Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos przyjęła ich wypowiedzi skinieniem głowy. Już powoli zaczynało się ściemniać, więc Kos przyspieszyła kroku, by nie została ich całkowita ciemność. Wzięła oddech, szykując się na kolejną dłuższą wypowiedź.
- W Klanie najważniejszy jest Przywódca. Przeprowadza Ceremonie, odpowiednik naszych Zebrań, wydaje rozkazy i jest odpowiedzialny za Klan. Jest Zastępca, który zastępuje Przywódcę podczas jego nieobecności, rozdziela patole granicznie i patrole do polowań. Przywódcy często doradza Medyk, który, jak mówiłam, jest takim łącznikiem Klanu z Gwiezdnym Klanem. Zna się na ziołach i leczeniu. Polecenia Zastępcy wykonują Wojownicy, którzy trenują Terminatorów. Terminatorzy zostają później mianowani na wojowników, a kocięta powyżej sześciu księżyców zostają terminatorami. Istnieje opcja nie zostania wojownikiem, tylko Matką. Matki opiekują się kociętami. I oczywiście, członek Klanu powyżej stu księżyców zostaje Starszym, czyli zostaje zwolniony z obowiązków wojownika i odpoczywa. To tak w dużym skrócie. Resztę opowiem wam jutro - wymruczała. Dotarli już do obozu, a w międzyczasie Kos wspominała o mijanych miejsca. Jutro dokończą granicę i Klany, a później Aura i Artem będą zmuszeni samodzielnie zdobyć medyczną wiedzę.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem słuchał… starał się słuchać, ale tego wszystkiego robiło się coraz więcej i więcej i szczerze? Te informacje o Klanach nie wydawały się jakieś specjalnie ważne dla jego istnienia w Nowym Świcie, który przecież podobno był zupełnie czymś innym. No i te Klany to tak sobie trochę życie komplikowały tym wszystkim a ciemnobrązowy point nie był jakimś specjalnym fanem komplikowania sobie prostych rzeczy.
Odwrócił wzrok od Kos i spojrzał przed siebie, zauważając że idą już w stronę obozu, czyli na dzisiaj się kończy ich szkolenie. No cóż, nie wiedział jak bardzo mu się to wszystko przyda na jego ścieżce Salamandry, ale niech będzie. Jak już mus to mus. Point spojrzał znów na Kos kiedy doszli do obozu, czekał na jej decyzję jak zakończy ten dzień.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Szczerze to Aurę, podobnie jak Artema, trochę nudziła ta gadka o Klanach. Kija to obchodziło Aurę, zwłaszcza, że ta wiedza już była im znana poprzez lekcje oraz rozmowy z bardziej doinformowanymi kotami od siebie. To była powtórka, na dodatek w bardzo nudzącej formie. Jednak zawsze to było coś, co zapełniało ciszę. Był to czas, gdzie Aura nie musieli udawać, że nie są kopią własnej matki, ani żadnego innego kota. Mogli sobie odetchnąć.
Zbliżali się do obozu, na to wychodziło. To chyba dobrze, bo informacji zdążyło się sporo nagromadzić. Teraz przydałoby się je zapamiętać.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
***
Gdy już zebrali się wszyscy, Kos skinęła głową i wyprowadziła ich z obozu. O Klanach do opowiedzenia zostało jej niewiele - ot jeden, może dwa fakty i tyle. Ostatnim razem przekazała im kompletną, wystarczającą wiedzę. Teraz zostało im tylko przejść przez resztę terenów i cóż, ten punkt Artem i Aura mieli skończony. Liczyła, że dwójka wyrazi jakąś chęć rozmowy i nie spędzą dzisiaj całego dnia milcząc.
- Witajcie, dzisiaj dokończymy zwiedzanie terenów Nowego Świtu. I oczywiście, odpowiem na wszystkie wasze pytania, te dotyczące Klanów i te pozostałe. O Klanach wiecie już chyba wszystko - poinformowała krótko, rozglądając się za pierwszym punktem. Dała kotom przerwę na odezwanie się, po czym przeszła do opowiadania: - Tam dalej widzicie Zajęcze Trawy, ale my idziemy w innym kierunku. Ten szum dochodzi z Ciemnego Jeziorka, miniemy je po drodze do Leśny Skałek, naszego punktu granicznego. Później będziemy poruszać się do Topiołek. Tereny przyleśnie zwiedziliśmy wczoraj - wyjaśniła.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Przyszedł na spotkanie z Kos o umówionej porze. Artem starał się być punktualny, punktualność była wyrazem szacunku do drugiego kota, matka zawsze mu to powtarzała i ciemnobrązowy point miał zamiar się tego trzymać.
Kiedy Kos oznajmiła, że o Klanach wiedzą już raczej wszystko w duchu Artem musiał przyznać, że się ucieszył. Jakoś nie za bardzo chciało mu się spędzać kolejny dzień szkolenia na nauce o grupach, które przypominały mu czasy kiedy znał jeszcze Antylopią Łapę i w dodatku te informacje nie za wiele mu dawały. Jako kot który nigdy nie żył w Klanie i raczej nie zamierzał tego zmieniać to było tak trochę bez sensu znać wręcz ich historię i system od deski do deski. Ważniejsze było dla niego zapamiętanie terenów Nowego Świtu niż informacji o Klanach, więc to dobrze że dzisiaj przynajmniej to także skończą.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Kociak Tsunami nie zmienił się znacznie. Nadal ma te same, bladorude futro poprzecinane ciemniejszymi, grubymi, klasycznie układającymi się pręgami. Od spodu jednak rudy kolor zanika, przechodząc dość szybko w biel. Biel znajduje się między innymi na pysku, po policzka i aż do czoła, na koniuszkach jak i na futrze wewnątrz ucha, na całych łapach (za wyjątkiem jasnorudych przebarwień na piętach tylnych łap), części brzucha (gdzie nieregularnie bije się o dominację z rudością) oraz na spodzie ogona. W długim i gęstym futrze Aury często goszczą kwiaty. Ich piwne (bądź ciemnomiodowe) oczy wybijają się na tle przydymionych odcieni. Trójkątne uszy oraz poduszki łap są w jasnoróżowej barwie, nos odcień lub dwa ciemniejszy. Aura jest kotem wyższym niż przeciętny, o lekkim zarysie mięśni pod długim futrem.
Aura to kot nietypowy, zaszyty we własnym świecie, gdzie skupia się na obmyślaniu planów, opisywaniu konkretnych zadań, jakie musi wykonać, bo w innym wypadku straciłby się już na początku, nie wiedząc od czego musi zacząć. Nienawidzi faktu, że niektórzy nie myślą, zamiast tego impulsywnie podejmują działania — nie potrafi pojąć, jak to robią. Nie lubi czekać, nie tylko jest niecierpliwy, ale też boi się rezultatu, który zajmuje dłużej niż pięć sekund, aby go otrzymać. Gdy ich plany się zmieniają, Aurze trudno jest przystosować się do nowych warunków. Aura stara się podejmować decyzje używając głównie logiki, a nie swoich uczuć w stosunku do tematu związanego z ową decyzją. Stara się wpasować do grupy kotów ją otaczających, mimikując często styl wypowiedzi albo używane frazy. Trudno jest im się zdecydować, jak na prawdę się czują, dlatego może tak mało mówią o uczuciach. Wszystko zostaje w środku.
Nowy dzień, nowa możliwość nauczenia się... miejmy nadzieję czegoś przynajmniej trochę ciekawszego. Jasne, Klany były ciekawe... ale ich dziwna kultura niekoniecznie. Aura woleli słuchać o samych Klanach, a nie martwych duchach ich przodków. Kos chyba zdążyła już zapomnieć, że miała ich zabrać by "zaprezentować" istnienie kocich duchów z Klanów.
Młody kot może i się nie wlókł, ale szedł na końcu pochodu złożonego z nich, Artema oraz Kos. Obserwowali tereny wokół siebie i szli wolnym krokiem, czekając na słowa Kos.
Ioncehada thought Butdont knowwhere itwent Cause Ive beenlivingoffsoda Andcheapcigarettes Maybewhen I was akid I wasdroppedon my head Yeah,thatwouldmakesomesense IDONTwannaBEmyself It´smaking mesounwell I dontWANNAbeMYSELF Just wanna besomeone else
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Księżyce: 125 Mistrz: Jesionowa Kora/Wiewiórczy Ogon Płeć: kotka Matka: Jesionowa Kora (*) Ojciec: Słodki Język/Markiz (*) Trwałe urazy: cztery głębokie cięcia na głowie: od nasady żuchwy, ciągną się przez skroń aż po czoło, wyrwane prawe ucho
Czarno-rudy szylkret o bardzo wyrazistych barwach | biel: klatka piersiowa, brzuch, łapy, połowa pyska | czerń: uszy, znaczna część grzbietu, lewa strona pyska, prawe oka | rude plamy: na całym ciele, lewe oko | zielonożółte oczy | krótkie futro |
Może i omal nie umarła, ale przynajmniej tak gwałtowne ruchy i rozmowa, spowodowały, że Fala zaakceptowała swój los i bardzo stara się przetrwać w samotniczym świecie. Wierzy, że kiedyś wszystko wyjdzie na prostą, a Jesionowa spojrzy wtedy na nią z dumą. Nie poddaje się, a w walce o przeżycie jest zaciekła.
Kos dzisiejszy dzień przewidywała w głównej mierze na chodzeniu. Mieli ponad połowę terenów do przejścia, więc jeśli chcieli mieć dzisiaj jeszcze trochę wolnego czasu na innego obowiązki, musieli się pospieszyć. Kos narzuciła wartkie tempo, przynajmniej takie, na które pozwalały jej stare kości. Przypomniała, że gdyby mieli pytania to powinni jej przerwać i jej je zadać, po czym ruszyła przed siebie.
- Ten teren to Rumiankowa Łąka - no cóż, niewiele było teraz widać, bo Pora Zielonych Liści kończyła się w zastraszającym tempie i zaraz przyjdzie Pora Opadających Liści. - Nią przejdziemy do naszego innego punktu granicznego, Wrzosowego Wzgórza. A to, na wzgórzu, to Samotny Strażnik - wspięli się na wzgórze - Tam w oddali widzicie Pustkowie i Zielne Pagórki. Wam szczególnie się przydadzą, więc je zapamiętajcie - zobaczyli, zapamiętali, ruszyli dalej. - Teraz poruszamy się wzdłuż granicy utaj są Zielne Pagórki. Wam szczególnie się przydadzą, więc je zapamiętajcie - mruknęła. Przyszli medycy. Na czy: Znachorzy. Upewniwszy się, że je uczniowie wszystko zapamiętali, ruszyła dalej. - To Pszczele Chaszcze, punkt graniczny - powiedziała wchodząc w głębszy gąszcz - Ta kłoda tam dalej to Stary Pień. A to jezioro to Topiołki. Przed nami Brzeg Topiołek, kolejny z terenów - wyjaśniła. - A to Wysokie Szuwary - wtrąciła, gdy doszli na miejsce. Usłyszawszy szum rzeki, Kos szybko dodała: - To, co słyszcie, to Ukryta Rzeka. Na naszych terenach mamy dwa punkty z nią związane: pierwszy to jej Dolna część, do której właśnie podchodzimy, i Górna, do której idziemy. Tam, gdzie te drzewa, możecie zobaczyć kolejny element terenów: Kępkę Drzew. Ten punkt tutaj to Brzeżek, a zaraz przed nami będą Ostre Trzciny - teraz miała dłuższą chwilkę bez gadania, więc dała sobie oddech i czekała na pytania. - Widzicie te skały w wodzie? to Grzbiety, możecie tędy przejść suchą łapą na drugą stronę rzeki. Tam z kolei, gdzie rzeka się zwęża, to Górna część Ukrytej Rzeki. Ostatnie dwa tereny pokażę wam w trakcie drogi powrotnej - i skręciła w kierunku obozu. Nieśpiesznie, ich krótkie lekcje Szkolenia, dobiegały końca. Przeszli chwilę w ciszy, chyba że ci mieli pytania, nim Kos znowu zaczęła tłumaczyć - to tutaj, to Zacieniony Rów. Przed nami ostatni punkt: Barwny Łan. Jest tuż przy obozie, więc na pewno musicie go kojarzyć - dotarłszy na miejsce, Kos napomknęła, że to tutaj i ruszyli do obozu. - No więc, jeśli nie macie żadnych, jakichkolwiek pytań, niejasności czy uwag, tutaj moja rola się kończy. Nie bójcie się mnie prosić o pomoc, w czymkolwiek, nawet nie związanym ze Szkoleniem - mruknęła, oczekując jakiekolwiek reakcji od drugiej strony.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Z taką ilością informacji jaką zalała ich Kos Artem nawet nie za bardzo miał czas, żeby zastanowić się porządnie nad jakimś pytaniem. Szli przez to szkolenie jak burza, ale ciemnobrązowy point nie narzekał. Traktował to jako typową formalność, którą trzeba zrobić i tyle, bo się tego nie przeskoczy. On o życiu już to i owo wiedział, więc zostawały tylko te wszystkie tereny i ziemie, o których radna właśnie im opowiadała. Wystarczyło zapamiętanie ich.
Artem odwracał się to w prawo, to w lewo kiedy Kos wskazywała im charakterystyczne punkty w danym miejscu. Zwłaszcza kiedy zwróciła im uwagę na to, że przyda im się wiedza o położeniu Zielnych Pagórków... no, nazwa mówiła sama za siebie, więc pytania były tutaj zbędne. Przynajmniej według niego.
Nie wiedział co w pokazaniu terenów mogło być niejasne. Uwag też nie miał... bo do czego? Do ułożenia trawy czy rzeki? Wychodziło na to, że formalność właśnie została dopełniona skoro kotka uznała, że tutaj jej rola się kończy.
-Jasne -powiedział, kiwając głową- zapamiętam to, na pewno się przyda -w końcu nie wiadomo było co się stanie jutro czy dnia jeszcze następnego. Może faktycznie będzie potrzebna jej pomoc, kto wie? Dlatego nie zamierzał odrzucać jej propozycji.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.