Logo Artemidy
Bujny Janowiec
Lawenda słysząc słowa Mruczka odnośnie jej rangi machnęła w powietrzu łapą. Jakoś nie przywiązuje do tego większej wagi, ale lepiej jak obce koty zwracają się do niej obecnym, pełnym imieniem.
- Jak chcesz, ale jako rodzina masz ten przywilej i możesz zwracać się do mnie ciocia Lawenda- powiedziała pogodnie i mrugnęła do siostrzeńca okiem. Następnie spojrzała się na Popielate Niebo i posłała mu promienny uśmiech. On też posiadał ten przywilej i mógł się do niej zwracać per ciociu. Niebieska kotka bardzo to lubi, więc na pewno się nie obrazi. Następnie Lawenda wysłuchała syna Zaśnieżonej Ścieżki i kiwnęła głową. Podziękowała mu za poinformowanie jej oraz przyprowadzenie do Mruczka, potem już w stu procentach skupiła się na siostrzeńcu.
- Och, to straszne. Cieszę się w takim razie, że wróciłeś. Rozumiem, że chcesz być z powrotem w Klanie i kontynuować trening?- zapytała na poważnie. Niby to było oczywiste, ale chciała to usłyszeć z pyszczka siostrzeńca. Właściwie jak tylko rozpoznała syna Zaćmionego Księżyca to od razu wiedziała, że przyjmie go z powrotem do Klanu z otwartymi ramionami, jednak chciała przy obu kocurach wyjść na bardziej rozważną kocice, która nie przyjmuje wszystkich tak po prostu.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mimo tego że sytuacja miała być raczej poważna, to kocur nie mógł powstrzymać się od zduszonego śmiechu. Po nieco chłodnym przywitaniu od Popielatego Skrzydła, spodziewał się nieco mniejszego entuzjazmu ze strony kogokolwiek kto będzie decydował o jego przyszłości. Kocur skupił wzrok na krótką chwilę na kocurze, który chyba nie miał zamiaru marnować czasu. Co w sumie w pełni rozumiał. Sam wolał być bardzo bezpośredni, jeżeli miał coś do zrobienia. - Do zobaczenia później... - Mrucząca Łapa pożegnał go z lekkim uśmiechem. Wygląda na to że dobry humor i energia świeżej przywódczyni były zaraźliwe. - Oczywiście. Nigdy nie zmieniłem zdania na ten temat. - Ze wszystkich rzeczy, nie miał ku temu nigdy wątpliwości. Był stworzony by być wojownikiem. Niestety miał pecha że zawsze coś musiało mu przeszkodzić. - Mogę wiedzieć co się ostatnio stało? Poza faktem że zostałaś Gwiazdą. - Biały kocur zapytał. Chwilowo nadal siedział, jednak był gotowy ruszyć zad i kontynuować rozmowę w drodze, jeżeli przywódczyni wolała to szybciej załatwić.
[Obrazek: 1lsf8b4.png]
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Niebieska kotka usłyszała to, co chciała usłyszeć więc bez zbędnych słów postanowiła wydać swój werdykt. Chrząknęła głośno i uśmiechnęła się do Mruczącej Łapy.
- W takim razie witam z powrotem w Klanie. Na ceremonii przydzielę ci nowego mistrza, gdyż Jasne Serce zaginął- oznajmiła radośnie i na końcu wypowiedzi westchnęła głośno. Następnie dała znak ogonem, że mogą ruszać w stronę Obozu, a po drodze co będzie interesować siostrzeńca to mu zrelacjonuje.
- Bardzo dużo! Wyobraź sobie, że podczas jednej nocy Gwiezdny Klan zabrał do siebie aż cztery koty! Porywistą Gwiazdę, Zajęczego Susa, Sokolego Cienia oraz Słonecznikową Pestkę! Ostatnio przyjęłam do Klanu dwójkę kociąt, które znalazła Szyszkowy Ogon na naszych terenach i wiele kotów sprawia kłopoty. To tak w wielkim skrócie- zrelacjonowała ostatnie wydarzenia. Nie do końca wiedziała, kiedy Mrucząca Łapa zaginął, więc nie miała pojęcia od jakiego momentu opowiadać.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Mrucząca Łapa ochoczo stanął na łapy i podążył za przywódczynią. Miejmy nadzieję że ten powrót zwiastuje pogodną przyszłość. Za równo dla Mruczka, jak i dla całego klanu. Bo jak dało się usłyszeć, Klan Wichru przeszedł ostatnio całkiem dużo.
- Cztery...? - Kocur wyszeptał zdumiony, słysząc niezbyt dobre wieści. Porwista Gwiazda...i Sokoli Cień. Trzeba powiedzieć że nie spodziewał się tego. Jego starszy brat nie był już najmłodszy, ale nie wyobrażał sobie że nadejdzie to tak szybko i...nagle...prawdę mówiąc.
Kocur zamilkł na dłuższą chwilę, idąc i próbując przetrawić co się stało. Dodatkowo była kwestia znajd, o czym nie do końca wiedział co sądzić. Normalnie byłby wysoce nieufny w stosunku do obcych. Jednak jeżeli jak przewidywał były to kocięta w potrzebie, to w sumie mógł zrozumieć taką decyzję. Przynajmniej nie sądził by klan przyjmował na prawdę kogo popadnie. Czas pokaże czy sobie poradzą. - Widzę że całkiem dużo mnie ominęło. Szkoda że musiałem zmarnować tam tyle czasu. - Przyznał, żwawiej kierując swój chód w stronę obozu.

/zt?/
[Obrazek: 1lsf8b4.png]
LVL 2 150 / 150
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Córka Mknącego Ptaka słysząc cichy głos Mruczącej Łapy pokiwała smutnie głową. Był to ogromny cios dla Klanu Wichru, ale przetrwali go. Jeszcze nie wszyscy pozbierali się po tym wydarzeniu, ale niedługo powinno być już dobrze. Przez dłuższą chwile Lawenda i Mruczek szli w milczeniu. Niebieska kotka domyślała się, że pewnie siostrzeniec trawi otrzymane informację i próbuje się w tym wszystkim odnaleźć.
- Oj, tak. Szkoda, ale nic na to nie mogłeś poradzić, za to teraz będziesz i na pewno dużo wniesiesz do Klanu. Potrzebujemy cię- powiedziała motywująco. Każda para łap jest teraz na wagę złota, zwłaszcza po ogromnych stratach jakie ostatnio ponieśli, a nie była to tylko śmierć czwórki kotów, jeszcze zaginęła Miodowa Łapa, Jasne Serce oraz Gwieździsta Noc i pewnie inne osobniki. Lawenda przyspieszyła nieco kroku, aby jak najszybciej znaleźć się w Obozie i wrócić do swoich obowiązków. Powrót białego kocura ogłosi podczas ceremonii, na której również przydzieli mu mistrza. Zapewne do tego czasu już wielu Klanowiczów zorientuje się, że wrócił, ale i tak ładnie oznajmi wszystkim o jego obecności w Klanie.

/zt
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Była ciekawa.
Nic więcej nie przyciągnęło jej w okolice Bujnego Janowca. Owszem, wcześniej, gdy próbowała wrócić, miała swoje plany, knuła intrygę... jednak w czasie wszystko się rozmyło, jej emocje opadły, a chęć powrotu do klanu lub chociażby odnowienia wspomnień o tym, jak kroczyła ścieżką wojownika, zniknęły niemalże całkowicie. Nie była sentymentalna, nie przykładała zbyt wielkiej wagi do tego, co zostawiła za sobą. Potrafiła doskonale odciąć się od swoich emocji i wspomnień, które kiedyś ciągnęły ją z powrotem na otwarte, trawiaste łąki Klanu Wichru. Nie pierwszy raz zmuszona była wyciąć ze swojego życia coś, co było dla niej ważne, by móc iść dalej. Nie sądziła jednak, że odcięcie się od klanu będzie dla niej takie proste. Takie... bezbolesne. Czuła, że odcięcie się od Chmielograba i sympatii, jaką wobec niego czuła było o wiele trudniejsze, niż wyrzucenie z serca drogi wojownika, jaką kroczyła przez całe swoje życie. A to nie świadczyło dobrze o relacji Klanu Wichru i dawnej Zawilcowej Skórki.
Usiadła na długość ogona od granicy, kładąc pod swoimi łapami upolowaną wcześniej sikorę. Następnie położyła się, kryjąc się w cieniu jałowca, by móc spokojnie zacząć jeść. Była ciekawa, jak długo musiała czekać, nim jakiś przewrażliwiony młodzik zacznie sikać ze stresu, bo była zbyt blisko granic.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czasy były ciężkie. Ciężkie do tego stopnia, że zmuszona byłam przejąć część wojowniczych obowiązków, takich jak polowanie, czy czasem nawet patrolowanie, gdy ktoś był zbyt słaby. Nie wiedziałam, dlaczego Przodkowie aż tak bardzo się na nas mszczą, dlaczego wystawiają nasz klan na próbę na każdym możliwym kroku, ale jedno było dla mnie pewne - nie damy im tej satysfakcji i przetrwamy, czegokolwiek by na nas nie zesłali.
Tego dnia byłam na polowaniu, akurat blisko granic, żeby odhaczyć możliwie dwie rzeczy na raz. Można się więc jedynie domyślić, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy ujrzałam tak zarazem obcą i znajomą sylwetkę. Powinnam była udać się po Lawendową Gwiazdę, tak się umawiałyśmy, aczkolwiek nie byłam w stanie do końca uwierzyć, że kot przy granicy to naprawdę ona, to moja matka. Sylwetka się zgadzała, aczkolwiek poraniony pysk, zapach, to wszystko było... obce.
Zdecydowałam się jednak podejść, bardziej wiedziona przez ciekawość, niż faktyczną tęsknotę - zostawiła mnie, tak jak wszyscy. Odwróciła się ode mnie i, choć poniekąd to rozumiała, bo miała konkretny powód, miałam do niej o to żal. Zostawiła nie tylko mnie, ale też klan. Uciekła, jak tchórz. Jak Szałwia. Jak Krucza Gwiazda. Jak wielu, wielu innych, którymi tak gardziła.
— Słyszałam, że chciałaś się ze mną zobaczyć — powiedziałam donośnym, pozbawionym emocji jak zawsze głosem, łypiąc na nią z góry, patrząc się prosto w jej błękitne, zdecydowanie ciemniejsze od moich ślepia. Cóż ją tu sprowadzało? Faktycznie chęć powortu, a może coś innego?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziała, jak długo musiała czekać. Gdy jednak dostrzegła, że ktoś zbliżał się do niej, przegryzała już ostatnią kosteczkę sikory, a jedynym, co świadczyło o tym, że kiedykolwiek jakaś tu była, były porozrzucane pióra o żółtej i błękitnej barwie. Przesunęła językiem po okrwawionych wargach, by pozbyć się z nich zabrudzeń; nim Lśniąca Sadzawka podeszła, Persefona już doprowadziła się do porządku po posiłku.
- Jakiś czas temu, owszem - odparła, unosząc wzrok na kotkę. Nie podnosiła się, wciąż pozostawała w spokojnej, leżącej pozycji, podparta na łokciach. - Widocznie nie było nam dane się spotkać. Okrrutni Gwiezdni nie chcieli krzyżować naszych drróg - dodała, poruszając delikatnie barkami. Na początku jej zależało, teraz... nie. Zbyt wiele czasu minęło, by emocje, jakie czuła kiedyś, teraz miały jakikolwiek wpływ na to, co robiła. Przesunęła wzrokiem po sylwetce Lśniącej Sadzawki, uniósłszy nieznacznie brwi ku górze.
- Gdybym wiedziała, że Klan Wichrru cierrpi głód, zostawiłabym coś dla ciebie - stwierdziła luźnym, wręcz konwersacyjnym tonem, wyciągając szybki wniosek na podstawie wyglądu Lśniącej Sadzawki... ale też własnych obserwacji tego, co działo się wokół niej, widziała suchą, spaloną słońcem trawę na ziemiach Wichru, widziała patrole szczupłych kotów, które przesuwały się nieco wolniej wzdłuż granic niż zazwyczaj. Zresztą, widziała też, jak wyglądała sytuacja ze zwierzyną w tej części lasu; o wiele więcej zwierzyny kryło się przy Siedlisku Koni niż na otwartych, jałowych od suszy terenach.
♡
her eyes and words are so icy
oh but she burns
like rum on the firex ̖́-
hot and fast and angry
as she can be
LVL 5 360 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
****

Dzisiejszego dnia naprawdę musiało mu się nudzić. Pojawił się aż na granicy z Klanem Wichru. Aby tutaj dojść musiał naprawdę dużo przejść. Sądził, że jest już gotowy na taką wyprawę, w końcu tereny własnego Klanu już znał, a więc teraz pora na te Niczyje. Kiedyś trzeba, lepiej wcześniej niż wcale. Oprócz odwiedzenia granicy Klanu Wichru miał zamiar zawitać również do Grzmiącej Ścieżki, ale... Nie teraz. Nie dzisiaj. Przyjdzie na to czas. Tak naprawdę to bał się tego spotkania, ale nawet gdyby miał komu, to i tak by się nie przyznał. Nie będzie robił z siebie tchórza.
Dreptał przed siebie, w ogóle nie zwracając uwagi na otoczenie. Gdzie się znajdował? W ogóle nie wiedział. Zatrzymał się dopiero, gdy wyczuł mocniejszy zapach Wichrzaków. Tu gdzieś musi być granica. Oczywiście nie miał zamiaru jej przekraczać. Odwrócił głowę, zobaczył drzewo. Dlaczego by przy nim nie odpocząć? Łapy go bolały. Tak więc przysiadł, leniwie rozglądając się. Był uważny, to podstawa.
/Konwalia!
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chodziła po granicy czasem tak po prostu - dla rozrywki. Po prostu nie miała co robić i liczyła, że może kiedyś zdarzy się coś ciekawego... No i proszę - stało się.
Było dosyć chłodno a wichrowe pagórki zdążyły pokryć się płytkim śniegiem, jednakże mimo wszystko jej łapki się w nim zapadały. Kiedy akurat znalazła się na granicy z ziemiami niczyimi poczuła... zapach. Ostry, dziwny.
Klanu Gromu.
Niebieskie futro najeżyło się, a sama Konwalia skierowała się w stronę zapachu... Aby znaleźć czarnobiałego kocura, który najwyraźniej chciał sobie odpocząć pod Bujnym Janowcem... Ale przecież on należał do wichrowych terenów! Tak więc on chciał przekroczyć granicę!
- Ej! Ty! - warknęła, pokazując kły, kierując się szybciej w stronę gromiaka - Jeszcze jeden krok i obiecuję, że cię rozszarpie za naruszenie granicy!
x
x

[Obrazek: d7yqvjz-1e5a466c-8d17-4c31-88b5-2f7854d8...dRa2m1y17w] <span class="jesion2">All my life I’ve been so lonely</span> [Obrazek: d7yqvvu-3e4664bf-4003-4acc-ab87-3482186d...oILEXLwsr4]
All in the name of being holy
Still, you’d like to think you know me
<span class="jesion2">> You keep buyin’ stars <</span>
And you could buy up all of the stars,
But it wouldn’t change who you are
You’re still living life in the dark
<span class="jesion2">It’s just who you are</span>

...............................................

<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style>.jesion2 {font-family: 'Cinzel'; font-size:14; line-height:13px}</style>
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy naprawdę chciał przekraczać granicę? No dobra, może trochę go to kusiło, ale... Musiał się powstrzymać. W końcu jeśli by to zrobił, miałby spore problemy. Jego czyn wiązałby się ze złamaniem kodeksu wojownika, którego łamać nie chciał. Przynajmniej jak na razie. Pewnie w późniejszym czasie, gdy już będzie wojownikiem, kilka razy mu się to zdarzy, ale proszę, który wojownik nigdy, przenigdy nie złamał kodeksu. Pewnie nawet obecni przywódcy nie są takimi aniołkami.
Odwrócił szybko głowę, jakby wyrwany z dziwnego transu, który mógł mu towarzyszyć. Jego oczom ukazała się niebieska, dosyć ładna kocica o zielonych oczach. Ewidentnie była starsza od nirgo. Przyjrzał się jej, zatrzymując wzrok na jej twarzy. Ewidentnie nie była zadowolona, że byle gromiak siedzi sobie przy granicy. Ale co w tym złego? Nic. To po prostu kotki są dziwne. Już nie raz się o tym przekonał.
- Uspokój się. - powiedział krótko, niezbyt przejęty całą sytuacją. - Naprrrawdę myślisz, że jestem na tyle glupi, by przekrrroczyć grrranicę? - ścigacze zająców. Myśl go rozbawiła. W jego oczach pojawiły się błysk, lecz szybko zniknął. Rozbawienie, które przez ułamek sekundy można było dostrzec, również gdzieś się zapodziało. Pełna powaga, bo panienka jeszcze bardziej się zdenerwuje, a on nie chciał wracać do obozu z rozwaloną mordą. - tak właściwie to ja rrrównież mógłbym ci powiedzieć to samo, więc się cofnij, bo nie zawaham się użyć pazurrrów. - I to, że nieznajoma jest kotką wcale go nie obchodziło. Nie uważał, że kotki powinny mieć jakąkolwiek taryfę ulgową przez to, że są słabsze. No chyba, że za takie rzeczywiście się uważają. A co wtedy? Jazda do kociarni, by kocięta wychowywać. Wojownikowanie to rola dla silnych kotów, dla kocurów!
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uspokój się?
Ależ ona była spokojna! Na razie. Póki kocur nie wkroczy choć jednym pazurkiem na terytorium jej klanu, nie miała zamiaru go atakować.
Tak. Właśnie tak myślała. Skoro kocur zdecydował się zbliżyć aż tak do granicy to mógł myśleć o jej przekroczeniu. Nie była tego pewna na sto procent i nie dałaby sobie odgryźć łapy. Jako jednak przyszła wojowniczka Klanu Wichru granic bronić musiała, a najmniejsza oznaka tego, iż mogła zostać przekroczona była ważna.
- Grozisz mi? Na granicy mojego klanu? Nie powinno cię tu w ogóle być, zacznijmy od tego. Klan Gromu nie graniczy z Klanem Wichru - warknęła, dalej strosząc futro. Jej mięśnie były napięte lecz pazury jeszcze nie odsłonione. Jeszcze.
- Więc co? Zamierzasz mnie zaatakować, bo podejdę do swojej granicy? - miauknęła, po czym zrobiła krok w przód. Specjalnie. Aby sprawdzić jego reakcję. Przy okazji zbliżając się do niego jeszcze, przez co dzieliła ich ledwie prawie długość ogona.
x
x

[Obrazek: d7yqvjz-1e5a466c-8d17-4c31-88b5-2f7854d8...dRa2m1y17w] <span class="jesion2">All my life I’ve been so lonely</span> [Obrazek: d7yqvvu-3e4664bf-4003-4acc-ab87-3482186d...oILEXLwsr4]
All in the name of being holy
Still, you’d like to think you know me
<span class="jesion2">> You keep buyin’ stars <</span>
And you could buy up all of the stars,
But it wouldn’t change who you are
You’re still living life in the dark
<span class="jesion2">It’s just who you are</span>

...............................................

