak jakoś niefajnie się czuję jak się nie mogę z kimś dogadać. - stwierdziła. Tak było na przykład z Kolczastą Mordką, której się nieco bała jak była młodsza. Może i teraz się nie boi i nawet lubi spędzać ze starszą czas, ale nie mają podobnego nastawienia, plus Kolczasta bywa nieco... szorstka, a kiedy tak się dzieje, to Chmurce wcale nie jest miło.
- Ale ja nie mówię, że nie możesz wchodzić! Tylko no, nie wpadnij. - poprawiła się szybko. Jeśli Pożarowi sprawiało przyjemność chodzenie sobie w wodzie, to przecież nie chciała mu tego zabraniać, ale jakby się poślizgnął, czy jakiś kamyczek się obluzował i pociągnąłby terminatora ze sobą, to nie dość, że mogła mu się stać krzywda, to Chmurka nie byłaby w stanie pomóc i mogłaby tylko stać przy brzegu i umierać ze zdenerwowania! W końcu jakby się rzuciła mu na pomoc, to najpewniej by tylko zaszkodziła, albo i sama się utopiła, bo wierzyła w zielonookiego, że umie pływać i nie dałby się jakiemuś tam strumykowi, ale to nie zmieniało faktu, że się martwiła. Przecież nigdy nie wiadomo!
Wracając do poszukiwania kamyczków, szylkretka cały czas przeszukiwała brzeg, co jakiś czas patrząc tęsknie na brzeg, gdzie było więcej ładnych - według niej - skałek, niż tam gdzie ona szukała. No ale cóż, skoro nie mogła szukać tam, to chociaż mogła spojrzeć na to, co miała. A po takim czasie poszukiwań trafienie na coś dobrego było po prostu pewne. Nic więc dziwnego, że w końcu, po tylu przejrzanych kamyczkach, Chmurka znalazła jakiegoś wartego uwagi. Był to dość spory, może trochę większy od jej łapki, biały kamyczek, na którym odciśnięty był jakiś długi liść, przypominający trochę małą paproć i urywający się w połowie, gdzie skałka widocznie została przełamana. - O, zobacz! - zawołała do kolegi, od razu rozpromieniona. Znalazła taki kamyczek, jakiego nie znalazłaby w obozie!

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Nie. Nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie, wiesz? Odpowiednią wiedzę może przekazać mi i bez bycia miłą i wyrozumiałą. A mnie jest bardzo trudno rozzłościć - powiedzmy, ale o tym Chmurka nie musiała wiedzieć - No i jest ciekawie. Zachodzące Światło chyba miała kiedyś jakąś spinę z Czerwoną Gwiazdą więc może udałoby mi się dowiedzieć od niej czegoś więcej. Ale ona chyba niezbyt chętnie o sobie mówi - wzruszył barkami, dalej grzebiąc w przyrzecznych kamieniach. To nie tak, że zależało mu jakoś szczególnie bardzo, ale zawsze był chętny na jakieś nowe, pikantne informacje, a z Czerwoną Gwiazdą raczej nie miał za bardzo ochoty rozmawiać. Odsłanianie czegokolwiek przed popielatą przywódczynią było definitywnie zbyt niebezpieczne a jemu nieszczególnie chciało się zrzucać zasłonkę idealnego terminatora. Stara kocica nie wyglądała na szczególnie bystrą ale nigdy nic nie wiadomo.
xxx - W porządku - wymruczał - Będę uważał - zapewnił ją i przez chwilę milczał, szukając ładnych okazów. Zobaczył kilka przykuwających oko perełek, ale nic, co faktycznie spowodowałoby, że miałby ochotę to wziąć i pokazać Chmurce, albo czego nie widziałby już wcześniej. Dopiero, gdy terminatorka się do niego ponownie odezwała, to podniósł głowę znad sterty żwiru i spojrzał w jej stronę, strzygąc uszami z zaciekawieniem.
xxx - Oooo faktycznie przypomina kamień, który kiedyś znalazłem wraz z Czereśnią - powiedział podchodząc sprężystym krokiem do Chmurki i uważnie przyglądając się wzorkowi roślinki na okruchu - Może gdzieś tu jest ich więcej - podniósł głowę i spojrzał na rozciągające się nad nimi Błyszczące Głazy.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- A co jakbyś miał z czymś jakiś problem? Nie rozumiał czegoś albo coś... nie lepiej jest jak mistrz jest miły i można do niego przyjść porozmawiać? Ja bym chyba nie chciała spędzać większości czasu z kimś mało przyjemnym. - powiedziała, nieco plącząc się w słowach, bo nie wiedziała, jak wytłumaczyć swoją myśl. Chodziło jej o to, że wolałaby mieć w mistrzu kogoś zaufanego, może nawet przyjaciela, niż kogoś kto po prostu ma przekazać wiedzę. Ale cóż, Chmurka już taka była, że wolała mieć wszędzie przyjaciół. - Spinę? Z Czerwoną Gwiazdą? Ciekawe, co zrobiła... - zostawiła koniec zdania otwarty, jakby chciała spytać Pożara co jemu się wydaje, że się stało, ale ostatecznie decydując się po prostu zostawić je jako myśl. Jak można było pokłócić się z przywódczynią, a jednak mimo to dostać terminatora? Czy ta spina była jakoś bardzo dawno i do teraz Zachodzące Światło się zmieniła? Czy to test? Tak dużo możliwości, tak mało odpowiedzi.
Na zapewnienie Pożara Chmurka jedynie uśmiechnęła się i zamruczała cicho. Cieszyła się, że jej kolega postara się nie wpaść do wody, co chyba sprawiłoby jej ogromną ilość stresu, bo nie byłaby w stanie pomóc, chociaż znając jej nieostrożność i, można powiedzieć, głupotę, pewnie i tak by wskoczyła za nim, przez co pewnie oboje by wpadli w kłopoty, o ile by się nie utopiła. A jakby się utopiła, to lepiej, żeby tamta kłoda miała miejsce na jeszcze jednego teoretycznego trupa.
- Jak myślisz, skąd się takie biorą? Jak mocno trzeba docisnąć liść do kamienia żeby tak został? - spytała, po czym wzięła w zęby swój nowo znaleziony skarb. Nie miała jeszcze pojęcia, jak miałaby nieść kilka takich kamyczków do obozu, ale o tym pomyśli się później! Na razie przytaknęła, po czym powróciła do przeszukiwania podłoża w poszukiwaniu większej ilości interesujących okazów.

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx - Potrafię sobie radzić bez niej - odpowiedział kwaśnym tonem - Jeśli miałbym jakiś problem albo czegoś potrzebował, to w Klanie są inne koty, które mogą mi pomóc. I to wtedy będzie problem Zachodzącego Światła, jeśli nie potrafi odpowiednio przekazać mi wiedzy tak, żebym to zrozumiał - wytłumaczył Chmurce, chociaż nie spodziewał się, by ta miała zrozumieć jego punkt widzenia. Wydawał mu się dosyć specyficzny. W dodatku nieszczególnie zależało mu na Zachodzącym Świetle jako takiej, ale wiedział, że kocica miała na pieńku z Czerwoną Gwiazdą przez co nie może się za bardzo wychylać i raczej nie wystawi głowy przed szereg w trakcie treningu Pożara. Trochę go to bawiło, bo czekoladowa kocica bardzo pozowała na ostrą i wymagającą twardzielkę, ale tak naprawdę była ratlerem na smyczy. Nie mogła mu nic zrobić, bo miał w kieszeni kartę nie do przeskoczenia - mógł na nią naskarżyć.
xxx - Szczerze, to nie mam pojęcia - odpowiedział buras zgodnie z prawdą wzruszając barkami - ale możesz w sumie spróbować, nic złego nie powinno się stać... aczkolwiek nie mam pojęcia, czy to wypali. Kamienie są bardzo twarde i jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, by można było tak po prostu zostawić na nich odcisk - odpowiedział terminatorce. Chciałby mieć jakikolwiek pomysł skąd tego typu kamienie mogły się brać, ale... nie miał. Zwyczajnie nie miał, nie mieściło mu się to w głowie. Ale jeśli Chmurka chciała spróbować do odkryć, to zawsze mógł jej przecież w tym pomóc, nic nie stało mu na przeszkodzie.








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oh, okej... - odpowiedziała krótko, nieco ściszonym głosem. Co jak co, ale ona wolałaby być na pozytywnych relacjach ze wszystkimi wokół, szczególnie z tymi, z którymi spędza większą część swojego czasu. Lubiła otwierać się przed innymi, ufała bez zawahania, więc niekomfortowo by się czuła w sytuacji, w której nie może się z kimś przyjaźnić, bo jest zimny, czy oschły, albo sztywny. - Ale jak to jej problem? Przecież to ty nie będziesz rozumiał. - przechyliła nieco głowę, cofając jeszcze do tego co tłumaczył Pożar. W końcu jeśli nie zrozumie czegoś, to on potem będzie się o to potykał w życiu, Zachodzącego Światła to nie będzie pewnie obchodziło, bo ona już to wszystko wie.
- No jakby nie dało się tak po prostu zostawić odcisku, to jak taki delikatny listek by był na kamieniu? - powiedziała, na chwilę odkładając kamyk. No przecież to logiczne, listki są raczej wrażliwe, a jakoś musiały się odcisnąć na skale. Ciekawa i gotowa do sprawdzenia swojej teorii tu i teraz, rozejrzała się szybko, wybrała jakiś większy, w miarę ładny kamyk i jeszcze raz przeczesała wzrokiem okolicę, złapała w zęby jakieś pojedyncze źdźbło trawy, po czym położyła je na kamieniu, żeby zaraz docisnąć je łapą. Podekscytowana czekała tylko chwilę i zaraz podniosła łapę by, ku jej rozczarowaniu, zobaczyć, że źdźbło wcale się nie odcisnęło. Zmarszczyła czoło i miała zamiar spróbować ponownie, tym razem dociskając z całej siły, opierając cały ciężar ciała na tej jednej łapie. Taki nacisk w jednym miejscu widocznie nie spodobał się kamienistemu podłożu, które zachrzęściło i wytrąciło kotkę z równowagi, przez co wylądowała pyszczkiem w ziemi, obita, a jej cel wciąż nie został osiągnięty - kamyczek wciąż wyglądał dokładnie tak samo, jak wcześniej, bez żadnego śladu trawy, którą tak bardzo chciała w niego wcisnąć Chmurka. - Może do tego trzeba jakiegoś konkretnego kamienia? Takiego miękkiego, czy coś. - rzuciła - nieco niezadowolona, ale głównie obolała - podnosząc się. Chodzenie po skałkach nie było takie złe, ale walnięcie w nie całym ciałem? Już niekoniecznie.

Why
bother remaining
No
more ruminating
Take
a chance I bet you won’t regret

We’ll
take life by the horns and
Ride
it into the sunset
Go
on without a thought
☁
LVL 2 80 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
10
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxx- Ja sobie poradzę i dowiem się na własną łapę. A ona i tak jest obserwowana p'zez Czerwoną Gwiazdę, więc nie branie treningu na poważnie będzie problemem dla niej a nie dla mnie - wytłumaczył Chmurce, przypominając sobie, że kotka pewnie nie ma pojęcia o sytuacji Zachodzącego Światła i tym, że przywódczyni najpewniej ją sprawdza i dostała terminatora w formie próby a nie dlatego, że Czerwona Gwiazda sądzi, że na niego zasługuje.
Obserwował w ciszy poczynania terminatorki, zaciekawiony, czy faktycznie na kamieniu zostanie odcisk, czy nie. Nic jednak się nie stało, kamyk co najwyżej był odrobinę ubrudzony na zielono, ale na pewno nie zostało na nim nic odbite w wyraźny sposób. Westchnął cicho, zupełnie nie mając pomysłu co z tym fantem zrobić. Pochodził jeszcze chwilę z Chmurką oglądając różne kamyki i próbując różnych rzeczy, ale niebo zaczęło zachodzić chmurami, dlatego koniec końców zarządził powrót do obozu na wypadek, gdyby miało zacząć padać. Nie chciał, żeby którekolwiek z nich się bezsensu przeziębiło, a popróbować przyciskać rośliny do kamyków mogą jeszcze spróbować następnym razem.


//zt








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przemiana z terminatora na wojownika nie przebiegła do końca tak, jak Czereśnia by się tego spodziewała. Co prawda kotka nie wiedziała, czego tak dokładnie się spodziewała, ale chyba nie tego. Liczyła na coś bardziej spektakularnego, jednak rzeczywistość okazała się być o wiele bardziej przyziemna, tak, jak to zwykle z rzeczywistością bywało. Właściwie, jedyne, co zmieniło się w życiu kotki, było nowe imię, inne legowisko oraz nieco więcej obowiązków, do których przyzwyczajenie się nie było aż tak trudne. Czereśnia musiała przyznać, że była tym nieco zawiedziona, jednak nie chciała tego po sobie w żaden sposób pokazywać. Ot, coś nie poszło po jej myśli, ale co z tego? Zdarza się, prawda? To normalne, prawda? Z pewnością w pewnym momencie się przyzwyczai.
O tym właśnie rozmyślała Czereśniowa Gałązka, leżąc na jednym z Błyszczących Głazów i leniwie wpatrując się w wodę. Dzisiejszy dzień był dosyć ciepły i przyjemny, lecz teraz powoli chylił się ku zachodowi, a ona potrzebowała chwili dla siebie. Z dala od innych, by przysiąść i pomyśleć o... o rzeczach. Różnych rzeczach, nie tylko jej uczuciach co do roli wojowniczki — rodzina i inne koty z Klanu też przewijały się przez jej myśli. Momenty, w których Czereśnia chciała być sama, nie zdarzały się zbyt często, do tego stopnia, że sama była tym nieco zdziwiona, lecz najwyraźniej i ona potrzebowała nieco ciszy od czasu do czasu.

/barwinek :3

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Barwinek jak dotąd wyszedł poza ściany obozu jeden raz. Gdzieś w głębi serca świat zewnętrzny, cały świat poza znanym mu domem, ziemie Klanu Rzeki i innych klanów... to wszystko było dla niego wciąż przerażające. Po tym, jak wpadł na lisa czuł dziwną nerwowość która wysyłała elektryczne smugi wzdłuż jego kręgosłupa, gotując mu krew w żyłach, jeżąc sierść i zabarwiając umysł na alarmującą czerwień. Tymczasem jego siostra, ta, która została mu w Klanie? Ona była już wojowniczką. A jego nie było przy tym. Ominął jedną z, prawdopodobnie, najważniejszych chwil życia swojej ukochanej siostry. I domyślał się, że Czereśnia może być zawiedziona jego postawą. On sam był.
Gdy wyłapał kątem oka z wejścia Królikarni, że Czereśniowa Gałązka przemieszcza się, wychodzi poza obóz, przemógł się i wyrwał ze szczęk strachu i nerwów. Rozmowa z siostrą była dla niego o wiele ważniejsza. Poza tym, była już wojowniczką, a on, terminator medyka, chyba miał prawo wyjść poza obóz u boku kogoś wyższej rangi? Powolnym krokiem wyruszył za szylkretką i odetchnął, widząc, że wcale nie odeszła daleko. Zachodzące słońce rzucało na taflę wody wśród Błyszczących Głazów przepiękny, rdzawy blask, niemal zapierający dech w piersi Barwnej Łapy.
Zgrabnie manewrując pomiędzy skałkami usiadł nieopodal Czereśni.
- Czereśniowa Gałązko - przywitał się cicho, szeptem, przełykając gulę w gardle; szczupłe łapy owinął pierzastą kitą, końcówką poruszając raz po raz. - ... jestem... z Ciebie dumny. I przepraszam, że mnie tam nie było - dodał po dłuższej chwili milczenia, wpatrując się błękitnymi ślepiami w pysk siostry, a kąciki jego jasnego pyska uniosły się delikatnie, próbując imitować uśmiech.
po tylu latach wiem już na pewno
że kiedy przyjdzie jasne będzie jedno
złe myśli nie były tego warte


zostawię drzwi otwarte


[Obrazek: barwna_woda_ale_gwiazdki.png]
LVL 5 140 / 400
MedLVL 9 321 / 1500
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
22
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości