Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawenda słysząc słowa Mruczka odnośnie jej rangi machnęła w powietrzu łapą. Jakoś nie przywiązuje do tego większej wagi, ale lepiej jak obce koty zwracają się do niej obecnym, pełnym imieniem. - Jak chcesz, ale jako rodzina masz ten przywilej i możesz zwracać się do mnie ciocia Lawenda- powiedziała pogodnie i mrugnęła do siostrzeńca okiem. Następnie spojrzała się na Popielate Niebo i posłała mu promienny uśmiech. On też posiadał ten przywilej i mógł się do niej zwracać per ciociu. Niebieska kotka bardzo to lubi, więc na pewno się nie obrazi. Następnie Lawenda wysłuchała syna Zaśnieżonej Ścieżki i kiwnęła głową. Podziękowała mu za poinformowanie jej oraz przyprowadzenie do Mruczka, potem już w stu procentach skupiła się na siostrzeńcu. - Och, to straszne. Cieszę się w takim razie, że wróciłeś. Rozumiem, że chcesz być z powrotem w Klanie i kontynuować trening?- zapytała na poważnie. Niby to było oczywiste, ale chciała to usłyszeć z pyszczka siostrzeńca. Właściwie jak tylko rozpoznała syna Zaćmionego Księżyca to od razu wiedziała, że przyjmie go z powrotem do Klanu z otwartymi ramionami, jednak chciała przy obu kocurach wyjść na bardziej rozważną kocice, która nie przyjmuje wszystkich tak po prostu.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Mimo tego że sytuacja miała być raczej poważna, to kocur nie mógł powstrzymać się od zduszonego śmiechu. Po nieco chłodnym przywitaniu od Popielatego Skrzydła, spodziewał się nieco mniejszego entuzjazmu ze strony kogokolwiek kto będzie decydował o jego przyszłości. Kocur skupił wzrok na krótką chwilę na kocurze, który chyba nie miał zamiaru marnować czasu. Co w sumie w pełni rozumiał. Sam wolał być bardzo bezpośredni, jeżeli miał coś do zrobienia. - Do zobaczenia później... - Mrucząca Łapa pożegnał go z lekkim uśmiechem. Wygląda na to że dobry humor i energia świeżej przywódczyni były zaraźliwe. - Oczywiście. Nigdy nie zmieniłem zdania na ten temat. - Ze wszystkich rzeczy, nie miał ku temu nigdy wątpliwości. Był stworzony by być wojownikiem. Niestety miał pecha że zawsze coś musiało mu przeszkodzić. - Mogę wiedzieć co się ostatnio stało? Poza faktem że zostałaś Gwiazdą. - Biały kocur zapytał. Chwilowo nadal siedział, jednak był gotowy ruszyć zad i kontynuować rozmowę w drodze, jeżeli przywódczyni wolała to szybciej załatwić.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Niebieska kotka usłyszała to, co chciała usłyszeć więc bez zbędnych słów postanowiła wydać swój werdykt. Chrząknęła głośno i uśmiechnęła się do Mruczącej Łapy. - W takim razie witam z powrotem w Klanie. Na ceremonii przydzielę ci nowego mistrza, gdyż Jasne Serce zaginął- oznajmiła radośnie i na końcu wypowiedzi westchnęła głośno. Następnie dała znak ogonem, że mogą ruszać w stronę Obozu, a po drodze co będzie interesować siostrzeńca to mu zrelacjonuje. - Bardzo dużo! Wyobraź sobie, że podczas jednej nocy Gwiezdny Klan zabrał do siebie aż cztery koty! Porywistą Gwiazdę, Zajęczego Susa, Sokolego Cienia oraz Słonecznikową Pestkę! Ostatnio przyjęłam do Klanu dwójkę kociąt, które znalazła Szyszkowy Ogon na naszych terenach i wiele kotów sprawia kłopoty. To tak w wielkim skrócie- zrelacjonowała ostatnie wydarzenia. Nie do końca wiedziała, kiedy Mrucząca Łapa zaginął, więc nie miała pojęcia od jakiego momentu opowiadać.
Mistrz: Skrzecząca Mewa; Jasne Serce Płeć: kocur Matka: Zaćmiony Księżyc Ojciec: Lodowa Skóra Partner: brak Trwałe urazy: Poszarpane blizny po ugryzieniu borsuka na jednym udzie.
Okrywa włosowa kocura jest w kolorze białym, beż żadnych widocznych znaczeń. W dotyku futro jest całkiem miękkie, chociaż wydaje się lekko potargane. Sierść jest najdłuższa i najgęstsza na piersi, policzkach i ogonie kota. Pod futrem są mięśnie, które jednak łatwo nie są widoczne gołym okiem. Oczy Mruczka są koloru złotego, okazjonalnie wpadające w lekki pomarańcz, zależnie od nachylenia światła. Na udzie kocura można zobaczyć sporą bliznę pozostawioną przez borsuka. Mruczek jest także kastratem.
Typowy przykład przeciętnego kota pochodzącego z klanów. Całkiem ambitny i pracowity kocur, jednak nie wyróżniający się szczególnie ponad innych. Księżyce pozostawania w tyle za innymi sprawiło że ma dość chwiejne poczucie własnej wartości.
Na ogół towarzyski kocur, który jest w stanie w dużej mierze przystosować się do stylu bycia innych kotów. Chociaż okazjonalnie może mieć problem ze zrozumieniem emocji innych.
Podziela wiarę w Gwiezdny Klan z większością klanowych kotów. Także incydent z borsukiem spowodował u niego fobię przed borsukami, przez co czuję nieznaczną niepewność, będąc poza obozem klanu lub innym bezpiecznym schronieniem. Zdecydowanie ma także uraz do dwunogów.
Powojnik (KG) | Dynia (KP)
Mrucząca Łapa ochoczo stanął na łapy i podążył za przywódczynią. Miejmy nadzieję że ten powrót zwiastuje pogodną przyszłość. Za równo dla Mruczka, jak i dla całego klanu. Bo jak dało się usłyszeć, Klan Wichru przeszedł ostatnio całkiem dużo.
- Cztery...? - Kocur wyszeptał zdumiony, słysząc niezbyt dobre wieści. Porwista Gwiazda...i Sokoli Cień. Trzeba powiedzieć że nie spodziewał się tego. Jego starszy brat nie był już najmłodszy, ale nie wyobrażał sobie że nadejdzie to tak szybko i...nagle...prawdę mówiąc.
Kocur zamilkł na dłuższą chwilę, idąc i próbując przetrawić co się stało. Dodatkowo była kwestia znajd, o czym nie do końca wiedział co sądzić. Normalnie byłby wysoce nieufny w stosunku do obcych. Jednak jeżeli jak przewidywał były to kocięta w potrzebie, to w sumie mógł zrozumieć taką decyzję. Przynajmniej nie sądził by klan przyjmował na prawdę kogo popadnie. Czas pokaże czy sobie poradzą. - Widzę że całkiem dużo mnie ominęło. Szkoda że musiałem zmarnować tam tyle czasu. - Przyznał, żwawiej kierując swój chód w stronę obozu.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Córka Mknącego Ptaka słysząc cichy głos Mruczącej Łapy pokiwała smutnie głową. Był to ogromny cios dla Klanu Wichru, ale przetrwali go. Jeszcze nie wszyscy pozbierali się po tym wydarzeniu, ale niedługo powinno być już dobrze. Przez dłuższą chwile Lawenda i Mruczek szli w milczeniu. Niebieska kotka domyślała się, że pewnie siostrzeniec trawi otrzymane informację i próbuje się w tym wszystkim odnaleźć. - Oj, tak. Szkoda, ale nic na to nie mogłeś poradzić, za to teraz będziesz i na pewno dużo wniesiesz do Klanu. Potrzebujemy cię- powiedziała motywująco. Każda para łap jest teraz na wagę złota, zwłaszcza po ogromnych stratach jakie ostatnio ponieśli, a nie była to tylko śmierć czwórki kotów, jeszcze zaginęła Miodowa Łapa, Jasne Serce oraz Gwieździsta Noc i pewnie inne osobniki. Lawenda przyspieszyła nieco kroku, aby jak najszybciej znaleźć się w Obozie i wrócić do swoich obowiązków. Powrót białego kocura ogłosi podczas ceremonii, na której również przydzieli mu mistrza. Zapewne do tego czasu już wielu Klanowiczów zorientuje się, że wrócił, ale i tak ładnie oznajmi wszystkim o jego obecności w Klanie.
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Była ciekawa.
Nic więcej nie przyciągnęło jej w okolice Bujnego Janowca. Owszem, wcześniej, gdy próbowała wrócić, miała swoje plany, knuła intrygę... jednak w czasie wszystko się rozmyło, jej emocje opadły, a chęć powrotu do klanu lub chociażby odnowienia wspomnień o tym, jak kroczyła ścieżką wojownika, zniknęły niemalże całkowicie. Nie była sentymentalna, nie przykładała zbyt wielkiej wagi do tego, co zostawiła za sobą. Potrafiła doskonale odciąć się od swoich emocji i wspomnień, które kiedyś ciągnęły ją z powrotem na otwarte, trawiaste łąki Klanu Wichru. Nie pierwszy raz zmuszona była wyciąć ze swojego życia coś, co było dla niej ważne, by móc iść dalej. Nie sądziła jednak, że odcięcie się od klanu będzie dla niej takie proste. Takie... bezbolesne. Czuła, że odcięcie się od Chmielograba i sympatii, jaką wobec niego czuła było o wiele trudniejsze, niż wyrzucenie z serca drogi wojownika, jaką kroczyła przez całe swoje życie. A to nie świadczyło dobrze o relacji Klanu Wichru i dawnej Zawilcowej Skórki.
Usiadła na długość ogona od granicy, kładąc pod swoimi łapami upolowaną wcześniej sikorę. Następnie położyła się, kryjąc się w cieniu jałowca, by móc spokojnie zacząć jeść. Była ciekawa, jak długo musiała czekać, nim jakiś przewrażliwiony młodzik zacznie sikać ze stresu, bo była zbyt blisko granic.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Czasy były ciężkie. Ciężkie do tego stopnia, że zmuszona byłam przejąć część wojowniczych obowiązków, takich jak polowanie, czy czasem nawet patrolowanie, gdy ktoś był zbyt słaby. Nie wiedziałam, dlaczego Przodkowie aż tak bardzo się na nas mszczą, dlaczego wystawiają nasz klan na próbę na każdym możliwym kroku, ale jedno było dla mnie pewne - nie damy im tej satysfakcji i przetrwamy, czegokolwiek by na nas nie zesłali.
Tego dnia byłam na polowaniu, akurat blisko granic, żeby odhaczyć możliwie dwie rzeczy na raz. Można się więc jedynie domyślić, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy ujrzałam tak zarazem obcą i znajomą sylwetkę. Powinnam była udać się po Lawendową Gwiazdę, tak się umawiałyśmy, aczkolwiek nie byłam w stanie do końca uwierzyć, że kot przy granicy to naprawdę ona, to moja matka. Sylwetka się zgadzała, aczkolwiek poraniony pysk, zapach, to wszystko było... obce.
Zdecydowałam się jednak podejść, bardziej wiedziona przez ciekawość, niż faktyczną tęsknotę - zostawiła mnie, tak jak wszyscy. Odwróciła się ode mnie i, choć poniekąd to rozumiała, bo miała konkretny powód, miałam do niej o to żal. Zostawiła nie tylko mnie, ale też klan. Uciekła, jak tchórz. Jak Szałwia. Jak Krucza Gwiazda. Jak wielu, wielu innych, którymi tak gardziła.
— Słyszałam, że chciałaś się ze mną zobaczyć — powiedziałam donośnym, pozbawionym emocji jak zawsze głosem, łypiąc na nią z góry, patrząc się prosto w jej błękitne, zdecydowanie ciemniejsze od moich ślepia. Cóż ją tu sprowadzało? Faktycznie chęć powortu, a może coś innego?
Niewysoka, o krótkim, idealnie wypielęgnowanym białym futerku z szarymi znaczeniami na uszach, czole, ponad różowym nosem i na końcu tępo oderwanego ogona. Puszysta, o przyjemnie zaokrąglonych boczkach, krótkiej kufie i okrągłej głowie. Ma oderwane kawałki uszu i pokaźną bliznę po prawej stronie pyska, ciągnącą się aż na kark i zahaczającą o oko, które jest nieznacznie przymknięte i ma wyraźnie ciemniejszą barwę.
Nie wiedziała, jak długo musiała czekać. Gdy jednak dostrzegła, że ktoś zbliżał się do niej, przegryzała już ostatnią kosteczkę sikory, a jedynym, co świadczyło o tym, że kiedykolwiek jakaś tu była, były porozrzucane pióra o żółtej i błękitnej barwie. Przesunęła językiem po okrwawionych wargach, by pozbyć się z nich zabrudzeń; nim Lśniąca Sadzawka podeszła, Persefona już doprowadziła się do porządku po posiłku.
- Jakiś czas temu, owszem - odparła, unosząc wzrok na kotkę. Nie podnosiła się, wciąż pozostawała w spokojnej, leżącej pozycji, podparta na łokciach. - Widocznie nie było nam dane się spotkać. Okrrutni Gwiezdni nie chcieli krzyżować naszych drróg - dodała, poruszając delikatnie barkami. Na początku jej zależało, teraz... nie. Zbyt wiele czasu minęło, by emocje, jakie czuła kiedyś, teraz miały jakikolwiek wpływ na to, co robiła. Przesunęła wzrokiem po sylwetce Lśniącej Sadzawki, uniósłszy nieznacznie brwi ku górze.
- Gdybym wiedziała, że Klan Wichrru cierrpi głód, zostawiłabym coś dla ciebie - stwierdziła luźnym, wręcz konwersacyjnym tonem, wyciągając szybki wniosek na podstawie wyglądu Lśniącej Sadzawki... ale też własnych obserwacji tego, co działo się wokół niej, widziała suchą, spaloną słońcem trawę na ziemiach Wichru, widziała patrole szczupłych kotów, które przesuwały się nieco wolniej wzdłuż granic niż zazwyczaj. Zresztą, widziała też, jak wyglądała sytuacja ze zwierzyną w tej części lasu; o wiele więcej zwierzyny kryło się przy Siedlisku Koni niż na otwartych, jałowych od suszy terenach.
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Dzisiejszego dnia naprawdę musiało mu się nudzić. Pojawił się aż na granicy z Klanem Wichru. Aby tutaj dojść musiał naprawdę dużo przejść. Sądził, że jest już gotowy na taką wyprawę, w końcu tereny własnego Klanu już znał, a więc teraz pora na te Niczyje. Kiedyś trzeba, lepiej wcześniej niż wcale. Oprócz odwiedzenia granicy Klanu Wichru miał zamiar zawitać również do Grzmiącej Ścieżki, ale... Nie teraz. Nie dzisiaj. Przyjdzie na to czas. Tak naprawdę to bał się tego spotkania, ale nawet gdyby miał komu, to i tak by się nie przyznał. Nie będzie robił z siebie tchórza.
Dreptał przed siebie, w ogóle nie zwracając uwagi na otoczenie. Gdzie się znajdował? W ogóle nie wiedział. Zatrzymał się dopiero, gdy wyczuł mocniejszy zapach Wichrzaków. Tu gdzieś musi być granica. Oczywiście nie miał zamiaru jej przekraczać. Odwrócił głowę, zobaczył drzewo. Dlaczego by przy nim nie odpocząć? Łapy go bolały. Tak więc przysiadł, leniwie rozglądając się. Był uważny, to podstawa.
/Konwalia!
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Chodziła po granicy czasem tak po prostu - dla rozrywki. Po prostu nie miała co robić i liczyła, że może kiedyś zdarzy się coś ciekawego... No i proszę - stało się.
Było dosyć chłodno a wichrowe pagórki zdążyły pokryć się płytkim śniegiem, jednakże mimo wszystko jej łapki się w nim zapadały. Kiedy akurat znalazła się na granicy z ziemiami niczyimi poczuła... zapach. Ostry, dziwny. Klanu Gromu.
Niebieskie futro najeżyło się, a sama Konwalia skierowała się w stronę zapachu... Aby znaleźć czarnobiałego kocura, który najwyraźniej chciał sobie odpocząć pod Bujnym Janowcem... Ale przecież on należał do wichrowych terenów! Tak więc on chciał przekroczyć granicę!
- Ej! Ty! - warknęła, pokazując kły, kierując się szybciej w stronę gromiaka - Jeszcze jeden krok i obiecuję, że cię rozszarpie za naruszenie granicy!
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Czy naprawdę chciał przekraczać granicę? No dobra, może trochę go to kusiło, ale... Musiał się powstrzymać. W końcu jeśli by to zrobił, miałby spore problemy. Jego czyn wiązałby się ze złamaniem kodeksu wojownika, którego łamać nie chciał. Przynajmniej jak na razie. Pewnie w późniejszym czasie, gdy już będzie wojownikiem, kilka razy mu się to zdarzy, ale proszę, który wojownik nigdy, przenigdy nie złamał kodeksu. Pewnie nawet obecni przywódcy nie są takimi aniołkami.
Odwrócił szybko głowę, jakby wyrwany z dziwnego transu, który mógł mu towarzyszyć. Jego oczom ukazała się niebieska, dosyć ładna kocica o zielonych oczach. Ewidentnie była starsza od nirgo. Przyjrzał się jej, zatrzymując wzrok na jej twarzy. Ewidentnie nie była zadowolona, że byle gromiak siedzi sobie przy granicy. Ale co w tym złego? Nic. To po prostu kotki są dziwne. Już nie raz się o tym przekonał.
- Uspokój się. - powiedział krótko, niezbyt przejęty całą sytuacją. - Naprrrawdę myślisz, że jestem na tyle glupi, by przekrrroczyć grrranicę? - ścigacze zająców. Myśl go rozbawiła. W jego oczach pojawiły się błysk, lecz szybko zniknął. Rozbawienie, które przez ułamek sekundy można było dostrzec, również gdzieś się zapodziało. Pełna powaga, bo panienka jeszcze bardziej się zdenerwuje, a on nie chciał wracać do obozu z rozwaloną mordą. - tak właściwie to ja rrrównież mógłbym ci powiedzieć to samo, więc się cofnij, bo nie zawaham się użyć pazurrrów. - I to, że nieznajoma jest kotką wcale go nie obchodziło. Nie uważał, że kotki powinny mieć jakąkolwiek taryfę ulgową przez to, że są słabsze. No chyba, że za takie rzeczywiście się uważają. A co wtedy? Jazda do kociarni, by kocięta wychowywać. Wojownikowanie to rola dla silnych kotów, dla kocurów!
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Uspokój się?
Ależ ona była spokojna! Na razie. Póki kocur nie wkroczy choć jednym pazurkiem na terytorium jej klanu, nie miała zamiaru go atakować.
Tak. Właśnie tak myślała. Skoro kocur zdecydował się zbliżyć aż tak do granicy to mógł myśleć o jej przekroczeniu. Nie była tego pewna na sto procent i nie dałaby sobie odgryźć łapy. Jako jednak przyszła wojowniczka Klanu Wichru granic bronić musiała, a najmniejsza oznaka tego, iż mogła zostać przekroczona była ważna.
- Grozisz mi? Na granicy mojego klanu? Nie powinno cię tu w ogóle być, zacznijmy od tego. Klan Gromu nie graniczy z Klanem Wichru - warknęła, dalej strosząc futro. Jej mięśnie były napięte lecz pazury jeszcze nie odsłonione. Jeszcze.
- Więc co? Zamierzasz mnie zaatakować, bo podejdę do swojej granicy? - miauknęła, po czym zrobiła krok w przód. Specjalnie. Aby sprawdzić jego reakcję. Przy okazji zbliżając się do niego jeszcze, przez co dzieliła ich ledwie prawie długość ogona.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Księżyce: 46 Mistrz: Żurawinowy Nos [*] Płeć: kocur Matka: Cichy Strumyk [*] Ojciec: Wężowy Język [*] Partner: na pewno będzie kotką Trwałe urazy: -1 do zmysłów za brak lewego oka
Wyrósł na naprawdę przystojnego kocura. Znaczy, sam za takiego się uważa. Zapowiadał się na kota wielkiego i masywnego, a tymczasem wystrzelił jedynie w górę, a nie wszerz. Jest naprawdę wysoki (zapewne przez nienaturalnie długie łapy), ale przy tym niezwykle szczupły, do tego stopnia, że gdyby przyszła jakaś większa wichura, mogłaby go porwać! Ma wielkie, trójkątne uszy oraz garbaty nos i długi, ogon, który można by porównać do bicza. Jego futro jest krótkie i szorstkie, ale warto wspomnieć, że zawsze czyste i ułożone, bo stara się o nie dbać. Kolor jego szaty to w głównej mierze biel. W niektórych miejscach występują czarne plamy, najwięcej na grzbiecie. Kolejne z nich znajdują się na tylnych łapach oraz na lewej przedniej, wszystkie z nich omijają stopy. Czerń również pokrywa cały ogon oraz uszy, lekko nachodzi na oczy. Nie można zapomnieć o mniejszych plamkach w okolicach pyska i nosa, który jest właśnie czarno-różowy. I o dziwo to nie jego orientalna budowa oraz łaciate umaszczenie przyciągają najwięcej uwagi, a oczy lub tak właściwie jedno, prawe. Jest duże i jasnozielone. A co z tym drugim? Nie ma go. Zostało zastąpione przez szklaną kulę, ot, nauczka za głupotę.
Złośliwy, narcystyczny, aczkolwiek ambitny kocur z lekko zawyżonym ego
/więcej w kp, charakter mi się tu nie mieści
Jej słowa... Cóż. Na początku zdawały mu się bardzo nielogiczne. Przecież to była również granica JEGO klanu, więc równie dobrze też mógł ją zaatakować, gdyby musiał. Tak przecież mówi kodeks, którego chciał przestrzegać, szczególnie teraz, gdy zbliża się jego ceremonia na wojownika. Ale... Chyba zanim tym wojownikiem zostanie, powinien sobie powtórzyć co nieco. Przecież Klan Gromu nie graniczy z Klanem Wichru! Cóż za gafa, teraz to na pewno się ośmieszył! Głupek, głupek, głupek! Kilkakrotnie zamrugał oczami, jednak nie odezwał się, nawet w momencie, gdy kocica zrobiła krok do przodu. No... I tak nie mógł jej nic zrobić.
- Jestem głupi. - skomentował krótko i ciężko klapnął na ziemię. Będzie mu wygodniej, gdy będzie siedział. Może nieznajoma zrobi to samo, dzięki temu będzie mógł się poczuć bezpieczniej. Oboje będą mogli. Chociaż... Jak na razie nic nie wskazywało na to, by Konwalia chciała z nim sobie miło pogawędzić. Wyglądała na... Złą. Warczała, a nawet nastroszyła futro, hm... Ale zbytnio się nie przejął. Przecież to tylko kotka. - No, w takim razie nie masz się czego obawiać. - Dodał i wzruszył ramionami. Nawet nie wpadł na to, czy powinien mówić jej takie coś. To może ją tylko bardziej rozjuszyć. Cóż... Nigdy nie potrafił rozmawiać z kobietami. W żaden sposób. - I ten, przeprrraszam, czy coś. - Dodał jeszcze, starając się krzywić jak najmniej. Przeprosiny ledwo co przeszły mu przez gardło. W ogóle to czuł ogromny wstyd i nie potrafił zrozumieć, że się pomylił. Że popełnił błąd, że nie miał racji. Okropne uczucie i zdecydowanie będzie musiał go unikać.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
- Owszem, jesteś - fuknęła, nadal wbijając pazury w śnieżne podłoże. Groził jej na granicy JEJ klanu. Groził, że ją zaatakuje! A teraz co, nagle postanowił się zmienić? Całkowicie usunąć poprzedni typ myślenia w cień?
Ona nie usiadła na ziemię. Nadal stała, strosząc niebieskie futro. To mógł być podstęp i nie miała zamiaru się na niego złapać. Prychnęła również cicho na jego słowa. Obawiać się? Jego? Nigdy! Nie na swoim terenie. Kocica zmrużyła zielone ślepia, wpatrując się nadal w czarnobiałego kocura.
- Przepraszam bardzo, ale ciebie to nie obawiałabym się nawet będąc myszą - syknęła, pokazując delikatnie swoje kły. Jej ogon zamachał ze zdenerwowania, uderzając kilka razy w jej kostki.
Na jego przeprosiny na jej mordce pojawił się triumfalny uśmiech. Idealnie. Ogromną satysfakcję sprawił jej widok delikatnego skrzywienia na jego mordce. Piękny widok.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 50 Płeć: kocur Matka: Złotooka Ojciec: Zwichrzony Ogon Trwałe urazy: Blizny na szyi, karku i żebrach. Rozerwane lewe ucho.
Wysoki i surowy w budowie. Futro jego po połowie: rude i białe, oczy złote i poważne.
Poważny i chłodny, skupiony na swoich planach.
Zawisza, Blekot
Od czasu opuszczenia cienistych granic nie zatrzymywali się nawet na chwilę. Dobra pogoda utrzymywała się, słońce grzało, a omijanie rosnących pod łapami kałuż stawało się nie lada wyzwaniem. Rojst nie narzucał towarzyszom wymagającego tempa, szedł jednak pewnie i szybciej, niż zazwyczaj. Miał w planach dotrzeć na umówione miejsce jeszcze przed wyznaczoną porą - by dać sobie i swoim towarzyszom czas na odpoczynek i przygotowania przed kolejną rozmową.
Siedział wyprostowany pomiędzy krzewami janowca, wysunięty w przód na tyle, by nie kryć się w ich gałęziach. Siedział nieruchomo. Jedynie końcówka jego ogona wiła się po ziemi, burząc ostrożnie stagnację oczekiwania. Słońce powoli gasło, chowając się za drzewami Leśnych Ostępów, a cienie wypływały spod krzewów i traw w akompaniamencie cieknących strumieni. Zapadał zmierzch. Zbliżał się czas spotkania.
//Dynia, Złoty, Lawenda+
<center><table class="tabelkaru"><tr><td rowspan="4" class="obrazekru"><img src="https://i.imgur.com/3xUQ6A5.png"></td><td class="tekst3ru">слышите мелодию?</td></tr><tr><td class="tekst2ru">веселись как русский, конец дискуссии
танцуй, как будто у тебя контузия
веселись как русский, диско соблазнение
веселись как будто ты олигарх</td></tr>
<tr><td class="tekst1ru"><i>вставь матрёшку в матрёшку в матрёшку...</i></td></tr>
<tr><td class="tekst4"><span class="tekst4sub">AKTYWNE SESJE (5/6):</span>
NORMALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=465511#465511">POŁĄCZONE BRZOZY</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468726&highlight=#468726">PRAWIE ŻYWE DRZEWO</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?t=10765">KRYPTA WIELU ZNAKÓW</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=468767#468767">NA SZCZYCIE KSIĘGI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466050#466050">DYPLOMACJA</a>
SPECJALNE <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=461860#461860">TRENING SPINKI</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466777#466777">SPARING (ROCHE)</a> , <a href="https://artemida.webd.pl/viewtopic.php?p=466824#466824">POLOWANIE</a></span></td></tr></table></center>
<img src="https://i.imgur.com/fEH7z9m.png" class="tloru">
<style> .tabelkaru {width: 500px; border-collapse: collapse;} .tloru {position: relative; bottom: 235px; margin-bottom: -235px; left: 190px; pointer-events: none;} .obrazekru {width: 165px;} .tekst1ru {height: 5px; padding-top: 8px; font-family: 'JetBrains Mono', monospace; font-size: 11px; color:#4D4D4D;} .tekst2ru {height: 5px; font-family: 'Kelly Slab', cursive; font-size: 16px; color:#929292;} .tekst3ru {height: 5px; line-height: 0.7rem; padding-bottom: 3px;font-family: 'Marck Script', cursive; font-size: 20px; color:#080808;} .tekst4 {vertical-align: bottom; font-family: 'Unica One', cursive; font-size: 11px; color:#080808;} .tekst4sub {font-size: 15px; color:#000000;} .tekst4 a {color:#151515;}</style><link href="https://fonts.googleapis.com/css2?family=JetBrains+Mono&family=Kelly+Slab&family=Marck+Script&family=Unica+One&display=swap" rel="stylesheet">