Logo Artemidy
Trawiasta Dolina


Atak Białej: Krytyczny! (150%) [(16 + 16) - (12 + 6)]*1.5 = 21
Atak Wietrznego (na ślepo): rzut 1d6

parzyste - Biała
nieparzyste - Pożar

Wypada - 5

Na Pożara: Nieudany!
Atak Pożara: Nieudany! → Udany! (100%) (19 + 12) - (11 + 6) = 14

Zdezorientowana i zła, Biała Burza nie zaprzestała ataku nawet w momencie w którym poznała w zaatakowanym Wietrznego Wąsa. A może właśnie to sprawiło, że zdecydowała się na kolejny atak? Czara goryczy została przelana w momencie w którym terminatorka Ćmiego Zmierzchu połączyła kropki - Wietrzny Wąs ją śledził. Na nic zdały się jego wcześniejsze wyjaśnienia, kocica wykonała w jego kierunku skok, który tak jak poprzedni okazał się skuteczny. Bez problemu dopadła do jego gardła i zdecydowanie rozerwała na nim skórę, zostawiając po sobie bolesną i co najważniejsze; krwawiącą ranę. Przy takim obrocie spraw, Wietrzny Wąs zdecydował się jakoś ratować. Zaczął na oślep wymachiwać łapami chcąc zranić atakujących go napastników, jednak nic to nie dało. W dalszych próbach samoobrony przeszkodził mu Płonące Niebo. Tak jak planował, udanie wskoczył na grzbiet kocura i wgryzł się w jego kark, tym samym...Kończąc to wszystko. Wietrzny Wąs nie miał szans w starciu z dwójką przeciwników na raz, po otrzymaniu ciosu od Płonącego Nieba, upadł i z cichym charknięciem znieruchomiał.

Biała Burza: lvl: 3 | S: 16 | Zr: 8 | Sz: 5 | Zm: 4 | HP: 75 - 2 = 73/75 | W: 42 - 3 = 39/45
• wykorzystane przerzuty: 0/2
• rana 1. stopnia: wyrwana sierść na piersi

Wietrzny Wąs: lvl: 3 | S: 11 | Zr: 6 (8) | Sz: 6 (8) | Zm: 6 | HP: 39 - 3 - 1 - 21 - 14 = 0/70 | W: 50 - 2 = 48/50
• wykorzystane przerzuty: 0/2
• Od następnej tury statystyki obniżone o 1/2 z powodu spadku HP do 1/4
• Zręczność i szybkość obniżone z powodu walki 2:1
• rana 1. stopnia: ugryzienie na karku (- 1HP aż do końca walk; krwawi)
• rana 2. stopnia: rozerwana skóra na grzbiecie (W następnej turze - 1HP aż do końca walki; krwawi)
• rana 2. stopnia: rozerwana skóra na gardle (W następnej turze - 3HP, w kolejnych - 1HP aż do końca walki; krwawi)
• rana 1. stopnia: głębsze ugryzienie na karku (W następnej turze - 1HP aż do końca walki; krwawi)

ŚMIERĆ

Płonące Niebo: lvl: 2 | S: 12 | Zr: 6 | Sz: 6 | Zm: 3 | HP: 70 | W: 37 - 3 = 32/40
• wykorzystane przerzuty: 1/1


Przepraszam, że tyle to trwało, jednak delikatnie zamotałam się w rzutach. Ostatecznie wybrałam pierwsza opisaną akcje - atak na ślepo, bo tak powinno być. Postaci przysługuje jeden atak/unik na turę, a nie atak i unik. Owszem w walce 2:1 są możliwe "dwa" ataki, jednak nigdy nie atak i UNIK (w tym wypadku ucieczka). Pisze to gdyby były jakieś wątpliwości!
LVL 5 240 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
⠀⠀⠀Adrenalina rozsadzała jej mięśnie, które drżały niespokojnie, a razem z nimi drżała cała ona, kipiąca wściekłością do tego stopnia, iże mogłaby topić skute lodem pustynie tylko i wyłącznie dzięki stawianym na nich krokom. Nie chciała go widzieć w obozie. Nie chciała go widzieć w Jałowcowym Gąszczu. Nie chciała widzieć jego oczu, które powinny być wydrapane, tak jak i nie chciała widzieć jego krzywej gęby, która powinna gryźć piach. Czuła się dobrze, zaciskając zęby na jego gardle i czuła się niesamowicie, kiedy na języku poczuła gorącą krew i metaliczny posmak, a zaraz później poczuła, jak w jej sercu zakołatało się mdłe przerażenie. Otworzyła szerzej oczy, kiedy ciało Wietrznego Wąsa zaciążyło w jej pysku, przestało się szamotać i zastygło. Co ona zrobiła. Co, najlepszego w świecie, poczyniła...
⠀⠀⠀Wypluła rude futro z pyska i zaniemówiła. Przecież nie chciała go zabijać. Nie chciała, prawda? Owszem, chciała, żeby zdechł i chciała, żeby nigdy więcej nie pojawił się przed jej oczami, lecz... nie w ten sposób. Nie, nie, na pewno tego nie chciała. Pragnęła mu jedynie przylać tak mocno, żeby bolało, ale nie zasadzać taką lepę, przez którą wyleci do samego Gwiezdnego Klanu. Nie wiedziała co robić. Nie wiedziała co myśleć. Chciała się usprawiedliwić, ale nie miała pojęcia jak. Miała krew na swoich łapach, dosłownie i w przenośni, w dodatku nie krew byle jakiego drapieżnika czy samotnika, lecz krew członka jej klanu, którego przysięgała chronić kosztem własnego życia, a nie zatrzymywać bijące w nim serca z powodu Gwiezdny Klan wie jakiego. Jej sumienie poruszyło się u podstaw. Zadrżała i oddaliła się od ciała Wietrznego Wąsa i Pożaru na kilka kroków, po czym wróciła, nie mogąc utrzymać rozbieganego spojrzenia w ryzach, a zaraz później znowu przestąpiła w bok i po chwili w kolejny, mamrocząc pod nosem niezrozumiałe rzeczy. Kręciła się tak niespokojnie z miejsca w miejsce przez kilka dobrych uderzeń serca, nie akceptując strachu, który do niej przylgnął. Była przerażona tym, że była zdolna do czegoś takiego, a jeszcze bardziej była przerażona tym, co się teraz stanie.
⠀⠀⠀Nie.
Wróć. Nic nie mogło się stać. Nie dopuści do tego. Nie ma. Takiej. Opcji. Nie pozwoli na to, aby prawda ujrzała światło dzienne i nie pozwoli na to, aby została z tym powiązana. Za długo pracowała na swój wizerunek i za długo patrzyła pod swoje łapy, korygując wszelkie potknięcia, aby teraz zaprzepaścić to jedną złą decyzją. Uniosła wyżej podbródek i powzięła głęboki wdech orzeźwiającego powietrza, nim zaczęła trzeźwo, szybko i bardzo dokładnie myśleć. Ocknęła się nagle, jakoby piorun trzasnął ją w tył głowy i... przesunęła spojrzenie na Płonące Niebo, który wciąż tu był i co jej się nie przewidziało. Była na niego zła. Była zła, że jej pomógł i była zła, że wpakował się w bagno zaraz za nią. Nie rozumiała go. Nie wiedziała dlaczego to zrobił i po co. Nie chciała, żeby spotkały go przez to jakiekolwiek konsekwencje, jako że to była jej decyzja. Tylko i wyłącznie jej, a nie jego. Martwiła i bała się o niego, mimo że to ona z ich dwójki bardziej ulegała emocjom i pozwalała im na wydawanie rozkazów. Nie mogła jednak pozwolić, aby jakikolwiek ciężar spadł na jego barki - ten będzie nosiła tylko i wyłącznie na swoich. Nie mogła żałować swoich dekretów, na które była teraz w stanie znaleźć tak wiele usprawiedliwień, że zamknęłaby jadaczkę każdemu krytykowi, nawet jeśli musiałaby ponaciągać nieco fakty i rzeczywistość. Skoro powiedziała A to musiała powiedzieć też B. Pozbyła się ze swojej drogi ostatniej kłody, ostatniego paprocha, który uwierał ją w oko od wielu księżyców. Teraz jeszcze tylko posprzątać... i będzie w domu.
⠀ - Klan się nie dowie - zadecydowała ostro, przymknąwszy oczy, czy też raczej obiecała. - Zatrzyj wszystkie ślady i zbierajmy się... proszę. - Ich tu nie było. Oni nic nie zrobili. Nie mieli nic wspólnego z zaginięciem Wietrznego Wąsa. Uznała, że Pożar i tak zrobi co będzie chciał, lecz skoro postanowił użyczyć jej swojego noża, może zechce również pomóc w wywożeniu śmieci, a porozmawiają sobie później, kiedy indziej, o ile w ogóle. Zimno nie mogła sobie pozwolić na dalsze potknięcia, a już na pewno nie na tak karygodne. Nie była dzieckiem i poradzi sobie z tym wszystkim, o ile Pożar będzie trzymał gębę na kłódkę, jako że ona nie piśnie ani słowem. Chwyciła w zęby ciało martwego kocura i podsunęła się tak, aby zarzucić je sobie na grzbiet, nim zacisnęła szczęki na jego dyndającej przy jej pysku łapie. W ten sposób nie pozostawi za sobą żadnych szlaczków ciągniętego truchła, a spływająca z kocura krew, cóż, będzie musiała wsiąknąć w jej futro. Pozbędzie się jej z łatwością.
⠀⠀⠀Byli bardzo blisko granicy z Szarymi Brzozami, a ostatni patrol, będący w tej okolicy, wrócił niedawno do obozu i to dzięki niemu klan dowiedział się o śmierci Rudej Łapy. Byli bezpieczni. Gdy przekroczyła niewidzialną linię wysunęła się ku Grzmiącej Ścieżce, której odór był tak intensywny, obrzydliwy i ostry, że maskował wszelkie zapachy. Wyczekała odpowiedniego momentu i prześlizgnęła się na drugą stronę, przez chwilę podążając poboczem, a późnej kierując się w nieznane razem z bagażem.


Zt
[Obrazek: m9ny7ej.png]
LVL 4 190 / 300
MedLVL 0 5 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Poszło dużo szybciej i sprawniej niż się spodziewał. Ale to dobrze. Obyło się bez zbędnego harmidru, krzyków, biegania po Trawiaste Dolinie i uwalanie wszystkiego wokoło krwią. Rozerwał szczęki i spojrzał na ich dzieło z zadowoleniem, wpatrując się pełnym pogardy i obrzydzenia wzrokiem w sztywniejące truchło Wietrznego Wąsa. Nie mieli jednak czasu na to, by Pożar mógł odpowiednio nacieszyć się z pozbycia się problemu. Ktoś tu mógł przyjść w każdej chwili, nawet, jeśli obecnie w obozie był pogrzeb i większość kotów powinna być właśnie tam, opłakując Rudą Łapę albo wspierając opłakujących albo po prostu siedząc na dupie robiąc sztuczny tłum z szacunku do zmarłego terminatora.
Zerknął zmartwiony na Białą Burzę zastanawiając się, jak ona to zniesie i na ile pozwoli mu w spokoju zatrzeć ślady. Wiedział, że kotka nie jest głupia, wręcz przeciwnie. Była bardzo inteligentna, ale jednocześnie humorzasta i odrobinę nieobliczalna, co czasem utrudniało... w zasadzie wszystko. Już kilkukrotnie po prostu zwiała, ale nie sądził, by teraz też miała po prostu uciec z miejsca zdarzenia, bo to byłoby zbyt problematyczne a ona była zbyt mądra, by tego nie zauważyć. Nie chciał robić nic wbrew jej woli, nawet, jeśli miał kilka pomysłów, co zrobić z ciałem zamordowanego wojownika. Zimno jednak najwyraźniej też, bo już po chwili odezwała się do niego oraz sama zabrała ciało kocura. Pożar zatem skupił się na czymś innym. Pokiwał jej głową.
xxx - Oczywiście, że nie. Wszystkim się zajmę - powiedział do niej uspokajającym tonem i pozwolił jej w spokoju zabrać truchło, a on tymczasem zajął się ogarnianiem krzaków w których walczyli. Na szczęście krwi ani resztek nie było wcale zbyt dużo. Zabili Wietrznego Wąsa błyskawicznie, ukatrupiając go praktycznie na miejscu, dlatego nie miał czasu by ubazgrać krwią całą okolicę. Buras zaczął od zbierania futra i uzbierał całe futro, tak rude jak i białe, srebrne oraz bure, jakie mógł znaleźć. i zrobił z tego kłębek. Następnie wziął mech i zaczął zbierać nim krople krwi, które poupadały na liście oraz trawę. Na szczęście nie zdążyły jeszcze wyschnąć. Gdy udało mu się w ten sposób pozbyć tak wielu kropel i plam, ilu był w stanie, to skupił się na tym, by zwyczajnie odłamać resztę gałązek i urwać resztę trawy na których została krew. Przez chwilę jeszcze dokładnie przyglądał się krzakom i ich okolicy, sprawdzając uważnie, czy nie zostały jeszcze jakiekolwiek ślady ich potyczki. Ani futro, ani krew ani cokolwiek innego. Poprzestawiał łapami trochę krzewy, by nie wyglądały podejrzanie i nie było w nich dziwnej dziury która powstała po tym, jak wpakowały się do nich trzy koty. Jeśli na ziemi były jakieś odciski ich łap, to szybko je zatarł i rozgrzebał kamyczki i ziemię, by nie było widać, gdzie, co i kto.
Następnie wziął w pysk ubazgrany krwią mech, kłak zebranego futra i ewentualną trawę oraz gałązki których nie dało się wyczyścić, po czym ruszył za Białą Burzą, zamierzając wszystko zutylizować poza granicami Klanu Rzeki. Na terenach nawet zakopanie tego głęboko pod ziemią byłoby niebezpieczne, musieli się tego wszystkiego, i ciała i dowodów, pozbyć jak najdalej stąd. Wietrzny Wąs nie umarł, Wietrzny Wąs zaginął bez wieści, z resztą nie on pierwszy, bo Pożar wiedział o wielu, wielu kotach z Klanu Rzeki które po prostu rozpłynęły się w powietrzu, w tym jego siostra Jaszczurka oraz jego brat Skwar. Z Wietrznym Wąsem było tak samo i to jest oficjalna i jedyna prawdziwa wersja.
Biała Burza mogła nie chcieć tak naprawdę zabić rudego kocura i mogła dać się tylko ponieść emocjom i zrealizować swoje skryte pragnienia, ale nie Pożar. On wiedział co zrobił, nie wstydził się tego i był przekonany o słuszności ich czynów. Wietrzny Wąs... brzydził go. Zwyczajnie go brzydził i, w mniemaniu Pożara, był potencjalnym zagrożeniem. Nie tylko dla Zimna ale także dla Świetlikowego Zagajnika oraz innych kotek które w przyszłości mogły mu się napatoczyć pod łapy i jego śliniący się ryj. Łaził za Zimnem, irytował ją, obserwował ją w obozie na każdym spotkaniu, oblizywał się za nią i ślinił się w jej stronę, w dodatku za plecami partnerki i swoich kociąt. Nie mówiąc już o tym, że polazł za Zimnem, która była całkowicie sama i roztrzęsiona po straci brata i nawet nie podszedł do niej by z nią porozmawiać, ale ukrywał się w krzakach. Na co czekał? Dlaczego się ukrywał i obserwował ją z krzewów? Pożar zacisnął gniewnie kły na rzeczach, które niósł, i poczuł, jak pod jego futrem buzuje złość i adrenalina. Obrzydliwy kawał zawszonego ścierwa. Buras bał się, zwyczajnie się bał, że gdyby nie doszło do tego, do czego doszło, i gdyby puścili go wolno, to w końcu doszłoby do tragedii i skrzywdziłby Zimno albo inną niewinną kotkę.
A Pożar nie zamierzał na to pozwolić.


//zt








Są takie >> DNI <<
[ są takie dni, takie dni ]
Kiedy wiatr, kiedy deszcz i tęsknię do ciebie
Są jeszcze ciągle takie dni

[Obrazek: zZLnUUK.png]








Są takie >> SNY <<
[ są takie sny, takie sny ]
Kiedy ja, kiedy z nią biegniemy do siebie
Są jeszcze
ciągle takie sny.



LVL 5 70 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obłok dzisiaj bardzo zachciało się polowanka. Niestety, sama raczej nie mogła pójść, gdyż nie umiała zbytnio walczyć, dlatego umówiła się z pewną osobą, by razem poszli. Miał to być podobno wojownik. Co prawda słabo go znała, ale co z tego? Jedyne, co dla niej się liczyło, to polowanko. Z drugiej strony będzie fajniej polować razem, niż pojedynczo. Można będzie popatrzeć, jak ktoś inny poluje no i do tego doświadczony wojownik zawsze ukaże na błędy lub obroni, jeśli będzie taka potrzeba. I oczywiście nowi znajomi!!!
Przyszła do ustalonego wcześniej miejsca. Czekała sobie, siedząc na miękkiej trawce i grzejąc się na ciepłym słońcu.

//Sroczy Ogon)

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córkę Ślimaczej Muszli znał raczej przelotnie, z widzenia. Dzielili razem legowisko terminatorów, a być może niedługo nawet i wojowników! Nie miał więc nic przeciwko wspólnemu polowaniu, które zawsze było okazją nie tylko do spełnienia swoich obowiązków, ale także do bliższego zapoznania się z innymi! W końcu powinien kojarzyć koty, z którymi razem pracował na dalsze istnienie i dobrobyt Klanu Rzeki!
Przed wyjściem z obozu uciął krótką pogawędkę z ojcem, ot zwykłe ploteczki. Gdy zobaczył Obłoczną Łapę siedzącą w umówionym miejscu, przestraszył się delikatnie, że właśnie przez nią się spóźnił. Ah, zamiłowanie do rozmówek kolejny raz sprowadziło na niego nieszczęście!
x— Ojej, Obłoczna Łapa! Już jesteś? Mam nadzieję, że nie musiałaś długo czekać... — miauknął, nieco zawstydzony. Odchrząknął, cofając na moment uszy do tyłu i rzucił przepraszające spojrzenie. — No, to zaczynajmy! — miauknął i oddalił się od terminatorki, coby nie włazili sobie obydwoje pod łapy w trakcie poszukiwania zwierzyny, jednak nie na tyle, by nie zdążyć w razie wypadku. Gdy uznał, że są w stosownej odległości, wytężył wszystkie zmysły, rozchylając przy tym pyszczek, by lepiej czuć zapachy i ruszył ostrożnie do przodu.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No tak, właśnie przyszedł czas na swoje pierwsze prawdziwe polowanie! Razem z wojownikiem! W sumie to, co za różnica, z kim? Dla Obłok liczyło się przede wszystkim polowanko!
- No tak, zaczynamy! - odparła, po czym widząc, jak jej nowy towarzysz oddalił się w swoją stronę, ona zaczęła swoje od razu na miejscu.
Z lekko ugiętymi łapami powoli szła w pod wiatr, probując znaleźć jakąś zwierzynę. Ciekawe, na co się ona natrafi, co?

//zapraszamy mg UwU

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur kroczył ostrożnie, jednak to nie uchroniło go przed na pewno nieoczekiwanym spotkaniem! Ledwo oddalił się od Obłocznej Łapy, a kawałek przed nim mignęło mu puszyste, szare futro z charakterystyczną, ciemną i grubą pręgą ciągnącą się wzdłuż grzbietu zwierzęcia. Zdecydowanie nie była to mysz, a - jenot! Na szczęście zwierzę zdawało się nie zauważyć, bądź nic nie robić sobie z towarzystwa Sroczego Ogona, więc ten miał szansę wyboru co do możliwie podjętych kroków. Stworzenie leniwym krokiem sunęło przez trawy najpewniej świeżo po posiłku.

Sroczy Ogon: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

Jenot: S: 15 | Zr: 8 | Sz: 8 | HP: 45 | W: 30

Obłok miała więcej szczęścia w nieszczęściu. Bo nie spotkała ona żadnego drapieżnika, ale również i żadnej zwierzyny. Zatem powinna skusić się o dalsze poszukiwania! Trawiasta Dolina na pewno miała więcej do zaoferowania niż...To, na co natrafił jej kompan kawałek dalej.

Obłoczna Łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wyprostował się jak struna, widząc przed sobą jenota. To... nie było to, czego się spodziewał! Raczej jakiejś myszy, zająca, czy innego wróbla, ale zdecydowanie nie tego! Obserwował przez chwilę, jak zwierzę sunie przez trawę, nic nie robiąc sobie z jego obecności i westchnął. Z tego co słyszał, to nie były agresywne i nie atakowały niesprowokowane, a w dodatku niekoniecznie musiały podkradać im zwierzynę. Nie podobała mu się obecność jenota, jednak nie miał zamiaru atakować. Nie chciał narażać zdrowia Obłocznej Łapy - i swojego. Wycofał się cicho, obserwując odchodzącego futrzaka i zbliżył się do białej terminatorki.
x— Przejdźmy trochę dalej, w pobliżu jest jenot. Później powiemy innym wojownikom, nie chcę cię narażać — wyjaśnił, odchodząc od pechowego miejsca. Gdy uznał, że wystarczająco się oddalili, kiwną głową na znak i odsunął się od kotki. Ruszył cicho przed siebie, wysilając zmysły, by tym razem złapać coś, co nadawałoby się na stos.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobrze - szepnęła, po czym podążyła za wojownikiem i jak już ten był gotowy do dalszego polowania, ona również wyostrzyła zmysły i powoli oddalając się od Sroczego Ogona, zaczęła wypatrywać zwierzyny.
Trochę to było niespodziewane, że natrafili się na jenota, na szczęście oni nigdy nie atakują pierwsi. Najwidoczniej nie wszystkim los sprzyja. W sumie to ona wtedy nie znalazła zupełnie niczego, w porównaniu do niego. Natrafił na drapieżnika, a ona nawet nie złapała trop. No cóż... czasem tak bywa!

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur postanowił się wycofać, a także poinformować o możliwym niebezpieczeństwie swoją towarzyszkę - zatem też, jenot został gdzieś za nim, a czarno-biały wojownik dalej przeczesywał okolice w poszukiwaniu zwierzyny. Opłaciło się, bo tym razem zamiast drapieżnika poczuł przyjemną i słodką woń...rudzika! Charakterystyczny ptaszek wylądował kawałek przed Sroką i wesoło podskakując szukał czegoś do przekąszenia.

Sroczy Ogon: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

A pech uczepił się Obłocznej Łapy jak rzep kociego ogona! Tak jak wcześniej nic nie wpadło jej w nozdrza, tak teraz po zmianie kierunku i rozdzieleniu się ze Sroczym Ogonem - dalej nic. Najwyraźniej przez znalezieniem swojej zwierzyny będzie musiała się trochę naturdzić.

Obłoczna Łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się pod nosem, widząc lądującego ptaszka. Być może ciężko stąpający jenot nie odstraszył mu całej zwierzyny w okolicy! Kocur ustawił się pod wiatr, cały czas pamiętając o bezszelestnym poruszaniu się i uwadze, którą musiał utrzymywać przy stąpaniu. Wyciszył oddech, żeby piszczek go nie usłyszał. Skorygował swoją postawę łowiecką; kucnął na łapach, by nie dotykać brzuchem podłoża, ustawił ogon i głowę na równej linii z grzbietem, po czym zaczął posuwać się w stronę rudzika, zastygając i umykając przed wzrokiem, gdy ten kierował na niego czarne oczka. Nie chciał przecież, żeby odleciał, zostawiając za sobą jedynie piórka! Gdy był w odpowiedniej odległości od ptaszka, wyskoczył w jego stronę z wyciągniętymi pazurami, chcąc zadać mu szybką śmierć.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Eh, kolejny pech. Cóż, przynajmniej nie przytrafił jej się żadny drapieżnik. Jednak Obłok nie zamierzała się tak łatwo poddawać i uparcie kontynuowała poszukiwania zwierzyny. Szła dalej, tym razem lekkie skręcając wprawo, mając nadzieję, że może tam się jej coś przytrafi.
Tymczasem Sroczy Ogon pewnie już znalazł sobie coś do jedzenia. No i dlaczego ona ma tak ciężko, co? Gdzie jest ta sprawiedliwość?

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudzik beztrosko sobie skakał i chociaż Sroczy Ogon zachował wszystkie potrzebne zasady to...Nie udało się! Chyba jednak ptaszek idealnie wpasowywał się do zasady przekazanej przez Śliwkową Pestkę - ptak zobaczy! Bo rudzik dojrzał zagrożenie i z przerażonym ćwierkaniem wzbił się w powietrze ratując ucieczką. Ku korzyści wojownika, nie wzbił się na tyle wysoko aby kocur nie mógł do niego doskoczyć. Zatem Sroczy Ogon miał jeszcze szanse na złapanie uciekającego posiłku.

Sroczy Ogon: lvl: 2 | S: 9 | Zr: 8 | Sz: 6 | Zm: 4 | HP: 65 | W: 45 - 3 = 42/45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1

O, o! Coś się zmieniło i tym razem los zamiast niczego, zesłał Obłocznej Łapie...muchę! I to nie byle jaką, bo ogromną i bzyczącą jak całe stado tych mniejszych. Ów mucha, wielka i czarna najpierw uderzyła w czoło białej terminatorki a później z oburzonym bzyczeniem zaczęła latać obok jej uszu prawie do jednego z nich wchodząc! Ostatecznie jednak odleciała zostawiając biedną wychowankę Bursztynowego Wschodu w spokoju.

Obłoczna Łapa: lvl: 2 | S: 6 | Zr: 7 | Sz: 7 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 45
• Wykorzystane przerzuty: 0/1
⚠️
there's a red light up ahead
I drive my car into it
I'm a little kid, big death wish
I bite the lips, the lips that kiss

baby boy, baby brother
we're losing you, is it forever
LVL 2 105 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
7
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ah, Gwiezdni. Pomimo jego zatrzymywania się i skradania się godnego tytułu Najlepszego Łowcy Wśród Klanów! Ten ptaszek naprawdę był niezły! Oby był warty tego całego starania, bo krzyczał, jakby recytował przynajmniej trzy prace naukowe w jednym momencie. Sroka wyskoczył w górę, w pogoni za rudzikiem i spróbował dosięgnąć go pazurami. A jak już mu się uda, szybko przyszpilić do ziemi i zadać prędką, możliwie bezbolesną śmierć.
✖ ✖ ✖
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i proszę, na coś w końcu Obłok natrafiła! Była to... Mucha. Nie wiedziała już, czy to Gwiezdni chcieli zrobić sobie z niej ubaw za ten sparing z Kornikiem, czy to jenot wszystko spłoszył.
Obłoczna Łapa nawet nie próbowała łapać muchy, tym bardziej że sama sobie to darowała i odleciała. Mimo coraz bardziej znikomych nadziei Obłok postanowiła jeszcze kawałek się przejść, mając nadzieję, że może tym razem szczęście się do niej uśmiechnie i los ześle coś więcej, niż muchę. Postanowiła po raz ostatni spróbować szczęścia.

WHY DON'T YOU BE YOURSELF?

[Obrazek: Dl2ZVdT.png]
If you wait for an answer
From
somewhere up above
You
may never hear the laughter
You've
been dreaming of
LVL 3 115 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości