Logo Artemidy
Kłujący Gąszcz
— Oh, czasami chyba lepiej podejść do życia z odrobiną luzu, nie? — zapytał się, błogo nieświadomy problemów Klanu. W końcu jednak się przestawił. Jak miło. A jego słowa w końcu jakby odkuły kocura.
— Miło mi cię poznać, Skaliste Zbocze — odparł spokojnie, kiwając łbem w poszanowaniu. No, nie uniknął też kolejnych pytań. Ah, no tak, miło. Będą się bawić w przesłuchiwanie czy co?
— Trujący Kieł oraz Zbożowy Kłos. Tego drugiego byłem terminatorem. Powiedz mi, jeśli jesteś na tyle miły, jak... jak ma się Cykuta? I jej syn, Sen... chociaż pewnie już teraz to Senna Łapa — powiedział... z żalem w głosie, kiedy dotarł do swojego bratanka. Był to prawdziwy żal. Nie taki na pokaz, a taki najprawdziwszy, po prostu. Drgnął delikatnie uchem i spojrzał na Skaliste Zbocze.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jego pierwsze uwagi właściwie całkowicie zignorował. Oczywiście, że żyjąc tyle czasu poza klanem nie miał żadnego pojęcia na temat tego, co byłoby dla wszytskich lepsze. I poza tym, ostatnie z wypowiedzianych przez niego informacji skutecznie odsunęły uwagę wojownika od wszytskiego innego.
Ah. Jasne. Czego się spodziewał. W całym rodzie Trującego Kła i Zbożowego Kłosa tylko kogoś takiego jak on brakowało do pełnego zestawu kotów, których Skała nie będzie lubił.
- Też chciałbym wiedzieć jak się miewa Senna Łapa, ale nie raczył się pojawić na treningu. A miałem, nadzieję, że może jest jeszcze dla niego szansa. - Z każdym kolejnym dniem jego wiara w udane szkolenie swojego terminatora była coraz mniejsza. Ale czy po tym, co co stało się na ceremonii, należało mu się dziwić? Gdyby ktoś z jego własnej rodziny sprawił mu taki wstyd, na jego miejscu też nie wychodziłby z legowiska przez kolejne księżyce.
- Jeśli chcesz się przysłużyć całemu klanowi, zabierz swoją nienormalną matkę, Cykutę i najlepiej całą ich resztę, tam skąd przyszedłeś.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zmrużył delikatnie ślepia na Skaliste Zbocze, kiedy wypowiadał swoje kolejne słowa. Drgnął delikatnie uchem, a z każdym kolejną otwartą jego mordą... Solowi się to nie podobało. Zmarszczył brwi, kiedy usłyszał, że jego matka jest nienormalna. O ile dobrze pamiętał... jeszcze wtedy był w Klanie...! To nie jego starzy się rozmnażali jak króliki.
— Zalecam ci uważać na swoje słowa. Jestem pewien, że Trujący Kieł w uderzenie serca złamałaby ci kręgi, gdyby tylko miała taką ochotę — powiedział spokojnym tonem, patrząc się prosto w zielone ślepia wojownika.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oh, on tak bardzo o niczym nie wiedział. Jakie proste musiało być życie oderwane od tego, co prawdziwe, co już działo się w lesie każdego dnia. Sam by tak nie umiał. Nie przeżyłby ani dnia w taki sposób.
Spuścił łeb, na którym po raz pierwszy podczas całej tej rozmowy pojawił się na moment uśmiech. Nie dało się potraktować słów kocura inaczej niż jako żartu.
- Już kiedyś próbowała. Nie dała rady mnie nawet zadrapać. - O Tymy, że sam dał radę jedynie ją lekko zranić nie zamierzał wspominać. Zresztą to było dawno, zanim został wojownikiem, teraz z pewnością poszłoby mu zdecydowanie lepiej, gdyby tylko chciał. A jedynym, co powstrzymywało go przed spróbowaniem był fakt, że Trujący Kieł wciąż pozostawała wojowniczką klanu Rzeki. Jednak chociażby w przypadku jej syna, który jak sam powiedział, jedynie kiedyś był terminatorem? Nie miał żadnych powodów, by powstrzymywać się od ataku, więc niech lepiej Chaber uważa na to, co robi.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podniósł wyżej jedną z brwi na słowa Skalistego Zbocza. Spojrzał na młodszego kocura, z góry do dołu.
— Najwyraźniej nie czuła wystarczającej determinacji. Teraz gdy ma wnuka... pod opieką takiego dramatu jak ty... — mruknął powoli, spokojnie. Uśmiechnął się nawet, rozbawiony. Trujący Kieł byłaby zdolna do ukrócenia życia wojownika. Bardzo szybko. Cicho. Jak trucizna.
Patrzył się na kocura. Spokojnie. Oczekując reakcji. Oczekując czegokolwiek, co ten mógł zrobić. Bo jak na razie... zachowywał się jak tchórz, jedynie obrażając jego rodzinę. A Sol... Chaber. Zwał jak zwał. Zapamięta.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O czymkolwiek Chaber nie był w stanie pomyśleć, prawdopodobnie już zdążyło się w klanie wydarzyć. A z powodem, jaki sobie wtedy Trujący Kieł wymyśliła, powinna mieć największą możliwą determinację. Jednak o tamtej sytuacji dalej nie lubił mówić, lepiej było się skupić na rzeczach prostszych, tych, gdzie na pewno to on miał rację
- Już bardzo się starała, żebym nie został jego mistrzem. Ale Łabędziej Gwiazdy też nie obchodziły jej krzyki, pewnie niedługo całkiem mu się skończy cierpliwość do niej. - A wtedy co? Zostanie zdegradowana i ucieknie z klanu jak jej głupi, młodszy brat? Oby tak było, niech ich przywódca zacznie w końcu naprawdę działać bardziej zdecydowanie. On również starał się zachować spokój, chociaż teraz, gdy nie miał przed sobą całego klanu, nie były to aż tak silne próby, ogólne niezadowolenie było dostrzegalne.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Łabędzia Gwiazda? Brak cierpliwości. Nie rozśmieszaj mnie — zarechotał. Sam nie był w Klanie od dłuższego czasu, a wiedział, że przywódca Klanu Rzeki był... no. Miękką bułą, nie oszukujmy się.
Gdyby to był jakikolwiek inny przywódca, być może tak się stało. Być może Skaliste Zbocze poniósłby również konsekwencje tego, że między nim a jego matką wszczęła się bójka, ale... Łabędź? To aż nieśmieszny żart.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może miało go to zdenerwować tym bardziej, ale nie zadziało. Wręcz przeciwnie. Wygrywał dzięki swojej wiedzy o swojej wiedzy o klanie, wszystko, co mógł powiedzieć Chaber, było już nieaktualne. To on miał rację.
- Zdegradował już twojego wuja, Szczerbatą Łapę. Pewnie go nie pamiętasz, Ciemna Mordka późno urodziła ten drugi miot. Ale tak. Jego własny siostrzeniec musiał przestać być wojownikiem przez swoje zachowanie i nie umiał z tym wytrzymać, więc uciekł z klanu. To o niego pytałem na początku. - wytłumaczył, głosem trochę spokojniejszym niż wypowiadał większość z poprzednich zdań. Czy to go przekonywało? Wrócili wlaściwie do tego, od czego zaczęła się ich rozmowa, może bo to wystarczające, by ją też zakończyć.

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wzruszył delikatnie barkami na słowa Skalistego Zbocza.
— Mówisz, jakby mnie to obchodziło — mruknął bez krzty zainteresowania w swoim głosie. Zielone oczy błysnęły, kiedy wrócił wzrokiem do kocura. Posłał mu delikatny, błogi uśmiech.
— Interesuje mnie tylko najbliższa rodzina. Moja matka, rodzeństwo, mój bratanek. To, że Szczerbata Łapa miał za mały mózg, aby wytrzymać z degradacją... prosto mówiąc: mam to pod ogonem — dodał, po czym wziął głębszy wdech. Ah tak, dramaty Klanowe. Tego definitywnie mu nie brakowało w życiu. Drgnął wibrysami.
— Zobaczymy sami, co nam przyniesie przyszłość, Skaliste Zbocze. Bo mogę ci obiecać na moją prawą łapę, że powrócę do Klanu. Teraz, kiedy mam taką możliwość — miauknął ciepło.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chociaż w tym, że Szczerbata Łapa był zupełnie nieistotny, mogli się ze sobą zgadzać. Teraz wystarczyłoby do tego przekonać jeszcze tylko do tego Szpona i główny problem zostałby rozwiązany. Ale skoro nikt z dalszej rodziny tego kocura nie obchodził, przynajmniej można było ominąć część, w której tym razem jego ciotka spodziewała się akurat kociąt. Oby tylko one nie okazały się kolejną możliwa zagładą dla Klanu.
- I myślisz, że cię przyjmą? – spytał jeszcze, odwracając się i zaczynając iść w kierunku swoich terenów. Nie miał tu już chyba nic do osiągnięcia. Niestety, doskonale wiedział, że akurat jeśli o to chodziło, Łabędzia Gwiazda zdawał się zgadzać na propozycje o dołączeniu każdego, kto tylko zjawiał się na granicach, więc jeśli Chaber rzeczywiście zamierzał to zrobić, to niedługo w Rzece będzie o jednego irytującego go kota więcej.
Może jednak zostanie zabitym przez Gwiezdny Klan mogłoby być dla niego nagrodą, a nie karą.

// zt

when I am dead, I won't join their ranks 'cause they are both holy and free
and I'm in Ohio,
satanic and chained up, and until the end, that's how it'll be
LVL 7 160 / 500
MedLVL 0 0 / 100
27
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Myślisz, że nie? — zarechotał na słowa wojownika. Przymrużył ślepia, odprowadzając kocura w stronę, w którą chciał zniknąć. Otrzepał futro. Nie czuł żadnych emocji z powodu tej rozmowy. Po prostu nic. Delikatne zirytowanie, to wszystko.

zt
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
– Pod ogon niech sobie wsadzi te zadania bojowe zasmarkane. – syczy przez zaciśnięte zęby, błądząc między łysiejącymi krzaczyskami. Niektóre liście chrupią przyjemnie pod łapami kotki, ale ta jest daleka od nastroju, w którym docenia się takie drobne rzeczy. Teraz chce tylko jak najszybciej załatwić to po co przyszła i wrócić na tereny Wichru. Co to w ogóle za polityka, wysłałby Echo, ta nigdy nie robi nic ważnego. Jeszcze gdy oriental jej wyjaśniał dlaczego to zadanie konkretnie dla niej to rozumowanie brzmiało rozsądnie, faktycznie była w stanie zgodzić się, że to ona powinna pójść pod wskazany adres i przynieść jakiś skitrany przedmiot dwunogów. Ale teraz, kręcąc się po chaszczach, jest w stanie wymienić przynajmniej dziesięć innych istotniejszych rzeczy do roboty niż aportowanie śmieci. Już nawet nie interesuje jej przekopanie się przez resztę dobytku byłego samotnika, cała ciekawość ulotniła się z niej trzy zakręty temu.

//Trufla!

