Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Trochę to zajęło ale w końcu, od strony osiedla, zaczął zbliżać się kocur niosący w pysku dość pokaźnych rozmiarów zawiniątko. Z materiałowej chustki złożonej na pół wystawały różnego rodzaju zioła, których zapach dawało się wyczuć już z daleka. Alojzy zrobił wielkie oczy gdy dojrzał, że znowu czeka na niego nie ten kot co trzeba, lecz ktoś zupełnie inny. Tym razem jednak ktoś inny był chociaż trochę znany.
Alojzy odłożył zawiniątko na ziemię i z pewnym rozbawieniem powiedział:
- Czyżby wasza grupka znowu postanowiła wykorzystać moją poczciwość i wysłać na nauki kogoś innego?
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPrzywitała się z kocurem skinięciem łba, z ulgą zauważając jego dobry humor. XXX- Ah, rozgryzłeś nas - odparła z udawaną przykrością, że ich niecny plan tak szybko wyszedł na jaw. - Artem i Aura dzisiaj są niestety zajęci czymś innym, a ja musiałam przyjść i tak - wspomniała, ruchem mordki wskazując kilka miejsc na ciele, gdzie siedziały wczepione kleszcze. Przez cały czas, gdy jej "towarzyszyły" zdążyły się już solidnie opić, a mimo to nie odpadały, jak optymistycznie założyła. Pozostało liczyć, że takie długotrwałe ich posiadanie nie niosło jakichś długofalowych skutków. XXX- Cenimy twój czas i to, co dla nas robisz, Alojzy. Jeśli zgodzisz się na tę małą zamianę uczniów, przekaże im wszystko z dzisiejszego spotkania - zaproponowała. Przyszedł przygotowany, szkoda byłoby to zmarnować, prawda? Koniec końców efekt będzie ten sam. - Oczywiście zawsze możesz się do nas zwrócić z kolejnym zadaniem. Nowy Świt nie odmówi ci pomocy - zapewniła na sam koniec. Sama uważała, że za tak solidną dawkę wiedzy kocur powinien otrzymać coś więcej niż ledwie jedną informację o tym, gdzie znaleźć kocura, którego próbował odnaleźć.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Kocur pokiwał głową na słowa kocicy, i zatopił się na chwilę w myślach. W końcu pokiwał głową jeszcze raz i odparł:
- No dobrze, ale będę potrzebował byście załatwili dla mnie jeszcze jedną sprawę na osiedlu. Ale to później. Na razie jeśli chcesz żebym ci pomógł z kleszczami to musisz iść i upolować mysz, bo co jak co ale mysiej żółci ze sobą nie wziąłem.
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXPokrzywa uniosła jedną z brwi w pytającym geście. Alojzy raczył sobie z niej żartować w tym momencie, prawda? Potrzebowali... myszy. A dokładniej jej żółci. I to miało pomóc na kleszcze? Brzmiało równie prawdziwie co latające jeże. Po minie kocura jednak szybko wywnioskowała, że wcale nie padła ofiara jakiegoś nieśmiesznego dowcipu. Musiała upolować mysz. Na stosie zwierzyny w obozie pewnie leżały ze trzy, ale być może już nie pierwszej świeżości. Upolowanie jednej na zawołanie nie będzie prostym zadaniem. Kiwnęła łbem i oddaliła się, ustawiając się pod wiatr w pozycji łowieckiej i starając się złapać jakiś trop. Skupiła się na tym, czy wśród docierających do jej nosa woni wyczuje zapach myszy.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
O dziwo gdy Pokrzywa wyruszyła przed siebie wcale nie musiała szukać długo, aż wyczuła zapach myszy. Kierując się nim była w stanie wypatrzeć mysz, która zajmowała się wyjadywaniem jakichś nasion z czegoś co wyglądało na zboże. Siedziała spokojnie, nieświadoma, że czeka na nią niebezpieczeństwo.
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXNatknęła się na mysz tak szybko, że gdyby wierzyła w Gwiezdny Klan pewnie uznałaby to za istny znak od nich. Nie wierzyła w żadne duszki z gwiazd, więc z wdzięcznością przyjęła spływające na nią szczęście. To jednak była tylko jedna trzecia z wymogów jakie musiała spełnić do pozbycia się kleszczy. XXXPrzechodząc do kolejnego etapu kocica kontynuowała skradanie się do myszy w pozycji łowieckiej, pamiętając także o tym, aby przenieść ciężar ciała na tylne łapy. Dopiero gdy zbliżyła się do tyciej piszczki na odległość lisiego ogona, skoczyła, chcąc szybko kłapnąć zębami i zadusić zwierzę.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Zanim Pokrzywa dała radę zacisnąć pysk na myszy, zwierzyna pisnęła dramatycznie i dała w długą. Rzuciła się do ucieczki pomiędzy trawami, wciąż pozostając w zasięgu wzroku.
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 60-2= 58/60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXMysz wyraźnie pozostała czujna i nie chciała oddać swojego życia tak łatwo. Pokrzywie było to trochę nie w smak, ale nie mogła się ulitować nad drobnym gryzoniem. Był jej potrzebny, a kolejnego pewnie prędko nie znajdzie. Ruszyła w pogoń za swoją przepustką do pozbycia się kleszczy, starając się dać długiego susa i raz jeszcze naskoczyć na zwierzę, złapać i zabić.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
I jak się okazało odpowiednia czujność w połączeniu z tym jednym susem poskutkowały. Pokrzywa w końcu mogła się pochwalić złapaniem myszy, a od tego już krótka droga do pozbycia się kleszczy.
+10 exp
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 58-2= 56/60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXKocica zadowolona z tego, że mysz jednak nie uciekła tak zupełnie, wzięła ją w mordkę i wróciła do nauczyciela. Szczęśliwie nie oddaliła się zbytnio, a gdy położyła ostrożnie ciałko przed sobą na plecach przez moment wahając się, czy spróbować zrobić to samej, czy jednak oddać to w łapy sprawnego Alojzego. W najgorszym wypadku nie wyjdzie, a przynajmniej była już bogatsza o wiedzę czym się leczyć. XXX- Tak? - upewniła się, spoglądając na Alojzego badawczo, tuż po tym jak z możliwie największa precyzją rozcięła jeszcze ciepłą mysz i rozpoczęła próbę wydostania żółci z jej wnętrzności. - I co z tym zrobić? - no chyba nie zjeść, bo w takim wypadku już dawno byłaby zdrowa.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Gdy Pokrzywa polowało Alojzy wyraźnie udał się na poszukiwanie świeżego mchu, bo gdy kotka wróciła, to przed kocurem leżała kępa jeszcze wilgotnego mchu. Alojzy pokiwał z uśmiechem głową, gdy Pokrzywa wróciła, i pozwolił jej spróbować swoich sił. Znów pokiwał głową, gdy kocica zrobiła to bardzo dobrze.
- Tak, właśnie tak. A na żółć potrzebny jest mech, najlepiej taki jeszcze wilgotny. Przenosisz żółć na mech, nasączając go i w ten sposób możesz go używać. A gdy już masz taki przygotowany żółciowy mech, to wystarczy przyłożyć go do miejsca gdzie są kleszcze, a kleszcze same odpadną, o w taki sposób.
Gdy już wyjaśnił na czym to polega zrobił wszystko o czym mówił. Najpierw przygotował mech, a później przyłożył go do miejsc w których Pokrzywa miała kleszcze, szybko i sprawnie pozbywając się ich.
Pokrzywa:
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 56/60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXObserwowała dalsze poczynania Alojzego z mysia żółcią i ze zdziwieniem doszła do wniosku, że nie było... czego specjalnie obserwować. Medykament wylądował na mchu, a następnie na miejscach gdzie były kleszcze. Pasożyty odpadły chwilę później, a cały zabieg przebiegł szybko i sprawnie. XXX- Nie myślałam, że to będzie takie proste. Dziękuję - mruknęła z wdzięcznością. Chciała co prawda sama spróbować, ale rudy kocur ją ubiegł, a nie chciała mu się wtrącać w pracę.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
Kocur pokiwał głową z uśmiechem i zabrał się za rozplątywanie pakunku, w którym miał cały zestaw ziół.
- Przyniosłem zioła ze sobą, by pokazać jak wyglądają bez potrzeby szukania ich, ale nie wziąłem tego, co już było przerobione, więc będziesz musiała się dopytać Artema o tamte zioła - wytłumaczył na wstępie. - Sądzę, że w takim wypadku zaczniemy od... O tu mi na brzegu podbiał leży. Przypatrz się dokładnie: ma zielone lub prawie żółte łodygi, liście prawie czerwone, a kwiaty intensywnie żółte. Dość charakterystyczny, nie? Do tego bardzo przydatny, bo podany do zjedzenia liść pomaga na kocięcy kaszel, a jeśli zrobisz z niego maść, to doskonale sprawuje się w leczeniu popękanych łap lub jako pomoc przy drobnych ranach.
Jeśli już o ranach mówię, to pamiętajcie, że zawsze ranę trzeba najpierw oczyścić, a dopiero później można na nią cokolwiek nałożyć. Dokładne wylizanie jest absolutną podstawą, bo jeśli tego nie zrobicie staną się złe sprawy. Następnie na ranę nakładamy coś w stylu podbiału, łopianu, czy nagietek, a później zabezpieczamy to najlepiej pajęczyną.
Z kolei nagietek mam tutaj. Powąchaj go, bo ma bardzo charakterystyczny zapach. Poza tym jest owłosiony i ma takie ładne pomarańczowe kwiaty, które właśnie używa się na rany. Jest bardzo dobry, bo nie dość, że pomaga w leczeniu to zmniejsza krwawienie, a rany po nim się lepiej leczą.
Z innych dość istotnych roślin jest ogórecznik, który mam tutaj. On też jest owłosiony, ale ma niebieskie kwiaty które tak sobie zwisają z jego czubków, oraz zupełnie inny ale też mocno rozpoznawalny zapach. Ogórecznik jest o tyle istotny, że jego liście zwalczają gorączkę, a do tego uspokaja koty. Tylko jest trochę kłopotliwy, bo wszystkim się po nim chce sikać. Podobno jeśli karmiąca kotka go zje będzie mieć więcej mleka, ale sam nie mogłem sprawdzić z wiadomych powodów.
Alojzy przerwał na chwilę swój wywód i popatrzył na Pokrzywę.
- Nadążasz?
Pokrzywa:
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 56/60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę
Pokrzywa jest kocicą o szczupłej, proporcjonalnej sylwetce. Posiada długie łapy, dzięki czemu zalicza się do tych wysokich, choć z pewnością znajdzie sporo kotów, które ją przerastają. Ciało pokrywa długa, mocno przylegająca do ciała, buro-ruda ozdobiona tygrysimi pręgami sierść, na którą nachodzą miejscami białe plamy. Biel pokrywa wszystkie łapy, tworząc niewysokie skarpetki, a także rozlewa się na dolną szczękę, aby dalej rozejść się szerokim pasmem na szyi i skończyć się na brzuchu. Pyszczek Pokrzywy jest wąski i delikatnie wydłużony. Ma miodowe oczy w kształcie migdałów, ceglasty nos oraz długie, szpiczaste uszy, zakończone drobnymi pędzelkami. Charakterystycznym elementem wyglądu kocicy jest niewielka smuga białego futerka na czole.
Ciekawa świata, ale nie z tych, co to wkładają łapę do ognia, żeby przekonać się, że naprawdę parzy. Woli obserwować z oddali i wyciągać wnioski. Pochłonięta jakimś nurtującym jej zagadnieniem potrafi świata nie widzieć poza tą jedyną kwestią. Przy spotkaniu z kimś, kto nie zalicza się do najbliższego otoczenia, Pokrzywa zachowuje dystans. Niechętnie dzieli się szczegółami dotyczącymi jej życia, natomiast z przyjemnością wyciąga takie informacje od innych. Nie zwykła kłamać, ale szylkretce często zdarza się miarkować prawdę w zależności od własnych potrzeb. Otwarcie się przed kimś zajmuje kocicy wiele czasu, a przy tym mocno przywiązuje się do tych, którzy się do niej zbliżyli.
Pszeniczny Kłos [w], Różana Łapa [rz], Kolec [w]
XXXKocica przyglądała się każdemu z pokazywanych ziół w skupieniu. Nie chciałaby ich kiedyś pomylić z innymi, podobnymi roślinami. Starała się przy okazji zastanowić które z tych medykamentów posiada w składziku, a w które dobrze byłoby się zaopatrzyć. XXX- Tak - przytaknęła. - Liście podbiału na kocięcy kaszel, maść na popękane łapy i drobne rany. Nagietek i łopian pomagają w gojeniu się ran. Ogórecznik stosuje się na gorączkę, działa moczopędnie i pomaga karmiącym matkom - skróciła, aby Alojzy miał pewność, że jego słowa trafiają tam gdzie mają, a nie gdzieś obok. Nie wszystkie były dla niej nowe, ale dowiadywała się teraz o ich innych właściwościach, co było na duży plus. - Co z zainfekowanymi ranami? Wystarczy je oczyścić, czy należy podać coś jeszcze? - dopytała, podnosząc wzrok znad wonnych rekwizytów.
Kolejny biały kociak, niezbyt wyróżniający się swoim futrem, czy też posturą. No, tyle tylko, że wydaje się być nieco szarawy, ba, czasami nawet pojawiają się czarne plamy! Z tym, że te plamy migrują to tu, to tam bo wcale nie są łatami innego koloru - to brud. Obłok jakoś nie potrafi zatrybić o co chodzi z tym całym "myciem". Co prawda mama Wirka próbowała mu to tłumaczyć i czasami coś tam go liźnie... Ale on chwilę później pobiegnie na zwiedzanie i to by było na tyle jego czystości.
Za to tym co go może wyróżnić zdecydowanie są oczy. Odziedziczył je po tatusiu! Szkoda, że go nie zna, bo by go pewnie polubił i wtedy może mama powiedziałaby mu, że te oczy to ma po nim... A tak to jedyne co może zrobić to patrzeć na świat tymi tak jasno błękitnymi oczami, że czerwone nitki krwi nadają im fioletowego odcieniu.
Przyjazny, nieogarnięty marzyciel którego pełno jest wszędzie. Właściwie to by starczyło za opis, bo mniej-więcej tyle widzą wszyscy którzy go znają. Ale jak jest głębiej? No cóż, na pewno przez jego głowę ciągle biegnie gonitwa myśli, którą ciężko zdiagnozować. Ciągle wpada na inne pomysły, inne rzeczy, ale ma pewne stałe punkty których stara się trzymać. Na przykład bezwzględna miłość do rodziny. Nie potrafi się na nich gniewać, czy żywić do nich jakichkolwiek innych negatywnych emocji, a na dodatek za rodzinę uznaje praktycznie cały Klan Wichru. Kolejnym punktem jest chęć bronienia ich i niesienie pomocy, ale już jakiś czas temu zrezygnował z robienia tego poprzez bycie wojownikiem. Absolutnie nie wierzy w swoje możliwości zostania na tyle dobrym wojownikiem by móc chronić kogokolwiek, nawet siebie. Ciągle zastanawia się nad byciem medykiem. Ale tylko w skrytości i nigdy o tym nikomu nie powiedział. Dlaczego? Trochę się boi, a z drugiej strony ma wrażenie, że zostanie wyśmiany, albo delikatnie mu oświadczą, że Medyk ma już dwóch terminatorów więc trzeci jest zbędny…
Dlatego można powiedzieć, że pomimo całej otwartości i braku kłopotów z kontaktami, oraz tego, że wydaje się dość głupiutki, jest całkiem inteligentny i dość skryty. Wszystko co go dręczy i wszystkie ważniejsze uczucia chowa głęboko w sobie, nie dając światu dostępu do nich.
- Och, dobrze, że pytasz! - powiedział entuzjastycznie kocur. - To znaczy, że myślisz.
Przerwał na chwilę i przejrzał dokładnie zioła które przyniósł, zanim wybrał kilka liści i jeden korzeń.
- Nagietek i łopian same w sobie dobrze działają na infekcje, ale prócz nich warto znać jeszcze te zioła.
To jest trybula. Wygląda trochę jakby paproć wypuściła łodyżki z drobnymi białymi kwiatuszkami zebranymi w koszyczki. Wiele ziół ma tak zebrane kwiaty i bardzo podobne, więc musisz nauczyć się rozpoznawać je po kształcie liści. Warto jej szukać wszędzie, gdzie ziemia jest szczególnie mokra, co w sumie pomaga, bo trzeba ją wykopywać całą, by dobrać się do korzenia. Widzisz, korzeń należy przerobić na maść i nałożyć na ranę by pozbyć się infekcji, ale sam w sobie ran nie leczy, za to liście podane do zjedzenia pomagają na ból brzucha.
To z kolei jest czosnek. Ma taki sztywne liście, które są nieco szarawe, i kwitnie też na biało, ale ma większe liście. Poza tym trudno go pomylić z czymkolwiek innym przez to jak pachnie - śmierdzi jak siedem przekleństw! Ale działa doskonale nie tylko na infekcje, ale też na pchły! Wystarczy się wytarzać w jego liściach a odstraszysz infekcje, pchły i całą swoją rodzinę!
No dobra, dobra, ale poza żartami jest jeszcze ta dziwna roślina. Nazywa się skrzyp i wygląda troszkę jak miniatura drzew iglastych, a jej żucie zawsze przypominało mi żucie igieł jodłowych - bo wiesz że igły jodłowe można żuć dla lepszego zapachu z gęby, prawda? No w każdym razie, skrzyp rośnie wszędzie na polach i przerobiony na maść dobrze się sprawdza na infekcje.
Co tam ci jeszcze mogę powiedzieć... O, to jest ślaz. Ma owłosioną łodygę, ząbkowane liście i takie śmieszniutkie kwiatuszki. Można go zjadać na katar, bóle gardła czy bóle brzucha.
O, a to jest bardzo przydatny wrotycz. Rośnie bardzo wysoki, często w takich dużych kępach, ma takie śmieszniutkie żółte kwiatuszki które wyglądają jak kropeczki na końcu łodygi, no i ma bardzo intensywny zapach. Liście zwalczają biały i zielony kaszel, tylko nie wolno ich podawać za dużo na raz, to znaczy nie więcej niż dwa liście na raz, bo więcej prowadzi do wymiotów. No chyba że CHCESZ by ktoś zwymiotował, bo na przykład zjadł coś nieświeżego i się zatruł. Wtedy dajesz trzy liście do zjedzenia i problem z głowy.
Jeszcze nawłoć, nawłoć się wszędzie rozrasta i kwitnie na jesieni, na taki intensywny żółty kolor, a kwiaty ma jak pierze drobnego ptaszka. Też rośnie wysoka, i też często w kępach, a najłatwiej ją znaleźć na brzegach lasów. Jej liście przerabia się na maść i podaje na bolące stawy, obicia albo drobne rany jak nie ma czego innego do podania.
No dobra, a teraz nadążasz?
Pokrzywa:
S: 6 | Zr: 12 | Sz: 7 | Zm: 9 | HP: 60 | W: 56/60 || 0/2 przerzuty na walkę || 0/6 przerzutów na szukanie
Nie byle kto, umie się cieszyć byle czym I byle co, choć byle jak, bylebyś ty, byleby być Bylebym mógł, odkurzyć mózg choć trochę Igdybędzieszjakskałazawszezmieniaćsięwwodę