<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style>.jesion2 {font-family: 'Cinzel'; font-size:14; line-height:13px}</style>
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jej słowa... Cóż. Na początku zdawały mu się bardzo nielogiczne. Przecież to była również granica JEGO klanu, więc równie dobrze też mógł ją zaatakować, gdyby musiał. Tak przecież mówi kodeks, którego chciał przestrzegać, szczególnie teraz, gdy zbliża się jego ceremonia na wojownika. Ale... Chyba zanim tym wojownikiem zostanie, powinien sobie powtórzyć co nieco. Przecież Klan Gromu nie graniczy z Klanem Wichru! Cóż za gafa, teraz to na pewno się ośmieszył! Głupek, głupek, głupek! Kilkakrotnie zamrugał oczami, jednak nie odezwał się, nawet w momencie, gdy kocica zrobiła krok do przodu. No... I tak nie mógł jej nic zrobić.
- Jestem głupi. - skomentował krótko i ciężko klapnął na ziemię. Będzie mu wygodniej, gdy będzie siedział. Może nieznajoma zrobi to samo, dzięki temu będzie mógł się poczuć bezpieczniej. Oboje będą mogli. Chociaż... Jak na razie nic nie wskazywało na to, by Konwalia chciała z nim sobie miło pogawędzić. Wyglądała na... Złą. Warczała, a nawet nastroszyła futro, hm... Ale zbytnio się nie przejął. Przecież to tylko kotka. - No, w takim razie nie masz się czego obawiać. - Dodał i wzruszył ramionami. Nawet nie wpadł na to, czy powinien mówić jej takie coś. To może ją tylko bardziej rozjuszyć. Cóż... Nigdy nie potrafił rozmawiać z kobietami. W żaden sposób. - I ten, przeprrraszam, czy coś. - Dodał jeszcze, starając się krzywić jak najmniej. Przeprosiny ledwo co przeszły mu przez gardło. W ogóle to czuł ogromny wstyd i nie potrafił zrozumieć, że się pomylił. Że popełnił błąd, że nie miał racji. Okropne uczucie i zdecydowanie będzie musiał go unikać.
[Obrazek: wc1L8Qz.png]
LVL 4 45 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Owszem, jesteś - fuknęła, nadal wbijając pazury w śnieżne podłoże. Groził jej na granicy JEJ klanu. Groził, że ją zaatakuje! A teraz co, nagle postanowił się zmienić? Całkowicie usunąć poprzedni typ myślenia w cień?
Ona nie usiadła na ziemię. Nadal stała, strosząc niebieskie futro. To mógł być podstęp i nie miała zamiaru się na niego złapać. Prychnęła również cicho na jego słowa. Obawiać się? Jego? Nigdy! Nie na swoim terenie. Kocica zmrużyła zielone ślepia, wpatrując się nadal w czarnobiałego kocura.
- Przepraszam bardzo, ale ciebie to nie obawiałabym się nawet będąc myszą - syknęła, pokazując delikatnie swoje kły. Jej ogon zamachał ze zdenerwowania, uderzając kilka razy w jej kostki.
Na jego przeprosiny na jej mordce pojawił się triumfalny uśmiech. Idealnie. Ogromną satysfakcję sprawił jej widok delikatnego skrzywienia na jego mordce. Piękny widok.
x
x

[Obrazek: d7yqvjz-1e5a466c-8d17-4c31-88b5-2f7854d8...dRa2m1y17w] <span class="jesion2">All my life I’ve been so lonely</span> [Obrazek: d7yqvvu-3e4664bf-4003-4acc-ab87-3482186d...oILEXLwsr4]
All in the name of being holy
Still, you’d like to think you know me
<span class="jesion2">> You keep buyin’ stars <</span>
And you could buy up all of the stars,
But it wouldn’t change who you are
You’re still living life in the dark
<span class="jesion2">It’s just who you are</span>

...............................................

<link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=Cinzel&display=swap" rel="stylesheet"><style>.jesion2 {font-family: 'Cinzel'; font-size:14; line-height:13px}</style>
LVL 4 55 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
15
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od czasu opuszczenia cienistych granic nie zatrzymywali się nawet na chwilę. Dobra pogoda utrzymywała się, słońce grzało, a omijanie rosnących pod łapami kałuż stawało się nie lada wyzwaniem. Rojst nie narzucał towarzyszom wymagającego tempa, szedł jednak pewnie i szybciej, niż zazwyczaj. Miał w planach dotrzeć na umówione miejsce jeszcze przed wyznaczoną porą - by dać sobie i swoim towarzyszom czas na odpoczynek i przygotowania przed kolejną rozmową.

Siedział wyprostowany pomiędzy krzewami janowca, wysunięty w przód na tyle, by nie kryć się w ich gałęziach. Siedział nieruchomo. Jedynie końcówka jego ogona wiła się po ziemi, burząc ostrożnie stagnację oczekiwania. Słońce powoli gasło, chowając się za drzewami Leśnych Ostępów, a cienie wypływały spod krzewów i traw w akompaniamencie cieknących strumieni. Zapadał zmierzch. Zbliżał się czas spotkania.

//Dynia, Złoty, Lawenda+
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">
LVL 4 0 / 300
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
18
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości