Logo Artemidy
Szumiący Las - zachód
Królik. W końcu jakaś zwierzyna, która zdecydowanie poprawiłaby mu humor - jakby oczywiście dał radę ją upolować. Rudzik nie był aż tak, hm, spektakularnym zwierzęciem, ale królik to co innego. Natychmiast ugiął się nieco bardziej na łapach, uważając by nie szurać brzuchem i sierścią o podłoże, zrównał ogon, grzbiet i głowę w jedną linię i, upewniając się, że idzie pod wiatr, ruszył przed siebie. Oczywiście, uważał na wszelkie naturalne przeszkody, które mógłby przypadkiem nadepnąć, bo raczej nie chciał spłoszyć zwierzyny, no i spłycił oddech, żeby królik absolutnie go nie usłyszał. A gdyby udało mu się do niego zbliżyć, to cóż, z satysfakcją wbiłby w jego grzbiet pazury, a następnie wykończyłby go zwinnym ugryzieniem w kark.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zadowolony? Jak najbardziej, jeszcze jak. Odpuśćmy sobie opisywanie jego zadowolenia, ale w każdym razie: był bardzo rozpromieniony. Szczur był smaczną przekąską, prawdopodobnie skończy w pysku jeszcze zanim kocur wróci do obozu. Oblizał pysk z krwi, rzucając pogardliwe spojrzenie leżącemu zwierzęciu, by zaraz wziąć się do roboty, to jest za wykopywanie dziury, która mogłaby posłużyć jako czasowa trumienka dla nieuważnego gryzonia. To jeszcze nie był koniec. Jedna wygrana nie była wystarczająca, teraz chciał więcej. Tak więc zakopawszy swój posiłek, ruszył dalej. I zapewne bardzo satysfakcjonująca byłaby myśl, że upolował coś jako pierwszy; zwłaszcza że trochę czasu już minęło.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krew wypełniła jej usta, była ciepła i jak zawsze metaliczna. Czuła się dziwnie jednak trzymając w pysku martwą łasicę. Nigdy nie miała do czynienia z drapieżnikiem. Nie pomyślała by nawet, że spotka jakiegoś... w taki sposób. Czuła w środku dziwne uczucie, że było jej trochę szkoda tego zwierzęcia. Zginąć aż tak brutalną śmiercią musiało być okropne. Co nie zmienia faktu, że dobrze zrobiła i dla Klanu i dla łasicy kończąc jej żywot. Opuściła bure stworzenie na ziemię i sama zaczęła wykopywać wielki dół na zakopanie szkodnika. Kosztowało ją to trochę czasu i siły, ale uważała na otoczenie. Skąd ma wiedzieć co więcej na nią czeka. Gdy zakopała łasicę oczyściła trochę teren z krwi i zamaskowała zapach, żeby żaden drapieżnik zwabiony tym zapachem się tutaj nie zabłąkał. Musi później przekazać Polnemu Chwastowi czy Krogulczej Gwieździe o tym spotkaniu.
Gdy już skończyła wyczyściła i siebie i ruszyła pod wiatr uważała pod łapy i stawiała cicho kroki. Łeb i ogon trzymała na linii z kręgosłupem poszukując zwierzyny.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla po nieco dziwnej akcji z ledwo żywą łasicą, ruszyła dalej. Nie musiała w zasadzie szukać jakoś bardzo długo. Podobnie jak Wirujące Pióro i Topniejący Lód, miała w tym momencie sporo szczęścia. Natrafiła bowiem na orzesznicę. Rudawy gryzoń obracał w łapkach jakiś orzeszek, kryjąc się nieco w cieniu pod drzewem.

Jasna Kropla: lvl: 4 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 52/55 | p: 0/3

Oho, to Wirujące Pióro zdecydowanie będzie miał poprawiony humor! Bezbłędnie podkradł się do królika, który kompletnie nie spodziewał się zagrożenia, które z każdym krokiem zbliżało się coraz bardziej. Cienisty wojownik wyskoczył na swoją ofiarę i - dokładnie tak, jak planował - zabił ją ugryzieniem w kark.

Wirujące Pióro: lvl: 5 | S: 18 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 80 | W: 58-2=56/60 | p: 0/4

+15 exp

Na szczurze najwyraźniej się skończyło... Przynajmniej na tę chwilę. Topniejący Lód, nieważne jak bardzo by się skupił na dźwiękach i zapachach otoczenia, to nie był w stanie niczego znaleźć. Po prostu pustka i cisza, przerywana co jakiś czas przez szum wiatru i śpiew ptaków będących wysoko w koronach drzew.

Topniejący Lód: lvl: 5 | S: 15 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 48/55 | p: 0/4


----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie piastował tej rangi od dziś i był już przyzwyczajony, że po polowaniu należy się nachodzić, żeby coś prędko znaleźć. Zabójstwo mogło przepłoszyć okoliczną zwierzynę – pozostawała również możliwość, że doprowadził do tego niezbyt przyjemny zapach roznoszący się w powietrzu, należący do pewnego kocura kręcącego się gdzieś w pobliżu. To było nawet bardziej prawdopodobne. W każdym razie! Nie zrażał się, zadowolony z poprzedniej zdobyczy, i szedł dalej. Nie wiadomo ile to niezrażanie się będzie trwać, zatem lepiej będzie, jeśli zaraz coś wejdzie mu w drogę. Poza tym nie chciał za długo tu chodzić, miał ciekawsze zajęcia… Jakie słodkie kłamstwo.
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wreszcie szczęście się do niego uśmiechnęło; nie to, że musiał nastąpić jakiś cud, żeby kocur coś upolował, bo przecież potrafił to robić od wielu księżyców i to bezbłędnie, dopóki los nie zadrwił z niego, choćby przez zmienienie kierunku wiatru. Niemniej, poczuł sporą satysfakcję, gdy krew zwierzęcia spłynęła mu na brodę, a samo zwierzątko znieruchomiało w jego szczękach. Szybko je zakopał, po czym uginając nieco łapy i znów zmierzając pod wiatr, ruszył znów przed siebie, mając nadzieję, że na tym jednym króliku się nie skończy i uda mu się znaleźć coś może nawet jeszcze bardziej interesującego.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jasna Kropla była dosyć zmieszana całą sytuacją. Próbowała jednak wybić ją sobie z głowy i zająć umysł polowaniem. Szybko udało jej się coś znaleźć. Orzesznica jakby na nią czekała. Nadal była pod wiatr i szła cicho. Nogi miała ugięte, tak żeby nie dotykać brzuchem ziemi, a głowę z ogonem ułożyła na linii kręgosłupa. Ciężar ciała przeniosła na tylnie łapy i szła w stronę swojej ofiar. Gdy była wystarczająco blisko skoczyła w jej stronę chcąc ją złapać w łapy i zabić.
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może i orzesznica czekała na Jasną Kroplę... Jednak wyglądało na to, że nie doczeka się towarzystwa wojowniczki - przynajmniej nie od razu. Wiatr niespodziewanie zmienił kierunek, przez co gryzoń zorientował się o zbliżającym zagrożeniu i natychmiast przystąpił do działania. Zerwał się do ucieczki, chcąc oczywiście umknąć drapieżnikowi, którym była Jasna Kropla. Wojowniczka miała jeszcze szansę, by dorwać orzesznicę - wystarczyłoby jedynie rzucić się w pogoń.

Jasna Kropla: lvl: 4 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 6 | Zm: 8 | HP: 75 | W: 52-2=50/55 | p: 0/3

Cud jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął i odleciał gdzieś daleko. Wirujące Pióro długo szukał swojej następnej ofiary. Aż chciałoby się napisać, że w końcu udało mu się coś znaleźć... Jednak niestety, nic takiego nie nastąpiło. Nic ciekawszego od królika nie było w pobliżu, o ile cokolwiek interesującego w ogóle było w okolicy, która wyglądała na pusto-głuchą.

Wirujące Pióro: lvl: 5 | S: 18 | Zr: 10 | Sz: 8 | Zm: 9 | HP: 80 | W: 56/60 | p: 0/4

Więc czas na dalsze "niezrażanie się" Topniejącego Lodu. Los wyjątkowo sobie z niego kpił - zwierzyny wciąż nie było widać na horyzoncie, czuć zresztą też. Najwyraźniej wielki cienisty wojownik musi się nieco bardziej postarać, jeśli chce coś dzisiaj jeszcze upolować. A już przynajmniej wykazać się cierpliwością, która najwyraźniej będzie mu tutaj bardzo potrzebna.

Topniejący Lód: lvl: 5 | S: 15 | Zr: 15 | Sz: 9 | Zm: 6 | HP: 85 | W: 48/55 | p: 0/4


----------------------Take it to your t o p and now watch me get in
----------------Feel the sun is up and now let the v i b e in
---------------------------------Don't you feel the rain drops are near
You're
the o n l y tool to break the music----------------------
And your time is so useless---------------» FEEL ME GET IN «
And your days are not of m u s e breaks------------------------
LVL 5 65 / 400
MedLVL 0 29 / 100
9
Siła
S
14
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była tak blisko, gdy wiatr zawiał mocno w innym kierunku. To ja wydało, a mały piszczek od razu to zauważył. Niebieska wojowniczka jednak postanowiła na tym zakończyć dzisiejsze polowanie. A przynajmniej to teraz. Niedługo powinna udać się na trening, co jednoznaczne jest z musem pośpieszenia się. Tak też machnęła tylko ogonem niezadowolona i zmęczona szukaniem ruszyła w stronę obozu przy okazji rozglądając się za Wirujacym Piórem czy Topniejącym Lodem. Zdecydowanie nie był to dzień na ich wspólne łowy. Może spróbuje jeszcze wieczorem coś upolować, ale nie będzie już targać swoich kompanów.

//zdecydowałam się edytować i dać zt, bo polo w sumie trochę już trwa
[Obrazek: Gn2EEJS.png]
≡ ale kiedy mówisz do mnie słońce ≡
traktuję to co nieco opacznie
ty jesteś jednym a ja drugim końcem
daleko nam do siebie strasznie...
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
17
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nic. Zupełnie nic. Ani zapachu, ani widoku, ani niczego innego. Zaczynało go to niesamowicie nużyć i denerwować, że nie potrafił nic znaleźć, albo złapać, oprócz tego jednego, marnego królika. Zmiął przekleństwo w pysku, po czym zdecydował się już na dzisiaj zakończyć ten cyrk na kółkach. Stwierdził, że to nie ma sensu, że może popróbuje sobie później, bez niebieskiego kocura gdzieś w pobliżu, albo odkupi to następnego dnia, cokolwiek. Cofnął się więc po swoją jedyną ofiarę i, cóż, wrócił do obozu, zapewne szybciej niż jego towarzysze polowania, ale cóż, niech się bawią, może chociaż im idzie lepiej. Choć szczerze, życzył tego tylko Kropli, kwik.

[zt, danku :ha: ]
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Faktycznie zaczął tracić już cierpliwość. Miał już spore doświadczenie, nie był to jego pierwszy raz na polowaniu, ale za każdym razem zachowywał się tak samo – wystarczył krótki moment bez zwierzyny, by już stracił całe zainteresowanie. Uznał, że na dzisiaj to wystarczy, mimo że w łupach poszczyć mógł się co najwyżej szczurem, którego na dodatek zje w drodze powrotnej. Nie był to pierwszy raz, gdy nie przynosił nic na stos od razu, miał na to cały dzień, a obecna pora nieszczególnie mu sprzyjała. Nic nie zrobił sobie z tego, że jest tutaj z dwójką innych kotów, w tym z siostrą, która miała krótki, dziwny epizod z łasicą. Ruszył wykopać szczura, którego szybko pochłonął w tym samym miejscu. To uczyniwszy, odkopał znalezioną wcześniej niecodzienną czaszkę i wrócił z nią do obozu – a tam, znowu natknąwszy się na widok tylu mord, zwyczajnie poszedł do swojego legowiska z nową ozdobą.

zt
[Obrazek: b40S8Rw.png?1]
LVL 7 305 / 500
MedLVL 0 0 / 100
21
Siła
S
17
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
95
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Wrócił… I może wydawało się to niewiarygodne to naprawdę się tak stało. Był w wielkim szoku, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Mógł wreszcie się spotkać z rodziną no ale… Nie spodziewał się, że jak wróci do Klanu to uderzą w niego takie złe wiadomości. Jego ukochana mama nie żyła… Nie było jej już tutaj… To z nią chciał się na początku spotkać, bo przeczuwał, ze mogła się źle czuć z tego powodu, ze tak wiele jej kociąt znikało z klanu. Chciał jej pokazać, że żyje i wrócił. Ale nie było mu to dane. Podobno zmarła stosunkowo niedawno. A on… Nie dał rady nawet zdążyć ją pożegnać i przeprosić za wszystko. Czuł się źle z tym ale nie mógł teraz popaść w żałobę. Nadal się cieszył, ze wrócił no ale może trochę mniej niż teraz. Chciał koniecznie spotkać się z córkami. Pytając o nie inne koty, dowiedział się, że tylko Wrona była w klanie. Pokrzyk zniknął, tak samo jak Kalina. Nikt ich dawno nie widział. Zmartwiło to porządnie kocura. Nie tego się spodziewał wracając do Klanu. Fakt, nie oczekiwał nie wiadomo czego. Nie myślał, ze cały klan będzie się cieszyć z jego powrotu ale… Nie myślał, ze jego rodzina tak opustoszeje. Też przy okazji dowiedział się, że partner Popiel zaginął. Czemu tyle kotów nagle zaczęło ubywać… Może był jakiś powód? Nie miał bladego pojęcia.
Ale no… Nie czuł się za dobrze z tymi wszystkimi wiadomościami. Mimo to, postanowił poszukać swojej córki. Nie było jej w obozie więc, jeszcze nie miał okazji jej zobaczyć a ona jego. Nie oczekiwał od niej niczego. Chciał jedynie ją zobaczyć, całą i zdrową.
Szedł pospiesznie za jej zapachem, czując jak serce mu przyspiesza. Tylko ona została… Ale czy chciała go widzieć? Nie wiedział kompletnie jak na niego zareaguje. Podczas wygnania trudno mu było rozszyfrować jakie emocje towarzyszyły z nią wtedy. Czy wybaczy mu to wszystko? Chciał być lepszym ojcem. Chciał się zmienić na lepsze. Ale czy będzie mu to dane?
W pewnym momencie zauważył czarne, bardzo dobrze znane mu futro. Jego łapy się zatrzymały. Była od niego oddalona o 5 lisich ogonów. Nie mógł jednak się ruszyć. Nie mógł uwierzyć, że znów ją widzi. Po prostu… Zamurowało go.
Patrzył na plecy swojej córki i nic się nie odezwał. Nie wiedział jak. Oczy miał szeroko otworzone i cicho dyszał. Tak bardzo się spieszył by ją zobaczyć… Ale co miał teraz zrobić?

/córeczka
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Z rodziny tylko ona została w Klanie i nie było dnia, by nie zastanawiała się właściwie po co. Nic ją z Cieniem nie łączyło i równie dobrze mogła szukać szczęścia gdzieś indziej. Główny problem polegał na tym, że nie wiedziała gdzie. Nie widziała się ani w roli tłukącego się po świecie samotnika, ani uwięzionego w gnieździe dwunogów pieszczocha, ani mieszczucha z futrem osmrodzonym spalinami. W Klanie nie było idealnie, ale przynajmniej nikt od niej za wiele nie wymagał i jej brak zaangażowania był dziwnie tolerowany. Może wszyscy byli tak zajęci obowiązkami, że po prostu zapominali o jej istnieniu. Teoretycznie możliwe.
Ona też zapominała o istnieniu niektórych, jak chociażby Pokrzyk, czy Kalina, których zniknięcie przepuściła bez żadnego echa i emocji. Kiedyś byli, a teraz ich nie było, no życie. O ojcu też nie myślała, więc kompletnie się go nie spodziewała, wędrując przez Szumiący Las. Usłyszała szelest kroków i zamarła, by po kilku w bezruchu odczekanych uderzeń serca odwrócić łeb w tył.
- Tato. - Miauknęła z nieudawanym zdziwieniem. Udało się ją zaskoczyć. - Co ty tutaj robisz? Wyglądasz jakbyś zobaczył Gwiezdnego.
[Obrazek: daya4dn-c7a51acc-f986-469c-b9b7-0ef5b4ac...eaA24JVSzQ]
Gdyby tak choć jeden raz nam się zatrzęsła ziemia
Przerwała sen oderwała nas od niechcenia
Nic nas nie ziębi ani nic nas nie parzy

✧Przezroczysty świat✧

Nie ma miłości ani nie ma rozpaczy
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szybko się jego córka zorientowała o jego obecności. Widząc jej pysk, Płomyk poczuł jak coś w środku niego się łamie. Jak dawno jej nie widział na oczy… Była już taka duża a w oczach kocura nadal była jego córką. Mała córką, którą kochał ponad życie. Mimo iż nie potrafił tego w pełni okazać przez to, że nie wiedział jak. Jako samotny ojciec kompletnie nie wiedział jaki być by jego dzieciom niczego nie zabrakło. Przez cały czas chciał być matką i ojcem w jednym by kocięta nie czuły braku. Ale najwidoczniej to było złym pomysłem bo szybko stracił chęci do wszystkiego. Czuł się z tym ciężko i samotność bardzo go przybijała.
Żałował. Bardzo żałował tego, że nie potrafił zapewnić wszystkiego Wronie jak i pozostałym dzieciakom. Bolało go to, że ominęło go to jak Psianka staje się dorosła kotką. Czasem chciał cofnąć czas by być lepszym tatą niż był teraz. Niestety ale nie mógł. Natomiast mógł sprawić, że przyszłość będzie lepsza i chciał to zrobić. Chciał być tatą. Nie miał zamiaru wracać do tego co było kiedyś. Ale czy był potrzebny? Czy Psianka chciała by był przy niej? Naprawdę nie wiedział. Zawsze w jego oczach wydawał się być tajemniczym dzieckiem. Czasem jednak potrafił wyczuć jej prawdziwą reakcje. No bo był jej ojcem… Raczej coś tam o niej wie. Nawet jeżeli nie był idealnym ojcem. Możliwe, że najgorszym w klanie Cienia.
Słysząc słowo „tato” poczuł jak serce mu mocniej zabiło.
Chyba to jedne słowo pokonało jego barierę i kocur ponownie ruszył w jej stronę. Gdy wreszcie był blisko niej bez zastanowienia przytulił ją do siebie. Owinął ją swoimi łapami i mechanicznie siebie jak i Wronkę zmusił do siadu. Płonący Las wtulił się w swoją córkę nie mówiąc nic. Po prostu milczał. Tak bardzo tęsknił…
Czując ciepło Wronki jak i zapach, kocur był naprawdę szczęśliwy. Była tutaj. Jego córka była tutaj i ją przytulał do piersi…
Głowę miał obniżoną i wreszcie wymamrotał. – Wróciłem…-odpowiedział i po dłuższej chwili dodał. – Jak dobrze móc Cię przytulić…
[Obrazek: fgXIMSC.png]
LVL 5 120 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
12
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxCzyli chcesz wyjść sama!
xxxTo zdanie, wypowiadane ciągle tym samym triumfalnym, złośliwym, wesołym głosem, kołatało się po jej głowie bez ustanku. Nie pomagało powtarzanie pod nosem kodeksu wojownika, przypominanie lekcji Popielnego Żaru a nawet rozmyślanie nad przyczynami pojawiania i znikania chmur, zawsze wracały do niej słowa starszego brata. Cichutko westchnęła otoczona miarowo gęstniejącą ciemnością. Powinna zasnąć, musi być w pełni wypoczęta na jutrzejszy trening. To nie był ani pierwszy ani ostatni raz kiedy Zmarźnięta Łapa, zaczepiwszy po treningu, łapał ją za słówka i się z nią drażnił.
xxxTyle, że przedtem nigdy nie było to trafione tak w punkt.
xxxMech marzyła o wyjściu samej z obozu od… właściwie od zawsze, ale po pierwszym dniu treningu gdy rzeczywiście zobaczyła las w całej okazałości, to pragnienie nasiliło się. Chodzenie samopas, możliwość zatrzymania się w każdej chwili, zaglądnięcia pod każdy kamyk i norkę bez przejmowania się jak to wygląda z zewnątrz, kiedy niby już wyrośnięty kot próbuje wcisnąć pyszczek w dziurkę nie większą od mysiej główki, niczym kret albo inna dżdżownica – brzmiało jak spełnienie marzeń. Zwłaszcza, że przez cały obóz przechodziły pomruki o owcach i baranach krzątających się po terenach! Zwierzętach nie-piszczkach i nie-drapieżnikach równocześnie, miękkich i wcale nie tak często spotykanych w lesie! Mech umierała z ciekawości: jak wyglądają? czy są podobne do kotów? jak chodzą? skąd są? czy istnieją? – i ekscytowała się tymi pytaniami jak kociak. Może spytałaby Popielny Żar czy mogą pójść je zobaczyć, ale… marnować trening na oglądanie jakichś bezużytecznych zwierzątek? Nie można przecież było na nie ani zapolować ani nie trzeba się było przed nimi bronić. Mimo całej łagodności kocicy Mech nie miała odwagi prosić o coś takiego. Zresztą nawet jeśli mentorka by się zgodziła to co z tego? Postałyby przy tych zwierzątkach w bezpiecznej odległości, Omszała Łapa ze stoickim spokojem by je sobie poobserwowała i tyle.
xxxCicho westchnęła i obróciła się na drugi bok w stronę wyjścia z Podziemi. Pomiędzy gałęziami drzew pojawiało się coraz więcej gwiazd, migotały do niej zaczepnie. Położyła po sobie uszy. Dziadkowie sobie z nią pogrywali czy co? Niepewnie podniosła się z legowiska, ostrożnie… tak, żeby nie obudzić śpiących terminatorów. A zwłaszcza Zmarźniętą Łapę, lub Dzika, albo Koszatkę. Każdego chciała nie obudzić zwłaszcza! Przygryzła policzek od środka. Tych kotów na pewno nie było przedtem mniej? Powoli przeszła między nimi.
xxxCo ty wyprawiasz?! Terminatorom nie wolno wychodzić! Pamiętasz?! Słowo przywódcy jest prawem! Co by powiedzieli rodzice? Pewnie pomyśleliby, że idziesz spiskować z samotnikami! Zdradzać Klan! Tak to wygląda! Krzyki nasilały się w jej głowie im bliżej granicy obozu była. Z zewnątrz starało się, jednak być ciągle tak samo spokojna. Dumnym krokiem kierując się w stronę Wstężykowego Gaju. Pewny krok, pewny kot. Z trudem powstrzymywała się od biegu
xxxAż do granicy Wstężykowego Gaju. Tam ruszyła z kopyta. Szarpnęła całym ciałem i wbiegła między drzewa, spiętym ogonem bijąc się po piętach. Wysiłkiem zagłuszając rozsądek. Bez patrzenia pod nogi, przedzierając się przez leśne runo, pędziła i… cicho chichotała. Ze stresu, ze szczęścia albo nawet obłąkania (złamała zakaz dla… chwili samotnego biegu? Dla siebie już spokojnie kwalifikowała się do obłąkańców)? Nie wiedziała, ale robiła to coraz głośniej. Nie zatrzymała się w tym nawet po potknięciu i wywaleniu na prawy bok.
xxxSpróbowała wziąć głębszy wdech. Uspokoić swoje chichotanie. Miała pszczoły w mózgu, była tego pewna. Odetchnęła, pokręciła głową i nie mogąc ciągle pozbyć się głupkowatego uśmiechu z twarzy, spojrzała w niebo. Rozejrzy się, posiedzi i wróci przed pierwszą łuną słońca – odezwał się jej rozsądek – nikt nie może się dowiedzieć, że złamała jakąkolwiek zasadę, pod wpływem impulsu. Nawet Dzik. Kiwnęła główką sama do siebie i wstała zaskakująco rozluźniona. Czas na stresowanie się będzie miała później, i to w bród.

[Miękka niespodzianka!]
LVL 2 50 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
4
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości