Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Szylkretka znalazła to, czego szukała. Przez Zajęcze Trawy przeprawiał się właśnie bażant, którego zieloniutka, lśniąca szyja mieniła się w oczach kotki swoją pyszną pulchnością.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Och, nie musiała szukać nawet długo. Jak miło.
Zamarła w miejscu widząc ptaka i orientując się, że ma przed sobą pięknego, dorodnego bażanta, aż się oblizała. Wiedziała jednak sama najlepiej, że teraz musi go jeszcze schwytać zanim zacznie myśleć o konsumpcji... więc zaczęła się skradać.
Przyjmując pozycję łowiecką, upewniwszy się, że idzie pod wiatr zaczęła kroczyć powoli, skradać się w kierunku koguta. Co jakiś czas przystępowała, ukrywała się w wysokich trawach, pilnowała, aby na nic nie nadepnąć po drodze, chciała umknąć wzrokowi bażanta. Chciała być jak cień.
Gdy znalazła się wystarczająco blisko wyskoczyła, chcąc ptaka przygnieść do ziemi, przytrzymać skrzydła i ukręcić łeb jednym, celnym kłapnięciem.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Bażant umknął spod jej łap chwilę przed tym, jak przygniotła go swoim ciałem, po czym pobiegł przed siebie, ma północ, byle dalej od niebezpiecznej kotki-smrodki. Ptak nie zniknął jednak z pola widzenia Tsunami, miała jeszcze szansę na schwytanie go.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Psiakrew.
Wykręciła gwałtownie gdy bażant jej się wymknął i nie myśląc o tym, co robi, rzuciła się za nim pędem. Liczyła, że zdoła go chociaż dogonić i wtedy schwytać. Czuła, że zaczyna ją piec w łapach; odkąd została ranna nie biegała tak szybko, jak teraz.
Ale teraz miała motywację. Posiłek.
Chciała przynajmniej spróbować, nie dawać za wygraną. Chciała dopaść ptaka i po raz kolejny spróbować przygnieść do ziemi, dobić jednym ruchem szczęk.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Kotka biegła ile sił w płucach i opłaciło się to - faktycznie zdołała sięgnąć łapą uciekającego bażanta. Nie udało jej się jednak dobić go jednym ruchem i szamotanina trwała dłuższą chwilę. Ostatecznie jednak krwawiący z kilku ran ptak opadł z siły nim zdążył uczynić polującej znaczącą krzywdę. Wtedy mogła go dobić.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Ściągnęła go na ziemię zanim odleciał. To było najważniejsze, bo teraz już nie mógł jej uciec. To, czy się z nim szarpała, to, ile ran mu zadała nie stanowiło dla niej problemu, tak długo, jak w końcu zdechł.
Gruchot łamanego kręgosłupa, głębokie, świszczące wdechy Tsunami a potem donośne splunięcie piórami gdzieś na bok. Cieszyła się z tej zdobyczy, bardzo, nie zamierzała tego ukrywać.
Zakopała bażanta pod kamieniami nieopodal i oczyściła się z krwi i nadmiaru błotnistej ziemi. Po czym ruszyła dalej.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Tym razem szylkretka napotkała coś, co nawet nie wyglądało poza trawę. Coś, co nie szczerzyło na nią kłów, ani nie syczało, ale mimo to napełniło ją czystą, niepowstrzymaną trwogą. Ślady olbrzymich łap o pazurach dłuższych niż jej czaszka znaczyły rozmiękłą ziemię na północnej granicy Zajęczych Traw. Po uważniejszej inspekcji dostrzegła też podłużne bruzdy zostawione przez tęgi, ciężki ogon nieznanego zwierza, którym musiał ciągnąć po ziemi.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Zamarła na kilka chwil, przyglądając się śladom które ujrzała. Oblizała pysk w nerwach. Nie miała pojęcia, co pozostawiło te ślady - i szczerze? Nie chciała sprawdzać. Nie zamierzała nawet iść w tamtym kierunku. Wiedziała natomiast, że musi pokazać trop Tundrze i pomyśleć, co z tym zrobić.
Cokolwiek to tutaj zostawiło, miała nadzieję, że tylko przechodzi, że się tu nie osiedliło. Tylko co? Ogromna jaszczurka, jakiś przerośnięty, zmutowany lis?
Tsunami starała się o tym nie myśleć, natychmiast wycofując z miejsca w którym znalazła trop - bardzo żwawym, szybkim krokiem, jak najdalej, nie wychodząc jednak poza teren Zajęczych Traw.
Gdy oddaliła się od przerażających śladów, wznowiła szukanie zwierzyny. Albo chociaż mniej morderczego przeciwnika.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Tsunami kluczyła po okolicy, przez dłuższy czas nie mogąc zoczyć żadnej zwierzyny, żadnego żywego zwierzęcia właściwie. Być może napotkanie potwornego tropu zwyczajnie ją rozkojarzyło, być może rzeczywiście coś przepłoszyło stworzenia żyjące na skraju Zajęczych Traw. Jedynym, co odnalazła, był kolejny niepokojący ślad w błocie - podłużny, falowany... jakby wąż? Ale sporo większy od typowego zaskrońca, choć wyraźnie nie aż tak potężny jak ogon bestii, która pozostawiła trop, na który kocica natknęła się wcześniej.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Coś się kroi.
Coś było nie tak. Ślady które znajdywała wydawały jej się być znajome, przypominające jaszczurki, węże, ale... wielokrotnie większe. Zatrzymała się na dłuższą chwilę przy tym tropie, wpatrując w długie, falowane wgłębienia w błocie pomiędzy trawami.
Dobra. Musiała sprawdzić, o co chodziło.
Tym razem podążyła za pozostawionym przez potwora śladem. Cicho, ostrożnie, powoli. Nie wiedziała, co znajdzie, ale czuła, że cokolwiek by to nie było, będzie mniejsze i potencjalnie mniej mordercze niż stwór który zostawił wcześniejszy trop.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Fairy [NŚ]; Gryząca Łapa [Z]
Ostrożnie podążała wzdłuż granicy Zajęczych Traw i Barwnego Łanu, stopniowo odnajdując coraz wyraźniejsze ślady. W pewnym momencie, gdy przekroczyła kolejną kępę gnijącej roślinności, dostrzegła przebłysk matowej bieli kilka metrów przed sobą. Wielki wąż, plamisty pyton odmiany jaśniutkiej, o żółtych łatach, oplatał się właśnie w ciszy wokół zaduszonego już na śmierć królika. Szylkretka na własne oczy mogła obserwować, jak dziwne szczęki gada rozszerzają się do niemożliwych rozmiarów, żeby pozwolić mu na rozpoczęcie procesu połykania ofiary w całości. Ruchy niecodziennego zwierza były jednak bardzo powolne i metodyczne, nietypowe dla lokalnie występujących węży.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Zamarła kompletnie i spięła wszystkie mięśnie, przez dłuższą chwilę analizując sytuację, w jakiej teraz się znalazła. Nie odważyła się poruszyć, odezwać, nawet odetchnąć gdy widziała, jak to monstrum pożera królika, jak szczęki pytona rozszerzają się i pochłaniają zwierzę w całości. Łapy jej drżały.
Ale nie uciekła. Był to wąż, ale jaki dziwny - jaki jasny, jaki... ogromny. I sam zadusił królika, a króliki małe czy powolne nie były. Co mógł zrobić z kotem?
Co mógłby zrobić gdyby napotkał któreś z jej kociąt?
Ten jaszczur, i może więcej takich grasowała tak blisko obozu, a Tsunami pierwszy raz od dawna naprawdę się zlękła. Nie tylko o swoje życie. Wzięła kilka głębokich wdechów, przykucając nisko przy ziemi i zaczęła skradać się do węża pomiędzy roślinnością, w pozycji łowieckiej. Wstrzymała oddech. Monstrum dopiero zjadło. Może... może nie będzie miało siły jej atakować, rozleniwione posiłkiem.
Wypruła do przodu - zamierzała wylądować na oplecionym wokół królika wężu i całym swoim ciężarem, wczepiając się w jasne ciało pazurami, przygnieść go do ziemi i tam przytrzymać. I ugryźć go w łeb, zerwać skórę razem z łuskami a najlepiej spróbować głowę mu ukręcić.
Co by się stało, gdyby ten potwór trafił na któreś z jej kociąt...
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Atak Pyton: 1d10+1 = 2 -> nieudany Akcja Pyton (wyrwanie się): 1d10+1 = 5 -> słabe (50%) -> słabe vs słabe -> udane
Pyton nie był w stanie uskoczyć przed atakiem szylkretki, ni wystarczająco szybko odpełznąć z miejsca walki, więc spiął tylko mięśnie i zarzucił łbem, żeby chronić najwrażliwszą część swojego ciała. Zębiska Tsunami przebiły łuski na szyi przeciwnika i uszkodziły jego skórę, na co on bezowocnie spróbował odpowiedzieć atakiem w kierunku jej pyska. W pierwszej chwili kocica pomyślała, że chciał wyłącznie dziabnąć jej nos, lecz biały wąż w tym samym czasie powoli, zręcznie wysuwał się spod łap szylkretki, aby ostatecznie uwolnić się spod jej ciężaru.
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
Księżyce: 41 Mistrz: tundra Płeć: kotka Matka: tundra i pokrzywa Partner: iksde Trwałe urazy: drobne uszczerbki na obu barkach, lewej łopatce; głębsze, acz krótkie ślady po ptasich pazurach na pysku (nos, lewa brew, prawa dolna powieka); długie, poprzeczne rozcięcie na piersi; ślady po zębach z boku szyi, na prawej przedniej łapie
długowłosa, bura szylkretka z bielą; złotozielone oczy, przeciętna budowa i wzrost; więcej w KP
znerwicowana; nie radzi sobie najlepiej z emocjami; odnalazła w sobie pewność siebie; w głębi serca dobroduszna, ale niezwykle zagubiona; nieco złośliwa; łatwa do wyprowadzenia z równowagi; lubi ładne koty i kontakt fizyczny
barwna woda, szalejąca łapa, kora [rzeka]
Najważniejsze w tej chwili było to, że go uszkodziła.
Wąż jednak zaczął się wyrywać, wyślizgiwać i czuła, że długo go nie utrzyma. Był wielki, był silny a ona nie chciała skończyć tak, jak ten zając. Nie zamierzała też jednak pozwolić potworowi się tu panoszyć. Tego mogła rozgromić, była pewna.
Odskoczyła nagle, chcąc uniknąć jakiegokolwiek potencjalnego ataku ze strony gada i, w trakcie uniku, uderzyć łapą w ziemię aby sypnąć garścią piachu i błota w pysk pytona, oślepić go. Chociaż na chwilę.
i think i, i think i finally found a way toxx,,forgive myself formistakes,,,,i made in my past i think thats the first step,x,right?
Drobna i żylasta, o krótkim, szorstkawym futrem w kremowym kolorze, z wyraźnym klasycznym pręgowaniem. Łeb klinowaty, lekko kanciasty, z oczami ciepłej barwy żywego brązu. Nos i poduszeczki łap cieliste. Kilka ukrytych pod sierścią szram i łyse zgrubienie na lewej przedniej łapie po złamanym nadgarstku. Świeże blizny po czterech długich cięciach po obu stronach grzbietu i gęstych ranach na jej przeżutych przez psa udach. Wszystkie poznaczone doskonale widocznymi sznytami. Porusza się nieco sztywno, wciąż nie zdążyła przyzwyczaić się do otrzymanych ran.
Już przestało obchodzić ją to, czy świat jej nienawidzi. Jeżeli zostanie do tego zmuszona, to siłą wyszarpie mu rzeczy jej drogie. Nie potrafi z czystym sumieniem oddać się strachowi, tak jak robiła to kiedyś. Porzuciła większość ze swoich płonnych rojeń i straciła nawyk planowania każdej interakcji z otoczeniem; stała się bardziej praktyczna i beznamiętna, być może nabrała odwagi. Wciąż nie wierzy w dobre zamiary obcych i nie potrafi w pełni nikomu zaufać, nawet sobie. Mimo to, toczy się przez życie z dziwacznym spokojem, jakby przestała martwić się tym, że jej osoba nie dorasta do wpajanych jej od kocięctwa ideałów. OR DOES SHE?
Atak Pyton: 1d10-1 = 8 -> udany (100%) -> atak (100%) vs unik (100%) -> nieudany
Gdy gad wywinął się na wolność, nie zamierzał zwlekać z atakiem - jego obły, biały łeb wystrzelił w kierunku pyska Tsunami, która odskoczyła przed jego szczękami na uderzenie serca przed tragedią. Udało jej się zasypać ślepia pytona piachem, acz niezbyt wprawnie. Zwierzę wydawało się niewzruszone jej zachowaniem, jakby wzrok zupełnie nie był zmysłem, na którym się opierało.