Logo Artemidy
Wrzosowe Wzgórze
#46
Po zniknięciu sporej części jej kociąt ze stada Tsunami nie była sobą. Jakby odcięta od rzeczywistości, zmęczona, nieswoja i... bardziej nerwowa niż zazwyczaj. Smutna. Bez tej iskry którą miała kiedyś. A, cholera, ten głupi, miękki idiota którego spotkała tonąc w błocie na dnie rowu sprawił, że ta iskierka znowu się w niej zapaliła. Chociaż na chwilę. Chociaż trochę.

Przywrócił jej nadzieję, chociaż na chwilę.

A do Tsunami, im więcej czasu spędzała bez bliskości Raniuszka tym bardziej docierało, że tak, ona chce go tylko perfidnie wykorzystać. Spędzało jej to sen z powiek, ale, taka już była, prawda? Jak tsunami, niszcząca wszystko na swojej drodze. Po co było to zmieniać? Jeśli naprawdę mówił szczerze w swojej obietnicy, to do niej przyjdzie.

I przyszedł, bo wyszedłszy ze swoją siostrą na krótki spacer po granicach, ot, dla świeżego powietrza, zobaczyła sylwetkę wysokiego, srebrzystego kocura na horyzoncie. Zatrzymała się w pewnej odległości, uderzając Sekwoję łokciem w bark. - Sekwoja. Tam. To Raniuszek. Chciał dołączyć. Nieszkodliwy, sprawdziłam. Chodź - i nie czekając na potwierdzenie ze strony drugiej kocicy, Tsunami truchtem ruszyła ku Raniuszkowi stojącemu na granicy.

I zatrzymała się przed nim, bez słowa.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Sekwoja miała problem z pogodzeniem się nie tylko z strata siostrzeńców, ale też młodszych sióstr, które jedna po drugiej znikały, aż w końcu żadna nie została w klanie. Strasznie ją to frustrowało. Nie mogła nic zrobić by zachować przy sobie tych których kocha. Chciała ich chronić, a nie zrobiła nic by zatrzymać którekolwiek z nich w Nowym Świcie. A może mogła? Może coś przeoczyła i gdyby tylko coś zrobiła chociaż jedno z nich byłoby nadal tutaj. Nie obwiniała się, ale może jednak mogła coś zrobić? To wszystko było takie frustrujące i przygnębiające. Ale nie czuła smutku, tylko ogromny gniew.
Rozglądała się dookoła pilnując czy nie zbliża się jakieś zagrożenie w stronę jej i Tsunami. Szybko spostrzegła w oddali srebrnego giganta i miała się już biec w jej stronę i rzucać się jej do gardła, gdy siostra ją, a tak właściwie go rozpoznała. Raniuszek, to ten co chciał dołączyć do Nowego Świtu? No cóż faktycznie wyglądał całkiem sympatycznie, ale może to tylko pozory. Wolała najpierw samemu go poznać i czegoś się o nim dowiedzieć nim wyda ostateczny osąd. Chociaż wierzyła w Tsunami i jej inteligencje, więc spodziewała się faktycznie czegoś dobrego, po srebrnym kocurze. Może by nawet powiedziała co myśli Tsunami, ale ta się rzuciła w jego stronę jak wrona na padlinę. Ruszyła więc za nią na swoich irytująco krótkich nóżkach.
- Więc ty jesteś ten Raniuszek hę? - mruknęła, sprawiając wrażenie niezadowolonej i niecierpliwie machając ogonem. - I chcesz dołączyć do Nowego Świtu? -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
Był głodny. Ostatnio jadł w obozie, jeszcze przed odejściem, bo przecież nie potrafi polować - próbował, ale nie poszło mu zbyt dobrze. Czy Nowy Świt zechce kogoś takiego? Nie chciał być ciężarem też tutaj. Odszedł po to, żeby nie być ciężarem. A wygląda na to, że i tak inni będą musieli nauczyć go wszystkiego… że chyba wydarzy się cud i Raniuszek znajdzie siłę na dalsze samodzielne próby.
Nie wiedział, jak długo już tutaj był, kręcąc się tam i z powrotem, spacerując przez odkryte pola wrzosów, ale nieco za bardzo się bał na to, by wejść wprost na tereny stada Tsunami. Obawiał się, że znajdą go obce koty, a nie ona, i uznają za wroga. To skończyłoby się źle… Ale wielkie było jego zdziwienie, gdy dostrzegł jakieś dwa koty, z których jednego rozpoznał jako właśnie Tsunami. Miała kocięta, ale nie sądził aby były tak podobne do niej by go zmylić, a na pewno nie byłyby tak umięśnione i nie miałyby tego charakterystycznego spojrzenia w oczach. Serce Raniuszka zabiło mocniej gdy to spojrzenie znalazło się na nim i już zaraz szylkretowa kotka była obok, podczas gdy druga, nieznajoma, truchtała w ich kierunku.
- Tsunami… miło cię widzieć. - uśmiechnął się, robiąc krótki krok do przodu, ale nie zainicjował żadnego kontaktu fizycznego. Nie wiedział, czy powinien, nie w towarzystwie innych. Nieznajoma kotka zresztą po chwili znalazła się obok i zaczęła bez przywitania zadawać pytania. Nie zastanawiał się nad tym, czy to uprzejme czy nie - choć kotka była naprawdę niewielka, to biła od niej energia która wprost mówiła, że nie warto z nią zadzierać. Raniuszek zaakceptował to i w odpowiedzi na jej słowa od razu pokiwał kilka razy łebkiem.
- Tak- zgadza się. - odpowiedział, a jego głos zdradzał napięcie. - Tsunami powiedziała mi, gdzie mam was szukać… dlatego tutaj jestem. Złożyłem jej obietnicę, więc jasne, że… przyszedłem. - zaszurał jedną łapą po ziemi, niezręcznie, orientując się że sam nie wie ile powinien mówić. Chyba powinien być szczery, prawda?
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Jak dobrze, że wpadła na niego teraz, razem z Sekwoją. Jak dobrze, że to nie sama Sekwoja go znalazła, bo gdyby to sama Sekwoja wpadła teraz na puchatego, głupiutkiego Raniuszka, pożarłaby go na śniadanie. Był od niej dwa razy większy, ale Sekwoja była... sobą. Była dzika i nieobliczalna i agresywna wobec obcych, i za to Tsunami ją sobie ceniła, ale wolałaby, aby nie rozszarpała na strzępy kota, który miał jej pomóc w odnalezieniu rodziny.

Nie odpowiedziała na słowa Raniuszka, ale jej spojrzenie zdawało się złagodnieć, jakby kryło się za nim... coś więcej niż zwykłe "hej, ciebie też miło widzieć". W jej oczach była wdzięczność. Podziękowania Raniuszkowi, bo faktycznie przyszedł. Faktycznie porzucił swoje życie dla... dla niej? Dla obietnicy którą jej złożył?

A potem pojawiła się Sekwoja, i zaczęła, jak to Sekwoja, zadawać pytania. Gdyby to Tsunami wciąż była częścią Rady, to już wracaliby do obozu, ale zrezygnowała - i była to najlepsza decyzja w jej życiu w Nowym Świcie. Wyprostowała, się, przyciskając bokiem do siostry. - To Sekwoja. Moja siostra - przedstawiła ją Raniuszkowi, a potem już zamilkła.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
Sekwoi podobał się sposób w jaki Raniuszek na nią patrzył. Respekt który wzbudzała samą swoją osobą, mimo że kocur był od niej o wiele większy. Miała się jednak na baczności na wypadek gdyby spróbował jakiś brudnych sztuczek na niej albo Tsunami, która na szczęście trzymała się blisko. Miała nadzieję że do tego nie dojdzie skoro to jej siostra wstawiła się za tym frajerzyną. Zmierzyła go nieprzyjemnym wzrokiem słuchając tego co ma do powiedzenia.
Ciekawiło ją jaką to obietnice złożył Tsunami, której posłała krótkie spojrzenie. Wolała jednak nie wtykać nosa w jej sprawy, o ile ta sama nie zechce o tym opowiedzieć, tym bardziej nie zamierzała pytać o to kogoś zupełnie obcego. Najwyżej pogadają o tym kiedy indziej. Kilka sekund zajęło jej pomyślenie nad kolejnym pytaniem, chociaż z tyłu głowy nadal miała ochotę dopytać o tą obietnice.
- Dobra, a potrafisz coś? Cokolwiek przydatnego? - nie była to najbardziej interesująca ją informacja, bo skoro miał jakiś układ z Tsunami, to wolała go jednak przyjąć. Warto było jednak wiedzieć czy Raniuszek był jakikolwiek przydatny, czy będzie go trzeba uczyć wszystkiego od początku. Wszystko zależało od tego czy kocur jest kolejną dwulicową szmatą w stylu Rocha, Czarnowrona czy Medarda. Nie zamierzała przyjmować kogoś, komu nie mogła zaufać na tyle by trzymać go na długość lisa od swoich bliskich. - Powiedz też coś o swojej przeszłości i lepiej nawet nie próbuj mnie oszukać, bo wyrwę ci ogon razem z dupą -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Jego uśmiech delikatnie się na moment poszerzył, gdy kocurek usłyszał słowa Tsunami o Sekwoi. Co prawda jemu został już tylko jeden brat, ale Raniuszek doskonale rozumiał jak ważna jest relacja z rodzeństwem. Cieszył się, że Tsunami miała wsparcie swojej siostry w tym wszystkim, bo dotąd martwił się że nie dostawała go zbyt wiele. W końcu swoich kociąt szukała wtedy zupełnie sama…
Sekwoja była… ciekawą kotką. Trochę go przerażała, ale starał się tego po sobie nie pokazywać. Widać było po nim trochę nerwów, na przykład poprzez szerzej niż normalnie otwarte oczy, a także poruszającą się końcówkę ogona… ale poza tym raczej nic po sobie nie zdradzał. Był emocjonalnym kotem, ale w takiej chwili to mu się zdecydowanie nie przyda.
Na słowa małej kotki zastanowił się chwilę, choć tak naprawdę nie było się nad czym zastanawiać.
- Cóż… wstyd mi to mówić, ale nie skończyłem treningu. Niewiele na nim przerobiłem… - powiedział zgodnie z prawdą, na moment wbijając spojrzenie w podłoże.
Zaś gdy został nagle bardzo ładnie poproszony o opowiedzenie swojej historii, na moment nie wiedział od czego zacząć.
- Oh. - odpowiedział mądrze na groźbę kotki, bo, oh, absolutnie nie miał wątpliwości co do tego, że ona by to zrobiła gdyby ją okłamał. Czy się bał? Może trochę. Było w tym coś kuszącego, ale wolał nie ryzykować. Jednak skoro Sekwoja chciała poznać jego przeszłość, to jego przeszłość dostanie. - Urodziłem się w Klanie Rzeki, wraz z czwórką rodzeństwa, Bielikiem, Żurawiem, Kosodrzewinką i Wilgą. Spędziłem wiele księżyców w lecznicy, pod okiem medyka, Barwnej Wody, bo zachorowałem poważnie jeszcze jako kocię. Ja- z tego właśnie powodu nie poznałem swojego rodzeństwa zbyt dobrze. I nie byłem w stanie powstrzymać ich przed zniknięciem z Klanu bo… wszyscy z czasem zniknęli. - oblizał wąsy, robiąc krótką przerwę. - Jednak kiedy przestałem chorować, zostałem terminatorem. Dano mi imię Ranna Łapa, które- teraz zresztą porzuciłem, bo przecież nie powinienem mieć klanowego imienia poza klanem… No ale… mój trening nie szedł zbyt dobrze, właściwie to się nie zaczął. I w międzyczasie…! W międzyczasie poznałem swoją przyjaciółkę, Zmierzch! Zrozumieliśmy się bez żadnych problemów już przy pierwszej pogawędce, wiecie? Jest jedną z najważniejszych kotek w moim życiu- będę za nią… bardzo tęsknił. A potem, jakiś czas po poznaniu Zmierzch, spotkałem jeszcze Chwasta z Klanu Gromu i- ahh, Chwast… jakim on był wyjątkowym kotem! No i- oh, jakiś czas później zmieniono mi mistrza! Został nim mój własny brat, ten ze starszego miotu- nie mówiłem o nim, no tak, ale nazywa się Sroczy Ogon i jest wspaniałym wojownikiem! I niedawno razem ze swoim partnerem, Barwną Wodą, doczekał się kociąt! Czy to nie wspaniałe? Cieszę się jego szczęściem. - uśmiechnął się promiennie, zerkając raz na jedną kotkę, raz drugą. Zaraz jednak pomyślał o czymś i posmutniał. - No a jakiś czas później- jakiś czas później… musiałem pożegnać się z rodzicami. Lśniące Futerko i Lisi Ogon, mama i tata, odeszli. Byli już starzy, to prawda, ale… przeżyłem to bardzo mocno. Byli dla mnie ważni. Na szczęście miałem wsparcie swoich przyjaciół. Na przykład takiego Kościstej Łapy! Oferował mi nawet, że pomoże mi znaleźć zioła które sprawią, że nie będę czuł smutku…! To bardzo dobry przyjaciel i kot. Będzie niesamowitym wojownikiem! I wiecie co? Rozmawiałem z nim zanim tutaj przyszedłem! Zrobił dla mnie naprawdę wiele. - zignorował ciepło które rozeszło się po jego pysku na to wspomnienie. Uszy go aż zaszczypały. - Ale tak… niedługo po śmierci rodziców napotkałem na swojej drodze także Tsunami. Rozmawialiśmy i… naprawdę chciałem jej pomóc, więc tutaj przyszedłem. Dodatkowo… będę szczery. Chciałem zmienić coś w swoim życiu. Chciałem się na coś przydać i… wierzę, że będę dobrym dodatkiem do Nowego Świtu. Zrobię co w mojej mocy, żeby się wam przydać. - zaszurał łapami po ziemi raz jeszcze i spojrzał na Tsunami, a potem Sekwoję, czekając na ich reakcje. Czyżby się trochę rozgadał?
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
- Ale nawet kogoś bez doświadczenia. Można wiele nauczyć. A Raniuszek. Chce się takich rzeczy nauczyć - wtrąciła się zachryple Tsunami, w momencie, w którym ta kupka miękkiego mchu jaką Raniuszek był, skończyła mówić. Nie zaczął treningu w Klanie. Świetnie. Fantastycznie. Na pewno zapunktuje tym u niesamowicie zaborczej Sekwoi. Jeśli on nie potrafił dobrze kłamać, to musiała mu z tym pomóc i robić za adwokata, ale w porządku. Nie przeszkadzało jej to.

Wszystko, byle dotrzymał słowa. Zatrzyma go przy sobie kłami i pazurami jeśli będzie musiała i wymyśli całe alibi, jeśli to przekona Sekwoję do przyjęcia go do stada. Ale powinno obejść się bez tego, w końcu mowa o jej siostrze.

I nagle ten żabi móżdżek zaczął opowiadać całą historię swojego życia a Tsunami poczuła, jak ją skręca. Och, ty debilu. Ty skończony idioto. Ty miętki ślimaku. Ty kretynie z sianem zamiast mózgu. Ty baranie z sercem na wierzchu. Ty imbecylu bez instynktu samozachowawczego.

Stała przed nim podburzona Sekwoja, grożąc mu, że mu wyrwie ogon u samej dupy jeśli nie powie czegoś o swojej przeszłości, a Raniuszek zaczął opowiadać ją całą. Tsunami, gdyby mogła, chwyciłaby się teraz dłonią za skroń i zaczęła ją masować w manierze Skazy, ale ani nie miała dłoni, ani nigdy nie oglądała Króla Lwa, więc takiego gestu nie mogła wykonać. Pochyliła natomiast głowę, wzdychając głośno gdy dotarło do niej, że tak, Raniuszek faktycznie opowiada całą historię swojego życia.

Dlaczego teraz, po śmierci Jesiona czuła, że miała słabość do takich miękkich kocurów?

- ... podsumowując - Raniuszek, nikt nie pytał o imiona twoich starych i twojego rodzeństwa, ani o to z kim co robi twój brat, naprawdę. Kocica odchrząknęła, zerkając kątem oka na Sekwoję, a raz karcąco na Raniuszka. Mówiła jednak już tylko do Sekwoi. - Podsumowując, jeśli. Moje zdanie jako twojej siostry się liczy. Raniuszek dał nogę od bandy rybojadów. Bo nic tam go już. Nie trzymało. I chciał się... komuś. Na coś przydać. I ma u mnie pewien... dług. Można rzec. Ma wyświadczyć mi. Przysługę. Ma miękkie serce, ale to. Nie jest zła cecha. A po wyszkoleniu... bez dwóch zdań będzie. Wartościowym... członkiem Nowego Świtu. I przynajmniej wiesz, że jest szczery.

Do bólu szczery i wylewny.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Czyli Raniuszek był przydatny jak zdechły lis. Spodziewała się, a może raczej miała nadzieje że kocur będzie umiał cokolwiek, no ale cóż to nie taki wielki problem jeżeli Tsunami go chce. Nawet ją rozbawiło że siostra próbowała go bronić. Można był zobaczyć że na chwile mimika jej mordy się zmieniła. Wąsy lekko zadrżały, a kącik ust uniósł się na chwile. Udało jej się jednak szybko wrócić do wyglądania na nieźle wkurwioną. Bo w sumie to była.
Była gotowa przyjąć do stada tego przydupasa, ale gdy tylko usłyszała Klan Rzeki, to chciała z miejsca rozszarpać kocura. Pewnie gdyby nie Tsunami i sympatia do tego kurwikleszcza to by to zrobiła. Wysunęła więc tylko pazury zupełnie nie mogąc się powstrzymać. Był częścią rybich gęb? Tsunami o tym wiedziała? Nie wyglądała na zaskoczoną, a mimo to chciała kogoś takiego w stadzie. Blisko jej kociąt? Do cholery jasnej czy ona do reszty zwariowała. W dupie jej się z miłości poprzewracało? Zapomniała o tym co Klan Rzeki im zrobił? Jak musieli uciekać jak tchórze, kryć się po krzakach i szukać nowego domu przez nich? Sekwoja pamiętała i to nawet za dobrze. Nie zamierzała więc przyjąć takiego ścierwa do stada. Nawet jeżeli siostra rzuciłaby się jej do łap i zaczęła o to błagać. Wysłuchała go do końca z obrzydzeniem wymalowanym na pysku. Tsunami jeszcze próbowała go wyjaśniać, ale dla niej było za wiele. Posrało ją?
- Tsunami czy cię do reszty pogrzało? Chcesz go w stadzie. Jednego z rybich gęb? - zwróciła i już zupełnie nie panując nad swoją wściekłością, zwróciła się do Raniuszka. Jeszcze chwila i się nie powstrzyma, zrobi mu krzywdę. - A ty jeżeli ci twoje gówniane życie miłe spadaj na drzewo! Wypad! -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
Jako że Sekwoja cały czas wyglądała na absolutnie wściekłą, Raniuszek stwierdził że taka jest po prostu jej uroda i nic nie kwestionował. Może po prostu miała taki wyraz pyska? Albo naturalnie wszystko ją irytowało? Wiedział, że są takie koty i nie miał jej tego za złe.
Słuchał tego, co powiedziała Tsunami, uśmiechając się lekko i przyglądając szylkretowej kotce. Było to naprawdę miłe, że tak się za nim wstawiła i starała się podsumować jego słowa. Bo on nie za bardzo wiedział, jak miałby opowiedzieć to wszystko w skrócie.
Minęło kilka uderzeń serca, zanim do kocura dotarły w pełni dalsze słowa Sekwoi.
Otworzył pysk, na którym malowało się największe zdumienie, i chwilę patrzył na małą kotkę w całkowitym ogłupieniu. Z szoku nawet przestał nerwowo tupać łapami i poruszać ogonem, a jedyny ruch w jego sylwetce powodował wiatr rozdmuchujący jego futro. Potem Raniuszek spojrzał na Tsunami, wbił w nią spojrzenie które wyraźnie chciało zadać bezsłowne pytanie. Powiedziałem coś nie tak?
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Powinna była to przewidzieć, ale gdzieś w głębi serca liczyła, miała nadzieję, że Sekwoja wyświadczy jej tą przysługę i zdecyduje się przymknąć oko na pochodzenie Raniuszka. Ona też nie przepadała za Klanem Rzeki - ani trochę, naprawdę, ale skoro Raniuszek był w stanie porzucić pozostałą rodzinę i przyjaciół dla niej, to ona zamierzała go tutaj zatrzymać i nie puścić. I nawet rodzona siostra jej tego nie zepsuje.

Tsunami odetchnęła cicho, ze świstem, zerkając ku Sekwoi, ku Raniuszkowi; i stanęła centralnie przed swoją siostrą, ogonem strzelając w powietrzu niczym biczem.

- Jeśli masz do mnie. Chociaż krztę zaufania, to mnie teraz wysłuchasz. Wiem, co Klan Rzeki nam zrobił. Nie zapomniałam. Wbrew temu. Co możesz sobie teraz myśleć. Cierpiałam przenosiny równie mocno, co ty. Naprawdę. Nie jesteś jedyna. Ale pragnę przypomnieć, że. Część moich kociąt ma w sobie. Krew Klanu Rzeki. I to sprawia, że... są gorsze? Że są złe? Że. Nie można im ufać? Wiem, że. Zależy ci na nich równie mocno co mi. I mam nadzieję, że. Zależy ci na mnie wystarczająco, abyś to przemyślała. Raniuszek porzucił. Swoją pozostałą rodzinę i przyjaciół. Których miał w Klanie. Żeby tu przyjść, zacząć nowe życie. I mi pomóc. Ma u mnie dług i zamierzam dopilnować, że go spłaci, ale potrzebuję go do tego tu. Na miejscu. Rozumiesz, Sekwoja? Nie proszę cię o to jako. Członkini Nowego Świtu. Proszę cię o to jako siostra - bo miała wystarczająco poszanowania do zasad panujących w Nowym Świcie i do własnej siostry, aby o to prosić, a nie przyprowadzić Raniuszka do obozu. Bo mogła tak zrobić, a tego nie zrobiła.

Przełknęła ślinę i odchrząknęła. - ... biorę za Raniuszka. Pełną odpowiedzialność. Mogę nadzorować jego nowicjat i szkolenie. W pełni. Obserwować jak jastrząb, jeśli. Tego chcesz. Ręczę za niego. Nigdy. Nie skrzywdziłabym Nowego Świtu. Ani. Swoich kociąt. Nigdy nie naraziłabym ich. Na niebezpieczeństwo. I ty o tym doskonale wiesz. I o ile mi się wydaje - oddech jej zadrżał gdy zmuszała się do kontaktu wzrokowego z Sekwoją. - ... to Nowy Świt. Miał być lepszy od Klanów i nie patrzeć na koty. Przez pryzmat ich pochodzenia. Przyjrzyj mu się - wygląda, jakby miał się zesrać pod siebie i zapaść pod ziemię, rozpłakać, tylko dlatego, bo na niego krzywo patrzysz. A ja go już trochę znam. I naprawdę sądzisz, że jest. Niebezpieczny? Jeśli nie ufasz jemu... to chociaż. Zaufaj mi, Sekwoja. Proszę cię. O tą jedną rzecz cię proszę. Jest mi potrzebny.

Czuła, że zwymiotuje od natłoku słów.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Sekwoja już napinała mięśnie by rzucić się na tego ciołka, który stał i lampił się ma wół na namalowane wrota kiedy Tsunami stanęła między nimi. Miała już coś powiedzieć, ale siostra po raz kolejny ją uprzedziła. Brała głębokie, pełne wściekłości oddechy, wyglądała jak byk przygotowujący się do szarży. Starała się jednak wysłuchać tego co siostra miała jej do powiedzenia. Nawet jak miała ochotę w tej chwili ją przeskoczyć i rzucić się na tego tchórza.
- Tsunami. Gdyby nie to że tak ci na nim zależy, to już dawno leżałby martwy. Wiesz to. A moi siostrzeńcy to zupełnie inny przypadek. To rodzina. Nie obchodzi mnie kto był ich ojcem. To twoje kocięta. - Tsunami nie może od niej tyle wymagać. Przecież dobrze wiedziała że rybim gębom nie można ufać, a jednak sprzymierzyła się z tym ścierwem. Anon jej nie wystarczał, znowu chciała by ktoś ją skrzywdził? Sekwoja nie chciała do tego dopuścić. Naprawdę nie obchodziło ją, czy mieli być lepsi czy gorsi od klanów. Nie będą żadni jak takie ścierwo rozsadzi ich od środka. - To nie chodzi o to że ci nie ufam. Ale co jeżeli się co do niego mylisz? Nie chce by ci coś zrobił. Ani tobie. Ani twoim kociętom. Ani Nowemu Świtowi. Nawet jeżeli jest tchórzem nie znaczy że nie jest niebezpieczny. Jesteś pewna że możesz mu zaufać? -
Chowała i wysuwała pazury chcąc uspokoić trochę swój gniew i powstrzymać się od zatamowania go. Brała głębokie wdechy i wydechy, liczyła w myślach do dziesięciu nic nie pomagało. Jedne co ją w tej chwili powstrzymywało to siostra stojąca jej na drodze.
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Gdyby siedziała w umyśle Sekwoi to może faktycznie doceniłaby to, jak siostra bardzo się o nią martwi. Teraz jednak widziała ją bardziej jako przeszkodę na drodze do swojego celu. Nigdy nie sądziła, że pomyśli tak o siostrze i chciała wyrwać sobie łapy za takie myśli, ale nie potrafiła ich powstrzymać, chociaż próbowała się ich pozbyć. Ściągnęła brwi, usilnie utrzymując z kędzierzawą kocicą kontakt wzrokowy; spojrzenie miała intensywne.

A potem jedynie westchnęła, chwilę milczała. Podeszła o krok bliżej do Sekwoi i oparła swoje czoło na jej kremowym, pokrytym kędzierzawą sierścią, a łapę położyła na jej wychudłej łapie, i tak, jak zawsze to robiła z kimś bliskim, w pieszczotliwym, uspokajającym geście przygryzła lekko wąsy siostry.

- Jestem. Zaufaj mi - była pewna, że Raniuszek jej nie podskoczy. Ani nikomu innemu. Ani nie będzie sprawiał kłopotów. Był zbyt miękki, była pewna.
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
Sekwoja zupełnie nie spodziewała się tego co zrobiła Tsunami. Było to całkiem miłe, ale i też strasznie zawstydzające. W końcu wolała jak ona i wszyscy wokół uważali ją za samo wystarczalną. Nie potrzebowała nikogo by ją uspokajał, potrafiła zrobić to sama, nie była już małym dzieckiem. Pewnie nawet by jej się udało gdyby dostała jeszcze chwile. No, ale dzięki Tsunami było to zdecydowanie prostsze i szybsze. Wzięła jeszcze parę spokojniejszych wdechów, odchrząknęła i wróciła do normy. Tak, nadal miała ochotę rozszarpać Raniuszka, ale potrafiła się już powstrzymać. Niech po prostu jej już nie wkurza.
- Dobra. Zaufam cię. Mam nadzieje że się nie mylisz - powiedziała i spojrzała na Raniuszka przejeżdżając po nim nieprzyjemnym spojrzeniem. Już żałowała swojej decyzji - Twoim nowicjatem zajmie się Tsunami. Osobiście dopilnuje żeby szkoleniem też, o ile dotrwasz do tego czasu. Jeżeli będziesz sprawiać kłopoty to możesz stracić coś więcej niż ogon. Zmywamy się stąd nie mam ochoty tu być. Musimy cię przedstawić reszcie stada, czy coś -
Don't care what you say
Don't care how you feel
Get out of my way
'Cause I got a heart of steel
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
8
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Nie wiedział, co w ogóle powiedzieć. Nikt chyba nie potraktował go dotąd w taki sposób z powodu jego pochodzenia… czy tak myślały koty spoza Klanów? Że rzeczniacy to jacyś zdrajcy i ogólnie okropne koty, które chciałyby zrobić im krzywdę? Raniuszek miał podejrzenia, że chodziło tu o coś głębszego, o jakąś historię dwóch sióstr która nieszczęśliwie łączyła w sobie też Klan Rzeki… ale sam nie przypominał sobie żeby dotąd słyszał o czymś takim. Mimo to nie zamierzał lekceważyć cierpienia kotek, które najwyraźniej miało miejsce w przeszłości. Nie spytał, o co im chodzi, nieważne jak go to ciekawiło. Nie chciał pogorszyć sytuacji, bo zauważył że ta i tak nie była zbyt pozytywna. To nie był dobry czas na jego zainteresowanie. Teraz najważniejsze było to, aby Sekwoja się uspokoiła i go przyjęła do stada i najlepiej go nie zabiła!
Obserwował tą czułą, wzruszającą interakcję między dwoma siostrami i sam poczuł, jak robi mu się ciepło na serduszku. Nawet pomimo tego, że był bardzo zdziwiony i zestresowany tym wszystkim - musiał przyznać, że najwyraźniej w każdej relacji rodzeństwa jest coś tak delikatnego i nie do zastąpienia. Momentalnie zatęsknił za Sroczym Ogonem, na nowo.
Sekwoja zmieniła zdanie. Nadal była niezbyt przyjemna i wrogo nastawiona, ale przyjęła go do stada a Raniuszek poczuł, jak jego dotąd napięte łapy robią się miękkie - prawie usiadł z ulgi.
- Dziękuję ci. - pochylił lekko łebek z szacunkiem, chcąc pokazać że naprawdę jest wdzięczny za tą szansę. To tak, tutaj, miało zmienić się jego życie. A ta mała, agresywna kotka właśnie pomogła mu to osiągnąć. - Obiecuję, że będę się starał. Nie będziesz zawiedziona. - powiedział, bardzo pewny siebie, w tym przypływie odwagi nie zauważając że Sekwoja już była zawiedziona.
A potem spojrzał na Tsunami i uśmiechnął się.
[Obrazek: 6UFwxox.png]
LVL 3 50 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Odetchnęła z ulgą. Cieszyła się, że Sekwoja się zgodziła. Szczerze nie była pewna, co miałaby zrobić, gdyby to potoczyło się inaczej i jej siostra faktycznie szłaby w zaparte, odmawiałaby i powtarzała, że Klan Rzeki i Raniuszek to zło wcielone. Teraz miała go na miejscu, tak, jak powinno być, tak jak tego chciała. Dobrze. Zrobi z niego nowoświtowca, tak, jak obiecała Sekwoi.

- Dziękuję - wymruczała do siostry, po chwili się odsuwając, aby znaleźć się u boku kocura. Mogli wracać do obozu, tak.

Zanim jednak Tsunami postąpiła chociaż krok do przodu, stanęła na tylnych łapach aby chwycić w zęby ucho Raniuszka i ściągnąć jego łeb do swojego poziomu, mimo wszystko chyba niezbyt zadowolona z obrotu spraw. - Idiota z ciebie, wiesz? - prychnęła mu do ucha, jakby... rozbawiona.

A potem razem z nim i Sekwoją, najwyraźniej, zaczęła wracać do obozu.

zt? lol
i think i, i think i finally
found a way toxx,, forgive myself
for mistakes,,,, i made in my past
i think thats the first step, x,right?

you agree?
LVL 5 205 / 400
MedLVL 0 38 / 100
16
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości