Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśni zrobiło się zwyczajnie przykro gdy nic nie wskórała. Nijak nie pomogła, nijak nie zdała porządnych ran. Jedyne czym była to być może jakąś dystrakcją, ot, drobnostką która zajmowała pelikana na chwilę gdy reszta się męczyła. Ze skwaszoną miną patrzyła na praktycznie martwego ptaka, aż do momentu gdy odezwał się Tonący Kamyk.
Nie odpowiedziała, tylko kiwając głową. Gdy zabrali się do pracy z Tnącą Zawieją, Pieśń pozwoliła sobie na wydarcie ze skrzydła ptaka kilku ładnych piór. Część zabierze dla siebie, a część da w prezencie mamie, która na pewno się z tego ucieszy. W ciągu pracy też czuła, jak boli ją klatka piersiowa w miejscu w którym została uderzona, ale ignorowała to. Wciąż niezadowolona wróciła do obozu z Tnącą Zawieją.
//zt
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Jak nie poza terenami to na terenach. Sowia Łapa włóczył się często. Niechętnie spędzał czas w obozie. Kiedy tylko mógł to spał nawet poza nim. I tak nikt za nim nie tęsknił. Nikt by za nim nie tęsknił jeśli by zniknął. Taki już jego los.
Tym razem poszedł nad Mgliste Bajoro, które znajdowało się niedaleko cienistych granic. Z samego rana praktycznie, bo wtedy zbierała się tam mgła. Bury szkielet wszedł w nią powoli, czując się praktycznie jak u siebie w domu. Tak zwykle wyglądał jego umysł. Zamglony, ciężki do odnalezienia. Nawet dla niego.
Później podszedł do dołu z mętną wodą i usiadł przy niej. Wpatrywał się w wodę jakby chciał coś w niej ujrzeć. Jakby czekał na jakiś sygnał od kogoś. Jakby miał się w niej pojawić czyjś pysk. Wpatrywał się w wodę jak sroka w gnat i nie zwracał uwagi na otoczenie.
I wtedy to zobaczył. Pysk, który nawiedzał go w snach od dzieciństwa. Co prawda, dawno właścicielki nie wyczuwał tak jak kiedyś, ale mary senne dalej po niej pozostały… i wyglądało na to że nie tylko senne.
-Zapłacicie! -wydarł się i pacnął w wodę tam gdzie wydawało mu się że widzi Jaskółczy Śpiew, która śmiała mu się prosto w pysk. To miała być przestroga. Ona i jej pobratymcy nie skończą dobrze. On zaplanuje ich śmierć bardzo dokładnie. Niech im przekaże. Niech się boją. Trzęsą ze strachu.
//Śpiewająca Knieja
//nevermind
I amtherighteous hand of God AndI amthedevilthatyouforgot AndItold you one day you will see That Iʹllbe backIguarantee Andthathellʹs coming,hellʹs coming Hell,hellʹs coming with me
⊗⊗⊗
And it is well, with mysoul Youlineyourpockets full of moneythatyousteal from the poor And on your way down thehill,you hearmering thatbell AndI said, hellʹs coming with me(hellʹs coming with me)
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Ostatnie czasy nie były łatwe dla Zawiei, ale jakoś się trzymał. Jest synem Olchowego Szeptu, więc podoła wszystkiemu. Chciał również co nieco w swoim życiu zmienić. Ma dobre relację z Huraganową Łapą, duży kontakt z Rwącą Łapą, za to z pozostałymi kociętami słabe. Z tego względu umówił się na spacer z Burzową Łapą. Co prawda nie przepada za łażeniem bez sensu, ale przebywanie poza Obozem dobrze mu zrobi. Będzie też mógł na spokojnie porozmawiać z córką, z którą nie przebywał od mianowania jej na terminatorkę. Jak maleństwa były w kociarni to bywał u nich codziennie. Dbał o ich edukację oraz, żeby miały wszystko czego potrzebowały, a teraz czas z jego kociętami jest bardzo ograniczony. Każdy ma już swoje sprawy i chyba niemożliwe jest, aby cała rodzina spotkała się w komplecie. - Jak idzie Ci trening z Polną Gwiazdą?- zapytał przewracając oczami. Niby fajnie, że córka ma trening z Przywódcą, ale Polny to nie jest idealny materiał na mistrza, ale lepszy on niż Płonący Las, który uczy Huraganową Łapę.
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Od czasów mianowania na uczennicę mój kontakt z ojcem nieco się urwał, zdziwiłam się więc ogromnie, gdy wczoraj wieczorem podszedł do mnie w czasie posiłku i zaproponował na dziś wspólny spacer. Chyba zgodziłam się na niego tylko ze względu na brak innych zajęć, gdyż w tym dniu Polna Gwiazda dał mi wolne od treningów. Nie wiedziałam, co mogło kierować Tnącą Zawieją, który przecież ostatnio mało co się nami interesował, a zwłaszcza mną, swą drugą córką, która przecież chciała tylko zasłużyć sobie na jego uwagę. To mnie było pisane być kiedyś przywódczynią Klanu Cienia, nie moim siostrom, a tym bardziej bratu, najmłodszemu członkowi naszej rodziny. Cóż, w sumie, co mi szkodzi przejść się i porozmawiać z tym, który ofiarował mi to życie? Trzeba przecież pielęgnować rodzinne więzi, prawda? Z tymi myślami stawiłam się więc nazajurz w omówionym miejscu. Tata na szczęście nie kazał długo na siebie czekać, gdyż pojawił się zaraz po mnie. Pierwsze, o czym wspomniał, to moje szkolenie. Nie dało się nie zauważyć, że niezbyt pasuje mu, że szkoli mnie mój wuj, a brat jego partnerki i mojej matki. Wybacz, tatuśku, ale rodziny niestety się nie wybiera, ale jeśli powiesz coś złego o moim idolu, może to być koniec naszej znajomości.
- Jest świetnie, Polna Gwiazda to bardzo rzetelny i wyrozumiały mentor. A jak tobie idzie szkolenie Rwącej Łapy? - odparłam, szczerze zainteresowana postępami swej siostry, która przecież jednocześnie odbierała nauki na klanowego medyka.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Kto by pomyślał, że szkolenie z Polną Gwiazdą jest świetne! Nie takiej odpowiedzi Zawieja się spodziewał, ale dobrze, że córka jest zadowolona z treningu. Gorzej jakby nie była i nic nie dałoby się z tym zrobić, bo przecież Przywódca nie zmieniłby tak chętnie siebie ze względu na nieradzenie sobie z podopiecznym. To byłby wstyd na cały Klan. Trochę mu w oczy koli, że Burzowa Łapa tak ładnie powiedziała o Polnej Gwieździe. Ciekawe czy jego terminatorzy go wychwalają. Na pewno nie Skowycząca i Wzburzona Łapa, bo z nimi to była tragedia przez co został upokorzony na ostatniej ceremonii. - Odkąd wyzdrowiała bardzo sprawnie. Mam nadzieje, że przyszła ceremonia będzie jej- oznajmił z błyskiem w zielonych oczach. Już im niewiele zostało do przerobienia, ale wiadomo jak to jest. Wypadnie znowu jakieś choróbsko, będzie zajęta lecznicą czy treningiem Medycznym i wszystko się opóźni. - Ty też już jesteś blisko końca treningu?- zapytał zainteresowany. Fajnie by było gdyby obie córki skończyły równo swoje szkolenia. Nikt nikomu nie będzie wtedy zazdrościć. Dla niego to było straszne, że został razem z Zimno mianowany na końcu. Czuł się przez to gorszy. Na szczęście udowodnił swoją wartość.
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Nie dziwiłam się, słysząc dumę w głosie ojca. Widać było, że świetnie idzie mu z Rwącą Łapą, bo choć kotka często ostatnio chorowała, udało jej wyjść na prostą i dogonić, a nawet prześcignąć resztę uczniów, w tym mnie i nasze rodzeństwo. Chyba dobrze, że dogadują się jak ojciec z córką, prawda? Szczerze? Trochę im zazdroszczę tej ich więzi, gdyż to ja miałam być pierworodną córką swych rodziców, a musiałam oddać ten tytuł "Pannie Idealnej", dlatego gdy za każdym razem któreś z rodziców bardziej poświęcało uwagę jej, a nie mnie, bardzo mnie to irytowało. Przez to musiałam bardziej się starać, aby zasłużyć sobie na ich szacunek i dumę. Czasami miałam wrażenie, jakbym urodziła się nie w tej rodzinie, co trzeba. Powinnam być potomkinią Polnej Gwiazdy, w tym również jego następczynią i dziedziczką. Niestety, musiałam się zadowolić tym, co miałam. Ważne, że podczas tych wspólnych treningów tworzyła się między nami nierozerwalna więź i przywódca był mi znacznie bliższy niż mój własny, rodzony ojciec. Dobrze, że nie umiesz czytać mi w myślach...Byłbyś zaskoczony tym, co o tobie sądzę i jakim uwielbieniem darzę tego, którego tak nie lubisz...
- Szczerze, mój trening potrwa chyba nieco dłużej. Zdążyliśmy dopiero omówić zasady kodeksu, mistrz zapoznał mnie również z klanowymi terenami, a nawet miałam już swoje pierwsze polowanie, które poszło mi całkiem nieźle. - zamruczałam, dumna z samej siebie, że tak dobrze mi idzie na wojowniczym szkoleniu. I co z tego, że może zdarzyć się tak, że okres bycia uczennicą zakończy się u mnie trochę później? To nawet lepiej, bo dzięki temu więcej będę mogła się nauczyć, a większa wiedza uczyni ze mnie jeszcze lepszą, jak nie najlepszą, wojowniczkę! Tak dobrą, aby zasłużyć sobie na miano przywódczyni Klanu Cienia! Ale co Tnąca Zawieja może o tym wiedzieć? Jego młodość minęła już dawno temu i nigdy już nie powróci. Ja wciąż miałam sporo czasu, aby dowiadywać się coraz to nowych rzeczy, móc wykorzystywać je w praktyce, a także małymi kroczkami spełniać swoje marzenia. Zobaczysz, tatuśku, jeszcze ci łyso będzie, gdy zobaczysz, jak twa córka idzie w ślady swego wuja! O ile pożyjesz na tyle długo, aby być tego świadkiem...
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Szkoda, że trening Burzowej Łapy nie idzie odpowiednio sprawnie. To na pewno wina Polnej Gwiazdy. Gdyby poświęcał więcej czasu jego córce, ta osiągnęłaby znacznie więcej. Cóż, musi się zadowolić, tym, że prędzej czy później ukończy szkolenie i będzie wspaniałą Wojowniczką, później Zastępczynią jak i Przywódczynią. O tak! Zawieja i Huragan będą Medyczkami, a Burza Przywódcą! To jest teraz jego pragnienie. Jemu, niestety osiągnięcie wyższej rangi się nie uda, podobnie jak jego ojcu. Czas mija, a Polna Gwiazda nie wybiera się na Srebrną Skórkę, w dodatku kolejną przeszkodą jest Śpiewająca Knieja. Ona tak łatwo nie zniknie, jest młoda, jedynie można liczyć, że drapieżnik pomoże ją usunąć ze stołka. - To fantastycznie! I jaki zwierz pierwszy wpadł Ci w łapy? Ja na swoim pierwszym polowaniu złapałem gołębia. Mogło być lepiej, ale zawsze coś- zapytał zainteresowany. Ach, kiedy to było! Lata świetlne temu. Czasy, które już nigdy nie wrócą! Miał wtedy rodziców, rodzeństwo, było o wiele lepiej. Teraz ma partnerkę, córki, a syn, w którym pokładał największe nadzieje przepadł. - W sumie to jeszcze walka i trening będzie zakończony- oznajmił skupiając się czy nie pominął jakiegoś podpunktu, który trzeba przerobić na szkoleniu. Wychodzi na to, że Burzowa Łapa też kończy trening i według niego przyszła ceremonia również będzie jej.
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Ach, więc pierwszą ofiarą tatusia również był przedstawiciel ptasiego rodzaju? Tylko w jego przypadku był to akurat gołąb. Pff, najwyraźniej miał wtedy mały łut szczęścia. Z drugiej strony, ptak to ptak, nie ważne jaki by on nie był. Jaki ojciec, taka córka...czy aby na pewno? Ja osiągnę w życiu więcej, wszystko to, o czym Tnąca Zawieja mógł jedynie śnić. Gdy ja staną na czele klanu, on nadal będzie tylko zwykłym szarym wojownikiem, no chyba że do tego czasu przeniesie się do legowiska starszych lub...sami wiecie, jak jest. Wypadki chodzą po kotach. Nie to, żebym mu źle życzyła czy coś, jestem po prostu realistką.
- U mnie była to sikorka, gruba, tłusta i leniwa. Jej złapanie poszło mi całkiem gładko, nawet nie musiałam się wysilać, żeby wpadła w moje łapy. - odparłam, nie do końca będąc szczerą ze starszym kocurem. Pominęłam parę szczegółów, w tym to, że wpierw spłoszyłam sikorę, wystawiając się na jej widok. Ojciec nie musiał o tym wiedzieć. Jeszcze by mnie zaczął pouczać czy coś. Na jego optymistyczne podejście do mego szkolenia zareagowałam wzruszeniem ramion. - Skoro tak mówisz...Pożyjemy, zobaczymy. - rzuciłam jakby od niechcenia. Jasne, że w głębi serca chciałabym skończyć swe treningi znacznie szybciej niż reszta mojego rodzeństwa i zostać wojowniczką przed nimi, jednak mogłam poświęcić więcej swego czasu na szkolenie, skoro miało mnie ono uczynić szybszą, zręczniejszą, silniejszą, wytrzymalszą, a przede wszystkim lepszą od innych.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Sikorka zawsze coś. Nie jest to wymarzony okaz, gdyż pożywi w pełni tylko jednego kota, nie to co królik czy zająć. Najważniejsze jest jednak to, że się udało i córka nie wróciła z pustymi łapami. Zresztą chyba nikt z pierwszego polowania nie wraca z niczym. Zawsze uda się coś znaleźć i złapać, choćby małego piszczka. - Nie wątpię! Jesteś utalentowaną kotką i masz wiele predyspozycji- odpowiedział dumnie. W domyślę chodziło mu o to, że wszystkie dobre cechy odziedziczyła po nim. Również ambicje, tylko niestety, on nie ma szczęścia, jego czas mija i szansa na spełnienie marzeń przepada. Coś Burzowa Łapa nie była przekonana do rychłego zakończenia treningu. Czyżby nie zamierzała się starać? Nie, raczej to Polna Gwiazda może jej utrudniać. Na pewno wina nie leży po stronie córki. Zawieja rozejrzał się dookoła i westchnął głośno. Okolica jest paskudna i sam nie wie czemu ich łapy skierowały się akurat tu. Zapewne Porą Zielonych Liści zawędrowałby na Gorące Skałki wygrzać kości. - Masz jakieś ambicje na przyszłość?- zapytał. Oczywiście domyśla się, że córka będzie chciała zostać wspaniałą Wojowniczką i starać się o najwyższe posady. Zastanawiało go w sumie bardziej czy w swoich planach jest miejsce na przedłużenie ich rodu. Fajnie by było kontynuować. Dwie córki będą Medyczkami, więc nie wypada, mimo, że niby zostało to zniesione. Chyba jedyna nadzieja w Burzowej Łapie.
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Miło było usłyszeć od ojca słowa pochwały, na które zareagowałam cichym, słyszalnym jedynie dla mnie, pomrukiem. Nie chciałam mu dawać tej satysfakcji, że jego komplement miał na mnie jakikolwiek wpływ. Choć to, że był ze mnie dumny, znacznie podnosiło mnie na duchu i motywowało do działania. Nie pałałam do niego jakąś wielką sympatią, ale dobrze było wiedzieć, że dostrzega on moje starania o zapewnienie sobie mocnej pozycji w klanie, jak i w samej naszej rodzinie. Każde wsparcie w dążeniu do swoich celów jest dla mnie ważne i cenne, nawet gdy okazują mi je całkiem obce koty.
- Dzięki. Fajnie, że tak uważasz. - odparłam, gdyż musiałam jakoś odpowiedzieć na jego słowa. - A żebyś wiedział, że mam! Będę tak dobrą i wspaniałą wojowniczką, że zostanę zastępczynią, a później przywódczynią klanu! I nic i nikt mi w tym nie przeszkodzi! - miauknęłam donośnym i pewnym siebie głosem. - No, może na tej drodze do sławy i wielkości znajdę chwilę, żeby sprowadzić na świat swoich potomków i dziedziców, ale to będzie zależeć od tego, czy trafi się kocur, który będzie mnie godzien. Nawet nie będzie mi przeszkadzać, gdy umrę jako samotna, stara panna, ale pełna szczęścia z osiągnięcia swoich priorytetów. Są sprawy ważne i ważniejsze.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
On tak właśnie uważa jak powiedział. Ciekawe czy córka jest tego świadoma? Powinna być, zawsze starał się podkreślić, że on i jego rodzina są lepsi od innych. Może wypadałoby to kontynuować? Tylko niestety nie bardzo wypada. Jego kociaki są już duże i mogą tak łatwo tego nie odbierać jak kiedyś. Teraz już są bystre i wiele myślą, nie wpoi im się niczego ot tak, a szkoda.
To, co Burzowa Łapa powiedziała było dokładnie tym, co Tnąca Zawieja chciał usłyszeć. Właśnie tego oczekiwał od swojej córki. Zawieja Junior z Huragan mają być Medykami, a Burza Przywódcą, może jeszcze Przymrozek wróci albo Jagodowa Łapa i zajmą miejsce Zastępcy, wtedy naprawdę będzie spełniony plus może kociaki od ostatniej dwójki. Na pyszczku Zawiei pojawił się szeroki uśmiech. Był bardzo szczęśliwy, że chociaż jego plany po części mogą się spełnić. - Zuch córka i o to chodzi! Konkretne cele i mam nadzieje, że je osiągniesz! Co się tyczy kocura to też podchodzisz do tego racjonalnie. Wiesz czego chcesz!- zasypał Burzową Łapę komplementami. Rzadko z jego pyszczka wydobywa się tyle pochwał na raz, więc to naprawdę święto. Po chwili uśmiech zniknął z pyszczka Tnącego i jego mimika stała się neutralna. Niby wszystko ładnie pięknie, ale rzeczywistość to zweryfikuje, on też miał ambitne cele i perspektywy i tylko na planowaniu i marzeniach się skończyło, nie licząc posiadania potomstwa. Niech tylko Burzowa Łapa nie podzieli jego losu.
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Znów z moich trzewi wyrwało się ciche mruczenie. W słowach swego ojca wyraźnie słyszałam dumę, a takiej reakcji na swą wypowiedź raczej się po nim nie spodziewałam. Cóż, może jednak ci, których, jak nam się wydaje, dobrze znamy, potrafią nas czasem zaskoczyć czymś miłym i niezbyt pasującym do naszego wyobrażenia o nich. Tnąca Zawieja pozytywnie zaskoczył mnie swoją pochwałą, bo rzadko mogłam usłyszeć je z jego pyska. Hmm, czyżby ten częsty brak czasu wpływał jakoś na nasze rodzinne wiązy i sprawiał, że z tęsknoty za sobą byliśmy dla siebie znacznie milsi? Nie mnie to oceniać. Chciałam się nacieszyć chwilą sam na sam z tatą, póki jeszcze trwała, bo nie wiadomo kiedy trafi się jeszcze jakaś okazja, aby w spokoju porozmawiać.
- Dzięki, tato. - odparłam, gdy wtem dostrzegłam zmianę jego nastroju. Kocur przestał się uśmiechać i zamilkł. - Tato? Czy coś się stało? - spytałam się, gdyż tego wymagała sytuacja. W mej głowie zaczęły pojawiać się coraz to gorsze scenariusze. Zaginięcie kogoś z rodziny, choroba czy nawet śmierć - wszystko to mogło się okazać powodem jego milczenia.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja szybko zamrugał oczami na pytanie córki. Nie wiedział, co ma jej powiedzieć. Uświadomić ją jaka rzeczywistość jest brutalna, jednocześnie dając znać, że jej się nie uda? Czy po prostu rzucić jakimś kłamstwem, że coś innego wprawiło go w taki nastrój? Do kłamców nie należy, więc musi chyba powiedzieć prawdę, która go zaboli. Przyzna się wtedy do swojej porażki, a to mu nie jest na łapę. - To nie tak, że w Ciebie nie wierze, ale dojście do władzy może być trudne. To zależy od kotów, a jak widać nasz kochany Polna Gwiazda wybiera rodzinę, kotkę, która zaginęła, nagle wróciła i została Zastępcą, co jest absurdalne. Jakby w Klanie nie było lepszych kandydatów! A co Krogulczy Szpon sobie myślała wybierając Polnego? Dlaczego nikt nie docenił Olchowego Szeptu z takim szacunkiem i wpływami? To co się dzieje to jedna wielka kpina!- rozgadał się. Mówił rozemocjonowanym głosem. Był lekko oburzony tymi wydarzeniami. Olchowemu Szeptowi się nie udało, żadnemu z jego rodzeństwa, ani jemu! Jakie są szansę, że jego kociętom się uda? Zapewne marne. - Nie wiem co trzeba zrobić, aby osiągnąć rangę Zastępcy. Ale nie martw się, coś się wymyśli! Najważniejsze na początek to wyszkolić ucznia!- podjął na nowo temat zdeterminowany. Coś muszą zaradzić!
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Przewróciłam oczami, słysząc pesymistyczne słowa ojca. Ależ z niego niedowiarek... Mi na pewno się uda! Jestem najlepsza w Klanie Cienia, jeśli nie w całym lesie! Jeszcze wam wszystkim pokażę, że tak jest, było i będzie! Po chwili Tnąca Zawieja zaczął narzekać na samego Polną Gwiazdę i jego decyzję dotyczącą wyboru zastępczyni. Szczerze? Miałam gdzieś, kto pełni funkcję zastępcy mego wuja, gdyż długo nim nie pobędzie. Właściwie Śpiewająca Knieja tylko grzała mi miejsce w legowisku i lada dzień odbiorę to, co mi należne. W ekspresowym tempie dokończę swe szkolenie, zostanę wojowniczką i wytrenuję jakiegoś naiwnego młodzieniaszka - szybko pójdzie. Nie mogłam jednak znieść, jak mój rodzony ojciec wypowiadał się z nieukrywaną pogardą o naszym przywódcy, a moim osobistym idolu. Ta zniewaga krwi wymaga! Albo chociaż próby obrony dobrego imienia lidera. Syknęłam na starszego kocura, dając upust swojej złości.
- Nie waż się tak mówić o Polnej Gwieździe w mojej obecności! To mój mentor oraz wielki, dumny, mądry i odważny kocur, który troszczy się o swój klan i rodzinę, czego nie można powiedzieć o co po niektórych kotach. - rzuciłam, nie mając właściwie na myśli nikogo konkretnego. Jeśli mój rodziciel był taki mądry, za jakiego się niby uważał, na pewno sam się domyśli, o kogo mogło mi chodzić. - Jeszcze zobaczysz! Zostanę przywódczynią klanu i osiągnę to całkiem sama, bez niczyjej pomocy! A na pewno nie potrzebuję jej ze strony takiego życiowego nieudacznika jak ty! - odparłam, zanim nie zdążyłam pożałować własnych słów i myśli. Po prostu wyrzuciłam z siebie to, co mi ślina na język przyniosła, nie bacząc na to, że mogę kogoś zranić. W tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Ważniejsze było to, że mój mentor został znieważony przez kogoś, kto go nie rozumiał ani nawet nie starał się go rozumieć.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja zrobił wielkie oczy słysząc jak Burzowa Łapa wychwala Polną Gwiazdę. Czy jej na oczy padło? Przywódca jest teraz własnym cieniem. Chucherko takie, że wiatr zaraz go zdmuchnie, w dodatku tyle beznadziejnych rzeczy zrobił. Lista jest długa, jak można być w niego tak ślepo zapatrzonym? Czy naprawdę nikt nie widzi, że Polna Gwiazda działa na niekorzyść Klanu? Kolejne słowa córki na początku podobały się Zawiei. Wie czego chce, jest naprawdę zdeterminowana, jak on kiedyś. Niestety, czar momentalnie prysł, gdy padła obraźliwa fraza. Poczuł się bardzo dotknięty. Jego własna córka powiedziała o nim coś takiego! To niedorzeczne i jakie zarazem upokarzające. Tnący skulił uszy po sobie i syknął wściekle. - Ach, tak?- odparł oburzony. Cały się zagotował. Momentalnie odwrócił się w drugą stronę i bez dalszego komentowania ruszył w stronę Obozu. Jeszcze nie jest za późno, aby go zatrzymać. Pytanie tylko czy Burzowa Łapa w ogóle chce się do niego odezwać czy też nie ruszy w swoją stronę?