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie wiedziałam gdzie dziś prowadziły mnie łapy, musiałam po prostu iść na przechadzkę, znaleźć coś co zajęłoby mój umysł; pogoda chociażby była dosyć mroźna, a listki z każdym podmuchem wiatru ubywały z gałęzi jak piórka wróbelka, a ja wdychałam piekące powietrze w moje rozgrzane płuca. Wyszłam z obozu uprzednio informując siostrzyczkę, że prawdopodobnie wrócę późno, chociaż nie podałam powodu; czułam się jednak bardzo zaklinowana pośród tych samych mordek i nawet jeśli zaczynała widzieć w nich mój klan i w pewnym sensie nawet się nimi przejmować to nie na tyle, by czuć się z nimi związana cały czas. Oczywiście te ważne koty nadal były ważne i tylko one trzymały mnie w klanie Gromu, ale nawet jeśli śmierć Kuniego Gardła trochę pozmieniała w moim patrzeniu na innych to nadal nie zamierzałam poświęcać swojej wolności dla paru klanowiczów. Nie mogłam znowu zostać zamknięta jak za kociaka w Wydrążony Pniu, potrzebowałam szybować, pływać i biegać wraz z naturą, która o tej porze wyglądała jak ja, czułam się jeszcze większą jednością z otaczającym mnie życiem.
Słysząc szmer praktycznie od razu zetknęłam się ciałem z podłożem, a uszy postawiłam na sztorc nasłuchując co się właśnie dzieje i gdzie - czy byłam aż tak nieuważna, że coś na mnie polowało? Szmery jednak były bardzo nierównomierne i nie wydawały się jakbym konkretnie szukały mnie co było dosyć dużym zaskoczeniem… teoretycznie byłam blisko Klanu Rzeki, ale czy to właśnie jeden z nich wybrał się na spacerek? Może… Różana Łapa? Właśnie ta myśl ucieszyła mnie bardzo, bo och! jak ja dawno jej nie widziałam i jak bardzo bym znowu chciała jej coś podarować.
Wychylając jednak delikatnie łeb zza ostałego się jeszcze krzaka, moje spojrzenie spotkało futro, którego jeszcze w życiu nie widziało; co dziwniejsze wraz z podmuchem wiatru wyczułam Wichrowe zapachy, a więc… co tu robiła ta istotka? Moje usta ułożyły się w uśmiech, gdy tak twardo i z pewnością stąpała przede mną ona. Kim była? Musiałam się dowiedzieć.
– Czy potrzebujesz pomocy?
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gdy tak błądzi w szaroburym krajobrazie, bez złudzeń, że zbliża się do docelowego punktu, dociera do niej obcy głos. Odwraca łeb w stronę źródła dźwięku na tyle gwałtownie, że aż jej szyja próbuje protestować cichym chrupnięciem. Na czekoladowym pysku, ostrymi liniami, maluje się głębokie niezadowolenie, gdy terminatorka obrzuca spojrzeniem niespodziewane towarzystwo. Ale tak szczerze – ten sam grymas utrzymuje się na jej pysku od paru dobrych chwil i dotychczas kierowała go w stronę Gwiezdnym ducha winnych krzaczków.
Może w słoneczny dzień ten widok nie byłby tak bolesny. Może w środku Pory Zielonych Drzew, gdy okolica nabrałaby intensywnych barw, niebieskozielone oczy nie mrużyłyby się aż tak. Niestety w warunkach, gdy przedłużające się deszcze wymyły wszystkie kolory ze świata, rude futerko nieznajomej zdaje się emanować własnym blaskiem. Kwestia kontrastu, koty nie świecą, Traszka do naiwnych nie należy. A mimo to, mruży nieco bardziej oczy by nie oślepnąć. Na wszelki wypadek. Bez słowa przygląda się kotce, od białych palców po krótkie frędzle na uszach. Uśmiech rozciągający się na okrągłej mordce i żywy (zdecydowanie zbyt żywy – cała okolica jest martwa, kobieto, wyczuj atmosferę) odcień puchatego futerka sprawiają, że Wichrzaczka odblokowuje nowy prezent od Gwiezdnych. Ciekawy ból głowy. A przez ciekawy ma na myśli irytujący i zdecydowanie obniżający jej próg tolerancji na idiotyczne interakcje.
– A czy wyglądam jakbym potrzebowała pomocy? – odwarkuje w stronę nieznajomej. Mentalnie robi pół kroku w tył i przypomina sobie jak od dłuższego czasu kręci się bezowocnie po okolicy. Może mija właśnie te krzewy piąty raz, więc poprzestawanie na takim pytaniu jest jak podkładanie się pod cios. Dlatego zaraz dodaje z prychnięciem. – Spylaj promyczku zafajdany, sprawdź czy twojej pomocy na Grzmiącej Ścieżce nie potrzebują.

🗲 head’s a M E S S 🗲
she’s responsible
change her M I N D
it’s impossible

[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]xx[Obrazek: dcoq3p9-4c8e362d-5758-4926-b8c6-3305a684...9XMWn4E00s]xx[Obrazek: d94p4tb-3cf1de0c-c23d-4b80-b6be-a1a39636...Tt6wL3bLNg]

C L O S E .your mouth
you’ll catch a fly
⋆ ˚。 watch the G I R L ⋆ ˚。
get what she likes

· · ─────── ·· ─────── · ·

⌜˙ you should see their face when they finally realize ˙⌝
⌞. . . . . . . . . . . . she’s a little bit psycho . . . . . . . . . . . .⌟

· · ───── ·· ───── · ·
LVL 6 375 / 500
MedLVL 0 0 / 100
24
Siła
S
14
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ton kotki oraz jej wzrok nie wskazywały na to, że była chętna do rozmowy, miała swoje myśli, swoje zadanie, czy swoje plany, ale mogłam podejrzewać, że wrogie nastawienie pojawiłoby się niezależnie od tego jakbym się z nią przywitała. Nie wiedziałam co dokładnie tak rozzłościło wichrzaczkę, ale pewnie zrezygnowałabym z bezpośredniego kontaktu jaki przed chwilą wypróbowałam, gdyby nie słodkie zdrobnienie jakim mnie uraczyła; rozwiała tym wszystkie moje wątpliwości. Chciałam ją poznać. Niezależnie jak długa byłaby to droga.
– Dadzą sobie radę beze mnie, jeśli jest tam ktoś kto akurat mnie potrzebuje – odpowiedziałam delikatnie i wyprostowałam się, by podejść do wściekłej kępki futerka, prezentując się jak najlepiej umiałam. Nie zamierzałam przekraczać pewnej linii, którą między nami postawiła, ale nie zamierzałam dać się po prostu zbyć. – W takim razie daj mi chociaż potowarzyszyć Ci w spacerze – wypowiedziałam wesoło, aż zmarszczył mi się nosek, a oczka lekko przymrużyły. Byłam gotowa się uczepić jej jak rzepa, byleby znaleźć wejście pod jej ochronne ściany - przekopać, przebić czy przeskoczyć; byłam gotowa na poświęcenie i jak długo by mi to zajęło. Dopóki nie zobaczyłam jej oczu. Były przepiękne, miały w sobie coś hipnotyzującego, nie byłam jeszcze pewna co takiego, ale miały; przypominały mi jezioro, ale to nie było dokładnie to i niesamowicie mnie to frustrowało; nie potrafiłam po prostu ich porównać do niczego co znałam. Wiedziałam tylko, że chciałam patrzeć w te oczy do końca swoich dni. – Masz niesamowicie piękne oczy.
Hearts will
xxxxzxxxxzx ╰┈➤ dream again
Lungs will ﴾ breathe in ﴿ ‏

Wash away the sins
It's where it begins
Feet won'txfail you now
Arms won'txlet you down
Wash away the sins
Under the water, we can't be together
Under the water, we die
Under the water, we are alone
Thenxwhy do we jump in?
Why do we jump in?
[Obrazek: dbhpvdh-39f65078-a612-4c47-a4a8-a7ec22eb...cXSGlBxnyQ]
Under the water, we can't breathe
LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 12 / 100
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości