Żmija jest kotem drobnym, zarówno pod względem wzrostu jak i tężyzny fizycznej. Jest mniej umięśniony niż typowy kot z klanów a także całkiem sporo niższy. Cechą najbardziej odróżniającą go od innych członków Klanu Cienia są jednak wywinięte uszy i brak ogona, a także nietypowe umaszczenie. Czarne pręgi pokrywają całe jego ciało, najciemniejsze są jednak na pyszczku, uszach, ogonie oraz końcówkach łap, na brzuchu i szyi natomiast są już prawie niewidoczne a Porą Zielonych Liści zanikają całkowicie. W dotyku jego futerko jest niezwykle gładkie - kocur zawsze utrzymuje je w nieskazitelnym stanie. Nos wojownika ma kolor różowo-brązowy, opuszki łap grafitowy a oczy mienią się wieloma odcieniami lodowego błękitu. Rysy jego pyszczka są delikatne - tworzą raczej delikatne łuki niż ostre kąty, nie jest jednak pucołowaty. Ze względu na brak ogona jego chód jest nieco niezgrabny.
Cichy, w miarę spokojny introwertyk. Obojętny na większość świata, unika konfliktów, gdyż zazwyczaj przedstawienie swojej racji jest dla niego mniej ważne niż cisza i spokój. Jedną z niewielu rzeczy, które się dla niego liczą, jest Kodeks Wojownika a także lojalność wobec klanu. Jest mocno uprzedzony wobec kotów urodzonych w klanie, które z jakiegoś powodu go opuściły, nie przepada również ogółem za samotnikami. Bardziej od Klanu Cienia kocha jedynie swoje dzieci - dla ich dobra jest w stanie naginać, a nawet złamać reguły. W ich obecności staje się znacznie bardziej wylewny i ożywiony.
xxxNa aluzję Drzazgi brwi wojownika poszybowały w górę a wąsy zadrżały. Pierwszy raz spotkał się z takim... żartem? Zakładał, że to był żart, bo zaczynanie konwersacji złośliwością nie należało do najlepszych strategii, jeżeli chodzi o socjalizację. Kłująca Łapa raczej nie chciał zrazić do siebie towarzystwa, o które tak błagał Gwiezdny Klan. xxxDalsze jego słowa były mniej kontrowersyjne. Wojownik nie widział sensu w opuszczaniu obozu w pojedynkę a potem narzekaniu, że jest się samotnym - bo co to za problem poprosić kolegów o pójście razem z nim? Młody kocur z pewnością miał ich wielu - ale nie podzielił się z Drzazgą swoimi przemyśleniami na ten temat. Na jego pytanie zamierzał jednak odpowiedzieć. xxx- Czy mo- - zaczął, ale musiał przerwać, gdy jakaś mucha próbowała wlecieć mu do nosa. Skrzywił się i odgonił ją łapą. - czy można? Przecież jak się krzyczy to się im, uh, komunikuje swoje miej- lokalizację. A jak taki, na przykład, jastrząb dowie się gdzie jesteś, to może spróbować cię upolować. I co wtedy zrobisz?
inxxmyxxmindxxxx Ithoughtthebirdswouldsingxxxx andSPARKSxwouldflyxxxx but it's just quietxxxx
★ ★ ★xxxx
am I cruel? xxxxxxxxxxxxor amI ignorant xxxxxxxxxccxxxxxxxxxxxxor was I FOOLED xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxby the stories I knew
Księżyce: 95 Mistrz: Burzowe Echo Płeć: kocur Matka: Zwiędła Łodyga Ojciec: Orli Szpon Trwałe urazy: user // półokrągła blizna nad lewym łukiem brwiowym
[Wysoki, obecnie chudy i nie posiadający wyraźnych mięśni, lynx point z białymi skarpetkami na łapkach, niebieskie ślepia, różowy nosek, ładny pyszczek, "pieprzyk" na prawym pasiaku, półokrągła blizna nad lewym łukiem brwiowym]
[towarzyski, pewny siebie, emanuję aurę nieobecności, lekkoduch, żyje w swoim świcie, skłonności do złośliwości, chętny do zabawy i przysparzania kłopotów, nietypowy, chwilami intensywny]
Reakcja wojownika na jego żarcik, była uczciwa. W końcu nie znali sie dobrze, do tego piastował wyższą rangę niż on i ogólnie był przynajmniej o cały obieg pór liści starszy od niego, więc no, spodziewał się. Jednak mimo wszystko nie ugryzł się w język, chcąc przetestować ów granicę. Mimo wątpliwego początku rozmowy, Żmija nie wyglądał na zbytnio złego lub urażonego, co było raczej dobrym znakiem. W końcu Kłujący domagał się towarzystwa i faktycznie nie chciał, by pręgowany zakończył tą rozmowę tu i teraz.
Zezował na muchę, która postanowiła zaatakować wojownika i rozbawiony pozwolił sobie na krótki chichot. Owad miał niesamowite wyczucie czasu, atakując nos wojownika akurat w tedy, kiedy ten otworzył pyszczek. Ciekawe czy zrobił to całkowicie przypadkowo, czy może rozumiał otaczający go świat i zrobił to dla własnej rozrywki? Drzazga wolał wierzyć w tą drugą opcje, ponieważ śmieszyła go bardziej. - Jak to co? Zjadłbym go - rzucił pół żartem, pół serio. Nastoletnia głupota sprawiła, że niebezpiecznie przeceniał swoje umiejętności i był wręcz przekonany, że poradziłby sobie z jakimś przerośniętym kurczakiem. No ale czego się dziwić? Ledwo co od ziemi odskoczył, więc ciężko, żeby nie miał siana w łbie. - A po za tym i tak już pewnie wszystko stąd uciekło, kiedy się wydarłem. Matka zawsze mówi, że grunt dobrego polowania to cisza więc, ye - nieporozumień część druga. Terminator nadal był przekonany, że ów regułka tyczy się również drapieżników, nawet jeżeli nie miało to nijak sensu. Tak to jest jak ma się luki w nauce.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń obiecała swojej córce, że wkrótce wybiorą się na polowanie wspólnie, więc gdy tylko nadarzyła się okazja wraz z Szepczącą Łapą udały się na polowanie. Pieśń zasugerowała Zroszone Torfowiska, na których wciąż panowała jako taka wilgoć przez co miała nadzieję, że nawet gorąca pogoda nie będzie aż taką przeszkodą w polowaniu. Co najmniej jej krótkowłosa córka nie musiała się kłopotać z długim futrem podczas tej fali upałów...
- Powodzenia. Jakby coś się działo krzycz - powiedziała do Modlitwy z uśmiechem.
Ruszyła przed siebie, w trochę inną stronę niż córka, by zacząć szukać tropów.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
- Będę krzyczeć - zapewniła matkę, chwilę patrząc za nią, obserwując jej ruchy gdy ta odchodziła w poszukiwaniu pierwszej zwierzyny.
Polowanie ze Śpiewającą Gwiazdą było dla Modlitwy szansą na wykazanie się. Na pokazanie, jak wiele umiała mimo braku treningu przez całe swoje życie, aż do teraz. Odetchnęła cicho i ruszyła w przeciwną stronę niż matka, szukając; węsząc, nasłuchując.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Blegh, żaba. Ze wszystkich znajdowanych na terenach Klanu Cienia piszczek, musiała trafić akurat na tą najobrzydliwszą i najbardziej obślizgłą. Nie lubiła płazów. Już wolała gady, ale lepszy rydz, niż nic i nie zamierzała tej żaby zignorować. Ktoś w obozie pewnie by się pokusił.
Modlitwa natychmiast przypadła do ziemi w pozycji łowieckiej i upewniając się, że żaba jej nie widzi, zaczęła skradać się w jej kierunku. Uważała na swój oddech i kroki, podchodząc powoli, ostrożnie.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń popatrzyła na truchło z pewnym niezadowoleniem. Powąchała i gdy stwierdziła że nie śmierdzi jeszcze to szybko wykopała dołek pod jakimś charakterystycznym krzakiem i schowała w nim ryjówkę. Na pewno więcej jedzenia się przyda, ale było to gorzkie przypomnienie w jakim okresie się znajdują.
Ruszyła dalej, szukając tropu tym razem żywej zwierzyny.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
W ciszy podziękowała Gwiezdnemu Klanowi za życie żaby, bo nawet jeśli ona jej nie ruszy, ktoś w obozie na pewno to zrobi. Zaraz wypluła oślizłego płaza i zakopała go tam, gdzie stała, robiąc mentalną notatkę że tutaj będzie zakopywać zwierzynę.
Nie zastanawiając się długo ruszyła dalej. Z jedną żabą wstyd się matce pokazywać.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Gwiezdni chyba postanowili, że to będzie najłatwiejsze polowanie życia Pieśni. Nie do końca była z tego zadowolona, ale zamierzała omijać dobrej zwierzyny tylko dlatego, że nie upolowała jej sama. Zabrała rzęsorka do miejsca gdzie zakopała poprzednią zdobycz i szybko zakopała i jego. Ruszyła dalej przed siebie, szukając tropów. Do trzech razy sztuka, więc może tym razem wpadnie jej w łapy coś żywego.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Coś żywego pojawiło się faktycznie. Ale nie w postaci zwierzyny.
Ogromny lis pojawił się przy niej dosłownie znikąd i kłapnął paszczęką tuż przy jej boku, nim przywódczyni choćby drgnęła. Cud, że prawie jej nie poranił.
Średniej wielkości bura szylkretka; więcej bieli niż kolorowych plam; długie futro; heterochronia - prawe oko brązowe, lewe zielone.
Zgubiona, nieobecna, dziwna.
Pochmurny Sen
Pieśń była zaskoczona tym co się stało, ale jej instynkty były silniejsze niż to. Z automatu odskoczyła kawałek po czym rzuciła się na lisa z pazurami atakując jego oczy. Nawet do końca nie zakodowała z kim ma do czynienia zanim to zrobiła. Miała tylko nadzieję, że jej córka na spokojnie sobie poluje. Pieśń nie zamierzała jej wołać, co najmniej na ten moment nie. Może jak już lis będzie w trochę gorszym stanie zawoła Modlitwę, by ta poczuła jak to jest walczyć z faktycznym przeciwnikiem.
「 I met aMANdowntowntheother day Withruby eyesthat tookmylifeAWAY 」 The moralALWAYSgoes .: :Donttrustthewolfin woolen clothes: :. But know the consequence ofimaginationsfear 「 Ihearfrom the witches
Fear sounds ofthe dead Thesourceof the itchеs Livesunder my bed 」
Modlitwa spokojnie sobie polowała, przynajmniej na ten moment. Nie znaczyło to, że zamierza pozostawić matkę samą sobie z lisem.
Rozejrzała się ujrzawszy rzęsorka, martwego, bez żadnych oznak fizycznej krzywdy. Padł z przegrzania, z powodu jakiejś choroby? Niby nie było po nim widać, aby coś go zabiło, ale odruchowo się rozejrzała. Po chwili namysłu jednak chwyciła martwe zwierzątko w zęby i ostrożnie zaczęła wracać do miejsca, gdzie wcześniej zakopała pierwszą piszczkę.
A potem gdzieś w trawach mignęła jej ruda kita. Były od siebie z Pieśnią oddalone, ale teraz, gdy Modlitwa wróciła do miejsca gdzie polowanie zaczęły i namierzyła matkę... czy powinna rzucać się w wir walki? Gdyby był to ktokolwiek inny, zostawiłaby im lisa, niech się bawią. Ale to była Pieśń.
Porzucając martwego rzęsorka, Szepcząca Łapa zdecydowała się ruszyć pędem ku szamotającej się z lisem matce. Jeśli złapie rudy ogon w zęby i pociągnie to może, przy odrobinie szczęścia, chociaż odrobinę uszkodzi któryś z kręgów i odciągnie uwagę drapieżnika od matki.
Księżyce: 64 Mistrz: Ostry Kwiat | Ciernisty Kwiat Płeć: kotka Matka: Nieszczęsna Złotooka [NPC] Ojciec: Zdradliwy Zwichrzony Ogon [NPC] Partner: jeszcze czego Trwałe urazy: kuleje na prawą tylną łapę (-1 do statystyk); blizna na brodzie; blizna na przedniej prawej łapie
Widząc Pomurnik po raz pierwszy, zapewne zaczniesz zastanawiać się, jakim cudem to wynaturzenie jeszcze trzyma się na łapach. Jest to bowiem nieprawdopodobnie wysoka, zarazem wychudzona kocica o krótkim, przerzedzonym i skrajnie zaniedbanym futrze w kolorze jednolitej czerni, poznaczonym jedynie minimalnymi posiwiałymi przedwcześnie włoskami na dolnej partii pyska. Na świat łypie parą nieco skośnych, jadowicie zielonych ślepi, nieodmiennie niezadowolonych i niejako kpiarskich; pod nimi przedwcześnie zaznaczyły się zmarszczki mimiczne. Jej trójkątny pyszczek przecina blizna biegnąca od dolnej wargi przez brodę, druga - po ugryzieniu szczura - znajduje się na prawym nadgarstku. Wyraźnie utyka na tylną prawą nogę. Doprawdy: fakt, że coś tak karykaturalnego, pozbawionego mięśni i tłuszczu, trzyma się jeszcze na łapach należy uznać za pomyłkę natury.
Już wiele razy zdawało się, że kurtyna opadnie na dobre. Już wiele razy śmierć zaglądała jej wprost w oczy. Już wiele razy stała jedną nogą w grobie. I równie wiele razy rozpoczynał się kolejny akt, a Pomurnik wymykała się mniej lub bardziej brawurowo grabarzowi spod łopaty, odnalazłszy w sobie zaskakujące pokłady przedsiębiorczości, która pcha ją do walki o przeżycie na złość wszystkim zazdrośnikom. Obdarzono ją ostrym językiem, który kole humorem czarniejszym niż futerko właścicielki, przy tym niezbyt wyszukanym i brutalniej cynicznym, niż kiedykolwiek; niemniej jednak Pomurnik ma na tyle samokontroli, że potrafi powstrzymać się od obsypywania wszystkich swoimi złośliwościami, zwłaszcza w chwilach brzemiennych w skutki. Pesymistka z lubością narzekająca na dosłownie wszystko wokół, a przy tym sceptyk, który kwestionuje niemal każdą kwestię metafizyczną i niematerialną.
Pieśń już, już sięgała pazurami oczu lisa, gdy nagle z zarośli wypadła jak bomba Modlitwa i rzuciła się na drapieżnika. Chybiła i ledwie wyrwała mu włosek – za to rozjuszony lis ruszył na nową przeciwniczkę. Tym samym Pieśń straciła impakt i jedynie podrapała go po policzku; oślepiony gniewem i bólem lis zaczepił kłem o ucho Szepczącej Łapy, po czym szarpnął się dziko i na ślepo kłapnął zębami po łapie przywódczyni.
Lis: S: 17 | Zr: 10 (12) | Sz: 10 (12) | Zm: 9 | HP: 80 - 1 - 7 = 72/80 | W: 65 - 4 = 61/65 rana 1 stopnia: krwawiące rany na policzku, po -1HP do końca walki rana 0 stopnia: wyrwane futro z ogona statystyki obniżone ze względu na walkę z dwoma przeciwnikami
Modlitwa: lvl: 2 | S: 2 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 65 - 10 = 55/65 | W: 43 - 3 = 40/45 | przerzuty: 1/1 rana 1 stopnia: ugryzienie na uchu, krwawi, po -1HP do końca walki +5 EXP za rzęsorka
Jeszcze nigdy dotąd nie czuła się tak, jak w tej chwili. Nie czuła strachu, czuła ekscytację. Adrenalina wrzała jej w żyłach - to nie była byle szamotanina z rodzeństwem, to była walka z prawdziwym, groźnym przeciwnikiem. Nie odczuła strachu, gdy zębiska lisa błysnęły niebezpiecznie blisko jej pyska.
Przez adrenalinę nawet nieszczególnie odczuła ból. Widziała krew, wiedziała, że jej wielkie ucho zostało nadgryzione, ale to nic.
Z dzikim warkotem Modlitwa wypruła w kierunku tylnej kończyny lisa, chcąc zacisnąć szczęki na delikatnych ścięgnach i może chociaż je jakoś uszkodzić. Skoro teraz stwór był pyskiem odwrócony do matki, ona zajmie się podgryzaniem go od tyłu.