Logo Artemidy
Piaszczysta Mielizna - zachód
Być może Zboże postąpiłoby inaczej, gdyby sobie przypomniało emocje, jakie wiązały się z pierwszymi kociętami, ich narodzinami i wszystkim wokół. Ale w tej chwili, łapiąc te kilka dobrych chwil słonecznego dnia, jedyne o czym myślało, to by przedłużyć i pogłębić swoją przyjemność, zatopić się w długim futerku pięknej kocicy i właściwie to nie myśleć wcale o świecie.

[...]

Po fakcie zeszło z Czereśniowej Gałązki i z pewnym zdziwieniem zaczęło kontemplować fakt, że obecnie było mistrzem swojej nie-partnerki, a przed chwilą zaliczyło swoją byłą mistrzynię. Miało szczerą nadzieje, że to nie jest początek jakiegoś dziwnego wzoru. Zamiast jednak pokazywać po sobie co myśli ułożyło się koło kocicy i zaczęło czyścić jej futerko, mrucząc przy tym.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rozluźniła się całkowicie, pozwalając by Zboże przejęło kontrolę nad sytuacją a wszystkie myśli wyparowały z jej głowy. Nad zastanawianie się nad tym czy to, co robią ma sens czy nad tym, jak rzeczywiście Czereśnia poradzi sobie w roli matki jeszcze przyjdzie czas. Dobrze było chociaż raz cieszyć się ciepłym dniem, czyimś towarzystwem i nie zamartwiać czymkolwiek innym.

[...]

Westchnęła z wyraźną satysfakcją. Zmrużyła oczy, pozwalając by Zboże czyściło jej futro, samej muskając rudy bok Zboża swoim puchatym ogonem. Minęła chwila nim mgiełka zadowolenia wywietrzała z mózgu Czereśni na tyle, by pozwolić jej na trzeźwe myślenie. Zastygła w bezruchu.
— A co z Trującą Łapą? — zapytała nagle, być może całkowicie rujnując moment. — Nie będzie zła? — To, z całą pewnością, było pytanie które powinna zadać przed tym wszystkim.

Tak bym chciał Cię. . . . .⁺
spotkać raz
₊. . . . .w ten jedyny dzień

Lub o tydzień cofnąć czas, a l e nie da się
Chociaż { SAMOTNOŚCI SMAK } aż do bólu znam
Kiedy innych niedziel brak,
. . . . . . . . . . . . . . . . trudno co mi tam . . .

[Obrazek: vmjSuEh.gif]
[ wszyscy gwiezdni balują w niebie ]

˗ˏˋ . .Złoty. ˎˊ˗ . sypie się k u r z
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do { P I E K Ł A } mam t u ż
Świat się tylko już ze mną kręci
Gwiazdy p ł o n ą jak stal

╭─────────────────────── ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ─╮
w niebie dzisiaj wszyscy, . . . . .
. . . . . wszyscy gwiezdni mają bal

╰─ ♱ · ₊˚✩˚ ₊ · ♱ ───────────────────────╯

LVL 4 265 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
10
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i nie dało się nacieszyć chwilą za długo bo rzecz jasna ktoś musiał zadać durne pytanie.
Zboże miało całe życie doświadczenia w powstrzymywaniu swoich instynktów, więc tym razem nawet nie drgnęło by zdradzić że coś poczuło. Dalej spokojnie czyściło jej futro, mrucząc odrobinę. Odczekało moment po jej pytaniu, jakby się zupełnie nie przejęło po czym w końcu na nią popatrzyło.
- Dlaczego miałaby być zła? - spytało z nutą śmiechu w głosie. - Przecież nie jesteśmy parą. - I na te słowa poczuło ukłucie serca. Głupiego serca, które coś chciało, a które zdawało się rozrywać w każdym kierunku jednocześnie. A mimo to patrzyło na Czereśniową Gałązkę z pewnym rozbawieniem, udając zupełny brak zrozumienia.
MY DRESS IS ON FIRE
⭑ ⭑ ⭑ ⭑

and I hurl myself, I heal myself, I drag myself
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxlike a rug in the rain
and my S A I N T she is dancing
as every step I choose to take begins to
begins to set the world aflame
LVL 5 195 / 400
MedLVL 0 41 / 100
15
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Piórko leżała zanurzona w Pieszczastej Mieliźnie, wpatrując się w kamyczki i ziarenka piasku. Pomarańczowe ślepia wpatrywały się jedynie w jeden punkt. Ciężko było jej pozostać w bezruchu... kiedyś. Teraz dosyć często się zawieszała, tak jak w tym momencie. Delikatnie zamachała ogonem, wprawiając wodę w chwilowy ruch.
Sama nie wiedziała, o czym właściwie w tym momencie myślała. Ciężko jej było pozbierać myśli po kolejnej śmierci, jaka trafiła się w jej rodzinie. Najpierw Kwiatek, potem tata no a teraz jeszcze matka... Czy rozpaczała? Oczywiście. Bolało nadal tak samo mocno, pogodzenie się z tym nadal szło źle... Ale chyba nieco lepiej, niż wcześniej.
Skoro miała pewność, że Kwiatek mógł do niej schodzić w snach, to rodzice pewnie również mogli to zrobić. Dlatego też było jej z tych chociaż trochę lepiej... trochę.

[Jaśminek]
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocurek rzadko kiedy wędrował z własnej woli po tej części terenów. Może nie przepadał za opuszczeniem obozu samemu, jednak główną przeszkodą w dotarciu tutaj było coś innego, coś, w czym kąpała się teraz tak błogo Piórko. Rzeka. Samo przechodzenie przez tamę nie było aż takie tragiczne, jednak wyobrażenie, że wystarczy jedno potknięcie i kocurek wpadnie do niej i nikt mu nie przyjdzie na pomoc było niesamowicie przerażające.
No ale dla kwiatków się przełamał. Akurat wędrował w poszukiwaniu jakichś okazów i kątem oka zauważył, że jeden z kamieni wystających w wodzie ma… Dziwny kształt. Kilka uderzenia serca myślenia nad tym i O GWIEZDNI TO NIE KAMIEŃ!! Wszędzie rozpoznałby te długie, czekoladowe uszy! - PIÓRKO? WSZYSTKO DOBRZE? - wrzasnął zmartwiony i już miał wbiegać do wody, jednak nie. Zatrzymał się gwałtownie, o mało nie wpadając pyskiem w mokry piach. Przez ciało kocurka przeszła fala przerażenia i wspomnień, gdy obieg pór temu sam znalazł się pod wodą. No ale… Musiał jej pomóc! Nawet jeśli nie potrafił pływać! Ostrożnie dotknął łapką tafli wody i… NIE. Nie ma mowy. Nie zrobi tego. Za nic w świecie tam do niej nie podpłynie. Natychmiast odskoczył przerażony od brzegu i wbił zaniepokojone spojrzenie na uszy wystające z wody. A może z własnej woli się taplała??? O gwiezdni, łaciatek modlił się w duszy, by tak rzeczywiście było. Jeśli nie, to miał już spięte mięśnie, gotów pobiec po jakąś pomoc.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Krzyk kocura dotarł do niej z opóźnieniem. Nie przez sam fakt, iż był daleko, ale po prostu była w amoku. Zanurzyła się w swoim własnym świecie, nie zdając sobie sprawy, iż wojownik tak bardzo próbował przełamać własny strach, aby ją ratować. Dopiero po chwili ocknęła się, po czym odwróciła głowę od piasku i kamyczków na mieliźnie, a zwróciła pomarańczowe ślepia prosto na czarno białego wojownika.
Obdarowała go delikatnym uśmiechem, który przychodził jej teraz nieco łatwiej, lżej. Szybko jednak zmalał, gdy zauważyła jego przerażenie, wymalowane na pyszczku.
- Jaśminek? Wszystko w porządku? Wyglądasz na zmartwionego i wystraszonego... - czekoladka rozejrzała się dookoła, aby upewnić się, że nie ma w pobliżu żadnego niebezpieczeństwa. Wstała sprawnie, nawet nie otrzepując się z wody i podchodząc do wojownika. Delikatnie tyknęła go nosek o nos. Dla niej nie isntały granicę osobiste, więc zazwyczaj dosyć łamała takie bariery.
- Co się stało? Chcesz porozmawiać?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał. Zero reakcji. Przez te krótką chwilę, w której Piórko nie reagowała na wołania, panika Łaciatka tylko wzrastała, a on był niemalże pewien, że pomoc jest potrzebna. Jednak nie. Obróciła się, a widząc jej delikatnie uśmiechnięty, pyszczek Jaśminek poczuł niesamowitą ulgę, jakby ktoś odwiązał mu supeł, który został mu zawiązany na płucach. Głównie przez to, że nic jej nie jest, ale też, że dzięki temu nie będzie musiał wchodzić do tej piekielnej wody.
Tylko no, że Piórko odbiła piłeczkę i zapytała, czy on, czuł się w porządku. Początkowo trochę spanikował, bo jedyna odpowiedź, jaka przychodziła mu do głowy to wspomnienie o tym, że to tylko strach przed wodą. Na szczęście, zanim kotka skończyła zadawać pytania, ogarnął, że może zwalić wszystko na zmartwienie. Bo w sumie to też był powód przerażenia, które malowało się na jego pyszczku. Tyknięcie w nosek nieświadomie przyjął, bo dalej całą uwagę skupiał na akcji, która przed sekundą miała miejsce - Nie, nic, po prostu nie ruszałaś się w wodzie i pomyślałem o najgorszym… To ja się powinienem pytać, wszystko okej? To nie jest pora zielonych liści, by pozwolić sobie na takie kąpiele w wodzie… Nie zmarzłaś!? - zarzucił okropnie zmartwiony, przyglądając się uważnie czekoladowemu futrze kotki, tak by sprawdzić, czy na pewno nie kryły się tam żadne świeże rany.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Oh... przepraszam! Nie chciałam cię nastraszyć! Po prostu nieco się... zamyśliłam. A takie patrzenie na piasek i kamyczki w wodzie jest niezwykle uspokajające, a ja potrzebuję się ostatnio uspokajać bo myślę o tym wszystkim co się dzieje, a naprawdę dużo się dzieje, a ja już powoli nie wyrabiam, nie wiem co mam myśleć ale nawet nie mam z kim porozmawiać, bo Cis jest medykiem i nie chce mu przeszkadzać w medykowaniu, Mrozik też chodzi zmartwiony i nie chcę mu dokładać problemów, Blizna dopiero wróciła do klanu, a Kostek to... Kostek, znaczy kocham go ale on też ma dużo na głowie, a tata i mama nie żyją, podobnie jak Kwiatek, więc nie mam z kim porozmawiać, chociaż Łabędzia Gwiazda chciał ale ja nie chciałam a teraz mi głupio go prosić i... OH! PRZEPRASZAM JA NIE CHCIAŁAM SIĘ ROZGADAĆ I CIĘ MARTWIĆ! - miauknęła przerażona, dreptając w miejscu i spoglądając na swoje przednie łapki. Potrzebowała się wygadać, a Jaśminek tak po prostu się nawinął i zapytał jak się czuje i tak jakoś wybuchła... - Lubię wchodzić do Grzmiącej Rzeki, bo podobno mama poznała tu mojego tatę i to mi o nich przypomina, dlatego wchodzę do niej nawet jeśli jest zimna. Ja naprawdę przepraszam, że cię wystraszyłam i zapomnij i tym co mówiłam, proszę! Możemy pozbierać razem kamyczki? - zaproponowała, dając swojemu dawnemu "ja" nieco większą kontrolę nad wszystkim przez to stało się... nieco chaotycznie. Ale taka była młodsza Piorko, tak więc czemu i starsza nie mogłaby taka być? Czemu wszystko ją niszczylo i nie pozwalało się cieszyć życiem?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Słuchał uważnie jej historii i… O rety. Spodziewał się wspomnienia o ranach fizycznych, a nie tych… psychicznych. Co dziwniejsze miał wrażenie, jakby kotka mówiła o nim. Księżyce temu, gdy Kwiatek, mistrzyni i jego rodzice umarli, też był taką chodzącą kępką myśli, żalu i wszystkich innych możliwych emocji. To nie był fajny okres… Aż opuścił uszy na samo wspomnienie, a jego oczy wyraźnie się zeszkliły. Piórko straciła tak wiele, a Jaśmin jako jej przyjaciel powinien zapewnić jej wsparcie, a nie. On łaził teraz i bezsensownie zbierał kwiatki.
Kotka może była zimna i cała przemoczona, ale w tym momencie to nie przeszkadzało łaciatemu. Nie był do końca pewien tego, co chce zrobić, ale ostatecznie się przełamał i pozwolił sobie podejść bliżej by otrzeć swoim policzkiem o ten czekoladowej. Następnie się zatrzymał, wtulając się w jej kark, a jeśli nie miała nic przeciwko, to został tak troszkę dłużej. - Wiem dobrze co czujesz i powiem ci, że ignorowanie tego nie jest dobrym pomysłem. Po tym, jak moi rodzice zmarli dusiłem wszystko w sobie i nie wyszło mi to na zdrowe… Nie wiem, czy jestem odpowiednim kotem, ale chętnie posłucham o wszystkim, co ci siedzi w głowie… Nie obiecuje, że coś poradzę, ale ten, zawsze jest milej, gdy ktoś posłucha nie? - Nareszcie się cofnął, spoglądając Piórko w oczy. Jaśminek był o włos od rozklejenia się, ale walczył mocno z tym uczuciem. - Ale ten, jeśli serio teraz nie chcesz pogadać, to możemy zmienić temat i pozbierać kamyczki… - zaproponował nieśmiało, posyłając w jej stronę czuły uśmiech. Bo ten, chciał, by wyrzuciła co jej leżało na sercu, ale jednocześnie nie chciał jej zmuszać i wprowadzać w niekomfortową sytuację…
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Piórko oczywiście pozwoliła na to, aby Jaśminek się do niej przytulił. Nie miała nic przeciwko temu, ponieważ... cóż, lubiła się tulić, a poza tym było jej mimo wszystko zimno, a wojownik był naprawdę cieplutko i mięciutki. Wysłuchała jego słów, czując, że łzy zbierają się w jej oczach. Była wdzięczna kocurowi za to, że chciał jej wysłuchać, że udzielał jej takiego wsparcia... Jaśminek był wspaniały.
- Ja... chyba chcę pogadać. Tak, chyba potrzebuję tego. Ale nie będzie cię go męczyć? Bo nie chcę ci się zrzucać z problemami, jeśli masz coś na głowie - wolała się upewnić, że na pewno nie będzie mu to przeszkadzało. Przełknęła powoli ślinę po czym wzięła głębszy wdech, aby zacząć swój monolog.
- Czuję się źle, OKROPNIE, nie lubię się tak czuć, nie chce się tak czuć, ale nie potrafię inaczej. Cały czas ktoś mi bliski odchodzi, cały czas nie mogę nic zrobić. Dlaczego Gwiezdni zabrali mi rodziców jeden po drugim? Najpierw tatę a potem mamę. Ja ich kocham, moje rodzeństwo ich kocha i potrzebuję. Potrzebujemy ich bo zawsze byli z nami, a mi ciężko się przyzwyczaić, że już ich nie ma... Wiesz, potrzebowałam czasem przychodzić do mamy w nocy do jej legowiska, aby się przytulić, bo było mi przykro, źle, samotnie... A teraz nie mogę tak zrobić... Wchodzę do pustego legowiska, które nadal nią pachnie. Pachnie moim tatą również, szczególnie w jednym miejscu, jakby mama zostawiła mech, na których spał, aby nadal czuć jego zapas. To jest okropne uczucie, nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie mam pojęcia co myśleć ale moje rodzeństwo też ma swoje problemy i chciałabym im pomóc, ale nie wiem jak a też się o nich martwię! Ja wiem, że moim rodzicom musi być dobrze na Srebrnej Skórce, ale naprawdę chciałabym się do nich po prostu znowu przytulić... Chciałabym wrócić do czasów, gdy byliśmy kociętami i rozwalaliśmy piórka, gryźliśmy tatę, chowaliśmy się przed mamą gdy była pora drzemki, bo bardzo jej nie lubiliśmy ale ona zawsze nas znajdowała! Dalej nie wiem jak to robiła ale jej się udawało..
I jeszcze Kwiatek. Ja... Gdy Łabędzia Gwiazda cię mianował to ja...
- westchnęła cicho, spuszczając wzrok na mokrej łapy - Popłakałam się... Ja... była. zła. Nie lubię nic zła, to nie jest miłe uczucie. Ale nie umiałam przetrwać, że nazywasz się... jak Kwiatek. Ja przepraszam, bo to nie twoja wina, niepotrzebnie to mówię, ale było mi naprawdę przykro i przepraszam bo nie powinna tak myślę...
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nienie, mów śmiało - zapewnił pośpiesznie. Może… Jeśli będą to mocne i bolesne wyzwania to będą męczyły Jaśminka. Zresztą już się przejmował tym drobnym skrawkiem, którym podzieliła się przed chwilą… Łaciaty nie przepadał za myśleniem o nieprzyjemnościach, dlatego unikał ich jak tylko mógł, ale w tym przypadku wysłuchanie przyjaciółki było ważniejsze niż ten głupi dyskomfort.
I zaczął się potok słów, a kocurek usiadł, skupiając całą uwagę na jej słowach, bo czuł że wyjdzie z wyjdzie z tego trochę plątanina. No i tylko przekonał się, że rzeczywiście ich sytuacje były bardzo podobne. Z taką różnicą, że w klanie było sporo rodzeństwa Piórka, a Jaśminek został niemalże sam, jedynie z bratem ze starszego miotu. Szybko jednak wyrzucił tę myśl. To był moment Piórko, okropnie tak porównywać kto więcej stracił a kto mniej. Jaśminek ze swoją stratą pogodził się już jakiś czas temu, a kotka już teraz potrzebowała wsparcia… - Jeśli chcesz pomóc reszcie rodzeństwa, to wystarczy, że po prostu będziesz. Często się słyszy o kotach, które znikają z klanu bez śladu. Nie wiem jak wygląda twoja relacja z nimi, ale na pewno jest im raźniej ze świadomością, że w klanie mają rodzinę, która zawsze jest skora do pomocy - rzucił tak… na początek. Chociaż jednocześnie i na koniec, bo jego głowie pojawiła się pustka. Nie wiedział zupełnie co jeszcze może dodać, chciałby powiedzieć coś miłego, ciepłego, jednak no… Nie wiedział co. Tak więc się poddał, idąc dalej z dalszą częścią, która dotyczyła go… bardziej.
Cicho parsknął, chcąc tak troszkę ocieplić klimat i szybko przekazać, by się nie przejmowała aż tak, czy coś. - Nie wiem, czy zauważyłaś, ale też płakałem. Gorzej niż kociak. Później na czuwaniu zresztą też. Przez caluutką noc. Nie chciałabyś widzieć jakie okropne wory pod oczami miałem na następny dzień! Chociaż bardziej z zaskoczenia… Smutku… Może też trochę złości albo radości? C-ciężko to wyjaśnić!! Ale ten, zaskoczyłem się mocno słysząc moje nowe imię. Pierw mi się nie podobało, ale ostatecznie to się nawet cieszę… Pasuje mi chyba i przypomina o kocie, który uratował mi życie - wymruczał, uśmiechając się lekko.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Naprawdę tak myślisz? W sensie... że oni nie pójdą z klanu bo tutaj jesteśmy? I trzymamy się razem nawet, jeśli wszyscy są czymś zajęci i każde z nas ma swoje, osobne obowiązki? - zapytała nieco spod łba, delikatnie przechylając nawet głowę w bok. Oni... tak, trzymali się razem. Blizna, ona wróciła do klanu ze względu na rodzinę. Ze względu na nich wszystkich. Jaśminek miał rację, oni byli silniejsi razem, musieli trzymać się razem, musieli być razem. Tak musiało pozostać.
Kocur nie był zły, że płakała z powodu jego imienia. Nie zrobiło mu się też chyba przykro, ponieważ parsknął, zwracając uwagę starszej kotki. Czekoladka uśmiechnęła się delikatnie, aby nie pozostawać z tak smętną miną, gdy wojownik się uśmiechał. Zatrzepotała uchem, gdy na myśl wróciły jej wspomnienia żyjącego Kwiatka.
- Kwiatek był cudownym kotem. Najwspanialszejszym, najcudowniejszejszym, najmegasupersłodkowszym kocurem na świecie! On mnie nauczył polować i w jestbyłniejestjest jest mega super bo on... No on do mnie zszedł we śnie i to było bardzo... dziwne uczucie, bo niby sen ale ja chodziłam, rozmawiałam, przytuliłam się nawet do niego! Ale on nie może wrócić i to jest... przykre, ale może odwiedzać nas we śnie, więc i ciebie może kiedyś odwiedzić, bo też byliście ze sobą blisko, prawda? No i pasuje ci to imię! BARDZO! Kwitnący Jaśminek jest piękne i cudowne i naprawdę do ciebie pasuje bo ty jesteś... Jak taki kwitnący kwiatek! Ja lubię kwitnące kwiatki no i poprawiłeś mi humor i... jeju, Jaśminek ja przepraszam, że jestem samolubna bo ty pewnie też się źle czujesz z tym wszystkim a ja nawet nie zapytałam jeju przepraszam, ale no, jesteś cudowny Jaśminek i nie dziwię się, że podobasz się Kostkowi, bo jesteś naprawdę megasuper fajny i godny zaufania i wspierający i w ogóle i jesteś po prostu super Jaśminek i mam nadzieję, że nie czujesz się źle i przepraszam, że cię tym tak przytłoczyłam... I... ojej a myślisz, że też mogłabym mieć imię po Kwiatku? Bo po rodzicach też bym chciała ale chyba nie mogę być Pierzastym Zachodzącym Korniko-Kwiatkiem... Ale rodziców mam na zawsze w sobie, bo oni mnie wychowali i urodzili i cudowni no i zawsze będę z nimi kojarzona a z Kwiatkiem nie... a mogłabym być Pierzastym Kwiatkiem albo Kwitnącym Piórkiem chociaż to ty jesteś Kwitnącym Jaśminkiem więc byśmy byli we dwoje, ale JA MOGĘ BYĆ PIERZASTYM WZGÓRZEM. I oboje nosilibyśmy po nim imiona! Czy... ty byłbyś zły gdybym to zaproponowała Łabędziej Gwieździe?
Every night in my dreams
I see you, I feel you
That is how I know you go on
Far across the distance
And spaces between us
You have come to show you go on

[Obrazek: dcar0ad-49bc59a6-3143-4093-af7a-3164ce60...0ssmG2DjXE]
LVL 4 20 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
255
Zręczność
Zr
79
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Znaczy… Chodziło mi bardziej o to, że fakt, że jesteś i nigdzie nie odchodzisz, dodaje im otuchy. Ale też masz racje, gdyby wszyscy moi bliscy odeszli, to raczej nic nie trzymałoby mnie w klanie… Może nie odważyłbym bym się pójść poza tereny, ale na pewno bycie tu nie byłoby aż tak przyjemne - rozjaśnił. Bo nie wiedział jakie rodzeństwo miała kotka. Znał tylko Kostka, którego raczej te słowa nie dotyczyły, ale kto wie, może on też gdzieś tam ukrywa swoją kochającą stronę.
A następnie nastąpił kolejny potok, w którym łaciatemu trudno było się połapać. Kwiatek ją nawiedził? Na tę wieść musiał przyznać, że się trochę ucieszył. Kwiatek wciąż gdzieś tam był i obserwował uważnie swoich przyjaciół… A przynajmniej Piórko. Bo Jaśminowi się jeszcze nie ukazał i musiał przyznać, że przez ten fakt poczuł również lekkie ukłucie… Chciałby go bardzo zobaczyć, zapytać jak tam się mu żyje (lub nie żyje) wśród Gwiezdnych, ale niestety księżyce nawet po swoim pogrzebie nie ujawnił się Jaśminkowi. Chociaż to nie było aż takim zaskoczeniem, jak trzy słowa, które wpadły między falą komplementów. Podobasz się Kostkowi… Łaciaty chciał jakoś przerwać orientalce, ale nie potrafił wtrącić się jej w zdanie, więc poddał się i po prostu czekał, aż skończy, trzymając z tyłu głowy pytanie.
- Um, jasne!! Jeśli ci nie przeszkadza, że nowe imię będzie ci codziennie o nim przypominało… Kwiatek na pewno by się ucieszył z tego wyboru. Tak samo super, że cię nawiedził. Jeśli kiedyś znów cię odwiedzi, to powiedz, by też przyszedł do mnie! Oraz uh… dziękuję za komplementy, pewnie nawet na część z nich nie zasługuje, zresztą to samo mógłbym powiedzieć o tobie!! Jesteś przemiła i rety, strasznie chciałbym być na miejscu Kostka, by mieć tylko taką kochaną siostrę, ale… Coś mówiłaś o nim, że niby ja się mu podobam? C-chyba się przejęzyczyłaś, bo to niemożliwe bym się mu podobał - czy komukolwiek innemu, dodał w myślach. Po prostu nie mógł sobie wyobrazić, by ktokolwiek widział w nim coś więcej, niż przyjaciela, a szczególnie Kostek! Chociaż… Hm… Gdyby tak przypomnieć sobie ich niektóre spotkania to może oriental zachowywał się troszkę dziwnie… Oj chętnie by ten temat rzucił na bok i skupił tylko i wyłącznie na Piórku, ale umarłby, gdyby się nie upewnił, o co chodzi.
‧₊˚❀ ༉‧₊˚.
how long have I been out of town?
'cause sometimes I wonder if I had kissed her
how different life would be right now
I smile when I cry to hide what I felt

xxx
"I'm doin' fine"
speak for yourself

xxx
I should've just asked for help

xxx
LVL 5 215 / 400
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
17
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Woda ostatnimi czasy traciła na wysokości, był to więc ostatni dobry moment na spróbowanie swoich sił z rybami. Z takim też zamiarem przyszedł rzeczny kocur. Przysiadł na brzegu, zatapiając ogon w wodzie. Uważał, żeby jego cień nie padał na wodę, a sam siedział nieruchomo.

//Mg
LVL 4 275 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
14
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W taki gorąc łowienie rybek zawsze przynosiło przyjemne ukojenie! A jako że poziom wody stał się niepokojąco niski, to maleńkie brały jak szalone i o proszę! Minęła chwila, naprawdę krótka chwila i kocur mógł poczuć jak coś delikatnie skubie jego ogon. Pod taflą wody znalazła się całkiem spora, długa rybka, dokładniej mówiąc Brzana. Ogromny kąsek jak na początek!

Pierwiosnkowy Przesmyk - lvl: 4 | S: 11 | Zr: 14 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 | W: 65
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości